Jeśli chcecie mnie wesprzeć to zapraszam do kupna mojego poradnika "Jakim jesteś Makiem?".

Good artists copy, great artists steal — Instapaper vs. Apple

30 kwietnia 2011 · 14:04

Jak zapewne część z Was wie, Apple podało do sądu Samsunga niedawno za kopiowanie ich designu. Bitwy pomiędzy gigantami były, są i zawsze będą, jednak czyż fakt, że samo Apple często kradnie najlepszy pomysły nie jest ironiczne? Steve Jobs w 1994 roku zacytował Pablo Picasso:

Dobrzy artyści kopiują, świetni artyści kradną.

Rok temu, wraz z prezentacją pierwszego iPada, podczas naszej relacji na żywo w ramach iMagazine, przeżyłem małe deja vu jak zobaczyłem iBooks — niemal identyczne jak używany przeze mnie Delicious Library. Wygląda na to, że historia się powtórzy … nie pierwszy raz zresztą, bo iBooks to nie pierwsza tego typu akcja Apple.

W najnowszym buildzie OS X Lion Developer Preview 2 znaleziono odniesienia do nowej funkcji Safari, nazwanej Reading List i symbolizowanej okularami do czytania. Funkcja nie jest jeszcze aktywna, ale wszystko wskazuje na to, że będzie bardzo podobna do Instapaper i Readability. Jak tylko o tym dzisiaj rano przeczytałem, to pomyślałem sobie, że Marco Arment, twórca tej pierwszej, będzie miał spory problem do przetrawienia. Okazuje się jednak, że pomimo pewnego niepokoju, podszedł do sprawy całkiem spokojnie.

Apple niedawno wprowadziło bardzo podstawową obsługę RSSów w Mailu i Safari. Wtedy to między innymi NetNewsWire zaczął się bać o swój produkt, tak jak dzisiaj pewne obawy ma Marco. Patrząc jednak na implementację Apple, nie da się ukryć, że jest bardzo podstawowa bez żadnych zaawansowanych funkcji. Zapewne traktują to jako RSS for the rest of us i wiedzą, że bardziej zaawansowani użytkownicy poszukają specjalistycznego oprogramowania. Dzisiaj Google Reader jest de facto standardem jeśli chodzi o obsługę kanałów RSS, prawdopodobnie z trzech powodów:

  • jest darmowy
  • sporo ludzi i tak ma konto na Gmailu
  • jest w chmurze, więc odpada konieczność synchronizacji wielu urządzeń — gdziekolwiek z niego skorzystamy to będzie zaktualizowany

Wiele osób jednak nie używa Google Readera na co dzień. Znacznie lepszym rozwiązaniem jest korzystanie z klienta, który jedynie łączy się z nim, a treści przedstawia w znacznie atrakcyjniejszej postaci. Prym wiodą obecnie Reeder (Mac, iOS) oraz Flipboard i Zite (iOS), przy czym ten drugi na bazie naszych subskrypcji wyszukuje tematy z innych źródeł, które mogłyby nas zainteresować — genialne narzędzie.

Osoby korzystające z podstawowych rozwiązań, w tym implementacji chociażby Apple czy Google, często zupełnie nie zdają sobie sprawy z tego, że chcą tych zaawansowanych funkcji. Nie wiedzą, że wygoda czytania na iPadzie na dworze znacznie przewyższa ślęczenie na krześle przed komputerem. Nie wiedzą, że możliwa jest automatyczna synchronizacja wszystkich feedów RSS poprzez Google Readera — jak przeczytają artykuł w jednym miejscu, to automatycznie zostaje odznaczony na każdym urządzeniu. W końcu nie wiedzą też, że istnieje możliwość podzielenia sobie kanałów tematycznie za pomocą GReadera. Ale jak już w końcu spróbują, to zastanawiają się jak dotychczas sobie bez tego radzili.

Na marginesie: Krytycy iPada i ekranów LCD do czytania zupełnie nie rozumieją potrzeb niektórych osób do dostęp do różnego rodzaju informacji w wygodnej formie. Nie ma obecnie lepszego rozwiązania niż iPad i mnogość genialnych aplikacji na iOS. Zite, Flipboard, Reeder i wiele innych w niesamowity sposób dają nam dostęp do morza wiedzy w internecie, które z powodzeniem może zastąpić prasę nawet elektroniczną.

Marco Arment poruszył temat Reading List w podcaście na 5by5.tv kilka dni temu. Na przykładzie Starbucks próbuje pokazać dlaczego małe kawiarnie nie mają czego się obawiać — duży gracz przedstawia ludziom przyjemność z picia dobrej kawy, ale Ci szukający prawdziwych wrażeń, zachęceni gigantem, zaczną częściej odwiedzać mały lokal za rogiem dlatego, że nie tylko oferuje lepszą kawę, ale ma też lepszą ofertę, więcej kombinacji i dodatków, a do tego dostarcza lepszą atmosferę, w której można ją spożyć. Podobnie sprawa wygląda z Instapaper — produkt jest obecnie raczej niszowy, ale to właśnie Apple ma szansę go mocno wypromować. Jak już zwykli użytkownicy przyzwyczają się do zapisywania interesujących stron do przeczytania później, to niektórzy zaczną poszukiwać bardziej zaawansowanych rozwiązań z większą funkcjonalnością. Wiele osób nadal postępuje w mało wydajny sposób — artykuł czytają w momencie, w którym go zlokalizują, podeśle go znajomy czy klikną w linka na Facebooku. Sam stosuję zupełnie odmienną metodę od jakiegoś czasu: wszystko ląduje u mnie w Instapaper, niezależnie czy odnajduję link na Twitterze, Facebooku, w RSSach na Maku, iPadzie czy iPhone’ie. Przez cały dzień sporo się tego zbiera i jak już w końcu mam czas i chwilę spokoju na skupienie uwagi na czytaniu, to rozsiadam się wygodnie na kanapie lub balkonie1 i rozpoczynam konsumpcję. Mam wtedy pod ręką niezbędne dodatki takie jak odpowiedni napój2, fajki czy poduszkę za głową. Nie dość, że jest to bardzo przyjemny sposób na spędzanie czasu, to przy okazji nic mnie nie rozprasza, bo jest to czas zaplanowany, a nie wyrwany kosztem innej czynności.

