Jeśli chcecie mnie wesprzeć to zapraszam do kupna mojego poradnika "Jakim jesteś Makiem?".

9. urodziny OS X

24 marca 2010 · 14:21

Dzisiaj są 9. urodziny Mac OS X, którego premiera przypada na 24. marca, 2001. To w tym dniu Apple pogrzebało OS 9. Od tego czasu pojawiło się 7 lub 8 głównych wersji OS X, zależnie czy traktujemy przepisanie 10.4.4 na Intela jako major revision.

Lista nazw wersji OS X wraz z datą premier:

  • 10.0 Cheetah — 24. marzec, 2001
  • 10.1 Puma — 25. września, 2001
  • 10.2 Jaguar — 24. sierpnia, 2002
  • 10.3 Panther — 24. października, 2003
  • 10.4 Tiger — 29. kwietnia, 2005
  • 10.4 Tiger (Intel) — 10. stycznia, 2006
  • 10.5 Leopard — 26. października, 2007
  • 10.6 Snow Leopard — 28. sierpnia, 2009

Moją przygodę z Makami rozpocząłem od 10.5 Leopard i naturalnie przesiadłem się na 10.6 w dniu jego premiery bez żalu. Jedynie brakuje mi starej funkcjonalności Expose z Leosia — gdzie okna są skalowane zależnie od ich rozmiaru. Prawie dwa lata na OS X i od niedawna na drugim Mac czekam z niecierpliwością co następna wersja pokaże… Przyznam też nieśmiało, że tak bardzo podoba mi się nazwa Snow Leopard, że wolałbym aby jej nie zmieniali. Zresztą dla korzystających z defaultowej tapety ze śnieżnym kotem — jak tu się nie zakochać w nim?

Photoshop CS5 już 12 kwietnia!

24 marca 2010 · 07:25

Adobe potwierdziło premierę swojego najnowszego CS5 na 12. kwietnia 2010 roku. Aplikacje są przepisane do 64-bitowego Cocoa i tym samym dołączą do Lightroom 2/3 w tej samej technologii, podczas gdy użytkownicy Windows mogą cieszyć się tym faktem od 2008 roku.

12. kwietnia zostaną ogłoszone również nowe funkcje i możliwości pakietu wraz z jego ceną. Na półkach pojawią się ok. 4 tygodnie później.

MacNN jednak nie mylił się z plotką, o której pisałem 16 lutego … a nie wierzyłem. :-)

(ź) AppleInsider

Steve Jobs odpowiada na email (2)

23 marca 2010 · 21:31

Steve Jobs odpowiedział na kolejne kilka maili, jak donosi AppleInsider.

Pierwsza odpowiedź dotyczyła pytania o sprzedaż iPada — Jobs odpisał, że będzie on początkowo dystrybuowany za pomocą sklepów Apple (online i nie) oraz za pomocą sieci Best Buy. Tym samym wiadomo, że AT&T, wyłączny dostawca internetu dla modelu WiFi+3G, nie będzie ich sprzedawał — przynajmniej początkowo. Przypominam, że już niewiele czasu zostało do pojawienia się iPada w sklepach.

W kolejnym mailu, Steve został zapytany o możliwość pobierania dokumentów na iPada z witryny iWork.com oraz dla abonentów MobileMe, z iDisk. Odpowiedź była krótka i stanowcza: „Tak.”

Jedno z ważniejszych pytań jakie padło do Steve’a brzmiało:

Czy iPhone kiedykolwiek otrzyma uniwersalny inbox wzorem z Mail.app.

Ponownie pytający otrzymał krótkie i zwięzłe: „Yep.” Jako, że ma iPhone korzystam z trzech kont pocztowych (dwa służbowe i jedno prywatne) to gdybym otrzymał grosza za każde pacnięcie w ekran, aby przejść z jednego inboxu do drugiego, to już dawno miałbym spłaconego iMaka. Czekam z niecierpliwością na to drobne udogodnienie, które mi tak bardzo ułatwi życie!

Ostatnie „pytanie dnia” dotyczyło braku nowych/odświeżonych MacBooków Pro i Mac Pro. Autor pytania wspomniał, że rozumie nacisk na wprowadzenie iPada na rynek, ale „traci już serce” czekając na nie. Steve mu odpisał „Nie martw się.” Można to zrozumieć dwojako, ale jako że nie podejrzewam Jobsa o martwienie się zdrowiem swojego klienta ;-) to być może już wkrótce ujrzymy nowy hardware od Apple.

To wszystko może być oczywiście ściemą … ale nadzieja matką głupich.

iSource wspiera polskich developerów!

23 marca 2010 · 21:02

iSource rozpoczął kampanię wspierającą polskich developerów aplikacji na iPhone OS. Pomoc będzie przede wszystkim marketingowa, łącznie z umieszczaniem informacji nt. ich app w materiałach reklamowych czy materiałach dotyczących iPoda touch.

Link: iSource wspiera developerów

Teraz jeszcze muszę znaleźć czas, aby dokończyć swoje projekty. Kupię 48 godziną dobę!

Lightroom 3 beta 2 już jest

23 marca 2010 · 19:34

Na stronach Adobe Labs pojawiła się najnowsza wersja Lightroom 3 — beta 2. Pliki instalacyjne ważą 150MB w przypadku wersji Windows oraz 68.6MB dla Makowych zapaleńców fotograficznych. Swoją drogą — ciekawe dokładnie z czego wynika różnica?

Lightroom 3 b2 wprowadza sporo nowości, ale należy pamiętać, że katalogi utworzone w LR3 beta nie będą kompatybilne z pełną wersją Lightrooma jak ujrzy światło dzienne, dlatego należy go raczej traktować jak ciekawostkę i raczej eksperymentować niż cieszyć się z tymczasowej darmowości.

Lista nowości i zmian:

  • polepszona prędkość działania wszystkich modułów
  • natywny tethering dla aparatów Nikona i Canona (wyzwalanie migawki i sterowanie z LR)
  • dodano redukcję szumu luminancji
  • LR teraz wspiera importowanie i zarządzanie plikami video z aparatów DSLR
  • poprawiono dialog importu (nadal brakuje mi możliwości masowego wyklucznienia JPGów)
  • poprawiono funkcję dodawania znaku wodnego

Każdy może pobrać Lightroom 3 beta 2 do testów. Przypominam tylko, że program straci ważność w momencie wypuszczenia pełnej wersji i stanie się bezużyteczny.

