Jeśli chcecie mnie wesprzeć to zapraszam do kupna mojego poradnika "Jakim jesteś Makiem?".

Nikon D3s – prowadzi nas tam, gdzie żaden piksel jeszcze nie powędrował

14 października 2009 · 18:24

Nikon dzisiaj przedstawił spodziewany od paru dni model D3s. Niewiele nowego wnosi jeśli spojrzymy na suche dane poza trybem kręcenia filmów video tak modnym ostatnimi czasy. Matryca pozostała ta sama fizycznie, jednak ma zapewniać jeszcze niższe szumy przy tych samych ISO, a górna granica została rozszerzona do niewyobrażalnego ISO 102,400 (słownie: sto dwa tysiące czterysta). Zapewne będzie to jedynie ISO na sytuacje awaryjne, jednak podejrzewam, że po konwersji do czerni i bieli stanie się całkiem użyteczne.

Poniżej znajdziecie cropy z przykładowych zdjęć zamieszczony przez Nikona na swojej stronie – pierwsze dwa mają ISO 12,800, a trzecie jedynie 6,400. Jako, że porównania do D3 czy D700 ze względu na różne warunki (na innych zdjęciach, nawet podobnych) są bez sensu to czekam z niecierpliwością jak ktoś zamieści test różnicy pomiędzy tymi aparatami – może w końcu Canon zrozumie, że są ludzie którzy potrzebują lepszego dynamic range oraz czystych wysokich ISO wraz z dużą ilością szczegółów zamiast 20+ MP.

Proszę o kliknięcie w poniższe zdjęcia, aby zobaczyć je w 100% powiększeniu.

D3s Crop 01 - ISO 12,800

D3s Crop 02 - ISO 12,800

D3s Crop 03 - ISO 6,400

Osobiście jeszcze nie testowałem na D700 ISO 12,800, które jest dostępne jako ustawienie rozszerzone, ale powyższe zdjęcia są szokująco czyste. Na pierwszym jedynie nie podoba mi się rozmycie tła (rejony spowite w niebieskim świetle), jednak podejrzewam że nie byłoby to widoczne na odbitce …

Tymczasem zapraszam do Makowca i Futomaki na ten sam temat.

Z deszczu pod jabłoń?

13 października 2009 · 16:19

Zaledwie dwa dni minęły od opisania przeze mnie przykrej historii związanej z użytkownikami telefonu Sidekick, a TUAW.com dostał informacje o wyciekach danych z kont MobileMe – problem ten bezpośrednio dotyczy mnie, więc będę mu się uważnie przyglądał.

O samych potencjalnych problemach z cloud computing pisałem już w marcu tego roku, podobnie jak Przemek Spider w artykule, który ukazał się w Newsweeku. Największym problemem jest fakt, że nasze dane są pod kontrolą maszyn, które są oprogramowane i stworzone przez ludzi, a Ci jak wiadomo nie są nieomylni. Anegdota mówi, że programista musi zrobić jeden błąd na dziesięć linijek kodu, inaczej jest z nim coś nie tak i powinień zostać poddany obserwacjom psychiatrycznym …

Macintosh

Problem z MobileMe jest nietypowy i pojawia się tylko (jak dotychczas odkryto) w jednej konkretnej sytuacji – otóż w okresie, gdy nasze konto wygaśnie ale jeszcze nie zostało odnowione mamy dostęp do książek adresowych innych ludzi. Użytkownik zrobił screenshoty oraz nakręcił film (screen do zobaczenia na TUAW.com) – przy każdym przelogowaniu się miał podgląd danych innej osoby i tylko książki adresowej. Osobiście mam tam sporo służbowych kontaktów, które na pewno nie życzą sobie, aby ich numery telefonów były dostępne publicznie. W liście do TUAW napisał m.in:

Each time I logged off and on I got a different address book. All the other options were disabled (because my renewal was being processed) but clicking the Contacts icon showed me *an* address book.

Po polsku:

Za każdym razem jak się wylogowałem i ponownie zalogowałem dostawałem inną książkę adresową. Wszystkie inne opcje było niedostępne (ponieważ przetwarzane było odnowienie mojego konta) ale klikając na ikonkę Kontaktów wyświetlała się „jakaś” Książka Adresowa. (przyp: ale nie jego).

Problem zniknął po tym jak konto zostało odnowione. W moim przypadku podczas odnawiania subskrypcji nie było żadnych przestojów, ani czekania, więc podejrzewam że w porównaniu z problemami z kontem gościa, taka sytuacja rzeczywiście może zdarzyć się raz na milion. Ale zdarzyła się. Nie jest to dopuszczalne. Nigdy.

Fakt faktem jest to jednostkowy przypadek – nie ma raportów od innych użytkowników (o których wiemy). Wyżej wymieniony uczciwy użytkownik powiadomił o tym fakcie Apple (na dwa sposoby) oraz TUAW – w tym pierwszym przypadku został delikatnie mówiąc olany.

Jeśli dowiem się o kolejnych informacjach na ten temat to uaktualnię ten wpis, a tymczasem idę się zastanawiać czy mam się już martwić czy dopiero za chwilę.

Uwaga [10.6] – NIE loguj się na konto gościa!

13 października 2009 · 15:39

Jakiś czas temu pojawiły się raporty o problemach z kontem Guest / Gość w instalacjach OS X upgrade’owanych z Leopard do Snow Leopard. Próba zalogowania się do konta gościa powoduje skasowanie zawartości waszych głównych kont – po prostu folder /Users/TwojeKonto zostaje wyczyszczony.

Nie powinno to dotyczyć świeżych instalacji Snow Leopard, ale nie jest to potwierdzona informacja. Sam problem prawdopodobnie wynika z innych reguł działających na koncie gościa, którego ustawienia są kasowane po wylogowaniu się. Zmiany w systemie 10.6 prawdopodobnie nieprawidłowo funkcjonują na gościu przenoszonym z Leopard. Podobno deaktywacja konta oraz jego ponowna aktywacja (podnosząc jego status do prawidłowego w 10.6) również naprawia problem, ale też nie jest to pewna informacja.

Guest Account

Zalecanym jest otworzenie panelu Accounts / Konta w Preferencjach Systemowych oraz wyłączenie konta Guest / Gość. Osobiście nie polecam eksperymentowania jeśli nie macie pełnego backupu swojego komputera.

Jeśli ktoś jednak zdecyduje się na testy, to proszę o informacje w komentarzach.

Źródła:

Bug tracker: Snow Leopard guest accounts eating files?

Guest Account Bug Resets User Accounts and Deletes Files on Snow Leopard

Snow Leopard wiping home directory after guest log-in?

How to restore Lost home folder after logging in as guest in Snow Leopard

Home folder lost – user account restored to default

Woah where did my HD go?

Mam nadzieję, że więcej nie jest potrzebne. Polecam ten link jak ktoś potrzebuje jeszcze więcej informacji.

Update:

W poniedziałek, czyli wczoraj, Apple wystosowało krótką informację dla prasy:

We are aware of the issue, which occurs only in extremely rare cases, and we are working on a fix.

W wolnym tłumaczeniu powiadomili, że są świadomi problemu, który ujawnia się w bardzo rzadkich sytuacjach i pracują nad jego rozwiązaniem.

Nike+ i iPhone 3GS

12 października 2009 · 21:02

Wczoraj miałem przyjemność odebrać sensor stworzony dla biegaczy – Nike+ iPod. Niestety odbiór nastąpił dopiero po okazaniu karty płatniczej, którą przeciągnęli przez terminal … Jako, że mam iPhone 3GS to wybrałem sam czujnik, który albo wkłada się w schowek w podeszwie butów Nike przeznaczonych do tego (znaczna większość modeli), albo można wyposażyć się w mały pojemniczek, który montuje się na sznurówkach – wybrałem to drugie rozwiązanie ze względu na noszone przeze mnie różne obuwie. Sensor współpracuje również z iPodem Nano 4G/5G, jednak należy zakupić wtedy droższą wersję z odbiornikiem, który montuje się do złącza dock.

Nike iPod

Sensor mierzy nasze kroki podczas przede wszystkim biegania (ale na spacerach też działa) i za pomocą odpowiedniej aplikacji rejestruje przebytą odległość oraz spalone kalorie. Naturalnie app Nike+ obsługuje naszą muzykę w trakcie biegu, abyśmy nie zniechęcali się za bardzo – ustawiony wcześniej Power Song ma za zadanie podnieść adrenalinę w chwilach zwątpienia.

IMG_0395IMG_0403

Na iPhone aplikację dodaje się nie z AppStore, ale w Ustawieniach telefonu – na samym dole głównego ekranu włączamy Nike + iPod i po synchronizacji sensora powinniśmy również ustawić Power Song, naszą wagę, głos damski lub męski (służy do informowania nas o czasie, odległości, itp.) w jakim położeniu mamy telefon podczas zablokowanego ekranu (na przykład w opasce na ręce).

W menu Workouts możemy wybrać jaki rodzaj treningu nas interesuje – testowałem tylko Basic który po prostu mierzy dane bez konkretnego celu. Time służy do treningu do wykonania w wyznaczonym czasie, a pozostałe powinny być zrozumiałe: celem jest odpowiedno wybrana odległość lub ilość kalorii.

Zakładka History pokazuje nasze ukończone treningi wraz z najlepszymi czasami i całkowitą pokonaną odległością.

IMG_0401IMG_0402

Powyższy ekran z lewej przedstawia widok aplikacji podczas biegu – zablokowanie telefonu nie powoduje zamknięcia aplikacji, a jeśli podczas blokady wciśniemy przycisk Home (ten na dole i środku iPhone) to kobiecy głos (lub inny ustawiony) poinformuje nas o przebytej odległości, odliczanym czasie od początku treningu oraz o obecnej prędkości w minutach oraz sekundach na kilometr. Po zakończeniu pojawi się ekran z podsumowaniem jak na obrazku powyżej z prawej strony.

Podłączenie iPoda Nano lub iPhone 3GS do iTunes zaowocuje pojawieniem się nowej zakładki:

iTunes Nike iPod

Teraz będziemy mieli podczas sychronizacji możliwość wysłania naszych biegów na stronę internetową Nike Running (przy okazji możemy założyć sobie konto).

