Jeśli chcecie mnie wesprzeć to zapraszam do kupna mojego poradnika "Jakim jesteś Makiem?".

iPhoto ’09 – Places vs. aparaty

17 stycznia 2009 · 17:06

iPhoto ’09 polega na informacji o współrzędnych zrobienia zdjęcia, które zawarte są w EXIF każdego zdjęcia.

Jednak, aby zdjęcie wykonane aparatem od razu miało tzw. geotag to musi mieć wbudowany GPS, które na bieżąco sprawdza swoje położenie i dodaje je do fotografii podczas wciskania spustu migawki.

Obecnie na rynku jest tylko półtora aparatu, które mają wbudowany GPS – Nikon P6000 oraz iPhone 3G.

Ciekawostką jest, że pierwszy iPhone (2G) również stara się określić położenie, w którym się znajdujemy – robi to za pomocą BTSów operatorów komórkowych. Jest to niestety niezbyt dokładne, ale w jakimś tam przybliżeniu pokazuje gdzie się znajdujemy.

Decydując się na zakup aparatu odrzuciłem Nikona P6000 ze względu na podłą jakość zdjęć w porównaniu chociażby z Panasonic Lumix LX3. Porównanie znajdziecie tutaj.

iPhone 3G ma aparat jakościowo niewiele przewyższający domowej roboty aparatu klasy Pinhole, więc nawet o nim nie będę się rozpisywał na jego temat …

Jeśli natomiast ktoś jest zainteresowany lustrzankami to Nikon obecnie ma ciekawą propozycję dla nas, jednak bardzo drogą ($240).

Wystarczy zakupić moduł, który montujemy na gorącej stopce aparatu i podłączamy kabelkiem do korpusu.

Canon z kolei oferuje jeszcze droższy grip WFT-E3/E3A, do której możemy podłączyć jakiegokolwiek GPSa używającego portu USB.

Jeśli ktoś korzysta z kilku aparatów tak jak ja, to niestety zaczyna się z tego robić bardzo droga impreza. Dlatego też dopóki każdy aparat nie będzie miał wbudowanego GPS, postanowiłem zaopatrzyć się w model Garmina – Legend HCx.

Jeśli zdecydujecie się na Garmina i korzystacie z Maka, to kupcie jakikolwiek model HCx – mają one wbudowane karty microSD, które umożliwiają zapisanie na niej przebytej trasy w pliku GPX, a jako że nie ma oprogramowania Garmina na Maka, to jest to jedyny prosty sposób ściągnięcia potrzebnych plików.

Możecie również kupić tzw. GPS data logger. Jest to proste urządzenie zazwyczaj bez wyświetlacza, które zapisuje przebytą przez nas trasę w różnych formatach. Niestety, w Polsce nie znalazłem żadnego sensownego rozwiązania dla naszych ukochanych Maczków. Albo software kiepski, a częściej całkowity jego brak, albo po prostu brak kompatybilności. Natomiast kupując Garmina macie pełnoprawny turystyczny GPS, z którego można korzystać w wielu innych sytuacjach.

Jak już wrócicie do domu to wystarczy ściągnać darmowego PhotoGPSEditor, załadować do niego nasze zdjęcia oraz plik GPX i po paru sekundach dopisze on do EXIF każdego zdjęcia odpowiednie współrzędne na podstawie godziny (istotna jest synchronizacja zegarów GPSa oraz aparatu).

Wstępne testy za pomocą Nokii oraz programu GETrack (wersja trial niestety jest mocno ograniczona) powiodły się, dlatego też wkrótce zaopatrzę się w Garmina. Teraz pozostało czekanie na iPhoto ’09 …

Panasonic LX3 już jest — wkrótce o geotagging

17 stycznia 2009 · 02:15

LX3 już zakupiony – miła odmiana w końcu od noszenia 10kg na plecach w postaci lustrzanki z obiektywami. :-)

W każdym razie spisuje się świetnie i pomyślnie przeszedł już pierwsze testy z dodawaniem geotagów do EXIF …

Wkórtce więcej na ten temat …

OS X: Ukrywanie plików – part 1

14 stycznia 2009 · 13:15

Każdy z nas ma coś do ukrycia, czy to przed małżonką/mężem, czy też po prostu ważne pliki finansowe, numery kart kredytowych – cokolwiek co nie chcecie, aby było widoczne bez podania hasła.

Pod Windowsami miałem ciekawy programik, który ukrywał katalogi. Dopiero wpisanie hasła w owym programie powodowało pojawienie się ich. Minusem niewątpliwie było to, że wystarczyło z komputera wyjąć dysk i podłączyć go do innego, aby mieć pełny dostęp do tajnych folderów.

Pod OS X mamy dwie ciekawe oraz przede wszystkim darmowe możliwości. Dzisiaj skupimy się na bezpieczniejszej z nich.

1. Najpierw uruchamiamy Disk Utility – znajdziecie go w /Applications/Utilities.

2. Z menu wybieramy File ➠ New ➠ Blank Disk Image (lub wciskamy skrót ⌥+⌘+N).3. Otworzy nam się okno, które musimy odpowiednio uzupełnić:
3.1. Na same górze w dialogu Save As … podajemy nazwę pliku.

3.2. Na górnym obrazku wpisujemy interesujący Volume Name – w moim przypadku zazwyczaj taki sam jak nazwa pliku.

3.3. Wybieramy rozmiar obrazu – policzcie ile miejsca potrzebujecie przed wpisaniem, żebyście nie musieli zaczynać od początku. Opcją Custom możecie wpisać sobie dowolną wartość.

3.4. Resztę przepisujecie ze screenshota powyżej.

4. Po chwili (zależnie od wielkości obrazu) pojawi się okno dialogowe z prośbą o podanie hasła.

PAMIĘTAJCIE, aby odznaczyć opcję Remember in Keychain!

Bezcelowe jest zakładanie obrazu z zapamiętanym hasłem, gdyż wtedy z waszego konta każdy może go otworzyć.