Zrobiłem szybki test programu na podstawie widocznego powyżej zdjęcia z aparatu Panasonic LX3. Zdjęcie było w formacie RAW (.RW2) i bardzo ładnie poddawało się obróbce. Bardzo spodobał mi się podgląd ostrości w małym okienku widocznym z prawej strony bliżej dołu. LR jest bardzo szybki, mam wrażenie że sprawniej się ładuje od Aperture 3. Poza brakiem możliwości wybrania tylko plików RAW podczas importu nie mam żadnych zastrzeżeń.

Link: Adobe Lightroom 3 beta 2

Smacznego eksperymentowania!

Steve Jobs odpowiada na email

22 marca 2010 · 23:55

Czytelnik 9to5mac.com z UK przesłał im screenshot odpowiedzi na emaila, którego wysłał do Steve’a Jobsa na temat Picasa Albums na iPadzie. Steve zna się na reklamie i odpowiedział mu, że:

Nie (będzie wspierał Picasy), ale za to iPhoto na Mac ma znacznie lepsze działające Twarze i Miejsca.

No dobrze … delikatnie dał mu do zrozumienia co sądzi o Google. Przy okazji dowiedzieliśmy się, że Jobs nadal korzysta z wersji 3.1.2 iPhone OS. Informacje z headera wiadomości:

Wymiana dysku w Time Capsule

22 marca 2010 · 23:35

Chciałbym przywitać nowego redaktora — Adriana a.k.a. 4d3k —  na Makowym ABC i podziękować mu za jego pierwszy artykuł. Udało mi się go zarazić Makami mniej więcej rok temu, kiedy stał się posiadaczem Miniaka. Staram się go teraz przekonać do iMac 27″. ;-)
— Moridin

Gdy kupowałem Time Capsule na rynku były dostępne dwa modele: 500GB i 1TB. Zdecydowałem się na pierwszy ze względu na cenę jak i na fakt, że mój Mac mini miał tylko 120GB. Decyzja o zmianie dysku na większy zapadła, gdy zmobilizowałem się do zrzucania filmów z kamery HD. Szybko okazało się, że potrzebuję znacznie więcej przestrzeni, bo 60-cio minutowy film, zajmuje około 40GB. Na początku wymieniłem dysk w Mini na 640GB i chcąc posiadać 100% backup musiałem zapewnić co najmniej tyle samo miejsca w TC. Z wyliczeń najbardziej opłacalnym zakupem (cena za 1GB) był dysk o pojemności 1,5TB, ale dyski 2TB nie odstawały mocno, dlatego wybór padł właśnie na taki rozmiar.

Wymiana dysku w Time Capsule jest naprawdę prosta i w zasadzie wymaga posiadanie jednego, niedużego śrubokręta typu „krzyżak”. Warto pamiętać, że pracując z elementami elektronicznymi, należy pozbyć się ładunków elektrycznych, a więc opaska uziemiająca jest wskazana. Oczywiście wszystko robicie na własną odpowiedzialność! :-D Zaczynamy:

Dla przypomnienie jak wygląda TC z przodu:

I z tyłu:

A to gumowy spód, którym się zajmiemy:

To co należy zrobić, to chwycić gumowy element (najlepiej w rogu) i go oderwać — nie bójcie się, jest przyklejony cienką warstwą kleju do metalowej obudowy.

Mi podczas zabiegu mała część kleju odpadła (widoczne na zdjęciu poniżej), ale nie należy się tym przejmować, bo spoiwa jest dużo i spokojnie wystarczy, aby gumę przykleić.

Jeśli resztki kleju zostały na metalowym elemencie to je usuńcie, żeby nie przeszkadzały podczas składania. Gotowa powierzchnia powinna tak się prezentować:

Jak przyjrzycie się, to dostrzeżecie małe śrubki – jest ich 10 i wszystkie należy wykręcić. Następnie delikatnie ściągnijcie metalową pokrywę. Uważajcie, bo do niej przyczepiony jest wentylator.

Nie trzeba go odczepiać, ale jeśli ktoś chce to wystarczy ostrożnie wyciągnąć złączkę z płyty. Kolejnym krokiem jest wyciągnięcie dysku.

Zanim to zrobicie należy odłączyć kable. Z lewej strony do dysku przypięty jest kabelek SATA i pod nim kabelek zasilający. Obok elektroniki dysku (zielona płytka) znajduje się gąbka, pod którą kryje się czujnik temperatury — delikatnie odklejcie go razem z nią. Niestety Apple nie popisało się, bo dysk nie jest przykręcony, mało tego, nie jest nawet otulony wspomnianą gąbką, więc delikatnie lata! W moim Time Capsule znajdował się dysk Western Digital z modeli AAKS, które można bez problemu kupić w sklepach komputerowych.

Muszę stwierdzić, że dysk pracuje w tragicznych warunkach. Mało miejsca, beznadziejne chłodzenie w postaci małego wiatraczka, przykryte gumowym elementem. To czynniki negatywnie wpływające na żywotność dysku, czyli naszych danych… Biorąc to wszystko pod uwagę, kupiłem dysk firmy WD, ale z modeli EVDS, czyli z grupy AV-GP. Przeznaczeniem tych dysków, jest praca w ciężkich warunkach jak PVR, DVR, IPTV czy media serwery.

Dyski te różnią się trochę budową, ale biorąc pod uwagę, że obudowa dysku jest metalowa to zamontowanie czujnika parę centymetrów obok da praktycznie te same odczyty. W moim przypadku efekt końcowy jest nastepujący:

Na koniec zostaje nam sformatować dysk. Wystarczy uruchomić Narzędzie AirPort, przejść do zakładki Dyski i kliknąć Wymaż

Dysk stanie się „widoczny”, na potwierdzenie możemy przejść do preferencji Time Machine.

Mam nadzieję, że powyższa instrukcja jest zrozumiała i komuś się przyda :-), a czytelnicy tego bloga wybaczą błędy pierwszego mojego artykułu.

PanelFly — Komiksy na iPad

21 marca 2010 · 23:22

Od niepamiętnych lat uwielbiałem komiksy. Moja przygoda z nimi rozpoczęła się z przygodami Asterixa i jego wiernych przyjaciół — dobrze pokrytego Obelixa wraz z przesympatycznym psiakiem Dogmatixem. Naturalnie takie pozycje jak polski Thorgal czy wiele innych dalej leżą na półkach w domu rodziców.

