Jeśli chcecie mnie wesprzeć to zapraszam do kupna mojego poradnika "Jakim jesteś Makiem?".

OS X: Podgląd – zmiana rozdzielczości zdjęć

16 grudnia 2009 · 21:14

Podgląd – aplikacja wbudowana w OS X jest wbrew pozorom całkiem sprawnym narzędziem do podstawowych czynności. Pisałem już o możliwości tworzenia wielostronicowych PDFów. Można również zmieniać rozdzielczość wielu zdjęć równocześnie.

Preview - resize

Jak to zrobić:

  1. Najpierw otwieramy nasze zdjęcia w Podglądzie (/Programy/Podgląd.app).
  2. Teraz musimy wybrane zdjęcia zaznaczyć – normalnym polecam zaznaczyć myszką, a klawiaturowcom skrót ⌘ + A.
  3. Pozostaje nam już tylko wejść w menu Narzędzia i wybrać Dostosuj rozmiar.
  4. Pojawi się takie okienko jak na poniższym screenshocie – w nim podajemy na przykład wspólną szerokość i program automatycznie zmieni wybrane zdjęcia zgodnie z naszymi wytycznymi.

Preview - resize dialog

Miłej zabawy!

MobileMe – odświeżony iDisk i znaczne przyśpieszenie!

16 grudnia 2009 · 20:39

Przed chwilą ściągnąłem na swojego iPhone nowszą wersję iDisk, aplikacji powiązanej z kontem MobileMe dla jego użytkowników. Z zewnątrz zmieniła się ikona oraz wprowadzono następujące poprawki:

  • automatyczne podpowiadanie adresu email podczas wyboru odbiorców współdzielonych plików
  • wysłane maile automatycznie trafiają do folderu Wysłane
  • podczas przeglądania zdjęć można pacnąć w nie palcem i przytrzymać co da możliwość skopiowania lub zapisania go

Mam dla wszystkich użytkowników jeszcze lepszą wiadomość – serwery MobileMe dzisiaj znacznie przyśpieszyły. Nie wiem czy jest to w jakikolwiek sposób powiązane, ale 20MB PDF na iPhone ściąga się teraz 5-7x szybciej (poniżej minuty kontra ponad 5 minut). Podobną prędkość mam teraz również na moim Maku (4Mbitowe łącze).

Zapraszam przy okazji do mojej recenzji MobileMe, która również ukazała sie w Moim Jabłuszku 11/2009.

PS. Właśnie zauważyłem, że Paweł z AppleBlog pyta o powyższe – informuję, że to prawda!

PPS. Przemek M. donosi, iż iDisk na iPhone jest teraz też po Polsku – niestety nie zauważyłem, bo uparcie korzystam z angielskiego interfejsu. :o)

Link: iDisk w AppStore (dla użytkowników MobileMe)

OS X: Pobieranie obrazów

16 grudnia 2009 · 16:51

Skanowanie w OS X jest wyjątkowo prostym zadaniem – wystarczy nam do tego wbudowane narzędzie o nazwie Pobieranie Obrazów (ang. Image Capture).

Pobieranie obrazów

Strzałki w środkowej części screena oznaczają punkty wyboru obszaru skanowania

Przepis:

  1. Uruchamiamy Pobieranie Obrazów z folderu /Programy – ewentualne metody otwierania aplikacji dostępne tutaj.
  2. Jeśli skaner jest włączony to pojawi się w lewym górnym rogu programu, jeśli nie to włączamy go.
  3. Automatycznie zostanie wygenerowany podgląd – jeśli chcemy to zrobić ręcznie to korzystamy z przycisku Overview widocznym w dolnym prawym rogu na powyższym screenie.
  4. Ustawiamy opcje zależnie od potrzeb/upodobań/wymagań.
  5. Wciskamy przycisk Skanuj, również w dolnym prawym rogu.
  6. W katalogu wybranym w ustawieniach pojawi się plik z odpowiednią nazwą i we wskazanym typie.

Przypominam o możliwości robienia wielostronicowanych PDFów prosto w aplikacji Podgląd. Wygląd lekko się różni w Snow Leopard, ale jest równie intuicyjne.

PDF

W 10.6 pojawiła się strzałka i grafika imitująca okładkę

Smacznego!

Terroryści są wśród nas

16 grudnia 2009 · 12:42

W przeszłych wiekach nazwało się to camera obscura – opowiada wiceburmistrz. – To fascynujący powrót do źródeł, choć wolałbym pełny prymitywizm. Teraz po materiał światłoczuły idzie się do sklepu, potem wkłada do pudełka, praktycznie na ślepo, w ciemni. Następnie w pudełku robi się dziurkę, zalepia i pilnuje, by nie odsłonić jej w nieodpowiednim miejscu. Jestem na początku tej drogi.

Wiceburmistrz Śródmieścia w Warszawie został zaskoczony szybką akcją Policji, gdy na latarni wieszał aparat otworkowy. Celem było 20 minutowe naświetlanie, a skończyło się na konfiskacie zdjęcia. Rozumiem jego ból – sam raz straciłem dwie rolki filmu oraz jedną kartę pamięci. A wartość tego jednego jedynego zdjęcia zapewne była dla niego znacznie wyższa …

Czuję do policji żal, bo przez nią nie mam zdjęcia z piątku – mówi wiceburmistrz. – A przecież najpierw pozwolili mi odsłonić dziurkę, w czasie naświetlania sprawdzali moje dane, choć już wiedzieli, że nie jestem terrorystą, zmienili ton. Chyba z polecenia przełożonych kazali mi zdemontować pudełko. Byłem rozgoryczony, ale pokazałem im, co jest w środku. Nie powinni pozbawiać mnie nadziei na zdjęcie, choć nie wykluczam – mogło nie wyjść.

Jak sugeruje Alex na swoim blogu, może rzeczywiście czas najwyższy zaopatrzyć się w koszulki z napisem Fotografia to nie przestępstwo. Osobiście tylko mam nadzieję, że nie dojdzie u nas do takich sytuacji jak w Wielkiej Brytanii, gdzie jest zakaz fotografowania policji podczas służby …

Państwo Policyjne? Stanowcze NIE!

Moje Jabłuszko 12/2009

16 grudnia 2009 · 11:43

Tradycyjnie oddaję głos Dominikowi:

Szanowni Państwo,
Zbliżają się święta Bożego Narodzenia oraz Nowy Rok.
W najnowszym numerze chcielibyśmy przedstawić Wam nasze typy, które ułatwią podjęcie decyzji podczas zakupów świątecznych. Prezentujemy kilka nowości sprzętowych oraz programów.
Naszym i Waszym świątecznym gościem jest Robert Górski, współtwórca i autor tekstów Kabaretu Moralnego Niepokoju.
Moje Jabłuszko, dzięki wsparciu naszych partnerów,  zamienia się w tym miesiącu w prawdziwego Świętego Mikołaja. Czekają na Was konkursy z fantastycznymi prezentami – Seagate FreeAgent Theatre+, dyskiem zewnętrznym Seagate, licencjami TV Guide dla iPhone’ów, książką Helionu, papeteriami świątecznymi dla Maila przygotowanymi przez firmę Equinux – jest o co walczyć!
Obserwujcie też naszą stronę WWW – w okresie przedświątecznym pojawi się na niej kilka niespodzianek i dodatkowych atrakcji.
Pierwsza już jest. Tylko dla Was, zarejestrowanych czytelników, Marcin Krzyżanowski udostępnił zupełnie za darmo specjalną, MJ-tową, wersję swojego pluginu do wysyłania SMSów bezpośrednio z Książki adresowej – HakoreSMS. Kliknijcie w obrazek poniżej linków do świątecznego numeru aby pobrać plugin.
Zapraszam do lektury oraz komentowania tego co przeczytacie na naszym forum oraz na stronie WWW.
Na koniec, chciałbym Wam wszystkim,
w imieniu swoim oraz całej redakcji,
życzyć wszystkiego najlepszego z okazji
Świąt Bożego Narodzenia oraz Nowego Roku.
Niech ten czas będzie spokojny, ciepły i rodzinny,
a Nowy Rok lepszy od poprzedniego.
Pozdrawiam,
Dominik Łada

Szanowni Państwo,

Zbliżają się święta Bożego Narodzenia oraz Nowy Rok.

W najnowszym numerze chcielibyśmy przedstawić Wam nasze typy, które ułatwią podjęcie decyzji podczas zakupów świątecznych. Prezentujemy kilka nowości sprzętowych oraz programów.

Naszym i Waszym świątecznym gościem jest Robert Górski, współtwórca i autor tekstów Kabaretu Moralnego Niepokoju.

Moje Jabłuszko, dzięki wsparciu naszych partnerów,  zamienia się w tym miesiącu w prawdziwego Świętego Mikołaja. Czekają na Was konkursy z fantastycznymi prezentami – Seagate FreeAgent Theatre+, dyskiem zewnętrznym Seagate, licencjami TV Guide dla iPhone’ów, książką Helionu, papeteriami świątecznymi dla Maila przygotowanymi przez firmę Equinux – jest o co walczyć!

Obserwujcie też naszą stronę WWW – w okresie przedświątecznym pojawi się na niej kilka niespodzianek i dodatkowych atrakcji.

Pierwsza już jest. Tylko dla Was, zarejestrowanych czytelników, Marcin Krzyżanowski udostępnił zupełnie za darmo specjalną, MJ-tową, wersję swojego pluginu do wysyłania SMSów bezpośrednio z Książki adresowej – HakoreSMS. Kliknijcie w obrazek poniżej linków do świątecznego numeru aby pobrać plugin.

Zapraszam do lektury oraz komentowania tego co przeczytacie na naszym forum oraz na stronie WWW.

