Jeśli chcecie mnie wesprzeć to zapraszam do kupna mojego poradnika "Jakim jesteś Makiem?".

iPhone 4 i iOS 4 — skrót informacji

7 czerwca 2010 · 23:22

Apple zaprezentowało dzisiaj swoją najnowszą iterację smartphone’a — iPhone 4. Wraz z nim premierę miała również nowa wersja systemu operacyjnego, dotychczas nazywany iPhone OS. Była to nazwa nie do końca odpowiednia, biorąc pod uwagę że pod jego kontrolą również działa iPad oraz być może w przyszłości Apple TV1. Od dzisiaj jego nazwa brzmi iOS.

Zapraszam do przeczytania dzisiejszej relacji tekstowej z WWDC 2010 na live blogu (klik!).

Nowości

Wbrew pozorom nie ma ich specjalnie dużo. Na wzmiankę na pewno zasługuje FaceTime — Skype pod szyldem Apple umożliwiający prowadzenie wideo rozmów przez WiFi. Nie jest to sprecyzowane, ale nie ma przeciw wskazań aby działało to na 3G. W USA AT&T oczywiście nie wytrzyma naporu danych, ale być może Apple nie wprowadzi tego ograniczenia np. w Europie.

Technologia zwana Retina display zapowiada nowy ekran o podwyższonej rozdzielczości — 960x640px. Daje to w sumie ponad 300 ppi2, więcej niż ludzkie oko jest w stanie rozróżnić. W szczególności czcionki będą dzięki temu niesamowicie gładkie i wyraźne.

Pozostaje jeszcze wspomnieć o nowej matrycy aparatu (5MP) z lampą błyskową oraz możliwością nagrywania filmów HD. Temu ostatniemu będzie również towarzyszyła aplikacja do edycji i obróbki filmów bazująca na iMovie z pakietu iLife. Będzie nosiła tą samą nazwę tak na marginesie. Przednia ściana telefonu, obok głośnika, również została wyposażona w kamerę, ale nie znam jej rozdzielczości (VGA?).

Aplikacja iBooks również pojawi się wraz z iOS 4 i będzie miała podział na książki oraz PDFy. Odejdzie konieczność korzystania z takich programów jak GoodReader czy Air Sharing.

iPhone 43 dostępny będzie w dwóch kolorach — białym i czarnym. Z tą różnicą, że ten pierwszy dziewiczą biel pokaże również na przedzie.

Na pozostałych blogach oraz stronach Apple będziecie mogli przeczytać więcej szczegółów na temat nowego iPhone. Swój komentarz dopiero wyrażę w osobnym wpisie po obejrzeniu Keynote — wolałbym przekazać Wam pewniejsze informacje wraz z własnym komentarzem, a nie bazować wszystko na blogach anglojęzycznych.

Jak ktoś już zdobędzie linka do keynote to będę wdzięczny za info!

  1. Moje prywatne domysły.
  2. Punktów na cal.
  3. Udało mi się przewidzieć dzisiaj przed samym WWDC jego nazwę!

WWDC 2010 na żywo z nami

7 czerwca 2010 · 10:57

Już dzisiaj, o godzinie 18:00, zapraszamy wspólnie z Moim Jabłuszkiem, StreamOnline.pl oraz iPod.info.pl na relację na żywo z WWDC 2010. W programie są m.in. konkursy dla oglądających wraz z nagrodami oraz perełka wieczoru:

Rozmowa z korespondentem z Moscone Center!

Relacja będzie dostępna w kilku formach:

  1. Na www.MakoweABC.pl/live — przekaz video oraz tekstowy LiveBlog.
  2. Na twitterze u @MakoweABC będą dodatkowo pojawiały się najważniejsze wiadomości wieczoru.

Transmisja video jest obsługiwana przez StreamOnline.pl.

Zapraszamy!

Apple HTML5 Showcase

4 czerwca 2010 · 15:12

Jeśli jeszcze nie widzieliście wszystkich, a przynajmniej większości możliwości HTML5 i CSS3 to koniecznie wpadnijcie na nową stronę Apple HTML5 Showcase.

Przedstawiają na niej wszystkie najważniejsze działy, czyli wideo, audio, typografię oraz kilka innych.

Sam przed chwilą skończyłem jej przegląd, oczywiście na iPadzie. Jestem pod wrażeniem jak to wszystko szybko i gładko chodzi.

Zapraszam:

Apple HTML5 Showcase

Sent from my iPad

„Kradzież, wymuszenie, seks” — D8 ze Steve Jobsem

2 czerwca 2010 · 14:31

Dzisiaj, o trzeciej nad ranem rozpoczęła się konferencja D8 prowadzona przez Walta Mossberga i Karę Swisher. Pierwszym i jednym z najbardziej oczekiwanych gości był Steve Jobs.

MSFT i Flash

Kara wspomniała, że „przeskoczyliście w tym tygodniu Microsoft„, a w odpowiedzi usłyszała, że jest to surrealistyczna sytuacja. Jobs zaczął wspominać o dniach kiedy byli na krawędzi bankructwa, ale jak się obejrzał to znalazł ludzi wierzących w Apple i tak oto znaleźli się tutaj gdzie są dzisiaj. Ciekawym faktem jest jego zbycie przeskoczenia MSFT słowami, że „to tak naprawdę nic nie oznacza„. Widać, że szef Apple obecnie skupia się na przyszłości, w których komputery stacjonarne staną się mniej popularne. Ale o tym za chwilę …

Steve Jobs o wyprzedzeniu Microsoft i technologii Flash:

Walt poruszył naturalnie temat technologii Flash, wielkiego nieobecnego na rynku mobilnych technologii, a w szczególności na platformie iPhone OS. Steve wierzy, że każda technologia ma swoją wiosnę, lato, jesień, a następnie trafia na technologiczny cmentarz. Apple stara się również inwestować czas i pieniądze we wschodzące technologie, a nie zbliżające się do końca swojego żywota. Wspomina, że zaproponowali Adobe zaprezentowanie im szybszego i lepszego Flash, ale oni się już nigdy nie odezwali. Dopiero po prezentacji iPada zaczęli robić „smród” wokół całej sprawy i to skłoniło Steve’a do napisania „Przemyśleń nt. Flash”.

Apple ma w historii kilka podobnych kroków, łącznie z przejściem na dyskietki 3.5″ z 5.25″, implementację USB w iMakach i jednoczesne pozbycie się wspomniach napędów dyskietek. Steve również podkreślił, że pozbyli się napędu DVD w MacBookach Air. Jakby nie patrzeć, cała seria pozostałych Maków posiada ten napęd. Pytaniem dla mnie już teraz pozostaje kiedy one też odejdą w zapomnienie? Ewidentnie nie doczekamy się napędów Blu-ray w komputerach spod znaku Jabłka, czego braku zupełnie nie odczuwam. Przyszłość będzie leżała w chmurze i patrząc jak rzadko wykorzystuję płyty DVD przez ostatnie 2-3 lata to zastanawiam się już tylko jak Apple efektywnie dostarczy mi nowy pakiet Final Cut Studio.

Na koniec padło pytanie czy to nie konsumenci zdecydują jak bardzo chcą tej technologii w swoich urządzeniach, na co Jobs odpowiedział, że starają się robić jak najlepsze produkty dla swoich klientów, a Flash nie jest wystarczająco dobry.

Jeśli nam się uda, to ludzie je kupią. Jeśli nie, to nie sprzedamy za wiele. A muszę powiedzieć, że ludzie chyba bardzo lubią iPada!

Gizmodo

Kolejnym ciekawym tematem była sprawa zagubionego/skradzionego iPhone następnej generacji. To w zasadzie pierwsza okazja dla świata poznać stronę Steve’a na ten temat. Wspomniał, że dalej trwa debata czy Gray Powell go niechcący zostawił, czy że wyjęto mu go z plecaka. Zażartował też, że wszystkie dotychczasowe wydarzenia mają w sobie wątki kradzieży, wymuszenia oraz że jest pewien, że seks też gdzieś się w nich znajdzie. W skrócie powiedział, że to współlokatorka Briana Hogana zadzwoniła po policję (nie do Apple!) po tym jak podłączył telefon do jej komputera.