PanelFly pracuje nad natywną aplikacją, obecnie dostępną na iPhone, dla najnowszego iPad. O ile czytanie komiksów na małym ekranie telefonu czy iPod touch jest dla mnie wątpliwym pomysłem, a próbowałem zeskanować swojego Asterixa do PDF, to duży prawie 10″ iPad wydaje się być idealnym medium do ich czytania.

PanelFly ma obecnie w ofercie całkiem pokaźną listę komiksów, ciut za małą jak na mój gust, ale niemniej jednak może już być tylko lepiej. Przede wszystkim cieszą mnie pozycje Marvel, które czytałem wiele wiele lat temu i miło byłoby je powspominać.

Niestety z nieznanych powodów app wraz z dostępnymi w niej komiksami kupowanymi jako zakup-wewnątrz-aplikacyjny nie jest dostępny w polskim App Store … mam nadzieję, że PanelFly postara się dostarczyć swój program do szerszej listy fanów komiksów.

Link: PanelFly for iPad

Windows Phone 7 Series — iPhone killer?

21 marca 2010 · 19:36

Jeszcze w tym roku na rynek trafi najnowszy i wg. mnie największy konkurent dla iPhone — Windows Phone 7 Series. Może stać się też pierwszym iPhone-killerem (nienawidzę tego określenia). Dotychczasowe próbu Palma ze swoim WebOS oraz Google z Android są chwalone, ale daleko im do intuicyjności i spójności całego asortymentu Apple: iPhone i iPod oraz iTunes wraz z iTunes/App Store. Dopiero Microsoft spróbuje zaatakować firmę z Cupertino swoim combo Zune HD, Windows Phone Marketplace, XBox Live oraz Silverlight.

Windows Phone 7 Series

Microsoft na początku tego roku, podczas MWC (Mobile Word Congress) w Hiszpanii, zaprezentował swoją koncepcję WP7S — szkoda tylko, że wybrali tak kretyńską nazwę. Już widzę rozmowy znajomych:

Jak Ci się podoba mój Windows Phone 7 Series?
A Tobie mój iPhone/Pre/Droid?

W każdym razie Microsoft całkowicie zerwał z przeszłością oraz swoim wieloletnim sloganem towarzyszącym Windows Mobile 6.x, że telefony powinny odwzorowywać nasz styl pracy z PC-ta. Windows Phone 7 całkowicie zrywa z kompatybilnością swojego poprzednika i będzie budowany od podstaw — podobnie jak Android, WebOS oraz iPhone OS. Różnica polega na tym, że Microsoft porzuca ogromną ilość użytkowników oraz do końca roku stawia producentów urządzeń bazujących na WinMo 6.x w trudnej sytuacji — zmniejszona sprzedaż telefonów z nierozwijanym OS jest niezaprzeczalna. Patrząc jednak na gigantyczny spadek popularności ich platformy uważam, że postąpili słusznie; zresztą nie mieli przesadnie dużego wyboru. Wszystko co byłoby mniej niż radykalne nie miałoby szans przedrzeć się na rynku zrewolucjonizowanym przez model Apple.

Na MWC 2010 Microsoft zaskoczył wszystkich słowami:

Telefon nie jest komputerem! Musi mieć inny interfejs użytkownika dostosowany do jego rozmiaru.1

Najciekawszym jest, że Windows Phone 7 będzie bardzo zbliżony modelowo do oferty Apple. W odróżnieniu od WinMo 6.x oraz Android, producenci nie będą mieli dużego pola popisu w kategorii sprzętowych. Lista specyfikacji jest dosyć restrykcyjna, gdzie Google pozwala producentom na niemal pełną dowolność. Możliwe, że pozwoli to zachować podobną funkcjonalność jaką oferuje iPhone, gdzie niezależnie czy ma się model 2G czy 3GS to na wszystkich działają te same aplikacje (poza tymi wymagającymi GPS i kamery video — drobny procent). Zresztą pisałem o tym już w Polityce przyszłości oraz Google i Nexus One:

(…) Erick (z Google) potwierdza najgorszą, w moich oczach, możliwą strategię otwartego systemu – kompatybilność będzie zależała tylko i wyłącznie od zastosowanego hardware’u. Dla przykładu Google Earth nie będzie działał na T-Mobile G1 i podobnych, ponieważ ich procesory graficzne są za słabe. Jest to dla mnie kompletnie niepojęte – skoro ta sama aplikacja działa bardzo sprawnie na trzyletnim iPhone 2G to roczny G1 nie da rady? Jest to albo programistyczna farsa, albo ktoś kompletnie nie potrafi przewidywać strategii firmy na rok do przodu. Rozumiem, że dla surferów styl życia oparty o surf all day and party all night (surfuj cały dzień i imprezuj całą noc)  jest akceptowalny, ale tak potężna korporacja jak Google chyba potrafi zatrudnić człowieka rozumiejącego rynek telefonów komórkowych oraz potencjalne trendy rok później. Erick dodaje w wywiadzie również zdanie, że G1 jest obsolete (przestarzały, w domyśle bezużyteczny) – no przykro mi ponownie, ale pomimo znacznego wzrostu prędkości 3GSa to starocie jakimi są 2G i 3G są nadal bardzo użytecznymi telefonami!

Hardware

Microsoft po raz pierwszy bardzo restrykcyjnie podszedł do specyfikacji technicznej telefonów opartych na Windows Phone 7. Uważam to za jedyną słuszną drogę, aby potem nie występowały takie farsy jak z T-Mobile G1. Dotychczas firmy takie jak HTC czy Garmin tworzyli również nakładki na system operacyjny, nadając im tym samym unikalny feel i utożsamiali telefon ze swoim image. Wszystkie telefony niezależnie od producenta będą miały zbliżoną funkcjonalność oraz wygląd i pomimo tego, wszyscy producenci podeszli entuzjastycznie do tej nowej pozycji na rynku mobilnych systemów operacyjnych.