Na koniec, chciałbym Wam wszystkim,
w imieniu swoim oraz całej redakcji,
życzyć wszystkiego najlepszego z okazji
Świąt Bożego Narodzenia oraz Nowego Roku.
Niech ten czas będzie spokojny, ciepły i rodzinny,
a Nowy Rok lepszy od poprzedniego.

Pozdrawiam,

Dominik Łada

Zapraszam do pobrania nowego wydania Mojego Jabłuszka oraz do przeczytania moich tekstów:

  • iPod nano 5G 16GB
  • Seagate FreeAgent Theater+ HD Media Player i FreeAgent Go 640GB – przy okazji zapraszam do komentarzy do wychwycenia pewnej aluzji do której nawiązuję w całym tekście
  • OnOne Software Plug-In Suite 5

Smacznego!

iPhone OS 4.0 – trwają testy

15 grudnia 2009 · 16:03

iPodnn donosi, że trwają testy nowych wersji firmware dla iPhone – wersji 3.1.3 oraz 4.0. Raporty z logów na Boy Genius Report pokazują dokładne wersje.

iphone-oses
Logi z Boy Genius Report

Naturalnie nie należy spodziewać się wersji 4 w najbliższym czasie – tradycyjnie powinno się pojawić wraz z nowym hardware’em w drugim/trzecim kwartale 2010. Zapowiedzi za to możemy spodziewać się wcześniej, może nawet na początku roku.

Nic nie wiadomo o planowanych nowościach i zmianach – podejrzewa się ulepszone Google Maps wraz z funkcją nawigacji samochodowej, z ang. zwanej turn by turn.

Osobiście mam nadzieję, że nowy firmware przede wszystkim poprawi sprawność całości, przyśpieszając UI w szczególności na starszych modelach (2G, 3G). A boję się, że nawet najnowszy 3GS będzie wolniejszy niż obecnie …

OS X: Terminal – jak go uruchomić krok po kroku

10 grudnia 2009 · 22:35

Dzisiaj w innym temacie padło pytanie co to w ogóle jest Terminal.app oraz jak go uruchomić. Przepis poniżej w trzech odsłonach.

DOS był pierwszym popularnym systemem operacyjnym bez środowiska graficznego – wszystkie komendy wprowadzało się za pomocą klawiatury z wiersza poleceń. Mac OS X, jako że bazuje na UNIX, również ma tradycyjny CLI (command line interface) czy też potocznie nazywany prompt (pol. znak zachęty).

Aby go uruchomić trzeba wykonać następujące kroki:

Metoda 1

Run TerminalNajpierw otwieramy Finder, a następnie klikamy w (1) Macintosh HD i potem w (2) Programy (ang. Applications).

Run Terminal

W liście programów szukamy folderu o nazwie (3) Narzędzia (ang. Utilities) i wchodzimy do niego.

Run TerminalTeraz pozostaje nam już tylko odnaleźć (4) Terminal.app i go uruchomić. Otworzy się okno wyglądające podobnie jak to poniższe – prawdopodobnie białe jeśli nie był zmieniany jego wygląd:

Run Terminal 04Metoda 2

Znacznie szybszą metodą będzie skorzystanie ze Spotlight – podstawowego narzędzia OS X.

Run Terminal from QuickLook

Wystarczy w górnym prawym rogu ekranu kliknąć na lupę oznaczającą Spotlight i wpisać do pola „Terminal”. Następnie pacnąć w klawisz Enter lub myszką kliknąć w Terminal na liście wyników.

Metoda 3

Jeśli korzystamy ze Stacks i w Docku mamy folder Programy to wystarczy do nich wejść, kliknąć w Narzędzia i poszukać Terminal.app.

Smacznego!

MobileMe – recenzja i wrażenia po roku

10 grudnia 2009 · 11:47

MobileMe
Wojtek Pietrusiewicz
[ rys.1 ]
Moją przygodę z MobileMe rozpocząłem od początku powstania usługi, a było to ponad rok temu. Aby przypadkiem nie stracić interesującego mnie loginu oraz domeny @mac.com zarejestrowałem się dwa tygodnie przed oficjalnym otworzeniem serwisu.
Do zakupienia służbowo usługi przekonało mnie przede wszystkim natychmiastowe dosyłanie emaila do mojego iPhone. Niestety moja praca wymaga, abym reagował na wszelkie informacje pocztowe natychmiast, szczególnie gdy przebywam u klienta i czekam na odpowiedź od inżynierów. Dopiero później zrozumiałem wygodę korzystania z Push Everything, czyli dodatkowo kontaktów i kalendarzy.
MobileMe – Mail
Poczta jak poczta – może funkcjonować w trybie POP oraz nowszym IMAP, który znacznie bardziej mnie interesował. Ten ostatni protokół umożliwia mi po prostu posiadania tego samego stanu pocztowego gdziekolwiek bym się logował. Wiadomość wysłana z iPhone będzie natychmiastowo widoczna na Maku, na służbowym laptopie oraz gdziekolwiek gdzie zaloguję się poprzez interfejs WWW. Dotychczas (wysyłając maila ze starej Nokii) każdą wiadomość kopiowałem do samego siebie – potem reguła w Outlooku automatycznie przenosiła tego maila do wysłanych. Niestety korzystając z interfejsu webowego co mi się często zdarzało u klientów powodowało znaczne komplikacje. Teraz wszędzie mam podgląd dokładnie tych samych danych co znacznie ułatwia mi prześledzenie dłuższych wątków.
Dodatkowym niezaprzeczalnym atutem są aliasy. Polegają one na stworzeniu wirtualnego adresu mailowego, na przykład skrzynka_na_spam@me.com. Wszystkie wiadomości wysyłane na ten adres są naturalnie przekierowane do właściwej skrzynki, ale w przypadku gdy z jakiegoś powodu zaczynamy dostawać za dużo reklam czy innego badziewia, z którym trudno sobie poradzić to wystarczy alias skasować i wraz z nim znikają nasze problemy. Potencjalną restrykcją jest fakt, że dany alias nie może być używany przez kogokolwiek innego oraz z tego co pamiętam – po skasowaniu również nie będzie dostępny dla nikogo innego.
MobileMe – kontakty
Telefony oraz przechowywane przez nich kontakty to temat na książkę. Przez lata zawsze trzymałem osobne wersje kontaktów w komputerze (programie pocztowym) i telefonie. Jako, że z kompatybilnością tego ostatniego urządzenia między różnymi firmami nieraz były kłopoty, to trwałem przy jednej marce – Nokii. Niestety coroczne zmiany aparatów na nowsze, lepsze, z większymi ekranami, nowymi funkcjami oraz coraz krótszą żywotnością baterii mnożyły problemy z przenosinami książki telefonicznej między nimi. Pomimo, że wszystkie miały logo Nokii. Zabiłbym.
Okazało się, niestety kilkukrotnie, że procedura robienia backupu danych software’em dostarczonym przez producenta nie była idealnym rozwiązaniem. Przy próbie odtworzenia kontaktów na nowym modelu często kończyło się informacją, że „Kontakty nie mogą zostać odtworzone ze względu brak kompatybilności między telefonami.” Kończyło się to na wysyłaniu kilkuset kontaktów, jeden po jednym, przez port podczerwieni albo SMSem. Doprawdy fascynujące zajęcie na weekend.
Mój ostatni aparat Nokii to był model E70. Niby smartphone na Symbianie. Faktycznie dopiero on zaczął jako tako sensownie współpracować z Outlookiem i po raz pierwszy umożliwił mnie stworzenie jednej książki adresowej w telefonie i komputerze, która synchronizowała się po podłączeniu aparatu do komputera i wykonaniu odpowiedniej procedury.
MobileMe na Windowsach na szczęście obsługuje Outlooka i przekopiowanie kontaktów do telefonu i „chmurki” było banalne … Teraz na dwóch służbowych i jednym prywatnym komputerze mam dokładnie te same kontakty. Niezależnie gdzie dodam nowy to będzie widoczny na pozostałych komputerach po kilku sekundach. Mniam!
MobileMe – kalendarze
Podobnie sprawa wygląda z kalendarzami – synchronizują się idealnie pomiędzy iCal na Maku, Calendar na iPhone oraz kalendarzu wbudowanym w Outlook.
MobileMe – Push Everything
Wszystkie trzy wyżej wymienione rzeczy mają jeszcze jedną bardzo dużą zaletę w połączeniu z MobileMe – synchronizują się automatycznie w tle bez mojej ingerencji. Pysznie! Koniec z dbaniem o podłączenie telefonu do komputera i traceniem czasu na wciśnięcie kilku przycisków. Prędkość jest również zadziwiająca – wytłumaczę na przykładzie: Klient przesyła mi za pomocą poczty wizytówkę do siebie, a ja odbierając ją na Maku dodaję do kontaktów. Następnie chciałbym zadzwonić do tej osoby w celu umówienia spotkania, więc podnoszę iPhone’a, wchodzę w kontakty, a wizytówka już na mnie czeka. Cóż jeszcze chcieć?
MobileMe – bezpieczeństwo
Utrata telefonu nigdy nie jest miła, a może być jeszcze bardziej niebezpieczna, gdy nasze poufne dane wraz z adresami zamieszkania, korespondencją służbową czy też zawstydzającymi zdjęciami trafią w niepowołane ręce. Na szczęście Apple przewidziało to i MobileMe posiada funkcję nazwaną „Remote Wipe” (Zdalne wyczyszczenie). Uruchamiana jest z interfejsu WWW (i tylko z niego), a po godzinie proces kończy się całkowicie wyczyszczonym telefonem. Procesu nie da się przerwać – nawet wyłączenie telefonu nie jest możliwe.
Minusem powyższej operacji jest brak utraty możliwości lokalizacji telefonu za pomocą kolejnej usługi „Find my iPhone” (Znajdź mojego iPhone’a). Dzięki wbudowanemu GPS oraz ustalania lokalizacji za pomocą WiFi i BTSów sieci komórkowej możemy na mapie zobaczyć gdzie dokładnie się nasz telefon znajduje – precyzja zależna jest naturalnie od metody jaką telefon ustalił swoją pozycję (GPS nie działa w budynkach). Szczerze wątpię, abyśmy cokolwiek uzyskali w ten sposób, szczególnie że nasze służby są tak bardzo chętne do współpracy, ale możemy złodziejowi przed wyczyszczeniem telefonu wysłać wiadomość, która pojawi się na ekranie z towarzyszącym niewyłączalnym dźwiękiem.
[ rys.2 ]
MobileMe – Back to My Mac
Dla osób posiadających kilka Maków w domu, firmie czy wśród rodziny dostępna jest bardzo przydatna funkcja „Back to My Mac” (Powrót do Mojego Maka) – umożliwia ona dostęp do pozostałych komputerów jeśli są one włączone i mają zapewniony dostęp do internetu. Możemy wybrać metodę wykorzystania Back to My Mac zależnie od potrzeby – współdzielenie ekranu lub samego dostępu do plików. Jako, że jestem jedynym z prawami administratora do naszego firmowego iMaka, to dzięki temu mogę nim zarządzać z komfortu własnego domu. Ostatnio jak na złość zostawiłem na nim ważny plik – zalogowanie się i przeglądanie jego zawartości z poziomu Findera było banalnie proste. Współdzielenie ekranu przydaje się natomiast w przypadku potrzeby tworzenia nowych kont czy chociażby do zatwierdzenia nowych uaktualnień. Z powodzeniem również skanowałem dokumenty zdalnie – obyło się bez kuriera i wystarczyła tylko osoba do włożenia ich do podajnika w skanerze.
MobileMe – czy warto?
Na początku krytykowano MobileMe za niedociągnięcia i problemy podczas wprowadzania nowych usług – dzisiaj mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że wszystko działa całkowicie prawidłowo. Zastanawiałem się natomiast nad finansowym sensem tych usług w naszym kraju. Biorąc pod uwagę, że od niedawna Google oferuje (za pomocą protokołu Exchange) Push dla emaila, kontaktów oraz kalendarzy, to gdybym miał z własnej kieszeni wykładać pieniądze na tą funkcjonalność to preferowałbym zostać przy darmowym Google. Każdy oczywiście będzie musiał sam ocenić własne motywy oraz zasobność portfela, jednak niepodważalnymi zaletami jest pełne bezpieczeństwo naszych danych wraz z możliwością ich wyczyszczenia oraz bezproblemowy zdalny dostęp do większej ilości Maków. Dane są często o wiele więcej warte od usług samych usług (MobileMe), niewiele rzadziej ważniejsze od samego iPhone’a. To właśnie bezpieczeństwo powoduje, że pomimo darmowej konkurencji na rynku, pozostanę wierny Apple. Prawdopodobnie nawet gdyby mój pracodawca nie chciał za nie płacić …

