Relacja video z Galerii Mokotów w Warszawie.
Zdjęcia: iPhone 4 i SteadyCam
Montaż: iPad 2 i iMovie for iPad
Jeśli chcecie mnie wesprzeć to zapraszam do kupna mojego poradnika "Jakim jesteś Makiem?".
25 marca 2011 · 20:35
Relacja video z Galerii Mokotów w Warszawie.
Zdjęcia: iPhone 4 i SteadyCam
Montaż: iPad 2 i iMovie for iPad
25 marca 2011 · 09:47
Sieć Saturn podała już oficjalne ceny iPada 2 w Polsce:
Co o nich sądzicie?
P.S. Też uważam, że zamieniono miejscami dwie środkowe pozycje.
P.S.2. Poprawiłem ceny o dodałem akcesoria.
Źródło: iMagazine.pl
24 marca 2011 · 22:38
Przekrój, kiedyś wydawany w ilości kilkuset tysięcy egzemplarzy, według badania z 06/2010 sprzedaje się w ilości niecałych 40 tys. sztuk. Tendencji też nie ma optymistycznej i jego nowy właściciel, Grzegorz Hajdarowicz, w akcie desperacji postanowił odciąć się od świata paywallem, za którym stanie nie tylko elektroniczne wydanie na iPada, ale również cały serwis WWW. Leady pozostaną widoczne, mające za cel zachęcić do kliknięcia … mnie zachęciły chociaż jeszcze nie wiem czy zapłaciłbym, gdyby nie darmowy kod, który dzisiaj otrzymałem. Skupię się na wersji iPadowej, bo tylko ta mnie interesuje. Obiecałem też zacząć od najgorszego, zatem …
Natywna aplikacja była dzisiaj wychwalana na prezentacji i uderzyło mnie jedno — wspominano, że w zaledwie kilka godzin trafiła na trzecie lub podobnie wysokie miejsce. Z tego co pamiętam jeden z polskich developerów kiedyś potrzebował kilku pobrań, aby trafić na szóste, więc raczej nie ma czym się zachwycać. Ikona natomiast zachęca, a aplikacja jest lekka i szybko się instaluje. Chyba o czymś zapomniałem … Ach tak! Miałem po niej pojechać … Po pacnięciu w pierwszy z brzegu artykuł wyskoczyło okno z prośbą dokonania płatności in-app lub wpisania kodu promocyjnego. Wyposażony w ten drugi rozsiadłem się wygodnie na kanapie i … z lekkim przerażeniem przystąpiłem do pobierania ponad 400 MB wydania. Po piętnastu minutach gapienia się w ekran znudziło mi się czekanie i zszedłem do sklepu po napoje i glukozę. Przekonany, że wygaśnięcie ekranu w niczym nie przeszkodzi, w końcu iOS 4 zezwala na zadania w tle, obudziłem iPada i z lekkim szokiem zobaczyłem pasek dopiero w połowie. No dobra, ale przecież jest resume … Nie. Też brak. Anuluj, pobierz, 15 minut i dotykanie ekranu co chwilę, aby się przypadkiem nie wyłączył znudziło mnie dosyć szybko. Zająłem się innymi rzeczami i … znowu to samo. No bez jaj, ktoś próbuje ze mnie idiotę zrobić. Dodam jeszcze, że mam 8 Mbitowy download. To 1 MB na sekundę. 400 sekund to niecałe 7 minut … Fail #1.
Mimo wszystko niezrażony kilknałem w pierwszy z brzegu artykuł. Otworzyła się biała kartka z kręcącym się kółkiem, jednak po parunastu sekundach pojawiło się zdjęcie i tekst. Zacząłem czytać i … wróciłem do spisu treści — „12 razy śmierć” wydawało się znacznie bardziej interesujące. Ponownie kilkanaście sekund oczekiwania i strona była gotowa. Pierwszy akapit mnie pochłonął, historia Michała zapowiadała się ekcytująco, więc przewinąłem na drugą. Kółko. Kręci się, a ja czekam. Pięć sekund. Dziesięć. Po piętnastu mogłem kontynuować. Kolejne akapity połykałem niczym wilk swoją ofiarę. Na Syberii. Po kilku miesiącach głodówki. Następna strona … no żesz!!! Znowu czekanie! 5, 10, 15 i tak aż do końca wpisu.
Nie wiem czy pomogłoby pobranie całości … pewnie tak. Nie wiem też czy serwery są tylko dzisiaj przeciążone ze względu na premierę czy tak będzie zawsze, ale nie jest to akceptowalne. iPad to urządzenie instant — taką ma filozofię. Instant on. Instant news. Natychmiastowy dostęp do aplikacji i contentu. The Daily potrzebuje 15 sekund, żeby pobrać pierwsze strony nowego wydania, a resztę dociąga sobie w tle. Biorąc pod uwagę, że układ Przekroju jest bardzo zbliżony do wyglądu strony WWW, ale zwartość jest cięższą niż dorosły słoń (z gatunku tych naprawdę dużych) to zakładam, że nie bazuje na HTMLu tylko jest zbiorem wielu PDFów. Załączone do wydania filmy też swoje zajmują, jednak w takich przypadkach jestem zdecydowanie za umieszczaniem ich na serwerze i streamowaniem — znaczna większość właścicieli iPadów na pewno ma wystarczająco szybkie połączenia z internetem. Ciut mniej denerwująca jest kostka, która nas wita — każda ściana jet odpowiednikiem innej zakładki na stronie WWW: Przekrój, Krzyżówka, Twój Przekrój i tak dalej. Za pierwszy czy drugim razem jest to efektowne, ale szybko się nudzi i irytuje. Gdyby chociaż wykorzystywało żyroskop …
Po powyższych kłopotach spodziewałem się, że zrównam Przekrój z ziemią. Nic nie denerwuje bardziej niż developer, który nie rozumie idei iPada i wolności, którą dostarcza. Wolność od fotela, wolność od opierania komputera na kolanach i w końcu wolność od wszelkich innych dotąd znanych ograniczeń, w tym konieczność czekania na załadowanie się systemu czy programu. Niestety oczekiwania kilkunastu minut na download wydania jest po prostu niedopuszczalny. Mimo wszystko znacząco złagodziłem swój stosunek, bo dostałem nagrodę w postaci wspomnianego artykułu. „12 razy śmierć” wciągnął mnie jak narkotyk. Mam szczerą nadzieję, że reszta treści jest na podobnym poziomie … Szkoda, że ten o Loch Ness był tak krótki.
Tymczasem od momentu wyjścia z konferencji zastanawialiśmy się z Dominikiem i Norbertem nad sensem wprowadzania paywalla w Polsce. Grzegorz Hajdarowicz ma ambitny plan zwiększeniu sprzedaży do poziomu 130-180 tys. Nie interesuje go czy będą to klienci tradycyjnego wydania, strony WWW czy na iPadzie. Fakt, że zamiast jednego punktu handlowego w postaci kiosku, są teraz trzy bramki pobierające opłaty. Obawiam się jednak, że Polacy jeszcze nie są gotowi na taki model sprzedaży i wstępne szaleństwo zakończy się mizernym wynikiem, chociaż życzę im jak najlepiej.