Marco Arment, pomimo swojego pozornego spokoju obawia się jednak jednej rzeczy, czyli największej zalety Instapaper — wprowadzenia wieloplatformowości przez Apple w Reading List. Potencjalnie mogą tą funkcję zaimplementować pod Safari na Windows i OS X oraz pod Mobilnym Safari na iOS dla obecnie trzech urządzeń: iPhone, iPad i iPod touch. Wyprowadzenie go poza Safari za pomocą przycisku dla innych przeglądarek prawdopodobnie pozostanie w geście osób trzecich piszących wtyczki dla Chrome czy Firefox, ale spodziewałbym się szybkiego pojawienia się takich rozwiązań. Nie da się ukryć, że to właśnie chmura i uniwersalność są najmocniejszymi stronami Instapaper, a dodatkowe funkcje w postaci dostępu do ulubionych artykułów naszych znajomych raczej pozostaną w domenie najbardziej wymagających. Pytanie teraz brzmi: co jeszcze wymyśli Marco, aby utrzymać swoich obecnych klientów i na dodatek przyciągnąć nowych? Z doświadczenia wiemy, że Apple wprowadza nowe funkcje w najbardziej elementarnej postaci, ale mają możliwość pójścia w chmurę wraz MobileMe/iCloud3. Zadam zatem drugie pytanie: czy Apple od razu wprowadzi Reading List w chmurę i na urządzenia iOS czy poczeka i powoli będzie rozwijał jej funkcjonalność?

Steve Jobs w 1994 roku:

  1. Zależnie oczywiście od pory roku.
  2. Chłodzący lub ocieplający.
  3. Potwierdziła się informacja, że Apple kupiło domenę iCloud. Przewidywania co do jej przeznaczenia pozostają jednak bez potwierdzenia.

Szukanie inspiracji

29 kwietnia 2011 · 17:57

Inspiration by Cornelia Kopp

Niedawno wspominałem o naszych fantastycznych drogach — od jakiegoś czasu właśnie ze względu na nie, preferuję podróżowanie w nocy, pomimo że muszę potem ratować się używkami, aby nie paść trupem ze zmęczenia. Nocne podróżowanie sprzyja też możliwości spokojnego posłuchania książek audio — mały ruch powoduje, że można bardziej skupić się na słowach, a czasami na myślach.

Ten blog miał z założenia dać ujście potrzebnie pisania na tematy inne niż stricte Apple’owe i spełniał swoje zadanie od 28-ego lutego 2009. Przy okazji spędziłem niezliczone godziny nad przygotowaniem fotoreportaży z Dzikiego Zachodu (podróż z Las Vegas do San Francisco), Łazienek Królewskich, Auschwitz, Warszawy, Francji (Dolina Loary i Normandii), Ceremonii Otwarcia Igrzysk Olimpiad Specjalnych oraz najnowszego z Nowego Jorku. To chyba z nich jestem najbardziej dumny … mam nadzieję, że i Wam się podobały. Plan i egzekucja części pisemnej wahał się przez te dwa lata z hakiem — na początku miały być to dłuższe wpisy, potem chęć zaadoptowania stylu Daring Fireball. Z góry uprzedzam, że chodziło o ograniczenie czasu poświęcanego na pisanie — przygotowanie wpisu zajmuje naprawdę sporo czasu, szczególnie jeśli dodamy do tego jakiś grubszy research. Ostatnio wróciłem do mieszanego podejścia — więcej komentarzy z cytatami, ale też kilka dłuższych wpisów.

Wczoraj nawet miałem przez chwilę bojowy nastrój i plan, aby wszystkie obecne wpisy wrzucić do jednej kategorii “Po Polsku” i jednocześnie wyrzucić je z głównej strony, a samego bloga zamienić w anglojęzycznego — tematy zbliżone. Dzisiaj już mi się odechciało — normalnie jak baba podczas okresu.1 Nadal zastanawiam się co dalej robić, ale uwierzcie mi — pomiędzy iMagazine i Makowym ABC mam i tak sporo pisania, chociaż trochę mniej twórczego niż bym sobie życzył. Pomysły w każdym razie krążą wokół czegoś nowego … formy, tematu, podejścia. Nie wiem. Zwyczajnie nie wiem w jakim kierunku to wszytko pójdzie, ale chciałbym aby było to z jajem. Jeśli będzie mi tego brakowało, to pewnie wrócę … ale autentycznie dzisiaj nie wiem co dalej robić. Nawet zastanawiałem się czy nie poświęcić czasu na tworzenie filmów poklatkowych, tyle że strasznie szkoda mi obecnej puszki — spełnia wszystkie moje oczekiwania, nie ma sensu kupować drugiej jako backup skoro z tego nie żyję, a z założenia ma przeżyć jeszcze kilka ładnych lat wraz z wyjazdami. Do zabaw z montażem brakuje mi natomiast ciekawych materiałów video. Operator ze mnie jak z koziej dupy trąbka, ale sprzętu do nagrywania filmów też brak — przede wszystkim dobrego Steadicama do DSLR.

Na pewno nie zrezygnuję z publikowania zdjęć i fotoreportaży na łamach bloga, chociaż może w końcu doprowadzę galerię pod photography.moridin.pl do porządku — sporo rzeczy trzeba stamtąd wywalić, a jeszcze więcej dodać. Niestety nie stać mnie na podróżowanie przez 365 dni w roku, więc tym samym fotoreportaży dużo nie będzie, a przynajmniej tych ciekawszych. Zastanawiałem się też czy nie przekształcić bloga trochę na wzór 990px.pl, ale podejść do tematu z ciut innej strony oraz wpleść w to również video.

Komentarze jak zwykle mile widziane. Przed chwilą je zresztą otworzyłem ponownie i rejestracja już nie jest konieczna … A tymczasem idę w końcu odpocząć i szukać inspiracji.

Zdjęcie: Inspiration by Cornelia Kopp

  1. Zamiar: humorystyczny, a nie szowinistyczny. Wszyscy co mnie znają wiedzą, że szanuję płeć przeciwną i równouprawnienie. Do tego stopnia, że jak kobieta pyta się mnie czy zrobię coś kobiecego (zmywanie, pranie — whatever), to się zgadzam. Na pytanie czy pomogę przy zmianie koła … przypominam o równouprawnieniu. Ale potem pomagam … zapłata w postaci bezcennego opadu szczęki starcza.

Glims — pełnoekranowe Safari

28 kwietnia 2011 · 18:12

Jak niektórzy z Was już zapewne wiedzą, do testów dotarł MacBook Air 11.6″ i dzisiaj konfigurując go, poczułem się niemal klaustrofobicznie — brakowało mi pionowej przestrzeni w Safari. Google Chrome oczywiście oferuje tryb pełnoekranowy, który spisuje się znakomicie. Na szczęście Twitterowicze pomogli — @meewosh był pierwszy.

Glims to plugin do Safari, który między innymi właśnie umożliwia przełączenie przeglądarki w tryb pełnoekranowy. Niestety korzysta z nietypowego skrótu klawiaturowego (⌘⌃F) zamiast tych bardziej typowych dla OS X (⌘⌥F lub ⌘⇧F). Glims ma jeszcze kilka dodatkowych opcji, które są już od jakiegoś czasu w Safari, takie jak podpowiedzi w polu wyszukiwania, czy też drugie ulubione: automatyczne zamykanie okna Download jak wszystko skończy się pobierać.