Moją przygodę z MobileMe rozpocząłem od początku powstania usługi, a było to ponad rok temu. Aby przypadkiem nie stracić interesującego mnie loginu oraz domeny @mac.com zarejestrowałem się dwa tygodnie przed oficjalnym otworzeniem serwisu.

Do zakupienia służbowo usługi przekonało mnie przede wszystkim natychmiastowe dosyłanie emaila do mojego iPhone. Niestety moja praca wymaga, abym reagował na wszelkie informacje pocztowe natychmiast, szczególnie gdy przebywam u klienta i czekam na odpowiedź od inżynierów. Dopiero później zrozumiałem wygodę korzystania z Push Everything, czyli dodatkowo kontaktów i kalendarzy.

MobileMe – Mail

Poczta jak poczta – może funkcjonować w trybie POP oraz nowszym IMAP, który znacznie bardziej mnie interesował. Ten ostatni protokół umożliwia mi po prostu posiadania tego samego stanu pocztowego gdziekolwiek bym się logował. Wiadomość wysłana z iPhone będzie natychmiastowo widoczna na Maku, na służbowym laptopie oraz gdziekolwiek gdzie zaloguję się poprzez interfejs WWW. Dotychczas (wysyłając maila ze starej Nokii) każdą wiadomość kopiowałem do samego siebie – potem reguła w Outlooku automatycznie przenosiła tego maila do wysłanych. Niestety korzystając z interfejsu webowego co mi się często zdarzało u klientów powodowało znaczne komplikacje. Teraz wszędzie mam podgląd dokładnie tych samych danych co znacznie ułatwia mi prześledzenie dłuższych wątków.

Dodatkowym niezaprzeczalnym atutem są aliasy. Polegają one na stworzeniu wirtualnego adresu mailowego, na przykład skrzynka_na_spam@me.com. Wszystkie wiadomości wysyłane na ten adres są naturalnie przekierowane do właściwej skrzynki, ale w przypadku gdy z jakiegoś powodu zaczynamy dostawać za dużo reklam czy innego badziewia, z którym trudno sobie poradzić to wystarczy alias skasować i wraz z nim znikają nasze problemy. Potencjalną restrykcją jest fakt, że dany alias nie może być używany przez kogokolwiek innego oraz z tego co pamiętam – po skasowaniu również nie będzie dostępny dla nikogo innego.

MobileMe – kontakty

Telefony oraz przechowywane przez nich kontakty to temat na książkę. Przez lata zawsze trzymałem osobne wersje kontaktów w komputerze (programie pocztowym) i telefonie. Jako, że z kompatybilnością tego ostatniego urządzenia między różnymi firmami nieraz były kłopoty, to trwałem przy jednej marce – Nokii. Niestety coroczne zmiany aparatów na nowsze, lepsze, z większymi ekranami, nowymi funkcjami oraz coraz krótszą żywotnością baterii mnożyły problemy z przenosinami książki telefonicznej między nimi. Pomimo, że wszystkie miały logo Nokii. Zabiłbym.

Okazało się, niestety kilkukrotnie, że procedura robienia backupu danych software’em dostarczonym przez producenta nie była idealnym rozwiązaniem. Przy próbie odtworzenia kontaktów na nowym modelu często kończyło się informacją, że „Kontakty nie mogą zostać odtworzone ze względu brak kompatybilności między telefonami.” Kończyło się to na wysyłaniu kilkuset kontaktów, jeden po jednym, przez port podczerwieni albo SMSem. Doprawdy fascynujące zajęcie na weekend.

Mój ostatni aparat Nokii to był model E70. Niby smartphone na Symbianie. Faktycznie dopiero on zaczął jako tako sensownie współpracować z Outlookiem i po raz pierwszy umożliwił mnie stworzenie jednej książki adresowej w telefonie i komputerze, która synchronizowała się po podłączeniu aparatu do komputera i wykonaniu odpowiedniej procedury.

MobileMe na Windowsach na szczęście obsługuje Outlooka i przekopiowanie kontaktów do telefonu i „chmurki” było banalne … Teraz na dwóch służbowych i jednym prywatnym komputerze mam dokładnie te same kontakty. Niezależnie gdzie dodam nowy to będzie widoczny na pozostałych komputerach po kilku sekundach. Mniam!

MobileMe – kalendarze

Podobnie sprawa wygląda z kalendarzami – synchronizują się idealnie pomiędzy iCal na Maku, Calendar na iPhone oraz kalendarzu wbudowanym w Outlook.

MobileMe – Push Everything

Wszystkie trzy wyżej wymienione rzeczy mają jeszcze jedną bardzo dużą zaletę w połączeniu z MobileMe – synchronizują się automatycznie w tle bez mojej ingerencji. Pysznie! Koniec z dbaniem o podłączenie telefonu do komputera i traceniem czasu na wciśnięcie kilku przycisków. Prędkość jest również zadziwiająca – wytłumaczę na przykładzie: Klient przesyła mi za pomocą poczty wizytówkę do siebie, a ja odbierając ją na Maku dodaję do kontaktów. Następnie chciałbym zadzwonić do tej osoby w celu umówienia spotkania, więc podnoszę iPhone’a, wchodzę w kontakty, a wizytówka już na mnie czeka. Cóż jeszcze chcieć?

MobileMe – bezpieczeństwo

Utrata telefonu nigdy nie jest miła, a może być jeszcze bardziej niebezpieczna, gdy nasze poufne dane wraz z adresami zamieszkania, korespondencją służbową czy też zawstydzającymi zdjęciami trafią w niepowołane ręce. Na szczęście Apple przewidziało to i MobileMe posiada funkcję nazwaną „Remote Wipe” (Zdalne wyczyszczenie). Uruchamiana jest z interfejsu WWW (i tylko z niego), a po godzinie proces kończy się całkowicie wyczyszczonym telefonem. Procesu nie da się przerwać – nawet wyłączenie telefonu nie jest możliwe.

Minusem powyższej operacji jest brak utraty możliwości lokalizacji telefonu za pomocą kolejnej usługi „Find my iPhone” (Znajdź mojego iPhone’a). Dzięki wbudowanemu GPS oraz ustalania lokalizacji za pomocą WiFi i BTSów sieci komórkowej możemy na mapie zobaczyć gdzie dokładnie się nasz telefon znajduje – precyzja zależna jest naturalnie od metody jaką telefon ustalił swoją pozycję (GPS nie działa w budynkach). Szczerze wątpię, abyśmy cokolwiek uzyskali w ten sposób, szczególnie że nasze służby są tak bardzo chętne do współpracy, ale możemy złodziejowi przed wyczyszczeniem telefonu wysłać wiadomość, która pojawi się na ekranie z towarzyszącym niewyłączalnym dźwiękiem.

