Jeśli chcecie mnie wesprzeć to zapraszam do kupna mojego poradnika "Jakim jesteś Makiem?".

Przenosiny na nowy serwer

7 marca 2009 · 20:24

mac-abc

Z przyczyn techniczony-administracyjnych Makowe ABC zostało przeniesione na nowe serwer – od dzisiaj proszę u update bookmarków/zakładek na adres http://www.makoweabc.pl.

Nowy adres RSS to: feed://mac-abc.moridin.pl/feed

Z góry przepraszam za wszelkie niedogodności – na starym blogu jest redirect do nowej strony oraz zostało z niego usunięte indeksowanie wyszukiwarek, także za jakiś czas powinień zostać uaktualniony do tej strony.

Smacznego jajka i wesołego weekendu. ;-)

Nawigacja dla iPhone 3G

6 marca 2009 · 15:58

iPhone 3G z nawigacją od Sygic

iPhone 3G z nawigacją od Sygic

Sygic zamierza wypuścić pierwszą nawigację dla iPhone 3G na tegorocznym trwającym od 3. marca CeBIT 2009. Zdecydowali się na korzystanie z uznanych map Tele Atlas, zapewniających 97% pokrycia polskich dróg (nie chce mi się wierzyć w to :-) ).

Cena jest skandaliczna, ponieważ wyniesie $79 w USA oraz 79 euro w Europie – jak ostatnio sprawdzałem kursy waluty to USD-Euro nie było nawet zbliżone do 1:1. Nawet Apple już tego nie praktykuje. ;-)

Starczy gadania – zapraszam na film:

W końcu jakiś konkrety powód, aby kupić iPhone 3G zamiast mojego staruszka pierwszej generacji. :-)

Źródło: Telepolis

Nie wszystko złoto co się świeci … [update #2]

6 marca 2009 · 00:05

Dotychczas moje doświadczenia z produktami Apple były bardzo przyjemne … no może poza jednym padniętym dyskiem w iPodzie i problemem z odinstalowaniem Final Cuta. Nie ważne – drobnostki.

Jakiś czas temu pisałem o Time Capsule – fajna rzecz. Ale jako dysk bezprzewodowy. Bo jako router to nie nadaje się do niczego dopóki nie zobaczy DNSów …. ale może zacznę od początku.

Jak mi padł router jakiś rok temu to postanowiłem się zaopatrzyć w model obsługujący 802.11n, ale chciałem żeby miał też gigabitowe porty. W Media Markt znalazłem tylko jeden, który spełniał moje oczekiwania i tak oto stałem się szczęśliwym posiadaczem D-Linka DIR-655. Jaki by nie był to sprawuje się na prawdę bardzo dobrze, jest szybki i nie stawia oporu. Mój TC łączy się z nim bezprzewodowo gwoli wyjaśnienia.

Jednak dzisiaj zdecydowałem się pozybyć kolejnego urządzenia w rejonie biurka i przerzucić się już całkowicie na TimeCapsule – w końcu to Airport Extreme z wbudowanym dyskiem twardym. Wszystko było niby pięknie i ładnie – połączyłem się z nim bezprzewodowo i skonfigurowałem prawidłowo – tylko pole Domain name pozostało puste, bo nie było tam co wpisać. :-) LAN ruszył, modem DSL też zasygnalizował gotowość – wszystko pozornie OK, ale nie ma internetu. Zdecydowałem się na przywrócenie go do ustawień fabrycznych i ponownej konfiguracji. Znowu to samo niestety.

Doszedłem do tego, że po prostu TC nie widzi/przyjmuje DNSów jakie ma wpisane – te same, które na D-Linku działają bez problemów. Wszystko można pingować, czy też łączyć się poprzez IP, ale tylko tak. Przepięcie modemu do starego routera powodowało natychmiastowy dostęp do sieci.

Jeśli ktoś wie w czym problem i jak go rozwiązać to chętnie wysłucham starszych i bardziej doświadczonych …

Update:

Złośliwość rzeczy martwych – kolega Matlosz z forum MyApple polecił nie wpisywać żadnych DNSów do konfiguracji, więc postanowiłem spróbować ostatni raz przed snem … niestety to w niczym nie pomogło. ;-)

Ale tknęło mnie, że może nie pasuje do całości nazwa Moridin’s Time Capsule. Postanowiłem ją zmienić na MoridinTC… tak zgadza się … ta dam (!) … wszystko działa. Jak teraz powróciłem do starej nazwy to dalej hula … zobaczymy jak długo … puk puk puk w niemalowane.