Dotychczasowo ogłoszona minimalna specyfikacja sprzętowa:

  • touchscreen o rozdzielczości 800×480 WVGA (w tej samej technologii co iPhone — koniec z piórkiem)
  • w późniejszym terminie ekrany 480×320 HVGA
  • pięć przycisków o predefiniowanych funkcjach: Start, wstecz, szukaj, kamera i on/off — apps nie mogą zmieniać funkcjonalności tych przycisków; telefony mogą mieć więcej, ale te 5 jest wymagane
  • capacitive multitouch ze wsparciem minimum czterech punktów dotykowych
  • procesor Qualcomm Snapdragon ze wsparciem DirectX 9 do grafiki — w przyszłości możliwe rozszerzenie na inne CPU
  • 256MB RAM lub więcej
  • 8GB wewnętrznej pamięci Flash lub więcej
  • brak wsparcia dla kart microSD
  • WiFi
  • AGPS (assisted GPS)
  • akcelerometr
  • radio FM
  • 5 megapikselowa kamera (lub więcej) z flashem

Interfejs użytkownika

Ten element przeszedł prawdziwą rewolucję — jest to całkowicie nowatorskie podejście do mobilnego OS pod paroma względami, ale nie ma chyba nic wspólnego z Windows Mobile 6.x. Koniec z przyciskiem Start. Koniec z multitasking. Oraz przede wszystkim koniec z Task Manager! Zniknęły również wszelkie checkboxy, okienka i rozwijane menu. Windows Phone 7 nie ma nic wspólnego pod względem UI z Windows 7. Kropka.

Inspiracją UI Windows Phone 7 był Zune HD. Intefejs jest identyczny, ale bardziej rozbudowany. Osobiście nie miałem nigdy w rękach konkurenta iPoda, ale na filmach bardzo podobał mi się sposób interkacji z nim. Sam Windows Phone 7 ma obecnie dwa motywy: jasny tekst na czarnym tle lub ciemny tekst na białym tle. Do wyboru są dodatkowo kolory akcentów: czerwony, pomarańczowy, niebieski i zielony. Jako, że obecnie całość jest jeszcze w fazie tworzenia to prawdopodobne są rozszerzenia lub zmiany w tej kategorii.

Zablokowany ekran jest podobny do tego znanego z iPhone, jednak poza datą, godziną oraz stanem baterii oferuje dodatkową funkcjonalność w postaci nadchodzących wydarzeń w kalendarzu, nieodebranych połączeń, itp. Tego mi właśnie obecnie brakuje …

UI — Hubs

Najciekawszym nowym elementem Windows Phone 7 są hubs — zbiory różnych podobnych tematycznie aplikacji. Jeśli przejrzycie ten wpis to zdjęcia z telefonem i kilkukrotnie szerszą od ekranu grafiką reprezentują ich wstępną funkcjonalność.

Nowatorskim podejściem jest poziome scrollowanie ekranów oraz w pełni interaktywne treści, zmieniające się na bieżąco. Przykładowo jeden z ekranów aplikacji Facebook będzie zmieniał się w zależności od aktywności naszych znajomych, podobnie do live feedu dostępnego z poziomu witryny serwisu.

WP7S również będzie posiadał wirtualną klawiaturę, pomimo technicznych możliwości implementacji fizycznej klawiatury (np. slider) przez producentów.

People hub:

Będzie pobierał kontakty z konta Gmail, Exchange, Facebook, Twitter, Windows Live i innych. Te wszystkie informacje następnie zostaną połączone w jedną długą listę kontaktów. Na jednym z ekranów będzie też np. dynamiczna lista zmieniająca się w zależności od popularności naszych kontaktów czy też możliwość uaktualniania swoich statusów na serwisach społecznościowych.

Pictures hub:

Zbiór lokalnie przetrzymywanych zdjęć wraz z tymi pobranymi z chmurek typu Facebook czy Windows Live. Będziemy również w tym miejscu mieli dostęp do zdjęć naszych znajomych. Naturalnie to stąd będziemy mogli uploadować zdjęcia do internetu. Dodatkowe aplikacje będą łączyły się z Pictures hub aby umożliwić np. edycję zdjęć — to tutaj znajdziemy takie pozycje jak Photoshop Mobile czy OldBooth od GetApp (jeśli napisaliby coś na platformę Microsoft).

Pozostałe hubs:

Pozostałe huby (Office, Music+video, Games i Marketplace) będą funkcjonowały dokładnie tak samo, katalogując odpowiednie informacje i aplikacje w prawidłowych lokalizacjach, oferując dynamicznie zmieniające się informacje mocno bazujące na dostępnie do internetu do takich serwisów jak XBox Live i innych.

Multitasking i kopiuj & wklej

Wzorem iPhone OS, WP7S nie będzie miał tradycyjnego multitasking. Raczej będzie to funkcjonowało na zasadzie jak obecnie działa chociażby aplikacja iPod na iPhone. Zamykane aplikacje będą zachowywały swój stan — ponowne otworzenie naturalnie go przywróci. Również wzorem Apple, Microsoft uruchomi usługę Microsoft Notification Service, która będzie funkcjonowała podobnie jak PNS.

Z najnowszych donosów wynika, że nie będzie kopiuj i wklej — przynajmniej w pierwszej wersji Windows Phone 7. Microsoft ponadto twierdzi, że …

… większość użytkowników i tak nie potrzebuje funkcjonalności schowka.

Seriously? Czy na prawdę nie potrafią wyciągnąć wniosków z błędów swoich konkurentów?

Podsumowanie

Nigdy nie myślałem, że te słowa padną z moich ust, ale z niecierpliwością czekam co przyniesie Windows Phone 7 Series. Jest to pierwsza interesująca platforma mobilna od czasu pojawienia się iPhone i wygląda na to, że Microsoft dobrzy przemyślał jej przyszłość oraz przewidział kierunek rozwoju. Nawet UI został wzbogacony o nowatorskie hubs, zamiast kopii iPhone OS. Najważniejsze, że nie popełniają błędów jakie wg. mnie czyni Google ze swoim Android.2

Zobaczymy jak to wszystko będzie integrowało się z OS X już przed początkiem 2011 roku.

  1. Parafrazując.
  2. Przynajmniej tak to dzisiaj wygląda.

iMac 27″ Core i7 — temperatury [update]

21 marca 2010 · 10:41

Największym plusem MacBooka Pro w zimowych warunkach są jego grzewcze właściwości. Odpada konieczność posiadania elektrycznego kocyka, a nogi i ręce pozostają ciepłe. W lecie niestety jest to równocześnie jego największą wadą. Procesor czy GPU w mojej 17-tce regularnie przy pracach w iMovie czy Lightroom potrafił osiągnąć temperaturę ponad 70 stopni Celsjusza.

iMaka naturalnie nie planuję trzymać na kolanach, ale warto wspomnieć o temperaturze i głośności jego pracy, szczególnie w porównaniu z MacBookiem Pro. Ten ostatni lubi wkręcać wiatraczki do 6000 rpm przy bardziej intensywnym korzystaniu z Flash lub przy pracach w programach typu iMovie, Lightroom (podczas eksportu np. kilkuset plików) i podobnych. W przypadku iMac nie byłem nawet pewien czy on w ogóle ma wiatraczki. Jeszcze nie widziałem, aby osiągnęły one wyższych obrotów niż defaultowe w widgecie iStat Pro.

