Jeśli chcecie mnie wesprzeć to zapraszam do kupna mojego poradnika "Jakim jesteś Makiem?".

Czemu Mac jest lepszy od Windows?

· Wojtek Pietrusiewicz · 13 Comments

Po obejrzeniu dzisiaj nowych reklam Maca, zastanawiałem się dlaczego w końcu przekonałem się do wypróbowania OS X. Skojarzyłem jak długa to była podróż, od początkowego przekonania, że to nie dla mnie, poprzez inne systemy operacyjne, nieśmiałe próby zrozumienia nowego interfejsu w iSpotach, aż do gorączkowego poszukiwania software’u, który zapewniłby mi bezkompromisowe przeniesienie wszystkiego co niezbędne do nowego świata, lepszego świata. Ale zacznijmy od początku …

Dla mnie wszystko zaczęło się od tego, że na swoim Thinkpadzie po półtora roku od nowości postanowiłem postawić na nowo XP. Wynikało to z ogólnego zamulenia systemu. Bootował się ponad 2-3 minuty do ekrany logowania, potem trzeba było odczekać kolejne 60-90 sekund aż załadował cały ten swój bloatware i inne śmieci.

Skończyło się na kompletnym restore całego systemu z fabrycznego obrazu dysku. Ominąłem dzięki temu proces instalacji Windows … Następnie przystąpiłem do zaaplikowania wszelkich poprawek do XP. Już nie pamiętam ile to było, ale 300-500MB później (podziękowania dla szybkiego internetu) byłem niemalże gotowy na rozpoczęcie instalacji oprogramowania. Niestety, mocno się zdziwiłem, kiedy Lenovo Software Update zawołał o ściągnięcie ponad 2.2GB (tak – giga) driverów i innych rzeczy. 2.2GB!!!!! Niestety, ze względu na poprawne funkcjonowanie systemu (i brak niebieskich ekranów) było to konieczne.

Trzy dni póżniej miałem już wszystko zainstalowane (spać też trzeba), pliki przenesione z drugiego komputera i byłem gotowy do pracy. Po zaledwie trzech miesiącach, Thinkpad powrócił do ślimaczącej się prędkości sprzed reinstalacji.

W tym momencie prawie szlag mnie trafił, byłem już na etapie dosyć dużej desperacji i zacząłem poszukiwać wszelkich rozwiązań, które pomogłyby mi wydajnie na nim pracować. Akurat przed miesiącem zakupiłem sobie 8-gigowy pendrive. Procedura instalowania na nim Ubuntu była niezwykle prosta, więc ściągnąłem co trzeba i parę godzin później miałem gotowego linuxa. Było nieźle, ale to nie było to. Brakowało mi oprogramowania, nie wszystko funkcjonowało tak jak powinno. Do niektórych funkcji Lenovo nie było driverów, więc pozostawało mi mozolne krążenie wokół problemów.

Przez ten cały okres frustracji z XP i linuxem, zdarzało mi się przechodzić obok iSpotów. A to zerkałem co nowego dzieje się w świecie iPodów, czasami poklikałem coś na wystawionych Macach, nie wiedząc za bardzo co robię, ale z czasem coraz bardziej oddziaływały na moją podświadomość i łapałem się na tym, że jabłuszka krążyły w moich myślach.

W końcu nadszedł dzień, w którym dorwałem sprzedawcę w jednym z warszawskich oddziałów iSpot i poprosiłem go o zademonstrowanie podstawowej funkcjonalności OS X. Głównie chodziło mi o wydajność mojej pracy i przyzwyczajeń – w końcu ponad 20 lat korzystania z PC robi swoje. Jako, że wychowałem się na Doomach i tym podobnych grach, gdzie grało się na klawiaturze, a z myszki korzystało się tylko w Windows 95 (czy to 3.11 jeszcze wtedy było?) to do dnia dzisiejszego korzystam z klawiatury na tyle na ile się da. Nie kliknę myszą w pasek adresu w IE/Firefoxie, tylko użyję skrótu Alt+D. Tak samo z zamykaniem okien, przełączaniem się między aplikacjami czy zamykaniem zakładek/kart w IE/FF. Jest to znacznie szybsze niż przenoszeniem ręki na myszkę i szukaniem odpowiedniej ikony czy napisu.