5. Wkrótce później zostanie stworzony obraz – wystarczy teraz go zamontować i przekopiować do niego newralgiczne dane.

Geotagging, a Mac

10 stycznia 2009 · 00:52

iPhoto ’09 za rogiem, a ja doszedłem do wniosku, że nie mam jak geotagować zdjęć … Błąd.

Obecnie skupiam się na poszukiwaniu sensownych rozwiązań na Maczka, a takich niestety wiele nie ma. Jest gorzej jest z data loggerami (GPS, który zapisuje odbytą podróż) – albo wymagają driverów, których na OS X brak. Pozostałe działają jeszcze gorzej… W każdym razie szukam najprostszego możliwego rozwiązania (z pominięciem aparatu z wbudowanym GPSem – Nikon D700 + Nikon GPS + Nikkor 14-24 = dużo $$$, a Nikon P6000 jest kiepski).

Udało mi się wykorzystać starą Nokię E70 wraz z GPSem tej samej firmy. Zainstalowałem aplikację, która zapisuje przebytą trasę w formacie GPX – ten rodzaj zapisu nas najbardziej interesuje. Darmowa aplikacja o nazwie PhotoGPSEditor dopisuje współrzędne do zdjęć bez większych problemów (JPGi – do plików RAW już gorzej). Niestety noszenie GPSa, dwóch telefonów i aparatu to niewygodna sprawa.

Wkrótce zabieram się za zakup Panasonica LX3 – potrzebuję coś małego do kieszeni bo DSLRa nie zawsze chce mi się nosić, a ten najlepiej spełnia moje oczekiwania. Wkrótce potem mam nadzieję nabyć model Garmina eTrex: Legend/Vista HCx. Głównie dlatego, że kosztuje niewiele więcej niż data logger, ale pełni też funkcję wolnostojącego GPSa.

Istotnym jest, aby był to model HCx, który posiada karty microSD – można na nich zapisać przebytą trasę w formacie GPX i bez zbędnych aplikacji oraz kombinacji przenieść je na komputer.

Generalnie process będzie wyglądał następująco: włączasz Garmina i idziesz w świat. Fotografujesz co tam chcesz i po powrocie do domu łączysz współrzędne z pliku GPX ze zdjęciami. Program sczytuje godzinę oraz datę zrobienia zdjęcia i łączy ze współrzędnymi z Garmina (trzeba pamiętać o synchronizacji zegarów w GPSie oraz aparacie). Jeszcze nie doszedłem do częstotliwości z jaką Legend/Vista HCx zapisują trasę, ale mam nadzieję, że precyzja będzie wystarczająca.

Niewątpliwie najwygodniejszą metodą poza aparatem z GPSem jest ściągnięcie odpowiedniej aplikacji na iPhone’a 3G – np. Motion-X GPS. Potrafi on zapisywać trasę w formacie GPX, ale niestety z tego co dowiedziałem się to nie jest to zbyt wygodne.

Po pierwsze, iPhone musi mieć odblokowaną klawiaturę (wyłączona blokada w ustawieniach) – zablokowanie jej powoduje wyłączenie GPSa.

Po drugie żywotność baterii wystarcza na ok. 5 godzin zapisu co przy 17-25 godzinach na Garminie jest sporą różnicą. A jak do tego jeszcze dojdą telefony, sprawdzania emaili, itp. to podejrzewam, że po czterech godzinach włączy się ostrzeżenie o niskim stanie baterii.

To może sprawdzić się przy krótkich wyprawach, ale jak czasami zdarza mi się od rana do wieczora chodzić po górach z aparatem to niestety nie jest to ergonomiczny sposób.

Ciąg dalszy nastąpi wraz z doświadczeniem oraz nabytym sprzętem … Jeszcze kombinuję jak dołączyć współrzędne do plików CRW bez kowersji do DNG …

Jak ktoś ma jakieś sugestię to zapraszam do komentarzy.

iPhone: Szybkie znaki interpunkcyjne (i liczby)

2 stycznia 2009 · 11:27

Niedawno odkryłem bardzo fajny skrót klawiaturowy na iPhonie, który znacznie przyśpieszył mi w szczególności logowanie do różnych serwisów.

Jeśli macie potrzebę dodania jakiegoś znaku spod menu 123, do którego prowadzi guzik w dolnym lewym rogu klawiatury, w szczególności jeśli po dodanym znaku nie będziecie używać spacji (która wraca do układu qwerty), np. chcecie wprowadzić słowo „mojlogin9”.

W takiej sytuacji zamiast wciskać 123 to przytrzymujemy go palcem. Układ klawiatury się zmieni oczywiście, ale przeciągamy (ślizgamy) palcem po ekranie na wybrany znak. Po puszczeniu palca wpisany zostaje wybrany znak, a klawiatura wraca do układu qwerty.

Czasami przydaje się, szczególnie jeśli latamy często między jednym, a drugim układem.

Update:

W odpowiedzi na komentarz, krok po kroku:

Cel: wpisać słowo „moj1Login”

  1. Wpisujemy normalnie moj najpierw – nic więcej nie robimy
  2. Kładziemy palec na 123 w dolnym lewym rogu i go tam trzymamy
    1. Pojawi się klawiatura numerkowo-znakowa.
    2. CAŁY CZAS TRZYMAMY PALEC NA EKRANIE
    3. Przesuwamy palec, NIE ODRYWAJĄC go od ekrany na cyfrę 1.
    4. Jak podświetli się cyfra 1 to puszczamy palec.
  3. Klawiatura wraca do układu literkowego ABC.
  4. Przytrzymujemy Shift i przesuwamy palec na literkę L – wpisze się wielka wtedy.
  5. Dokańczamy wpis ogin.
  6. Szczerzymy się do parterki/partnera/żony/męża, a oni pukąją się w czoło. :)

Powodzenia!

Update #2:

W przeglądarce Safari w polu adresowym mamy taki wygodny przycisk .com, aby szybko dokończyć wpisywany adres.