Nadgryzieni – 29 – Sony popełniło totalny fuckup

Nadgryzieni

rozmowy o Apple

Odcinek 29

Sony popełniło totalny fuckup

Ponownie witamy przed przedłużonym weekendem, który zapowiadał się piękną pogodą, ale wygląda na to (przynajmniej tam gdzie ja się udaję), że nie będzie tak pięknie. Słońce owszem momentami ma być, ale wraz z nim niespodziewany chłód. Tym razem Dominik przekonał mnie do zamknięcia okna, bo dzieciaki dzisiaj wyjątkowo żywiołowo huśtały się na placu zabaw.

Dzisiejszy odcinek niestety ponownie bez Norberta, który był zajęty pracą/pieluchami … W każdym razie dosyć długo nam się zeszło na temat problemami z Playstation Network Sony’ego. Omawiamy problem kradzieży danych, kart kredytowych i jak się ewentualnie dodatkowo zabezpieczyć. Potem to już same narzekania na PlayBook. Poruszamy również temat nowego białego iPhone’a oraz śledzenia nas przez Apple.

Jeśli macie pytania to tradycyjnie zapraszamy do komentarzy tutaj lub na Facebooku.

Subskrybujcie Nadgryzionych w iTunes — zdecydowanie najwygodniejsza metoda.

Spis treści:

  • Sony Playstation Network i kradzież danych
  • BlackBerry PlayBook
  • Google Docs dla Android i OCR
  • Adobe Camera RAW i wsparcie dla nowych aparatów, w tym Fuji X100 — ciekawe jak długo w tyle będzie Apple?
  • raporty o wykrzaczeniach docierają do developerów z … iOS 5
  • Order of Chaos — konkurencja MMORPG dla WoW na iOS
  • gdybamy na temat nowego designu następnej generacji MacBooków Pro
  • oraz trochę o OS X Lion, HiDPI, ekranach wysokiej rozdzielczości i nowych ikonach
  • popełniłem recenzję białego iPhone 4 — dyskusja
  • Wizja Tabletów z 94 roku — stary film niemal dokładnie przedstawia dzisiejsze gadżety
  • iPhone nas śledzi — kolejna dyskusja i podsumowanie sprawy
  • Photosmith dla iPad oraz jak współpracuje z Adobe Lightroom
  • na koniec jeszcze wspominamy o WhatsApp Messenger i Viber — umożliwiają darmową komunikację pomiędzy iPhone’ami i innymi telefonami przy czym ten drugi wspiera rozmowy głosowe po 3G i WiFi

Zapraszamy do odsłuchu:

[powerpress]

Obejście paywall NYTimes za pomocą Safari Reader

28 kwietnia 2011 · 13:07

Jakiś czas temu New York Times wprowadził paywall z bardzo dziwnymi zasadami. W każdym razie, po otrzymaniu kilku darmowych artykułów miesięcznie, strona prosi o zalogowanie się. Co ciekawe, jeśli po przekroczeniu limitu wejdziemy na stroną z linka (np. z bloga, twittera) to będziemy mogli go przeczytać bez problemów.

Nawet jeśli mamy konto, ale jesteśmy poza własnym komputerem, to szybciej będzie skorzystanie z funkcji Reader w Safari zamiast logowania się. Zresztą na własnym Maku też … Otóż wystarczy pacnąć w przycisk Reader w pasku adresu i cały artykuł nam się wyświetli w formie tekstowej, jednocześnie pomijając ograniczenie ilościowe oraz potrzebę logowania. Widocznie traktowane to jest przez NYTimes jako wejście z linka …

Korzystajcie dopóki działa, bo pewnie niedługo załatają tą dziurę.

Źródło: OS X Daily

Kolejne szczątkowe informacje o PSN od Sony

28 kwietnia 2011 · 09:58

Sony, w formie Q&A, odpowiada na kolejne pytania na temat wykradzenia danych ponad 77 milionów kont Playstation Network. Z ciekawszych informacji dowiadujemy się, że tabela z numerami kart kredytowych była szyfrowana, ale nie wiemy jak i jak trudno się do niej włamać. Nadal nawet nie wiadomo czy na pewno została ukradziona, chociaż obawiam się, że tak. Dane samych użytkowników nie były szyfrowane. Sony nie przetrzymuje numerów CVC od kart kredytowych, więc to jest tak dobra wiadomość — bez tego numer ciężko będzie nasze karty obciążyć, bo praktycznie każdy wymaga jego podania.

Gorsza informacja dotyczy naszych haseł w PSN — nie będziemy mieli możliwości sprawdzenia jakie używaliśmy, ponieważ pierwsze logowanie po przywróceniu PSN będzie wymagało zmianę hasła na nowe. Szkoda, bo zupełnie nie pamiętam jakie mam hasło i prawdopodobnie skończy się na konieczności zmiany wszystkich jakie mam …

Na co uważać?

Spodziewajcie się teraz różnych prób wyłudzenia od Was kolejnych danych osobowych, prawdopodobnie za pomocą maili na adres podany w PSN. Sony nie rozsyła poczty z prośbą o podanie hasła czy danych do karty kredytowej, więc nie odpowiadajcie na takie maile — to próba phishingu, czyli wyłudzenia od Was danych. Maile oczywiście będą (jeśli będą) wyglądały jakby były od Sony’ego, z drobnymi różnicami na przykład w adresie nadania.

Jeśli wiecie dokładnie jakie hasło używaliście na koncie PSN i używacie go również gdzie indziej, to natychmiast je zmieńcie. Jeśli nie … to dla własnego bezpieczeństwa wskazana jest zmiana wszystkich haseł, a przynajmniej tych na istotnych kontach, typu Amazon, MobileMe, SkyDrive, banku czy podobnych.

P.S. Jeśli już macie hasło do banku to mała rada: powinno być to unikalne hasło nie wykorzystywane nigdzie indziej!

Jak przywrócić starą ikonę Google Chrome

28 kwietnia 2011 · 08:44

Google zrobił nam w końcu prezent i dostarczył nową ikonę dla Google Chrome — twierdzą, że symbolizuje czym jest firma. Trochę strach się bać — wygląda jak dywan po wyciągnięciu z czarnej dziury1, wypraniu go z kolorwymi skarpetami i oddaniu menelom, aby nie brudzili chodnika.

Wracamy do poprzedniej ikony

  1. Wyłączcie Chrome.
  2. Pobierzcie i rozpakujcie najpierw ten plik: old-chrome-logo.zip.
  3. Kliknijcie prawym przyciskiem na Chrome w folderze Applications / Programy.
  4. Kliknijcie w drugą pozycję od góry Show package contents / Pokaż zawartość (?).
  5. Otworzy się okno Findera, w którym przejdźcie do Contents/Resources/.
  6. Przekopiujcie pobrane wcześniej ikony do katalogu z punktu 4.
  7. Włączcie Chrome.

Szybsza i mniej dokładna metoda

Możecie również postąpić zgodnie z tym poradnikiem z 2008 roku. Wystarczy:

  1. Po rozpakowaniu pliku z poprzedniej metody, wcisnąć ⌘C na ikonie app.icns.
  2. Wybrać Chrome w Finderze w folderze Applications / Programy i wcisnąć ⌘I.
  3. Kliknąć w oknie info na nowej ikonie Chrome, aby podświetliła się na niebiesko.
  4. Wcisnąć ⌘V.

