Jeśli chcecie mnie wesprzeć to zapraszam do kupna mojego poradnika "Jakim jesteś Makiem?".

Fuji X100 — pierwsze wrażenia

16 kwietnia 2011 · 09:57

Miałem wczoraj przyjemność spędzić kilkadziesiąt minut1 z Fuji X100 w mniej niż optymalnych warunkach oświetleniowych i kilka rzeczy od razu rzuciło mi się w oczy, dla mnie na tyle poważnych, że dyskwalifikują ten aparat dla mnie za tą cenę.

Hardware

Pierwsza rzecz, która rzuciła mi się w oczy to pseudo-skóra, którą jest opatulona większość obudowy. Nie jest tak miła w dotyku jak ta, którą otrzymujemy w lustrzankach — brakuje jej sprężystości i miękkości. Nie ma też wątpliwości, że to nie jest skóra. W połączeniu z metalową górą i dolną płytą sprawia jednak bardzo dobre wrażenie.

Obiektyw, również metalowy, niestety nie ma gwintu. Trzeba opcjonalnie zamówić i wymienić przedni element obiektywu, aby mieć możliwość przykręcania do niego filtrów. W moim przypadku nie ma to większego znacznia, ale powinno to być w standardzie.

Na tylnej ścianie, pod kciukiem w rejonie gdzie tradycyjnie w lustrzankach znajdziemy przycisk do AE-Lock (lub dodatkowy do wyzwalania ostrzenia — AF-ON) znajduje się taki plastikowy trybik, który można przesuwać lewo/prawo i ewentualnie nacisnąć. Ten przełącznik wygląda jakby został znaleziony na tyłach magazynów Fuji i wygląda zupełnie jak przycisk do zoomu w idioten-kamerach za 300 PLN. Zupełnie nie pasuje wykonaniem ani materiałem do reszty i obowiązkowo powinien zostać zastąpiony przyciskiem wyzwalania AF.

Wizjer w wersji optycznej jest niesamowity, chociaż potrzeba chwili, aby przyzwyczaić się do kadrowania zgodnie z nałożonym prostokątem, a nie sugerować się tym co widzimy. Wersja elektroniczna jest gorsza i konieczna tylko ze względu na błędy paralaksy podczas ostrzenia na krótkie odległości (typu kilka-kilkanaście cm) — gdyby nie to, to wątpię, abym z niej kiedykolwiek korzystał.

Software

Mam wrażenie, że osoby odpowiedzialne za menu zostały zwerbowane z działu kompaktów. Sześć ekranów opcji na dwóch różnych kartach powoduje, że ciężko cokolwiek znaleźć. Na plus zasługuje fakt, że jak już się aparat ustawi pod własne upodobania to rzadko trzeba tam wracać. Poza ustawieniem AutoISO, które z jakiegoś niewiadomego powodu nie jest dostępne pod pozycją wyboru ISO. Na Nikonie bardzo często pracuję w trybie manual z włączonym AutoISO, które dostosowywuje się automatycznie do ustawionego czasu i przysłony — super wygodna funkcja. Swoją drogą … Canon ma to beznadziejnie zaimplementowane.

Ostatnim problemem, który napotkałem w tym dziale podczas ten krótkiej zabawy aparatem to ustawienie wielkości pola AF — nie jest zapamiętywane i po wyłączeniu aparatu trzeba je od nowa ustawiać.

Ergonomia

Na początku bardzo źle czułem się wśród nieznajomych przycisków i opcji (instrukcję przeglądałem już dosyć dawno i dosyć pobieżnie). Dla porównania dodam, że przesiadka z Canona na Nikona była praktycznie bezbolesna, pomimo że te dwa systemy mają zupełnie różnie rozwiązane UI. W przypadku Fuji przydała się dosyć dobra znajomość mojego kieszonkowego Panasonica LX3 — wiele funkcji jest po prostu zbliżona do tych znanych z kompaktów.

Bardzo niewygodna jest zmiana aktywnego pola AF — aby je przesunąć trzeba lewym palcem przytrzymać jeden z przycisków obok LCD, a prawym kciukiem skorzystać z “krzyżaka”. Niestety powoduje to oderwanie lewej ręki od ulubionej pozycji — kciuk i palec wskazujący podpierający obiektyw. Jako, że ostrzenie ręczne jest w zasadzie wykluczone to jest to dla mnie spory problem.

Wiem, że w jakiś sposób można ustawić wspomniany, plastic-fantastic przycisk, aby pełnił rolę wyzwalacza AF. Niestety kilka minut spędzonych na poszukiwaniach w menu wspólnie z właścicielem aparatu nie zaowocowały niczym konkretnym … Wieloletnie zboczenie po DSLR, ale w tym formacie aparatu przeznaczonego potencjalnie do street photography wydaje się to być idealne zastosowanie — prefocus, a potem już tylko strzelamy.

Mieszane uczucia

Te kilkanaście minut zabawy niestety nie przekonały mnie do wydania ponad 4000 PLN na ten aparat. Za tą cenę musi oferować znacznie więcej niż tylko zbajerowany wizjer, który tak naprawdę nie byłyby zupełnie potrzebny, gdyby nie problemy z paralaksą przy bliskich odległościach. Gdyby nie to ostatnie to zdecydowanie zadowoliłbym się nakładanymi elementami w technice LCD — takiej jaką stosuje Nikon chociażby. Ma sporo mocnych stron, gdzie rozmiar, waga i wykonanie są zdecydowanie na najwyższym poziomie, ale ta ostatnia cecha nie została spełniona w całym zakresie — zupełnie jakby nad niektórymi elementami pracował zespół inżynierów odpowiedzialnych za najtańsze modele. Nad samym menu z kolei przydałoby się więcej wkładu prawdziwych ulicznych fotografów, którzy mogliby nadać mu więcej lekkości, przejrzystości i łatwiejszego dostępu do często używanych funkcji.

Bezkonkurencyjnie największym problemem jest w zasadzie brak możliwości ręcznego ustawiania ostrości! To właśnie ten element układanki dyskwalifikuje ten aparat, w szczególności, że AF zwyczajnie sobie nie radzi w ciężkich warunkach oświetleniowych — tutaj nawet najtańsza lustrzanka bije go na głowę. Ta właściwość w zasadzie jest dla mnie bardzo istotna, a większość zapewne nawet na to nie zwróci uwagi.

Wiadomość dla Fuji: jak wprowadzicie ręczne ostrzenie z mechanicznym pokrętłem na obiektywie zamiast obecnego fly-by-wire to użyteczna wartość X100 wzrośnie przynajmniej 100-krotnie! Resztę poprawek to firmware i powinna być bułka z masłem.

Jakbyście dodatkowo wypuścili model pełnoklatkowy z powyższymi usprawnieniami to cena w rejonie 6000 PLN niewielu odstraszy.

Wkrótce mam dostać w swoje ręce egzemplarz testowy na okres 3-4 dni — mam nadzieję, że uda się na więcej, w najgorszym wypadku na okres świąteczny, w którym planuje plener. Nie wykluczam, że zmienię podejście do tego małego diamentu ze skazami po dłuższym obcowaniu z nim …

Mój subiektywizm

Tak dla jasności, bo mam osobliwe podejście do rzeczy, które mi odpowiadają lub nie:

  • spisuję moje bardzo bardzo … bardzo subiektywne wrażenia
  • każdy powinien zastanowić się czy powyższe cechy są dla niego istotne czy nie — to bardzo indywidualna sprawa i dla niektórych mogą być zupełnie bez znaczenia, a to całkowicie zmienia postać rzeczy

Smacznego!

  1. Z czego kilkanaście minut robiłem zdjęcia.

Apple potwierdza: biały iPhone będzie na wiosnę!

15 kwietnia 2011 · 03:10

Ian Sherr z The Wall Street Journal został poinformowany dzisiaj, że Apple potwierdza wiosenne plany wprowadzenia do sprzedaży białego iPhone’a 4.

Plotki na ten temat krążą już od dawna, Phil Schiller na twitterze też o tym wspominał, a ja już przestałem wierzyć, że go kiedykolwiek zobaczymy. Pisałem zresztą na na ten temat w październiku zeszłego roku — myliłem się.

Powodem opóźnienia białego modelu jest problem z farbą pokrywającą wewnętrzne, szklane powierzchnie. Okazało się, przede wszyskim, że jest nie tylko problem z nałożeniem odpowiedniej grubości farby na szkło, ale powoduje ona przecieki światła i z tego powodu zdjęcia zrobione telefonem są mocno „wyprane”. Czytałem też o problemach z łuszczącym się lakierem, które oficjalnie nigdy nie zostały potwierdzone.