Zapomniałem o tym napisać, ale przytrzymując go pojawi się ciekawa lista:

  • .co.uk
  • .net
  • .edu
  • .pl
  • .org

Po prostu kładziecie palec na .com i trzymając go tak przez ok. 2 sekundy pojawią się dodatkowe opcje. Wtedy już wystarczy przesunąć palec na wybrany tekst i gotowe.

iPhone: Firmware 2.1 vs. 2.2

1 stycznia 2009 · 15:32

Od jakiegoś czasu mam do dyspozycji dwa iPhone’y – jeden uaktualniłem do 2.2, a drugi zostawiłem przy wersji 2.1.

Jedyna tak naprawdę przydatna różnica to umiejscowienie paska Google w Safari – w 2.2 umieszczone są w jednej linijce i jest to po prostu dużo bardziej ergonomiczne. Wszelkie inne różnice są  na tyle drobne, że nie zwracam na nie uwagi.

Subiektywnie jednak mam wrażenie, że 2.1 jest minimalnie szybsze. Jest to oczywiście całkowicie nie podparte żadnymi testami czy wyliczeniami. Po prostu wydaje się płynniejsze.

W każdym razie czekam na kolejne wersje, które może w końcu wniosą coś pożytecznego.

PS. Cydia i Installer leżą nieużywane – wszelkie dodatki wywalone. To nie dla mnie. :)

iPhone: Czechy, a PlusGSM

1 stycznia 2009 · 15:16

Najserdeczniejsze życzenia w Nowym Roku.

Zapewne większość z Was spędziła okres pomiędzy Swiętami, a dniem dzisiejszym na mniej lub bardziej pożytecznych rzeczach.

Osobiście postanowiłem spędzić czas na nartach w Pecu pod Śnieżką w Czechach. Warunki bardzo dobre, śniegu dużo – po prostu czysta przyjemność i cudna pogoda.

iPhone w warunkach narciarskich również nie zawiódł. Cały dzień siedział w kurtce w wewnętrznej kieszeni przy temperaturze -6 stopni Celcjusza. Pod pazuchą zapewne cieplej, jednak bateria spisała się nienagannie.

Najlepszy zasięg zapewniał Vodafone CZ i wszystko byłoby świetnie, gdyby nie fakt, że po powrocie do Polski do dnia dzisiejszego nie wyświetla się napis Plus tylko ciągle widzę scrollujący VodafoneCZ.

BOK Plusa potwierdził, że na pewno jestem zalogowany do polskiej sieci. Wyjęcie karty SIM, wyłączenie telefonu, tryb samolotowy ani żadne inne czynności dotychczas nie zmieniły stanu rzeczy.

Jeśli ktoś zna tą przypadłość oraz jej rozwiązanie to zostawcie wiadomość w komentarzach.

Hardware: Apple Wireless Keyboard

12 grudnia 2008 · 15:41

Dzisiaj zakupiłem w końcu Apple Wireless Keyboard do swojego MacBooka Pro. Docelowo jeszcze dojdzie monitor więksiejszych rozmiarów, ale zakup musi poczekać na lepsze czasy pod wzgl. gospodarczym.

Niewiele na razie na niej postukałem, ale już na starcie zauważyłem, że jednak na klawiaturze MBP lepiej się pisze. Palce mam chyba po prostu nie przyzwyczajone do odstępów między klawiszami… Chociaż pisząc ten tekst idzie mi już duuużo lepiej.

Instalacja w każdym razie była banalnie prosta. Po rozpakowaniu pudełka wystarczyło włożyć do niej trzy paluszki AA i wcisnąć przycisku włączający. Po uruchomieniu Bluetooth na komputerze przystąpiłem do dodawania nowego urządzenia. Szybki klik w „Klawiatura”, wpisanie kodu wygenerowanego na ekranie oraz wciśnięciu Enter trwało zaledwie kilkadziesiąt sekund. Klawiatura od tamtego czasu spisuje się bez zarzutu.

Jak już troszkę więcej na niej popisze to zdam kolejną relację. W każdym razie nie pamiętam tylko czy powinno się ją wyłączać czy sama przychodzi w tryb uśpienia coby baterie oszczędzać… Za leniwy jestem teraz, aby zerknąć do instrukcji, ale zrobię update jak już potwierdzę tą informację.

W każdym razie gorąco ją polecam – wykonanie oczywiście pierwsza klasa i bardzo przyjemne wrażenia dotykowo-wzrokowe.

Update:

Brakuje mi wieczorami podświetlenia. :-(

Nic nowego …

6 grudnia 2008 · 07:29

Wybaczcie, że ostatnio nic ciekawego nie piszę, ale po prostu po powrocie z urlopu nadrabiam zaległości i niestety nie mam czasu na wiele przyjemności …

Już wkrótce coś nowego …

iPhone: Parę minut z firmware 2.2

5 grudnia 2008 · 01:21

W końcu zdecydowałem się na upgrade firmware na 2.2 z 2.1. Jak zwykle postanowiłem użyć wspaniałego PwnageTool, jednak tym razem zawiódł na całej linii.

Tradycyjnie wykonałem wszystkie potrzebne kroki, ale iTunes przy próbie Update pokazał błąd 06, przy Recovery błąd 21, a podczas trybu DFU znany 1600.

Nic nie pomagało, nawet wgranie ponownie 2.1.

Na ratunek przyszedł QuickPwn for Mac! Szybko i sprawnie znalazł mi na dysku najnowszy firmware i parę minut później telefon był gotowy do sychronizacji.

Z powodu właśnie takich niedogodności mam dosyć hackowania go, chciałbym mieć spokój z polskim 3G. Jednak Plus dalej go nie oferuje, a sieci obecnie nie planuję zmieniać…

Cóż – dosłownie 15 minut temu skończyłem sync. Jako, że QuickPwn automatycznie dodał mi Cydię (wcześniej z niej nie korzystałem), to postanowiłem zobaczyć cóż ciekawego tam znajdę.