Cóż – opiszę to na Makowym ABC jako przestronę dla przyszłych właścicieli … a tymczasem dobranoc!

Update #2:

Time Capsule firmware update

Time Capsule firmware update

Dzisiaj pojawił się update dla Time Capsule i AirPort Extreme – wymaga posiadania najnowszego Airport Utility. Dowiedziałem się o nim dzięki uprzejmości goto206 na Blipie. Nic nie piszą w changelogu o DNSach, więc może to nie mieć kompletnie nic wspólnego, ale za to dostajemy funkcjonalność Back to My Mac taką jak najnowsze modele powyższych routerów.

Apple w dobrej cenie? [update]

4 marca 2009 · 23:25

Nerd - Pretty Boy

Nerd & Pretty Boy

Czy nam się to podoba czy nie to producenci ustalają ceny na swoje produkty na podstawie wielu czynników. Niestety dla nas, nie zawsze płacimy za to co otrzymujemy i już tylko nam pozostaje ocena czy coś jest warte kwoty na metce czy nie.

Pierwszym przykładem jest niedawno zaprezentowany D3x – okręt flagowy Nikona o rozdzielczości 24Mpixeli, który różni się od 12Mpixelowego D3 dwoma rzeczami … matrycą i różnicą w cenie sięgającą $4500. Przykro mi, ale Sony a900 z niemal tą samą matrycą kosztuje ok. $3000. Canon zresztą jest niewiele lepszy – model półprofesjonalny 50D kosztuje ok. 4000PLN, a bazowany na nim 5D Mark II obecnie ponad dwa razy tyle. A różnica w technologii jest niewielka.

Mac vs. PC w wersji wehikularnej

Mac vs. PC w wersji wehikularnej

Od wielu lat słyszy się głosy, że produkty Apple są za drogie, a nawet że zbyt często się psują za cenę jaką trzeba za nie zapłacić. Fakt faktem, że ceny poszczególnych części, nawet w ilościach hurtowych, to nie jedyna składowa ceny komputera – bardzo drogie są badania nad technologiami, montażem i tak dalej. Przyznacie, że upchnięcie takiej ilości podzespołów w iMaku jest imponujące – owszem inni też to robią, ale produkty Apple jednak mają wrażenie wysokiej jakości, pomimo że wnętrzności składają się z komponentów ogólnodostępnych.

Russian components, American components – all made in Taiwan! – Armageddon

AppleInsider opublikował porównanie iMaków z konkurencją od Della i HP (via Oppenheimer). Wnioski są bardzo zbliżone do tych na Tom’s Hardware z końca 2008 roku. Problemem dla tych z nas, którzy wychowali się na składakach (bo innych nie było) dalej pozostanie cena. Samemu zbudować sensowny komputer jest znacznie taniej, o czym już rozpisywałem się na Makowym ABC. Tylko, że nie jest to sprawiedliwe porównanie.

Jednak Apple również ma swoje dziwne kalkulacje rynkowe, podobnie jak powyższe przykłady producentów lustrzanek, a mianowicie różnica w cenie między dwoma modelami nowego Maka mini. Te dwa produkty mają inne dyski twarde (120 vs. 320GB) oraz ten droższy posiada dodatkowy gigabajt RAMu. To jest ok. 800PLN brutto. Nie patrzyłem dzisiaj na ceny, ale pewnie ok. 600PLN za dużo. Swojego czasu dopłaty za RAM do Maków Pro były tak samo absurdalne, jednak dzisiaj chyba troszkę unormowały się.

Produkt jest tylko warty tyle ile jesteśmy gotowi za niego zapłacić, niezależnie od ceny na metce. Każdy musi sam ocenić czy na przykład potrzebuje dodatkowej jakości D3x liczonej w procentach za ogromne pieniądze lub większego dysku w miniaku za bardzo wygórowanę cenę, czy też wystarczy mu D3, a w przypadku Maka czy nie byłby rozsądniejszy domowy upgrade pod groźbą utraty gwarancji … Każdemu pozostawiam pod ocenę własne kryteria wyboru.