Smacznego!

  1. Takiej w kosmosie w razie wątpliwości.

Recenzja białego iPhone 4 [i ankieta]

27 kwietnia 2011 · 23:35

Jest niemal dokładnie taki sam jak czarny iPhone 4, z tą różnicą że odciski palców są na białym mniej widoczne. Resztę możecie przeczytać tutaj:

Na serio. Niczym się nie różni poza kolorem i mniej widocznymi odciskami. Skoro to mamy już za sobą to pytam się:

Chip.pl kłamie w sprawie Sony Playstation Network

27 kwietnia 2011 · 13:06

Pisałem dzisiaj już o włamaniu na PSN. Wiemy tyle ile Sony napisało na swoich witrynach, czyli że wszystkie dane użytkowników zostały na pewno skradzione, wraz z adresami. Sony nie przyznało się jednoznacznie do kradzieży numerów kart kredytowych, pomimo że tego nie wyklucza. Pan Caplin powiedział BBC:

„While there is no evidence that credit card data was taken at this time, we cannot rule out the possibility,” Mr Caplin said.

Niemniej jednak Chip wie więcej i jest absolutnie przekonany, że karty zostały wykradzione (pogrubienie moje):

Sony potwierdziło, że trwająca od kilku dni awaria PlayStation Network została wywołana poprzez atak cyberprzestępców i że mają oni dostęp do danych wszystkich użytkowników tejże sieci. W tym ich karty kredytowe (ale bez trzycyfrowych kodów zabezpieczających).

Sony wie, co je najpewniej czeka. Pozew zbiorowy. Senat Stanów Zjednoczonych domaga się odpowiedzi. Japoński gigant musi współpracować, by liczyć na łagodny wymiar kary. Oprócz danych kart kredytowych, włamywacze mają dostęp do nazwisk, adresów pocztowych, korespondencyjnych, mailowych i wszystkich dotyczących działań wewnątrz PSN.

Gratuluję Maciejowi Gajewskiemu sporej wiedzy.

Ukradziono wszystkie dane użytkowników Sony Playstation Network

27 kwietnia 2011 · 01:26

Właśnie mnie szlag trafił. Dosłownie przed chwilą. Powstrzymuję się przed niecenzuralnymi słowami do tego stopnia, że te trzy pierwsze zdania piszę już trzeci raz … Ale jak można dać sobie ukraść wszystkie dane?!?! Okazuje się, że wystarczy być Sony’im …

Na pl.playstation.com piszą tak:

Odkryliśmy, że w dniach między 17 kwietnia, a 19 kwietnia 2011, niektóre informacje z kont użytkowników usług PlayStation Network i Qriocity zostały naruszone w wyniku nieprawnej i nieautoryzowanej ingerencji w naszej sieci.

Dzisiaj jest, już, 27 kwietnia. Toż to kurwa 8 do 10 dni! Wcześniej nie można było mailingu rozesłać?

Wciąż badamy szczegóły tego incydentu i sądzimy, że nieupoważnione osoby są w posiadaniu następujących informacji przez Ciebie dostarczonych: nazwisko, adres (miasto, województwo, kod pocztowy), kraj adres e-mailowy, datę urodzenia, PlayStation Network/Qriocity hasło i login oraz używane online PSN ID.

Dziękuję bardzo. Gorzej być nie mogło … Ale czy na pewno?

W obecnej chwili nic nie wskazuje na to, że dane kart kredytowych zostały naruszone, jednak nie możemy wykluczac tej możliwości.

Sprawdziłem już … Nikt do mojej karty jeszcze się nie dobrał. Zresztą tak po prawdzie to na niewiele się to zda, dopóki nie odgadną 3 cyfrowego kodu CVV/CVC. Ma aż 1000 możliwych kombinacji … Może to dużo jak się zapomniało kod do walizki, ale w tym wypadku chyba niekoniecznie.

Sony oczywiście zaleca zmianę hasła do konta PSN. Problem tylko w tym, że po utworzeniu go kilka lat temu nie miałem powodów do korzystania z niego — zalogowałem się na PS3, wcisnąłem „zapamiętaj” i tyle. Oznacza to nie mniej, nie więcej, że nie tylko nie pamiętam swojego hasła, ale równocześnie nie mam żadnej możliwości zmiany tego hasła gdziekolwiek indziej. Zaje-fuckin-biście.

Autentycznie mam ochotę podać kogoś do sądu, a po wygraniu sprawy powolnie torturować zgodnie z najbardziej wyrafinowanymi technikami z Średniowiecza. Coś takiego jest całkowicie niedopuszczalne. Chyba czas najwyższy zrewidować dokładnie gdzie mam podane za dużo swoich danych, wymyślić całkowicie fikcyjne dane osobowe i stosować je w przyszłości. Jutro czeka mnie telefon do banku, pewnie zmiana numeru karty i cholera wie co jeszcze.

Tak swoją drogą — kilka lat temu próbowałem dokupić baterię do starej kamery Sony. W sklepie dowiedziałem się, że akumulator normalnie występuje w cenniku i mogę go zamówić. Warunkiem jest zaliczka … 70%. Zapytałem się kiedy mogę spodziewać się jej — zdawało mi się, że to naturalne pytanie. Sprzedawca odpowiedział mi, że nie wie. No to poprosiłem go, aby się dowiedział — w końcu kilkaset PLN za baterię piechotą nie chodzi, a o zaliczkach w dzisiejszych czasach mam dosadne zdanie. „Nie mam takiej możliwości” dowiedziałem się. No to poprosiłem o kierownika tego sklepu (swojego czasu największy sklep Sony we Wrocławiu). „To ja jestem kierownikiem. Nie wiem kiedy przyjdzie bateria — może tydzień, może miesiąc … a może rok.” Od tamtej pory nie kupiłem żadnego produktu tej firmy … poza Playstation 3, ale wyboru specjalnie nie miałem. Teraz poważnie zastanawiam się nad rezygnacją z usług PSN na zawsze — raz utracone zaufanie …

P.S. Przypomniałem sobie jeszcze o jednej ciekawej sytuacji. Pękła nam szybka w jakimś Cybershotcie. Nowiuteńki aparat! LCD pod szybą był cały oczywiście. Otóż serwis nas poinformował, że szyba jest połączona z LCD, a on z elektroniką i całość kosztuje 2200 PLN plus robocizna. Aparat kosztował ponad 40% mniej, a miał tydzień czasu …

Tutaj macie jeszcze FAQ Sony’ego, gdybyście mieli pytania.