Temperatury pracy w stopniach Celciusza na przykładzie iMovie:

Prędkość wiatraków (obr./min.):

Jeśli zależy Wam na testach w konkretnych warunkach czy przy wybranych aplikacjach to dajcie znać w komentarzach. Mogę również zrobić bezpośrednie porównanie z MacBook Pro 4,1 17″ 2.5GHz (Early 2008) jeśli chcecie, ale od razu mówię, że różnica jest kolosalna.

Dodam, że praca komputera przy powyższych obrotach jest całkowicie niezauważalna. Głośniej działa dysk w Time Capsule. Fakt, że przy intenstywniejszych pracach dyskowych słychać pracę HDD w iMaku, ale jest to bardziej basowy i znacznie cichszy dźwięk niż w TC. Zupełnie nie przeszkadza.

YouTube w 1080p:

Włączyłem Big Buck Bunny w 1080p — w tle był uruchomiony Lightroom (i nie wykonywał żadnych operacji). Po pięciu minutach dodatkowo włączyłem import 60-paru GB zdjęć do nowego katalogu w Lightroom.

Jedyna wyraźna róznica to prędkość wiatraka od procesora. Zwiększenie obrótów do 1050 rpm nie spowodowało żadnych zmian w głośności pracy komputera.

Gelaskins by Paweł Jońca

21 marca 2010 · 10:02

Pawła Jońcę zapewne znacie, chociażby z Mojego Jabłuszka. Teraz można nabyć Gelaskins z jego pracami na nasze iPhone. Do wyboru pozostaje nam 6 motywów, z czego trzy są dla mnie tak fajne, że nie potrafiłbym między nimi wybrać.

Linki:

OS X „bezpiecznieszy, ale gorzej zabezpieczony”

20 marca 2010 · 23:17

Expert od bezpieczeństwa, Charlie Miller (znany jako 0xcharlie) zamierza pokazać w jaki sposób znalazł 20 bugów w systemie operacyjnym Apple — OS X. Prezentacja odbędzie się podczas konferencji CanSecWest w przyszłym tygodniu.

Charlie mówi, że:

(OS X) jest bezpieczniejszy, ale gorzej zabezpieczony.

Te słowa wynikają z faktu, że OS X rzadko kiedy staje się celem ataków, mając stosunkowo małą bazę użytkowników.

Miller również powiedział:

Mac OS X jest jak mieszkanie na wsi, na farmie bez zamków w drzwiach, podczas gdy Windows jest jak mieszkanie w domu z kratami na oknach w złej dzielnicy miasta.

Z doświadczeń Millera wynika, że podejście Apple do zabezpieczania dziur jest bardzo zrelaksowane. Przesadnie nie przejmują się takimi problemami, ze względu na image komputerów Apple — nikt nie wstrzyma się z zakupem Maka ze względu na potencjalne braki w bezpieczeństwie. Dotychczas nie było sytuacji, która podważyłaby tą opinię.

(ź) h-online.com

Time Machine — wykluczanie plików i folderów

20 marca 2010 · 20:22

Time Machine jest niewątpliwie jednym z wygodniejszych sposobów robienia backupów, niezależnie czy korzystamy z Time Capsule czy zewnętrznego dysku twardego. Nie zawsze jednak chcemy wszystko archiwizować, jak chociażby folder Pobrane rzeczy, który wykorzystuję dodatkowo jako katalog tymczasowy.

Dodawanie pozycji do listy wykluczonych plików i folderów jest bardzo proste — wystarczy wejść w Preferencje systemowe i kliknąć w Time Machine. Zgodnie z powyższym obrazkiem, należy następnie wybrać Opcje…

Jeśli przyciski są wyszarzone to należy otworzyć kłódkę.

Otworzy się okno dialogowe, w którym wystarczy dodać niezbędne pozycje za pomocą symbolu +, a na koniec zatwierdzić przyciskiem.

Smacznego!

27″ Cinema Display i Mac Pro 12-core

20 marca 2010 · 19:48

AppleInsider donosi, że w już w czerwcu zobaczymy nowe modele Apple Cinema Display — młodszy brat o rozmiarze 27″. Design ma być zbliżony do modelu 24″, obecnego na rynku od 2008 roku. Nowe ACD ma kod „K59” i korzysta z tego samego panelu IPS co iMac 27″ o rozdzielczości 2560×1440. Opóźnienie ma wynikać z wysokich cen samych LCD co utrudniałoby konkurowanie z firmami trzecimi.

Druga plotka sugeruje, że Apple w tym samym czasie wypuści na rynek najnocniejszą wersję swojego flagowego komputera — 12. rdzeniowego Mac Pro (2 x 6 rdzeni). Komputer bazowałby na drogich Intel Xeon „Gulftown” serii 5600, również w wersji jednoprocesorowej. Procesor ma być dostępny już w kwietniu i będzie taktowany 2.66, 2.8, 2.93 oraz 3.33GHz.

Inne źródła sugerują, że to jednak będą dwa Core i7-980X Extreme Edition. Konieczne byłoby zaprojektowanie całkowicie nowej płyty głównej co potencjalnie obniżyłoby koszty, ale przy stosunkowo niskiej sprzedaży Mac Pro, nie jest prawdopodobne.

10.6.3 już wkrótce

20 marca 2010 · 19:29

AppleInsider twierdzi, że w związku z coraz szybciej wypuszczanymi wersjami developerskimi Snow Leopard 10.6.3 (obecnie build 10D572), możemy się wkrótce spodziewać oficjalnego uaktualnienia w Software Update. Jedynym innym powodem tak szybkiego wypuszczenia kolejnej wersji może być krytyczny błąd.

OS X 10.6.3 będzie zawierał w sobie poprawki QuickTime X, przyśpieszy pracę 64-bitowego Logic Pro oraz zapewni lepszą kompatybilność z drukarkami i aplikacjami OpenGL.

10D572 waży niecałe 790MB jako Combo Update.

Swiss Snow

13 marca 2010 · 09:59

Zgodnie z reklamą Apple, przed wyjazdem na narty postanowiłem przeszukać App Store pod kątem regionalnych apps. Ku mojemu zdziwieniu na pierwsze miejsce wskoczyły programy stworzone przez szwajcarską instytucję odpowiedzialną za turystykę. Swiss Snow był pierwszy wraz z pozycją letnią na drugim miejscu.