Nike Running

Nike Running będzie trzymał nasze dane w swojej bazie, a przy okazji oferuje kilka innych fajnych bajerów.

Urządzenie dla geeków? Oczywiście! Ale ile z tym zabawy!

Time Capsule – rozpocząłem odliczanie

12 października 2009 · 01:05

Zagraniczne serwisy poświecone Makom od jakiegoś już czasu alarmują o skróconej żywotności Time Capsule. Problemem okazuje się zasilacz, który po okresie ok. 17-18 miesięcy przestaje działać. Temat poruszany jest przez użytkowników wszędzie – od for dyskusyjnych Apple po wszelkie fora i blogi o podobnej tematyce. Szczęśliwi posiadacze narzekają na brak konkretnych i jednoznacznych działań ze strony producenta – niektórym udaje się zlecić darmową naprawę, a inni otrzymują fakturę na kwotę $500 za nowy TC. Nawet posiadacze AppleCare mają problemy z wyegzekwowaniem swoich praw – serwisy twierdzę że wydłużona gwarancja nie obejmuje takiego przypadku.

Problem nie wydawał mi się na początku poważny dopóki dzisiaj nie natrafiłem na stronę TimeCapsuleDead.org – przede wszystkim przyciągnęła mnie genialna grafika na głównej stronie, która również posiada spis trzydziestu czterech przypadków z całego świata … Liczba zapewne jest malutkim procentem wszystkich sprzedanych egzemplarzy, ale średnia żywotność jest niezwykle blisko podawanych 18 miesięcy przez The Unofficial Apple Weblog we wrześniu.

Mój TC za tydzień będzie miał pełne 9 miesięcy od nowości – połowę życia ma już za sobą …

Z deszczu pod rynnę

11 października 2009 · 01:44

Google Mail znany jest wszystkim i obecnie jest niewątpliwie jednym z najpopularniejszych darmowych kont email na rynku, nie wspominając nawet o dodatkowej funkcjonalności Google Docs, Reader czy Calendar. MobileMe jest natomiast bardziej skierowany do użytkowników Maków, a w szczególności iPhone dla których możliwość bezkablowej synchronizacji odbywającej się w tle bez udziału użytkownika jest bezcenna. Gdyby nie haracz roczny … który płacę już drugi rok z rzędu nota bene – temat nie na dzisiaj …

MobileMe

Cechą wspólną obu tych serwisów (oraz wielu innych o których nawet nie słyszałem) jest hasło cloud computing – nasze najbardziej krytyczne informacje przetrzymywane są na serwerze providera zamiast na domowym komputerze. Mamy za to do nich dostęp zawsze i wszędzie, z dowolnego komputera czy telefonu. Najlepszym pozostanie fakt, iż przeczytany w pracy email pozostanie przeczytany po powrocie do domu, dokument będzie miał zachowane zmiany które dokonaliśmy na laptopie w pociągu, a raz dodane urodziny cioci Jadzi do kalendarza pojawią się wszędzie równocześnie. Fantastyczne rozwiązanie!!! Dopóki działają serwery na których te informacje są przetrzymywane …

T-Mobile sprzedaje urządzenie o nazwie Sidekick – nie interesuje mnie nawet co to ustrojstwo dokładnie robi. Pewnie jakiś kolejny smartphone. Znacznie ważniejszy jest fakt, że dane na nim synchronizują się z serwerem. Który nie działa. Od tygodnia. Pomijam nawet fakt, że cenne kontakty i inne newralgiczne informacje są pod kontrolą Microsoftu. Nie ma to znaczenia dla nikogo.

SidekickPytaniem natomiast pozostanie kto będzie odpowiedzialny za rodzinne tragedie, które niewątpliwie nastąpią gdy wujkowi Marianowi rozładuje się bateria. Otóż T-Mobile ogłosił że szanse na odzyskanie danych z serwera są znikome, a restart urządzenia spowoduje usunięcie tych przechowywanych w jego pamięci. Skutki są łatwe do przewidzenia – wujek nie dostanie emaila z zaproszeniem na rodzinne święto od swojego syna i śmiertelnie się na niego obrazi, wnuczek wyrośnie w atmosferze pretensji i patologii a następnie zemści się na swoim dziadku tępym nożem potrzebując pieniądze na jabola. Tymczasem kuzyn syna wujka Mariana zamorduje swoją dziewczynę nie mogąc znieść ciągłego nagabywania o próbę mediacji między zwaśnionymi osobami, trafi do więzienia i nigdy nie zobaczy swojej nienarodzonej córki. Kochanka (matka wspomnianej córki) skończy w burdelu i …

Kurewskie ŻycieTragedia jak widać pociągnie za sobą całe pokolenia szanowanych ludzi w najciemniejsze zakamarki Kurewskiego Życia. Samotność, anarchia, przestępczość, handel żywym towarem – to wszystko zagości w ich przyszłości. A nie chcę nawet snuć przypuszczeń jak mogą zareagować firmy na podobne wpadki, gdy z dnia na dzień tracą wszystkie swoje kontakty, umówione spotkania i pocztę.

Oba serwisy wymienione w pierwszym akapicie są podstawą mojego funkcjonowania – prywatnie i służbowo. O ile obecnie tylko ja służę w firmie za królika doświadczalnego to utrata tych wszystkich niemal bezcennych informacji grozi przedwczesnym zawałem, albo co gorsza – nadmiernym stresem. Fakt faktem że nawet na naszych własnych komputerach dane nie są bezpieczne (no bo komu chce się robić backupy??), ale będąc na cloudzie pozostają poza naszą kontrolą. Wierzymy przecież, że providerzy codziennie robią backup naszych danych, że w każdej chwili mogą je odzyskać gdyby doszło do najgorszego …

US Financial Crisis in 1933

A co jeśli nie robią? Czy nastąpi fala samobójstw jak po kryzysie w latach trzydziestych? Jak bezpieczne rzeczywiście są nasze dane, emaile, kontakty i pliki? Kto zarobi na tym, a kto straci wszystko? Nadchodzi nowa era i pomimo zagrożeń jestem bardzo ciekawy w jakim kierunku technologia się rozwinie oraz kto i co pozostanie na polu bitwy jak kurz opadnie.

Canal+ Reel – Time Lapse [druga wersja]

9 października 2009 · 18:50

Dzisiaj postanowiłem w końcu wziąć się poważniej za fotografię time lapse – oto moje pierwsza próba:

Film jest w 1920×1080 i zapewne chwilę potrwa zanim YouTube go przetworzy w pełnej jakości … W każdym razie idealnie nie jest – dwa podmuchy wiatru mało co nie przewróciły aparatu wraz ze statywem. Ostro było.

Druga próba już będzie bardziej ambitna (a przynajmniej taką mam nadzieję) – powyższy film służył wdrożeniu się w nową technikę.

Druga wersja – niekoniecznie lepsza:

Obawiam się że jakość na Vimeo jest jeszcze gorsza, a miałem nadzieję że będzie lepiej. Oryginalny plik ma blisko 500MB i u mnie wygląda rewelacyjnie … Co się zaś tyczy samej edycji klipów – więcej już go nie ruszam, a zaczynam zbierać materiały na następny reel.

iPhone – 3.1.2 czeka na ściągnięcie

8 października 2009 · 20:44

Dla tych z Was, którzy mają legalne telefony, czeka update do 3.1.2 w iTunes. Reszta musi się obejść ze smakiem dopóki nie zostanie wypuszczony nowy PwnageTool.

Poprawki w 3.1.2:

  • naprawia sporadyczny problem, który może powodować problemy z wybudzeniem się telefon
  • naprawia sporadyczny problem, który może przerywać usługi operatora komórkowego dopóki nie zostanie zrestartowany
  • naprawia buga, który mógł od czasu do czasu powodować wywalenie się aplikacji podczas streamingu video

W tej sekundzie rozpoczął mi się update – ciekawy jestem czy coś popsuje … Smacznego!

iTunes 9 – naprawa Głupich Playlist

7 października 2009 · 22:08

Odkąd zainstalowałem iTunes 9/9.0.1 pojawił się dosyć poważny błąd, który jest całkowicie lekceważony przez Apple – szczerze mówiąc szlag mnie trafił jak go dostrzegłem kilka minut po upgrade. Do dni dzisiejszego nie został naprawiony … Niestety musiałem się zmobilizować do poszukania odpowiedniego rozwiązania – taka potrzeba nie powinna w ogóle mieć miejsca!!! To nie jest Windows!

Obawiam się, że komercjalizacja produktów spod znaku jabłuszka będzie oznaczała coraz gorszą jakość – może puryści mają trochę racji?

Bug polega na tym, że zawartość inteligentnych playlist przy zaznaczonej opcji Live Updating / Uaktulnianie na żywo (?) jest prawidłowa na komputerze, ale iPhone ma zupełnie przypadkowy zbiór piosenek w aplikacji iPod (w iTunes zawartość na iPhone jest prawidłowa). Odznaczenie Live Updating rozwiązuje problem, ale wtedy playlista się nie uaktualnia co jest dosyć istotne dla mnie, gdyż ich skład zależy od ilości odsłuchań danego utworu.

Aby rozwiązać problem wystarczy jako regułę do każdego Smart playlist dodać nową zasadę zgodnie z obrazkiem:

iTunes 9 Playlist Rules

Żenada …

Łazienki królewskie

7 października 2009 · 01:01

Chciałbym przedstawić zbiór moich zdjęć z warszawskich Łazienek – spokojnego miejsca, w którym spacer sprawia mi radość. Zdjęcia będą prezentowane chronologicznie od 2007 roku do ostatniego zrobionego przed kilkoma dniami. Wszystkie zamieszczone zdjęcia są moją własnością i podlegają prawom autorskim.

Łazienki królewskie zostały założone na polecenie króla Stanisława Augusta Poniatowskiego w XVIII wieku, a projektem zajęli się architekci: Dominik Merlini, Jan Krystian Kamsetzer oraz Jan Krystian Szucha.

blog154_5469

Pałac Łazienkowski, zwany też Pałacem na Wodzie.

blog154_5470

W parku znajdziemy wiele interesujących pomników oraz rzeźb.