To potwierdzenie jednak rodzi więcej pytań niż daje nam odpowiedzi. Co z iPhone 5? Czy nadal wierzycie, że pojawi się w sprzedaży w czerwcu? Październik wygląda mi na coraz bardziej prawdopodobnym terminem pokazania następcy obecnego modelu … Mam na myśli oczywiście prezentację dotychczas zarezerwowanych dla iPodów, które jednak coraz bardziej tracą na znaczeniu. Na dodatek kalendarz Apple staje się bardzo napięty, na tyle że już nawet nie fatygują się ze zwoływaniem konferencji prasowych przy faceliftach Maków.

Tymczasem najważniejsze pytanie brzmi: kupujecie białego? A może planujecie wymienić obecny model?

iOS 4.3.2 do pobrania w iTunes

14 kwietnia 2011 · 22:35

Apple nas dzisiaj uraczył kolejną drobną aktualizacją iOS do 4.3.2 dla wersji GSM. Jeśli przypadkiem macie model CDMA to można go zaktualizować do 4.2.7. Podejrzewam, że iOS powróci do scalonej wersji wraz z prezentacją 5 podczas WWDC w czerwcu.

Poprawiono brak video podczas FaceTime (zdarzało mi się), problemy z łącznością z sieciami 3G dla użytkowników międzynarodowych oraz wprowadzono poprawki w bezpieczeństwie.

iOS 4.3.2 przeznaczony jest dla iPhone 4 (GSM), 3GS, iPad 1/2 oraz iPod touch 3G/4G.

Smacznego!

Nadgryzieni – 27 – Zajarany jak szczerbaty na suchara

Nadgryzieni

rozmowy o Apple

Odcinek 27

Zajarany jak szczerbaty na suchara

Witamy po niezamierzonej przerwie — niestety nawarstwiło się kilka powodów, z których tyle to trwało, ale zdecydowaliśmy się już poczekać na 12/04, aby zobaczyć co też Apple zaprezentuje podczas trwania NAB w Las Vegas.

W dzisiejszym odcinku przede wszystkim rozmawiamy o nowym Final Cut Pro, ale również wygląda na to, że zmieni się świat „za-simlock-owanych” iPhone’ów … Norbert dostarcza nam sporo ciekawych informacji, których warto posłuchać. Przy okazji wspominamy jeszcze o kluczach, ławach i konkurencyjnych tabletach.

Na koniec jeszcze dodam, że ze względu na masową oszczędność czasu, Nadgryzieni prawdopodobnie będą publikowani w formacie MP3 zamiast AAC — stracicie niestety obrazki i rozdziały, ale na każdej sztuce oszczędzam dobre dwie godziny … Powinno to przyśpieszyć pojawianie się odcinków … Jako ciekawostkę dodam, że player audio teraz jest w HTML5, czyli możecie bez problemów odtwarzać go za pomocą iUrządzenia prosto z mobilnego Safari.

Jeśli macie pytania to tradycyjnie zapraszamy do komentarzy tutaj lub na Facebooku.

Subskrybujcie Nadgryzionych w iTunes — zdecydowanie najwygodniejsza metoda.

Spis treści:

  • 23″ tablet od Lenovo;
  • Dziura w Dropboxie;
  • App pozwalający nienarodzonemu dziecku wybrać sobie imię;
  • ława bazująca na designie iPhone’a
  • iPady dla LOT Business Lounge
  • AirPlay załamany
  • Mobee Magic Bar
  • Maki z hi-resowym ekranem?
  • Zdejmujemy simlocka z iPhone’a — na stałe!
  • Final Cut Pro X

Zapraszamy do odsłuchu:

[powerpress]

Recenzje PlayBooka od RIM zaczynają spływać

14 kwietnia 2011 · 17:44

MG Siegler:

As a whole, I’d say that RIM’s first attempt at an entirely new product is a valiant effort. The problem they face is the same one that everyone in the space faces: Apple.

Is the PlayBook comparable to the iPad? No.

(…) given that it’s selling at the same price points as the iPad, I find it hard to imagine they’ll be able to compete in the consumer space right now.

There’s a reason they’re calling this “the world’s first professional-grade tablet.” It’s a smart play. Now it’s just a question of selling other people on the idea.

Joshua Topolsky:

Overall, RIM has done a fantastic job on the hardware front. The device feels snappy and well put together, the screen looks terrific, and the sound is best-in-class. This isn’t breaking any real new ground as far as tablets go, but it’s more than enough to be competitive right now.

The battery life on the PlayBook is outstanding. In my testing, which ran a video on loop with the display set to 65 percent brightness, WiFi on, the battery lasted nearly 11 hours (…)

Firstly, it’s inconceivable to me that anyone at RIM thought it was a smart play to cut off non-BlackBerry users from the most basic functionality you expect on a device of this type. Not being able to access your email via a native client is insanity as far as I’m concerned, and the first few days I had the PlayBook without email, contacts, or my calendars, the device felt nearly useless.

The worst part, however, is that I can’t think of a single reason to recommend this tablet over the iPad 2, or for that matter… the Xoom.

Walt Mossberg:

I got the strong impression RIM is scrambling to get the product to market, and that it will be adding other features already offered on competing devices for months, through software patches.

The PlayBook lasted a bit over five hours, well short of the company’s claim of eight to 10 hours for mixed use. In mixed use, and on a second test of watching video with Wi-Fi off, I did better, over six hours, but well short of the 10 hours on the iPad 2.

Still, unless you are constantly glued to a BlackBerry phone, or do all your email, contacts and calendar tasks via a browser, I recommend waiting on the PlayBook until more independently usable versions with the promised additions are available.

PlayBook: A Tablet With a Case Of Codependency

Trzy recenzje, trzy zbliżone spojrzenia na ogólną spójność całości, ale z pewnymi różnicami. Karygodny jest brak natywnych aplikacji dla poczty i kalendarzy — dopóki nie będzie tej funkcjonalności, jest to produkt przeznaczony w zasadzie tylko dla osób posiadających telefony BlackBerry. Ciekawie brzmi nie tylko pełne, ale i sprawne wsparcie Flash, za którym nota bene nie przepadam. Zastanawia mnie też ile osób spojrzy na poziom cenowy — identyczny jak w przypadku iPada — i wybierze produkt Apple’a. Najbardziej zaskakująca dla mnie jest różnica zdań w żywotności PlayBooka na jednym ładowaniu — od 5+ godzin do ponad 10.

Kupicie? Podoba się? Niekoniecznie?

Darmowe czyszczenie ekranów w MacLife (18.04-22.04)

14 kwietnia 2011 · 15:52

MacLife zaprasza na darmowe wiosenne porządki od 18. do 22. kwietnia — już za cztery dni! Panowie wiedzą co robią, więc gdybym nie miał niedawno czyszczonego iMaka to nie wahałbym się nawet sekundy. Jest dodatkowo opcja door-to-door dla osób, którym nie chce się fatygować osobiście (lub są spoza Warszawy). Tutaj duży plus dla chłopaków: jeśli wyślecie komputer w trakcie trwania promocji, a dotrze z opóźnieniem to i tak zostanie uwzględniona promocja.

Prezentacja Final Cut Pro X Apple [video]

13 kwietnia 2011 · 16:11

Niestety nikt ze znanych Apple’owych blogów/serwisów tech nie pojawił się na prezentacji podczas trwającego NAB, ale było kilka live blogów oraz relacje przez Twittera. Na szczęście Eric Reagan z Photography Bay nakręcił prawie cały przedstawienie na kamerze ukrytej w torbie. Nie jest ustawiona idealnie, ale jakość audio jest bardzo dobra, więc zapraszam do posłuchania czterech części poniżej:

Nie wiem jak Wam, ale jestem zajarany na ten soft … nie pokazali wszystkiego oczywiście, ale niektóre rzeczy bardzo ułatwią i przyśpieszą edycję. Dzisiaj rano na iMagazine, Dominik opublikował ogólne informacje na temat nowej wersji FCP, ale koniecznie wpadnijcie tam obejrzeć zdjęcie Michała z MBS — trochę ich jest.

Zdjęcie: The Loop

Odzyskiwanie zdjęć i muzyki z iPhone’a

12 kwietnia 2011 · 13:57

Jak wiemy, iPhone synchronizuje nasze zdjęcia za pomocą iTunes. Możemy skorzystać z sync z bazami iPhoto, Aperture lub na przykład wybranym katalogiem na dysku. Wiele osób krytykuje taką metodę synchronizacji, gdyż uzależniamy się od naszego komputera. Niby tak, ale ma to też szereg zalet. Kiedyś dbałem o to, żeby mieć taką samą muzykę w Nokii i na karcie SD do samochodu. Podobnie ze zdjęciami. Prawda jest taka, że po pewnym czasie zwyczajnie nie chciało mi się tym zajmować — kolejna czynność, która zajmuje nie wiadomo ile czasu. Zdjęcia trzeba zmniejszyć, bo przecież nie wgram 12 MP fotek na telefon z ekranem o rozdzielczości monitora z lat 90-tych. Trzeba przegrywać, zmieniać im nazwy odpowiednio — syzyfowa praca. Szczerze mówiąc na usta cisną mi się znacznie ostrzejsze słowa. Tak @ewqaewqa — do Ciebie to kieruję!1 Jeśli lubisz marnować czas na własnoręczne zarządzanie takimi pierdołami … to czas znaleźć sobie hobby. ;-) W każdym razie iTunes co jak co, ale automatyzuje nam to wszystko: podłączamy telefon, wciskamy sync i po chwili wszystko mamy poukładane dokładnie tak jak na komputerze, mamy twarze, albumy — pysznie!