Dużym plusem niewątpliwie pozostanie fakt, że kupujący prenumeratę na iPadzie (€0.79 za tydzień lub €24.99 za rok) równocześnie uzyskuje dostęp do WWW. Odwrotnie nie jest to jednak możliwe ze względu na politykę Apple. Pozostałe cechy, jak możliwość wyszukiwania artykułów (trwają nad tym jeszcze prace) czy archiwum wszystkich wydań od lat 50-tych, dobrze rokują na przyszłość.
Wstrzymam się na dzień dzisiejszy z dalszą krytyką, ale mam nadzieję, że wzorem The Daily, osoby odpowiedzialne za iPadowy Przekrój szybko wypuszczą aktualizację i naprawią słabe strony. Amerykański dziennik uporał się z problemami mniej więcej w tydzień. Ile dajemy Przekrojowi?
23 marca 2011 · 16:09
@pemmax dzisiaj na Twitterze zadał mi pytanie czy warto wymieniać iPada pierwszej generacji na najnowszy model. Obiecałem coś na temat napisać, chociaż nie jest mi łatwo ze względu na moje gadżeciarskie zboczenie.
iPad 2 jest przede wszystkim szybszy niż jedynka i wbrew pewnych głosów w internecie, jest to zauważalne wszędzie. Nie udało mi się go jeszcze „spowolnić” żadną czynnością, „łyka” wszystko co mu rzucę. Angry Birds nagle działają bez zgrzytów, uaktualnianie apps w tle nie powoduje szarpania animacjami, a strony internetowe lądują się szybciej. Tutaj ułamek sekundy, tam sekunda szybciej — całość po prostu jest przyjemniejsza o obsłudze. Ekran jest w zasadzie taki sam, być może ciut jaśniej świeci. Jest też wrażenie, że jest bliżej szyby niż w 1. gen. Coś w stylu iPhone 4. Są też kamery, które używam w zasadzie włącznie do FaceTime. Gabaryty dla niektórych będą też miały znaczenie i tutaj jest największy, po wydajności, skok — lepiej leży w ręce, jest lżejszy … no i można zamówić białego! Po resztę plusów i minusów udajcie się tutaj i tutaj.
Jeśli obecny iPad was w pełni satysfakcjonuje, jeśli nie odczuwacie, że jest za wolny, jeśli nie przeszkadza wam jego waga i grubość i jeśli w końcu nie korzystacie z video-rozmów to w zasadzie możecie spokojnie pozostać przy pierwszej generacji. Różnice w poszczególnych dziedzinach nie są duże, pomimo że ich suma już tak.
Patrząc na historię iOS i cen iPhone’ów to jednak chciałbym zwrócić uwagę na kilka szczegółów. Po pierwsze ceny iPada 1 poleciały na łeb na szyję, ale jest to wina tylko i wyłącznie samych sprzedających — wyłamywali się pod ciśnieniem i sprzedawali za półdarmo. Nie wiemy też jak będą wyglądały ceny za rok czasu, ale podejrzewam, że podobnie jak przy iPhone’ie, najmniejsze straty na koncie odnotujemy wymieniając iPada co roku na nowszy model. Na swoim 3GS straciłem 500 PLN przy wymianie na 4-kę. Gdybym czekał do premiery iPhone 5 to na kwota wyniosłaby o 1,000 PLN więcej (patrząc na ceny iPhone’a 3G) — bez sensu.
Nie wiemy też dzisiaj jak będzie się zachowywało iOS 5, które powinno trafić do nas za kilka miesięcy. Historycznie, wydajność (dla mnie) była akceptowalna do jednej generacji wstecz — iOS 3 było jeszcze OK na iPhone 3G, iOS 4 na 3GS i tak dalej. Istnieje zagrożenie, że iPad 1 spowolni pod kontrolą nowego iOS, chociaż z drugiej strony ma przewagę wyżej taktowanego procesora A4 niż tego w jeszcze nowym iPhone 4.
Cieżko mi jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie — każdy inaczej wykorzytuje iPada. Jeśli tylko czytacie i piszecie na nim, wykorzytujecie do przeglądania netu, czytania RSSów i tym podobnych, jeśli nawet od czasu do czasu gracie w gry i nie macie potrzeby posiadania the latest and greatest to wstrzymanie się do trzeciej generacji może mieć sens. Osoby, którym udało się zastąpić laptopa iPadem z kolei mogą ślinić się na większą wydajność, często podróżujący na niższą wagę … Zadajcie sobie pytanie jak go używacie i zastanówcie się czy nowe cechy będą procentowały.
A do całej reszty: szykujcie karty kredytowe.
Na koniec jeszcze jedno pytanie, na które warto sobie odpowiedzieć: a co zrobicie za rok jak pojawi się iPad 3?
P.S. Osoby zamierzające korzystać sporo z iMovie … też szykujcie karty.
23 marca 2011 · 15:04
Na iMagazine opisałem swoje wrażenia po 6 dniach użytkowania iPada 2 — nie lubię po tak krótkim czasie zdawać relację, ponieważ trwa jeszcze okres dostosowywania się do nowego sprzętu i jego formatu, a wrażenia mogą się zmieniać z dnia na dzień. W każdym razie pełną wersję wpisu na stronie znajdziecie w nadchodzącycm, kwietniowym numerze iMagazine, a tutaj dodałem kilka nowych spostrzeżeń …
Pierwsza kwestia, której dotychczas nie poruszałem to głośnik … Dzisiaj zbadałem temat na bazie kilku ulubionych rockowych kawałków i są różnice. Mam wrażenie, że pierwszy iPad ma ciut więcej basu i wynika to zapewne z większych gabarytów samego urządzenia. Jest też minimalnie głośniejszy, ale jednocześnie przy maksymalnej głośności wykazuje większe zniekształcenia. iPad 2 z kolei ma czystsze średnie i wysokie tony i nie „harczy” po podkręceniu głośności na maksa. Różnica w głośności jest naprawdę ledwo zauważalna.
Nadal podtrzymuję zdanie, że 80g różnicy pomiędzy generacjami to sporo. Z założonym Smart Coverem różnica się niweluje, ale jego demontaż trwa ułamek sekundy, więc od kilku dni zdejmuję go jak mam zamiar spędzić z iPadem więcej niż kilka minut.
Brak otyłości również powoduje, że iPad 2 inaczej (ze wskazaniem na „lepiej”) leży w ręce i wygodniej się go użytkuje podczas dłuższych posiedzeń (na kanapie, chociaż tron tutaj nie przeszkadza). Obniżenie wagi dodatkowo pozwala mi go trzymać poziomo jedną ręką, ale nadal nie jest to preferowany przeze mnie sposób, jeśli nie podpieram go nogą.
Mijają kolejne dni, podczas których codziennie ściagam i zakładam Smart Covera przynajmniej kilkukrotnie, a rys jak nie było, tak nie ma. Widać małe gumeczki na wewnętrznej stronie „grzbietu” zdają egzamin.
Smart Cover montujemy z lewej strony, aby otwierał iPada jak książkę. Niestety mam w zwyczaju trzymania go w prawej ręce i obsługiwanie lewą, pomimo że jestem praworęczny. Jak wspominałem już w krótkiej iMagowej recenzji, Smart Cover możemy złożyć na trzy sposoby:
Druga i trzecia metoda jest super wygodna pod warunkiem, że trzymamy go lewą ręką. Harmonijka daje pewny i mocny chwyt w sytuacjach, gdy np. poruszamy się. Niestety, przy pierwszej metodzie jest mi niewygodnie, a przy drugiej nie sięgam palcami do Smart Covera i powoduje to jego „dyndanie” w powietrzu. Z tego powodu preferuję go po prostu zdemontować przy dłuższych chwilach z iPadem. Zakładam ponownie jak go odkładam na bok. Cała procedura trwa sekundę, więc nie jest to uciążliwe.