Update:

Przy okazji zapraszam do artykułu BS na Fotogenii. Wnioskuje iż w porównywaniu Maków z PC-tami należy również brać pod uwagę oprogramowanie … owszem – w pełni się z tym zgadzam. Tak samo nie wybieramy konsoli do grania, aby potem dobrać do niej grę tylko po znelezieniu ukochanych tytułów, decydujemy się na odpowiedni hardware.

Pytaniem pozostaje jaki procent zwykłych użytkowników korzysta ze specjalizowanych aplikacji typu AutoCAD (którego brak na OS X) czy też Final Cut, który w swoim gronie dzielnie walczy z konkurencją Avida. A może jednak większości wystarczy przeglądarka, mail i jakiś Office czy iWork … w takich wypadkach oprogramowanie już nie robi takiej różnicy, tym bardziej że wszystkie te aplikacje mają jakąś formę kompatybilności. Poza tym zawsze pozostanie VMware Fusion czy Parallels dla OS X.

500 lat temu ziemia była płaska … co będzie jutro?

4 marca 2009 · 14:30

iPhone Concept - ivicio.wordpress.com

iPhone Concept - ivicio.wordpress.com

Już parę ładnych lat temu czytałem lub słyszałem następujące słowa:

5000 lat temu Ziemia była płaska, 1500 lat temu była w centrum wczechświata, 500 lat temu była w centrum Układu Słonecznego, co będzie jutro?

Parafrazowałem oczywiście, ponieważ nie pamiętam dokładnej składni, ale sens powinień pozostać ten sam. Podobnie zaczynałem swoją przygodę komórkową od przedpotowej dzisiaj Motoroli StarTac. Co jak co, ale design do dzisiaj mi się podoba, chociaż sam intefejs był traficzny – najtańsza Nokia go wtedy rozkładała na łopatki. Jednak był to telefon, który mi służył ponad 2 lata. Telefon, który przede wszystkim mnie nie znudził. Jak się teraz nad tym zastanawiam to prawdopobnie sposób trzymania i obsługi tego telefonu oraz jego design tak mnie zachwyciły.

Technologia jednak parła do przodu i trzeba było wymienić aparat na nowy. Od tamtej zmiany pozostałem wierny Nokii – głównie z powodu wytrzymałości. Znajomym i rodzinie wszystkie aparaty się rozlatywały w taki czy inny sposób, a moje Nokie dalej trwały. Było ich też kilka – w przypadkowej kolejności wspominam niejakie 3210, 6110, 6210, 6230i i tak dalej. Sprawowały się … prawidłowo – to słowo chyba najlepiej pasuje. Były bez polotu, fantazji – po prostu wół roboczy. Dopiero moja ostatnia Nokia E70 zaczęła mnie interesować funkcjonalnością dodatkową w postaci nawigacji (dokupiłem do niej nawet GPS), oglądania filmów czy słuchania muzyki. Jak mi się nudziło czy jak czekałem na kogoś to nawet w internetu korzystałem – niestety tylko wiadomości OnetLajt nadawały się do przeglądania na malutkim ekranie.

iPhone Concept - ivicio.wordpress.com

iPhone Concept - ivicio.wordpress.com

W międzyczasie w Polsce pojawił się iPhone. Piękny i innowacyjny spod znaku jabluszka, ale przecież nie posiadał 3G ani MMSów – te dwie rzeczy bardzo mnie męczyły. Na tyle, że dopóki nie wziąłem takiego do ręki i nie spędziłem z nim 30 minut na testach, to nie zdecydowałbym się na jego zakup. Na początku bardzo mi przeszkadzał fakt, że nie można forwardować SMSów oraz brak możliwości odbierania i wysyłania wizytówek, jednak dzisiaj pozostała po tym już tylko drobna irytacja, którą zupełnie się nie przejmuję.