Czasami jednak zdarza się, że … hmm … na przykład sprzedajemy komputer, formatujemy dysk i zupełnie zapominamy o tym drobym fakcie, że właśnie w kosmos wyleciały wszystkie nasze dane2. Czasami komputer ulega destrukcji, kradzieży … mówiłem wielokrotnie! Regularne backupy to podstawa! Kończy się to oczywiście utratą naszej muzyki, którą na szczęście możemy zgrać ponownie z płyt lub pobrać ze sklepów, gdzie ją kupiliśmy — przecież kupujecie oryginały. Right? Right?!! Ze zdjęciami może być gorzej — jeśli nie macie kopii (dwóch!) to współczuję … Ale przecież kilka fot znajdziemy jeszcze na iPhone’ie prawda?

iPhone Explorer

Ten darmowy program dostępny jest w wersji na Mac OS X i Windows — umożliwia nam podgląd całej zawartości naszego iPhone’a. Mamy dostęp do muzyki, zdjęć i wielu wielu innych ciekawych rzeczy. Obsługa jest banalnie prosta — ktokolwiek kiedyś używał Findera lub Windows Explorera poradzi sobie natychmiast.

Jeśli mamy przypadkiem JB na telefonie to dostaniemy dostęp do takich rzeczy jak podgląd książki adresowej, SMSów i tak dalej.

Zdjęcia z rolki aparatu znajdują się pod:

  • Nazwa_naszego_iPhone/Media/DCIM/*

Pozostałe zdjęcia, czyli synchronizowane przez iTunes są pod:

  • Nazwa_naszego_iPhone/Media/Photos/*

iPhone Explorer by Macroplant
Cena: za darmo

PhotoSync App

Jeśli z jakiegoś powodu nie chcemy korzystać z komputera tylko poniekąd zautomatyzować całą czynność to może przydać się PhotoSync z App Store. Umożliwia nam nie tylko automatyczny sync zdjęć z komputerem, ale również auto-upload do Dropboxa i Flickr, po WiFi, Bluetooth i tak dalej. Dodatkowo wysyłanie odbywa się w tle, więc możemy w tym czasie robić co innego.

App jest uniwersalny, więc możemy również wymieniać się multimediami pomiędzy naszymi iUrządzeniami (iPad, iPod touch) — teoretycznie odpada konieczność korzystania z iPad Camera Connection Kit. Wspierane są również pliki RAW. Jeśli chcemy mieszać do równania komputer to trzeba pobrać darmowy program, który działa w tle (Mac i Windows).

PhotoSync by touchbyte
Cena: $1.99

Jest jeszcze Wondershare TransPod for Mac, ale kosztuje $20. Wersja darmowa umożliwia tylko transfer muzyki, a patrząc jak sprawnie działa darmowy iPhone Explorer, to nie za bardzo widzę sens tego programu kupować.

Jak macie jeszcze inne pomysły to komentarze są do Waszej dyspozycji.

  1. Sprecyzuję tylko, że Ewa miała na myśli brak możliwości wyciągnięcia fotek bez dodatkowych narzędzi, a że się droczę …
  2. Oops.

999 dni

12 kwietnia 2011 · 07:40

Dzisiaj mija dokładnie 999 dni od chwili, w której odebrałem przesyłkę z moim długo wyczekiwanym MacBookiem Pro 17″. Służył mi dzielnie przez mniej więcej dwa lata kiedy to został zastąpiony iMakiem 27″ i7. Głównym powodem zmiany to za mała pojemność dysku twardego i brak mocy. Dzisiaj już powoli dobijam do 500 GB niezbędnych danych na głównym HDD … Sporo kolejnych siedzi na zewnętrznych dyskach.

Miałem momentami chwile zwątpienia przez ten okres, ale dzisiaj nie jestem w stanie sobie wyobrazić powrotu do Windows, z którego mam wątpliwą przyjemność korzystać od święta. Spójność, intuicyjność i funkcjonalność całego systemu wraz z oprogramowaniem powinno mnie jeszcze na jakiś czas zatrzymać. Niby lepsze parametry komputerów konkurencji jak i niższa ich cena mnie zupełnie nie interesują.

Cały czas zastanawiam się czy jednak nie skusić się na MacBooka Air 11″ jako sprzęt pomocniczy …

A jak wyglądały Wasze przygody z Makami?

Nikon D5100 z matrycą od D7000 — marketingowcy harcują!

10 kwietnia 2011 · 12:54

Nowy D5100 wchodzi w segment poniżej niedawno pokazanego model D7000 i jednocześnie zastępuje D5000. Przejmuje matrycę z tego pierwszego, co z jednej strony jest dobrą rzeczą, ale znacie moje zdanie na temat takich ilości megapikseli. Oto moje słowa z recenzji D7000 i myślę, że niewiele się zmieni przy tym nowym graczu:

O swoich przekonaniach względem upychania sporej ilości megapikseli na małych matrycach wspominałem nie raz. Jestem zdecydowanym przeciwnikiem tego typu marketingowych zabiegów ze względu na pogarszanie się jakości zdjęć i przekraczaniem zdolności obiektywów do naświetlenia tak ciasno upakowanych pikseli. Weźcie też pod uwagę, że podpinałem pod D7000 bardzo drogie i dobre obiektywy … strach się bać co stałoby się w przypadku najtańszych. Niestety tak wygląda marketing i to on rządzi tym segmentem … ale przejdźmy do konkretów.

Tak więc nowy model, względem D5000, zyskał 4 mln pikseli (16.2 vs. 12.3 MP), możliwości kręcenia filmów w 1080p, rozszerzone ISO (100-25,600), 14-bitowe RAWy i ruchomy ekran LCD wzorem z Canona 60D. Matryca to oczywiście APS-C, czyli należy wartość na obiektywie przemnożyć przez 1.5, aby uzyskać rzeczywisty kąt widzenia aparatu. Dołożono 11-punktowy system AF zwany Multi-CAM 1000.

Z nowości mamy tak zwane Effect Modes, czyli filtry które możemy nałożyć na zdjęcie bezpośrednio w aparacie. Jak dodadzą moduł 3G i możliwość publikowania zdjęć w internecie to będziemy mieli kolejne drogie narzędzie do zdjęć w stylu jakie oferuje Instagram. Najciekawszy wydaje się być selective colour, dzięki któremu możemy pozostawić jeden wybrany kolor, a z reszty zrobić zdjęcie B&W. Najbardziej przerażający z kolei to zdecydowanie miniature effect, który stara się udawać obiektyw T/S. W lustrzance. Emulator obiektywu T/S w lustrzance … Emulator T/S! W lustrzance! Niektórych może też ucieszyć tryb HDR, korzystający z dwóch zdjęć, aby rozszerzyć dynamic range. Szkoda, że tylko z dwóch.

Ciekawostka jest pogoń za klientami, których interesuje kręcenie video. Do oferty trafił nowy mikrofon o symbolu ME-1, zasilany prosto z aparatu i wyposażony w technologię redukcji szumów spowodowanych wiatrem. Profesjonaliści zapewne będą chcieli dokupić lepszy jakościowo sprzęt, ale dla amatorów może to być ciekawa propozycja, pod warunkiem, że cena będzie rozsądna. Patrząc na moduł GPS od Nikona, nie spodziewałbym się, aby w tym przypadku była atrakcyjna.

Wizjer w D5100 to ewidentnie jeden z elementów, na którym starali się ograniczyć koszty — jest nawet ciut mniejszy od tego w Canonie 600D i bardzo daleko mu do rozmiarów wizjera w D7000. Nie ma też 100% pokrycia kadru, co mnie akurat nie dziwi. Biorąc pod uwagę jak istotny jest ten element — w końcu przez niego patrzymy na to co chcemy sfotografować — zalecam mocno się zastanowić nad droższym bratem D5100, żebyście zaraz nie zdecydowali się na wyższą półkę.

Zapraszam jeszcze do przykładowych zdjęć w galerii na DPReview: D5100 Sample Gallery

Jakby nie patrzeć, jest to zacny upgrade względem poprzednika, ale szkoda, że marketingowcy nadal trzymają pieczę nad numerkami — jakby matryca miała w rejonie 10-12 MP to jakość niewątpliwie poprawiłaby się znacznie, a obiektywy (lub przynajmniej ich zdecydowanie większa część) byłyby w stanie sensownie przetworzyć tą rozdzielczość. Nie raz widzieliście okładki magazynów ze zdjęć mających 4-6 MP i nie wiedzieliście nawet o tym … A niektórzy nawet oszukują … przeczytajcie ostatnie kilka akapitów tego artykułu.