MobileMe – Back to My Mac

Back To My Mac Prefs

Dla osób posiadających kilka Maków w domu, firmie czy wśród rodziny dostępna jest bardzo przydatna funkcja „Back to My Mac” (Powrót do Mojego Maka) – umożliwia ona dostęp do pozostałych komputerów jeśli są one włączone i mają zapewniony dostęp do internetu. Możemy wybrać metodę wykorzystania Back to My Mac zależnie od potrzeby – współdzielenie ekranu lub samego dostępu do plików. Jako, że jestem jedynym z prawami administratora do naszego firmowego iMaka, to dzięki temu mogę nim zarządzać z komfortu własnego domu. Ostatnio jak na złość zostawiłem na nim ważny plik – zalogowanie się i przeglądanie jego zawartości z poziomu Findera było banalnie proste. Współdzielenie ekranu przydaje się natomiast w przypadku potrzeby tworzenia nowych kont czy chociażby do zatwierdzenia nowych uaktualnień. Z powodzeniem również skanowałem dokumenty zdalnie – obyło się bez kuriera i wystarczyła tylko osoba do włożenia ich do podajnika w skanerze.

Back To My Mac Finder

MobileMe – czy warto?

Na początku krytykowano MobileMe za niedociągnięcia i problemy podczas wprowadzania nowych usług – dzisiaj mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że wszystko działa całkowicie prawidłowo. Zastanawiałem się natomiast nad finansowym sensem tych usług w naszym kraju. Biorąc pod uwagę, że od niedawna Google oferuje (za pomocą protokołu Exchange) Push dla emaila, kontaktów oraz kalendarzy, to gdybym miał z własnej kieszeni wykładać pieniądze na tą funkcjonalność to preferowałbym zostać przy darmowym Google. Każdy oczywiście będzie musiał sam ocenić własne motywy oraz zasobność portfela, jednak niepodważalnymi zaletami jest pełne bezpieczeństwo naszych danych wraz z możliwością ich wyczyszczenia oraz bezproblemowy zdalny dostęp do większej ilości Maków. Dane są często o wiele więcej warte od usług samych usług (MobileMe), niewiele rzadziej ważniejsze od samego iPhone’a. To właśnie bezpieczeństwo powoduje, że pomimo darmowej konkurencji na rynku, pozostanę wierny Apple. Prawdopodobnie nawet gdyby mój pracodawca nie chciał za nie płacić …

Miłość do Apple?

9 grudnia 2009 · 22:20

Dzisiaj jest dla mnie bardzo ciężkim i wyjątkowym dniem – otóż od tygodnia męczy mnie niesamowity katar i kaszel. Dotychczas stosowane apsiryny, gripexy, cholinexy i inne cholerstwa nie odnoszą skutku. Przepraszam jeśli spowoduję obrzydzenie, ale rano spędzam godzinę w łazience zwracając nocne depozyty spływające z moich zatok. Biorąc sprawy w swoje ręce, za namową koleżanki z dziecińswa, postanowiłem zastosować alternatywną metodę leczenia – alkoholem. Zresztą w cargo zalegała nalewka od babci mojej ex, więc szkoda ją zmarnować. Nalewkę, nie babcię ani byłą. Dzień, jak już wspominałem jest też wyjątkowy, bo nie tylko pierwszy raz popełniam wpis po pare głębszych, ale również stukam w klawiaturę swojego stareńkiego Thinkpada działającego pod WindowsXP. Powiem jedno – ma jedną z najlepszych klawiatur na jakich w życiu pisałem. Drugiego nie ma, bo obecnie szlag mnie trafia, że zdecydowałem się na ten krok. Niestety nie miałem siły rozłączać MacBooka Pro od zewnętrznego monitora i później porządkować okna – brak zapamiętywania tych ustawień jest karygodny!

Oliwy do mojego samopoczucia dolał dzisiaj Przemek pisząc o efekcie halo w Polsce – bardzo mi miło, że zostałem w ogóle ujęty w spisie lokalnych blogów Makowych, jednak użył następujących słów:

(…) Jest Moridin z garstką własnych czytelników. (…)

Garstką?! Garstką?!?!? Ma całkowitą rację – jakby nie patrzeć pozycja tego bloga jest niszowa, a chęci niestety znacznie większe. Na tyle duże, że w pewnym momencie zdecydowałem się na wprowadzenie reklam. Eksperymentowałem z różnymi serwisami oferującymi $$$ za kliknięcia i obecnie najlepiej spisuje się Google Ads – przynajmniej z finansowego punktu widzenia. Celem tych zbiorów był jeden – utrzymanie serwera oraz przeznaczenie całego zysku na nagrody, gadżety i tak dalej – wszystko dla czytelników bez których nie byłoby tych wypocin. Skorzystam z okazji i podziękuję tym z Was, którym zdarza się kliknąć w interesującą Was reklamę. Z drugiej strony całkowite dochody do dnia dzisiejszego to jakieś 70PLN, czyli brakuje jeszcze sporo na pokrycie kosztów postawienia tego bloga oraz Makowego ABC. Obecnie rozważam wycofania się z reklam – pomyślimy zobaczymy …

Siadałem z zamiarem poruszenia zupełnie innego tematu. Otóż efekt halo musi istnieć jeśli chociaż pojedyncza osoba pod wpływem na przykład iPoda zakupiła Maka czy też inny produkt od Apple. Sam jestem tego najlepszym przykładem, a wszystko zaczęło się od tego, że współwłaściciel hurtowni mojego przyjaciela wyposażył się w iPhone 2G. Długo nie trzeba było czekać, aby Adrian podążył jego śladami. Jak tylko pojawiła się możliwość usunięcia simlocka bez stosowania wszelkiej maści nakładek to również przesiadłem się na własnego iPhone. To właśnie telefon zwrócił moją uwagę na świat Apple, a przede wszystkim na filozofię jaką reprezentują. Gdyby nie jego zakup to wątpię, że zdecydowałbym się na przesiadkę. Dzisiaj mam już drugiego iPhone – model 3GS – z którego jestem niezwykle zadowolony. Przede wszystkim ułatwia mi życie, a wraz z MacBookiem i subskrycją MobileMe, umożliwia mi bezprzewodową i w pełni automatyczną sychronizację poczty, kalendarzy i kontaktów. Nie wiem czy wzrost wydajności w pracy jest warty tego, ale przynajmniej mam więcej czasu na własne hobby co jest bezcenne. Do tego stopnia zafascynowała mnie funkcjonalność Maków, że jeden iMac już stoi w biurze, Tato wyposażył się w MacBooka Air, a wspomniany wcześniej Adrian przesiadł się na Mac mini. O zabezpieczenie danych martwi się Time Capsule, iPod nano 5G towarzyszy mi podczas biegania, iPod 5G Video dba o muzykę w samochodzie, a moje ex korzysta ze sprezentowanego iPoda nano 3G oraz dostała iPhone’a 2G od swojego brata, który nota bene już wyposażył się w MacBooka Pro 13″ i teraz czai się na nowego iMac 27″. Zupełnie jak domino. Kokaina być może jest nawet lepszym przykładem.

Dla każdego właściciela produktów Apple ich filozofia oznacza co innego. Każdy w inny sposób wykorzystuje dane mu narzędzia czy urządzenia i jest w mniejszym lub większym stopniu zadowolony. Oczywiście są wyjątki od reguły, którym zawsze coś będzie przeszkadzało – gdyby mój pierwszy Mac został dostarczony z uszkodzonym ekranem to też nie byłbym zadowolony. Osobiście najbardziej odpowiada mi integracja wszystkich narzędzi z których korzystam – wzajemne relacje między nimi są naturalne i intuicyjne … To właśnie dzięki iPhone zrozumiałem jak intuicyjność GUI może uprościć i uprzyjemnić codzienne zadania, a przesiadka na Maka była dokładnie tym czego się spodziewałem – przeniesieniem bardzo pozytywnych doświadczeń na znacznie większą skalę. Ponadto, pisząc ten tekst pod Windows po długiej przerwie od OS Microsoftu zdałem sobie sprawę (ponownie) jak przyjemnie jest pracować w środowisku OS X.

Przemku – niech Twója ważna osobistość ze sceny Makowej nie gada bzdur. Wśród znajomych jest jeszcze kilka osób, które mają iPhone i tylko czekają na fundusze, aby zakupić własne Maki – oraz pewnie dużo więcej o których nie wiemy.

Fusion Garage Joojoo – afrykańska magia

8 grudnia 2009 · 17:25

Crunchpad

Odkąd nastąpił rozłam w interesach TechCrunch z Fusion Garage, Michael Arrington oświadczył światu, że CrunchPad nie ujrzy światła dziennego. Szczerze mówiąc nie interesuje mnie co tam się dzieje, ale za to bardzo podoba mi się to co tam się tworzy …

Joojoo Hands-on

fot. Engadget

Engadget dzisiaj pokazał film z prawie ukończonego produktu o dziwacznej nazwie Joojoo – słowo ponoć pochodzi z Afryki i znaczy „magia”. Zapraszam na ich stronę, aby obejrzeć film z funkcjonalności tabletu oraz zobaczyć więcej fotek.