Google zna fizyczną lokalizację mojego routera

26 kwietnia 2011 · 17:00

O naszych smartphone’ach ostatnio głośno … każdy w końcu chce wiedzieć jak najwięcej i dzisiaj szpiegują nas nie tylko operatorzy komórkowi, ale również Apple, Google, Microsoft i wszyscy inni. Każdy z tych graczy twierdzi, że dane są anonimowe i nie ma jak ich powiązać konkretnie z naszym telefonem, ale nie zmienia to faktu, że są rejestrowane w jakiejś tam formie.

Ale dzisiaj dowiedziałem się czegoś bardziej niepokojącego — w bazie danych Google znajduje się mój domowy router WiFi wraz z jego dokładną lokalizacją. Tak dokładniej, to zapisany jest MAC adres mojej sieci WiFi (której SSID jest nota bene ukryty) — adres ethernetowy nie.

Jeśli chcecie sprawdzić sobie czy Wasz również znalazł się w tej bazie danych to wystarczy znaleźć MAC adresy routera (najłatwiej za pomocą interfejsu konfiguracyjnego routera lub poprzez AirPort Utility jeśli macie produkt od Apple). Adres jest 48-bitowy, zapisany hexadecymalnie (szestnastkowo, czyli liczbami od 0 do 9 i literami od A do F) i wygląda tak:

  • 00:0A:E6:3E:FD:E1

Dostęp do bazy danych i wyszukiwarki jest tutaj. Dajcie znać w komentarzach czy znaleźliście siebie samych.

Linki:

Leica i9 Concept dla iPhone i WVIL

26 kwietnia 2011 · 12:28

Leica i9 Concept

Black Design Associates pokazali ciekawy concept łączący dwie fantastyczne firmy — Leicę i Apple. W dużym skrócie chodzi o body aparatu, które zamiast matrycy wykorzystuje telefon komórkowy. iPhone’a w tym wypadku, z niewątpliwie jedną z lepszych matryc w swojej klasie wykorzystuje telefon jako ekran podglądowy, do wysyłania zdjęć do internetu i ich ewentualnej obróbki za pomocą zainstalowanych apps.

Cena takiej zabawki, wg. designerów, przewidywana jest na poziomie $900–$1200 — nie jest tanio. W zamian otrzymujemy niezależny obiektyw z możliwością zoomowania (wolałbym jasne 35mm), wizjer znany z dalmierzy oraz jak to pomysłodawcy określili: „ochronę” dla naszego telefonu … Tylko co będzie chroniło blisko dwukrotnie droższy aparat? Od strony programowej byłaby dedykowana aplikacja na iPhone’ie, która uruchamiałaby się automatycznie po włożeniu telefonu w obudowę (lub po jej włączeniu). Niezależne fizyczne pokrętła i przyciski mają z kolei zapewniać zwiększoną ergonomię aparatu. Przez moment miałem obawę o kompatybilność z przyszłymi generacjami iPhone’ów, ale o to ma dbać wymienna tylna ścianka.

WVIL

Drugą interesującą koncepcją, o której dowiedziałem się od Pawła, to projekt aparatu WVIL1. Najbardziej szokująca zdecydowanie jest planowana, wg. autorów, specyfikacja sprzętowa. Aparat ma być kompatybilny z bagnetami Nikon F, Canon EF, Micro 4/3 i Leica M poprzez odpowiednie adaptery. Do tego 5″ ekran AMOLED o rozdzielczości 1920×1080, a wszystko byłoby napędzane wielordzeniowym Cortexem A15. WVIL miałby dodatkowo anteny do 802.11n, GPSa, Bluetooth i WirelessHD. Jeśli powyższe nie jest wystarczająco oderwane od rzeczywistości to matryca już tak: pełna klatka (36×24 mm) ze skromną liczbą 31.6 MP zapewniająca również video w 1080/60i. A na deser „kitowy” obiektyw 28-100 mm f/2.0.

Koniecznie obejrzyjcie film na temat:

 

Wizje, a rzeczywistość

O ile bardzo podoba mi się projekt Leici i9 to zdecydowanie bardziej porywa mnie WVIL — to jest projekt, który spokojnie zastąpiłby w moim przypadku DSLR, ale pod warunkiem, że ostałaby się kompatybilność ze szkłami różnych firm i pełnoklatowa matryca. Mogłaby nawet mieć 10 MP i byłbym zadowolony … 30+ MP to zupełny absurd tak na marginesie.

A Wy, który wybralibyście? Leicę, która jednak musi polegać na maleńkiej matrycy czy futurystyczną pełną klatkę?

  1. Wireless Viewfinder Interchangeable Lens.

ipswDownloader

26 kwietnia 2011 · 11:55

Jakiś czas temu opublikowałem stronę ze spisem wszystkich IPSW do pobrania. Dzisiaj trochę żałuję, że tyle czasu jej poświęciłem … ipswDownloader to mały programik, który to zrobi automatycznie. Wystarczy wybrać interesujące nas urządzenie, wersję softu i kliknąć w Download.

Program znajdziecie na MacUpdate:

Źródło: iPod.info.pl

Znajdź numer seryjny Maka z Terminala

26 kwietnia 2011 · 11:43

Jeśli chcecie szybko dowiedzieć się jaki jest numer seryjny Waszego Maka, a nie chce Wam się grzebać w System Profiler to nic prostszego — odpalcie Terminal i wpiszcie następującą linijkę:

  • system_profiler | grep "Serial Number (system)"

W odpowiedzi pojawi się numer seryjny oraz kilka linijek z ostrzeżeniami — nie przejmujcie się nimi.

Możecie zresztą pobawić się różnymi innymi zwrotami, na przykład:

  • system_profiler | grep "Model Identifier"

Ambitniejsi powinni przeczytać instrukcję od grep pod komendą: man grep

Miłej zabawy!

Życie w wersji beta

23 kwietnia 2011 · 15:13

Wczorajszy dzień, jak to zwykle bywa przed Świętami, spędzony był na nadrabianiu zaległości. Zwrot T.G.I.F. niestety nie sprawdził się i po dokończeniu wszystkiego co wymagało finalizacji1 nadszedł czas na odpoczynek. Na R’n’R. Rest and relaxation. Oczywiście pod warukiem, że relaksującym można nazwać kilkaset kilometrów w samochodzie. Kiedyś rzeczywiście tak było, ale po pierwsze człowiek się starzeje, wytrzymałość już nie ta sama, a zatłoczone drogi skutecznie ograniczają możliwość popuszczenia wodzy fantazji. Właśnie z tego powodu od jakiegoś czasu decyduję się na nocne podróżowanie — fakt, że cieżko wstać następnego dnia i trzeba odpowiednio zaplanować sen na kilka dni wcześniej (albo wyposażyć się w odpowiednie używki — w Bełchatowie na Statoil mają tanie RedBulle), coby nie kimnąć się jadąc prędkością przelotową. Jednak pomimo wzrostu umiejętności z każdym kolejnym kilometrem, pomimo co raz większej mocy pod maską, podróż wydłuża się co raz bardziej.