Oglądaj BBC iPlayer na iPadzie i Mac OS X w Polsce za pomocą HideIP VPN

9 kwietnia 2011 · 11:27

Od dłuższego czasu szukałem jakiegoś VPNa z polecenia, abym mógł zrezygnować ze słuchania żenujących komentarzy naszych rodzimych gwiaz, w szczególności p. Borowczyka, która chyba częściej przegląda Pudelka niż uczy się o F1. BBC oczywiście prowadzi najlepsze relacje i jeśli do tego dodamy fakt, że komentatorami są m.in. Eddie Jordan, Martin Brundle, David Coulthard i inni to efekt końcowy jest chyba oczywisty …

Norbi z iPod.info.pl zaryzykował i wykupił abonament w HideIP VPN. Zdecydował się na tańszą opcję za $5.99, dzięki której ma dostęp tylko do serwerów w UK. Sam zdecydowałem się na droższy ($9.99) pakiet oferujący dodatkowo USA (i NL) — przyda się do oglądania ABC Playera.

Zakupu dokonałem dopiero dzisiaj rano i do dyspozycji dano mi 8 adresów serwerów VPN (po 4 na UK i US). Skonfigurowałem pierwszy z brzegu i udało mi się obejrzeć godzinną sesję kwalifikacyjną z dwoma przerwami — musiałem zamknąć aktualnie oglądany program dwukrotnie i wcisnąć ponownie Play. Trwało to zaledwie 3-5 sekund w obu przypadkach — do zaakceptowania.

Własne konto na HideIP VPN możecie założyć pod tym adresem: http://morid.in/hideipvpn
Jeśli skorzystacie z tego linka do dostanę z tego kilka centów rabatu przy płaceniu za kolejny miesiąc.

Przepis na uruchomienie VPNa na iPadzie:

  • Najpierw wchodzimy do Ustawień.
  • Następnie klikamy w Ogólne -> Sieć -> VPN -> Dodaj konfigurację VPN …
  • Teraz wystarczy wybrać zakładkę PPTP (1), podać IP serwera (2), którego dostaliśmy na emaila po rejestracji oraz wpisać nasz login (3) i hasło (4).

Voilá!

Przepis na uruchomienie VPNa pod Mac OS X:

1. Uruchamiamy Preferencje Systemowe i przechodzimy do moduły Network / Sieć(?).

2. Klikamy w + w dolnym lewym rogu (1), aby dodać nową konfigurację (ew. wcześniej trzeba odblokować kłódkę).

3. Ustawiamy pole Interfejs na VPN, podajemy nazwę (2) jaką chcemy (opisowa wskazana) i wciskamy Create / Utwórz (3).

4. Teraz pozostaje podać adres serwera (dostaliśmy go od HideIP VPN) i nasze konto (4). Po tym kroku wciskamy Authentication Settings (5). Reszta ustawień ustawiamy zgodnie z powyższym screenem, jeśli są inne.

5. Musimy jeszcze podać nasze hasło (6) do VPNa (ustawialiśmy go po założeniu konta w HideIP VPN) i kliknąć OK (7).

6. Wciskamy przycisk Ustawienia zaawansowane (z okna Network na wcześniejszych screenach) i koniecznie musimy zaznaczyć opcję pod numerer (8), aby wszystkie dane szły po VPNie. Akceptujemy przyciskiem OK (9).

7. Po wciśnięciu Apply / Zatwierdź w dolnym prawym rogu (wyszarzone na screenie) wystarczy kliknąć w (10) Połącz (na obrazku już się połączyłem). Możemy dodatkowo wyświetlać status połączenia w górnym pasku za pomocą checkboxu Show VPN status in menu bar.

Jak widać po powyższym screenie, udało mi się bez problemów włączyć powtórkę z dzisiejszych kwalifikacji pod Safari. Teoretycznie zatem wystarczy podłączyć kabel HDMI i też mamy obrazek na TV. :-)

P.S. Z jakiegoś powodu mam teraz problem z odtworzeniem wszelkich seriali i filmów nagranych wcześniej, ale dostępnych z poziomu iPlayera. Wszystko co jest live nadal idzie bez problemów. Dalsze testy w wolnej chwili … spróbuję przez inny server.

P.P.S. Już jest wszystko OK — wystarczyło przełączenie się na inny server.

No to kiedy będzie ta premiera iPhone'a 5?

8 kwietnia 2011 · 19:24

Jak już zapewne czytaliście, najnowsze plotki mówią o opóźnionej na jesień premierze iPhone’a 5. Prawdopodobnie odbyłaby się wraz z iPodami, w tym touchem, który jakby nie patrzeć jest bardzo blisko spokrewniony z telefonem Apple’a. Zastanówmy się zatem nad możliwymi scenariuszami …

iPhone na jesieni wraz z iPodami

iPod touch wraz z mniejszymi braćmi dotychczas pojawiał się na jesieni, akurat przed zwariowanym okresem świątecznym. Od jakiegoś czasu jednak sprzedaż odtwarzaczy mp3 Apple’a systematycznie spada, podczas gdy iPhone’a rośnie. Ten drugi zresztą idealnie sprawdza się w roli iPoda, którego tym sposobem zawsze mamy ze sobą. Moje własne iPody (nano 3G i 5G, Video 5G) leżą praktycznie nie używane od kilku miesięcy … Jak dodamy do tego fakt, że iPhone i iPod touch bazują praktycznie na tym samym hardware’rze to naturalnym krokiem byłoby połączenie prezentacji obu iUrządzeń wraz z jednoczesnym zaoferowaniem nowej wersji iOS na obu. Nie da się ukryć, że taki krok miałby sens, ale …

iPhone 5 nadal w czerwcu

W zeszyłym roku Gizmodo kupiło kradziony znaleziony telefon, który okazał się najnowszym modelem. Pomimo, że Apple poradziło sobie z jego prezentacją niedługo później, to niestety odbiło się to na ilości sprzedanych iPhone’ów 3GS — jak na złość nie mogę teraz znaleźć tego wykresu, ale sprzedaż miała wyraźnie negatywną tendencję. Wiele osób też przyzwyczaiło się do letniej prezentacji nowego modelu — osobiście nie kupiłbym dzisiaj obecnego wiedząc, że lada moment pojawi się następca i podejrzewam, że bardzo wiele osób myśli podobnie. Jeśli dodamy do tego fakt, że dopiero co pojawił się iPhone 4 w wersji CDMA, to jasne jest, że firma z Cupertino chce utrzymać wysoki poziom sprzedaży jak najdłużej — szczególnie po zapewne sporej inwestycji w design nowej anteny do telefon przeznaczonego dla sieci Verizon. Fakt, że iPhone CDMA również może świadczyć o przesunięciu premiery o kilka miesięcy na jesień, jednak uważam, że bardziej chodzi o utrzymanie sprzedaży. Jest spora szansa, że rozpuszczenie plotki o wydłużeniu życia obecnego modelu pomoże liczbom, a nowa wersja ponownie będzie zaskoczeniem, a nie nudną, coroczną powtórką z rozgrywki.

iOS i Mac OS

Kolejną przeszkodą w prezentacji może być spodziewana wkrótce premiera nowych wersji systemów operacyjnych — iOS i Mac OS. W zeszłym roku Apple nie skupiało się przesadnie nad tym drugim i wiele osób twierdziło, że zupełnie sobie odpuszczają rynek komputerów. Rezygnacja z Xserve’ów nie pomogła. Tegoroczne WWDC może być próbą pokazania, że oba systemy są nadal dla nich bardzo ważne — jednoczesna prezentacja iPhone’a niewątpliwie odwróciłaby uwagę od obu OSów.

To kiedy będzie prezentacja?

Wie to zapewne tylko garstka ludzi w dniu dzisiejszym i niestety nie jestem jedną z nich. A gdybym był, to na pewno nie pisałbym o tym tutaj, tylko siedział w biurze w Cupertino. Z jednej strony bloggerzy i dziennikarze, którzy mogą mieć wiarygodne przecieki, siedzą cicho, ale z drugiej, według kilku azjatyckich stron, praca wre w fabrykach produkujących hardware dla Apple. Adam Engst z Tidbits (w podcaście MacBreak Weekly) wspomina, że normalnie w tym okresie już jest bardzo głośno w „eterze”, są plotki i delikatne przecieki. Wall Street Journal z kolei uważa, że po prostu Apple nie „puszcza pary” z ust …

Jak to będzie naprawdę zapewne dowiemy się dopiero jak firma Steve’a Jobsa wypuści stosowne zaproszenia dla dziennikarzy, ale nie wkluczałbym czerwcowej premiery — nie jest jeszcze całkowicie przekreślona.