Jobs o historii iPhone i Gizmodo:

Google

Walt rozpoczął temat od wspomnień walki z Microsoftem, którą Apple przegrało. Steve powiedział, że nigdy nie traktował tego jako wojnę i być może dlatego właśnie przegrali. W sprawie Google stwierdził po prostu, że to oni zaczęli z nimi konkurować, a Apple nie wszedł w wyszukiwarki i nie zamierza nimi się zajmować. Widać nie był to dla niego komfortowy temat, ponieważ pytanie czy czuje się zdradzony przez nich odpowiedział, że „moje życie seksualne jest całkiem niezłe„. Steve zaprzeczył również, aby usuwali wbudowaną wyszukiwarkę Google z mobilnego Safari, a zakończył słowami:

Tylko dlatego, że z kimś konkurujemy nie oznacza, że musimy być niegrzeczni.

iPad był przed iPhone

Steve zdradził mały sekret o historii powstania iPhone oraz iPad. Jego wizja szklanego dotykowego ekranu dotyczyła tego większego formatu, więc zapytał się swoich inżynierów czy są w stanie zrobić szklany ekran z technologią multitouch. Pół roku później dostarczyli mu „ten wspaniały ekran„, więc Jobs przekazał go inżynierowi odpowiedzialnemu za tworzenie interfejsów użytkownika. Kilka tygodni później pokazał mu scrollowanie inercyjne i parę innych rzeczy.

Pomyślałem: Mój Boże! Możemy zbudować z tym telefon!

Steve Jobs nt. powstania iPhone i iPad:

Czy tablet zastąpi laptopa?

Rozmowa dosyć zgrabnie przeszła do powyższego pytania, zadanego przez Mossberga. Steve porównał laptopy do pickupów używanych przez farmerów — kilka/kilkanaście lat temu większość takie miała. Wraz z przeprowadzaniem się ludzi do miast, zastępują je samochodami.

Na dzień dzisiejszy mogę sobie wyobrazić pracę tylko na iPadzie, ale ze względu na pewne ograniczenia i jego zależność od synchronizacji (chociażby zdjęć) z komputerem, to jednak nie zdecydowałbym się na taki krok. Gdybym był teraz w liceum? Prędzej. Po cichu liczę właśnie na większą niezależność i swobodę w nadchodzącym iPhone OS 4 w wersji iPadowej. Systemie, który pozwoli stać mu się bardziej niezależnym komputerem.

Co ciekawe, będąc niedawno na szkoleniu nowego nieliniowego programu (na PC niestety) do montażu video, Edius, notatki robiłem sobie na iPadzie. Padło pytanie od innych uczestników: „Czego nie możesz na tym robić?” Odpowiedziałem, że właśnie montażu.

Steve na konferencji powiedział, że uważa dostępne obecnie aplikacje za czubek góry lodowej. Oczekuje jeszcze na programy do tworzenia contentu oraz edycji video.

Dzień jak co dzień

Kara zapytała Steve’a Jobsa jak wygląda jego dzień pracy. Odpowiedział, że ma jedno z najlepszych zadań na świecie. Dane mu jest wchodzić do firmy i pracować w „piaskownicy” z niektórymi z najgenialniejszych ludzi na świecie. Mówi, że Apple zorganizowane jest jak startup — nie ma kompletnie żadnych komisji. Spotykają się przez trzy godziny codziennie i rozmawiają o interesach oraz o tym co się dzieje na świecie.

Jesteśmy świetni w dzieleniu rzeczy na odpowiednie zespoły i [przede wszystkim] rozmawiamy ze sobą. Przez cały dzień spotykam się z ludźmi i rzucam swoimi pomysłami. Aby mieć wspaniałych ludzi trzeba pozwolić im wpadać na wspaniałe pomysły. Po co miałbym tu być gdybym nie mówił o swoich?

Wartości

Temat chciałbym zakończyć wypowiedziami Steve’a na temat wartości. Ludzi sugerowali mu, aby odpuścił Gizmodo.

Nie powienieneś próbować dopaść dziennikarza tylko dlatego, że kupili kradziony towar i próbowali na Tobie coś wymusić.

Zastanawiałem się nad tym długo i doszedł do wniosku, że najgorszą rzeczą która mogłaby się wydarzyć to nie trzymaniu się naszych podstawowych wartości i pozwolić im ujść z tym na sucho. Nie mogę tego zrobić. Wolałbym zrezgynować [z pracy].

Nasze wartości się nie zmieniły. Nadal próbujemy robić to co wtedy przychodząc codziennie do pracy — budować najlepsze produkty.

Nic nie poprawia mi humoru bardziej niż dostać emaila od kogoś piszącego jaki świetny jest jego nowy iPad. To daje mi siłę kontynuować. To jest to co dało mi siłę wtedy i to co da mi siłę w przyszłości.

Powstrzymam się od upubliczniania moich wniosków z powyższego, a w szczególności ostatnich paru zdań. Po prostu uważam, że każdy powinień sobie wyrobić własne zdanie na ten temat.

Jeśli natomiast chcecie się nim podzielić w komentarzach to zapraszam jak zawsze!

Kilka dodatkowych przemyśleń znajdziecie również na blogu Przemka Spidera oraz na Moim Jabłuszku.

iPad jako narzędzie dla fotografa – recenzja

1 czerwca 2010 · 22:24

Jeśli czytaliście fotoreportaże z wyjazdu do Francji (dolina Loary oraz druga część w Normandii) to już wiecie, że towarzyszył mi jedynie iPad w tej podróży. Żadnych laptopów, netbooków czy innych komputerów … poza iPhone oczywiście.

Sam iPad bez camera connection kit na tym wyjeździe byłby równie przydatny co wrzód na tyłku, jednak dzięki uprzejmości Norberta (piszę to już chyba 5. raz — taki wdzięczny jestem) mam połówkę z użyteczniejszą końcówką na kabel USB.

Dotychczas na wyjazdy tego typu nie brałem ze sobą komputera. Jeśli nie było konieczności przesłania zdjęć dalej to wolałem porzucić zbędny balast. Wystarczająco go dużo na plecach, chociaż po przesiadce na Nikona i stałe szkła jest znacznie go mniej, a nawet wchodzi bez żadnych problemów do mojego plecaka Lowepro Mini Trekker. Jednak miałem ze sobą torbę STM Scout XS, więc to w niej znalazł sobie dom. Wracając do tematu … mając ze sobą tylko aparat, wieczory spędzałem z wzrokiem wlepionym w 3″ ekranik (a za czasów Canona w 2.5″ i 2″ — tragedia). Nie muszę chyba pisać, że jest to mało ergonomiczne rozwiązanie? Że ciężko na tym oceniać cokolwiek (poza histogramem)? Punkt ostrości jest niemal niemożliwy do szczegółowej oceny.

Zgrywanie zdjęć na iPad za pomocą camera connection kit nie jest może tak szybki jak zrzucenie fotek na komputer, ale w żadnym momencie nie odczuwałem z tego powodu irytacji. Przy pierwszym backupie czekałem, aż się załadują miniaturki i to rzeczywiście zajmuje parę minut przy kilkuset plikach, jednak już drugiego wieczoru odkryłem, że wystarczy klepnąć „Import all”, a następnie „Skip duplicates”. To tych czułych pieszczotach szklanego ekranu, szedłem do łazienki na wieczorne skrobanie zębów i tym podobnych, a po powrocie kilka minut później, zdjęcia czekały na ocenę.

Zdjęcia w formacie RAW (NEF) na ekranie tabletu Apple są dosyć miękkie. Podejrzewam, że wynika to z faktu, że wbudowany konwerter zwyczajnie ich nie wyostrza, w odróżnieniu od defaultowych ustawień takich programów jak Lightroom czy Aperture. Niemniej jednak można śmiało dostrzec jak bardzo chybiło się z punktem ostrości, nawet przy kilkumilimetrowej głębi ostrości.

Jednym z głównych powodów zakupu przeze mnie iPada wynikała z możliwości zastosowania go w tym celu. Nie było to wszystko wtedy jeszcze potwierdzone — nie było wiadomo czy da radę obsłużyć pliki RAW. Ryzyko się jednak opłaciło — jest to prawdopodobnie najtańsza przeglądarka zdjęć z tak dobrym jakościowo ekranem na rynku. Nawet podstawowy, 16GB model, zapewnia archiwum dla kilkuset zdjęć.

Podróżujesz? Śmiało bierz iPada jako backup. Jego zakup do tego celu to tak zwany no-brainer z j. angielskiego: nie ma się nad czym zastanawiać.

Sent from my iPad

Dwa miliony iPadów. A konkurencja?

31 maja 2010 · 17:31

Apple dzisiaj ogłosiło sprzedaż dwóch milionów sztuk iPadów w niecałe 60 dni. Więkoszość oczywiście w USA i nie wątpię, że ta liczba zostałaby osiągnięta znacznie szybciej gdyby premiera światowa odbyła się wraz z amerykańską oraz gdyby podaż nadążała za popytem.

Na obecną chwilę iPad nie ma specjalnej konkurencji na rynku poza tabletem JooJoo, który bardzo opornie się sprzedaje. Czyli praktycznie w ogóle.