Ogólnie uważam, że Smart Cover jest obowiązkowym zakupem dla każdego. Owszem, nie zabezpiecza on iPada w każdym możliwy sposób, ale jest doprawdy genialny i bardzo bardzo estetyczny. Kolory również mi się bardzo podobają. Całość jest po prostu stworzona dla iPada 2. Nie zmienia to jednak faktu, że przyda się drugi pokrowiec jak wychodzimy na przykład z domu albo udajemy się w dłuższą podróż. No chyba, że ktoś nie przejmuje się rysami na tylnej ściance …
Macie jeszcze jakieś pytania czy wątpliwości? Komentarze czekają …
23 marca 2011 · 14:32
23 marca 2011 · 10:34
Już tylko dwa dni do premiery najnowszej zabawki Apple, a Ty nadal nie wiesz jaki model wybrać? Decyzja z pewnością nie jest łatwa, ale jest bardzo indywidualna — każdy z nas żyje w ciut innym środowisku, ma inne potrzeby i inaczej używa swoje gadżety.
To chyba najważniejsze pytanie … decydować się na model tańszy, czy wyposażony w moduł GSM z GPSem? Osobiście przez prawie rok, odkąd mam pierwszego iPada, nie miałem potrzeby skorzystać z GPS. Od tego mam w razie czego iPhone’a, a odkąd jest Hotspot to dane co kilka sekund przekazywane są do tabletu.
Znacznie ważniejszym aspektem jest 3G — sam zdecydowałem się nie brać tego modelu z prostej przyczyny: w 90% miejsc gdzie używam iPada jest WiFi. Przez resztę czasu mam do dyspozycji MiFi, a od niedawna, Hotspot w iPhone. Zaletą tego pierwszego jest niewątpliwie fakt, że dostarcza trochę internetu do wszystkich urządzeń. Sprawdza się to szczególnie za granicą, gdzie wystarczy kupić prepaida, aby reszta towarzyszy podróży miała też dostęp — wychodzi taniej przy okazji. MiFi na dodatek bierze standardowe miniSIM zamiast odmiany micro w iPad i iPhone, co odbiera konieczność ich przycinania. W Polsce natomiast mam do niego włożoną „służbową” kartę na abonament — nie mam cierpliwości do prepaidów, które kończą się dokładnie wtedy kiedy nie ma możliwości ich doładowania, a są akurat potrzebne. Suma sumarum bardzo rzadko korzystam ze wspomnianego MiFi, ale ma on jeszcze jedną ogromną zaletę: czas pracy na baterii wystarcza na cały dzień w odróżnieniu od iPhone, który pobiera 1% baterii na dwie minuty (mniej więcej).
Jest jednak niezaprzeczalna wygoda włożenia SIMa do iPada — jeśli często będziecie potrzebowali dostęp do netu z miejsc bez zasięgu WiFi, to odpada konieczność włączenia MiFi lub funkcji Hotspot. Prepaid vs. abonament — musicie zdecydować sami co bardziej się opłaca i do którego macie większą cierpliwość.
Tutaj pojawia się kolejna przeszkoda, prostsza na szczęście do rozwiązania niż powyższa i wszystko zależy od tego ile multimediów zamierzacie trzymać na nim. Najwięcej zajmują filmy z iPhone i innych kamer, potem zdjęcia, muzyka i na koniec aplikacje.
Sam mam całą bibliotekę iPhoto i iTunes zsynchronizowaną … Nie korzystam z tej drugiej często, tym bardziej odkąd jest iTunes Home Sharing, ale mam miejsce, więc czemu nie. iPad, w połączeniu z adapterem HDMI, stał się świetnym narzędziem do pokazywania zdjęć na TV … i bez niego — stąd całe iPhoto leży mi w tablecie. Aplikacje to kolejne kilka GB, przy czym najwięcej miejsca zajmują gry.
16 GB polecam osobom, które mają niewiele multimediów i nie planują trzymać na nim filmów. Do muzyki znacznie lepszy i tak jest iPhone …
32 GB wydaje się być złotym środkiem — sam mieszczę się w tej granicy przy zsychronizowanych 16GB muzyki i całym iPhoto bez filmów. 64-kę mam dlatego, że na iPadzie trzymam kopie wszystkich zdjęć jak jadę w plener. 32 wolne GB akurat zmieszczą moje dwie 16-gigowe karty CF z lustrzanki.
64 GB polecam osobom, które chcą z różnych powodów mieć zapas lub możliwość syncu na przykład filmów dla dzieci lub chcą montować ambitniejsze rzeczy w iMovie dla iPada.
Jeśli macie dalsze pytania to zapraszam do komentarzy.
23 marca 2011 · 09:00
Skleroza. Zapomniałem wczoraj wspomnieć o najbardziej istotnej rzeczy w nowym Sparrow — działają gest trzypalcowe za pomocą Magic Trackpad. Użytkownicy Magic Mouse mają do dyspozycji dwupalcowe jeśli się nie mylę — może to ktoś potwierdzić?
Trzy palce lewo/prawo zamykają i otwierają boczną szufladę, góra/dół przełączają pomiędzy wiadomościami, a dwupalcowe ściśnięcie lub rozszerzenie włącza podgląd danej wiadomości.
Smacznego!
22 marca 2011 · 22:30
W Mac App Store pojawiła się najnowsza wersja Sparrow o numerze 1.1. Poza bug fixami pojawiło się w końcu wsparcie dla wszystkich typów kont pocztowych, a obsługa Gmaila została ulepszona. Automatycznie rozpoznawane są teraz dodatkowo konta MobileMe, AOL i Yahoo. Do innych trzeba ręcznie dopisać dane serwerów.
Przed chwilką dodałem moje Apple’owe konto i wszystko poszło gładko niczym pupcia niemowlaka — foldery dostępne są tam gdzie etykiety przy koncie Gmail — wszystko działa prawidłowo.
Mimo wszystko pozostaję jedynie przy Gmailu w Sparrow (dotychczas korzystałem przez WWW), a całą resztą pozostawiam w Mail.app w oczekiwaniu na Liona.
21 marca 2011 · 18:16
Twitter obchodzi swoje 5. urodziny i przy okazji zaprezentował nową witrynę reklamową ze swoimi gwiazdami, a na deser zapraszają na film:
21 marca 2011 · 16:38
Wycieczka, jak w większości wiecie, była sponsorowana premierą iPada w USA i miałem nadzieję, że padnie właśnie na NYC — miasto, które od dawna chciałem zwiedzić. Pomimo, że podróżowałem już po USA to Big Apple skutecznie broniło się przede mną i nigdy nie było po drodze. Na wstępie też podpowiedm, że marzec to nieciekawy miesiąc, aby zwiedzać ten rejon — zazwyczaj zimno i deszczowo, z rzadka śniegowo, poszczęściło się nam i mieliśmy bardzo przyjemny pierwszy dzień z tendencją pogarszającą się do przeszywającego, lodowatego wiatru w dniu wyjazdu.