Na Daihatsu poderwiesz więcej niż na Lambo

8 kwietnia 2011 · 17:22

Dzisiaj powolny dzień, a ja grzebałem sobie trochę w necie i znalazłem świetną starą reklamę, która mi przypomniała o drugiej, którą do dzisiaj pamiętam z lat 80-tych.

Nie wiem dlaczego, ale zawsze wolałem mieć Lambo z przyczepką, nawet jakby miała być marki Białystok.

75-latka własnoręcznie odcięła 90% internautów dwóch krajów od internetu

7 kwietnia 2011 · 13:41

Nie wiem czy ta historia podpada pod absurd dnia czy raczej powinna służyć za ostrzeżenie, ale 75-letniej kobiecie własnoręcznie udało się odciąć 90% internautów z dwóch państw od internetu. Blackout trwał ponad 12 godzin …

Emerytka kopała w poszukiwaniu odpadów metalu, zapewne aby sobie dorobić do skromnej emerytury. Rzecznik Ministerstwa Spraw Wew. i Administracji, Zura Gvenetadze, powiedział:

Ona znalazła ten kabel podczas poszukiwania odpadów metalu i przecięła go chcąc go ukraść.

Grozi jej 3 lata więzienia. Nie skomentuję też przyjętego innocent until proven guilty, no chyba, że prawo w tych państwach się znacząco różni …

Szef marketingu właściciela kabla optycznego nie rozumie jak to się mogło stać, bo „kabel miał rozbudowane zabezpieczenia”. No bez jaj! Starsza kobieta poradziła sobie z nim, bo był prawdopodobnie niechlujnie zakopany blisko powierzchni. Przecież nikt z nas chyba nie podejrzewa jej o ukończenie kursu na ciężki sprzęt kopiący, a tym bardziej na jego leasing lub kradzież.

Tak swoją drogą, ciekawe jak BOKi tłumaczyły swoim klientom brak łączności z internetem …

  • Źródło: AFP

Szaleństwo Leo Messi na Facebooku

6 kwietnia 2011 · 14:59

Często słyszy się o tym kto i ile zdobył fanów na Twitterze, Facebooku i w innych serwisach, ale Leo chyba pobił wszelkie rekordy. W zaledwie kilka godzin zdobył ponad 6.6 miliona fanów na swojej oficjalnej stronie na FB. Od momentu jak zacząłem pisać ten artykuł przybyło mu kolejne 3000+ fanów, a jego pierwszy wpis na ścianie wygenerował blisko 17K like’ów.

Myślę, że to dobrze obrazuje jego fenomen:

Ronaldinho: Bóg mnie zesłał na Ziemię by nauczyć ludzi grać w piłkę nożną.
Messi: Nikogo nie zsyłałem!

Amen!

Źródło: TNW

Zrezygnuj z podawania lokalizacji reklamom iAd

5 kwietnia 2011 · 19:09

Jeśli chcielibyście przypadkiem zrezygnować z podawania lokalizacji i innych danych Apple na swoim iUrządzeniu to jest to na prosty przepis. Wystarczy przejść na stronę internetową oo.apple.com z mobilnego Safari.

Potwierdzenie rezygnacji pojawi się na ekranie. Jeśli chcielibyście ponownie zapisać się do „programu” to wystarczy jeszcze raz odwiedzić powyższy adres i potwierdzić, że chcecie podawać swoje dane Apple.

Nie dotyczy to oczywiście innych reklam niż iAd.

iPhone 5 nie będzie miał LTE

5 kwietnia 2011 · 17:32

BGR dorwał się do nowego HTC Thunderbolt 4G z LTE na pokładzie. Nie wiem na jakim etapie jest obecnie Cyfrowy Polsat z wprowadzaniem tej technologii w Polsce, ale brzmi bardzo interesująco i ciekawy jestem czy będzie w stanie zastąpić łączą typu DSL. Następujące zdanie brzmi zachęcająco:

Heading back toward New York City, I was cruising along at download speeds of around 15Mbps.

Mam nadzieję, że znacznie szybsze transfery (5x szybsze) będą u nas możliwe … Wszystko fajnie i ładnie jeśli korzystamy z tego w komputerze podłączonym do gniazdka sieciowego, ale w telefonie zaczyna robić się problem:

How does the Verizon Wireless’ first 4G LTE smartphone do in the real world? Well, not that great to be honest — especially with a 1400 mAh battery.

Apple nie podaje w oficjalnej specyfikacji jakiej pojemności jest bateria w iPhone 4, ale z tego co pamiętam to oscyluje ona w rejonie 1500 mAh — przy okazji jest bardzo wydajna w połączeniu z energooszczędnymi bebechami w porównaniu ze smartphone’ami, którymi miałem okazję się bawić.

On 4G, however, I couldn’t get more than around 4.5 hours of usage at best…

Wiemy już od jakiegoś czasu, że moduł LTE jest prądożerny. Patrząc na historię Apple, nie wierzę, że wprowadzą model LTE dopóki ten problem nie zostanie rozwiązany (lub go sami nie rozwiążą).

Co mam zjeść jeśli się będę mylił?

Facebook przebije Foursquare — delikatny brak precyzji na Antywebie

5 kwietnia 2011 · 12:45

Gniewomir na Antywebie pisze trochę o tym czym są usługi geolokalizacyjne i przy okazji argumentuje jak Facebook zabija Foursquare. Problem w tym, że to kompletny bullshit na dzień dzisiejszy. Autor pisze:

Co jeszcze ważniejsze, rozwój usług geolokalizacyjnych na Facebooku oznacza, że dla jego gigantycznej bazy użytkowników (w tym dużej grupy “mobilnych”) serwisy takie jak Foursquare, które rozpoczęły tą rewolucję stają się bezużyteczne.

Rzeczywiście, Foursquare jest bezużyteczny. Z podniesioną głową opuszcza scenę … Oto najświeższy wykres wzrostu użytkowników 4sq jaki znalazłem. Jego twórca nawet dla ułatwienia zaznaczył moment startu Facebook Places.

Sam fakt, że Facebook posiada listę i aktywności naszych znajomych oraz gigantyczną bazę użytkowników mobilnych, czyni go zwycięzcą w niemal każdym wyścigu w jakim zdecyduje się startować. W geolokalizację wchodzi bez pośpiechu, ale jak widać skutecznie.

No cóż … ktoś teraz musi powiedzieć wszystkim Foursquare’owcom, że powinni zacząć korzystać z Places, bo przecież ten pierwszy nie ma kilku milionowej bazy użytkowników, nie ma sieci powiązań pomiędzy znajomymi, nie nawiązał współpracy z hitowym Instagramem i jest przegranym na starcie …

Wracając na moment do rynku geolokalizacji — pamiętajmy, że 40% użytkowników w ogóle nie korzysta z tego typu usług. Jeszcze sporo czasu minie zanim wszyscy nasycą się oferowanymi produktami i firmy niekoniecznie będą walczyć o swoich „klientów” — ilość ludzi wolnych od tego typu serwisów jest znaczna.

GetGlue, Miso, Color i świat AFK

5 kwietnia 2011 · 08:50

Od dłuższego czasu, w sumie chyba niedługo po tym jak Foursquare zdobył popularność, jak grzyby po deszczu pojawiły się takie serwisy jak GetGlue.com, GoMiso.com i pewnie wiele innych. Oba służą przede wszystkim do raportowania jakie filmy, seriale czy co w telewizji oglądamy, przy czym ten z klejem w nazwie jeszcze ma możliwość zgłaszania kiedy i w co gramy na konsoli, komputerze lub harmonijce.

Sam, osobiście i przede wszystkim testowałem Miso na sobie — chciałem zobaczyć z czym to się je. Dotychczas nie widziałem sensu pisania o tym, bo po tygodniu skasowałem swoje konto — nuda! 4sq sprawdził się w moim przypadku — w liście znajomych zostały tylko osoby, z którymi mam bieżący kontakt i je znam. Wylecieli wszyscy nieznajomi — nic osobistego, po prostu dzielę się lokalizacją tylko z osobami, które znam. Wracając jednak na moment do tematu chwalenia się filmami — rozumiem, że dążymy do zdobywania flag, naklejek czy etykiet dotyczących naszych ulubionych seriali czy filmów, ale po co floodować Twittera tym ścierwem? Do powyższych ostatnio dołączył Color, przed którym jeszcze twardo się bronię — aplikacja ma służyć do robienia grupowych zdjęć. Wszystko jest zautomatyzowane — wystarczy, że GPS wykryje, że druga osoba znajduje się w promieniu iluś tam metrów … Tylko, że Polska to nie „zachód”, gdzie co druga osoba ma iPhone’a i może to mieć jakiś sens … A GPS wewnątrz klubów działa średnio … Am I missing something? Czy może zwyczajnie żyję w wersji 1.5 świata nie-AFK?