Relaks

Zwłaszcza weekendami warszawiacy tłumnie odwiedzają park – główny trakt to istny korek. Trawniki stanowią idealne miejsce na relaks od codzienności.

Nietypowa roślinnośćBrzegi stawów obfitują w różnego rodzaju roślinność.

Hello

Często przemykają się niezauważone, ale wiewiórki są jedną z atrakcji parku.

blog155_5521

Mając oczy dookoła głowy zobaczymy je również na drzewach jak spoglądają na nas.

Zima

Jesienną i zimową porą w parku szybko zachodzi słońce z powodu wysokich drzew.

Rewia kolorów

Jednak niezależnie od pory roku pawie zawsze będą się prezentowały malowniczo.

Pałac

Często zamarznięte zimą stawy mogą być smutny widokiem, szczególnie patrząc na kaczki i łabędzie.

Głodomorek

Krzaki pozwalają łakomczuchom na chwilę spokoju na konsumpcję.

Kopiemy!

Zimą wiewiórki niestety mniej czasu poświęcają ludziom, a więcej na zakopywaniu swoich smakołyków.

blogCRW_7284

Dzieci są często zafascynowane zwierzątkami i gonią je ile sił w nóżkach – a wiewiórka już dawno na drzewie …

Przyjacielskie?

Zwierzęta są bardzo oswojone obecnością ludzi i bez większego skrępowania korzystają z naszych rąk jako podpory, a czasami wskakują nawet na kolana.

Mniam

Latem orzeszki są zazwyczaj konsumowane na poczekaniu …

Obżartuszek

Polecam zabrania ze sobą paczki orzeszków (do kupienia w kioskach otaczających park lub w samym parku) i ewentualnie chlebek lub nasiona dla kaczek, łąbędzi i innych ptaków – miasto jeszcze niedawno prosiło o dokarmianie zwierząt, szczególnie porą zimową.

Gołębie

Gołębie często krążą w rejonie wiewiórek szukając czegoś dla siebie.

Masz coś jeszcze?

Zaskoczona odgłosem podnoszonego lustra w aparacie.

Odpoczynek

Wiewiórka przyjdzie i weźmie podarunek po czym go zje – długo na następne podejście nie trzeba będzie czekać.

Futrzak

Futrzaki zjawiają się w różnych miejscach parku i o ile często można je w pewnych rejonach spotkać to nie jest to reguła.

Znowu zimno

Gdy robi się zimno to w odpowiednich porach jedzeniowych mogą nas zakoczyć nagłym pojawieniem się na drzewie obok nas – badają czy mamy coś do papciania.

Zapasy

Czujnie obserwują przechodniów czy czegoś im nie ofiarują.

Kaczor

Nie tylko wiewiórki …

Młody łąbądek

Młody łabędź rozciąga mięśnie po odpoczynku na zamarzniętym stawie.

Nasionka też dobre

Jest jedno stałe miejsce często odwiedzane przez karmiących, fotografów oraz zwierzęta – ławka stanowi idealne miejsce posiłku.

Chrup...chrup...

Same pyszności – ptaki trzymają się daleko w ich obecności.

blogIMG_0086blogIMG_0092

Głód dzisiaj przezwyciężył chęć zmagazynowania orzeszków na później.

SikorkaSikorki cieszą się największym zainteresowaniem wśród ptactwa.

Staw

Staw północny zamarznięty i pokryty grubą warstwą śniegu.

SikorkaSikorka

Obie czekają na „wolny teren”, aby dobrać się do nasionek na ławce.

SikorkaTak oswojonych ptaków nie widziałem jeszcze nigdy w ich naturalnym środowisku.

SikorkaA już takie rzeczy to tylko … na filmach.

Sikorka

Często można przy okazji spotkać pasjonatów i profesjonalistów z aparatami polujących na ptaszki – polecam termos z herbatą bo po godzinie rozmów zaczyna się zimno robić.

Paw

Pawie równiez przemieszczają się po całym parku – nie ma reguły na to gdzie je znajdziemy.

Roślinność

W Łazienkach również znajdziemy rejony mniej i bardziej zadbane jeśli chodzi o roślinność i trawniki.

Kwiaty

Miejscami zasiane są różne gatunki kwiatów – najwięcej w rejonach stawów.

Amfiteatr

Amfiteatr służy do imprez kulturalnych w sezonie letnim – jest o tyle nietypowy, że scena oddzielona jest od widowni kanałem wodnym.

blogPW1_0657Został zaprojektowany w 1790 roku.

Pałac na Wodzie

Pałac został odbudowany w latach 1945-1960, a wnętrze zostało zrekonstruowane po zniszczeniach wojennych.

Zamek Ujazdowski

Na północ od Agrykoli znajduje się Zamek Ujazdowski.

Zawsze głodne

Aura coraz brzydsza powoduje mniej osób dokarmiających wiewiórki – długo nie trzeba czekać na głodomorki.

Z zaskoczenia

Nadal zaskakują, gdy nagle pojawiają się zza konaru.

Wykopy c.d.Przygotowania na zimę idą pełną parą …

Spokojnie i cichoZ dala od głównego traktu jest naprawdę spokojnie i cicho, szczególnie o tej porze roku.

Nadchodzi jesień ...

A tymczasem jesień nadchodzi wolnymi krokami …

OS X [10.6] – X-Ray w Quicklook

3 października 2009 · 15:07

Z blogu BSa dowiedziałem się o ciekawej modyfikacji podobnej do tej w porzednim wpisie. Powoduje zmiany w funkcjonowaniu wbudowanego w OS X podglądu Quicklook.

Quicklook X-Ray

Ciekawostką jest to, że w przypadku większej ilości plików w podglądanym katalogu ikonki widoczne powyżej przesuwają się pokazując kolejne obrazki.

Aby uzyskać ten efekt należy uruchomić Terminal i wpisać:

  • defaults write com.apple.finder QLEnableXRayFolders 1
  • killall Finder

Miłej zabawy!

OS X [10.6] – Nowy ukryty widok w Stacks

30 września 2009 · 20:32

Snow Leopard ma ukryty i nieaktywny widok dla Stacks, który na szczęście został odkryty przez bardziej ambitnych poszukiwaczy skarbów.

Stacks - ListUruchomienie go jest niezwykle proste – wystarczy włączyć Terminal i wpisać:

  • defaults write com.apple.dock use-new-list-stack -bool YES
  • killall Dock

Teraz wystarczy kliknąć prawym (Ctrl+klik) w wybrany Stack oraz wybrać opcję List.

Stacks optionsSmacznego!

Dziki zachód

30 września 2009 · 19:56

Moja podróż z Las Vegas do San Francisco trwająca 21 dni – zapraszam.

Świt w Las Vegas – Wynn Hotel.

Apartamentowce (z lewej) – konstrukcja wstrzymana, czeka na lepsze czasy.

Hotel Paris widziany z kopii Wieży Eiffla, na której jest wieża widokowa.

Hotel Bellagio i Caesar’s Palace o zachodzie słońca – znane z Ocean’s Eleven.

Hotel Paris na tle muzycznej fontanny zachęcającej do odwiedzenia wnętrza Bellagio. Każdy większy hotel posiada atrakcję kosztującą codziennie niebotyczne kwoty, które jednak zwracają się z nawiązką w kasynie.

Atrakcją Bellagio jest ogromny ogród z tysiącami egzotycznych kwiatów – wymieniane są co kilka dni, aby zachowały świeżość.

Niecodzienny widok – nawet dla Vegas: Harleyowiec podróżuje ze swoim psem.

Fantastyczny sufit w hotelu Venice.

Wnętrze hotelu Wynn – wystroje są podporządkowane jednemu celu: zatrzymać klientów w swoich kasynach.

Hotel Paris za dnia. Las Vegas w słońcu nagle ukazuje swoją tandetę i kicz.

Bellagio – w oczekiwaniu na pokaz fontanny muzycznej.

Williams, Arizona – przedsionek Grand Canyon. Gwiazdy świecą inaczej na pustkowiu, gdzie brak zanieczyszczenia światłem – nawet ostatnie promienie zachodzącego słońca nie przeszkadzają.

Tworzony przez 5.4 milionów lat o długości 446 kilometrów i głębokości ponad 1600 metrów – imponuje!

Kilkunastu śmiałków postanawia spróbować swoich sił z siłą natury – nad wodą temperatura wynosi ok. 30 stopni Celcjusza, ponad 13 stopni więcej niż z mojego punktu widzenia.

Jedna z największych atrakcji Route 66 – niewiele atrakcji z dawnych czasów zachowano, wyjątkiem jest Seligman w Arizonie – miasteczko nadal żyjące przeszłością.

Droga do Doliny Śmierci: samochody produkowane na amerykański rynek nie muszą skręcać – i tak nie ma gdzie. (PS. Zdjęcie wykonane przez przednią szybę w samochodzie – to są rozpłaszczone na przedniej szybie robale, a nie kurz na matrycy.) ;-)

Zlot fanów Harley Davidson w położonym niedaleko Laughlin spowodował zalew przyjacielsko nastawionych motocyklistów na drogach.

Death Valley – najgorętsze, najniżej położone oraz najbardziej suche miejsce w Stanach Zjednoczonych.

Death Valley jest parkiem narodowym – widok z gór otaczających dolinę.

Z lewej strony widoczny jest najniższy punkt w USA – 86.1m p.p.m. Sól tworzy ogromne białe połacie na wysuszonej ziemi.

Wydmy na terenie Death Valley.

Są największą atrakcją parku w drugiej połowie maja – kwitnące kwiaty kontrastują z surową pustynią.

Wydostanie się na zachód z Doliny Śmierci gwarantuje przejazd przez dwie przełęcze górskie na wysokości 2000-3000m oraz zmiany temperatury w dzień o nawet 25-30 stopni Celcjusza.

Urocza restauracja założona przez potomków emigrantów włoskich z drugiej połowy XIX wieku.

Zamarznięte jezioro w łańcuchu górskim Sierra Nevada – kawałek na północ od parku krajobrazowego Yosemite. Temperatura: 6 stopni Celcjusza.

Kalifornia wita ciepłem i zielenią, a przede wszystkim lepszymi drogami.