Na pierwszy ogień (i ostatni) poszedł WinterBoard wraz z pięknym theme iGlassSol. Bardzo miła odmiana.

A co do samego softu – wszystko chodzi duuuuuużo płynniej i mam wrażenie, że znacznie szybciej. Polecam upgrade – warto!

Jak coś jeszcze ciekawego rzuci mi się w oczy to dam znać …

Snow Leopard na początku 2009?

20 listopada 2008 · 01:57

Apple Insider donosi, że możliwe jest iż Apple wypuści Snow Leopard, czyli wersję 10.6 o trzy miesiące wcześniej niż planowano.

Obawiam się, że przyśpieszenie może wynikać z zapowiadanego Windows 7 na połowę przyszłego roku.

Niestety, ale akurat taka wojna dla nas nie jest dobra. Pośpiech zazwyczaj kończy się wieloma niedoróbkami i jedyne co nam pozostanie to czekać na patche lub powrót do 10.5.

Ale w takim obecnie żyjemy świecie – giganci motoryzacyjni walczą swoje horsepower wars (Audi RS6, BMW M5, MB E63 AMG, itp.), a użytkownikom komputerów pojawia się walka między OS X, a Windows.

Miałem jednak nadzieję, że Apple nie wda się w żadne bójki, tylko będzie wytrwale robił swoje. Obietnica odchudzenia i przyśpieszonego działania Snow Leopard brzmiała bardzo zachęcająco. Nigdy nie korzystałem z Tigera prywatnie, więc ciężko mi się wypowiadać o ile wolniejszy jest od Leosia, ale 10.6 to może będzie to co tygrysy lubią najbardziej.

Jak zwykle pozostaje nam poczekać i zobaczyć co przyniesie przyszłość …

Moje Jabłuszko 11!

19 listopada 2008 · 13:52

Pojawiło się nowe Moje Jabłuszko. Jeszcze nie przeczytałem, ale coś mi mówi, że to wydanie poświęcone jest przede wszstkim dla gier wszelkiej maści … zobaczę w wolnej chwili czy jest moja ulubiona. :-)

Urlop

5 listopada 2008 · 16:04

Nawet mi się czasem należy. :-) Do zobaczenia za tydzień …

Zwisł …

30 października 2008 · 01:22

OS X dzisiaj mi się zwiesił o dziwo … klikałem myszką, za szybko widocznie oraz za szybko wcisnąłem skrót klawiszowy i niby wszystko działało, poza Expose/Spaces. Rogi ekranu przestały reagować na myszkę i nie działał Cmd+Tab. Dziwna sprawa … restart naprawił wszystko.

Update:

Dzięki Pawłowi Nowaki z AppleBlog.pl przedstawiam rozwiązanie problemu:

  • uruchamiamy Terminal
  • wpisujemy killAll Dock

Expose/Spaces jest sterowane właśnie z Docka, stąd też przestały działać.

Dashboard – dodawanie stron WWW jako widgety

28 października 2008 · 10:13

Dashboard ma ciekawą funkcję, o której ostatnio zapomniałem. Dzisiaj dopiero robiłem porządki w nim i pomyślałem, że może jednak warto o tym napisać.

Przyda się to każdemu kto potrzebuje monitorować jakąś część webu bez konieczności każdorazowego otwierania przeglądarki internetowej. Po co za każdym razem otwierać Safari/Firefox/Opera, jeśli można po prostu wcisnąć F4 lub skierować myszkę w odpowiedni róg ekranu.

Oto krótki przepis jak to zrobić…

Na początek otwieramy Safari i wchodzimy na interesującą nas stronę internetową. W moim przypadku byłem zainteresowany notowaniami kurs walut, najchętniej ciągłymi i bez opóźnień.

Po znalezieniu odpowiedniej strony wystarczy z menu Plik/File wybrać opcję Open in Dasbboard

Następnie zaznaczamy fragment strony, który nas interesuje. Robimy to najpierw klikając w stronę, aby biały prostokącik na niej pozostał i potem wystarczy chwycić za odpowiednie punkty po bokach tego pola, aby wyznaczyć jego wielkość – na pewno zrozumiecie o co chodzi jak zaczniecie to robić.

Na górze okna pojawi się fioletowy pasek, na którym, po przeprowadzeniu powyższych czynności, wystarczy kliknąć w Add/Dodaj.

Otworzy się Dashboard i teraz pozostanie nam tylko umieścić nowy widget na odpowiednim miejscu. Robimy to przeciągając go myszką oczywiście.

Możemy również kliknąć w małe ‚i’, które znajduje się w dolnym prawym rogu widgetu. Po efektywnej animacji pojawią nam się opcje związane z nim.

Jak widzicie na zdjęciu obok, dwa widgety wyglądają jak urwane fragmenty karty, a trzeci jest standardowy.

Wystarczy z rozwijanej listy w opcjach widgetu wybrać interesujący nas wygląd i po kliknięciu w Done zmiany zostaną zatwierdzone.

Miłej zabawy!

Nietypowa synchronizacja kontaktów z Nokią

28 października 2008 · 01:41

Akurat trafił mi się iPhone do reanimacji, więc przy okazji, dzięki nowemu PwnageTool 2.1, zrobiłem jemu upgrade. Niestety właściciel nowego cacuszka zażądał ode mnie przegrania kontaktów ze starej Nokii 6230i.

Po dłuższym ten-tegowaniu doszedłem do wniosku, że najlepszym sposobem będzie założenie nowego konta na moim Macu. Jednak chciałem zsynchronizować muzykę z mojego konta, a tylko kontakty z nowego, ale o tym za chwilkę.

Na nowym koncie postanowiłem wypróbować dołączony iSync do OS X. Okazało się, że 6230i jest supportowany, więc do nowej książki adresowej na tym testowym koncie udało mi się zgrać wszystkie kontakty z pamięci starego telefonu.