Swiss Snow ma wbudowaną mapę tras narciarskich, w bardzo wysokiej rozdzielczości, więc przybliżanie nie pogarsza jakości w żaden sposób. Każda miejscowość posiada przynajmniej kilka webcamów oraz mamy dodatkowo dostęp do Google Maps bez wychodzenia z app. Na deser pozostają informacje dotyczące wybranej miejscowości, takie jak pogoda, ilość otwartych wyciągów itp.

Może rzeczywiście slogan „There’s an app for that!” ma coś w sobie. Gdyby jeszcze roaming danych tyle nie kosztował … i żeby w Polsce promowali takie aplikacje …

Wpis stworzy za pomocą WordPress for iPhone.

iPad i MobileMe

12 marca 2010 · 18:27

Dotychczas nie było oficjalnej informacji o tym jak MobileMe będzie współpracowało z iPadem. Niektóre serwisy internetowe wspominały o braku „Push Everything”, czyli poczty, kalendarzy i kontaktów, a inne wspominały, że będzie to dopiero dostępne w iPhone OS 4.0.

Nie zauważyłem wcześniej tego tematu na stronie Apple odnośnie iPada i MobileMe, więc być może informacja już istnieje od jakiegoś czasu. W każdym razie wygląda na to, że będzię w pełni wykorzystana jej funkcjonalność łącznie z Pushem, synchronizacją bookmarków Safari, zdalnym wymazaniem jego zawartości w przypadku zgubienia oraz znalezienia narzędziem typu Find my iPhone.

Lightroom – Histogram (5)

12 marca 2010 · 15:52

Zapraszam na piąty odcinek samouczków Lightroom. Dzisiaj szczegółowo zostanie omówiony histogram oraz wybrane narzędzia bezpośrednio pod nim takie jak crop, spot removal tool i narzędzie do usuwania czerwonych oczu.

Jakość filmu poprawi się jak YouTube skończy swoją obróbkę.

Akcesoria dla iPada już do kupienia

12 marca 2010 · 15:41

Wraz z pojawieniem się iPad w Apple Store, towarzyszą mu akcesoria:

  • iPad Case — dostępny będzie 3. kwietnia w cenie $39.
  • iPad Keyboard Dock — pojawi się dopiero w połowie kwietnia ($69)
  • iPad 10W USB power adapter — będzie dostępny pod koniec kwietnia ($29)
  • iPad dock — podobnie jak iPad Case będzie dostępny w dniu premiery iPada ($29)

Przypominam, że klawiatura Apple Wireless działa z iPadem za pomocą bluetooth. Wszystko o iPadzie przeczytacie tutaj.

Niestety nic dalej nie wiadomo o Camera Connection Kit, a szkoda bo jest to potencjalnie najważniejsze akcesorium na jakie czekam, umożliwiające zgrywania zdjęć bezpośrednio z aparatu i/lub karty pamięci SD.

Preorder iPada dostępny!

12 marca 2010 · 14:44

Osoby mieszkające w USA od ten chwili mogą dokonywać preorder długo oczekiwanego iPada. Produkt znajdzie się u kurierów dopiero 3. kwietnia (model WiFi + 3G późnym kwietniem), ale wiele osób zapewne skorzysta z tej opcji, szczególnie w obliczu plotek o początkowo utrudnionej dostępności.

iPad utrzyma znane od stycznia ceny:

Na głównej strony sklepu następujące zdjęcie zaprasza kupujących:

Po kliknięciu mamy do wyboru model iPada. Apple dodatkowo informuje nas o ograniczeniu dwóch sztuk na osobę przy tym wstępnym zamówieniu oraz że iPady dotrą do klientów 3. kwietnia 2010 (lub 5.04 jeśli dostawa w sobotę nie jest możliwa) — tego samego dnia, w którym będzie można zrobić sobie spacer do Apple Store.

Tymczasem zapraszam do przeczytania „Wszystko o Apple iPad„.

Safari 4.0.5

11 marca 2010 · 23:28

W Uaktualnieniach czeka na Safari 4.0.5 ważący 31.8 MB. Pobiera się błyskawicznie. Łatka niestety wymaga restartu komputera, co całkowicie pokrzyżowało mi plany bicia własnych rekordów … Trudno się mówi …

Apple wspomina o następujących poprawkach, a w link na dole znajdziecie bardziej szczegółowe informacje na temat wprowadzonych ulepszeń:

  • poprawiona wydajność dla Top Sites
  • pluginy od osób trzecich mają poprawioną stabilność
  • poprawiono stabilność stron z formularzami i grafiką wektorową
  • naprawiono problem, który uniemożliwiał Safari zmiany ustawień na wybranych modelach Linksysa
  • naprawiono możliwość komentowania dokumentów dla niektórych użytkowników serwisu iWork.com

Więcej informacji znajdziecie tutaj: HT1222

Lightroom – Historia i Snapshots (4)

11 marca 2010 · 15:01

Zapraszam dzisiaj na kolejny screencast poświęcony Adobe Lightroom 2. Tematem dzisiejszego samouczka jest pokazanie funkcjonowania Snapshots oraz omówienia panelu Historia w module Develop.

Zapraszam:

Jakość poprawi się jak YouTube skończy swoje obróbki.

iMac 27″ Core i7 – diabeł wcielony

10 marca 2010 · 12:44

Tydzień temu zdecydowałem się na zakup nowego iMac 27″ z procesorem Core i7. Jednym z powodów była cena Mac Pro oraz fakt, że jednak zajmuje znacznie większą przestrzeń pod biurkiem niż iMac na biurku. Przyznaję, że miałem równiez ochotę na duży ekran po krótkiej przygodzie z Dell 30″ u kolegi w biurze.

Specyfikacja techniczna

Obecna seria iMaków jest dostępna w dwóch rozmiarach — 21.5″ oraz 27″. Ten pierwszy może pochwalić się kontrowersyjną rodzielczością 1920×1080 pikseli, a większy 2560×1440. Monitory 30″ obecnie mają rozdzielczość na poziomie 2560×1600, więc różnica jest w ilości przestrzeni w pionie oraz w proporcjach ekranu: 16:10 vs. 16:9. Wszystkie modele mają ekrany wykonane w technologii IPS z podświetleniem LED.