iPhone odkąd zagościł w moim życiu stał się drugim telefonem, który mi się nie znudził. Design na pewno się ku temu przyczynił, ale pozostała funkcjonalność też: Push email, Safari, zapychacze czasu (gierki) i wiele innych. Przez ostatnie kilka miesięcy korci mnie, żeby zrobić ugprade do iPhone 3G – jeszcze tej pokusie nie uległem na szczęście. Chyba starzeję się skoro głowa przestaje ignorować sygnały serca. Dodatkową rzeczą powstrzymującą mnie przed wymianą apratu na nowszy są ciągłe informacje i przypuszczenia jakoby niedługo miał pojawić się nowy iPhone Nano … nie (!!) … iPhone 2.1 … w każdym razie zdecydowałem się poczekać i cieszyć się z faktu, że mój staruszek jeszcze nie wyzionął ducha i wciąż działa poprawnie (ale dalej pokazuje mi Vodafone :-) ).

iPhone Concept - ivicio.wordpress.com

iPhone Concept - ivicio.wordpress.com

Tak przy okazji – zdjęcia, które oglądacie to czyjaś koncepcja nowego iPhone – szczerze mówiąc to całkiem mi się podoba, a w szczególności rozwiązanie funkcji iPoda. Trzeba uzbroić się w cierpliwość jak zwykle i poczekać co przyniesie przyszłość – a ta za kilka-kilkanaście lat na pewno nas mocno zaskoczy.

Niekorzystna polityka Apple

4 marca 2009 · 02:40

Wiara vs. Polityka

Wiara vs. Polityka

W świecie komputerów nikt specjalnie nie kocha takich firm jak Microsoft, no może poza Zune Guy – chociaż i on ostatnio ma wątpliwości i postanowił kupić iPoda. Giganty takie jak firma z Redmond mają przypiętą etykietę monopolisty, a my przecież takich nie lubimy prawda?

Apple wydaje się być przeciwieństwem mocarstwa – ot mała „rodzinna” firemka, z którą się potrafimy utożsamić. Dobry wujek Steve dba o nas wymyślając innowacyjne produkty o wyjątkowym designie, które mają dodatkowo bardzo intuicyjne interfejsy, są proste w użyciu oraz przede wszystkim przyjazne. Apple jest kochany przez swoich fanów, czasami osiąga to poziom fanatyzmu, ale nie można zaprzeczyć że produkty spod znaku nadgryzionego jabłuszka służą przede wszystkim do zarabiania pieniędzy …

Steve "Benjamin" Jobs

Steve "Benjamin" Jobs

W dniu dzisiejszym Apple ogłosiło kilka nowych lub ulepszonych produktów – o Makach już pisałem, więc skupmy się na nowym Time Capsule i AirPort Extreme … jednak chciałbym przytoczyć historię pewnego iPoda zanim skupię się na samych urządzeniach WiFi.

Niewiele ponad dwa lata temu w kóńcu producent mojego ukochanego samochodu w cenniku umieścił iPod interface – łączył się z fabryczną instalacją radiową w samochodzie. Po szybkim rozeznaniu jakie modele iPodów są obsługiwane niezwłocznie odhaczyłem tą pozycję na liście opcji. Chwilę później już wychodziłem z salonu iSpot z nowiusieńkim iPod Video 80GB. Do dzisiaj nie wiem czemu nie zdecydowałem się na wersję 30GB, ale to pozostawię na inny wpis …

Ku mojej rozpaczy, pół roku po zakupie, pojawił się następca – iPod Classic. Wyglądał … inaczej, ale miał niesamowity bajer w postaci CoverFlow! A mój tego nie miał!?! Chęć posiadania nowszego i lepszego gadżetu była bardzo silna, ale tym razem udało mi się ją opanować. Przyznaję się bez bicia, że jestem gadżeciarzem, znam też wielu takich jak ja pod tym względem – lubimy mieć najnowszy i najlepszy hardware, taka już nasza ludzka natura. Przez jakiś czas pozostała jeszcze nadzieja, że Apple udostępni nowy firmware do moje iPoda z funkcjonalnością CoverFlow, który zapewne nie wymagał innego hardware. Niestety płonną.

iPod jest hitem rynkowym i taka polityka firmy Apple zmusza ludzi do wymiany swoich zaledwie rocznych modeli na kolejne jeśli chcą mieć najnowsze bajery. Pewnie, że mi i wielu innym się to nie podoba, ale jest to dobry model biznesowy, szczególnie gdy ma się tylu wielbicielu na świecie, którzy wybaczą nam prawie każde faux pas.