Engadget dzisiaj zaprezentował pierwsze wrażenia z kilku ciekawych projektów konkurencji podczas trwania Computex — WindPad, IdeaPad i tak dalej. Wszystkie bazują na Windows 7 z własnym UI producenta (jeden z nich na Android).

Wydaje mi się, że tablety w takiej formie zdobędą szerokie grono wielbicieli z jednej prostej przyczyny: nie są ograniczone pod względem dostępnych aplikacji jak iPad. Wszystko działające pod Windows 7, łącznie z Photoshop i playerami Flash z filmami porno będą na nim działały.

iPad z kolei rozpieścił mnie pod jednym względem i na dzień dzisiejszy żaden przyszły konkurent nawet się do tej wartości nie jest w stanie zbliżyć: ponad 10 godzin pracy na jednym ładowaniu baterii.

Modele oparte na Win7 obiecują 4-5 godzin żywotności przy minimalnym wykorzystaniu co pewnie zaowocuje trzema rzeczywistymi godzinami.

Do końca tego roku, a prawdopodobnie do 2011 iPad nie będzie miał żadnej prawdziwej konkurencji, poza ew. netbookami, których sprzedaż nota bene mocno spadła. A to nie jest dobre dla konsumentów … Mam nadzieję, że wkrótce pojawiają się naprawdę ciekawe alternatywy, aby Apple ponownie stanął na baczność i zaczął się starać.

Link: Apple PR

Sent from my iPad

Francja — Normandia (2/2)

31 maja 2010 · 15:03

Po dwóch dniach spędzonych nad doliną Loary i czterech spędzonych w Paryżu, nadszedł czas na przemieszczenie się na północny zachód nad La Manche w miejscu gdzie spotyka się z Oceanem Atlantyckim.

Wszystkie zdjęcia wykonane Nikonem D700 oraz Nikkor 14-24mm f/2.8G, Nikkor 50mm f/1.4G i Zeiss ZF 100mm f/2 Makro-Planar T*.
Zdjęcia są ułożone chronologicznie zgodnie z czasem zrobienia.
Kliknięcie w zdjęcie powoduje jego powiększenie.

Zdjęcia dosyć mocno skompresowane przez co ucierpiała ich jakość — niestety jest to kompromis ze względu na sporą ich ilość.

To jest druga część fotoreportażu z Francji. Pierwszą znajdziecie tutaj:

Francja — dolina Loary

Mont-Saint-Michel

Dojazd do wioski z widokiem na Mont-Saint-Michel nastąpił późnym wieczorem. Udało się jeszcze złapać kilka ostatnich promieni słonecznych.

Po lewej stronie zarys klasztora Mont-Saint-Michel, a po prawej jedyna wysepka w promieniu kilku kilometrów, burząca gładki jak stół horyzont.

Samochód brudny po długiej podróży. Teraz pozostało jeszcze dotarcie do hotelu, ale najpierw …

… jeszcze trzeba było koniecznie podjechać bliżej póki niebo było rozświetlone promieniami zachodzącego słońca.

Mont-Saint-Michel góruje nad bramą wejściową. Klasztor leży na kamienistej wyspie położonej około kilometra od północnego brzegu Normandii, przy ujściu rzeki Couesnon.

Kościół na terenie klasztoru.

Wnętrze kościoła jest ciche i sprowadza uczucie powagi na odwiedzających.

Wysepkę Mont-Saint-Michel stale zamieszkuje 41 osób.

Schody prowadzące do górnych pięter i murów klasztoru z wewnętrznego dziedzińca.

Widok z murów obronnych klasztoru, w obrębie których znajduje się miasteczko z licznymi hotelami, restauracjami oraz sklepami z souvenirami. Na środku blisko horyzontu widać drugą wyspę zatoki, widoczną na pierwszych zdjęciach z dnia poprzedniego.

Klasztor na najwyższym punkcie wyspy został zbudowany po tym jak Archanioł św. Michał ukazał się biskupowi Avranches, św. Aubertowi w 708 roku n.e.

Podczas Rewolucji Francuskiej, klasztor został zamknięty i zaczęto wykorzystywać go jako więzienie.

Dopiero w 1863 roku więzienie zostało zlikwidowane, a klasztor wpisano do księgi zabytków w 1874r. Dołączył również do spisu zabytków UNESCO w 1979r.

Na trasie pomiędzy Mont-Saint-Michel, a pięknym miasteczkiem Pontorson znajduje się zabytkowy młyn — Le Moulin de Moidrey.

Zachód słońca na tle pól rolnych otaczających młyn de Moidrey z każdej strony.

Pola zbożowe, a w tle Le Moulin de Moidrey.

Mont-Saint-Michel z lądem niegdyś łączył naturalny most, który był zatapiany przypływem.

Dopiero w 1879 roku został ufortyfikowany i podwyższony na tyle, aby opierał się odpływom i przypływom morskim.

Świt w Mont-Saint-Michel.

Okoliczne tereny, teoretycznie znajdujące się pod wodą wg. map, są wykorzystywane jako pastwiska przez miejscowych pastuchów.

Przed głównym wejściem znajduje się duży parking dla autobusów. Po prawej stronie grobli z kolei umiejscowiono ogromny parking dla odwiedzających oraz gości hotelowych. Jest również wydzielony fragment dla przyczep i camperów — zazwyczaj pełny.

Zmienna pogoda jest cechą tego miejsca. Zaledwie kilka godzin wcześniej wiał tutaj silny morski wiatr.

Tereny wokół wyspy są bardzo niebezpieczne i nie wolno się tam zapuszczać bez przewodnika. Przypływy tutaj są szybkie i zdradzieckie — różnica poziomów sięga 15 metrów.

36 do 48 godzin po każdej pełni lub nowiu księżyca, przypływ zalewa wszystkie okoliczne tereny pozostawiając jedynie groblę nad poziomem wody. Wszystkie parkingi są wtedy zalewane.

Wszystko na powższym zdjęciu przy najwyższym przypływie znajduje się pod wodą. Przy maksymalnym odpływie, woda odpływa na odległość do 15 kilometrów. Wiele osób zginęło spacerując, ponieważ jej powrót jest zazwyczaj szybki, gwałtowny i niespodziewany.

Tereny wokół wyspy są bardzo błotniste, a wyższe partie pokryte trawą stanowią świetne pastwiska dla owiec. Ze względu na słoną dietę, mięso z owiec ma charakterystyczny naturalnie słonawy smak i stanowi specjalność lokalnej kuchni.

Niestety nie udało się dotrzeć na miejsce podczas największego przypływu, który miał nastąpić dopiero kilka dni po powrocie do Polski. Bardzo żałuję, ponieważ cała okolica diametralnie zmienia swój wygląd.

Mont-Saint-Michel podczas przypływu. Zdjęcie pochodzi z Panoramio.com.

Komentarze jak zwykle mile widziane!

To jest druga część fotoreportażu z Francji. Pierwszą znajdziecie tutaj:

Francja — dolina Loary

Kolejny inteligentny analityk (TVN24) [update]

31 maja 2010 · 11:46

Przemek Spider dzisiaj zwrócił moją uwagę na artykuł na TVN24.pl. Ktokolwiek przeprowadzał tam obliczenia jednak lekko się potknął o taką drobnostę jaką jest podatek VAT.

Ceny w USA podawana są mianowicie bez podatku (zależny od stanu — najwyższy w rejonie 8.75%), a w Europie z VATem, zazwyczaj różniącym się pomiędzy krajami.

Z tego co widzę to liczby zostały przepisane od autralijskiego domu maklerskiego CommSec. To też nie jest wytłumaczeniem — redaktor powinień był wyciągnąć kalkulator i wstukać kilka cyferek.

Poziom naszych mediów jest co raz bardziej żenujący — to takie ogólne spostrzeżenie, niekoniecznie bazowane tylko na powyższym przykładzie. Wydania internetowe wszelkich gazet, magazynów i publikacji lecą na łeb na szyję jakościowo. To m.in. powód dla którego preferuję czytać starannie wyselekcjonowane wiadomości od wybranych źródeł, które zachowują jako taki poziom.

Link do artykułu: TVN24 — iPad prawdę Ci powie

Uaktualnienie

Reuters też zrobił przedruk „analizy” CommSec bez sprawdzenia informacji. Ojej …

Francja — dolina Loary (1/2)

30 maja 2010 · 23:21

Wyjazd fotograficzny do Francji planowałem od mniej więcej roku. Chciałem na samą dolinę Loary poświęcić około 10 dni, jednak korzystając z okazji służbowej, postanowiłem wydłużyć czterodniowy pobyt o 5 dni. Ze względu na konieczność pobytu w Paryżu przez cztery dni, same lokalizacje które chciałem odwiedzić również uległy zmianom. Pozostały niecałe dwa dni nad Loarą oraz 36 godzin w Normandii. Reszta była spędzona w samochodzie, w sumie ponad 4500 km przez 9 dni. Jestem wdzięczny, że mam tak komfortowe fotele, inaczej nie dałbym rady.