Park krajobrazowy Yosemite – o tej porze roku otwarta jest tylko dolina, ponieważ wszystkie wyżej położone rejony są zasypane grubą pokrywą śniegu.

Bridalveil Fall (Wodospad „Welon Panny Młodej”) w Yosemite – jeden z najsłynniejszych wodospadów w dolinie o wysokości 188m.

Staircase Falls nie płyną przez cały rok – są obecne tylko do wczesnego lata dopóki topiące masy śniegu je zasilają.

Ribbon Fall – ten wodospad ma największy pojedynczy spadek z wielu wodospadów w Yosemite: 492m.

Widok na Lombard Street (kierunek zachodni) z Russian Hill w San Francisco.

Wszechobecni towarzysze – mewy są dosłownie wszędzie, ciekawskie i oswojone obecnością człowieka.

Symbol San Francisco i Kalifornii – Golden Gate. Powstał w 1937 roku i jest jednym z najsłynniejszych mostów na świecie.

Jedna z największych atrakcji turystycznych – tzw. Cable Car. Jeździ po szynach podobnie jak tramwaj, jednak napędzany jest poprzez linę która znajduje się w jezdni – specjalne szczęki operowane przez maszynistów zaciskają się na tej linie, która m.in. wciąga wagony na liczne góry w mieście.

San Francisco uchwycone z Marin Headlands, które znajdują się po drugiej stronie Golden Gate na północny zachód od miasta.

Golden Gate najładniej wygląda z San Francisco w tle w zachodzącym słońcu.

Alcatraz – wyspa-więzienie. Znajduje się 2.4km od brzegu miasta. Pierwsi więźniowie trafili tutaj w 1861 roku, a zrezygnowano z niego w 1963 roku.

Centrum finansowo-biznesowe San Francisco posiada jedną z trzech linii Cable Car w mieście – to tutaj można podziwiać drapacze chmur.

Najczęstszymi zaobserwowanymi pasażerami nietypowych tramwajów są przede wszystkim turyści, którzy lgną do zewnętrznych miejsc stojących – liczba pasażerów jest ściśle przestrzegana przez motornicznych.

Fisherman’s Wharf ma bardzo specyficzny klimat – niektórym odpowiada, a innym już niekoniecznie, jednak nie da się mu odmówić świeżych krabów, krewetek i dużego wyboru ryb, które można zamówić samożone, gotowane, grillowane lub pieczone na poczekaniu. Palce lizać!

Lombard Street (widziany z Telegraph Hill) jest najbardziej „pokręconą” (z ang. crooked) ulicą na świecie – na szczycie góry widać postój Cable Cars i jest również tłumnie odwiedzany przez turystów.

Wszystkie zdjęcia są moją własnością i obowiązują je prawa autorskie.

Bzdura na bzdurze …

29 września 2009 · 21:37

O tablecie

Od dłuższego czasu trwają plotki, domysły i podejrzenia na temat kiedy i czy w ogóle Apple wypuści na rynek swój tablet. Jedne źródłą mówią o przejęciu osobistej pieczy nad produktem przez Steve’a, inne wspominają o trzech rozmiarach od 7″ nawet do modelu 13″. Przewijają się systemy operacyjne od iPhoneOS, poprzez uproszczony OS X aż do pełnoprawnego systemu przeniesionego prosto z Maków – nowa pełnoekranowa klawiatura ponoć wskazuje na to. Ile serwisów internetowych, blogów i wiadomości tyle różnych plotek … ale nie mam zamiaru odsiewać ziarna od plew – prawda jest taka, że jak produkt będzie gotowy, zaspokoi wszelkie wymagania swojego szefa oraz czas będzie właściwy to Apple zaprezentuje go publice.

apple-tablet

Bardzo tajemnicze i pewne źródło podało ostatnie dziesięć nowych informacji (tłumaczę wybrane):

  1. Apple stworzyło przynajmniej trzy wersje prototypowe tabletu.
  2. Pierwsza wersja była 7″ i za mała – najnowsza ma 10.7″.
  3. Systemem operacyjnym będzie iPhoneOS.
  4. Wygląda jak duży iPhone 3G/3GS.
  5. Będą dwie wersje – z modułem GSM (3G) oraz bez – duże odpowiedniki iPhone oraz iPod touch.
  6. Czeka na zielone światło od S. Jobsa – prawdopodobieństwo pojawienia się wynosi 80%.

Pytaniem pozostanie kto tak naprawdę będzie chciał 10-calowego iPhone’a? Żadna to konkurencja dla Kindle – wygoda czytania na typowym ekranie LCD vs. e-ink jest znacząco niższa, powoduje szybsze zmęczenie wzroku i zapewne będzie znacznie szybciej pożerało baterię. Sam system operacyjny jest bardzo sensownym rozwiązaniem dla telefonu, ale dla tabletu już nie. Przecież nie będziemy z niego korzystać tylko i wyłącznie do Twitter czy Facebook, a nie wyobrażam sobie, aby grywalność była na poziomie mniejszej wersji. Narzędzia do pisania są mało rozbudowane w porównaniu z pakietami Office czy iWork, ręcę będą bolały przy dłuższym czytaniu wiadomości – może i będzie się nadawało do tworzenia wpisów za pomocą WordPress, ale nie przewiduję żeby było dużo chętnych tylko z tego powodu. Cena w rejonie $699-799 też wydaje się niemożliwa do zrealizowania biorąc pod uwagę, że iPhone bez kontraktu kosztuje w USA $599.

OS X onscreen keyboard

Czyżby w takim razie hybrydowy system operacyjny – połączenie iPhoneOS z OS X? Wątpliwe, aby Apple miało stworzyć kolejne środowisko dla developerów – tym bardziej, że całą swoją obecną uwagę skupia na tym pierwszym. Pozostaje w takim razie pełnoprawny OS X wraz z nową klawiaturą ekranową zaprezentowaną wraz z Snow Leopard – niewątpliwą zaletą są proste przenosiny programów i ustawień prosto z naszego Maka oraz pełna (przynajmniej w teorii) kompatybilność z naszymi narzędziami. Zastosowań takiego produktu może być naprawdę wiele, jednak wyobraźcie sobie fotografów męczących się z małymi obrazkami na tylnych ekranikach swoich aparatów na których i tak nie można ocenić ani głębi ostrości, ani kolorów. Mogłaby powstać przednia przeglądarka zdjęć oraz wraz z Lightroom czy podobnymi aplikacjami – idealne narzędzie do edycji zdjęć on-site. Patrzę oczywiście jak ten produkt mógłby wypełnić moje potrzeby w terenie, ale chętnie wysłucham innych pomysłów – zapraszam do wpisywania swoich idei.

Tymczasem na YouTube pojawił się bardzo ciekawy film przedstawiający potencjalną konkurencję iPad/Mac Tablet/jak zwał tak zwał:

Przyznajcie szczerze pomijając na moment metki – zapowiada się ciekawa zabawka. Interfejs wydaje się sensowny i o ile może mieć ograniczone zastosowanie, to zapewne wyraźnie trafi w potrzeby kreatywnych ludzi, którym takie narzędzie będzie wyjątkowo pomocne.

O Makach

Wracając na dłuższy moment do Apple – coraz więcej pisze się o uaktualnieniach Maków, a konkretnie modeli iMac oraz Mac mini. Jako, że seria przenośna została odświeżona w marcu bieżącego roku, to poza ewentualnym faceliftem białego MacBooka nie spodziewałbym się czegoś nowego. Jak zwykle domysły nowości w tych pierwszych sięgają nawet upchania procesora Intel Xeon w jeszcze mniejszej obudowie – poczekamy zobaczymy, bo co serwis internetowy to inny pomysł.

O iPhone

Snow Leopard był i jest dla mnie miłym doświadczeniem, nowy iTunes również. Miło, że system przyśpieszył na starszym sprzęcie. Miło, że odkrywam nową muzykę ze swoich zbiorów za pomocą Genius Mixes. Ale mam dwa poważne zastrzeżenia – iTunes 9 rozwalił mi moje inteligentne playlisty, a iPhoneOS 3.1 jest wolniejszy od 3.0. To pierwsze rozwiązałem poprzez wyłączenie funkcji Live Updating – muszę ręcznie odświeżać listy. Małe utrapienie, tylko czemu cofamy się do tyłu?

Drugie już znacznie poważniejsze. Jak już pisałem w całej serii S jak Super – 3GS to Ferrari przy Maluchach w postaci 2G/3G, ale widzę że polityka Apple prowadzi do tego, że jak za rok zostanie wypuszczona wersja 4.0 to będę musiał ponownie robić upgrade do szybszego procesora, aby w ogóle móc korzystać z telefonu. Na wyposażeniu gospodarstwa dalej jest starszy 2G u mojej drugiej połówki i krew mnie zalewa, gdy z jakiegoś powodu korzystam z niego. Tylko że teraz w modelu 3GS zauważyłem leciutkie czkawki podczas włączania/wyłączania aplikacji – takie małe zawachanie czy też utrata pełnych fpsów na 1/4 sekundy. Szlag mnie niedługo trafi jak i ten produkt będzie miał coraz mniejszą miodność i coraz większe wymagania sprzętowe …

Duży kaliber …

29 września 2009 · 15:18

blogPW1_0623

Ostatnie dni przeznaczone były na porządki na biurku – wraz z jego wymianą, ale to najdrobniejszy szczegół … półtorej godziny temu do drzwi zapukał Mr. Kurier i zostawił pudełko pokaźnych rozmiarów. Oczywiście w najmniej odpowiednim momencie, ponieważ śpieszę się dzisiaj na ślub sąsiada, więć będzie niestety musiał poczekać (sąsiad, nie monitor ani kurier). Wspomniane bezcenne pudełko zawiera nowy model Eizo S2433WH-BK.

Eizo CG - lepszy niż mój bo ma ładniejszego kameleonaPoza standardowymi portami D-Sub (VGA) oraz DVI-D ten model posiada również nowy DisplayPort – czekałem na monitor z nim ze względu na potencjalne problemy w przyszłości. Zapewne kiedyś też zrobię upgrade Maka to od razu będę miał przeniesione audio wraz z obrazem w tym nowym standardzie.