Apple’owy Address Book i Nokia jednak działają trochę inaczej i wszystkie imiona i nazwiska były na niewłaściwych polach, także po paru minutach kopiowania i wklejania udało się nadać im jako taki wygląd.

Następnie uruchomiłem iTunes na tym koncie i od nowa skonfigurowałem iPhone. Ustawiłem mu tylko i wyłącznie synchronizację kontaktów i po paru chwilach już znalazły się na telefonie. Sukces. Teraz pytaniem pozostało co się stanie po podłączeniu go do mojego iTunes …

Po ponownym włożeniu iPhone do docka, ale już na moim koncie, zaznaczyłem tylko sync muzyki oraz aplikacji i o dziwo telefon to zaakceptował – spodziewałem się komunikatu, że jest zsynchronizowany z inną biblioteką, ale widocznie nie dotyczy to kontaktów.

Po dłuższej chwili wszystko było gotowe – muza, kontakty i aplikacje (a konkretnie MotionX Poker) wgrane. Pozostało już tylko skasować w Preferencjach Systemowych nowo założone konto i poczekać na podziękowania od nowego właściciela. ;-)

Może to doświaczenie przyda się na przyszłość.

Lekki re-design

26 października 2008 · 11:00

W prawej strony głównej kolumny znajdziecie teraz listę najważniejszych artykułów.

Artykuły są dla tych, którzy zaczynają lub będą zaczynać przygodę z Maciem w kolejności poznawania systemu.

Mam nadzieję, że będzie dzięki temu łatwiejszy dostęp do informacji.

Polaroid zmarł! Niech żyje Poladroid!

24 października 2008 · 20:46

Wiele wiele lat temu, pamiętam jak na plaży bawiłem się z innymi dzieciakami i rodzice pewnej dziewcznymi zainwestowali w Polaroida. Tato miał co prawdę lustrzankę, ale nie równała się pod żadnym względem z tym cudem techniki. Pstryk i parę sekund później gotowe zdjęcie!

Dla mnie wtedy nie istotne było, że jakość tego zdjęcia pozostawia wiele do życzenia. Najważniejszy był natychmiastowy rezultat …

Dzięki blog.fotogenia.info za możliwość przeżycia wspomnień. To właśnie tam znalazłem link do jakże prostego, ale nostalgicznego programu – Poladroid.

Instalacja programu jest banalnie prosta – w okienku, które się otworzy po zamontowaniu obrazu wystarczy przenieść ikonkę na folder Aplikacje.

Funkcjonalność programu jest prościutka, ale i genialna. Wystarczy na aparat upuścić jakieś zdjęcie, czy to z Findera, czy też np. z iPhoto. Obok pojawi się mały polaroid, gdzie dopiero zaczyna się zabawa …

Możemy poczekać, aż zdjęcie się „wywoła” – trwa to ok. minuty. Ale w każdym momencie „odsłaniania” się zdjęcia możemy je zapisać na dysk (w preferencjach ustawiamy defaultowy folder). Aby to dokonać wystarczy dwa razy kliknąć w zdjęcie i pojawia się okienko dialogowe z pytanie czy zapisać je czy nie. Drugą metodą jest kliknięcie prawym przyciskiej i wybranie opcji „I want a sample now.

Dzięki jeszcze raz Bartek za linka. ;-)

Ile będzie kosztował nasz własny Hackintosh?

22 października 2008 · 23:11

Postanowiłem sprawdzić ile musielibyśmy wydać na zbudowanie własnego Hackintosha. Na początku myślałem, żeby zrobić najtańszą możliwą opcję, ale może jednak ciekawiej będzie zrobić konkurenta do Maca Pro? Jednak starałem się zachować dozę rozsądku i nie wybierać od razu najdroższych rozwiązań.

Założeniem było trzymaniem się listy kompatybilności Efi-X, o której pisałem wczoraj. Dodatkowo postanowiłem, że komputer powinień pasować do mojego mieszkania kolorem oraz stylem.

Jednym z lepiej zaopatrzonych sklepów internetowych jest Komputronik i tam też postanowiłem skorzystać z wygodnego konfiguratora. Dla ułatwienia będę korzystał też z ich cennika, ale ostrzegam, że jest wiele wiele tańszych sklepów komputerowych/internetowych.

Na początek wybrałem procesor. Zdecydowałem się na Intel Core 2 Quad Q9550 taktowany częstotliwością 2.83 GHz. Wykonany jest w technologii 45nm i podejrzewam, że jest szybszy niż cokolwiek znajdziemy w ofercie Apple z iMaciem włącznie, ale poza Mac Pro. Cena skromna bo jedyne 1179,- PLN. Core 2 Duo jest jednak znacznie tańszy …

Wybór płyty głównej padł na Gigabyte; nie żebym miał jakiś duży wybór. Jednak modele z listy cenowo kształtują się od ~200 do ~1000 PLN. Zdecydowałem się na model GA-EP45-DS4 z wbudowaną kartą dźwiękową oraz dwiema sieciówkami. Możliwość podłączenia sześciu dysków SATA też zapewne się niektórym przyda. Cena: 540,- PLN.

Na pamięciach zdecydowałem się nie oszczędzać za dużo. To ważny element zestawu i nie chciałbym mieć z nim problemów. Powyższa płyta przyjmuje 8 GB w postaci DDR2 (model wyżej już 16 giga), więc postanowiłem ją zapełnić kośćmi OCZ 4x 2GB 1066MHz Reaper EPP CL5 Heatpipe. Dwie sztuki są w cenie 756,- PLN, więc komplet kosztował 1512,-.

ATI Radeon 3870 będzie pełnił funkcje graficzne i również pochodzi z asortymentu Gigabyte. Sprzęt mają przyzwoity, a przynajmniej powinno być jak najmniej kłopotów z kompatybilnością. Cena: 439,- PLN.