Wszystkie zdjęcia wykonane Nikonem D700 oraz Nikkor 14-24mm f/2.8G, Nikkor 50mm f/1.4G i Zeiss ZF 100mm f/2 Makro-Planar T*.
Zdjęcia są ułożone chronologicznie zgodnie z czasem zrobienia.
Kliknięcie w zdjęcie powoduje jego powiększenie.

Zdjęcia dosyć mocno skompresowane przez co ucierpiała ich jakość — niestety jest to kompromis ze względu na sporą ich ilość.

To jest pierwsza część fotoreportażu z Francji. Drugą znajdziecie tutaj:

Francja — Normandia

Château de Chambord

Chateau Chambord został zbudowany w latach 1519-1547 i nigdy nie został ukończony. Jest to największy zamek w dolinie Loary, pomimo że planowany był jedynie rezydencją na czas polowania!!!

Chateau Chambord położony jest 15 km od miejscowości Blois.

W dniu odwiedzin pogoda była niestety bardzo mieszana. Słońce znikało co i rusz za chmurami, a wiatr urywał głowę.

Po przerwie na obiad i Formułę 1 (GP Monaco), wróciłem do Chambord i zastałem zupełnie inne warunki oświetleniowe. Słońce już świeciło pod chmurami.

Most nad rzeką Le Cosson przepływającą przez Chambord, tworzącą przy okazji fosę wokół zamku.

Widok z mostu na rzece Le Cosson na zamek i fosę. Po lewej stronie trybuny, z których jest zakaz fotografowania od godziny 18:00 lub 20:00 jeśli dobrze pamiętam — o tej porze roku zachód był po 21:30, więc tym samym wykluczali możliwość robienia nocnych zdjęć.

Panorama złożona z dwóch zdjęć zrobionych z trybun po drugiej stronie fosy.

Château de Chaumont

Postój po drugiej strony Loary przy zamku Chaumont, zbudowanego w X wieku. Sam zamek był już zamknięty o tej porze. Widok na jego północną ścianę.

Pierwszy dzień niestety nie rozpieszczał pod względem pogodowym. Niebo prawie cały dzień było smutne i szare. Zdecydowanie słabe rozpoczęcie wyjazdu.

Kościół w mieście Chaumont widoczny z długiej ścieżki wiodącej od bramy terenów należących do zamku.

Taki widok ukazaje się po dojściu na górę stromej ścieżki. Wokół ogromne tereny parku zamku Chaumont. Pogodę pozostawię bez komentarza.

Trawniki bardzo zadbane, ale daleko im do wzorców angielskich. Na zdjęciu zachodnia ściana zamku.

Pół godziny oczekiwania na pierwsze promienie słońca.

Główne wejście do Chaumont zamykane na noc prawdziwym mostem zwodzonym.

Wnętrze zamku Chaumont — na wielu ścianach były wystawiane fotografie.

Od 1560 r. zamek zamieszkiwała Katarzyna Medycejska. Po śmierci jej męża Henryka II, zmusiła kochanicę króla — Dianę de Poitiers — do oddania jej królewskiego Chenonceaux. Diana na krótko wprowadziła się do Chaumont.

W 1594 roku zamek został sprzedany. Na zdjęciu dziedziniec wewnętrzny.

Widok na dolinę Loary z dziedzińca.

Jedno z wielu zabudowań na terenach zamku.

Pogoda powoli ulegała poprawie.

Widok na Chaumont z dużej polany na terenie zamkowego parku.

Château de Chenonceaux

Mały zamek leżący nad rzeką Cher w miasteczku o tej samej nazwie. Literka „x” w nazwie jest oznaką królewskich włości.

Wejście na teren prowadzi piękną aleją wśród bardzo wysokich drzew. Po bokach głównego traktu dodatkowo znajdziemy ogród, labirynt stworzony z żywopłotu oraz XVI-wieczną fermę.

Ogród Diany de Poitiers — kochanicy króla — o powierzchnii ponad 12 tys. metrów.

Zamek powstał na moście nad rzeką Cher. Woda o tej porze roku ma taki kolor ze względu na wiosenny odpływ błota i brudu z okresów zimowych.

Ryzykowałem sporym mandatem za to zdjęcie — wymagało wejścia na teren ogrodzony na czas remontu zamku.

Na środku ogrodu Diany de Poitiers znajduje się niewielka fontanna.

Tereny przed głównym wejściem do zamku.

Ogród Katarzyny Medycejskiej. Stworzyła go po śmierci swojego męża po odzyskaniu zamku od jego kochanicy — Diany de Poitiers.

Jest ponad dwukrotnie mniejszy powierzchniowo niż ogród Diany, ale znacznie bardziej intymny i wykwintny. Katarzyna ciągle upiększała swoje dzieło i chcąc przyćmić dokonania swojej poprzedniczki na mości zleciła wzniesienie dwupiętrowej galerii.

Fontanna w centralnym punkcie ogrodu Diany.

W tle dom Zarządcy (Kancelaria).

Fontanna w ogrodzie Diany de Poitiers.

Baszta strażnicza la tour des Marques przed głównym wejście do zamku, zbudowana jeszcze zanim powstała galeria zamku na moście.

Dach domu Zarządcy.

Baszta strażnicza na brzegu fosy. W tle ogród Katarzyny Medycejskiej — po lewej stronie widać rusztowania z trwających prac remontowych.

Kaplica wewnątrz Chenonceaux. Podczas wojny w 1944 roku zostały całkowicie zniszczone witraże przez spadającą bombę.

Schody prowadzące na piętra.

Komnata Cezarego de Vendôme.

Widok z sypialni na ogród Diany.

Sypialnia Gabrielli d’Estrées.

Pięknie zdobione sufity znajdują się niemal w każdej komnacie.

Hol drugiego piętra.

Komnata Ludwiki z Lotaryngii, synowej Katarzyny Medycejskiej. Całość wystroju opiera się na elementach żałobnych.

Hol główny.

Kuchnia w piwnicy Chenonceaux.

Jadalnia służby mieściła się obok kuchni.

Spiżarnia, również mieszcząca się obok kuchni.

Rzeźnia zamkowa.

Galeria zbudowana dzięki Katarzynie Medycejskiej — pierwsze piętro.

XVI-wieczna ferma na terenach Chenonceaux. Otwiera się na ogród warzywny, obok którego znajduje się zagroda z osiołkami. Na terenie fermy znajduje się również warsztat kwiaciarski, który zaopatruje codziennie zamek w świeże dekoracje kwiatowe.

Powyższe zdjęcia znajdują się pod dwoma czerwonymi pinezkami w dolnej części mapy, ciut na zachód i południe od Paryża. Jutrzejsze zdjęcia będą dotyczyły rejony pinezki nad zatoką w środkowej części zachodniej Normandii.

Komentarze mile widziane.

To jest pierwsza część fotoreportażu z Francji. Drugą znajdziecie tutaj:

Francja — Normandia

Zaproszenie na WWDC 2010 Live

30 maja 2010 · 01:23

Niniejszym chciałbym zaprosić w imieniu Mojego Jabłuszka, iPod.info.pl oraz swoim na relację na żywo z eventu Apple — WWDC 2010 — odbywającego się 7. czerwca o godzinie 19:00. Mamy nadzieję na bycie dostępnym już od 18:00.

Do Waszej dyspozycji pozostanie specjalny chat.

Relacja video odbędzie się z pomocą StreamOnline.pl równocześnie na stronach Mojego Jabłuszka, iPod.info.pl oraz Makowego ABC (na stronie Live). Dodatkowo dla osób nie chcących oglądać naszych fascynujących facjat będą mogli tradycyjnie czytać pisemną relację tutaj na Makowym pod relacją video.

Sam strumień będzie również do obejrzenia na iPhone i iPad prosto z przeglądarki WWW.

Link: Makowe ABC Live Blog

Największa wada iPada

29 maja 2010 · 16:47

Pogoda dzisiaj jest piękna, niestety z pewnych względów, m.in. nienajlepszego samopoczucia oraz F1 w telewizji postanowiłem zregenerować siły w domu.

W poprzednich latach na balkonie towarzyszył mi MacBook Pro, a w tym roku dzielnie stara się go zastąpić iPad. Słowami kluczowymi w tym zdaniu są „stara się”.