Ogólnie zabawka jest bardzo chwalona – płynnie odtwarza video w 1080p i sprawia wrażenie dużego iPhone. 12.1 calowy ekran ma rozdzielczość 1366×768 i bardzo przyzwoite kąty widzenia. Urządzenie jest cienkie i lekkie – Chandra na filmie mówi, że jest cieńszy od MacBook Air (chociaż nie wygląda). Wsparcie dla technologii multitouch jest obecne, jednak patrząc na film wygląda żałośnie – nie potrafiłbym na tym pisać, a gdybym miał walczyć tak jak Chandra w prezentacji to prędzej wylądowałoby u sąsiada na balkonie …

Tego typu produkt na pewno znajdzie się w moim arsenale prędzej czy później, ale najpierw poczekam na konkurencję od Apple (o ile w ogóle będzie). Czy ktoś z Was kupiłby czytnik ebooków typu Kindle, gdy za niewiele więcej będzie można zakupić takie cacuszko?

iTunes Rewind 2009

8 grudnia 2009 · 16:53

iTunes Rewind 2009

Jeśli posiadacie konto w zagranicznym iTunes Store to koniecznie poszperajcie w iTunes Rewind 2009 – iTS-owe najlepiej sprzedające się produkty. iTS Rewind podzielone jest naturalnie na takie działy jakie znajdziemy w samym sklepie, czyli muzyka, film, seriale TV, a dla wielu zapewne najciekawsze będą aplikacje na iPhone.

iTunes Rewind 2009 Apps

Gry oraz programy użytkowe są na szczęście rozdzielone, więc idę poszukać czegoś co mogłem przegapić – może coś ciekawego wpadnie mi w oko!

Smacznego!

Wydarzyło się w samolocie

8 grudnia 2009 · 09:25

Udałem się dzisiaj na lotnisko, aby odbyć krótką podróż samolotem. Tradycyjnie wszystko rozpoczęło się od nadania bagażu oraz odbioru karty pokładowej. Następnie dotarłem do kolejki o długości podobnej do tej w której stało się parę lat temu po papier toaletowy. W każdym razie zmuszony do czekania w niej zwróciłem uwagę na sposób postępowania ludzi. Jak wiadomo, musimy rozebrać się z kurtek, pasków do spodni oraz wszelkich metalowych przedmiotów, które następnie wkładamy do plastikowego pojemnika i przepuszczamy przez wszystko-widzące urządzenie. Problem w tym, że dwie blondynki (z zachowania też) postanowiły stanąć na samym końcu taśmociągu i bez pośpiechu prężyć swoje silikonowe ciała podczas demontażu setek zbędnych akcesoriów. Nie byłem tym zachwycony. Ani kilka osób za mną. Postanowiliśmy wszyscy równocześnie obejść te puste lolitki i udać się trzydzieści metrów bliżej strażniczki, która spoglądała z mieszaniną nienawiści i obrzydzenia na kobiety opóźniające kolejkę. Za mój czyn dostałem klapsa ręcznym detektorem po tyłku – niby niechcący, ale błysk w jej oku (oraz szelmowski uśmiech) mówił co innego. Mam nadzieję, że nie spotkam jej wracając – sprawiała wrażenie, że lubi BDSM. O czym to chciałem … Ach tak – skoro inżynierzy potrafią stworzyć samochód napędzany ogniwami paliwowymi czy też wysłać człowieka na międzynarodową stację kosmiczną to czemu mają problemy z bramkami? Dzisiaj każdy ma telefon, pasek przy spodniach, iPoda i portfel – czemu tego po prostu nie zaprogramują odpowiednio?

Całkowicie zdegustowany udałem się z Terminala 2 do pierwszego, gdzie czekał na pasażerów autobus, który zawiózł nas do samolotu przy T2. Powstrzymam się od komentarza.

Po zajęciu miejsca zwróciłem uwagę na Pana obok, który z zazdrością spoglądał na to co robię na swoim iPhone. Najpierw założyłem słuchawki i puściłem ulubiony rock & roll, a następnie sprawdziłem Twittera, Blipa oraz wysłałem dwa krótkie SMS do rodziny. Potem z powodu groźnego spojrzenia stewardessy włączyłem tryb samolotowy i przystąpiłem do pogrania w nowy nabytek – Bejeweled 2. Ów Pan postanowił sprawdzić co też może zrobić na swoim HTC i po minucie eksperymentowania zrezygnował – stewardessa widać światowa kobieta, bo kazała mu wyłączyć telefon. A mi nie. Od tamtego czasu patrzył na mnie z nienawiścią i mam nadzieję że opublikuję ten wpis zanim mnie zlikwiduje. Oraz że nie widzi co piszę.

Przyjaciel niedawno sprzedał mi kawał:

Idzie facet wzdłuż rzeki i widzi wędkarza. Pomyślał sobie że podejdzie i zapyta się:
– „Jak ryby? Biorą?”
Jeśli wędkarz odpowie „tak” to rzeknie:
– „Bo takim bucom jak Ty zawsze biorą!”
Jeśli jednak padnie „nie” to odpowie:
– „Bo takim bucom jak Ty nigdy nie biorą!”
Jak pomyślał tak zrobił:
– „Jak ryby wędkarzu? Biorą?”
Wędkarz nie odwracając nawet wzroku odpowiedział:
– „Spierdalaj bucu!”

Na podobną odwagę zdobył się sąsiad, który w końcu zapytał się mnie czemu nie zdecydowałem się na prawdziwy smartphone posiadający multitasking i inne niezbędne funkcje. Również stwierdziłem, że nie warto się wdawać w dyskusję nad zaletami jednego nad drugim i odpowiedziałem:

„Spróbuj to zrozumiesz.”

Niestety zostałem wychowany lepiej niż się zachowałem i natychmiast chciałem cofnąć te słowa – nie lubię być niemiły bez podstaw. Po prostu nienawidzę wojen między-markowych (Canon/Nikon, Porsche/Lambo, Windows/Mac) – są one nam tak samo potrzebne jak gangrena … Poza tym po co się kłócić skoro jedna marka jest ewidentnie lepsza od drugiej? Zanim jednak zdążyłem zareagować, pasażer wyciągnął swoje brudne łapy (utytłane w maśle i cholera wie czym jeszcze z kanapki pokładowej) uważając, że zapraszam go do pomacania mojego cacuszka. Nienormalny czy co?

Może jednak jestem tylko czyścioszkiem czy już tak źle ze mną?

Software: ClickToFlash

6 grudnia 2009 · 14:22

Jakiś czas temu wspominałem o możliwości oglądania YouTube w HTML5 zamiast we Flashu. Niestety nie chciało to prawidłowo funkcjonować u mnie oraz wielu innych i pamiętając starszy wpis u Bartka postanowiłem spróbować tego rozwiązania …

Nie jestem fanem pluginów do przeglądarek czy innych ze względu na fakt, że często tracą z pewnych powodów kompatybilność i trzeba czekać na ich update. Moje przejście na Snow Leopard było szybkie i bezbolesne między innymi z tego powodu.

ClickToFlash jest piękny! Nie tylko pozwala unikąć straty czasu na ładowanie się wszelkiego niechcianego Flasha, ale również pozwaja strumieniować klipy z YouTube w h.264 do naszego komputer, gdzie QuickTime dba o ich odtworzenie.

YouTube and ClickToFlash

Nie dość, że otrzymujemy wyższą jakość filmu to na dodatek mniej obciąża to nasz procesor – jak powszechnie wiadomo Flash na Maku nie jest szczytem optymalizacji kodu.

Pozycja obowiązkowa – zachęcam do wypróbowania!

Link: ClickToFlash

Apple Wireless Keyboard – rok później

5 grudnia 2009 · 15:22

Blisko rok temu (bez tygodnia jak ktoś wymaga precyzji) zaopatrzyłem się w Apple Wireless Keyboard i niemal codziennie z niej korzystam. Stan techniczny przez rok czasu nie pogorszył się w najmniejszym stopniu – no może lekko się przybrudziła i z okazji rocznicy sprawię jej niespodziankę w postaci mycia. Wygląda dokładnie tak samo w każdym razie – pancerny produkt.

Ponadto dzisiaj dopiero drugi raz zostałem zmuszony włożyć nowy komplet baterii (3 szt.). Średnio trzymają 6 miesięcy i jest to bardzo zacny wynik – mój stary Logitech sprzed paru lat wytrzymywał może miesiąc.

Dzisiaj Apple oferuje unowoczęsnioną wersję tej klawiatury – jedyna dostrzegalna różnica to połykanie dwóch zamiast trzech paluszków. Jak już wspominałem w 2008 roku, ma jedną wadę – wieczorami ciężko dostrzec klawisze ze względu na brak podświetlenia jak w MacBook Pro. Rozumiem, że zżerałoby to prąd znacznie szybciej, ale pogodziłbym się z tym gdyby wytrzymywała 2 miesiące.

Polecam tym, którzy jeszcze się nie zdecydowali – warto!

"Po Prostu Photoshop Lightroom 2" (oraz konkurs!) [zakończony]

2 grudnia 2009 · 14:53

Kupując nowy samochód dostajemy na wyposażeniu instrukcję jego obsługi. Każdy umiejący czytać powinien poradzić sobie ze zrozumieniem jej – w końcu nie jest to przewodnik do budowania bomb atomowych. Tylko czy znajdzie się ktoś kto rzeczywiście wziął ją do ręki na długi zimowy wieczór przy kominku, aby zagłębić się w tajnikach prawidłowego dolewania oleju do silnika? Znaczna większość naszego społeczeństwa jednak ma IQ na wystarczająco wysokim poziomie, aby zrozumieć istotę obsługi samochodu z doświadczenia oraz piktogramów na przyciskach.

Podobnie ma się sprawa z oprogramowaniem – kupujemy Lightroom, następnie ściągamy go na dysk, instalujemy i zaczynamy korzystać. Kilka dni poświęcamy na poznanie interfejsu, a napotkane problemy rozwiązujemy poprzez pytania do znajomych czy też do naszego przyjaciela – Google. Osobiście korzystam z tego programu już kilka ładnych lat i nauczyłem się go w wystarczającym dla mnie stopniu … przynajmniej tak myślałem dopóki nie wpadła mi w ręce książka napisana przez Nolana Hestera.

