Jeśli chcecie mnie wesprzeć to zapraszam do kupna mojego poradnika "Jakim jesteś Makiem?".

Poradnik Podróżującego Fotografa

· Wojtek Pietrusiewicz · 5 komentarzy

Na wstępie chciałbym zaznaczyć, że znajdziecie tutaj najbardziej podstawowe porady jakie można sobie wyobrazić, jednak często o nich zapominamy.

Przed wyjazdem

Wyciągnijcie wszystkie akcesoria, ładowarki, filtry i inne bzdety na kanapę czy na inną dogodną lokalizację. Zróbcie to na kilka godzin przed wyjazdem, a najlepiej dzień wcześniej. Często w trakcie dnia zdarza mi się dokładać zapomniane rzeczy do stosu.

Sprawdźcie również czy wszystko na pewno działa prawidłowo, naładujcie baterie i upewnijcie się że karty pamięci są sprawne. Te ostatnie najlepiej sformatować w aparacie w którym mają być używane.

Co brać, a co zostawić

Tutaj dużo zależy od długości wyprawy. Wyjazd na tydzień czy dwa powoduje upchanie wszystkiego, ale na jednodniowe wypady nie obciążam pleców ładowarkami. Oczywiście przydaje się wiedza na ile wytrzymają nam baterie od aparatu, GPSa i innych akcesoriów, aby sensownie zaplanować bagaż. Warto też brać pod uwagę temperatury w jakich będziemy przebywać — im niższe tym krócej będą trzymały nam akumulatory.

Obowiązkowo zawsze mam ze sobą szmatkę do obiektywów — nigdy nie wiadomo kiedy się pochlapie czy zabrudzi. Do tego w plecaku stałe miejsce ma gruszka na wypadek niefortunnych pyłków na matrycy. Warto też awaryjnie mięć zestaw do jej czyszczenia wraz ze szpatułką, płynem Eclipse i PecPadami.

Pamiętajcie też o odpowiedniej odzieży szczególnie jak planujecie poranne/nocne zdjęcia. Temperatura nawet 15 stopni nie wydaje się być przerażająca, ale już po kilkunastu minutach może być wam bardzo zimno. Przede wszystkim w stopy i ręce.

Statyw jest naturalnie obowiązkowy.

Dobre zwyczaje

Pierwszą rzeczą jaką powinno się robić po wzięciu aparatu do ręki to sprawdzić jego ustawienia, czyli: tryb (priorytet przysłony/czasu, manual, itp.), ISO, autofocus (single-shot, ciągły, manual), punkt łapania ostrości (auto/ręczny) oraz tryb pomiaru światła. Canoniarze mogą ogarnąć wzrokiem odpowiedni LCD (zależnie od modelu), a Nikoniarze poszczególne przełączniki. Nie ma nic gorszego niż mieć źle ustawiony aparat i zwrócić na to uwagę po fakcie, a czasami nie ma już drugiej okazji na to jedno jedyne zdjęcie.
Na początku musiałem o tym pamiętać, ale dzisiaj jest to naturalny odruch, który wykonuję zaraz po wyjęciu sprzętu z plecaka.

Dla osób często zmieniających szkło, warto pamiętać aby odwrócić się tyłem do wiatru, robić to z dala od źródeł pyłu czy kurzu i mieć aparat skierowany do dołu.

Orientacja w terenie

Jadąc w nieznane mamy przed sobą bardzo wiele niewiadomych od pogody, poprzez warunki atmosferyczne aż po lokalne utrudnienia np. drogowe. Mamy za to do naszej dyspozycji kilka świetnych narzędzi — internet i Google Maps.

Polecam dokładnie zbadać okolice za pomocą widoku satelitarnego w mapach, a tam gdzie jest to możliwe również odbyć intensywny wirtualny spacer za pomocą Google Streetview. Pomaga to bardzo w orientacji po przybyciu na miejsce i może oszczędzić sporo czasu.

Warto w miarę możliwości pojechać i zbadać teren przed wypadem zdjęciowym. Zwracajcie uwagę wtedy nie tylko na dobre miejsca do robienia zdjęć, ale również gdzie chociażby zaparkować samochód.

Przydaje się również sprawdzenie dokładnego czasu wschodu i zachodu słońca — parę minut może wiele zmienić.

Jakość, a nie ilość

Dobrze jest sensownie rozplanować wyjazd i mieć zapewnione ewentualne alternatywy. Biorąc za przykład temat mojego ostatniego wyjazdu — zamki nad Loarą — mamy do dyspozycji kilkadziesiąt chateau, ale niestety ograniczoną ilość czasu. W takiej sytuacji preferuję porządnie wykorzystać czas w jednym miejscu zamiast latać jak kot z pęcherzem wszędzie gdzie się da i nie wczuć się odpowiednio w klimat danego miejsca.

Z doświadczenia preferuję spędzić dwa dni w jednym miejscu, a w najgorszym wypadku zaliczyć zachód i wschód słońca. Wynika to ze zmieniających się warunków oświetleniowych i pogodowych. Dla przykładu miałem do dyspozycji dwa wieczory w Mont Saint Michel i tylko ten pierwszy mogę zaliczyć do udanych. Zdjęcia z drugiego są akceptowalne, ale po prostu pierwszy wieczór zapewniał magiczną aurę w temacie kształtu chmur i znacznie czystszego powietrza.

Epilog

Nie należy zapominać o najważniejszych cechach udanego wyjazdu — dobrego humoru i dobrej zabawy. Jeśli jedziecie w towarzystwie to upewnijcie się, że wasze drugie połówki rozumieją wasze hobby. Generalnie jak jadę z osobami niefotografującymi to zwykle idę swoją drogą i po prostu umawiam się na konkretną godzinę na zbiórkę obiadową lub odpowiednią do czasu i miejsca.

Jeśli macie coś do dodania od siebie lub chcecie przedstawić swoje własne doświadczenia to zapraszam do komentarzy — być może inni na tym skorzystają.

Chcesz zwrócić mi na coś uwagę lub skomentować? Zapraszam na @morid1n lub na forum.

  • ujemny

    A jak się ma to wszystko do iPada, miałbyć wpis na ten temat (chyba, no chyba, że mi się blogi pomyliły :o) Jakieś wieczory ze zdjęciami z iPadem w czasie wycieczki, selekcja etc.

  • @ujemny: Nie pomyliły. Będzie o tym, jutro wieczorem lub pojutrze rano. Niespodzianka też się pojawi. ;-)

  • sLyX

    Chyba nie wytrzymam cisnienia I kupie tego iPada…Da się przeglądać Rawy z Nikona?

  • @slyx: naturalnie!

  • Pingback: Poradnik Podróżującego Fotografa | blog.moridin.pl | wypadek()