Problem jest niemały wbrew pozorom, o temperaturze kilku tysięcy stopni i świeci mi prosto w oczy przez większość dnia. Niestety słońce ma tą cechę, że poza wolnym smażeniem naszej skóry na chrupką skorupkę, również rozgrzewa urządzenia elektroniczne.

Czarny Thinkpad zupełnie odmawia posłuszeństwa po zaledwie 5-10 minutach na słońcu. MacBook, jako że srebrny, potrafił pracować niemalże do wyczerpania baterii, tylko obudowa była tak mocno nagrzana, że mógłbym sobie równocześnie przygotowywać jajka na miękko na śniadanie. Od kury — dla kojarzących inaczej!!

iPad z kolei wyświetla komunikat, że musi odpocząć z powodu zmęczenia. Fakt, że dopiero po 20-30 minutach intensywnego pisania, ale jednak. No i kilka minut (3-5) w cieniu przywracają go do życia.

Ten wpis tworzę nadal na balkonie, z klawiaturą na kolanach, jednak sam iPad stoi już na podłodze w salonie. W cieniu. Duży rozmiar czczionki pomaga.

No i co tu robić? Na dzień dzisiejszy to jego największa wada, ale może i dobrze. Przesiadywanie na słońcu również prowadzi do spoconych dłoni, które kilka dni temu spowodowały zalanie mojego iPoda nano — na szczęście chwilowo.

Sent from my iPad

Quit Facebook Day — 31/05/2010

29 maja 2010 · 16:35

Od dłuższego czasu, a dokładnie to od momentu zmian w ustawieniach prywatności, Facebook jest ostro krytykowany z każdej strony. Sam już na ten temat pisałem niejednokrotnie. Problemem jest nie tylko fakt, że defaultowe ustawienia właściwie udostępniają wszystko … wszystkim. Same aplikacje z których tak namiętnie korzystamy również mają do nich dostęp. Do tego zmiany regulaminowe … to jest wpis na temat dla kogoś komu chce się to wszystko śledzić. Nie uważam, aby było warto.

W każdym razie, Facebook z miłego wujka zapewniającego fascynujący wyjazd na wakacje stał się w bardzo krótkim czasie narzekającą teściową, która będzie nam towarzyszyła w czasie długiej podróży. Z góry przepraszam teściowe odbiegające od stereotypów — sam kilka znam. Nie moich! Uchowaj …

O Quit Facebook Day dowiedziałem się dopiero wczoraj. Skończywszy felieton o seksie, wukanach i tym podobnych wszedłem na Twittera, aby nadrobić zaległości i dopiero wpis Radka mnie zaciekawił. Tym razem dobrym wujkiem jest dwóch Twitterowiczów chcących bronić naszej prywatności, namawiając nas do rezygnacji z korzystania z niego. Inicjatywa niby godna pochwały, jednak uważam, że to ostatecznie do nas powinna pozostać decyzja czy chcemy żyć na krawędzi, czy bezpiecznie w domu w podlondyńskiej wiosce. Zresztą czytając komentarze można odnieść wrażenie, że poza odmóżdżoną częścią internetu, zaciekawiło to również normalniejszą część społeczeństwa. Na dzień dzisiejszy rezygnację potwierdziło zaledwie kilkadziesiąt tysięcy użytkowników z ponad 400 milionów obecnych na FB.

Co zatem robić? Rezygnować ze wszystkich znajomych i interakcji z nimi? Przenieść się na kombinację serwisów typu Twitter + Flickr? Czekać na konkurencję?

Osobiście nie wyobrażam sobie na chwilę obecną całkowicie zrywać z przyjaciółmi. Poczyniłem jedynie kroki ku ochronie własnej osoby — starałem się dotrzeć do wszelkich możliwych ustawień i je przestawiać na „Friends only”, oraz stworzyłem listę osób, które nie są przyjaciółmi. Tak zwani „Znajomi” nie mają dostępu do moich danych ani zdjęć. Są to głównie kontakty internetowe, blogowe i tak dalej. Nie urażając ich jeśli to czytają, ale nie koniecznie chciałbym pokazywać im zdjęcia w bikini moich koleżanek, facetów popijających piwo w nadmiernej ilości czy też wyciskających pryszcze po nadmiarze drożdży w organiźmie.

Nothing personal.

Prawdę powiedziawszy to nawet nie wiem czy na pewo dotarłem do wszystkich koniecznych ustawień — jest ich kilkadziesiąt porozrzucanych w wielu miejscach.

Najgorsze jest to, że wiele osób nawet nie wie o problemach z brakiem swojego bezpieczeństwa lub zbywa zagrożenie. Prawdopodobnieństwo rzeczywiście jest niewielkie. Mógłbym namalować obraz na którym za pomocą geolokalizacji zawartych w fotografiach oraz zdjęć dziewczyny na tle swojej klatki do mieszkania, niepożądany facet dowiaduje się dokładnie gdzie mieszka jego luba. Śledząc jej wpisy może poznać jej zwyczaje czy nawet gdzie w danej chwili się znajduje … ale nie zrobię tego.

Zatem jeśli martwicie się o swoje dane, koniecznie ustawcie suwaki w preferencjach prywatności na „Friends only” i ewentualnie wymażcie ze swojej listy podejrzane osoby lub takie których nie znacie.

No i cieszcie się towarzystwem znajomych … najlepiej w RLu1, a nie za pomocą internetu.

Sent from my iPad

  1. Real Life

Prince of Persia na iPhone i iPad

29 maja 2010 · 11:09

Wczoraj wieczorem pozwoliłem sobie wydać €0.79 za bezcenne wspomnienia jakie towarzyszą graniu w Prince of Persia — gry którą jeszcze pamiętam z czasów PC.

Wydana w 1989 roku, szybko stała się hitem na komputerach działających pod kontrolą MS-DOS. Pamiętam, że wtedy już miałem w domu 486DX/50 — pierwszy tak szybki procesor we Wrocławiu. Gra firmy Broderbund była również dostępna na wiele innych platform, w tym Apple II z Mac OS o którego istnieniu raczej nawet nie wiedziałem.

Bardzo miłym gestem jest równoczesne wsparcie obu rozdzielczości — gra jest uniwersalna i działa zarówno na iPhone jak i iPad.

Jak widać na ekranie powyżej — strzałki pozwalają na odpowiednie sterowanie, a Shift wywołuje się dotykając ekran. Ten ostatni odpowiedzialny jest za chodzenie zamiast biegania, zawiśnięcie nad wysokim spadkiem i innymi podobnymi funkcjami.

Nie wiem czy to wina samego sterowania czy raczej kolejnych 21 lat, ale byłem w tą grę znacznie lepszy w młodości. Na duży plus zasługuje grafika — żywcem przeniesiona z oryginału! Tak powinno być, w końcu chodzi tutaj o wywołanie nostalgii.

Link: Prince of Persia® Retro

Ocena 5/5

Sex, Katla, iPad i trochę o fotografii

29 maja 2010 · 00:26

Osoby śledzące moje tweety/tweetnięcia1 czy „twytki” dowiedzieli się, że dałem się dzisiaj wmanewrować w pójście do kina na „Sex & the City 2”. Niestety okazja nie pozwalała w żaden sposób odmówić … Z drugiej strony nie jestem strasznym przeciwnikiem „chick-flicks” — skoro są chętni widzowie to naturalnie ktoś będzie je reżyserował i produkował. Skoro to wyznanie już mam za sobą … to nawet lubię romantyczne komedie, pod warunkiem że reprezentują coś sobą. Starczy spowiedzi na dzisiaj …

Nie byłem jednak przygotowany na farsę jaką zobaczyłem na dużym ekranie. Jedynym mocnym akcentem w całej tej żenującej produkcji była niania. Europejka. Z dużym biustem i płaskim brzuchem. Doprawdy zachwycający widok, nawet dla kobiet na sali. Przeprzaszam za zbaczanie z tematu. Przez moment pojawił się (na oko) 15″ model MacBooka Pro. Wyglądał mi na model pre-unibody, czyli taki jaki sam miałem do niedawna. To tyle, jeśli chodzi o plotki, że Carrie porzuciła go na rzecz HP. Na szczęście, bo widok tego ostatniego spowodowałby mój głośny sprzeciw i wyjście z kina ku konsternacji pozostałych widzów, zapewne zastanawiających się czy jestem w pełni zdrowy.