Lądowanie miało miejsce na lotnisku JFK, które znajduje się na wschód od Manhattanu i Brooklynu. Dla tych, którzy jeszcze nie podróżowali do Stanów Zjednoczonych: to, że dostaliście wizę w Polsce nie jest gwarancją, że wpuszczą Was na teren USA — groźnie wyglądający Pan (lub Pani) ostatecznie zadecyduje czy Was wpuścić czy nie. Po odprawie odebraliśmy bagaże i czym prędzej udaliśmy się na postój taksówek. Można do miasta dostać się kolejką i metrem, ale biorąc pod uwagę późną porę i pośpiech, to nie miało to sensu. Cena transportu publicznego oscyluje w rejonie $25 za osobę zależnie gdzie chcecie się dostać, a taksówka ma stałą stawkę $45 + haracz za most/tunel ($5) niezależnie od ilości pasażerów (do 4) i zazwyczaj jest szybsza. Sam przejazd po ciemku był niesamowity — jak zbliżaliśmy się do tunelu to widać już było Manhattan i słynne wieżowce. Całość była oczywiście podświetlona i sprawiała wrażenie surrealistyczne … i małe — jakby miniaturowe miasteczko dla dzieci oświetlone w każdy możliwy sposób. Dopiero po przebyciu rzeki okazało się jakie to wszystko jest gigantyczne … boczne szyby w taxi często nie pozwalały dostrzec szczytów budynków.
Nocleg na Manhattanie to ciężka sprawa — można szukać na Craigslist mieszkania do wynajęcia, szukać hotelu/hostelu/motelu lub szukać znajomych. Mieszkania zaczynają się od rejonu $50, a kończą na … co ja gadam — nie ma górnej granicy. Sporo osób wynajmuje je na weekendy lub dłuższe okresy. Niestety tutaj trzeba bardzo bardzo uważać — znaczna większość tych „super okazji” kończy się okradzeniem podczas nieobecności lub innymi oszustwami. Jest też sporo ukrytych opłat, jak bezzwrotne kaucje, opłaty za sprzątanie, i tak dalej. Hotele i podobne zaczynają się w zasadzie od $100-150 za pokoje, w których strach spać do … mniejsza o to. Za $250-300 za dobę można wynająć luksusowy apartament obok Central Park. Za ciut więcej dostaniemy pokój w Plaza Hotel na 5th Avenue.
Niestety ze względu na ograniczenia czasowe nie było możliwości pozwiedzania muzeów, ale do miasta podeszliśmy dwutorowo. Po pierwsze ograniczyliśmy się tylko do Manhattanu — jest wystarczająco duży — ale wybraliśmy dwie metody zwiedzania: typowe miejsca dla turystów i zgubienie się na życzenie. To właśnie cały pierwszy dzień spędziliśmy na łażeniu tam, gdzie nas nogi poniosły. Zwiedziliśmy okolice mniej i bardziej przyjazne, zobaczyliśmy lokalne życie ludzi i poznaliśmy miasto od drugiej strony. Z pewnych względów nie zawsze miałem ze sobą aparat, więc nie wszystko jest udokumentowane …
Po mieście polecam poruszać się taxi ($0.50 za milę + $3 postojowego) lub metrem. Pierwszy środek tanieje im więcej osób z nami wsiada, a drugi kosztuje $2.25 za przejazd (z możliwą przesiadką na inną linię na odpowiedniej stacji). Trzeba co prawda kupić MetroCard za $10 lub więcej (dostajemy $0.70 gratis za każde $10), ale potem możemy je doładowywać bez problemów. Aha — taksówki zatrzymujemy jak na filmach machając do nich. Jeśli numer na dachu jest podświetlony to znaczy, że jest wolna. Nie polecam wypożyczania samochodu — nie ma gdzie go potem zaparkować, a samo parkowanie jest drogie. Trzeba go też przestawiać skoro świt z jednej strony ulicy na drugą ze względu na sprzątanie.
Posiadanie karty kredytowej znacznie ułatwia życie. Polecam załatwienie sobie takowej (najlepiej Visę, obciążaną w USD zamiast MasterCard w euro) w swoim banku. Jeśli nie chcą dać, to można dostać kartę po uprzednim wpłaceniu na nią pieniędzy. Najważniejsza zasada: nie dawać swojej karty nikomu (szczególnie w podejrzanych miejscach) — przeważnie przeciągamy ją przez terminal samemu!
Nowy Jork to rzeczywiście chyba jedyne miejsce na świecie gdzie jest taki zlepek kultur z najprzeróżniejszych miejsc na świecie. Makaroniarza poznamy natychmiast; podobnie zresztą z Irlandczykami, Azjatami (doh!) i resztą narodowości. Są oczywiście dzielnice tematyczne: Little Italy, Chinatown, Chelsea i tak dalej. Mieszkaliśmy w tej pierwsze i o ile klimat był rewelacyjny, a knajpki urocze, to jedzenie nie dorównywało „naszym” włochom. Tak w ogóle to najlepsze miejsca są te, które nie są znane. Dla lokalnych, nie dla turystów. Mogę polecić przede wszystkim Blue Ribbon Sushi na Sullivan Street — miejsce, do którego ciężko trafić, ale z takimi pysznościami przygotowywanymi przez japończyków pierwszej generacji, że palce lizać. Z góry odradzam „prawdziwe” nowojorskie hotdogi w ulicznych kioskach na kółkach — paskudne.
Zapraszam do wybranych zdjęć z NYC — w zasadzie wszystko jest z Nikona D700 i Nikkora 14-24 f/2.8. Kilka z iPhone’a 4 też się znajdzie, a na samym końcu slideshow z iPhoto wraz z mapą.
Pierwszy wieczór w NYC i kolejka do Apple Store na Fifth Avenue. Mamy jeszcze z 200 metrów do wejścia i około godziny stania.
Przechodnie co chwilę pytali się po co stoimy, ludzie wykrzykiwali to samo pytanie z samochodów, a wszyscy robili nam zdjęcia i kręcili filmy.
Człowiek staje się taki malutki wśród górujących wieżowców …
12/03 — Apple Store SoHo był zaledwie trzy przecznice od naszego crib.
Zachodni rejon Greenwich Village. Jak widać drogi bez rewelacji, a dziury często większe i bardziej niebezpieczne niż nasze.
Cicha i spokojna ulica — smutne kolory, ale te schody mają w sobie magię.
Trwa rozładunek, Empire State Building w tle.
Pod ulicą biegnie metro, a na przeciwko apartamentowiec.
Interwencja straży pożarnej, bardzo częsty widok w NYC.
Dymiąca studzienka kanalizacyjna — niestety zabrakło nocy i mgły, aby stworzyć odpowiedni klimat.
Kościół wciśnięty pomiędzy dwie kamienice.
5th Avenue przy Madison Square Park.
Flatiron Building. Całe miasto zmusza do nietypowych ujęć i bez szerokiego kąta nie podchodź.
Madison Square Park.
Flatiron Building — jeden z pięciu najbardziej rozpoznawalnych symboli NYC.
Madison Square Park zacieniony miejscami przez wieżowce.
Collegiate Reformed Church przy 5th Avenue.
Mieszanka stylów i typów budynków stojących obok siebie jest niewiarygodna.
Zbliżamy się do Empire State Building.
Kolejka turystów na taras widokowy dłuższa niż ludzi stojących po iPady. Pass.