Ekran również wyposażyli w hub USB – zyskuję w ten sposób jeden port, ale główną zaletą jest mniejsza ilość kabli do odłączenia/podłączenia w przypadku zabierania MBP na wycieczkę.

Jako, że nie miałem zbyt dużo czasu na poznanie nowego cacuszka, to wstępnie mogę jedynie przedstawić pierwsze wrażenia – Eizo ma zupełnie inne kolory od MacBook Pro (4.1) 17″ Hi-Res. Ustawiony jest w tryb sRGB i wg. testów na prad.de mam bardzo przyzwoite odchlenie dE jak na fabryczne ustawienia. Ekran jest przede wszystkim ogromny po ponad roku pracy na 17″ – na tyle, że już dwa razy fatygowałem się, aby odsunąć go od siebie. Uruchomioną mam również funkcję EcoView, która powinna dostosowywać jasność LCD do otaczającego oświetlenia – działa to zupełnie odmiennie od tego samego w MacBooku, mianowicie utrzymuje jasność na znacznie niższym poziomie, podejrzewam też że bardziej prawidłowym.

Biurko - po ...

Biurko znacznie zmalało po wstawieniu tego kloca – po dłuższym zapoznaniu się postaram się zapewnić ciekawsze informacje …

A tymczasem zapraszam do BSa na dwa świetne wpisy:

Organizowanie kabli „for the rest of us”

29 września 2009 · 11:30

blogPW1_0622

Weekend był dniem zdecydowania się na nowe biurko – niestety stare nie pomieści nowego monitora, którego z wielką niecierpliwością oczekuję. Dobrze, że nie mam numeru telefonu do kuriera, który ma mi go dostarczyć bo facet miałby sporo nieprzyjemności z powodu nagle często dzwoniącej komórki …

W każdym razie od jakiegoś czasu zastanawiałem się jak uporządkować kable pod blatem – ich estetyka pozostawiała wiele do życzenia. Jak widać na powyższym zdjęciu, ze ściany wydobywa się kłębowisko którego drugi koniec znajduje się pod telewizorem:

  • DVI-D – DVI-D
  • HDMI – HDMI
  • światłowód audio
  • coax z chinchami
  • 3x ethernet CAT6
  • pewnie coś tam jeszcze się znajdzie …

Chciałem być gotowy na wszystkie ewentualności … :o) Korzystam obecnie jedynie z optycznego, HDMI oraz jednego ethernetu do PS3, reszta leżała zwinięta w kłębek pod nogami. Dodatkowo pod starym biurkiem leżał modem DSL od providera, listwa podłączona do UPSa oraz dwa zasilacze.

Jakiś czas temu znalazłem fenomenalny produkt dla Mac-userów – CableBox firmy BlueLounge. Jednak nie chciało mi się bawić w importowanie go, ani poszukiwań w sklepach „zachodnich”, więc poszukiwania rozpocząłem od odwiedzenia Ikei. Cel podróży na szczęście okazał się trafny, ponieważ mają tam ciekawy produkt o futurystycznej nazwie „Signum – organizator dla kabli”. Jest to zwykłe plastikowe pudełko z dużą ilością pustego miejsca w środku oraz możliwością przykręcenia do ściany, a kosztuje 39.99 PLN. Nie jest dostępny na stronie internetowej Ikei gdyby przyszło do głowy szukać go tam. Ma cztery wywietrzniki po bokach na górze oraz dwie pionowe szpary na kable. Udało mi się upchnąć do środka wszystkie wyżej wymienione rzeczy, wraz z modemem – pozostało jeszcze wystarczająco dużo miejsca na wrzucanie starych skarpetek, śniadań oraz szczura do oporządzenia tego wszystkiego. Signum ma wymiary 75cm x 11.5cm x 14cm (dł. x wys. x sz.) i w moim przypadku spisał się idealnie …

blogPW1_0623

Biurko teraz ma znacznie większe gabaryty i o ile nie jest szczytem moich marzeń to przynajmniej nie odstrasza gości. Z niecierpliwością oczekuję teraz na monitor, który mam nadzieję dojedzie dzisiaj …

PS. Od 6:49 dzisiaj rano jest w doręczeniu wg. strony GLS – ile można czekać?!

Aplikacje na iPhone – Pennies

27 września 2009 · 19:18

Dosyć długo poszukiwałem sensownego programu do prowadzenia domowego budżetu – metoday zbierania świstków ze sklepów i późniejsze wklepywania ich do Excela/Numbers wymagała zbyt dużego samo zaparcia i dałem sobie spokój. iPhone’a natomiast mam przy sobie niemalże cały czas, więc znacznie mi to ułatwiło sprawę.

Pennies - budgetPennies - set budget

Obsługa tego app jest banalnie prosta i intuicyjna – pomimo, że jest dostępna tylko w języku angielskim. Na szczęście typ waluty pobierany jest z ustawień językowych telefonu. Na początek wypada ustawić nasz budżet – robimy to suwakiem z lewego obrazka, a żeby wpisać dokładną kwotę wystarczy pacnąć w niebieską strzałkę i skorzystać z klawiatury numerycznej.

Pennies - mainPennies - top expenses

Pennies prowadzi dla nas statystyki na głównej stronie. Przy napisie Top Expense możemy wybrać strzałkę, aby zobaczyć bardziej szczegółowe dane, które z kolei również pokazują po pacnięciu wybrane pozycje z danej kategorii. Dostęp tych do informacji jest szybki i czytelny.

Pennies - 05 expense listPennies - 06 details

Na dole ekranu są trzy zakładki – This Month, Expenses oraz History. Pierwsza pokazuje nam ekran zbiorczy ze statystykami, druga jest zobrazowana powyższym obrazkiem (z lewej strony). Pokazuje on wszystkie wydatki, podzielone na dni, z bieżącego miesiąca. Klikając na wybraną pozycję mamy możliwość dodania opisu do kwoty (prawy obrazek).

Pennies - 07 historyPennies - export bug

Trzecia zakładka przenosi nas do historii gdzie znajdziemy nasze zakupy z poprzednich miesięcy. Niestety nie jest ona idealna, ponieważ pomija budżet w danym miesiącu oraz sumę wszystkich wydatków. Drugą problematyczną rzeczą jest eksport danych w formacie CSV – program teoretycznie powinien wysłać plik na wybrany przez nas adres email, ale przyciski Send oraz Cancel są schowane pod klawiaturą i uniemożliwiają tego. Już trzeci miesiąc czekam na update.

Pennies - add expense

Dodawania samych wydatków możemy robić dwojako – z głównej zakładki This Month wystarczy wybrać przycisk Add Expense, wpisać kwotę oraz pacnąć w kategorię. Drugą możliwością jest kliknięcie w przycisk + w spisie szczegółowym wydatków (zakładka Expenses) – otworzy nam to ten sam ekran.

App spełnia swoje zadania bardzo dobrze, żałuję tylko że są dwa problemy z Pennies, które irytują. Czekam z cierpliwością (kończącą się) na update …

Link do AppStore: Pennies

Ocena: 4 / 5

Nowe zdjęcia w galerii …

27 września 2009 · 10:46

Zapraszam do galerii, w której zagościło kilka nowych zdjęć – głównie wynik eksperymentów z Nikkorem 50mm f/1.4G.

Szkło jest zacne, lekko miękkie przy pełnej dziurze, ale ładnie wyostrza się przy f/2. Do prac zbliżeniowych niezbyt się jednak nadaje ze względu na względnie dużą minimalną odległość ostrzenia, ok. 43cm jeśli mnie pamięć nie myli … Bokeh też ma całkiem przyzwoite, jednak trzeba się pilnować, ponieważ rozmyte tło potrafi przy pewnych odległościach rozpraszać.

Pozostało mi cierpliwe oczekiwanie na 100m f/2 makro …

Smacznego!

Szerokokątne boje z czasem

24 września 2009 · 01:11

Decydując się na 14-24 Nikona wiedziałem o tym, że wcześniej czy później będzie potrzeba zawalczenia z filtrami … dzisiaj szczególnie czas mi szybko leciał nad Mostem Świętkokrzyskim, gdy przy bazowym ISO (200) eksperymentowałem i poznawałem aparat.

Korzystałem tradycyjnie z pomiaru matrycowego i niestety zawiodłem się w przypadku dzisiejszego tematu – musiałem o pełne 2 EV wydłużać czas, aby zostało poprawnie naświetlone … Prawdopodobnie wynikało to z lamp ulicznych walących prosto w obiektyw, niemniej jednak przy poprzedniej wizycie z 10D parę lat temu aż takich problemów nie miałem … Przestawianie punktu ostrości w ciemniejsze miejsca również nie pomagało. Samochody (ze źle ustawionymi światłami) zapewne też nie, ale spodziewałem się lepszych rezultatów – może ktoś ma jakąś poradę?

blog_PW1_0553

Światło dzisiaj było przepaskudne – nie leżało mi zupełnie, na tyle, że korciła mnie wersja B&W, ale poprzestałem na eksperymentach z ISO 100, które poza wydłużaniem czasu wydaje się mieć mniejszy dynamic range – szumy oczywiście na przywzwiotym poziomie, ale z tendencją do szybszej degradacji przy podbijaniu ekspozycji – na szczęście wybrane kadry mam naświetlone różnymi czasami i na różnych ISO.

Wrażenia ogólne jak zwykle pozywytne – jakość w 100% powiększeniu bez zarzutu. Ostre do bólu, szczególnie w porównaniu z mydłem jakie miałem wcześniej. Pozostało mi teraz skonstruowanie uchwytu do filtrów – wstępnie próbuję nabyć drugą osłonę na 14-24, aby odciąć jej przód i na jej obwód nałożyć jakiś trzymak-filtrowy – Lee czy też Cokin.