Te blisko trzy nudne godziny dały mi sporo czasu na przemyślenia na pewne tematy Apple’owe. Jako, że postać Carrie Bradshaw jest pisarką, to naturalnie moje myśli zbaczały ku pisaniu. Czynności, którą coraz częściej wykonuję na iPadzie. Postanowiłem zresztą takowe wpisy oznaczać jakże wymownym policzkiem od Steve’a jakim jest Sent from my iPad. Kilka pojawiło się podczas mojej ostatniej wyprawy wzdłuż Loary. Tamte były oczywiście napisane „na kolanie” w różnych dziwnych miejscach, z iPadem trzymanym oburącz. Kciuki są jednak najwygodniejszą metodą pisania na wirtualnej klawiaturze jeśli nie ma możliwości wygodnego usadowienia czterech liter i podgięcia nóg celem oparcia tabletu. W domu jednak wybieram zgoła inne rozwiązanie odkąd mam „ą” oraz inne polskie litery za pomocą Apple Wireless keyboard — siadam sobie wygodnie na kanapie, iPada stawiam obok na stoliku lub kładę na kanapie. Pisząc patrzę przed siebie, skupiając się na tekście, a nie literkach pojawiających się na ekranie aplikacji Pages. Polecam to każdemu — spróbujcie. Zupełnie inne doświadczenie.

Wracając jednak na moment do doliny Loary — zdjęcia były wykonywane dla mnie. Nie musiałem ich na miejscu obrabiać, ani wysyłać gdziekolwiek. iPad służył mi przede wszystkim jako backup karty pamięci, a sam ekran pozwalał z dużym powodzeniem oceniać wykonanie oraz2 ich ostrość. Pomimo, że ekrany LCD w aparatach w ostatnich latch znacząco się pojawiły to jednak nie jest to najlepsze medium do oceny swoich uwiecznionych cyfrowo chwil. Sama procedura zgrywania zdjęć na iPada była banalnie prosta — wystarczyło podłączyć camera connection kit, włożyć do złącz kabel USB <-> miniUSB i włączyć aparat. Photos.app chwilę kręciłó kółkiem podczas zczytywania zdjęć z karty, a potem wystarczało pacnąć w „Import all”. Nawet radził sobie z duplikatami, pytając odpowiednio czy chcemy je ponownie kopiować. Już drugiego wieczoru odkryłem, że nie musimy tak naprawdę czekać na załadowanie się miniaturek. Same pyszności — iPad zdał egzamin na piątkę z plusem. Uprzedzając pytania — nie zauważyłem żadnego przyśpieszonego zużycia baterii w żadnym z urządzeń, a sam proces był zakończony zanim skończyłem szorować jamę ustną.

Prawie zapomniałbym o najważniejszym przemyśleniu jakie naszło mnie w kinie — co zrobić jeśli wybuchnie Katla? Spieszę z tłumaczeniem — jak Ejalegotrudnowymówić pokrył Europę pyłem wulkanicznym to miałem inne zmartwienia i obowiązki, więc wycieczka na Islandię była wykluczona. Postanowiłem przed dwoma dniami, że jeśli starsza siostra, Katla, zacznie zionąć ogniem to wsiądę na pierwszy prom/samolot3 i przeznaczę 5-9 dni na zdjęcia. Sponsorów brak — mam jednak nadzieję, że wrażenia będą bezcenne … i że wrócę cało i zdrowo. Problemem jednak będzie co innego — zdjęcia z tej wyprawy przydałoby się nie tylko obrobić na miejscu, ale również jak najszybciej dostarczyć do odpowiednich agencji — może uda się pokryć część kosztów podróży. iPad w tej roli jednak zupełnie nie spełni pokładanych w nim nadziei. Nie dość, że brakuje w nim Lightroom czy Aperture to na dodatek aplikacje typu Mail nie mają dostępu do zgranych zdjęć — przynajmniej gdy są w formacie RAW/NEF. Nie testowałem jeszcze jak radzi sobie w JPGami, ale potencjalnie wydaje się to być jedynym sensownym rozwiązaniem poza kupnem laptopa. Mam jeszcze „na stanie” starego Thinkpada, ale po pierwsze ma 15″, a po drugie sporo waży. Mobilność jest konieczna przy takim wyjeździe więc idealnym rozwiązaniem wydaje się być MacBook Air. Tyle, że za wolny i za drogi. Pozostaje ewentualnie MacBook (Pro) 13″ — tylko co ja z nim zrobię po powrocie?

Cała moja nadzieja teraz leży w tym, żeby Katla jednak pozostała uśpiona … mój budżet nie zniesie kolejnego komputera, a geekowe potrzeby pozostaną uśpione.

Sent from my iPad

  1. Mam nadzieję, że ten zwrot się nie przyjmie.
  2. Jak mi jeszcze raz słownik iPhone OS poprawi słowo „oraz” na „oral” to idę szukać szczęścia.
  3. Zależnie od kierunku wiatru.

Plotki: Apple TV „iPhonem bez ekranu”

28 maja 2010 · 16:58

Najnowsze plotki od osoby powiązanej z Apple sugerują, że firma z Cupertino już od dłuższego czasu pracuje nad kolejną iteracją Apple TV; produktu, który — umówmy się — nie zawojował rynku w stylu iPhone. Nowa wersja została niektórym opisana jako „iPhone bez ekranu”.

Projekt nowej platformy TV ma uwzględniać nadchodzący iPhone OS 4. Ma również bazować na podobnych podzespołach, czyli procesorze A4 oraz 16GB pamięci flash. Będzie natomiast wspierany standard 1080p1, chociaż znając Apple podejrzewam że będzie ograniczony do pewnego bitrate’u oraz specyfikacji. MKV raczej na tym nie obejrzymy … bez jailbreaka. Nie wątpię że ten ostatni się pojawi w takiej czy innej formie.

Zastanawiacie się zapewne jak na tych 16GB zmieścimy setki GB filmów i muzyki — otóż do tego celu będzie służyła nam chmura. Czyżby to był owoc zakupu firmy Lala? Niezbędne będzie szybkie łącze internetowe, ponieważ strumieniowanie danych w HD wymaga odpowiedniej przepustowości. Blu-ray jednak nie musi się bać konkurencji — średni bitrate filmu na tym formacie wynosi 15-20Mbps. Wartość nie do uzyskania w normalnych warunkach w domu.

Na koniec zostawiłem jeszcze dwa smakowite kąski. Otóż wymiary nowego Apple TV mają być bardzo małe. I/O2 będzie tylko za pomocą wyścia video (HDMI?) oraz zasilania. Drugą niespodzianką ma być cena. $99. Dziewięćdziesiąt dolarów! Ninety! Neunzig! Quatre-vingt-dix! Amerykańskich.

Nie muszę chyba sugerować wstrzymania się z zakupem obecnej wersji?

Nie wiadomo jeszcze nic na temat aplikacji z App Store, ale być może za pomocą Apple TV sterowanego przez iPhone lub iPad powstanie nowa platforma do gier — to już moje własne domysły.

Zapowiedzi raczej nie spodziewałbym się na najbliższym WWDC, którego relację będziemy prowadzić na żywo wspólnie ze StreamOnline.pl, ale miejmy nadzieję że nie jest to kolejna bzdura wymyślona przez analityków.

Co to tym wszystkim myślicie?

Źródło: Engadget

  1. Obecny model wspiera 720p i max bitrate w rejonie 5Mbps.
  2. Input/Output, Wejście/Wyjście.

Instrukcja dodawania książek do iBookstore

28 maja 2010 · 14:33

Apple opublikował oficjalną instrukcję jak dodawać własne pozycje do iBookstore. Można to robić bezpośrednio lub za pomocą pośredników typu Lulu, BiblioCore czy Constellation.

Aby książka została przyjęta potrzebny jest numer ISBN-13 oraz identyfikator podatkowy w USA — nie wiem jak to będzie wyglądało w Polsce, ale zakładam, że wystarczy NIP. Naturalnie książka musi spełniać normy formatu ePub, a konkretnie musi przejść przez EpubCheck 1.0.5.

Apple dodatkowo ostrzega, że wypłaty pieniędzy następują dopiero po osiągnięciu wymaganego poziomu w poszczególnych regionach — środki nie trafią więc na jedno „konto”.

Przeglądałem swojego czasu wymagania serwisu Lulu i osobiśćie gdybym miał coś wydawać (a nie planuję), to zdecydowałbym się na pośrednika. Owszem pobierają pewien procent, ale zapewniają sporo ułatwień.

Link: iTunes Sell Your Books

(Nie)bezpieczny iPhone

27 maja 2010 · 17:44

Bernd Marienfeldt zbadał bezpieczeństwo iPhone’ów 3G/3GS i doszedł do bardzo niepokojących wniosków. Stawia on pytanie czy na pewno powinniśmy ufać Apple, tłumacząc że nasze dane są w ich rękach oraz że nie są wystarczająco zaszyfrowane. Wspomina również o „robakach”, które mogą zainfekować telefon jeśli urządzenie jest złamane1.