Dyski twarde to już mniejszy problem, ale jestem fanem Seagate, także wybrałem model Barracuda ES.2 z 32 MB cache’em o pojemności 500GB. Pamięć masowa (poza SSD) jest dzisiaj bardzo tania, więc wejście w wyższe pojemności nie powinno wiązać się z dużymi wyrzeczeniami. Wybrany dysk można nabyć w cenie 369,- PLN.

Z obudową lekko zaszalałem – przyznaję (zdjęcia na samej górze). Na pewno wielu nie przypadnie do gustu, ale zależało mi czerwonym motywie oraz stylu zbliżonym chociażby lekko do sprzętów jakie już posiadam. Wybór obudów jest dzisiaj przeogromny, więc dla każdego znajdzie się coś dobrego. Cena w sumie nie jest tragiczna – 400,- PLn bez złotówki. Do tego doszedł jeszcze zasilacz (nie mogłem potwierdzić czy w zestawie z obudową takowy już jest czy nie), model Tagan BZ PipeRock Series o mocy 600W za 423,- PLN.

Z akcesoriów dołożyłem jeszcze nagrywarkę SATA firmy Plextor, model PX-810SA Black za 249,- PLN. Można ją śmiało zastąpić tańszymi modelami.

Na koniec już duże szaleństwo, ale cenię sobie do fotografii dobre monitory, więc stanęło na EIZO 24,1″ o rozdzielczości 1920×1200. Chodzi o model S2431WH-BK w cenie 3241,- PLN. Jest co prawda SX2461 w cenie ponad 5000, ale to już byłaby lekka przesada. ;-)

Suma bez monitora: 4354,- PLN

Suma z monitorem: 7595,- PLN

OS X Leopard: 533,01 PLN

Klawiatura Apple: 191,- PLN

Myszka: jaką kto woli ;-)

iLife ’08: 249PLN

Myślę, że taki zestaw z powodzeniem może konkurować z iMac 24″ 3.06GHz. Pamiętajmy też, że monitory w tej klasie rozmiarowej zaczynają się od ~900 PLN! Tak, wiem że to prawdopobonie shit, ale za 1500-2000 myślę, że już coś bardzo przyzwoitego znajdziemy.

Podsumowując, jeśli ktoś jest na ograniczonym budżecie i nie przejmuje się wątpliwą legalnością instalowania OS X na hardwarze nie firmowanym przez Apple, to może złożyć sobie przyzwoity zestaw za mniejsze pieniążki. Szczególnie jeśli ograniczy się lekko w procesorach i pamięciach.

Niestety, niższa cena prawdopodobnie też będzie powodowała większe problemy kompatybilności. Niewykloczone, że będzie trzeba w niektórych przypadkach czekać na upgrade firmware przez Efi-X zanim będziemy mogli ściągnąć update do OS X. Ale jako, że nie mam doświadczenia z tym produktem, to ciężko powiedzieć jak sprawuje się w rzeczywistości. Trochę to przypomina mi wrażenia z oczekiwania na nowy Pwnage Tool do mojego iPhone’a. Nie zdziwiłbym się również, gdyby było problemy z samym OS X – z cyklu blue screen of death z Windows, ale w wersji jabłuszkowej.

Są już w Polsce tacy, którzy mają własne Hackintoshe zbudowane za niewielkie pieniądze i myślę, że z czasem takich ludzi będzie przybywać. Apple się ceni, ale prawda jest taka, że te ekstra wyłożone pieniądze częściowo pokrywają nasz spokój ducha. Wiemy, że wszystko powinno stabilnie i możliwie bezproblemowo współpracować ze sobą.

Parę tygodni temu, bodajże na Tom’s Hardware, czytałem o porównaniu cenowym koncernu z Cupertino z przeróżnej maści PC-tami o porównywalnych parametrach. Chodzi oczywiście o markowe komputery typu Dell czy Sony. Tutaj różnice cenowe już się zacierają, ponieważ te firmy też muszą wydać pieniądze na R&D, czyli upewnić się że wszystko ze sobą poprawnie działa. Także, wcale nie jest tak źle, a osobiście preferuję wydać troszkę więcej, a mieć spokój i ciszę, i skupiać się na korzystaniu z komputera, a nie na naprawianiu go.

Jeśli znajdzie się sponsor na w/w zestaw komputerowy to podejmę się zbudowania go wraz z Efi-Xem, przedstawienia tutaj testów wszelkiej maści oraz zlicytowaniu go na cele charytatywne. ;-)

Miłej nocy …

Hardware: Efi-X czyli zbuduj własnego Maca

22 października 2008 · 01:50

Od niedawna można zakupić urządzenie, które pozwala bez żadnych ingerencji w system operacyjny, zainstalować OS X. Kwestie prawne pozostawmy sądom, ale z tego co wiem, to Apple jeszcze nie wytoczył sprawy firmie produkującej Efi-X.

Po wpięciu urządzenia w port USB po prostu instalujemy bez żadnych przeszkód (i wg. twórców legalnie, chociaż czytając EULA miałbym wątpliwości) Apple OS X, lub jakikolwiek inny system operacyjny. Na tym mocno zaawansowany pendrive trzymany jest firmware, który pozwala na takie cuda. Niestety lista kompatybilnego sprzętu jest dosyć ograniczona, głównie do płyt głównych firmy Gigabyte oraz procesorów Intela. Karty graficzne w zasadzie mamy dwie do wyboru ze stajni ATI oraz aż 7 (plus kilka odmian) nVidii.

Czy nadchodzi era tanich Maców? Czy ludzie skuszą się na wydanie kilkuset złotych na możliwość zainstalowania OS X bez potrzeby jego hackowania?

Wiem tylko, że mając ograniczony budżet na pewno zastanawiałbym się nad takim rozwiązaniem …

Jutro postaram się zbudować mocny komputer – zobaczymy ile pieniążków będzie nas taka impreza kosztowała …

Pierwszy poważny problem – brak pliku

21 października 2008 · 17:38

Dzisiaj uruchomiłem iMovie i pojawił mi się wielce zachęcający komunikat:

Missing Apple Intermediate Codec component. Please reinstall iMovie

czy coś w tym stylu – nie pamiętam słowo w słowo. Szybko przejrzałem wyniki wyrzucone przez Google i okazało się, że brakuje mi pliku w katalogu /Library/QuickTime/, a mianowicie AppleIntermediateCodec.component.

