Jeśli chcecie mnie wesprzeć to zapraszam do kupna mojego poradnika "Jakim jesteś Makiem?".

550 dni z MacBookiem Pro

· Wojtek Pietrusiewicz · 10 komentarzy

550 dni z MacBook Pro

Dzisiaj mija 550 dni odkąd odebrałem swojego MacBooka Pro 17″. Model jest tzw. „early 2008” wyposażony w procesor 2.5GHz, dysk 250GB 5400rpm i matowy ekran hi-res 1920×1200 px.

Ostatnie półtora roku pozwoliło mi przede wszystkim zweryfikować moje potrzeby komputerowe – Mac pojawił się wraz z przeprowadzką do nowego mieszkania. Miał być mocny z przeznaczeniem jako desktop replacement – w poprzednich miejscach zamieszkania zawsze miałem peceta w obudowie big tower. Ostatnie miesiące dodatkowo przyczyniły się do unieruchomienia MBP. Pojawił się stojak Rain Design oraz 24″ monitor zewnętrzny i czasami mam wrażenie, że nie był to najlepszy pomysł. Ilość kabli podłączonych do niego na stałe również się zwiększyła – do słuchania muzyki podpinam światłowód łączący iTunes z kinem domowym, na archiwum fotograficzne przeznaczyłem zewnętrzny dysk Western Digital MyPassport Studio 500GB na FireWire 800 (zastąpił starszy 320GB), urządzeniem wskazującym jest tablet Wacom Intuos4 podłączony po USB, a złącze DVI zajęte jest przez LCD. Metamorfoza w laptopa trwa niewiele, w końcu odłączenie czterech kabli i zasilania to zaledwie parę sekund, ale wrodzone lenistwo powoduje, że często mi się po prostu nie chce. Rozwiązaniem mogłoby być narzucenie sobie dyscypliny i wykorzystywać go stacjonarnie tylko i wyłącznie do obróbki zdjęć. Tylko, że tablet przydaje się również podczas kilku innych czynności …

Mobilność

CrumplerMBP 17″ jest duży – nie da się tego ukryć. Stojąc samotnie można go pomylić z 15-calowymi laptopami, ale stojąc obok widać o ile jest szerszy. Wysokość samego ekranu jest identyczna jak w moim starym 15″ Thinkpad T60p (zresztą pionowa rozdzielczość też – 1200px), natomiast jest znacznie szerszy (1600 vs. 1920 px – Thinkpad nie ma ekranu panoramicznego, jest 4:3). Podstawa z klawiaturą jest też podobnej głębokości.

Wygoda pracy na tak dużej maszynie jest porównywalna z satysfakcją jaką przynosi dobry masaż pleców. Stabilnie leży na kolanach i jest mnóstwo miejsca na podparcie dłoni na rozległej aluminiowej powierzchni. Nie należy też do wagi piórkowej – 3kg robią swoje podczas noszenia go po domu. Chwytanie go w jedną rękę też jest nie prostą czynnością – zazwyczaj dodatkowo unieruchamiam go pod pachą, bo po prostu boję się że mi wypadnie podczas siłowania się z drzwiami od balkonu.

Do przenoszenia i przewożenia Maka zakupiłem torbę Crumplera, która jest znakomita. Rozmiar już po godzinie jednak daje się we znaki i zaczynam wtedy marzyć o MacBook Air.

Ekran

blogPW1_0623

Wybór na model 17″ padł głównie ze względu na ekran. Rozterka trwała dobry miesiąc i w końcu doszedłem do wniosku, że gabaryty przeboleję bardziej niż niższą rozdzielczość modelu 15″. iSpot w Złotych Tarasach nawet pozwolił mi zasymulować warunki domowo-kanapowe (wytargali duży fotel) oraz biurkowe i przez godzinę przesiadałem się z jednego na drugi jak kretyn.

W 2008 roku były do wyboru dwie rozdzielczości w modelu 17″ – 1680 x 1050 lub hi-res w 1920 x 1200 z nowoczesny podświetleniem LED. Dodatkowo można było zdecydować się na wykończenie matowe lub glossy – zdecydowanie wybrałem to pierwsze. Wrażenia są pierwszorzędne!

Siedząc na balkonie i mając słońce za plecami, świecącym prosto w ekran, mogłem w końcu pracować bez problemów. Thinkpad w takiej sytuacji miał kompletnie nieczytelny LCD. W nocy z kolei, obniżenie jasności do minimum nie męczy wzroku. Odwzorowanie kolorów odbiega rzeczywistością od Eizo, ale spodziewałem się tego – wszystkiego nie można mieć.

Zdecydowanie jest to najlepszy element całego MacBooka Pro.