Rodzina iMac ma do dyspozycji dwie rodziny procesorów: dwurdzeniowe Core 2 Duo taktowane 3.06GHz lub opcjonalnie 3.33GHz oraz czterordzeniowe Core i5/i7 taktowane 2.66 i 2.8GHz odpowiednio. Te pierwsze są wyposażone w 3MB L2 cache w wolniejszej wersji i 6MB w szybszej. Czterordzeniówki posiadają natomiast 8MB.

Dyski dostępne są w pojemnościach od 500GB dla najtańszego modelu, poprzez najpopularniejszy rozmiar 1TB do opcjonalnych 2TB — wszystkie naturalnie kręcą się z częstotliwością 7200rpm. Nie ma możliwości zamówienia SSD, ale nie widzę powodu, dla którego nie miałby działać prawidłowo.

Mniejsze iMaki posiadają dwa sloty na pamięci i obsługują maksymalnie 8GB podczas gdy 27″ ma ich aż 4 i oficjalnie może pomieścić 16GB RAM.

Tym razem do dyspozycji kupujących są trzy różne modele kart graficznych. Znana z Macbooków nVidia 9400M znajduje się tylko w najtańszym modelu 21.5″. O krok wyżej znajdziemy ATI Radeon HD 4670 wyposażoną w 256MB pamięci GDDR3 — obecna jest w obu rozmiarach. Model 27″ może się natomiast pochwalić, opcjonalną w modelach dwurdzeniowych i standardem w czterordzewniówkach, kartą ATI Radeon HD 4850 z 512MB GDDR3.

Na wyposażeniu wszystkich modeli znajdziemy również cztery porty USB, jedno złącze FireWire 800, slot dla kart SD, gigabitowy ethernet, wbudowane WiFi 802.11n, bluetooth oraz małą klawiaturę i myszkę Magic Mouse — te ostatnie łączą się z komputerem bezprzewodowo. Naturalnie na specjalnej zamówienie można zażyczyć sobie taką samą, ale przewodową klawiaturą lub pełną z klawiszami numerycznymi. Myszkę można też zastąpić starszą, nazywaną obecnie Apple Mouse.

Komputery dalej reprezentują wagę lekką — 9.3kg dla 21.5″ i 13.8kb dla 27″. Biorąc pod uwagę, że monitor Eizo 24″ waży niecałe 11kg to jest to zacny wynik.

Ekran

Rozdzielczość 2560×1400 px jest naprawdę imponująca. Pozwala całkowicie przeorganizować pracę na biurku — otwarcie kilku okien obok siebie nie stanowi absolutnie żadnego problemu i znacząco poprawia to ergonomię pracy. Przez wiele lat korzystałem z rozdzielczości 1600×1200 na Thinkpadzie 15″, więc przesiadka na MBP 17″ w 1920×1200 nie była taka drastyczna. Podłączenie do tego ostatniego 24″ monitora o tej samej rozdzielczości jednak całkowicie zmieniło moje wyobrażenie o przestrzeni. Kolejna zmiana na 27″ ponownie zaszokowała mnie — tak duża przestrzeń robocza to nirwana dla geeków komputerowych.

Rodzina iMac niestety dalej upiera się przy przykrywaniu ekranu taflą szkła. Taflą lubiącą odbijać światło. Duże ilości światła! Tego najbardziej się obawiałem i niestety moje obawy spełniły się — okno za moimi plecami oraz z boku potrafi działać jak lustro. Jednak po tygodniu pracy oczy zaczynają patrzeć przez odbicie na zawartość ekranu, który okazuje się w pełni czytelny nawet przy bezpośrednio padających promieniach słonecznych. Oczywiście matowy ekran daje znacznie lepsze rezultaty pod tym względem, ale obawiałem się najgorszego i pomimo lekkiego momentami dyskomfortu jestem zadowolony z kompromisu. Ekran glossy zapewnia bardziej nasycone kolory, co staje się szczególnie widoczne po wydrukowaniu odbitki, która nagle staje się wyblakła. Jako, że jest to istotne głównie dla grafików i fotografików, to polecam wyposażenie się w drugi monitor — oba modele iMaków zapewniają wyjście Mini DisplayPort, do którego dostępne są przejściówki na DVI, dual-link DVI, VGA oraz HDMI. Podświetlenie LED ma jedną wyraźną różnicę jeśli chodzi o nagrzewanie się ekranu w porównaniu ze świetlówkami, które potrzebują około 30 minut na pełną jasność — iMac jest natychmiast gotowy do pracy.

Na powższym zdjęciu najbardziej ekstremalnym przypadek z jakim się dotychczas spotkałem w kwestii odbić — siedząc na wprost jest jednak znacznie mniej zauważalne co obrazuje poniższe zdjęcie.

Wydajność

Dzisiejszy software w większości nie potrafi wydajnie wykorzystywać wielu rdzeni, dlatego technologia TurboBoost potrafi przekazać niewykorzystaną moc z pozostałych do tych najbardziej obciążonych i skutkuje to częstotliwością 3.2GHz w Core i5 oraz 3.47GHz w Core i7. Dodatkowo Hyper-Threading tworzy w sumie osiem wirtualnych rdzeni. To wszystko skutkuje pięknymi wynikami w benchmarkach, ale robi jeszcze większe wrażenie w codziennej pracy.

Geekbench 32-bitowy daje wynik ponad 8,200 punktów wg. strony producenta programu, ale własne testy dały mi wyniki przekraczające 8,500 w trybie 32-bitowym i ponad 9,700 w 64-bitach. Mój Macbook Pro Core 2 Duo 2.5GHz uzyskał trzykrotnie niższe wyniki! A nigdy nie narzekałem na jego wydajność …

Wrażenia subiektywne podczas korzystania z samego systemu są imponujące — wszystko się uruchamia, zamyka, przesuwa i animuje błyskawicznie. Bez zastanowienia. Bez wahania! Niemal wyprzedza myśli.

Uruchamianie bardziej ambitnych aplikacji, takich jak Lightroom z biblioteką ponad 66GB zdjęć trwa 5 sekund do załadowania się ekranu z minuaturkami w kiepskiej jakości i kolejne 3 aż zostaną wygładzone. To wszystko z dziewięcioma uruchomionymi programami w tle. Photoshop teraz przestał pokazywać pasek postępu podczas nakładania filtrów na 12 megapikselowe zdjęcia. Ogólnie — wszystko po prostu działa! iMovie skrócił czasy renderingu kilkuminutowych screencastów z 1.5-2 godzin do 20-30 minut. Pomijam już zupełnie fakt, że porównuję czasy materiałów 720p na MacBooku Pro z 1080p na iMaku …

Podsumowanie

Jeśli iMac 27″ Core i5 jest wilkiem w owczej skórze, to model i7 może już tylko być diabłem wcielonym!