Sięgając do takich pozycji zazwyczaj spodziewam się jednego – kolejnej odmiany „Dla Opornych”. Krótkie zdawkowe informacje, tematy poruszone powierzchownie i braki zrozumienia tematu fotografii. Po raz pierwszy zostałem mile zaskoczony zawartością opisywanej książki oraz doszedłem do wniosku, że ma nadany całkowicie mylący tytuł, który winień brzmieć „Biblia Lightroom 2”. Książka zawiera bardzo szczegółowe informacje wraz z wszelkimi skrótami klawiaturowymi czy „myszkowymi” potrzebnymi do wykonania danej czynności, które przyozdobione są wieloma szczegółowymi zrzutami ekranu. A najdziwniejsze w tym wszystkim jest to, że autor zadał sobie trud wytłumaczenia wszystkiego na przykładzie Windows oraz Maków – doprawdy niespotykane!

„Biblia” opisuje każdy możliwy przycisk, napis, trójkącik czy menu dostępne w Lightroomie i podzielona jest na kategorie na bazie modułów aplikacji – teoretycznie więc wszystko jest po kolei i na swoim miejscu. Ma to jednak swoje wady – to jak wziąć do ręki instrukcję do kina domowego Denona – pomimo najszczerszych chęci możemy ze względu na natłok informacji zupełnie stracić ochotę do dalszej lektury. Dlatego polecę najpierw spokojne poznanie aplikacji, następnie przeczytanie tej książki na sucho i do poduszki, a dopiero przy trzecim podejściu zalecam próby i eksperymenty na żywym organiźmie (zdjęciu). Ogromnym plusem są notatki i zalecenia chociażby prawidłowego skalibrowania naszych monitorów – widać (i czuć), że autor stara się nam pomóc wycisnąć siódme poty z aplikacji.

Uważając się za wytrawnego operatora Lightrooma, zmieniłem całkowicie swój pogląd na ten temat po przeczytaniu książki i przyjąłem odpowiednie miejsce w szeregu. Pozwala to mi polecić tą pozycję zarówno osobom całkowicie początkującym jak i tym, którzy mają za sobą kilkuletni staż bez jakichkolwiek wyrzutów sumienia! Lektura obowiązkowa!

Konkurs:

Jeśli chcecie wziąć udział w losowaniu książki „Po Prostu Photoshop Lightroom 2” Nolana Hestera to proszę o następujące czynności:

  1. Zacząć śledzić mnie na BLIPie lub Twitterze (lub obu) – @moridin_ lub ^moridin
  2. Dodać komentarz do tego wpisu ze swoją ksywką z BLIP lub Twitter – proszę o format jak w punkcie 1, bez linku

Konkurs będzie trwał do niedzieli, 6/12/2009 do 20:00. Zapraszam!

PS. Ten artykuł znajdziecie również w najnowszym Moim Jabłuszku!

Losowanie:

Random.org jako zwycięzcę wytypował użytkownika Drezyna! Gratulacje!

Moja ikonka dla aBlip

30 listopada 2009 · 14:38

Już jakiś czas temu stworzyłem własną ikonkę dla aBlipa, ponieważ propozycje dostępne na stronie programu nie odpowiadały mi. Tym samym możecie ją teraz pobrać z prawej strony tego wpisu, na samym dole bocznego paska w dziale Downloads.

Jednocześnie nie pobierajcie tej na górze tego wpisu, ponieważ jest ona w mniejszej rozdzielczości (350px).

Jako, że jest w formacie PNG to przepis na dodanie jej do aBlipa jest następujący:

  1. W Finderze znajdujemy aplikację aBlip (zazwyczaj w /Programy/).
  2. Klikamy prawym na niej (Ctrl+klik) i wybieramy Informacje/Get Info.
  3. Otwieramy pobraną ikonę w Preview.app/Podgląd.app (powinno wystarczyć dwukrotne kliknięcie w nią).
  4. Wciskamy ⌘+A, aby zaznaczyć wszystko, a następnie ⌘+C.
  5. Przechodzimy do okienka Informacji otwartego wcześniej i w górnym lewym rogu klikamy na obecną ikonę, aż podświetli się na niebiesko.
  6. Wciskamy ⌘+V, aby wkleić nową.
  7. Gdybyście chcieli powrócić do starej to wystarczy ponownie podświetlić ikonkę na niebiesko w Informacjach i kliknąć ⌘+X.

Terminal – komenda open i pwd

30 listopada 2009 · 13:32

Terminal - open

Istnieje komenda do otworzenia w Finderze z poziomu Terminal.app katalogu w którym aktualnie jesteśmy. Wyobraźmy sobie, że buszujemy gdzieś głębiej w systemie i z jakiegoś powodu potrzebujemy mieć dostęp do plików w widoku graficznym w Finderze. Wystarczy wpisać na promptcie:

Kropka jest aliasem w unixie do istniejącego katalogu, a dwie kroki „..” aliasem do wyższego. Stąd komenda „cd ..” przenosi nas do jednego wyżej w hierarchii.

Dodatkowo przypominam o komendzie pwd – wyświetla ona aktualną ścieżkę w Terminalu.

OS X – Automatyczne uruchamianie komputera

29 listopada 2009 · 22:16

OS X zapewnia łatwy sposób automatycznego uruchomienia komputera codziennie o zadanej godzinie – lub w wybrane dni tygodnia. Dostęp do tej funkcjonalności uzyskujemy wchodząc do Preferencji Systemowych:

Schedule

W panelu Energy Saver/Oszczędzanie Energii wybieramy przycisk Schedule…/Harmonogram… a w nim mamy do wyboru uruchomienie bądź wybudzenie komputera w wybranym dniu (lub codziennie) i o określonej godzinie. Dodatkowo podobnie możemy uczynić z usypianiem lub wyłączaniem go. Zapewne sprawdzi się to znakomicie u osób o tendencjach do regularności albo w biurze.

Powyższe opcje dodatkowo możemy kontrolować z Terminala – dzięki tej możliwości możemy połączyć się zdalnie z naszym Makiem za pomocą SSH i następnie zmienić ustawienia. Dla przykładu jeśli chcemy włączać/wybudzać komputer od poniedziałku do piątku o godzinie 08:00 to w Terminalu wpisujemy:

Jeśli w weekend dzieciakom chcemy wyłączać komputer o godzinie 22:00 to zastosujemy komendę:

Zresetowanie ustawień dokonujemy:

Aby uzyskać więcej informacji oraz przykładów wystarczy w Terminalu wpisać:

Miłych eksperymentów!

Konkurs TVGuidePL! [zakończony]

29 listopada 2009 · 16:08

Od ostatnich zawirowań w związku z płatnościami za dostęp do danych w TVGuidePL pojawiła się w AppStore nowa wersja (2.1). Obiecuje ona rozwiązać wszelkie problemy występujące w wersji 2.0 – obecnie żadnych nie doświadczyłem, więc nie mogę komentować tej sprawy.

Opinie w AppStore

Przejrzałem dzisiaj 163 opinie dostępne pod TVGuidePL w AppStore – średnia ocena trzech gwiazdek wskazuje na to, że społeczeństwo jest podzielone 50/50 pomiędzy popierającymi płatności SMSem, a resztą preferującą zapłacić z góry (oceny to w większości 1 lub 5 gwiazdek). Osobiście przypominam o trzeciej możliwośći – mikropłatności wewnątrz aplikacji.

Ta ostatnia metoda niewątpliwie zwiększa wygodę, w szczególności dla mnie – wysyłanie SMSów, otrzymywanie kodów, wklejanie ich ponownie do aplikacji jest po prostu dla mnie mało praktyczne i irytujące – wolałbym wskoczyć już w pokrzywy niż pamiętać o abonamencie. Z drugiej strony, mikropłatności jak na razie nie cieszą się powodzeniem w AppStore. Jest już kilka gier i innych pozycji, w których można dokupić poziomy czy inne bzdury jednak developerzy widzą nikłe zainteresowanie tematem. W końcu jest to podobna metoda do SMSów, tylko wygodniejsza. Na koniec oczywiście zostają użytkownicy nie wyposażeni w karty kredytowe (jak wspominają autorzy aplikacji) – zostawienie możliwości SMSowania jest z ich punktu widzenia niezbędne.

Przypomnę jeszcze raz dlaczego temat był tak oburzający – znaczna większość ludzi nie bada zmian przed zaktualizowaniem programu. Raczej wolą zainstalować nową wersję, a dopiero następnie poczynić kroki ku odkryciu nowej funkcjonalności. Skok z w pełni darmowej wersji do płatnej subskrypcją był dla nich szokiem, ponieważ brakowało tej informacji w samym AppStore czy też changelogu.

Na koniec zapraszam na konkurs, który umożliwili developerzy z BeepStreet i goodmedia – do rozdania mam 10 kodów 45-dniowych oraz 1 kod 90-dniowy (jako nagroda główna). Aby wziąć w nim udział proszę o odpowiedź (w komentarzach) na następujące pytania:

  1. Czy wolisz płatności SMSem czy mikropłatności?
  2. Ile byłbyś gotowy zapłacić za TVGuidePL jednorazowo, gdyby nie miał abonamentu (w euro)?

Proszę również dopisać Chcę kod do TVGuidePL.

Pytania są ode mnie w celu lepszego poznania potrzeb użytkowników, a może i przydadzą się obecnym i przyszłym developerom.

Konkurs będzie trwał do środy, 2/12/2009 (3 dni) i przypominam o możliwości obserwowaniu mnie na BLIPie oraz Twitterze.