Gołębie upodobały sobie słupy od sygnalizacji świetlnej przed Plaza Hotel.
Central Park.
Po lewej dzieciaki taplają się w wodzie i błocie. W tle ludzie jeżdżą na łyżwach na lodowisku.
Wycieczki dla turystów.
Wszechobecny cień.
Na wielu ulicach jest niczym w tunelu, gdzie słońce dociera bardzo rzadko. Po prawej Met life Building.
Grand Central Terminal.
Grand Central Terminal.
Grand Central Terminal — robi wrażenie.
Grand Central Terminal.
Typowa taksówka — najczęściej są to Fordy Crown Victoria, ale sporo też hybrydowych Fordów Escape (SUV); zdarzały się też Toyoty Prius.
Grand Central Terminal z Met Life Bldg w tyle. Ten najwyższy po prawej to Chrysler Building.
Chrysler Bldg na tle Grand Central Terminal.
Odbicie apartamentowca w szybach biurowca przy 90 Park Avenue.
Z księżycem w tle. Mniej więcej tutaj zaczęły mi nogi z dupy wychodzić — targanie sprzętu i zakupów po 18 km staje się męczące.
Nikogo w nowojorskim metrze nie obchodziło czy robię zdjęcia czy nie. W warszawskim to po paru sekundach pojawiła się policja i mnie pogoniła, strasząc paragrafami i cholera wie czym jeszcze.
One World Trade Center.
Skrzyżowanie Broadway i Vessey.
Cały rejon jest w przebudowie.
3 World Financial Center.
Widok na Ground Zero.
Chodnik na zachodniej stronie WTC był wyłączony z ruchu — jedne przejście było przez 3 World Financial Center.
W końcu wyjście po długim spacerze korytarzami.
Irlandzka knajpa w starej, zniszczonej kamienicy na tle budowy i nowoczesnych wieżowców.
Skrzyżowanie Liberty i Trinity St. — powrót do punktu wyjścia.
Charging Bull — symbol Wall Street. Na zdjęciu turysta chwyta byka za … cojones.
Charging Bull waży 3,200 kg i mierzy 4.9 m długości (zdjęcie zrobione iPhonem).
Widok na Statuę Wolności z Financial District. Interpretacja artystyczna własna (czyt. eksperyment).
Seton Shrine na tle nowoczesnych biurowców robi kolosalne wrażenie.
Mało zachęcające wejście do metra.
Whitehall Station — South Ferry.
Brooklyn Bridge.
Brooklyn Bridge — paskudna pogoda niestety.
W tle Manhattan. Kładka dla ludzi rozdzielona jest na część dla rowerów i dla pieszych — ci drudzy naturalnie nie zwracali na to uwagi ku złości tym pierwszym.
Widok na Financial District z mostu.
Little Italy i Mulberry St. W tle Empire State Building.
Mulberry St. za dnia.
Po lewej stronie, za białem Mercedesem, ekskluzywny klub, przed którym przez całą noc podjeżdżały egzotyki — Ferrarki, Porsche, Audi R8 V10 Spyder i wiele innych gdzie CLS 63 AMG był jednym z tańszych. Wstęp tylko po znajomości — pieniądze nie wystarczą.
Nocny ruch w Little Italy.
Little Italy.
Nowojorskie metro.
Nietypowe schody znalezione po „zgubieniu się” w małych uliczkach NYC.
Zapraszam jeszcze do porcji zdjęć dla fanów z Apple Store na Piątej Alei.
Można robić zdjęcia i kręcić filmy w Apple Store bez problemów. Proszą tylko o niefotografowanie rejonu gdzie są kasy.
Mam nadzieję, że się podobało. Tradycyjnie zapraszam do komentarzy jeśli macie pytania, uwagi lub cokolwiek innego.
19 marca 2011 · 18:37
Wiecie o moim wyjeździe do USA w zeszłym tygodniu i wiecie też, że wróciłem z kilkoma sztukami z czego dwa trafiły już do rąk szczęśliwych nabywców. A jeśli nie wiecie, to się dowiedzcie tutaj i tutaj. Jak to zwykle bywa, pojawiło się kilka głosów, że ceny za jakie oferowałem iPady były brutalnie wysokie, że zżynam z ludzi niewiadomo ile. Prawda jest taka, że lot nie kosztuje złotówki, hotel w NYC na Manhattanie nie kosztuje $1 za noc, trzeba dojechać z i do lotniska … Tanio nie jest. Tak po cichu jeszcze podpowiem, że jak się okazało, że nie ma już iPadów w sklepach to miałem ofertę na dwukrotnie więcej niż sprzedałem. Nie brałem zaliczek … z dwoma kupcami miałem dżentelmeński agreement, czyli umówiłem się na gębę mówiąc kolokwialnie. Mogłem oczywiście wszystko odwołać i zgarnąć 6-7 tysi za sztukę. Zrozumieliby … Tak, na pewno zrozumieliby.
Wczoraj dostałem miłego #ff od Przemka, który mnie jednocześnie zasmucił. Tak po prawdzie to nie do końca wiem co było moim sukcesem, ani czy na pewno odwołuje się do prezentacji iPada 2 w Dzień Dobry TVN … zakładam jednak, że tak — jakiś tam ciąg zdarzeń jest, w tym „brawo” dla Norberta. Po prostu nie traktuję kupno biletu, stanie w kolejce, kupno iPada i powrót do Polski jako sukces. Małpa potrafiłaby to zrobić. A jakby ją dobrze przeszkolić to może i więcej zdjęć wrzuciłaby na FB/Instagram. Pojawienie się na ekranie TV przed milionami widzów? Nigdy nie ciągnęło mnie do szkła i o ile mam pewne plany na przyszłość związane z naszym podcastem, to wynikają zupełnie z innych powodów. Pozostała jeszcze rzekoma „bezinteresowność”. Czy TVN nam zapłacił za wystąpienie? Czy Apple sponsorował naszą (Norberta, ale w sensie iMagazine) prezentację? Czy powinienem był tam iść osobiście? Nie, nie i … nie chciałem. Prawda jest taka, że o ile Norbert przyjaźni się ze Zbyskiem Urbańskim to do DD TVN dotarliśmy innymi kanałami, nota bene inicjowanymi z mojej strony, a że Zbyszek jest Naczelnym Gadżeciarzem to już inna sprawa.
Nie, przywiezienie iPada, sprzedaniu go Norbiemu, załatwieniu wystąpienia w DD TVN (nad którym cały iMag pracował) nie nazwałbym sukcesem, ale też nie czynem bezinteresownym. Są na świecie ważniejsze korzyści niż finansowe czy wystąpienie w świetle kamer — są przyjaźnie, przysługi i wspieranie siebie nawzajem. Tak w razie wątpliwości co do dawania się wykorzystywać, wyznaję zasadę: Fool me once, shame on you; fool me twice, shame on me. Jednocześnie nie ma ona tutaj zastosowania.
Jeśli nie oglądaliście jeszcze iPada na TVNie to możecie podążyć za tym linkiem do oficjalnego materiału. A tak w ogóle … najbardziej zaintrygowała mnie 49. sekunda od końca klipu (-49s) … A Was?