Czy to wszystko przez potrzebę dzielenia się ze światem tym co robimy, bo jesteśmy tacy samotni? Bo rodzina nie rozumie naszego rzeczywistego świata i tego AFK1? Ma inne zainteresowania? A może po prostu tak wygląda World 2.0? Ludzie dążą do tworzenia grup i społeczeństw od wielu lat, kiedyś dla bezpieczeństwa, a dzisiaj? Aby poczuć się wartościowym? Chęć zdobycia sławy? Konieczność pozostawienia po sobie śladu?

Idę AFK … czas na śniadanie, a samymi bitami i bajtami nie można żyć. Jeszcze.

  1. Away from keyboard.

Problem z polskimi fontami

4 kwietnia 2011 · 17:34

Jakiś już czas temu miałem dziwny problem z jedną polską stroną internetową, na której wykorzystywana była niestandardowa czcionka. Skończyło się na tym, że napisałem do autora, że ma coś zwalone. Sprawdził … problem leżał po mojej stronie. Kolega zresztą miał dokładnie taki sam objaw w iMovie — polskie znaki diakrytyczne były podmieniane na literki z innej czcionki.

Może być po prostu tak, że czcionka na naszym komputerze zwyczajnie nie ma polskich znaków zawartych w niej, ale w moim przypadku miałem wiele fontów zdublowanych — obok siebie aktywne były wersje z PL i te bez.

Rozwiązanie jest proste: wchodzimy do aplikacji Font Book i mozolnie przedzieramy się przez kolejne czcionki. Skrót ⌘i otwiera panel informacyjny z prawej strony (jak na screenie powyżej). Teraz wystarczy tylko znaleźć, która czcionka ma w sobie PL znaki i wyłączyć tą, która ich nie ma.

Voilá!

Readability — co to jest?

1 kwietnia 2011 · 15:37

Serwis Readability reklamuje się jako „webowa i mobilna aplikacja do wygodnego czytania”. Brzmi to świetnie, ale niektórym może niewiele mówić — dla wtajemniczonych to coś w stylu Instapaper i funkcji Reader w Safari. Dla niewtajemniczonych … to serwis, który bierze aktualnie czytaną stronę internetową i pobiera z niej treść jednocześnie usuwając wszelkie reklamy, zdjęcia czy inne niepotrzebne informacje. Zamienia stronę internetową w „książkę”, oczywiście odpowiednio krótszą.

Niedawno, w lutym jeśli dobrze pamiętam, Readability wprowadziło bardzo interesujący model wspierający autorów, których czytamy. W dużym skrócie, decydujemy się na miesięczną opłatę nie mniejszą niż $5 (automatycznie wznawiana) i 70% z tej kwoty zostaje przeznaczone dla autorów, których dopisujemy do naszej kolejki do przeczytania później. Autorzy blogów, stron i tak dalej, aby rejestrować kto ich czyta za pomocą Readability, muszą tylko dodać odpowiedni kod do swojej strony (no i zarejestrować się jako wydawca).

Readability ma dwa tryby pracy — Read Now i Read Later (czytaj teraz/czytaj później). Pierwszy powoduje przekształcenie strony do wersji bardziej papierowej i jak wspominałem powyżej, wyrzuceniu przy okazji reklam, pasków bocznych i innych treści. Druga z kolei zapisuje wybrany artykuł do przeczytania później, ale wymaga posiadania opłaconego konta. Możecie zresztą przetestować jak to działa klikając na odpowiednią ikonę nad tytułem tego wpisu.

Serwis obecnie działa również na wszystkich mobilnych urządzeniach (w tym iOS — iPhone i iPad) za pomocą WWW. Wystarczy wejść na stronę Readability, aby mieć dostęp do naszych zapisanych wcześniej artykułów lub wkleić link i skorzystać z możliwości Read Now.

Jeśli strona/blog, na której chcecie zapisać sobie artykuł, nie posiada przycisku jak ten powyżej tego wpisu, to wystarczy pobrać sobie odpowiedni do naszej przeglądarki internetowej — znajduje się tutaj. Testowałem to pod Safari i Chrome — obie działają wzorowo.

Współpraca z Instapaper

Jeśli preferujecie korzystać z Instapaper (jest odpowiednia aplikacja pod iOS) to nic prostszego — wystarczy wejść w panel kontrolny i podać swoje konto Readability. Tym sposobem każdy (lub tylko ulubiony, zaznaczony sercem artykuł) trafi do naszego konta na Readability, a autor dostanie swoje wynagrodzenie.

Uwaga: Możecie oczywiście korzystać z funkcjonalności Instapaper za darmo bez łączenia kont.

Uwagi

  • Jeśli zapiszemy coś w Readability na później to nie ma jak tego linka przenieść do Instapaper automatycznie.
  • Wydawcy, którzy jednocześnie chcą wspierać innych autorów muszą założyć dwa konta: jedno zwykłe i jedno dla wydawcy.

Możliwość wykazania się

Wielokrotnie na wielu blogach, stronach i serwisach czytałem deklaracje czytelników, że pozostaną wiernymi czytelnikami i będą solennie opłacać abonament, jeśli powstanie paywall. Jednocześnie często widzę komentarze wręcz odwrotne na temat poważnych gazet i magazynów jak robią to samo (NYT, The Daily, itp.). Drodzy czytelnicy — nie mowię tutaj konkretnie o sobie — ale to jest dla Was idealna okazja wykazania się czy rzeczywiście macie ochotę przeznaczać kilka centów na przeczytanie pojedynczego artykułu. Niżej Podpisany wiem, że już się zarejestrował jako wydawca i czytelnik, być może zrobił to również Przemek Pająk — jego artykuł na temat znajduje się tutaj.

Co o tym sądzicie? Ciekawa propozycja wspierania autorów? Sprawiedliwa? Zdzierstwo? Korzystacie z niej? Spróbujecie? Od siebie tylko dodam, że nie czytam już treści na komputerze — wszystko dodaję do przeczytania później i przenoszę się na kanapę z iPadem.

Przykład wpisu w Readability

Klik powiększa screenshota.

[Prima Aprilis] Skąd pochodzi nazwa Safari

1 kwietnia 2011 · 08:44

Wraz z szokującym dochodzeniem CEO GoDaddy, Boba Parsonsa, o podróżowaniu do Afryki celem zabijania słoni w zamian za przekazywanie sporych kwot na pomoc dla lokalnych farmerów i rezerwatów przyrody oraz dzikich zwierząt, na jaw wyszło skąd pochodzi nazwa Safari dla przeglądarki WWW od Apple.

Otóż okazało się, że nie tylko Bob Parsons, ale wielu innych bogatych biznesmenów korzysta z oferty rządu Zimbabwe, w tym Steve Jobs. Swoje pierwsze safari zaliczył w 2001 roku, mniej więcej dwa lata przed publiczną betą wersji 1 produktu o tej samej nazwie. Jak przyznał w emailu do PETA, organizacji chroniącej prawa zwierząt, aby się nie zgubić miał do dyspozycji komputer z wbudowanym GPSem pod kontrolą Netscape Navigator, który nie spełniał jego oczekiwań. Do produkcji własnego, pod szyldem Apple nigdy nie doszło, ale jego co roczne wyjazdy na polowania zostały uhonorowane nazwą przeglądarki Apple — Safari.

Spodziewane jest przyznanie Jobsowi honorowej nagrody Pomagam Afryce, za zasługi z oczyszczania pól farmerów ze słoni, które niszczą pola uprawne i zbiory. Pozostają jednak wątpliwości co do przeznaczenia kwot jakie biznesmeni wydają na pozwolenie pomagania farmerom — istnieją podejrzenia, że rząd Zimbabwe podpisał umowę na dostarczenie nie tylko broni, ale również dużej partii konsol Sony Playstation 3 dla swoich pracowników i ich dzieci. Nagroda będzie wstrzymana do momentu wyjaśnienia śledztwa — zgodnie z kontraktem, zrzeszenie amerykańskich firm miało mieć zapewnione dostawy na bliżej nieustaloną kwotę, w tym na 100 tysięcy dożywotnich domen od GoDaddy.

Google +1 — kolejna zapowiedź zapowiedzi zapowiedzi

31 marca 2011 · 10:31

Denerwuje mnie ostatnio sposób wypuszczania różnych usług czy produktów przez firmy. Denerwuje mnie też kiepska jakość pewnych elementów jak chociażby to logo po lewej stronie. Największe jakie znalazłem … 64×54 piksele … to mniej niż wymagane do app na iPhone. Come on Google!

Mniejsza jednak o ikony. Ostatnio jest tendencja do promowania produktów jakby były gotowe, dostępne i wypuszczone, a tak naprawdę nic z tego nie ma. Nie mam nigdzie przycisków +1. Nawet zadałem sobie trud, żeby je aktywować. Nie mam nigdzie informacji kiedy będę je miał dostępne. Prawdopodobnie zapomnę o nim jak już się pojawi tak jak było z Google Buzz i Wave, do którego przysłali mi zaproszenie kilka miesięcy po fakcie. Za wolno, za mało. Nawet NK poradziło sobie z bezczelnym skopiowaniem Facebookowego przycisku Like szybciej niż Google — firma która rzekomo tworzy trendy wg. których kształtuje się internet.