Testy za pomocą Linuxa wykazały, że Bernd był w stanie uzyskać dostęp do danych w telefonie, nawet jeśli telefon był zablokowany PINem. Poza możliwością odczytu, miał również możliwość zapisu!

Ta luka w bezpieczeństwie daje dostęp do muzyki, zdjęć, video, podcastów i wielu innych miejsc. Dla jasności — testy były przeprowadzane na iPhone 3GS bez jailbreaka i z najnowszym firmware.

Jeśli jesteście zainteresowani zawiłościami technicznymi to zapraszam tutaj:

Link: iPhone business security framework

  1. Jailbreak

Nadgryzieni – 03 – Podróże z Apple

Nadgryzieni

rozmowy o Apple

Odcinek 3

„Podróże z Apple”

Zapraszam do naszego trzeciego podcastu, który ponownie pojawia się ze sporym opóźnieniem. Cały czas staramy się znaleźć więcej czasu na jego nagrywanie, jednak przy naszych napiętych kalendarzach i licznych projektach nie jest to takie proste. W każdym razie obiecujemy bardziej się postarać na przyszłość.

Przy okazji chciałbym od razu zaprosić wszystkich do najlepszej polskiej relacji video z nadchodzącej imprezy WWDC 2010. Już w najbliższy poniedziałek będziecie mogli oglądać i słuchać nasz komentarz na żywo dzięki wspaniałej współpracy z chłopakami ze StreamOnline.pl. Skład tradycyjny: Dominik, Norbert i Wojtek. Relacja będzie dostępna również na iPhone’ach i iPadach na wszystkich trzech stronach — iPod.info.pl, MakoweABC i Moje Jabłuszko.

Spis treści:

  • 00:53 — Powitanie
  • 02:36 — iPhone OS 4 beta 4
  • 10:12 — Starcraft II
  • 13:53 — Steam na Mac
  • 14:48 — Podróże z iPadem
  • 16:39 — iPad — uchwyt samochodowy
  • 18:04 — iPad camera connection kit
  • 19:20 — Apple iPad Case
  • 19:42 — STM Scout XS — torba dla iPada
  • 22:14 — Huawei E5832 MiFi
  • 24:28 — AirMac Express
  • 27:37 — Czytanie na iPadzie i trochę o e-czytnikach
  • 34:46 — Audiobooki — doświadczenia
  • 36:13 — Dwutygodnik/miesięcznik? :-)

Z prawej strony w boczny pasku znajdziecie dodatkowo link do subskrypcji podcastu w iTunes, a tymczasem zapraszam do odsłuchu:

[powerpress]

Przyp. korekty w MJ — bezcenne

26 maja 2010 · 11:29

Pisanie artykułu do MJ — długi wieczór.
Wymyślenie stosownego porównania — 5 minut.
Komentarz od wspaniałych dziewczyn — bezcenne!

Ubawiłem się zaznaczonym fragmentem i mam przynajmniej gwarantowany dobry humor na resztę dnia. :-)

Moje Jabłuszko 4-5/2010

26 maja 2010 · 10:53

Przedstawiamy Wam najnowszy, podwójny numer magazynu Moje Jabłuszko.

Kwiecień i maj to bardzo aktywne miesiące. Wydarzyło się w nich kilka ważnych rzeczy – po pierwsze, początek sprzedaży tabletu Apple, czyli iPada. Po drugie, Adobe zaprezentowało swój najnowszy pakiet Creative Suite 5. Kwiecień to też prawdziwy początek wiosny. A gdy nastaje wiosna – wszyscy robią porządki. My też mamy dla Was parę propozycji.

W numerze koncentrujemy się na tych trzech sprawach. Przeczytacie o sposobach na wyczyszczenie swoich Maków – zarówno programowo, jak i „sprzętowo”. Podzielimy się z Wami naszymi przemyśleniami i spostrzeżeniami z użytkowania iPadów. Abyście na żywo mogli się przekonać czym jest iPad, wspólnie z firmą Macoscope zorganizowaliśmy nieoficjalną prezentacje tego produktu w Warszawie – każdy mógł go wziąć do ręki i sam się przekonać, co to tak na prawdę jest. Przedstawiamy Wam krótką fotorelację z imprezy – na naszej stronie dostępny będzie też film. Wreszcie, w numerze będziecie mogli zapoznać się, mam nadzieję dogłębnie, z nowościami jakie oferuje CS5.

W najnowszym numerze, naszym gościem będzie Henryk Sawka, znany wszystkim rysownik, satyryk, ilustrator życia. Jeden z pierwszych polskich posiadaczy iPada, którego póki co używa bardziej do czytania niż rysowania.

Tradycyjnie chcielibyśmy zaprosić Was do wzięcia udziału w konkursach. Do wygrania są licencje na opisywany w zeszłym numerze BannerZest2 oraz przepiękna gra Machinarium, dodatkowo mamy dla Was licencję na program SyncMate oraz breloczki-kable do synchronizacji iPodów i iPhonów.

Kwiecień miał przejść do historii jako miesiąc premiery iPada oraz pakietu Adobe Creative Suit 5. Jednak większości Polaków, będzie kojarzył się z katastrofą lotniczą, która wydarzyła się pod Smoleńskiem…

iPad w Europie za trzy dni

25 maja 2010 · 20:49

Sklepy Apple w Europie już w najbliższy piątek, 28. maja będą otwarte dla chętnych na zakup iPada. O cenach wspominałem już jakiś czas temu — zainteresowanych zapraszam tutaj.

Drodzy czytelnicy — czy ktoś z Was będzie w dniu premiery udawał się do Apple Store? Jeśli tak to koniecznie zostaw komentarz! Ciekawy jestem jakie i czy w ogóle będzie zamieszanie …

Jeśli przypadkiem wybieracie się do Apple Store w Paryżu (na zdjęciu obok) to koniecznie weźcie ze sobą aparat. Lokalizacja przy wejściu do Luwru jest imponująca — niestety moja podróż nie była odpowiednio dobrze zsynchronizowana z premierą …

Znam przynajmniej jednego Francuza, który aby do swojej kolekcji starych kilkunastoletnich Maków dołączyć najnowsze dziecko Apple, będzie czekał całą noc przed wejściem, aby być pierwszym. Jeśli dośle mi zdjęcia to napewno je wrzucę.

Miłych zakupów!

Brak możliwości zakupu iPhone 3G w Apple Store

25 maja 2010 · 20:21

Zgodnie z wczorajszymi donosami sprawdziłem przed chwilę czy można w Apple Store dokonać zamówienia modelu 3G. Jak widać na powyższym obrazku nie jest to już możliwe.

Sygnały z każdej strony sugerują nowy model iPhone1 i dzisiaj ciężko mi sobie wyobrazić, aby go nie było. Niestety w Polsce raczej przed jesienią go nie ujrzymy, a problemy ze zdejmowaniem simlocków powodują, że jednak warto poczekać na krajowy egzemplarz.

Już niecałe dwa tygodnie …

  1. 4G czy HD lub jeszcze inaczej — okaże się już wkrótce.

Poradnik Podróżującego Fotografa

25 maja 2010 · 20:01

Na wstępie chciałbym zaznaczyć, że znajdziecie tutaj najbardziej podstawowe porady jakie można sobie wyobrazić, jednak często o nich zapominamy.

Przed wyjazdem

Wyciągnijcie wszystkie akcesoria, ładowarki, filtry i inne bzdety na kanapę czy na inną dogodną lokalizację. Zróbcie to na kilka godzin przed wyjazdem, a najlepiej dzień wcześniej. Często w trakcie dnia zdarza mi się dokładać zapomniane rzeczy do stosu.

Sprawdźcie również czy wszystko na pewno działa prawidłowo, naładujcie baterie i upewnijcie się że karty pamięci są sprawne. Te ostatnie najlepiej sformatować w aparacie w którym mają być używane.

Co brać, a co zostawić

Tutaj dużo zależy od długości wyprawy. Wyjazd na tydzień czy dwa powoduje upchanie wszystkiego, ale na jednodniowe wypady nie obciążam pleców ładowarkami. Oczywiście przydaje się wiedza na ile wytrzymają nam baterie od aparatu, GPSa i innych akcesoriów, aby sensownie zaplanować bagaż. Warto też brać pod uwagę temperatury w jakich będziemy przebywać — im niższe tym krócej będą trzymały nam akumulatory.