18 marca 2011 · 19:48
iLounge donosi, że MobileMe doczeka się nowej, darmowej wersji w przyszłym miesiącu. Ich źródło, pracujące dla uniwersytetu lub podobnej instytucji, powiedziało, że nie może kupić więcej subskrypcji i dostało polecenie korzystania tymczasowo z 60-dniowej wersji trial. Obecna wersja MobileMe miałaby być wspierana jeszcze przez rok czasu. iLouge tym samym podejrzewam, że nowa odsłona serwisu będzie zupełnie inna. iLounge spekuluje również na podstawie innych źródeł, że MobileMe przeobrazi się w „schowek” gdzie będziemy trzymać nasze multimedia.
Nie znalazłem jeszcze ani jednego źródła, które potrafiłoby powiedzieć dokładnie na czym nowe MobileMe miałoby polegać. Szczerze mówiąc trochę nie potrafię sobie wyobrazić, aby Apple zamknęło konta email, iCal i kontakty — są przecież potrzebne do synchronizacji Push pomiędzy chmurą, OS X i iOS. Pytanie tylko czy staną się darmowe, czy pozostaną płatne. Wtedy iDisk mógłby (pewnie w bardziej ograniczonej formie niż 20GB dostępne dzisiaj) stać się darmowy z możliwością dokupienia większej przestrzeni. Dołączyłby wtedy do darmowego od niedawna Find My iPhone. Być może wraz z OS X Lion pojawi się również Find My Mac — tą funkcjonalność sugerują developerzy, którzy przejrzeli kod dostępnej wersji preview. Wbrew opinii innych blogów i serwisów, nie sądzę, aby Apple wprowadził możliwość subskrybowania muzyki wzorem Zune. Jeśli już mowa o jakimkolwiek streamingu, to raczej będzie on dotyczył muzyki i video na naszym iDisku.
17 marca 2011 · 19:27
Rozumiem, że nie dotyczy to większości użytkowników Maków, ale połączenie Mac App Store z MobileMe przy przenosinach na kolejny komputer zapewnia tak niesamowitą wygodę, że jest to aż niewiarygodne …
Jak zapewne wiecie, w testach mamy obecnie najnowsze MacBooki Pro, więc tradycyjnie staram się przenieść cały swój workflow na ten komputer na ten krótki czas. Tradycyjnie był to żmudny i irytujący proces przenoszenia aplikacji, reinstalowania niektórych, kopiowaniu preferencji, ustawianiu kont i tak dalej. Przy MobileMe wystarczy jedynie wpisać konto, podać hasło i voila! Do tego jeszcze Dropbox i Mac App Store do reinstalacji zakupionych programów jednym kliknięciem … miód!
Prostota obsługi Mac App Store jest porażająca w takich sytuacjach … Kolejny przykład piekielnie łatwej integracji by Apple.
Ewidentnie nie wszystko było jasne, śpieszę więc z wyjaśnieniem:
Dokumenty trzymam w Dropboxie wraz z 1Password. Niestety ten ostatni trzeba doinstalować. MobileMe synchronizuje wszystkie moje preferencje, ustawienia systemu, Dock, kontakty, maile, konta i wiele wiele więcej — trwa to chwilkę. Na koniec odpalam Mac App Store, loguję się i wciskam w zakładce Purchased na aplikacje, które potrzebuję. Z czasem tych ostatnich będzie jeszcze więcej i sprawa będzie jeszcze bardziej uproszczona.
Restore z TM nie wchodzi w grę — za długo trwa, a nie potrzebuję wszystkiego na tymczasowym komputerze. Wymiana dysku też nie — demontaż HDD z iMaka to nie jest prosta sprawa.
P.S. Apps z Mac App Store z których korzystam nie wymagają ode mnie zmiany ustawień, więc brak preferencji nie przeszkadza.
Mam nadzieję, że jest ciut jaśniej. Ta procedura zajmuje mi dosłownie kilka minut i nie jestem w stanie sobie tego wyobrazić pod Windows.
17 marca 2011 · 14:00
Zapraszam do galerii zdjęć nowych iPadów 2, zrobionych wieczorem zaraz po powrocie z NYC. Oba w kolorze białym, z dwoma Smart Coverami — zielonym i niebieskim.
Żałuję, że trochę promieni słonecznych się nie wychyli, bo nie jestem z nich zadowolony, ale mam nadzieję, że nie będą raziły.
Klik powiększa zdjęcie.

Wczoraj w nocy udało nam się zebrać i nagrać kolejny odcinek. To wszystko pomimo płaczących dzieci, śmierdzących pieluch i innych przeszkód.
Spisu treści dzisiaj nie będzie. Od początku do końca rozmawiamy o iPadzie 2, podróży do NYC, wrażeniach z korzystania z niego, dlaczego biały jest lepszy i tym podobne tematy.
Wyjątkowo też wyszło trochę krócej niż ostatnio — udajemy, że wiemy o czym mówimy przez jedyne 47 minut.
Jeśli macie pytania to tradycyjnie zapraszamy do komentarzy tutaj lub na Facebooku.
Subskrybujcie Nadgryzionych w iTunes — zdecydowanie najwygodniejsza metoda.
Zapraszamy do odsłuchu:
[powerpress]
16 marca 2011 · 15:49
Twitter wprowadził możliwość łączenia się zawsze po szyfrowanym HTTPS. Dzięki temu np. unikniemy sytuacji, w której ktoś może przechwycić nasze ciasteczka poprzez FireSheep. Niestety nie jest to defaultowo włączone i trzeba to zrobić ręcznie w profilu.
Przepis:
Voilá!
16 marca 2011 · 02:12
Pojawiło się sporo krytycznych głosów na temat białego iPada. Jeden twierdzi, że nadaje się dla Jacykowa, drugi że jest obleśny, trzeci z kolei kłóci się dla zasady … Pojawiło się tego sporo na Facebooku na różnych fanpage’ach oraz i być może przede wszystkim na iPod.info.pl.
Panie i Panowie — to że Wam się nie podoba nie oznacza, że komuś innemu nie może. Czy naprawdę nie potraficie sobie wyobrazić powodów, dla których preferujecie czarny i zwyczajnie podmienić sobie w myślach kolor?
Chill — to tylko kolor. Zresztą po co się kłócicie skoro i tak nie macie racji?1 Każdy wie, że biel jest najładniejsza!
15 marca 2011 · 15:32
Nie wiem czy pierwsze w Polsce, nie wiem czy pierwsze na starym kontynencie, ale kupione w dniu premiery. Biała 32-ka WiFi już gości u Norbiego na blogu (na iMagazine też), a na powyższych zdjęciach przedstawiam moją białą 64-kę i niebieskim Smart Coverem oraz Ilonki białą 32-kę WiFi z zielonym.
Rozwieję przy okazji wątpliwości Norbiego — mój pierwszy przekroczył granicę Polski, ponieważ jego leżał metr za moim w samolocie.
10 marca 2011 · 23:17
Jak część z Was już zapewne wie, wybieram się do Nowego Jorku po kilka zabawek z logiem jabłka na tylnej ściance — cieńsze, lżejsze i białe! Powód wyjazdu było kilka, między innymi chęć pokazania go na łamach iMagazine jako jedni z pierwszych, jeśli nie pierwsi. Drugi to oczywiście moje wrodzone gadżeciarstwo — w genach mam po tacie, więc mam na kogo zwalać jakby co. Trzeci to niewątpliwie chęć zwiedzenia NYC, w którym jeszcze nie byłem — aparat spakowany!