Wiele osób narzeka, że Apple nie zapowiada swoich usług czy produktów przed czasem … Patrząc na to jak ostatnio wkurza mnie czekania na rollout między innymi tych wymienionych powyżej, to cieszę się, że tego nie robią. Zgłosiłem tymczasem kilka witryn do nowego przycisku Google, w którego nadal mocno wątpię — zobaczymy czy i kiedy się odezwą do mnie.

Linki:

Nie zjesz z laptopem w Warsie #PKP

30 marca 2011 · 13:16

Piotr Miączyński wsiadł do pociągu, usiadł sobie w Warsie z laptopem celem popracowania podczas posiłku:

Podchodzi do mnie pan kelner, który ma nosi etykietkę z napisem „menager”. – Prosze wyjść z laptopem. Nie obsłużę pana! – oznajmił mi ten niezwykle miły człowiek. Tłumacze, że chcę zjeść, zapłacić za jedzenie. A laptop w tym nie przeszkadza. – Nie wolno! – nie ustępuje „menager”. Przychodzi kierownik pociągu. Nie chce się przedstawić. Podaje tylko swój służbowy numer.

(…) „Wzywamy Straż Ochrony Kolei na stacji Zawiercie.”

(…) Przychodzi kierownik pociągu i mówi: „wzywam policję!”

Jeden z kolegów Piotra chciał wybrnąć z sytuacji:

To przetestował już jeden ze znajomych.

Usiadł w Warsie z iPadem. Przyszła bardzo miła pani kelnerka z regulaminem w dłoni i powiedziała że nie można używać laptopów.Kolega odpowiedział: to nie laptop tylko tablet. O tabletach nic Państwo nie piszą.

Co za kraj i brawa za inteligencję.

Nadgryzieni – 26 – Życie po premierze iPada 2 i trochę o Fuji X100

Nadgryzieni

rozmowy o Apple

Odcinek 26

Życie po premierze iPada 2 i trochę o Fuji X100

Kolejny odcinek Nadgryzionych już w drodze! Tym razem rozmawiamy niestety bez Norberta — techniczne możliwości naszej obecności w jednym miejscu uniemożliwiły połączenie się z nim poprzez Skype’a.

Tematów w każdym razie trochę jest. Rozpoczynamy od plotek, rozmawiamy trochę o spodziewanej przyszłości, nowych gadżetach do iPada 2, jego przyszłości jako konsoli do gier oraz o polskiej premierze iPada. Na koniec Dominik jeszcze wspomina o polskiej prezentacji Fuji Finepix X100, na którą dostał zaproszenie (a ja nie!!!).

Jeśli macie pytania to tradycyjnie zapraszamy do komentarzy tutaj lub na Facebooku.

Subskrybujcie Nadgryzionych w iTunes — zdecydowanie najwygodniejsza metoda.

Spis treści:

  • 00:00:00.000 – Witamy!
  • 00:00:57.310 – Plotki o iOS 5
  • 00:02:24.353 – MobileMe Music locker? Za darmo?
  • 00:06:31.318 – iPad odzyskany od złodzieji za pomocą Find my iPhone
  • 00:08:20.466 – Włączamy szyfrowanie w iPadzie (działa też w 3GS i 4)
  • 00:09:13.970 – Plotki o iPhone 5
  • 00:11:31.444 – Miniot dla iPada 2
  • 00:13:47.498 – AirPlay dla wszystkich?
  • 00:18:25.200 – iPad 2 Digital AV Adapter
  • 00:19:30.242 – iPad 2 – video out 1080p. Konsola do gier?
  • 00:25:01.025 – Premiera iPada 2 w Polsce
  • 00:32:27.028 – Prezentacja Fuji X100 w Warszawie
  • 00:45:38.111 – Dominika wrażenia z mojego iPada 2
  • 00:51:36.923 – Do następnego!

Zapraszamy do odsłuchu:

[powerpress]

Pan Przemysław, czyli @przemekspider vs. @pemmax

29 marca 2011 · 15:46

Wczoraj przez Twittera przetoczyła się burza wśród dwóch osób, które śledzę. W temacie było ich oczywiście więcej, ale summa summarum zaczęło się od jednego Przemka, a na drugim się skończyło. Przepraszam … Pana Przemysława.

W poniższym Storify przedstawiam wybrane przeze mnie Tweety (niewidoczny przez RSS niestety):

Poszło o Małysza, który rzekomo nie jest wybitny. No wait! Jest najwybitniejszym z wybitnych?!? W każdym razie Małysz nigdy mnie przesadnie interesował, nie traktuję go jak dobro narodowe i nie obchodziło mnie czy wygrywał, upadał, przeskakiwał skocznię czy zdobywał kolejne nagrody. Przemek Spider popełnił wpis i wytoczył swoje argumenty, z których niektóre zostały podważone przez komentujących, a inne wyśmiane — nie mnie oceniać, bo za przeproszeniem, gówno mnie to obchodzi. Zresztą była ostra dyskusja na ten temat dwa dni temu i wiadomo było, że temat jest kontrowersyjny. Wpis jednak podparty był tezą i przekonaniami Pająka, na jego własnym blogu, na którym może pisać sobie cokolwiek mu się podoba.

Przemek „Pemmax” z kolei, jak widać po powyższym Storify, zareagował bardzo żywiołowo, uciekając się do metod, które są dla mnie zwyczajnie niesmaczne i nieetyczne. Wkrótce potem, na Mój Mac, pojawił się odpowiedni wpis, który owszem jest bardzo śmieszny, ale mimo wszystko uważam go za zbyt poniżającego drugą osobę. Metoda Pemmaxa kojarzy mi się po prostu z podstawówką, gdzie jakiś chłopak (zazwyczaj) coś się o kimś dowie i biega po korytarzu krzycząc i wyśmiewając drugą osobę, której zazwyczaj robi się głupio. Patrzy wtedy przed siebie, nie wiedząc co zrobić. Panowie tutaj na szczęście są trochę starsi, więc obyło się bez walk wręcz i bez płaczu, ale drinki raczej nie marnowały się.

Miałem sporo więcej do napisania w temacie jeszcze wczoraj wieczorem, ale dzisiaj zupełnie mi się odechciało. W gruncie rzeczy każdy może ze swoim blogiem robić co chce, nabijać odwiedziny, celować w niszę — I don’t care! Pozostanę na tym, że najbardziej rzuciło mi się w oczy zupełnie odmiennie podejście Kuby Skoczka do tematu. Cenię sobie inteligentne potyczki na słowa, za przysłowiem The Pen is Mightier than the Sword, w tym wyszukany sarkazm i nawet przytyki, odpowiednie metafory czy poniżenia, pod warunkiem że jest jasno nakreślona granica pomiędzy show, a ordynarnym chamstwem. Znam Pemmaxa osobiście, piliśmy nawet coś razem i wiem, że nie jest to jego stylu. Nie wiem co go pchnęło w tym kierunku, ale podtrzymam swoją tezę: jak chcesz z kimś walczyć to rób to inteligentnie i pamiętaj o szacunku do drugiej osoby i jej punktu widzenia. Nawet serialowy Gregory House, pomimo że często miażdży słowami, to zostawia miejsce na ripostę. Szkoda też, żeby to wąskie grono bloggerów, znających się od lat, skończyło na wzajemnym wyniszczaniu i wojowaniu … Wiem, że Panowie mają swoją historię różnic między sobą, nigdy jednak mnie nie interesowały.

Czy jednak nie powinniśmy zachować jakichkolwiek podstaw i zasad blogowych pojedynków? Panowie, podać sobie rękę, wypić kielicha i walczyć honorowo (na słowo pisane lub miecze — jak wolicie)!

WWDC 2011 wyprzedane

29 marca 2011 · 08:43

No to palnąłem wczoraj — rok temu potrzebne było osiem dni na wykupienie wszystkich biletów. Oceniłem, że w tym roku będzie to jeden do dwóch, a wystarczyło niecałe 12 godzin. Przy okazji w serwisach Makowych pojawiła się fala krytyki, że Apple powinno rozszerzyć konferencję na większą liczbę uczestników, dobrać się do koników handlujących biletami na Craigslist i eBayu oraz przy okazji robić dwie konferencje: osobno dla iOS i Mac OS.

W przyszłym roku z biletami będzie prawdopodobnie jak z preorderami iPadów w zeszłym roku — rozejdą się jeszcze szybciej — ale pytanie czy jest sens oferowania większej liczby wejściówek? Czy Apple ma wystarczająco dużo ludzi do poprowadzenia warsztatów? Czy zwiększanie liczby uczestników poszczególnych sesji nie wpłynie negatywnie na zdobywanie przez nich wiedzy? A może liczba nowych chętnych to nie tylko developerzy, ale również media, których interesuje jedynie keynote? Może to też firmy, które przy okazji chcą zdobyć nowe kontakty i poszukują osób do zatrudnienia, przy okazji robiąc sobie małą reklamę?