Obowiązkowo zawsze mam ze sobą szmatkę do obiektywów — nigdy nie wiadomo kiedy się pochlapie czy zabrudzi. Do tego w plecaku stałe miejsce ma gruszka na wypadek niefortunnych pyłków na matrycy. Warto też awaryjnie mięć zestaw do jej czyszczenia wraz ze szpatułką, płynem Eclipse i PecPadami.

Pamiętajcie też o odpowiedniej odzieży szczególnie jak planujecie poranne/nocne zdjęcia. Temperatura nawet 15 stopni nie wydaje się być przerażająca, ale już po kilkunastu minutach może być wam bardzo zimno. Przede wszystkim w stopy i ręce.

Statyw jest naturalnie obowiązkowy.

Dobre zwyczaje

Pierwszą rzeczą jaką powinno się robić po wzięciu aparatu do ręki to sprawdzić jego ustawienia, czyli: tryb (priorytet przysłony/czasu, manual, itp.), ISO, autofocus (single-shot, ciągły, manual), punkt łapania ostrości (auto/ręczny) oraz tryb pomiaru światła. Canoniarze mogą ogarnąć wzrokiem odpowiedni LCD (zależnie od modelu), a Nikoniarze poszczególne przełączniki. Nie ma nic gorszego niż mieć źle ustawiony aparat i zwrócić na to uwagę po fakcie, a czasami nie ma już drugiej okazji na to jedno jedyne zdjęcie.
Na początku musiałem o tym pamiętać, ale dzisiaj jest to naturalny odruch, który wykonuję zaraz po wyjęciu sprzętu z plecaka.

Dla osób często zmieniających szkło, warto pamiętać aby odwrócić się tyłem do wiatru, robić to z dala od źródeł pyłu czy kurzu i mieć aparat skierowany do dołu.

Orientacja w terenie

Jadąc w nieznane mamy przed sobą bardzo wiele niewiadomych od pogody, poprzez warunki atmosferyczne aż po lokalne utrudnienia np. drogowe. Mamy za to do naszej dyspozycji kilka świetnych narzędzi — internet i Google Maps.

Polecam dokładnie zbadać okolice za pomocą widoku satelitarnego w mapach, a tam gdzie jest to możliwe również odbyć intensywny wirtualny spacer za pomocą Google Streetview. Pomaga to bardzo w orientacji po przybyciu na miejsce i może oszczędzić sporo czasu.

Warto w miarę możliwości pojechać i zbadać teren przed wypadem zdjęciowym. Zwracajcie uwagę wtedy nie tylko na dobre miejsca do robienia zdjęć, ale również gdzie chociażby zaparkować samochód.

Przydaje się również sprawdzenie dokładnego czasu wschodu i zachodu słońca — parę minut może wiele zmienić.

Jakość, a nie ilość

Dobrze jest sensownie rozplanować wyjazd i mieć zapewnione ewentualne alternatywy. Biorąc za przykład temat mojego ostatniego wyjazdu — zamki nad Loarą — mamy do dyspozycji kilkadziesiąt chateau, ale niestety ograniczoną ilość czasu. W takiej sytuacji preferuję porządnie wykorzystać czas w jednym miejscu zamiast latać jak kot z pęcherzem wszędzie gdzie się da i nie wczuć się odpowiednio w klimat danego miejsca.

Z doświadczenia preferuję spędzić dwa dni w jednym miejscu, a w najgorszym wypadku zaliczyć zachód i wschód słońca. Wynika to ze zmieniających się warunków oświetleniowych i pogodowych. Dla przykładu miałem do dyspozycji dwa wieczory w Mont Saint Michel i tylko ten pierwszy mogę zaliczyć do udanych. Zdjęcia z drugiego są akceptowalne, ale po prostu pierwszy wieczór zapewniał magiczną aurę w temacie kształtu chmur i znacznie czystszego powietrza.

Epilog

Nie należy zapominać o najważniejszych cechach udanego wyjazdu — dobrego humoru i dobrej zabawy. Jeśli jedziecie w towarzystwie to upewnijcie się, że wasze drugie połówki rozumieją wasze hobby. Generalnie jak jadę z osobami niefotografującymi to zwykle idę swoją drogą i po prostu umawiam się na konkretną godzinę na zbiórkę obiadową lub odpowiednią do czasu i miejsca.

Jeśli macie coś do dodania od siebie lub chcecie przedstawić swoje własne doświadczenia to zapraszam do komentarzy — być może inni na tym skorzystają.

Fotka z Mont Saint Michel — na przeczekanie

24 maja 2010 · 23:37

Jak tylko uporam się ze wszystkimi zdjęciami z ostatniej wyprawy, to przygotuję fotoreportaż z niej.

Tymczasem możecie prześledzić wyjazd na moim koncie Twitter (łącznie z klikaniem w lokalizację — małą ikonkę/pinezkę obok słów from here pod tweetem —  celem obejrzenia miejsca na Google Maps).

Szczegóły wyjazdu wkrótce. Przygoda rozpoczyna się 15. maja tutaj podczas pakowania, a kończy się przyjazdem 24. maja tutaj:

Przy okazji zapraszam pierwszego obrobionego zdjęcia — na razie w mniejszej rozdzielczości:

Klasztor Mont Saint Michel widoczny z lewej strony na horyzoncie podczas zachodu słońca.

Plotka: Zakończona produkcja iPhone 3G

24 maja 2010 · 23:00

BGR donosi, że Apple wstrzymało dostawy iPhone’a 3G 8GB — modelu drugiej generacji. Nie można ich również zamówić w oddziałach AT&T w USA.

Zastanawiają się również czy obecny model (3GS) spadnie do nowej niższej ceny obok spodziewanego od jakiegoś czasu (mniej więcej roku ;-D) modelu 4. generacji (4G/HD), czy całkowicie zniknie z rynku. Osobiście wierzę, że OS 4 funkcjonuje w pełni na modelu 3GS nie bez powodu i że wkrótce pojawią się w niższych cenach.

Model 4G podejrzewa się o m.in. o przednią kamerę, czterokrotnie wyższą rozdzielczość (960x640px), nowy design i kilka innych mniej lub bardziej istotnych rzeczy. Mnie przede wszystkim cieszy nowy wygląd, który dosyć mocno odcina się od poprzedników …

Tylko czy będzie ta ceramiczna tylna ścianka czy będziemy mieli kanapkę posmarowaną masłem po obu stronach1?

Źródło: Boy Genius Report

  1. Jak wiadomo, kanapka zawsze spada masłem do dołu, a iPhone szybką.

Keynote Steve’a Jobsa 7. czerwca o 19:00

24 maja 2010 · 20:53

Apple dzisiaj podało do publicznej wiadomości informację o keynote na WWDC 2010, które rozpoczyna się 7. czerwca. Zostanie ponownie poprawadzone przez szefa Apple — Steve’a Jobsa. Rozpoczęcie ustalono na godzinę 10:00 czasu Pacific, czyli będzie to godzina 19:00 w Polsce.

Zdążycie akurat wrócić z pracy na tłumaczenie na żywo z imprezy. ;-)

Szczegóły

Gdzie: www.MakoweABC.pl/live

O której: Rozpoczęcie nadawania o 18:00, keynote ropoczyna się o 19:00

Zapraszam!

Zmień hasło root po jailbreak!

24 maja 2010 · 14:33

Jeśli przypadkiem zdecydujecie się na jailbreak swoich telefonów, iPodów lub iPadów — cokolwiek działającego pod kontrolą iPhone OS, to bardzo istotnym krokiem jest zmiana hasła root po uruchomieniu SSH (np. OpenSSH z Cydia Store).

Bez tego teoretycznie każdy może włamać się do urządzenia, gdyż hasło jest powszechnie znane.

iPhone / iPod touch

Wystarczy zainstalować np. MobileTerminal z Cydia Store i w nim wpisać stosowne komendy (poniżej).

iPad

W takiej sytuacji należy zalogować się do swojego iPada (po adresie IP) za pomocą klienta SSH (np. Putty dla Windows, Cyberduck pod Mac) i wpisać następujące komendy:

» su root
» alpine
» passwd

Druga komenda to defaultowe hasło roota. Trzecia wywołuje zmianę hasła — po jej podaniu należy dwukrotnie wpisać nowe hasło. Warto je przy okazji zapamiętać. ;-)

PS. Podczas wpisywania hasła nie będą widoczne żadne gwiazdki ani literki — robicie to na ślepo więc radzę pilnować się. Dzięki za zwrócenie uwagi dla Popydo.

iPad App Store już jest w PL!

20 maja 2010 · 10:51

Przed paroma minutami ruszył App Store dla pozostałych krajów na świecie wraz z naszym! Już można bez problemów robić zakupy w euro i przeklinać wyższe ceny.

Smacznego!

Sent from my iPad.