Niestety, sprzedawca swoją znajomością mnie nie powalił na kolana, więc zacząłem szukać samodzielnie czegokolwiek na ten temat. Po wypunktowaniu sobie potrzebnego oprogramowania doszedłem do wniosku, że czas rzucić się na głęboką wodę. Pozostało już tylko wybrać jaki model będzie mi odpowiadał najbardziej …

Ale to już temat na inny wpis …

Dzisiaj mogę śmiało stwierdzić, że Windows to jest zlepka przypadkowego oprogramowania, wyrażnie kodowanego przez zupełnie różne niewspółpracujące ze sobą grupy ludzi. Oprogramowania kompletnie nieużytecznego na dłuższą metę (no może poza IE – jaki jest taki jest, ale działa).

A OS X wraz z iLife dostarcza bardzo dobry pakiet podstawowych narzędzi, cudownie ze sobą zintegrowanych. Na tyle dobrych, że niewielka ilość dodatkowych aplikacji wystarczy do codziennej pracy oraz zabawy. Widać, że ktoś to wszystko robił z głową, myślał o użytkownikach i o ich wygodzie, starał zaoszczędzić im czasu upraszczając wszystko.

Ten system operacyjny po prostu działa!

Chcesz zwrócić mi na coś uwagę lub skomentować? Zapraszam na @morid1n lub na forum.

  • btd

    Leopard tak samo dobrze działa na moim macbooku, jak vista na jednej stacjonarce czy ubuntu na drugiej. :->

    A płakanie z powodu śmieci standartowo instalowanych na laptopie że zwalniają a się ich nie usunęło – jest śmieszne.

  • Moridin

    Te 2.2GB to tylko drivery do Thinkpada + program do konfiguracji wszystkiego i kilka aplikacji które akurat używam (np. ustawiania WiFi, itp.). Ktoś tak ambitnie je napisał nie patrząc ile miejsca zajmują.
    A to co niepotrzebne poleciało…

  • Marek_K

    Doprawdy nie rozumiem skąd tyle uprzedzeń do Win.
    Myslę sobie, że użytkownik z takim stażem powinien sobie bez problemu poradzić z czyms takim jak ujarzmienie Windowsa, przynajmniej mnie się to z powodzeniem udaje.
    Nie dziwią mnie wpisy na forach typu Onet, pod tytułem “nic nie działa ratunku”, ale tutaj!
    Choć muszę przyznać, że zbyt intensywna lektura forum makówkowego może lekko zmylić niezorientowanego użytkownika.
    Ale co mi tam…robię swoje na WinXP oczywiście.

  • Moridin

    Nie przeczytałeś lub zrozumiałeś dlaczego miałem dosyć Windows.

  • marek_k

    Otórz przeczytałem ze zrozumieniem, ale nie rozumiem.
    Nieco bardziej zaawansowany użytkownik z zasady powinien wiedzieć co mu do szczęścia, a w zasadzie jego systemowi potrzeba.
    Na pewno nie 2.2G sterowników.
    Doprawdy nie wiem jak użytkownicy Mac’ka używali Win ale mnie tam nic nie zwalnia ani nie muli a mój XP skończył własnie 19 miesięcy.

  • Moridin

    Kup Thinkpada i zobacz co się dzieje bez ich sterowników. Software który powinien zajmować 100MB zajmuje 500. Takich mają programistów. A jedyne co zobaczysz bez nich to niebieskie ekrany.

    Co nie zmienia faktu, że z tymi sterownikami w sumie system działał nieźle poza czasem bootowania. Gorzej już było po paru tygodniach jak cały potrzebny software miałem zainstolowany – mulenie się nie tylko podczas bootowania, ale również podczas pracy wróciło.

    Poza tym ok. 3 dni zajmowało mi zawsze przywrócenie PCta do stanu używalności – czyli zainstalowanie wszystkich aplikacji itp. Fakt, że nie siedziałem non-stop, ale był to długi proces.