Niestety jacyś geniusze, których należałoby zrobić z dupy jesień średniowiecza, upodobali sobie wydawanie pieniędzy na sygnalizatory świetlne. Wszędzie. Gdzie się da. A jak się nie da? Wtedy robi się skrzyżowanie donikąd i stawia się go i tak. Co więcej, jadąc przez wioski wyglądające na opuszczone, bez śladów życia, światła, nawet mizernej świeczki, i tak stoi się na światłach. Na szczęście już niedługo będziemy mieli drogi szybkiego ruchu i autostrady wzdłuż i wszerz — o ile wszystko nie stanie po zakończeniu się Euro 2012. Czyli pewnie nie będziemy ich mieli … Ważne jednak, że Katowicką remontują. Połowa trasy między Warszawą i Piotrkowem Trybunalskim ograniczona jest do jednego pasa i 80 km/h. Remontują, naprawiają i harują niczym woły. W rękawicach, bo ciężkiego sprzętu ni widu, ni słychu. A w nocy tym bardziej. Czemu do jasnej cholery nie zapieprzają tam 24/7? To w końcu bardzo istotny szlak komunikacyjny, a straty finansowe spowodowane wydłużoną podróżą w dzień dla wielu są nie do policzenia. Kończy się to też geniuszami na drzewach i w rowach, bo przecież trzeba wcisnąć i nadrobić stracony czas … Co powoduje jeszcze większe korki …

Wszyscy zgodnie krytykujemy ceny benzyny, jakość dróg, sprawność rządu i pewnie wiele innych rzeczy, o których nawet nie zdaję sobie sprawy. Krytykujemy, bo nas pewne rzeczy denerwują, bo są niedorobione, za drogie, za tanie — dobry powód nie jest zły. W zasadzie to żaden powód nie jest zły. Podejrzewam też, że nasz naród ma częściowo marudzenie wrodzone genetycznie i wzmocnione mlekiem z jedynego słusznego źródła. Najgorzej jednak jest z technologią. Tutaj potrafimy jak nikt inny znaleźć słabe punkty wszystkiego co nam wpadnie w oko czy nawinie się pod rękę. Tak, dotyczy to również mnie. Wystarczy zresztą poczytać moje pierwsze wrażenia z Fuji X100 — trochę po nim pojechałem. Wady na dzień dzisiejszy podtrzymuję, ale w końcu dostałem do Dominika zdjęcia, które nim robiłem — zalążek niepewności zrodził się po ich obejrzeniu, bo ich plastyka (jpg prosto z aparatu) jest bardzo pociagająca. Przypomina mi to zresztą trochę czytanie recenzji samochodowych i patrzenie na tabele punktowe pod ich koniec. Tak — Golf GTI ma najmniejszy bagażnik w porównaniu z konkurencją, ma najmniej miejsca na nogi i traci kolejne punkty za to, że nie można nigdzie postawić 2 litrowej butelki w jego wnętrzu. Za to ma najlepsze zawieszenie, układ kierowniczy i przeniesienie napędu. Z tym Golfem to akurat wymyślony przykład, ale rozumiecie o co chodzi — trzeba patrzeć na te elementy, które nas interesują, które będą lub nie będą przeszkadzały i na wady, z którymi będziemy potrafili żyć … lub nie.

Dlatego zupełnie nie rozumiem recenzji najnowszego PlayBooka od RIM. Wiele rzeczywiście krytykuje go i nie pozostawia na nim suchej nitki, ale są też tacy, którzy twierzdzą, że brak kontaktów, kalendarzy i przede wszystkim aplikacji do poczty to zalety! Zalety! No bo przecież zwiększają bezpieczeństwo. Idąc tym tokiem myślenia to brak jakiejkolwiek elektroniki będzie jeszcze lepszy, bo nikt nie ukradnie nam hasła do pojemniczka przytwierdzonego do gołębia pocztowego, a jego zestrzelenie chyba nie jest legalne. Wyobraźcie sobie co by było gdyby rok temu iPad trafił na rynek bez tych wszystkich rzeczy. Był krytykowany z każdej strony, spychany na margines i nie dawano mu żadnych szans na zaistnienie. A tymczasem blisko miesiąc po premierze jego drugiej generacji wypuszczane jest coś co nie dorównuje modelowi sprzed roku, coś co przy znacznie niższych kosztach produkcji (przynajmniej w teorii) kosztuje tyle samo co iPad, ale nie ma wielu podstawowych narzędzi. Jakby nie patrzeć to iWork dostępny był od Day 1. Nie rozumiem recenzentów, którzy chwalą PlayBooka i zapewniają, że przecież już za chwilę, już za moment będą aplikacje, będzie lepiej działający flash i więcej funkcji. Microsoft też tak mówił, a w Windows Phone 7 nadal niewiele się zmieniło. Widocznie świat zmierza do akceptowania niedoróbek, a chwalić przecież trzeba, bo monopol to zło.

A tymczasem PlayBook to bez wątpienia produkt beta i tak należy go traktować dopóki RIM nie odnajdzie się w tym nowym świecie, którego chyba zupełnie nie rozumie i nie może zdecydować się co jest lepsze: Flash, emulacja Androida czy natywny software.

  1. No prawie, ale ciiii …

Aparaty z GPSem śledzą nas!

22 kwietnia 2011 · 14:54

Tak a’propos śledzenia nas przez nasz telefon, na rynku jest sporo aparatów z wbudowanym GPSem. Nie wiem jak to dokładnie działa w każdym modelu, ale wiem od przyjaciela, że w Panasonicach jest z tym delikatny problem. Jeżeli jesteśmy na przykład u kochanki i robimy jej nagie zdjęcia pod prysznicem, a aparat zdążył złapać locka na sygnał GPS to mamy problem. Otóż możemy teraz pojechać nawet na szczyt K2, ale dopóki aparat ponownie nie złapie nowych współrzędnych, to zapisuje zdjęcia ze starymi danymi. Wystarczy po powrocie męża/żony do domu szybko cyknąć zdjęcie i od razu wiemy, gdzie ostatnio był.

Jakoś w mediach nie słyszy się o tym. Nie słyszy się też, że Android robi dokładnie to samo jak iPhone, z tą różnicą, że automatycznie kasuje starsze wpisy ograniczając pojemność samego pliku. Trąbią o Apple wszędzie, ale widać taka jest cena popularności … Rzetelnych raportów w mainstreamowych mediach też nie widziałem …

Przypominam, że można to wyłączyć.

Nadgryzieni – 28 – Jak idziecie do burdelu to zostawcie iPhone’a w domu

Nadgryzieni

rozmowy o Apple

Odcinek 28

Jak idziecie do burdelu to zostawcie iPhone’a w domu

Udało nam się dzisiaj, pomimo pięknej pogody, skupić na nagraniu kolejnego odcinka. Norberta dzisiaj niestety zabrakło — twierdzi, że to przez zatkany nos, ale podejrzewam, że udał się gdzieś poopalać, bo pogoda rzeczywiście znakomita.