Wygrani:

Kod 90 dniowy:

  1. Gierade

Kody 45-dniowe:

  1. Bartek
  2. Patryk
  3. mandzej
  4. btd
  5. fascik
  6. robin
  7. Bartosz Kolasińki
  8. SebaSonido
  9. b4it
  10. Karol

Gratulacje! Wkrótce skontaktuje się mailem i prześlę kod na email podany podczas wysyłania komentarza.

Aplikacje na iPhone – Balloons!

29 listopada 2009 · 12:30

Ludzie lubią marnować czas. To fakt życia. Dla prostego przykładu – od godziny 10:23 dzisiaj rano zastanawiam się jak napisać ten tekst, a obecnie jest godzina 13:47. Oczywiście nie siedziałem przez te kilka godzin z oczami wlepionymi w ścianę zastanawiając się nad strukturą alfabetu – po prostu robiłem inne rzeczy, które niekoniecznie były najważniejszy w tym momencie.

iPhone jest znakomitym pożeraczem czasu. Dostęp do 100,000 aplikacji w tym pomaga. Samo ich przejrzenie wymagałoby kilkuset lat, a do testowania kolejnych kilka transplantacji mózgu i kilku nowych ciał. Dlatego właśnie staram się mieć ograniczoną ich liczbę na swoim. Nie dlatego, że traciłbym zbyt wiele czasu na granie, tweetowanie czy też sprawdzanie w jakiej odległości od mojej aktualnej pozycji leży najbliższe kino, bo na to zawsze znajdzie się chwila, ale staram się kolekcjonować wartościowe aplikacje. Zaznaczam, że mam specyficzne kryteria.

Czasami jednak w ręcę wpadnie coś co nie do końca ma sens, a jednak ludzka ciekawość zwycięża czy to z powodu oryginalnego pomysłu, czy z bliżej niewyjaśnionej mocy która ponoć nas wszystkich otacza, a nikt jeszcze jej nie odkrył. Taką siłę reprezentuje „Balloons!” firmy Shiny Development Ltd.

rys.2rys.3

Balloons! to zabawa ogólnoświatowa polegająca na wysyłaniu w eter wirtualnych balonów z załączonymi zdjęciami oraz notatkami pod nimi, które to następnie mogą zostać przechwycone przez innych użytkowników. Cała zabawa polega na tym, że balon wysłany z Polski może zostać złapany przez francuza po niecałym dniu, ale dla farmera z Kentucky będzie dopiero w zasięgu ręki po dwóch dobach – w końcu musi pokonać ocean. Ostrzegałem przecież, że mam dziwne kryteria. Sam zastanawiałem się nad sensem takiej zabawy, bo o ile znacznie fajniejsze byłoby puszczanie prawdziwych balonów to już logistyka potrzebna do ich złapania nie byłaby taka prosta do zastosowania. Mówiłem też, że lubię tracić czas, ale wspinanie na wieżowce zostawiam profesjonalistom lubiącym bliskie spotkania z funkcjonariusz(k)ami prawa.

rys.4rys.5

Poza wysyłaniem obiektów napompowanych helem możemy również skupić się na łapaniu cudzych i czytaniu co też najlepszego ktoś wyczynia w innym zakątku świata. Dotychczas udało mi się złapać balon od japończyka, amerykanina, anglika i francuza – niestety nie pamiętam kawałów z akurat taką kombinacją nacji … Ale jeśli Wy znacie to możecie do jego karteczki dopiąć swoją – taką samą brązową wyposażoną w Wasze własne zdjęcie i tekst pod spodem. Z czasem tych karteczek przybywa i można się znudzić jeśli piszą je osoby bez wyobraźni. Gdy to nastąpiło u mnie to przeszedłem do śledzenia swoich własnych balonów (jakkolwiek to by nie zabrzmiało).

rys.6

Moje latające cudeńka dotarły do wyspy z jakże popularnym daniem w postaci ryb z frytkami owiniętymi gazetą. Tak po prawdzie to tylko jeden z balonów dostał nową podwieszkę, a drugi nadal krąży w przestworzach w poszukiwaniu życzliwej ręki.

Aplikacja występuję w dwóch wersjach – płatnej oraz tej dla ludzi bez karty kredytowej. O ile czytanie cudzych notatek jest do pewnego momentu zabawne, to prawdziwy fun mamy właśnie dzięki implementacji możliwości śledzenia balonów, które sami nadaliśmy. Wersja Lite niestety jest tej opcji pozbawiona. Balloons! jest do pobrania w AppStore za kwotę €2.39. Polecam!

Link:

Aplikacje na iPhone – Paths

28 listopada 2009 · 15:37

PathsPaths

Aplikacja Paths zostało stworzona z zamysłem geotaggingu – przede wszystkim ma funkcję Export do .GPX, który jest moim ulubionym formatem. (o:

Aplikację miałem okazję testować tylko dwa razy – precyzja i częstość zapisywania naszej lokalizacji jest bez zarzutu, a wręcz zaryzykowałbym stwierdzenie, że idealna – szczególnie że iPhone nie grzeszy szczytem dokładności GPSa. Po zakończeniu sesji wystarczy ją wyeksportować – niestety ta funkcja u mnie nie działa z jakiegoś powodu. Kończy się wywaleniem app do SpringBoard. Jeszcze nie miałem okazji przeinstalowania jej, a podejrzewam że to pomoże (na podstawie doświadczeń z innymi).

Dodatkowo, możemy obejrzeć przebytą trasę na mapie nie wychodząc z Paths – wygodne, jednak grafika użyta do prezentacji naszej ścieżki powoduje, że nawet 3GS zaczyna powoli działać.

Ocena 4.5/5

Moje Jabłuszko 11/2009

28 listopada 2009 · 02:32

Tradycyjnie głos oddaję Naczelnemu:

Witam,

Pierwotnie ten numer miał być o internecie, ale okazało się, że jest tyle nowości, że chyba przesłoniły one temat przewodni.

Przedstawiamy Wam najnowszego białego MacBooka, magiczną mysz Apple, Mac mini server, Parallels 5.0, eGazety Reader dla Maków i… Nokię N97.

Z tematów internetowych omawiamy m.in. sposoby zdalnego zarządzania komputerami, MobileMe, publikowanie zdjęć w sieci, czy telewizję HD przez internet.

Gościem specjalnym tego numeru jest aktor Łukasz Nowicki, z którym rozmawiamy o graniu w grach, podróżach i iPhonie.

Jak zwykle mamy dla Was też stałe działy i konkursy. W tym numerze do wygrania mamy dla Was Photoshop Elements 8 for Mac, 2 licencje na Parallels 5.0 oraz książkę Helionu „Po prostu – Adobe Photoshop Lightroom 2” –  jest o co walczyć!

Zapraszam do lektury oraz komentowania tego co przeczytacie na naszym forum oraz na stronie WWW.

Pozdrawiam,

Dominik Łada

Przy okazji zapraszam do moich tekstów na stronach nr 14, 32, 37-38, 72-74, 86 – tym razem rozwodzę się na tematy Lightroom, telewizji, balonów, MobileMe oraz iPhoto … zapraszam!

OS X – dwa monitory

26 listopada 2009 · 23:13

Jako, że ostatnio zdecydowałem się na korzystanie z dwóch monitorów pod OS X to nadszedł najwyższy czas, aby opisać wrażenia z tego przedsięwzięcia. Niedługo później ze względu na ergonomię postanowiłem zakupić stojak pod mojego MacBooka Pro, aby jego ekran znajdował się na wysokości oczu i nie powodował garbienia się. Rozwiązanie jest świetne, poza paroma wyjątkami …

Dwa monitory

Po pierwszym podłączeniu drugiego monitora należy pamiętać o wybraniu opcji Detect Displays z rozwijanego menu (lub z Preferencji Systemowych -> Ekran). Teraz mamy dwie możliwości konfiguracji naszego zestawu – lustrzane odbicie (czyli ten sam obrazek na obu ekranach) lub poszerzenie pulpitu.

Ustawienia

W drugiej zakładce (Arrangement) dodatkowo możemy przesuwać względem siebie dwa niebieskie prostokąty udające (kiepsko nota bene) ekrany. Na powyższym obrazku ponadto widzimy biały pasek na górze prawego okna – symbolizuje on pasek narzędziowy/menu oraz Docka. Pomimo, że lewy ekran jest moim MBP to pasek przeniosłem na prawy, główny LCD.

Za:

Wygoda jest pierwszorzędna – na pierwszym obrazku (na samej górze) widać, że oprócz Safari na głównym monitorze mam dodatkowo otwarty Mail.app na bocznym co pozwala mi natychmiast oceniać ważność przychodzącej poczty. Ponadto umieściłem tam Tweetie 2 (klient Twitter) oraz aBlip – nie przeszkadzają dzięki temu w codziennej pracy, a równocześnie mam do nich natychmiastowy dostęp.

Przeciw:

Niestety, OS X nie potrafi zapamiętać ustawienia okien po odłączeniu monitora, na przykład gdy biorę go na kolana (zimą rzadziej bo na balkonie … zimno). Oznacza to, że każdorazowo muszę ustawiać ponownie okna oraz ich rozmiary – szlag trafia po pewnym czasie i zniechęca do odpinania go. Może czas na Maka mini?

Drugim minusem jest bug w OS X – jeśli zamykam pokrywę komputera w celu jego uśpienia kiedy aktywny jest wygaszacz ekranu to powoduje to zgubienie ustawień monitorów – po prostu zapomina, że mam podłączony drugi zewnętrzny. Skutkuje to dodatkowo tym pierwszym problemem. Rozwiązaniem jest po prostu poruszenie myszką (oraz wpisania hasła) przed usypianiem.