Klawiatura

Przez lata byłem przyzwyczajony do klawiatury Thinkpada – uważam ją do dnia dzisiejszego za jedną z lepszych na jakich pisałem. MacBook Pro z początku 2008 nie dorobił się tej klawiatury, która obecna jest dzisiaj w Makach, jednak pisze się na niej jeszcze lepiej niż na Thinkpadzie i zaryzykuję twierdzenie, że nawet ciut lepiej niż na Apple Wireless Keyboard (którą również używam na co dzień). Podświetlenie w nocy jest niewątpliwie ogromną zaletą – szkoda, że najnowszy MacBook biały go nie posiada …

Trackpad

Zawsze byłem przeciwnikiem wszelkiej maści dotykowych rozwiązań – preferowałem łechtaczki montowane w Thinkpadach. Głównie brakowało mi możliwości scrollowania, a Thinkpadowy sutek wystający pośród klawiszy pozwalał na to z dużą dozą wygody. Dopiero trackpad z technologią multitouch i gestami przekonał mnie do siebie. Teraz nie wyobrażam sobie już laptopa bez gestów i ułatwień jaki oferują.

Niedługo po zakupie zaczął mi chybotać przycisk trackpadowy i za żadne skarby nie mogłem sobie z nim poradzić. Próbowałem oczyścić go wokół za pomocą brzegu kartki papieru, przedmuchać go powietrzem, wciągnąć cokolwiek mogło tam zalegać odkurzaczem – nie nie pomagało, więc postanowiłem z tym żyć. Krótko po tej decyzji MacBook Pro zaakceptował moje pogodzenie się z tym przykrym faktem i przestał mi robić na złość – przycisk zachowuje się od blisko roku wzorowo.

Obudowa

Poprzednie laptopy nigdy mi się nie nagrzewały tak jak MBP – obudowa wykonana z aluminium jednak zdecydowanie lepiej przewodzi ciepło niż plastik. Lato, podczas intensywnych prac zdjęciowych z Makiem na kolanach, bywało nieprzyjemne. Podczas upałów potrafił się rozgrzać do temperatur parzących gołą skórę – podkłada lub długie nogawki były wtedy obowiązkowe. Ponoć nowe wykonane w technologii unibody już nie grożą procesami sądowymi za poparzenia trzeciego stopnia.

Powyższe jednak nie jest największym problemem – lato również powoduje, że człowiek się poci. Szczególnie, gdy opiera ręce na ciepłej obudowie w pełnym słońcu. W paru miejscach niestety spowodowało to delikatne czarne wżery w aluminium, co mnie bardzo demotywuje. Spowodowane jest to gorszą jakością samego materiału i niestety znane jest wiele podobnych przypadków. Moje wżery są na szczęście bardzo delikatne i niemal niezauważalne – naturalnie poza estetyką nie wpływa to w żaden sposób na samą pracę komputera.

Osiągi

Wyposażony w Core2Duo 2.5GHz i 4GB RAM, MacBook Pro sprawuje się znakomicie jako komputer do ogólnego zastosowania. Dopiero obciążenie go obróbką większej ilości zdjęć o dosyć dużych rozdzielczościach (15MP+) lub renderingiem filmów HD w iMovie/Final Cut wymaga cierpliwości od użytkownika. Co ciekawe – filmy w 720p renderuje całkiem sprawnie, problemy dopiero pojawiają się przy 1080p, a czasy wydłużają się do kilku godzin z kilkudziesięciu minut.

Niedawno również eksperymentowałem z korzystaniem z dwóch ekranów zamiast jednego – wygoda oczywiście przednia, szczególnie przy pracy w Lightroom gdzie na jednym ekranie zarządzałem narzędziami, a na drugim miałem wyświetlone na pełnym ekranie aktualne zdjęcie. Niestety karta graficzna w tym trybie znacznie spowalnia i zmusiła mnie do powtórnego korzystania z trybu lustrzanych ekranów (ta sama zawartość na obu monitorach).

Podsumowanie

Komputer jest fenomenalny. Sprawdza się w każdych warunkach, poza dłuższym noszeniem na plecach. Jako, że często podróżuję samochodem to nie jest to dla mnie problemem, jednak gdybym miał poruszać się cały dzień po mieście to zdecydowanie skusiłbym się na mniejszy rozmiar.

Ekran, klawiatura i trackpad spisują się wzorowo w każdych warunkach, a sam MacBook Pro jeszcze mnie nie zawiódł.

Zastanawiam się nad przyśpieszeniem go poprzez zastosowanie dysku twardego SSD lub 7200rpm. Przeszkodą jest cena tego pierwszego oraz zwiększony pobór prądu tego drugiego. Ponadto, można w tej serii MBP zamontować 6GB RAMu bez problemów – temat też do rozważenia.

Jeśli nie macie pieniędzy na nowego MBP, a znajdziecie starszego w dobrej cenie oraz przede wszystkim w dobrym stanie to nie zastanawiajcie się. Design może i lekko się zestarzał, ale funkcjonalność pozostaje na takim samym poziomie jak w nowszych maszynach, a jako nagrodę łatwiej znaleźć sztukę z matowym ekranem.

Chcesz zwrócić mi na coś uwagę lub skomentować? Zapraszam na @morid1n lub na forum.