Nie mam pojęcie kiedy zniknął mi z dysku. Prawdopodobnie podczas odinstalowywania Final Cut Studio 2. W każdym razie znalazłem instrukcje jak go przywrócić.

W tym celu potrzebne nam będą dyski instalacyjne dostarczone z komputerem, a konkretnie ten na którym jest iLife ’08 – w moim przypadku był to dysk drugi. Dodatkowo musimy zainstalować aplikację Pacifist 2. Znadziecie tam link do ściągnięcia obrazu, ewentualnie kliknijcie tutaj.

Po zainstalowaniu aplikacji, wkładamy do napędu płytę Mac OS X Install CD 1. Jak widać na zdjęciu przycisk zaznaczony na czerwono jest niedostępny – nie martwcie się – po zamontowaniu płyty przycisk się uaktywni.

Następnie klikamy w Open Apple Install Discs. Ładowanie wszystkiego trwa parę minutek, więc trochę cierpliwości. W trakcie aplikacja poprosi o włożenie płyty numer 2, a na koniec trzeba będzie ponownie włożyć pierwszą.

Na górze znajdziecie okienko Find. Tam należy wpisać AppleIntermediateCodec.component, aby Pacifist odnalazł wymagany plik. Potem trzeba kliknąć w niego prawym przyciskiem myszki i wybrać opcję Install in original location lub podobnie. Po potwierdzeniu operacji hasłem administratora codec zostanie automatycznie zainstalowany w /Library/QuickTime. Proste prawda? Tylko czemu ten plik zniknął …

OS X – Jak instalować programy (cz. II)

21 października 2008 · 17:18

Jak dotąd zauważyłem, że aplikacje przychodzą w trzech generalnych rodzajach – takie, które kopiujemy do katalogu Applications (Programy), z wbudowanym installerem oraz z installerem i programikiem do odinstalowania tegoż oprogramowania.

Czytaj dalej →

Czemu Mac jest lepszy od Windows?

21 października 2008 · 01:25

Po obejrzeniu dzisiaj nowych reklam Maca, zastanawiałem się dlaczego w końcu przekonałem się do wypróbowania OS X. Skojarzyłem jak długa to była podróż, od początkowego przekonania, że to nie dla mnie, poprzez inne systemy operacyjne, nieśmiałe próby zrozumienia nowego interfejsu w iSpotach, aż do gorączkowego poszukiwania software’u, który zapewniłby mi bezkompromisowe przeniesienie wszystkiego co niezbędne do nowego świata, lepszego świata. Ale zacznijmy od początku …

Dla mnie wszystko zaczęło się od tego, że na swoim Thinkpadzie po półtora roku od nowości postanowiłem postawić na nowo XP. Wynikało to z ogólnego zamulenia systemu. Bootował się ponad 2-3 minuty do ekrany logowania, potem trzeba było odczekać kolejne 60-90 sekund aż załadował cały ten swój bloatware i inne śmieci.

Skończyło się na kompletnym restore całego systemu z fabrycznego obrazu dysku. Ominąłem dzięki temu proces instalacji Windows … Następnie przystąpiłem do zaaplikowania wszelkich poprawek do XP. Już nie pamiętam ile to było, ale 300-500MB później (podziękowania dla szybkiego internetu) byłem niemalże gotowy na rozpoczęcie instalacji oprogramowania. Niestety, mocno się zdziwiłem, kiedy Lenovo Software Update zawołał o ściągnięcie ponad 2.2GB (tak – giga) driverów i innych rzeczy. 2.2GB!!!!! Niestety, ze względu na poprawne funkcjonowanie systemu (i brak niebieskich ekranów) było to konieczne.

Trzy dni póżniej miałem już wszystko zainstalowane (spać też trzeba), pliki przenesione z drugiego komputera i byłem gotowy do pracy. Po zaledwie trzech miesiącach, Thinkpad powrócił do ślimaczącej się prędkości sprzed reinstalacji.

W tym momencie prawie szlag mnie trafił, byłem już na etapie dosyć dużej desperacji i zacząłem poszukiwać wszelkich rozwiązań, które pomogłyby mi wydajnie na nim pracować. Akurat przed miesiącem zakupiłem sobie 8-gigowy pendrive. Procedura instalowania na nim Ubuntu była niezwykle prosta, więc ściągnąłem co trzeba i parę godzin później miałem gotowego linuxa. Było nieźle, ale to nie było to. Brakowało mi oprogramowania, nie wszystko funkcjonowało tak jak powinno. Do niektórych funkcji Lenovo nie było driverów, więc pozostawało mi mozolne krążenie wokół problemów.

Przez ten cały okres frustracji z XP i linuxem, zdarzało mi się przechodzić obok iSpotów. A to zerkałem co nowego dzieje się w świecie iPodów, czasami poklikałem coś na wystawionych Macach, nie wiedząc za bardzo co robię, ale z czasem coraz bardziej oddziaływały na moją podświadomość i łapałem się na tym, że jabłuszka krążyły w moich myślach.

W końcu nadszedł dzień, w którym dorwałem sprzedawcę w jednym z warszawskich oddziałów iSpot i poprosiłem go o zademonstrowanie podstawowej funkcjonalności OS X. Głównie chodziło mi o wydajność mojej pracy i przyzwyczajeń – w końcu ponad 20 lat korzystania z PC robi swoje. Jako, że wychowałem się na Doomach i tym podobnych grach, gdzie grało się na klawiaturze, a z myszki korzystało się tylko w Windows 95 (czy to 3.11 jeszcze wtedy było?) to do dnia dzisiejszego korzystam z klawiatury na tyle na ile się da. Nie kliknę myszą w pasek adresu w IE/Firefoxie, tylko użyję skrótu Alt+D. Tak samo z zamykaniem okien, przełączaniem się między aplikacjami czy zamykaniem zakładek/kart w IE/FF. Jest to znacznie szybsze niż przenoszeniem ręki na myszkę i szukaniem odpowiedniej ikony czy napisu.