Wacom Intuos4 lub inne tablety:

Kolejnym utrapieniem mają osoby korzystające z tabletów. Jako, że dany punkt na tablecie odpowiada konkretnemu punktowi na ekranie (nie działa to jak myszka, chociaż można tak skonfigurować) to wydłużenie pulpitu o kolejne 1920px powoduje zachwianie proporcji – aktywna powierzchnia tabletu musi teraz obsługiwać 3840px (w moim przypadku) zamiast połowy tego. Powoduje to zachwianie proporcji – ruch lewo-prawo szybciej porusza kursorem niż góra-dół.

Wacom

Driver Wacoma pozwala nam na ustawienia obsługi tylko jednego z ekranów za jednym razem jak widać na powyższym obrazku. Defaultowo myszka czy piórko porusza się tylko po prawym jednocześnie zachowując odpowiednie proporcje. Przełączenie pomiędzy ekranami wykonywane jest poprzez zdefiniowanie jednego z Express Keys (klawisze szybkiego dostępu) na tablecie.

Smacznego eksperymentowania!

Update:

Dzisiaj zdecydowałem się przełączyć myszkę w tryb „myszki” zamiast „piórka” – czyli zachowuje się tradycjnie. Tak jak doświadczyłem wcześniej – myszka dziwnie się zachowuje w tym trybie … dopóki nie wyłączy się akceleracji (przyśpieszenia). Z tym ostatnim parametrem ustawionym na zero jest znacznie lepiej.

Zeiss ZF do ZF.2 – upgrade starszych obiektywów nie jest planowany

23 listopada 2009 · 20:29

Don Copeland (ksywka) wysłał emaila do Zeiss A.G. z zapytaniem czy będzie możliwość upgrade’u starszych obiektywów do specyfikacji nowej serii ZF.2. W odpowiedzi otrzymał:

Dear Mr. C…….,

Thank you very much for your email.
Carl Zeiss is not currently offering an upgrade of the ZF lenses to ZF.2 lenses as limitations in use must be generally expected.

Mit freundlichen Grüßen/ Kind regards
Nicole Balle

HINWEIS: Ich bin vom 24. Dez bis 10. Jan nicht erreichbar.
PLEASE NOTE: Our offices are closed from Dec 24th to Jan 10th.
________

Carl Zeiss AG
Geschäftsbereich Photoobjektive / Camera Lens Division
Marketing/PR

W ogólnym rozrachunku to może być tylko problemem dla osób posiadających więcej niż 9 obiektywów manualnych – tyle można wprowadzić do pamięci aparatu. Dodatkowo będzie to miało znacznie dla użytkowników lustrzanek niższych w hierarchii niż D300.

Zeiss ZF 2/100 mm Makro-Planar T* w Łazienkach

23 listopada 2009 · 15:43

Wczoraj pisałem o pierwszych wrażeniach z obcowaniem z nową zabawką w postaci Zeissa 2/100 – dzisiaj poszedłem na spacer do Łazienek przestrzelić go. Na chwilę nawet wyjrzało słońce, ale ogólna aura kiepska – złota polska jesień już minęła (w kroplach deszczu).

Wszystkie zdjęcia są zrobione na pełnej dziurze (f/2) poza ostatnim, gdzie patrzyłem jak flaruje pod słońce (f/8). Czasy w przedziałach 1/250-1/500, ISO automatyczne (od 200 do 3200). Przypominam, że kliknięcie powiększa zdjęcie. Ciężar pojedynczych fotek jest znaczny, ale nie chciałem tracić na jakości, więc tym samym proszę o cierpliwość. (:

Zeiss ZF 2/100 mm Makro-Planar T* – pierwsze wrażenia

22 listopada 2009 · 18:09

Dotarł do mnie upragniony Zeiss 100mm f/2 – przebył ocean, celnicze ręce i teraz słodko sobie drzemie na swoim właściwym miejscu, czyli podczepiony pod D700.

Jest ciężki – bardzo ciężki jak na takie małe szkło. Solidność wykonania aż ścieka po nim do moich ust, a smakuje jak najlepsza szynka parmeńska o grubości włosa delikatnie położona na soczystym melonie przy delikatnym wicherku na patio we włoskiej knajpie z widokiem na spokojne i niebieskie morze. Przez moje ręcę przetoczyło się wiele obiektywów – od modeli plastic-fantastic za mniejsze pieniądze niż godzina z damą do towarzystwa do najlepszych L-ek Canona czy AF-Sów Nikona. To nie ta liga – Zeiss jest jak mój przyjaciel zauważył – Pagani Zondą wśród obiektywów.

Mam nadzieję, że jutro znajdę chwilę na przestrzelenie go w Łazienkach – może nawet słońce łaskie wyszłoby zza chmur?

Tymczasem zapraszam na kilka fotek z mieszkania – nic ciekawego, ale bokeh zapowiada się obiecująco (klik, aby powiększyć):

Terminal – kill -9

21 listopada 2009 · 20:37

killWczoraj użytkownik ^hbkdesign na BLIPie pytał się o zastosowanie komendy kill, tak więc oto przepis na jej proste wykorzystanie.

Na początek uruchamiamy Terminal.app (/Programy/Narzędzia/Terminal.app) i wpisujemy:

  • top -u

Ta komenda wyświetli nam listę procesów uporządkowanych wg. użycia CPU oraz czasu. Interesuje nas znalezienie PID kłopotliwego procesu – w lewej kolumnie znajdujemy odpowiedni numer (i zapisujemy go). Następnie wciskamy literkę q, aby zakończyć działanie top -u. Wskazówka: rozszerzenie okna za dolny prawy róg wydłuży nam listę.

Znając PID problematycznego procesu wpisujemy w Terminalu:

  • kill -9 numerPID

Lub:

  • sudo kill -9 numerPID
  • podajemy hasło admina

To drugie rozwiązanie z sudo jest skuteczne w przypadku kiedy jesteśmy na koncie bez praw admina.

Smacznego!

Huffington Post 'pudelkiem' technologicznym?

20 listopada 2009 · 23:55

MacKozer dzisiaj zwrócił uwagę zainteresowanym tabletem od Apple ku Huffington Post, reklamującemu się jako „internetowa gazeta”. Gerald Sindell – właściciel kilku firm wydawniczych (o których nie mogę znaleźć żadnych wiarygodnych informacji), reżyser Double-Stop oraz autor podejrzanie brzmiącej książki – dokonał wpisu na swoim blogu we wspomianej wcześniej gazecie.

Twierdzi on, iż miał przyjemność w bliżej nieokreślonej przeszłości obcować przez 24 godziny z produkcyjna wersją Apple iTablet (jak go nazywa). Swój wpis rozpoczął od poinformowania nas o dwóch wbudowanych kamerach oraz modułu GSM, a kontynuuje ostrzeżeniem że jak pierwszy raz zadzwoni, to na pewno natychmiast spróbujemy podnieść owe urządzenie do ucha. Może i przeciętny amerykanin rzeczywiście spróbowałby tak zrobić, w końcu napisy ostrzegawcze na modelach osobowych Audi z Quattro w USA (4×4) przypominają że pomimo zwiększonej trakcji nie są to terenówki; że kawa jest gorąca; że nie należy wystawiać tyłka przez okno, bo można z niego wypaść. Gdzie zwykły człowiek przerwałby opowiadanie, Gerald brnie dalej z informacją, że po zawieszeniu ogromnego ekranu na szybie nie będziemy musieli się martwić brakiem widoczności, ponieważ kamera z tyłu wyświetli obraz zza tabletu – zupełnie jakby go nie było! Czyż to nie jest rewelacyjny pomysł? Chyba zamiast przedniej szyby wstawię sobie ekran LCD, a wycieraczki zastąpię kamerami – autor nie wspomniał o GPSie, więc zapewne nie ma augmented reality – bezpieczeństwo za kierownicą przede wszystkim! Dla Cristiano Ronaldo przewidziano dodatkowo iMirror.app (ponoć lubi przeglądać się w lustrze), a dla właścicielu Audi TT aplikację iTrim pozwalająca eksperymentować nad naszą fryzurą wirtualnie. Tablet ma też posiadać nowe gesty, z których najciekawszym wydaje mi się żółwik, czyli przyłożenie pięści do ekranu w celu potwierdzenia/zatwierdzenia/zgody/itp. Trzymajcie to urządzenia z dala od Gołoty, bo jak się nie opanuje to … Tybetańscy mnisi z kolei będą mogli ten gest wykonywać głową i zapoczątkują nową dyscyplinę – może z zaoszczędzonych cegieł zbudują pomnik Geraldowi.

Dzisiaj jest 20. listopada. Do 1. kwietnia daleko w każdą stronę. Nie za bardzo też rozumiem na czym ma polegać dowcip tego Pana, ale niewątpliwie wkrótce zapukają panowie w białych fartuchach do jego drzwi. Chociaż patrząc na inne artykuły reprezentujące podobny poziom, mogę tylko z czystym sumieniem polecić popatrzenie na zdjęcia Megan Fox (również obecne na Huffington Post) – gwiazdy filmów na podstawie mojej ulubionej bajki z dzieciństwa. Same zdjęcia są zresztą kiepskie, ale twarz na nich już nie. ;o)

Korzystając z okazji śpieszę powiadomić, że najnowsze źródła (jak zwykle bardzo pewne) przewidują opóźnienie tabletu do połowy 2010 ze względu na chęć Apple do zastosowania nowych ekranów wykonanych w technologii OLED. Dwa razy droższy od modelu wyposażonego w tradycyjny LCD (~$2000 vs. $800-1000) ma być również nieznacznie mniejszy. A jaki będzie i czy w ogóle się kiedykolwiek pojawi to dowiemy się zapewne podczas kolejnego Keynote …