Poruszyliśmy dzisiaj temat wyników finansowych Apple za Q2 2011, na chwilę pauzując przy MobileMe i iWork, wspominając przy okazji o tym czy warto czekać na nowe iMaki czy nie … Dłużej natomiast zatrzymaliśmy się przy temacie SSD w związku z szybszymi dyskami w MacBookach Air oraz najnowszych testach MacBooka Pro 13″ (2011) z SSD. Dalej to już tematy mobilne: streaming Flash na iPada od Adobe, dominacja iOS nad Androidem, o śledzeniu nas przez własnego iPhone’a oraz specjalnej obudowie firmy 2Phone, która umożliwia korzystania z dwóch kart SIM jednocześnie. Na koniec zostawiliśmy temat białego iPhone’a 4 i 5 oraz chwalimy odkrycie możliwości tetheringu iPada z pomocą iPhone’a 3GS za pomocą Bluetooth. Zapraszamy!

Jeśli macie pytania to tradycyjnie zapraszamy do komentarzy tutaj lub na Facebooku.

Subskrybujcie Nadgryzionych w iTunes — zdecydowanie najwygodniejsza metoda.

Spis treści:

  • Wyniki finansowe Apple;
  • Koniec promocji na MobileMe i iWork;
  • Nowe iMaki już niedługo?
  • MBA z szybszym SSD;
  • SSD w MBP 13″ early-2011;
  • Streaming Flash za pomocą HLS;
  • Dominacja iOS nad Androidem;
  • Zapisywanie położenia iPhone’a i iPada 3G przez iOS 4;
  • 2Phone dla iPhone — dwie karty SIM;
  • Hotspot osobisty za pomocą iPhone 3GS i iPad;
  • Biały iPhone 4;
  • iPhone 5.

Zapraszamy do odsłuchu:

[powerpress]

Policja może skopiować zawartość Twojego telefonu w dwie minuty

20 kwietnia 2011 · 19:26

Dopiero skończyłem łapać się za głowę przez temat, który poruszyłem na iMagazine, a tutaj okazuje się, że skurwysyństwo kontrola obywateli ma się dobrze w moich ulubionych Stanach Zjednoczonych. Pamiętacie serial, w którym bardzo inteligentny chłopak próbuje wydostać inteligentnego inaczej brata z więzienia? W jednej z serii mają dostęp do urządzenia, które jest w stanie skopiować zawartość jakiegokolwiek urządzenia elektronicznego jeśli umieści się go odpowiednio blisko. No więc policja w Michigan ma dostęp do czegoś podobnego, jednak wymagającego podłączenia kablem. Mowa o Cellebrite UFED.

To urządzenie nie tylko potrafi skopiować wszystkie nasze dane, ale również potrafi się dobrać do ukrytych, zahasłowanych i nawet skasowanych danych. Potrafi też ominąć wbudowane w iPhone’y (od modelu 3GS) sprzętowe szyfrowanie danych! Założenie PINu na telefon też nie pomaga. Okazuje się, że Cellebrite UFED jest w użyciu od jesieni 2008 roku, aby kopiować informacje z telefonów kierowców zatrzymywanych przez drogówkę za drobne wykroczenia. Rzecznik policji oczywiście zapewnia, że dane nie są przez nich wykorzystywane do niecnych celów — oczywiście każdy może to sobie pójść i sprawdzić. No i domagać się skasowania, bo przecież nie podpisywaliśmy zgody na przetwarzanie danych osobowych. Bazinga. Tak, żeby nie było zbyt nudno to urządzenie umożliwia, przy okazji, nałożenie na mapę miejsc w których byliśmy. Nie wiem czy pobierają dane ze słynnego consolidated.db, ale mają taką możliwość.

Zastanawiam się, jakim kurwa prawem policja pobiera takie dane. A czwarta poprawka? A nakaz sądowy zezwalający na przeszukanie? Demokratyczne państwo my ass.

Dostęp do kolejnych okien Terminala za pomocą myszki

19 kwietnia 2011 · 21:47

Tytuł zawadiacki, ale nie miałem zupełnie pojęcia jak to ująć krócej. Może Twitter w międzyczasie pomoże … Podziękowania dla Izabeli za podpowiedź co do tytułu! W każdym razie porada ciekawa dla tych, którzy lubią mieć otwarte kilka lub więcej okien Terminala. Polega ona na tym, że najechanie myszką na wybrane okno je uaktywnia je bez konieczności klikania. Taka drobna rzecz, a przy dłuższych pracach może znacznie przyśpieszyć pracę, szczególnie że często wystarczy dosłownie szturchnąć gryzonia.

Przepis

  1. Włączamy Terminal.app.
  2. Wpisujemy jako jedną linijkę i zatwierdzamy Enterem:
    defaults write com.apple.terminal FocusFollowsMouse -string YES
  3. Zamykamy Terminal i ponownie go otwieramy.
  4. Teraz wystarczy otworzyć kilka okien Terminala (⌘N) i przesuwać po nich kursorem, aby podświetlone stawało się aktywne.

Aby wyłączyć ta funkcję wystarczy w Terminalu wpisać i zatwierdzić Enterem:

  • defaults write com.apple.terminal FocusFollowsMouse -string NO

lub …

  • defaults delete com.apple.terminal FocusFollowsMouse

Smacznego!

ContentAide — pomaga tworzyć interesujące treści na Facebooku

19 kwietnia 2011 · 21:15

Spod ręki Cody Barbierri, specjalistki w social mediach, wyszło ciekawe narzędzie mające za zadanie pomóc nam tworzyć ciekawe treści na naszych Fanpage’ach na Facebooku. ContentAide monitoruje naszą stronę i codziennie (lub częściej jeśli odpowiednio zapłacimy) dostarcza nam raporty na temat tego co bazgrolimy po ścianie. Aplikacja oczywiście nie wygeneruje treści za nas — to nadal pozostaje całkowicie w naszych rękach — ale pomoże analizować co się komu podobało i dlaczego. Jest też opcja wybrania sobie konkurencji i porównania się do nich.

Przed chwilą zapisałem się na stronie i pierwszy raport dostanę dopiero za niecałe 24 godziny. Pierwsze 15 dni dostajemy za darmo w ramach triala — na szczęście nie trzeba podawać karty kredytowej ani alternatywnych płatności — a później będziemy mieli możliwość zdecydowania się na miesięczny abonament w wysokości:

  • $20 za jeden dzienny raport
  • $40 za trzy dzienne raporty
  • $100 za dziesięć dziennych raportów
  • $200 za nieograniczoną ich liczbę

Przez najbliższe dwa tygodnie zobaczymy z czym to się je …

Android nadal traci rynek do iOS

19 kwietnia 2011 · 20:27

To taki mały przytyk w tytuł, który pojawił się dzisiaj na Spider’s Web — otóż Przemek pokazuje jak to Android niszczy iOS w kategorii smartphone’ów. Faktycznie różnica jest spora, jednak musimy pamiętać, że system Google’a również znajdziemy na telefonach za złotówkę. Wiele osób kupuje takie aparaty i traktuje jako telefon nigdy nawet nie zdając sobie sprawy z tego, że może znacznie więcej. Ma służyć do dzwonienia i odbierania SMSów. Serio — nawet znam kilku takich osobiście, z LG GT540 czy jak mu tam. Mniejsza jednak o to, przecież iOS pewnie też ma użytkowników, którzy go kupują dla loga z tyłu i nie korzystają zupełnie z App Store.