Poprzednie wpisy na ten temat:

  1. iMac 27″ — wyjmujemy z pudełka
  2. iMac 27″ — pierwsze wrażenia

Komputer jest moją prywatną własnością i nie dostałem żadnych zniżek, promocji ani innych benefitów za napisanie tej recenzji.

TotalFinder — zakładki dla Finder

10 marca 2010 · 10:37

Znalazłem wczoraj ciekawy hack dla Finder.appTotalFinder umożliwia korzystanie z zakładek w stylu Safari i innych przeglądarek internetowych w oknach Findera. Program działa tylko pod Snow Leopard i również umożliwia uruchomienie dwóch zakładek obok siebie w stylu starego dobrego Norton Commander. Aplikacja nie ingeruje w sam Finder.app i autor zapewnia, że pomimo wczesnej wersji jest bardzo stabilna.

Osobiście nie planuję testować jej z jednego prostego powodu — obawiam się, że potem nie będę mógł bez niej żyć. Jeśli macie jakieś doświadczenia lub uwagi to zapraszam do komentarzy!

Link: TotalFinder

MacHeist nanoBundle2 odblokowany!

9 marca 2010 · 20:28

Osiągnięto cel 50,000 sprzedanych paczek MacHeist nanoBundle 2 — sam zdecydowałem się przed paroma minutami jak zobaczyłem metę! Teraz już tylko pozostał Tweetie, który osiągnie cel za kolejne 6,789 paczek.

Przy okazji dostałem dodatkowy rabat z nieznanej mi przyczyny … może z poprzedniego MH?

A oto 50. tysięczny zakup, niestety nie mój:

Smacznego!

Jaki RAM do naszego Mac?

9 marca 2010 · 19:52

Jeśli nie wiesz jakiego typu RAM wymaga Twój Mac to jest prosty sposób na sprawdzenie co obecnie siedzi nam pod maską. Wystarczy kliknąć w logo jabłuszka w górnym lewym rogu ekranu, wybrać z listy Ten Mac, a następnie w okienku wybrać Więcej informacji (1).

Ta czynność otworzy program o nazwie Profil Systemu (System Profiler). Za jego pomocą możemy sprawdzić wiele informacji o naszym komputerze klikając na poszczególne wiersze w lewej kolumnie. Jedną z nich jest pozycja Pamięć/Memory, w której możemy podejrzeć informacje o obecnie zainstalowanych kościach.

Dla przykładu:

Mój iMac ma cztery sloty na RAM, z których dwa są zajęte przez 2GB kości DDR3 SO-DIMM taktowane częstotliwością 1066MHz (inaczej zwana PC3-8500). SO-DIMM to nazwa stosowana dla pamięci przeznaczonych dla notebooków, ale bodajże poza Mac Pro wszystkie obecne modele Maków korzystają z takiego typu (MB, MBP, iMac i Mac mini). Istotna jest też częstotliwość taktowania kości — nie może być wolniejsza od, w tym wypadku, 1066MHz. Starsze komputery mogą wymagać innych — przykładowo wolniejszych DDR2 SO-DIMM 667MHz (PC2-5300) dla MBP early 2008. Przypominam również o konieczności obsadzania slotów parami takich samych kości. Na powyższym screenie widać DIMM0 z parami BANK 0 i BANK 1 oraz DIMM1 z podobnym kompletem.

Zalecane są raczej markowe kości RAM, np. Corsair, CSX, Geil, GoodRAM i inne. Z jakiegoś powodu niezalecane są Kingstony i no-name, chociaż z tymi przedostatnimi w PC-tach nigdy nie miałem problemów.

Uaktualnienie

Oto screenshot obsadzenia banków pamięci z mojego MacBook Pro early 2008:

Prace konserwacyjne

9 marca 2010 · 12:22

Dzisiaj przeprowadzałem drugi etap prac konserwacyjnych Makowego ABC i przenosiłem ostatnie zaległe posty z bloga na ten portal. Kilka miesięcy temu jeszcze miałem trochę inne pomysły i wyobrażenia o współpracy obu blogów, jednak nowy rok zmienił moje podejście do kilka tematów.

Przeniesione zostały już wszystkie z serii wyjmujemy z pudełka oraz kilka recenzji, m.in. iPoda nano 5G. Obecnie już (chyba!) wszystkie istotne wpisy z bloga zostały skopiowane na Makowe ABC.1

Przepraszam za spam na Twitterze — było to spowodowane uaktualnianiem adresów i wytczka automatyzująca tą czynność ponownie je zareklamowała. Odnośniki (głównie na stronie Recenzje) również zostały uaktualnione.

Proszę o maila ze strony kontaktowej lub komentarz pod wpisem w przypadku znalezienia jakiś problemów, które być może przeoczyłem.

  1. Oryginały nadal znajdują się w archiwum blog.moridin.pl.

Time Machine po kablu

9 marca 2010 · 10:13

Z Time Capsule korzystam już 14 miesięcy (i nie padł mi jeszcze zasilacz!) i dotychczas był wykorzystywany przez mojego MacBook Pro, czyli z definicji Time Machine robił backup za pomocą WiFi. Wraz z przesiadką na iMac postanowiłem zacząć od nowa, ponieważ wszystkie krytyczne dane mam teraz na stacjonarnym komputerze, a laptop posiada co najwyżej kopie. W tym celu wymazałem Time Capsule kilka dni temu i zrobiłem pełny backup nowego komputera.

Ze względu na fakt, że oba urządzenia nie będą nigdzie wędrowały to zdecydowałem się na połączenie ich obu za pomocą kabla ethernetowego — teraz zamiast 802.11n mam gigabitowe połączenie. Wzrost prędkości jest ogromny! Korzystanie z Time Machine za pomocą WiFi wymaga niewyobrażalnej cierpliwości, szczególnie w przypadku gdy chcemy przeglądać jego zawartość. Backup nawet kilku MB trwa ładnych parę minut. Po przejściu na kabel wszystko działa w czasie rzeczywistym!

Jeśli macie laptopa i na codzień korzystacie z WiFi to polecam podłączanie kabla na okresy, w których chcecie dobrać się do zarchiwizowanych danych. Jeśli z jakiegoś powodu macie iMac lub Mac Pro podłączonego po WiFi … czas wydać 22.90PLN na CAT5e. Różnica jest kolosalna!