Powolutku – procedurę i potrzebne części na pewno opiszę, o ile uda mi się je nabyć, bo sama pokrywa na obiektyw wg. sklepu nie ma numer części i nie można jej zamówić … ech … Polska …

blog_PW1_0537

Moje Jabłuszko nr 22

23 września 2009 · 15:36

Pojawił się nowy numer (22) Mojego Jabłuszka i głos oddaję Dominikowi:

Jesteśmy już po wakacjach. Wrzesień to początek roku szkolnego, w związku z tym, tematem przewodnim tego numeru będzie szkoła na Maku. Udało nam się namówić kilku ADE, czyli Apple Distinguished Educators, do napisania artykułów dotyczących Maków w szkołach. Wszystko to było możliwe tylko dzięki naszemu redakcyjnemu koledze Jarkowi Linderowi, który sam jest ADE. Dodatkowo Przemek Marczyński wziął na tapetę naukę języków obcych na Makach, a Krystian Kozerawski zajął się innymi koniecznymi programami dla uczniów i studentów.

W wakacje, a w szczególności w sierpniu oraz na początku września, miało miejsce kilka premier w stajni Apple – pojawiły się nowe MacBooki, iPhone 3GS, system Snow Leopard, Logic 9, nowe iPody. W tym numerze postaramy się przedstawić Wam te nowości.

Poza tym mamy inne ciekawe tematy – serwer NAS, pokrowce do iPhone’a, głośniki Memorex, mocowanie do samochodu Belkina. Zobaczycie też fotorelację z imprezy Soundedit ’09.

Gościem specjalnym naszego magazynu w tym miesiącu będzie Yaro, czyli Jarek Płocica, producent muzyczny oraz muzyk, znany m.in. z przeboju „Rowery dwa”. Rozmawiamy o nowym Logicu.

Na koniec chciałem Wam się pochwalić dwiema rzeczami. Magazyn Moje Jabłuszko został patronem medialnym kongresu „Biznes to Rozmowy” organizowanego przez Netię, gdzie gościem specjalnym będzie Steve Wozniak. Druga kwestia dotyczy nawiązania przez nas współpracy z serwisem eGazety.pl. Dzięki temu nasz magazyn jest dostępny dzięki eGazety Readerowi na iPhonach o iPodach Touch oraz poprzez aplikację internetową eGazety.

Oczywiście, nie obejdzie się również bez stałych działów i konkursów. W tym numerze do wygrania mamy dla Was 4 rzeczy. Po pierwsze rarytas niedostępny nigdzie indziej – zaproszenie na kongres Netii i możliwość uczestniczenia w wykładzie prowadzonym przez samego Steva Wozniaka. Drugi konkurs będzie dotyczył podstawki pod komputer Ecofanpro firmy Macally. Trzecią i czwartą nagrodą będą pokrowce na iPhone’a ufundowane przez firmę iSkin. Jest o co walczyć!

Dodatkowo niezmiernie mi miło z powodu debiutu w MJ na stronach 95-100 – tematy dotyczą Snow Leopard i były poruszane już tutaj, ale mam nadzieję, że w tej formie będzie to przyjemniej się czytało.

Na koniec chciałbym przeprosić za obleśną stronę 85 … myślałem, że to będzie mały banerek … :o)

iPhone – Google Mail w wersji Push!

23 września 2009 · 09:45

Google w końcu uraczyło użytkowników iPhone dostarczaniem poczty za pomocą Push.

Oto krótki poradnik jak to wszystko uruchomić:

Na początek: Deaktywujemy nasze obecne konto Google Mail – najlepiej je skasować. Okazuje się, że są problemy jeśli nazwa konta jest taka sama jak inne nieaktywne konto.

Google Mail Push 01Google Mail Push 02

1. Wchodzimy w Ustawienia -> Mail (itp.) i wybieramy opcję Add Acount / Dodaj konto

2. Wybieramy opcję Microsoft Exchange

Google Mail Push 03Google Mail Push 04

3. Pojawią nam się pola do wypełnienia:

  • Email: nazwa_konta@gmail.com
  • Server: to pole będzie aktywne dopiero za chwilę – teraz w ogóle nie będzie widoczne
  • Domain: zostawiamy puste
  • Username: nazwa_konta@gmail.com
  • Password: hasło
  • Description: w moim przypadku adres email, ale jak kto woli

4. Klikamy Next / Dalej i po pojawieniu się w/w okienka klikamy w Accept / Akceptuj

Google Mail Push 05Google Mail Push 06

5. Dopiero teraz wypełniamy pole Server – wpisujemy m.google.com

6. Klikamy Next / Dalej, zaznaczamy co chcemy synchronizować (w moim przypadku tylko pocztę) i voila!

Po ponownym wejściu w ustawienia tego konta, możemy wybrać ile dni wstecz ma synchronizować pocztę – defaultowo ustawione jest na trzy dni. Dodatkowo można zdefiniować, które foldery ma pushować – zostawiłem osobiście Inbox.

Miłego odbierania!

Update:

Dla tych z problemami:

GMail Settings

Należy wejść w ustawienia Google Mail, następnie wybrać zakładkę (…) POP/IMAP i zgodnie z rysunkiem potwierdzić opcję 2 i 3. Trzecia w szczególności powoduje, że skasowane rzeczy powinny trafić do Kosza.

Jeśli nie macie powyższych opcji należy je uruchomić tak:

Advanced IMAP

Wchodzimy do zakładki Labs w ustawieniach i włączamy Advanced IMAP Controls.

Hardware: Gefen DVI -> Mini Display Port

22 września 2009 · 23:15

W końcu! Gefen wypuścił moduł konwertujący sygnał z DVI na Mini Display Port. Cena zapowiadana jest na $150, czyli tanio nie jest, ale tragedii też nie ma … niestety obsługuje tylko 1920×1200 @ 60Hz maksymalnie. Podłączenie go jest w miarę proste – kabel z naszego starszego Maka wyposażonego w DVI podłączamy do pudełka Gefena, a następnie kablem Mini Display Port łączymy konwerter z monitorem …

Apple LED Cinema Display 24Czekałem na takie rozwiązanie do swojego MBP, jednak irytujący będzie brak transmisji dźwięku z komputera do monitora – DVI przesyła tylko obraz. Ponadto moduł Gefena trzeba dodatkowo podłączyć do gniazdka ściennego, aby go zasilić – szkoda, że nie dało się tego zrobić w inny sposób, bo staram się unikać zbędnej ilości kabli, a UPS nie stoi blisko …

Poczekamy zobaczymy – chciałbym najpierw przetestować ACD 24″ u siebie w domu, aby ocenić jak bardzo światło z okna za plecami będzie mi przeszkadzać … może ktoś chętny pomóc?

PS. Znam produkty Gefena, a konkretnie ich KVMy oraz extendery służbowo i te produkty pokazują wyraźną utratę jakości przy przenoszeniu obrazu na monitor – ciekaw jestem jak jest w tym przypadku …

Zdjęcia: Apple oraz Gefen

Szkło

22 września 2009 · 00:22

Wyposażony w ekstremalnie szeroki kąt oraz jasny standard rozpocząłem poszukiwania dopełniające zestaw obiektywów. Rynek jest duży, ale dla mnie lekko ograniczony. Przez ostatnie sześć czy siedem lat zostałem rozpuszczony przez USM dostępnym prawie we wszystkich szkłach Canona, a Nikkory poza standardową serią zoomów niestety nie są tak hojnie wyposażone.

Zeiss Makro-Planar T* 2/100Skoro system buduję od nowa to postanowiłem tym razem skupić się na jasnych stałkach – najchętniej f/1.4 lub szybszych. Obecnie moje zainteresowanie jest skupione na Nikkorze 85mm f/1.4D który niestety nie jest wyposażony w SWM określany w Nikonie akronimem AF-S. Plotki głoszą że jeszcze w tym roku pojawi się nowy model, ale to samo mówiło się o Canonie 3D. Ciekawą alternatywą może być Samyang 85mm f/1.4, manualny i ze wstępnych testów całkiem przyzwoitym na pełnej dziurze – szczególnie za 800PLN. Moje serce jednak zdobył Zeiss Makro-Planar T* 2/100 – cudowniej rysujące szkło warte małą fortunę, jednak wolałbym móc go przetestować przed ewentualną decyzją zakupową. Będzie musiało trafić na listę wymarzonych. Tymczasem rozglądam się za używanym Noct 58 …

Nikkor 200 f/2Kolejną powalającą zabawką jest niewątpliwie Nikkor AF-S 200mm f/2 VR. Cenowo również. Sample oglądane wczoraj na sieci spowodowały wyfroterkowanie podłogi niezadbanym zarostem w okolicach brody. Czeka w kolejce na totolotka.

W międzyczasie próbuję zorganizować wypożyczenie Sigmy 150-500 OS – może to być całkiem sensowna i tania alternatywa dla drogich tele na pełnej klatce. Z drugiej strony może doczekam się 300-tki f/4 VR II za rozsądne pieniądze?

Wybór będzie trudny – interesuje mnie przede wszystkim 85mm do ciaśniejszych landszaftów, makro w okolicach 100mm oraz później tele … Najbezpieczniej będzie poczekać aż opadną emocje, bo wyprzedawanie majątku zapewne nie jes dobrym pomysłem … ;o) Cóż – ponownie dla mnie nastał okres poszukiwań – szkoda tylko że jedynie Sigma oferuje wypożyczalnię sprzętu. Może czas aby inni producenci podążyli podobną drogą?

Lepiej późno niż później

21 września 2009 · 13:02

Dojrzewanie do przesiadki na Nikona trwała długo – jednak z powodu inwestycji w szkło takiej decyzji nie należy podejmować bez rozważenia wszystkich za i przeciw. Podążającym tą ścieżką zalecam przede wszystkim zastanowienie się czy jest to rzeczywista potrzeba czy raczej fanaberia; zmiana sprzętu magicznie nie poprawi techniki lub jej brak.

Mgła na polu - somewhere in Poland

Ostatnie kilka dni spędziłem na poznawaniu aparatu oraz przyzwyczajałem się do widoku przez perspektywę która dotychczas była dla mnie niedostępna. Przypominam że Canon i Nikon wszystko mają na opak – od kierunku przykręcania obiektywów poprzez kierunek kręcenia pierścieniami na nich aż do obsługi kółek pod palcami. Miłym zaskoczeniem jest że ta krótka chwila wystarczyła do przestawienia się na nowy system. Już nie muszę myśleć nad tym co robię – przychodzi to naturalnie. Czyżby interfejs Nikona był jednak bardziej intuicyjny?