ComScore dzisiaj obudził się z letargu i w końcu opublikował cyferki porównujące nie tylko smartphone’y, ale zawarł również wszelkie iPady i iPody touch, wraz z podobnymi urządzeniami z Androidem, włączając oczywiście w to tablety typu Samsunga Galaxy Tab. Liczby dotyczą niestety tylko USA …

Initial research indicates that Apple’s iOS platform, which resides on iPhones, iPads and iPod Touches, has a combined platform reach of 37.9 million among all mobile phones, tablets and other such connected media devices, outreaching the Android platform by 59 percent.

Z tych danych wynika, że iOS ma blisko 38 milionów użytkowników przy niecałych 24 milionach na Androidzie. Wiele razy mówiło się, że właściciele iPadów to w znacznej większości wielbiciele Apple, jednak raport ComScore przeczy tej teorii. Otóż tylko 27% właścicieli tabletów ze znakiem jabłka ma telefony tej samej firmy. 17.5% przypada właścicielom BlackBerry, 14.3% ma Samsungi, 12.1% telefony LG, 9% Motorole i 3.4% nadal korzysta z fińskiej Nokii.

Ja niestety podpadam pod tą teorię, że to Apple fanboys kupują iPada …

Robienie ludzi w balona

19 kwietnia 2011 · 18:07

Zaczyna powoli mnie rozśmieszać sytuacja wśród pojawiających się, jak grzyby po deszczu, tabletach. Pierwszym godnym konkurentem był Xoom, o którym pisałem już jakiś czas temu. Teraz z kolei w końcu dotarły zapowiadane od dawna PlayBook (RIM) oraz LG G-Slate z Androidem, któremu najbliżej do tego pierwszego.

PlayBook wielokrotnie sprzedawany był reklamowany jako produkt dla przedsiębiorstw. Play…Book. Dla poważnych przedsiębiorstw. Widzicie problem z nazwą? Mniejsza jednak o to … Nie do końca rozumiem jak tablet, który nie ma nawet klienta email, kalendarzy ani kontaktów, jeśli ktoś nie jest wyposażony w telefon BlackBerry, ma być przeznaczony dla poważnych klientów. Aha … nie wystarczy jakikolwiek BB — musi być nowszy niż bodajże 8300 z OS 5.0.

LG G-Slate z kolei sprzedaje się z kamerą 3D. Materiał możemy oglądać w zbędnym wymiarze za pomocą takich kolorowych okularów z minionej epoki. Powodem włożenia tego wątpliwej wartości bajeru to chyba tylko fakt, że można się pochwalić nim na pudełku. Szkoda tylko, że bardzo wiele osób nabierze się na tego typu chwyty marketingowe …

Największym problemem tabletów z Androidem 3.0 będzie kłopot z rozróżnianiem poszczególnych modeli. Umówmy się, że wszystkie w zasadzie będą miały zbliżony design i jedyne co zostaje producentom to pchanie kolejnych megapikseli, kamer, kości pamięci czy szybsze procesory, zupełnie pomijając to co jest ważne i jednocześnie nie mając na to większego wpływu.1 Chodzi oczywiście o wszystkie dodatkowe atuty — sklep z aplikacjami, w którym jest spory wybór narzędzi do pracy, integrację całości z naszymi multimediami, możliwość przenoszenia naszej konfiguracji na kolejne modele, bezproblemowe backupy i wiele więcej.

Życzę Google’owi jak najlepiej, ale webOS na TouchPadzie2 obecnie rozkłada go na łopatki. Mam tylko nadzieję, że Apple i iOS wkrótce będzie miało godnych konkurentów, aby ten segment rynku szedł do przodu. Skorzystają na tym wszyscy …

  1. Przynajmniej dopóki Google nie rozluźni restrykcji.
  2. Na podstawie tego co widziałem.

Premiera Palm Veer na początku maja

18 kwietnia 2011 · 14:06

BGR donosi, że już wkrótce ma odbyć się premiera Palma HP Veer. Ten maleńki smartphone ma 2.6″ ekran, jest wielkości karty kredytowej i ma debiutować z webOS 2.21.

Nie wiem jak Wy, ale jestem całkowicie zakochany w tym telefonie. Teoretycznie pełna funkcjonalność w tak małym opakowaniu … szkoda, tylko że jest fizyczna klawiatura — zdecydowanie preferuję ekranowe. Niemniej jednak od jakiegoś czasu szukam czegoś mniejszego, czegoś co nie będzie mi tak szkoda brać na plażę czy basen i jeśli cena będzie odpowiednia to być może iPhone zyska kompana. Nie ukrywam, że chcę też poznać webOS, który zapowiada się świetnie. Mam tylko nadzieję, że HP pójdzie po rozum do głowy i szybko wprowadzi tą zabawkę na polski rynek, bo nie zamierzam planować kolejnej wyprawy za ocean.

  1. A przynajmniej tak wyczytałem.

Jak sprawdzić typ dysku SSD w MacBooku Air

17 kwietnia 2011 · 20:13

Okazuje się, że w MacBookach Air można znaleźć dwa typy dysków. Pierwsze to dostarczane od początku Toshiby X-gale, oznaczone przykładowo symbolem TS128C. Prawdopodobnie od niedawna dostępne są dyski oznaczone symbolem SM128C — sporo szybsze od tych pierwszych. Rzekomo ich producentem jest Samsung. Jeśli chcecie sprawdzić jaki macie u siebie …

Przepis

1. Uruchamiamy Profil systemu / System Profiler.
2. Wybieramy z lewej strony pozycję Serial ATA.

3. W górnej części okna, zgodnie z podświetloną na niebiesko linią na powyższym screenshotcie, wybieramy dysk SSD. Jego symbol zresztą powinien być w obu miejscach.1

To który model macie u siebie?

  1. Na screenie jest oczywiście mój HDD — nie mam SSD, ani MBA.

F1 na Polsacie traci widzów przez nieobecność Roberta Kubicy

17 kwietnia 2011 · 19:31

Sport.pl donosi, za badaniem TNS OBOP:

Udział stacji w ogólnej widowni oglądającej w trakcie wyścigu telewizję wynosił 14 proc. Tymczasem rok wcześniej liczba ta sięgała aż 27 proc! Oznacza, to że co czwarty włączony wówczas odbiornik w Polsce nastawiony był na Formułę 1.

Good riddance! Przypomina to sytuację z Małyszem — jak wygrywał to był bożyszczem, a jak przestał to ludzie zaczęli wieszać na nim psy.

Go away.