Najważniejszym jednak powodem to bez wątpienia chęć odwapnienia się — pamiętam czasy, jeszcze nastoletnie, jak z przyjacielem kręciliśmy się po klubach, znudzeni, i padła propozycja wyjazdu nad jezioro (o 21:30 w piątek). Godzinę później byliśmy spakowani i w drodze. Oczywiście nie znaleźliśmy noclegu po dojechaniu w środku nocy, ale wbiliśmy się do dobrze znanego ośrodka i obudził nas szum leniwych fal, obijających się o pomost, na którym w końcu zasnęliśmy. To był piękny weekend …
Kilka dni temu, jak jeszcze gdybałem i kombinowałem czy jechać do NYC, po cichu sobie powiedziałem, że jeśli znajdę bilet na odpowiednim pułapie cenowym — gadżeciarstwo ma też swoje granice — to jadę bez względu na to jak się wycieczka skończy i ile iPadów przywiozę. Poszukiwania spełzały na niczym, nie było żadnych lotów w sensownej cenie, a ulotka Lufthansy o promocji pod koniec marca tylko mnie rozjuszyła. Dopiero wczoraj w nocy udało się znaleźć odpowiednie połączenie … a jak już się znalazło, to przysporzyło jeszcze więcej rozterek. O 6:00 rano dzisiaj jednak podjąłem ostateczną decyzję — raz kozie śmierć.
Jutro, chwilę po premierze, mam nadzieję już stać w zapewne długiej kolejce chętnych. Trzymajcie kciuki, żeby starczyło ich dla mnie … a w szczególności tych białych.
P.S. Będę starał się coś publikować zdalnie, ale nie wiem jak będzie z dostępem do sieci. W najgorszym wypadku zapraszam do śledzenia mojego Facebooka — tam prościej coś napisać.
9 marca 2011 · 18:44
Wczoraj pojawił się ciekawy projekt Warner Bros. w sprawie sprzedaży filmów za pomocą Facebooka. To już ich drugi eksperyment po wypuszczeniu Incepcji i Mrocznego Rycerza za pomocą Apple’owego App Store.
Spider’s Web dzisiaj poruszył ten pierwszy temat i jedna rzeczy od razu rzuciła mi się w oczy …
To pierwszy film z wielu, które Warner Brothers zapowiada we współpracy z Facebookiem. Apple, Google, Amazon, Netflix, Hulu i inni mogą zacząć się bać? Chyba powinni.
Z tego co wiem to nie może być tutaj mowy o współpracy z Facebookiem, ponieważ Warner Bros. stworzyli po prostu aplikację za pomocą API i nic nie stoi na przeszkodzie, aby Netflix, Apple czy Hulu zrobili podobną. Ponadto, film nadal jest tylko ograniczony na rynek USA, tak jak Netflix i Hulu, i nie ma porównania do zasięgu jaki mają za pomocą App Store.
Czy wyżej wymienieni wejdą na ścieżkę eksperymentów Warner Bros to się dopiero okaże, chociaż na dzień dzisiejszy mocno w to wątpię — mają własne ekosystemy i jeszcze nie czują oddechu wytwórni próbujących własnych sił na tym rynku. Pamiętajmy też, że Facebook pobiera 30% z każdej sprzedanej sztuki, więc nie jest to też skuteczna ucieczka od prowizji innych dostawców.
Jest to jednak bardzo ciekawy sposób dotarcia do, w szczególności, młodszego pokolenia żyjącego na Facebooku … A tym bardziej tych nie mających jeszcze własnego telewizora …
9 marca 2011 · 14:34
Dzisiaj rano zastało mnie obiecane wczoraj uaktualnienie do wersji 3.0 Foursquare — serwisu społecznościowego bazującego na geolokalizacji. Korzystam z niego od mniej więcej Q2 2010 i na początku traktowałem to bardziej jako zabawę — zdobywanie kolejnych punktów i zostawanie burmistrzem popularnych miejsc było uzależniające. Z czasem element zabawy znudził mi się i znacznie bardziej interesowały mnie informacje zostawiane przez innych w różnych lokalach. Przynajmniej dwukrotnie ostrzeżenia przed pewnymi restauracjami skłoniły mnie do zmiany planów wieczorowych. Na dwa dni przez SXSW jednak pojawiła się nowa wersja 4sq z możliwościami mającymi przywrócić blask zabawie, co zapewne zostanie docenione przez ponad 7 milionów użytkowników. Tak … 4sq zbliża się już do ośmiu.
Pierwszym nowym elementem jest zakłada Explore, które ma za zadanie ułatwić wyszukiwanie interesujących miejsc. Algorytmy są dosyć skomplikowane i biorą pod uwagę wszystko od częstości odwiedzania pewnych miejsc poprzez preferencje znajomych, a kończąc na tym czy jest to dzień pracujący czy nie. Możliwość wyświetlenie rekomendowanych lokali na mapie też znacząco ułatwia orientację …
Kolejną nowością w zakładce Places jest możliwość wyświetlenia specjalnych ofert w określanym przez nas promieniu (w km). Mój rejon został zdominowany przez promocyjne wpisy Sony o jakimś pokazie technologii 3D, ale znalazłem również lokal gdzie co trzeci check-in promowany jest darmową kawą. Potencjał istnieje i tylko czas pokaże jak szybko zostanie wykorzystany przez właścicieli lokali. Przebudowana została też zakładka z punktami. Jest teraz znacznie bardziej estetyczna, a punkty będziemy również zdobywali za większą ilość rzeczy.
Przy okazji 4sq podpisał umowę z Amexem na powiązanie karty kredytowych z kontem. Zaletą tego ma być ułatwiony dostęp do specjalnych ofert — wystarczy przeciągnąć powiązaną kartę przez terminal. Program jest w fazie testów i Foursquare nie otrzymuje z tego tytułu żadnych pieniędzy na dzień dzisiejszy, ale niewątpliwie może to być jedno ze źródeł finansowania w przyszłości.
9 marca 2011 · 11:31
Wygląda na to, że pomimo iż iOS 4.3 jest w wersji GM, to nadal możemy uruchomić dodatkowe gesty cztero i pięcio-palcowe. Procedura jest taka sama jak opisywałem w Uruchomienie nowych gestów do multitasking na iPad z iOS 4.3 beta 1. Wystarczy darmowe konto developerskie — nie trzeba płacić $99. Nie sądzę, aby ta funkcja zniknęła w pełnym iOS, który ma być dostępny na dniach (jeśli nie dzisiaj wieczorem).
Przepis:
P.S. Nie przejmujcie się jeśli wyskoczą komunikaty z błędem.
Voilá!
8 marca 2011 · 12:23
Nowy projekt Justin.tv, zwany Socialcam, to nic innego jak Instagram dla video. Nawet sam układ aplikacji jest bardzo zbliżony — na dole mamy zakładki, które pokazują (od lewej do prawej) feed naszych znajomych, nasze filmy, możliwość nagrania kolejnego, listę znajomych i ustawienia. Do samej aplikacji logujemy się za pomocą naszego konta Facebookowego — fajnie dla tych, którzy mają już konto … gorzej dla tych co wytrzymują ciśnienie społeczeństwa.