    Nie wiem czy masz Maca czy nie, ale sam używałem Windows od wersji 3.0. Pracuję z nimi służbowo niemal codziennie u klientów i nie jest to przyjazny system.

    Kolega fajnie to ujął: “Windows musiałem znać na wylot, żeby umieć naprawić go jak cokolwiek się spieprzyło. Na Macu już nie mam takiej potrzeby.”

    Dla mnie jest to nowa jakość – i nie chodzi tylko o mulenie, itp. Cała idealogia i funkcjonalność, integralność systemu, jest dużo lepsza niż cokolwiek co MS pokazał.

  • marek_k

    Ale jaki związek ma Thinkpad, a właściwie jego programiści z Win jako takim?
    Bill choćby był geniuszem, a patrząc na jego portfel chyba nim jest, nie jest w stanie przewidziać całej tej “radosnej twórczości” odprawianej na jego systemiku.
    Mac na Time Machine, ale przecież na Win powstało całkiem sporo podobnych narzędzi, dzięki którym przywrócenie kopii systemu moźna skrócić do 15 minut.
    Nie twierdzę, że Mac to zły system, w końcu ma Unix’owe korzenie, jego znakomitej przewagi upatruję w zamkniętej architekturze na jaką został napisany i na jakiej pracuje, ale strasznie nie cierpię systemów które w każdym momencie starają się wiedzieć lepiej co jest mi potrzebne.

    P.S.
    Jako natchnienie do dalszych artukułów proponuję:
    http://movielibrary.lynda.com/html/modPage.asp?ID=643

  • Moridin

    No w sumie niewielki. :)

    Stacjonarne kompy też miałem – zawsze budowałem sobie sam. Przyznam, że chodziło to lepiej, ale dopiero XP nie wymagało reinstalacji co 3-6 miesięcy. 95/98 było najgorsze pod tym względem.

    Ale XP też się muliło z czasem. :) Fakt, że 3 lata mi chodziło na stacjonarnym, ale pomimo szybkich podzespołów i dużej ilości RAM to demonem prędkości nie był. :)

    Poza tym, żeby wyciągnąć jakąkolwiek funkcjonalność z WinXP trzeba było zainstalować masę oprogramowania. A Mac z iLife daje radę na dzień dobry bardzo dobrze. Musisz doświadczyć to – tego nie do końca da się opisać.

    U nas w biurze na PC zawsze pracowała osoba wyjątkowo anty-komputerowa. Ledwo radziła sobie z Win. Na Macu śmiga jak zwariowana. :)

  • marek_k

    http://img236.imageshack.us/img236/2937/img1ir3.jpg

    ..mimo wszystko uważam, że Opera jest znacznie lepsza niż jej Mac’kowy odpowiednik, itd.. :)

    Pozdrawiam.

  • Moridin

    No to po co ja się męczę. :)

    Opery jeszcze nie próbowałem. A jeśli chodzi o Windows to po prostu czara goryczy się przelała, Linux nie spełnił oczekiwań a Mac ułatwił życie.

  • niktwazny

    ThinkPad SL300 – instalacja Windows7 (bez sterowników od Lenovo) lub Ubuntu jest prosta jak konstrukcja cepa kliknij co jakiś czas dalej i czekaj. A jak zainstalować MacOSa na Thikpadzie ?

  • http://www.MakoweABC.pl Moridin

    OS X nie jest przeznaczony dla PCtów tym samym go nie zainstalujesz … legalnie.

  • http://www.Moridin.pl Moridin

    Nie ma to jak odgrzebać temat sprzed 4 lat. :)

    3 godziny powiadasz. Ostatnia instalacja OS X zajęła mi 30 minut i był gotowy do pracy.

    Cała reszta Twojego komentarza jest śmiechu warta i świadczy tylko o tym, że nie wiesz o czym piszesz.

    Zamiast marudzić na temat o którym nie masz pojęcia, pobaw się Makiem dłużej niż kilkanaście minut i dopiero wtedy oceniaj go.