Niestety, sprzedawca swoją znajomością mnie nie powalił na kolana, więc zacząłem szukać samodzielnie czegokolwiek na ten temat. Po wypunktowaniu sobie potrzebnego oprogramowania doszedłem do wniosku, że czas rzucić się na głęboką wodę. Pozostało już tylko wybrać jaki model będzie mi odpowiadał najbardziej …

Ale to już temat na inny wpis …

Dzisiaj mogę śmiało stwierdzić, że Windows to jest zlepka przypadkowego oprogramowania, wyrażnie kodowanego przez zupełnie różne niewspółpracujące ze sobą grupy ludzi. Oprogramowania kompletnie nieużytecznego na dłuższą metę (no może poza IE – jaki jest taki jest, ale działa).

A OS X wraz z iLife dostarcza bardzo dobry pakiet podstawowych narzędzi, cudownie ze sobą zintegrowanych. Na tyle dobrych, że niewielka ilość dodatkowych aplikacji wystarczy do codziennej pracy oraz zabawy. Widać, że ktoś to wszystko robił z głową, myślał o użytkownikach i o ich wygodzie, starał zaoszczędzić im czasu upraszczając wszystko.

Ten system operacyjny po prostu działa!

Adobe CS4 w 64-bitach, ale nie dla wszystkich …

20 października 2008 · 18:48

Adobe Photoshop CS4 od dzisiaj jest dostępny. Ma kilka ciekawych funkcji, więc będzie warty uwagi dla ludzi, którzy potrzebują takiej funkcjonalności. Cena jak zwykle bardzo wysoka – $699 w USA, upgrade $200 bez jednego.

Windowsowa wersja jest dostępna w 64-bitach, niestety programiści Adobe opuścili się w pracy i nie przepisali aplikacji na Cocoa na czas nie spodziewając się, że Apple wstrzyma rozwijanie Carbon, więc pozostaje nam czekać na CS5.

Software: Cyberduck FTP

18 października 2008 · 19:50

Jako, że kaczki i generalnie drób bardzo mnie denerwują od paru ostatnich lat to z wielką rezerwą podchodziłem do tego klienta FTP.

Znalazłem go dosyć dawno. Był polecany przez zadowolonego użytkownika, a mi był koniecznie potrzebny klient do wrzucania grafik do tego bloga na serwer, więc zaryzykowałem i zainstalowałem go.

Korzystam z niego niemal od pierwszych dni pracy z OS X i dzisiaj mam już wrażenie, że to część intelgralna systemu operacyjnego. Jest banalnie prosty w użyciu, ma bardzo duże możliwości i po prostu spełnia swoje zadanie celująco.

Niesamowicie wygodną funkcją jest działający QuickLook na plikach na moim serwerze FTP – funkcjonuje dokładnie tak samo jak na lokalnym dysku, czyli podświetlamy plik i klepiemy w spację.

Klient obsługuje wiele różnych protokołów, których nie będę tutaj wymieniał – wystarczy podążyć za linkiem na stronę dewelopera aplikacji.

OS X: Ukryte informacje o naszym Macu

18 października 2008 · 16:26

Możecie dowiedzieć się paru podstawowych informacji o swoim Macu klikając na górnym pasku w jabłuszko -> About this Mac (Ten Macintosh).

Pod dużym napisem „Mac OS X” znajduje się obecnie zainstalowana wersja systemu operacyjnego. Gdy kliknie się w numer wersji (w moim przypadku „10.5.5”) to ukazuje się nam, który build posiadamy.

A jak klikniemy jeszcze raz, tym razem w build to pokaże się nam numer seryjny naszego Maczka.

MobileMe – 380 PLN? Nie dziękuję …

18 października 2008 · 13:01

iSpot i Cortland podnieśli w przeciągu ostatniego tygodnia ceny MobileMe o ok. 120PLN do 380,- brutto. 260 PLN to była jak najbardziej akceptowana przeze mnie kwota, jednak chciwość polskiego dystrybutora nie zna granic. Dla zasady nie zapłacę tej sumy. Najlepszym przykładem jest różnica 10 PLN między wersją podstawową a Family Pack. Na „zachodzie” to odpowiednio 79 i 99 euro. Jakbym nie liczył to nie wychodzi mi 10 PLN różnicy …

Jak ktoś wie gdzie można kupić MobileMe w pudełku z fakturą VAT to proszę o informacje. Może to być tez zakup bez pudełka poprzez internet (płatność kartą), ale nie z allegro.

Z góry dziękuję za info!

OS X: Defragmentacja dysku

18 października 2008 · 00:27

Od dłuższego czasu zastanawiałem się nad defragmentacją dysku w OS X, a raczej czy jest ona koniecznia i jak to ew. zrobić.

Google jak zwykle pomógł. Dzięki krótkiemu poradnikowi na AppleBlog.pl dowiedziałem się, że nie jest to konieczne.

Od wersji OS 10.2 system sam pilnuje wolnego miejsca i defragmentacja jako taka nie jest potrzebna. Dotyczy to dysków sformatowanych jako HFS+ (extended).

Jak przeczytałem na w/w linku, najprostszą metodą defragmentacji dysku jest jego sformatowanie … z oczywistych przyczyn polecam ten krok tym z was, którzy są bardzo bardzo poważnie skrzywieni pedantyzmem. ;-)

Tym samym odpada nam kolejne zmartwienie, a oszczędzony czas możemy poświęcić na bardziej pożyteczne rzeczy, jak choćby spędzanie czasu z naszymi drugimi połówkami.

Miłego weekendu!