Zamek Książ

Drugą kłodą pod nogami były same pliki RAW (NEF w przypadku Nikona) oraz metody ich obróbki. Eksperymenty dalej trwają i cały czas modyfikuję swój workflow aby uzyskać jak najlepsze rezultaty.

Pierwszym zaskoczeniem jest praktycznie brak konieczności poprawy ekspozycji – swiatłomierz wyraźnie lepiej sobie radzi od tego w 10/50D. Dotyczy to korekty w aparacie jak i w Lightroom, które teraz są w najgorszym przypadku minimalne. Może po prostu algorytmy Nikona lepiej współpracują z moją techniką …

blog_PW1_0418

Musiałem również całkowicie zmienić nastawy wyostrzania, które były po prostu zbyt agresywne dla plików z Nikona. Dostosowanie  presetów zajęło mi kilka ładnych chwil. Jednak istotniejsze jest psychiczne przestawienie się na nową rzeczywistość.

Kilka próbnych portretów przy f/1.4 przypomniało mi o mikroskopijnej głębi ostrości na pełnej klatce którą to porzuciłem wraz z analogowym sprzętem. Miłym akcentem jest autofocus który bezbłędnie trafia w oko za każdym razem (lub tam gdzie celuję). Technika focus-recompose również odeszła w zapomnienie – wybór pola z 51 dostępnych jest tak naturalne że przestawiłem się na to natychmiast. Niestety tylko środkowe 15 punktów łapania ostrości jest typu krzyżowego co jednak nie najmniejszego znaczenia dopóki nie robi się zdjęcia pod słońce lub przy gorszym świetle. Na szczęście pozostałe punkty stają się wolniejsze a nie mniej dokładne. Przynajmniej nie zdarzyło mi się jeszcze nieostre zdjęcie…

Zamek Książ

Dotychczas często korzystałem z bracketingu żeby w razie potrzeby móc zrobić HDR z dwóch lub trzech zdjęć – teraz jest właściwie zbędne poza ekstremalnymi różnicami pomiędzy niebem a resztą. Ilość detali jakie można wyciągnąć z cieni jest niewiarygodna. Na zdjęciu z Książem las był bardzo ciemny, niemalże czarny – dlatego też na dysku leżą u mnie dodatkowo dwa zdjęcia +-1 EV z których nie musiałem w ogóle korzystać. Na deser pozostaje brak zauważalnej utraty jakości. Jestem pod największym wrażeniem własnie dynamic range.

Ponarzekać też trzeba więc zacznę od wizjera – jest ogromny, jasny i cudowny ale nie ma pokrycia 100% kadru. Rozumiem że czymś musieli rozróżnić D700 od D3 więc wzorem z Canona po prostu z czasem nauczę się kadrowania z uwzględnieniem brakujących 5%.

Warszawa - test wysokiego ISO

System menu w aparacie jest doprawdy imponujący jednak czasami zapamiętanie gdzie dana funkcja leży graniczny z cudem. Canon pod tym względem był bardziej przejrzysty. Pozostają banki ustawień z których namiętnie korzystam.

Mozliwości AutoISO są imponujące i mam to ustawione defaultowo w zakresie od 200-6400 z minimalną migawką na poziomie 1/50. Uważam jednak że aparat mógłby brać pod uwagę ogniskową i tym samym powinna być możliwość ustawienia 1/ogniskowa lub dla tych z nas o rękach stabilnych inaczej np. 1/ogniskowa x2, bo co będzie z moją 1/50-tą jak podepnę długie tele?

Rynek we Wrocławiu

Ostatnią rzeczą której brak mi doskwiera to niemożność ustawienia podniesienia lustra wraz z wyzwalaniem migawki czasomierzem (czy jak tam mu po polsku). Niezbędny będzie zakup wężyka.

Teraz czas pomyśleć jak zaadaptować filtry do 14-24 …

Na deser zapraszam do galerii po więcej zdjęć!

Szeroki kąt widzenia

17 września 2009 · 14:56

Zmienianie systemów w fotografii nie jest częstym zjawiskiem. Jest to przede wszystkim dosyć droga impreza jeśli mamy w swoim arsenale wiekszą ilość szkieł, a nietypowe pozycje dodatkowo utrudniają nam ich sprzedaż. Droższe obiektywy na szczęście trzymają cenę całkiem przyzwoicie, szczególnie jeśli są zadbane, a rodzynki sprzed lat które nie są już produkowane często znajdą napaleńców gotowych zapłacić za nie większe pieniądze niż były warte jako nowe. Niemniej jednak zmiana typowo wiąże się nie tylko z utratą gotówki, ale przyzwyczajeń do poprzedniego systemu. Wbrew pozorom każdy swiatlomierz działa różnie, każdy spust migawki jest inaczej wyważony, a obiektywy różnie rysują. Następstwem jest niewątpliwie żmudne poznawanie tajników nowego sprzętu w różnych okolicznościach oraz porach dnia i roku.

blog_PW1_0025Wszyscy do tematu podchodzimy z nutą fanboyizmu – podobnie jak w przypadku samochodów, komputerów czy zegarków (lub perfum w przypadku kobiet). Metka zobowiązuje ale starajmy się pamiętać że jest to przede wszystkim narzędzie do osiągania celu którym jest finalne zdjęcie. A jak to Michael Reichmann zauważył – jego Canon G10 może być porównywany w pewnych okolicznościach do średniego formatu. Pewnie niektórzy uważają mnie za szaleńca za przesiadanie się na system Nikona, który oferuje mniejszą ilość megapikseli od konkurencji (poza D3x, ale mówimy tutaj o normalnych aparatch). 5D z rodziny pełnoklatkowych prezentuje 21MP, a zapowiadany 7D na matrycy APS-C zwariowaną sumę 18MP. Pomijam już zupełnie Sony alpha 850/900 z 24 milionami.

Duża ilość megapikseli jest zła. Read my lips: zła!!!

Owszem istnieje rynek ludzi którzy wymagają takiej ilości ze względu na swoją pracę, ale gwarantuję że do niedawna w sporcie drukowano okładki z 4MP, a moje własne odbitki w rozmiarze A3 z 6MP są znakomite.

Zbyt ciasno upakowane piksele powodują jedynie kilka niepożądanych efektów ubocznych, m.in. wymagają najwyższej jakości obiektywów które i tak nie są w stanie przetworzyć ich rozdzielczości. Na swoje ex-szkła wydałem majątek a mocno średniej klasy Canon 50D całkowicie je masakrował, gdzie stareńkie dzisiaj 10D miało lepsze rezultaty. Częstym powodem chęci posiadania dużej liczby MP jest możliwość cropowania. A może prościej byłoby nauczyć się po prostu kadrować prawidłowo?

blog_PW1_0033Często ostatnio słyszy się o przesiadkowiczach którzy nie biorą pod uwagi najważniejszej rzeczy – tak samo jak nie kupuje się konsoli do gier, a pózniej dobiera się do niej tytuły, podobnie w dziedzinie sprzętu foto. Obiektywy panowie! Obiektywy! Panie przepraszam z góry ale tak lepiej brzmi.

Osobiście postanowiłem zrezygnować z noszenia ciężkich zoomów bo 10 kg w plecami doprowadzi mnie do grobu szybciej niż mógłbym chcieć i przesiadam się na stałki – tak jak wiele lat temu w przypadku Olympusa. Moim sercem niewątpliwie zawładnął Nikkor 14-24 f/2.8G – tak zoom, ale lepszy optycznie od wielu stałoogniskowych szkieł, m.in. Canona 14mm L Mk2 i porównywalny z szacownym Contaxem 17mm oraz Zeissem 21mm – legendami w tej kategorii. To własnie ten pierwszy zadecydował o przesiadkę na D700, który przy okazji spełnia prawie wszystkie moje wymagania jeśli chodzi o body.

Nie popadajmy w szaleństwo megapikseli. Nie podążajmy za glupimi ksiegowymi i marketingowcami – technika i optyka jeszcze nie jest na to gotowa!

Perspektywa …

17 września 2009 · 00:57

Minął rok i parę miesięcy odkąd przesiadłem się na Maka … natomiast dwa dni temu rzuciłem się, zgodnie z radą wujka sprzed kilkunastu lat, na głęboką wodę – zmieniłem cały swój system Canona na Nikona. Nie powiem żeby decyzja była łatwa – tą drastyczną opcję rozważałem już od kilku ładnych miesięcy, ale dopiero trzynastego września dotarło do mnie jakie życie jest przecież krótkie…

Warszawa - widok na Krakowskie Przedmieście

Młodość spędziłem na psuciu wszelkiej maści Olympusów (OM-2, OM-4 i inne) – do dzisiaj je mam, jednak niestety nic w nich już nie działa jak powinno – były to świetne aparaty. Na erę cyfrową przesiadłem się dopiero za czasów Canona 10D kilka lat temu i zaczęło się żmudne kolekcjonowanie obiektywów. Nawet zmieniłem body kilka miesięcy temu na nowsze dopóki nie doszedłem do wniosku, że polityka tej firmy zupełnie mi nie odpowiada … zrozumiałem, że Canon jest fotograficznym Microsoftem.