No nic, bilety wyprzedane, ale można je nadal kupić. Nie zdążyliście? Craigslist i eBay czekają.

Sent from my iPad

Na WWDC 2011 nie będzie iPhone 5

28 marca 2011 · 18:36

Chyba już wszyscy już o tym zdążyli napisać, prócz mnie, ale byłem zajęty Nadgryzionymi. Dzisiaj rozesłano zaproszenia na WWDC 2011, który ma odbyć się pomiędzy 6, a 11 czerwca w San Francisco. Phil Schiller zapowiedział konferencję słowami:

Na tegorocznej konferencji odsłonimy przyszłość iOS i Mac OS. Jeśli jesteś developerem iOS lub Mac OS X, to nie możesz przegapić tego eventu.

Cena wstępu wynosi $1,599 i prawdopodobnie macie jakieś 24 do 48 godzin, aby wykupić bilet zanim wszystkie zostaną wyprzedane.

Na moich wróżbach ciężko polegać, ale na Jima Dalrymple’a postawiłbym pieniądze. Jego źródła w Apple są przeważnie bardzo solidne i jeśli on mówi, że nie będzie w na samej konferencji prezentacji iPhone’a to wierzę mu. Pomijam zupełnie fakt, że powyższy slogan tą tezę potwierdza. Przemek Pająk twierdzi, że na konferencji zostanie przedstawiona unifikacja nowych systemów. Dominik i Norbert z kolei są przekonani, że iPhone 5 zawita na WWDC jak dotychczas się to działo. Jim jeszcze wspomina o Gartenbergu (analityk Gartnera), który przestrzega przed ślepym poleganiem na powtarzającej się cyklicznie historii. Tegoroczna konferencja rzekomo ma być poświęcona software’owi, czyli nadchodzącemu OS X Lion i iOS 5.

Warto zwrócić uwagę, że Dalrymple nie twierdzi, że prezentacji iPhone’a 5 w ogólnie nie będzie, tylko że nie odbędzie się ona na samym WWDC. Możliwe jest też przesunięcie premiery na koniec roku w rejon jesieni wraz z nowymi iPodami, lub w ich rejonie kalendarzowym. Japoński blog Macotakara ponadto twierdzi, że piąta generacja iPhone’a nie trafi do sprzedaży przed końcem roku finansowego, który ma miejsce pod koniec września.

Dodam jeszcze na koniec, że nie ma żadnego powodu, dla którego prezentacja iPhone’a 6 miała się odbyć w czerwcu 2012. Równie dobrze może nastąpić rok po prezentacji iPhone’a 5. Pamiętajmy też o iPhone 4 CDMA, który dopiero co pojawił się na rynku …

Prawda jak zwykle okaże się podczas konferencji, ale przynajmniej będziemy mieli o co się kłócić podczas relacji. A Wy jak sądzicie?

Seks, dzieci, rodzice i technologia

27 marca 2011 · 20:49

Jeden ze śledzonych przeze mnie twitterowiczów podał dzisiaj linka do przerażającej historii dziewczynki, która wysłała swoje zdjęcie chłopakowi, który wpadł jej w oko. Co w tym złego? Była na nim naga. Skończyło się bardzo niedobrze, ale lepiej niż się spodziewałem. Na szczęście.

„Kiedy byłem … kiedy byłem małym chłopcem”, w podstawówce papierosy paliło kilku ósmoklasistów, a komunikacja odbywała się za pomocą telefonii naziemnej. W liceum powoli wkraczałem w erę internetu, ale byłem pionierem wśród rówieśników i jednym z nielicznych, do którego można było wysłać emaila. Na skrzynkę Taty. Pełna kontrola, ale raczej wynikająca z faktu, że to wszystko kosztowało. Pierwszy telefon komórkowy miałem w wieku 17-18 lat. Motorola StarTac — kochałem ten telefon. Był bardziej cool niż iPhone w 2007 roku. Tylko, że aż jedna osoba decydowała się na niego dzwonić — ponownie koszty. SMSy to też była rzadkość …

A dzisiaj? Twitter, Facebook, Foursquare, Gowalla, Blip, GG, Google Talk i niezliczona ilość for, chatroomów, stron internetowych i innego badziewia, czychającego na dzieciaki. Anonimowość zapewniona, wystarczy kliknąć potwierdzenie, że jest się dorosłym. Swoją drogą chyba tylko kompletny debil z pryszczem zamiast mózgu nie wykombinuje, że materiały dla dorosłych stoją otworem dla każdego. Do tego kamerki internetowe, livechaty i jeszcze więcej filmów. Pół biedy jeszcze jak dziecko będzie patrzyło na nagie piersi czy penisy w formie nieruchomej — gorzej jak dotrze do hardcore’owych materiałów video, które mogą wpłynąć negatywnie na psychikę do końca życia. Dziecko nie zdaje sobie sprawę, że to są aktorzy, że Pani jest … a zresztą co będę tutaj mówił. Fetyszystów jest mnóstwo i to w najprzeróżniejszych, dla większości niewyobrażalnych, dziedzinach. Wsród nich niestety można też znaleźć bezwzględnie najgorszy gatunek — pedofilów.

Nie mam jeszcze dzieci, chociaż zawsze chciałem mieć dziewczynkę. Starzeję się już, a czas ucieka i co raz bardziej zaczynam się nad pewnymi rzeczami zastanawiać — nie chcę być tatą-dziadkiem. Pewnie teraz myślicie, że nie chcę na ten zły świat sprowadzać kolejnej duszy. Otóż nie — zastanawiam się jak rodzice dzisiaj chronią dzieci. Jak panują nad wszystkimi, wyrastającymi jak grzyby po deszczu, nowinkami technologiczno-informatycznymi. Jak i czy w ogóle kontrolują dzieci.

Czy moje dziecko powinno mieć konto na Facebooku? Czy powinno mieć konto na Twitterze? Komputer? Komórkę? Mam blokować, zakazywać i nie pozwalać? Ufać i wierzyć, pamiętając jednocześnie własne młodzieńcze wybryki? Czy mam przeglądąć SMSy i maile? Instalować spyware? Gdzie leży granica? Skąd wiem czy jej nie przekraczam? Skąd mam wiedzieć, że dbanie o własne dziecko nie staje się obsesją? Skąd mam wiedzieć, że przeginam już na maksa i je krzywdzę? Na ile mogę mu ufać? A może w ogóle nie powinienem myśleć o dziecku, bo przecież i tak będę złym ojcem? To są wszystko pytania, które zapewne zadaje sobie sporo więcej osób. To są też pytania, na które odpowiedzi są prawdopodobnie bardzo indywidualne, zależące od charakteru, znajomych, szkoły czy miejsca zamieszkania. Najważniejszym jednak pytaniem dla mnie pozostanie: skąd mam do jasnej cholery wiedzieć czy czynię dobrze czy źle? Jak się już wydarzy tragedia czy jak zamknę dziecko w złotej klatce?

Nie będę teraz wnikał czy jestem czy nie jestem gotowy na potomka (dziewczynkę!!!), czy jestem za młody czy za stary, ale chętnie poznam Wasze spojrzenie na temat, niezależnie czy macie dzieci czy nie. Jak Wy sobie radzicie z erą web 2.0 i buntem swoich pociech?

Gazeta.pl o premierze iPada 2 w Polsce

25 marca 2011 · 21:38

Redaktor Łukasz Cichy postanowił dzisiaj sprawdzić dostępność iPadów 2 w Polsce. Zaczął od przeszukania tradycyjnych kanałów dystrybucji, czyli Media Markt i Saturn — oba sklepy mają status Apple Premium Reseller i tylko APRy mają obecnie prawo sprzedawać iPada. Wszystko jeszcze OK, ale kolejny akapit to już perełka jakich mało:

Kilka sprowadzonych z USA i wyposażonych w simlocki tamtejszych operatorów sztuk można doszukać się na aukcjach internetowych.

Biorąc pod uwagę, że w USA dostępne są modele 3G dla AT&T i Verizon, odpowiednio GSM i CDMA, ale nie są wyposażone w simlocki, to ciężko zrozumieć powyższe zdanie (wytłuszczenie moje). Widocznie ten drugi model w jakiś sposób wprowadził go w błąd, chociaż kompletnie niezrozumiałym dla mnie jest niewiedza redaktora piszącego o technologii w tak szanowanym miejscu jakim jest Gazeta.

Reszta artykułu, wraz ze sporą literówką, jest na niewiele lepszym poziomie (wiedzy). Ewidentnie nastawiony jest na podkreślenie, że iPada praktycznie nie da się kupić i jednocześnie nie wspomina o innych APRach w Polsce. iSpota wymienia tylko pod kątem sklepu internetowego.

Sensacja musi być. #fail