Całość jest banalnie prosta w obsłudze i taki też był chyba zamiar, a zdecydowanie najlepszym aspektem jest prędkość uploadowania naszego filmu w świat — w moim przypadku trwało to zaledwie kilka sekund, w tle, podczas gdy wpisywałem tytuł. Jest też oczywiście możliwość współdzielenia się filmem poprzez FB, Twitter, email, itp. jak i tagowanie naszych znajomych występujących na „małym” ekranie, zostawianiem komentarzy i tak dalej …
Ciężko mi na razie sprecyzować do czego wykorzystywałbym ten produkt, bo jakby nie patrzeć mało kręcę materiałów video … ale pewnie do relacji z premier Apple’a nadawałby się idealnie. Nie znalazłem jeszcze możliwości zaimportowania wcześniej nagranego filmu z rolki aparatu, a szkoda, bo lubię mieć dostęp do oryginału.

Udało się dzisiaj niespodziewanie nagrać kolejny odcinek podcastu, niestety bez Norbiego, który podróżuje po Francji w poszukiwaniu słońca i iPada 2.
Tematem dzisiejszego wydania są ostatnie nowości, czyli MacBook Pro, developer preview najnowszego OS X 10.7 Lion oraz iPad 2. Myślałem, że będzie krótko … wyszła godzina. A i tak mam wrażenie, że poszliśmy po łebkach z niektórymi tematami. Zupełnie też zapomniałem, że chciałem wspomnieć o wynikach Macworldowego SpeedMark … wstyd.
W każdym razie zapraszamy! Na koniec Dominik ma też kilka pytań do Was — może uda Wam się mu pomóc?
Subskrybujcie Nadgryzionych w iTunes — zdecydowanie najwygodniejsza metoda.
Zapraszamy do odsłuchu:
[powerpress]
7 marca 2011 · 12:03
OS X pozwala nam na wklejanie tekstu w dwojaki sposób. Ten tradycyjny, czyli za pomocą skrótu ⌘V może być momentami irytujący. Na szczęście jest na to rozwiązanie.
Powyżej załączyłem przykład emaila, którego czcionka ma jakieś tam domyślne ustawienia (Helvetica, 13 pt.). Jeśli przekopiujemy tekst, np. z Facebooka (2) i wkleimy go za pomocą skrótu ⌘V to będzie on miał inną czcionkę i rozmiar (Lucida Grande, 11 pt.). Generalnie może to robić niezłe zamieszanie w miejscu, do którego wklejamy tekst — niezależnie czy to Word, Pages czy nowy email.
Rozwiązaniem jest wklejanie za pomocą funkcji Wklej i dopasuj styl / Paste & Match Style (1) ukryte pod skrótem klawiszowym ⌥⇧⌘V. Tym sposobem wklejany tekst dopasowany jest stylem do docelowego miejsca, w tym wypadku email. Ten skrót klawiszowy ma tyle wspólnego z wygodą co kolonoskopia, ale z czasem go opanujecie nawet jedną ręką.
Smacznego!
5 marca 2011 · 17:51
Niedawno, jak jeszcze korzystałem z Magic Mouse (a raczej testowałem ją …), zainstalowałem sobie MagicPrefs, aby móc ją lepiej skonfigurować pod własne przyzwyczajenia. Nie wiem czy to kwestia braku odpowiedniej giętkości w moich palcach czy dlatego, że bardziej zaawansowane gesty są na niej zupełnie nie wygodne (widać to było na prezentacji Liona u jednej z osób robiącej demo), ale mysz odstawiłem w kąt i przesiadłem się na Magic Trackpad — znacznie lepsze rozwiązanie.
No i tak spodobały mi się gesty w OS X Lion, którego opisywałem tutaj, a na temat którego możecie zobaczyć screencast tutaj, że zainstalowałem przed chwilą Better Touch Tool. Moja obecna konfiguracja widoczna jest powyżej:
Tak, wiem że dwa palce są używane pod Lionem do tego ostatniego, ale nie wiem jak to ustawić (tym bardziej bez rozwalania scrollowania).
Jak macie jeszcze jakieś sugestie to zostawcie komentarz.
4 marca 2011 · 02:41
And then there’s the Xoom. The Xoom isn’t a netbook or a netbook wanna be. It’s a computer. A big old honking computer. With a touch screen. It’s what you get when you let engineers build something without designers and artists cracking the whip and instilling fear into them.
Bezcenne. :-]
Zresztą też tak myślę na końcu wpisu: Wszystko o iPad 2
4 marca 2011 · 02:12
po iTunes Home Sharing, nowością w iOS 4.3 jest Personal Hotspot — po naszemu to pewnie będzie jakiś Osobisty Gorący Punkt … nie mylić z punktem G. To zwyczajnie odpowiednik MyWi z Cydii, generujący punkt dostępowy WiFi dla innych urządzeń.
Jako, że zużywa on sporo prądu to dostępny jest tylko i wyłącznie na iPhone’ie 4 — ostrzegam, że wciąga baterię jak koń dropsy. Nawet Skype ciągle chodzące w tle to niewiniątko w porównaniu do niego — chociaż jest znacznie lepiej niż w analogicznej funkcji na HTC Desire, który szybciej rozładowywał baterię niż ładunek EMP.
W związku z szybkim zużywaniem baterii, Personal Hotspot bardzo szybko wyłącza się jeśli żadne z podłączonych urządzeń nie korzysta z niego. Pierwsze włączenie następuje poprzez przesunięcie włącznika w Ustawieniach, ale jeśli chcemy go ponownie aktywować później (bo wyłączył się sam) to wystarczy wejść do Ustawienia -> Personal Hotspot i już jest aktywny — bez dotykania czegokolwiek. Zapominalskim zapewne pozwoli to uniknąć poszukiwań gniazdka sieciowego do podładowania telefonu.
Nie ma możliwości zmiany nazwy utworzonej sieci WiFi, która jest taka sama jak nazwa naszego telefonu. Możemy ją zmienić w iTunes na bardziej interesującą, np. Bus obserwacyjny CBA nr 43.
Tak na marginesie: jeśli korzystacie z angielskiego języka interfejsu w OS X lub Windows to zmieńcie sobie nazwę telefonu na Titanic. Przy każdej synchronizacji pojawi Wam się napis: „Titanic is syncing …”
Smacznego!
Sponsorem Makowego ABC w tym tygodniu jest sklep internetowy BluDot.pl, w którym znajdziecie całą masę najprzeróżniejszych gadżetów do iUrządzeń, łącznie z kubkami, pokrowcami, dyskami i nawet kamerami video.
4 marca 2011 · 01:56
Zainstalowałem już iOS 4.3 GM na iPhone’ie 4 i iPadzie … 1. Chyba najciekawszą nowością, której nie było w betach jest iTunes Home Sharing — coś w stylu odwrotnego AirPlaya. Pozwala na dostęp do naszej biblioteki iTunes na Maku bezpośrednio z jakiegokolwiek urządzenia iOS 4.3.
Chwilę zajęło mi znalezienie odpowiedniego miejsca gdzie podaje się nasz Apple ID … ale procedura wygląda następująco:
Przypominam, że na iPadzie i iPodzie do materiałów video znajdujących się na komputerze dostajemy się poprzez Videos.app.
Awesome!
Sponsorem Makowego ABC w tym tygodniu jest sklep internetowy BluDot.pl, w którym znajdziecie całą masę najprzeróżniejszych gadżetów do iUrządzeń, łącznie z kubkami, pokrowcami, dyskami i nawet kamerami video.