Klapki na oczach

Za czasów 1Ds, 10D i 300D Canon nie miał sobie równych pod względem jakości matryc i obrazków przez nie rejestrowanych, ale jak już wielokrotnie wspominałem, przez ostatnie kilka lat skupili się na ilości zamiast jakości. Na ilości pikseli. Milionów i milionów pikseli upchanych na maleńkich matrycach. Jednocześnie zapomnieli, że kawałek szkła też jest potrzebny do przetworzenia takiej rozdzielczości. Włożyć silnik od Porsche do Syrenki to nawet Polak porafi. Lepiej od Japończyka nota bene. Faktycznie model 5D był przełomowy kilka lat temu, jednak panowie z marketingu i księgowości postanowili wzorem sklepów spożywczych ludwikiem podreperować 20D zamiast zaoferować coś nowoczesnego. Podobnie sprawa wygląda z faceliftem, czyli Mark II – Hindus potrafił wyklepać swojego Tata na Peugeot 206 to i czemu panowie z kraju kwitnącej wiśni mają być gorsi. Fiasko z autofocusem w modelu 1D również odbiło swoje piętno na ich reputacji …

RógOstatnie kilka lat to katastrofa dla tej firmy w moich oczach – pasmo złych decyzji oraz poddawaniu się woli księgowych totalnie zniechęciło mnie na kolejne lata długich oczekiwań na model o możliwościach i parametrach Nikona D700. Jakbym chciał mieć kolejny service pack to zainstalowałbym sobie Windows 7 …

Ostatnie dwa dni spędziłem na poznawaniu możliwości nowego sprzętu oraz patrzenia na świat przez zupełnie nowe kąty widzenia – koniec kompromisów! Muszę przyznać, że jestem zachwycony rezultatami, może nie tyle jeśli chodzi o samą kreatywność widoczną na załączonych zdjęciach (które można klikąć, aby je powiększyć), ale techniczną stroną ich obróbki oraz potencjalnych możliwości wychodzenia poza powszechnie przyjęte normy (czytaj ISO). Żałuję teraz, że nie zdecydowałem się na ten krok znacznie wcześniej…

Krwawiące niebo

Pozostaje mieć nadzieję, że Nikon pozostanie Applem wśród aparatów przez kolejne długie lata …

blog_PW1_0225

FireWire 800 i 400 kontra USB

14 września 2009 · 20:06

Na MakowymABC, Bartosz Małkowski zadał słuszne pytanie – jaki rzeczywisty transfer ma FireWire 800? Otóż nie sprawdzałem tego, ale pytanie zachęciło mnie na popełnienie dokładniejszych testów, bo subiektywnie było znacznie szybciej.

Testy przeprowadziłem w następujący sposób:

  • WD MyPassport Studio 500GB był podłączony po FW800
  • WD MyPassport Studio 320GB był podłączony po FW400 i USB różnymi kablami
  • stoperem liczyłem czas kopiowania plików trzykrotnie na WD z MBP (nadpisując poprzednią kopię)
  • w drugą stronę dokładnie tak samo
  • MBP 2.5GHz, 4GB RAM, dysk 250GB 5400rpm (SATA 1.5Gbps) (poprzedniej generacji, MBP4.1, early 2008)

Kategorie:

  • małe pliki – 800 plików RTF, każdy o pojemności 4KB – kopiowanie całego folderu z nimi
  • średnie pliki – 4 pliki BMP po 168.8MB każdy – kopiowanie całego folderu z nimi
  • duży plik – plik o poj. 1.2GB
  • wszystkie pliki równocześnie – kopiowałem wszystkie powyższe równocześnie poprzez zaznaczenie ich w Finderze

Na wykresach pominąłem małe pliki.

WD - MBP na WD

Jak widać z powyższego wykresu, różnice potencjalnie nie są duże, ale jednak 10 sekund między FireWire 800, a USB przy średnich plikach to aż 37% szybciej. Tendencja utrzymuje się na dużych plikach i wszystkich – FW800 jest szybsze średnio o 39%.

WD - WD na MBPKopiowanie plików z WD na Maka wykazuje znacznie mniejsze różnice – czy to wynika z możliwości zapisu mojego dysku w MBP to już nie wiem. Ciekawy jestem wyników na MBP z dyskiem 7200rpm …

WD - Tabela

Powyżej kompletna tabela w wynikami.

Podsumowując – różnice nie są gigantyczne. Musicie sami sobie odpowiedzieć na ile są one istotne, żeby płacić więcej za wersję z interfejsem FireWire. Osobiście widzę znaczną poprawę np. w Lightroom – ponad 60GB zdjęć z lat 2000-2007 leży właśnie na moim zew. 500GB podłączonym po FireWire 800. Archiwizowanie starych zdjęć też znacznie przyśpieszyło – przy przegrywaniu 10-30GB danych różnica znacznie się powiększa.

MacBooki ponadto oferują 2-3 porty USB (drukarka, tablet, czytnik kart pamięci w moim przypadku), a porty FireWire miałem wolne dopóki nie zaopatrzyłem je w dyski WD.

iTunes 9 – Genius Mixes

13 września 2009 · 11:20

Przez ostatnie kilka dni, od momentu pojawienia się iTunes 9 zauważyłem, że wiele osób ma problemy z Genius Mixes – mianowicie nie bardzo wiadomo jak ani gdzie je uruchomić albo są problemy z dodaniem ich do iPod/iPhone … Część kłopotów wynikało po prostu z problemów z serwerami Apple, które odrzucały upload informacji o naszej muzyce. Nie dziwię się, tym bardziej że zaraz po środowym keynote pół świata rzuciło się na update.

Dla niewtajemniczonych – w odróżnieniu od Genius Playlists, (które są ograniczone ilością utworów w liście) Genius Mixes będą grały nasz ulubiony gatunek muzyki aż po armageddon.

iTunes 9 Update GeniusOto przepis na nieskończoną muzykę (jeśli synchronizujemy całą muzykę):

  • Instalujemy iTunes 9 oraz iPhoneOS 3.1 na iPhone/iPod touch
  • W menu Store / Sklep wybieramy opcję Turn On Genius / Włącz Genius
  • Zatwierdzamy wyskakujące pisma prawnicze
  • Klikamy w tym samym menu na opcję Update Genius / Uaktualnij Genius
  • Czekamy cierpliwie na zakończenie procesu uploadu informacji o naszych piosenkach (może to trochę potrwać za pierwszym razem
  • Synchronizujemy iPhone/iPod
  • W aplikacji iPod na dole w zakładkach znajdziemy nową pozycję Genius

Jeśli nie kopiujemy na iPod touch/iPhone całej biblioteki muzycznej to musimy wykonać jeszcze jeden krok – zaznaczyć w zakładce muzyka odpowiednią opcję zgodnie z obrazkiem (od Karola – patrz w komentarzach).

iTunes 9 - Genius Mixes (niepełna biblioteka)

Pamiętajcie, że jeśli dodacie nową muzykę i chcecie, aby była brana pod uwagę w Genius Mixes/Playlists to należy ponownie z menu Store/Sklep wykonać Update Genius / Uaktualnij Genius.

Smacznego!

W tylnej kieszeni

12 września 2009 · 12:09

Posiadanie 17″ laptopa nie zawsze jest takie fajne jak mogłoby się wydawać. Owszem mój MacBook Pro ma ogromne możliwości, szczególnie jeśli chodzi o wygodę obróbki zdjęć – głownie ze względu na znaczną rozdzielczość ekranu. Jednak nie przepadam za tymi czynnościami, gdy nie mam podłączonego tabletu – retusz palcem to tak jakbym próbował trafić igłą na sznurku z dachu wieżowca w mrówkę na chodniku. Nie twierdzę że wbudowany trackpad jest zły, ale daleko mu do precyzji i wygody piórka Wacomowego. Znaczne gabaryty również ograniczają wygodę jego przenoszenia – na tyle, że często idąc na słoneczny balkon rezygnuję z jego targania wraz z zasilaczem, który wymaga innego gniazdka ściennego. Z tego powodu często zastanawiam się nad dokupieniem drugiego, bardziej przenośnego komputera klasy MBP 13″ lub nawet Air. Niestety ostatnie roszady fotograficzno-sprzętowe uniemożliwiają mi jakiekolwiek inwestycje w Maki. Pomijam już zupełnie fakt, że wciąż mam nadzieję („A jak się nadzieje to my mamy” – kabaret Pigwa z nędzą przez kraj pędzą) na nowy produkt Apple w postaci MacTablet, iTablet, iPod Touch 10″ – lub odpowiednią inną twórczość nazewniczą plotkarzy. Te wszystkie zdarzenia powodują że coraz bardziej przychylnie patrzę na zakup iPhone 3GS sprzed 43 dni (zapamietane dzięki Moments), który niemalże codziennie zastępuje mi mojego dużego Maka w prostych czynnościach.

iPhone 1.1.4

Do niedawna możliwości iPhone były z powodu braku odpowiednich aplikacji mocno ograniczone w porównaniu z prawdziwym komputerem. AppStore jednak zaczął się mocno rozrastać i developerzy zaczęli przedstawiać coraz więcej ambitnych programów. Niestety wraz z ich rozwijaniem się w tempie przyśpieszania wahadłowca Discovery, procesor pierwszych dwóch modeli telefonu z Cupertino zaczął mieć czkawki wydajnościowe zupełnie jak mój pierwszy samochód po załadowaniu go po dach 4 osobami i bagażami na dwa tygodnie. Gospodarstwo domowe dalej wyposażone jest w model 2G, ale ataki epilepsji przy korzystaniu z niego relegowały go dla drugiej połówki, która na szczęście nie ma takich wymagań, a poprzednik mojego 3GS znalazł ciepły dom u przyjaciółki która jest zachwycona jego funkcjonalnością i intuicyjnością – skoro kobieta sama sobie poradziła z synchronizacją zdjęć i muzyki w iTunes oraz założeniem konta w polskim App Store to chyba o czymś świadczy (nie żebym był szowinistą).

iPhone - Things

Wspominałem o codziennym zastępowaniu Maka przez iPhone – otóż nie do końca robię to z konieczności. Od niedawna zauważyłem że po prostu preferuję małe urządzenie w ręce od jakiegokolwiek laptopa – nawet gdyby ważył mniej niż powietrze. O ile w pozycji pionowej pisanie na wirtualnej klawiaturze ograniczam zazwyczaj do prawego palca wskazującego lub częściej kciuka z tej samej ręki, to już pisanie w orientacji poziomej dwoma kciukami powoduje różnicę predkości na poziomie F-16, a Cessną. Wbudowany słownik jest również niezwykle pomocny poprzez dodawanie chociażby polskich znaków i poprawianiu literówek. Ciekawostką jest moje powolne odchodzenie od korzystania z BLIPa, Twittera czy Facebook na OS X – po prostu apps na iPhone są tak przyjemne i proste w użytkowaniu, że niemal całkowicie przestawiłem się na ich interfejsy. Przyłością zapewne będą aplikacje w stylu Things na obie platformy z możliwością synchronizacji pomiędzy komputerem, a telefonem.

Zwracam również uwagę na nową klawiaturę ekranową w Snow Leopard, możliwe że zapowiada wspomniany i oczekiwany przez wielu MacTablet, ale pytaniem pozostanie na ile będzie to wygodne w pisaniu urządzenie …