Dual-band - 2.4 + 5GHz

Dual-band - 2.4 + 5GHz

A teraz wracając do Time Capsule i Airport Extreme – w styczniu w prezencie dostałem TC w wersji 1GB. Mijają dwa miesiące i Apple udostępnia ulepszone wersje, w sumie z całkiem ciekawą funkcjonalnością (tym bardziej, że korzystam z MobileMe). Pierwszą z nich jest dual-band, czyli możliwości korzystania równocześnie z pasma 2.4GHz dla starszych urządzeń jak iPhone/iPod Touch oraz 5GHz dla najnowszych komputerów. Drugą jest dostęp do domowego TC za pomocą MobileMe przez internet – wystarczy, że zapomniałbym wziąć ze sobą jakiegoś pliku ze swojego zewnętrznego HDD to byłbym uziemiony, a tak wystarczy połączyć się z TC i voila – jestem uratowany.

Tym razem nie czekam z zapartym tchem. Wiem, że nie będzie update dla mojego TC, nawet jeśli byłoby to fizycznie możliwe. A szkoda, bo dalej korzystam z routera D-Link DIR-655 i to byłby istotny powód do zmian …

Nowe Maki!

3 marca 2009 · 14:52

Nowe Maki

Nowe Maki

Pojawiły się w końcu długo oczekiwane nowe rodziny Maków Mini, iMaków oraz Maków Pro. Jak zwykle kompletnie z zaskoczenia bez żadnych podejrzeń co do dzisiejszej premiery.

Mac Mini:

Nowy Mac Mini - ceny

Nowy Mac Mini - ceny

Wygląda na to, że w końcu mamy fajną zabawkę, która będzie warta postawienia na biurku – szczególnie w przypadku posiadania już LCD. Zapewne nowa karta graficzna bardzo pomoże – jest znacznie szybsza od poprzedniej zintegrowanej karty Intela. Co ciekawe to nie zdecydowano się na różne procesory – szkoda, że nia ma czegoś na poziomie 2.4GHz.

iMac:

Nowy iMac - ceny

Nowy iMac - ceny

Podstawowe wersje iMaków, łącznie z 24-calową wersją z procesorem 2.66GHz otrzymały nVidię 9400M. Dopiero dwa najwyższe modele mają szybsze karty graficzne.

Update: Dobrałem się do jakiś testów, z których wynika że 9400M jest szybsza o 20-30% od poprzednika, czyli gorzej nie będzie. :-)

Nowy iMac - karty graficzne

Nowy iMac - karty graficzne

Mac Pro:

Nowy Mac Pro - ceny

Nowy Mac Pro - ceny

Tutaj możecie poczytać u innych na ten temat:

AppleBlog – Odświeżone iMaki, mini i Maki Pro

MyApple – Apple prezentuje nowego iMaka i Maka mini

Aperture po polsku!

3 marca 2009 · 01:46

Aperture.pl

Aperture.pl

Na rynku istnieje kilka przyzwoitych RAW konwerterów i jeszcze mniej przyzwoitych aplikacji do obróbki zdjęć. Obecnie najwięksi to Adobe Photoshop/Lightroom wraz z Adobe Camera RAW, Makowy Aperture oraz CaptureOne.

Po przenosinach z PC pozostałem wierny PS CS + Lightroom jako combo do swojej obróbki, jednak parę dni zabawiałem się z zainteresowaniem Aperture – niewątpliwie jego mocną stroną jest szybkość działania, chociaż wydaje mi się mniej intuicyjny od LR – zrzucę winą na przyzwyczajenie. Gdybym zajmował się sportem to bez żadnego wahania zdecydowałbym się na produkt Apple – jest po prostu szybszy w przeglądaniu większej ilości zdjęć i generowania podglądów.

Tutoriali i poradników do wszystkich powyższych aplikacji jest jak na lekarstwo – większość zapewne uczy się na własnych błędach i poradach z różnych for internetowych. Jako, że miałem ogromną przyjemność bycia na Warsztatach Cyfrowej Kreacji, to widziałem Aperture w rękach profesjonalisty (no prawie) – nie jest to złe narzędzie żadną miarą.

W każdym razie zapraszam na stronę Aperture.pl, prawdopodobnie jeden z pierwszych poważniejszych poradników dla tej aplikacji po polsku.

Przecieki, reklamy i żądze …

2 marca 2009 · 22:42

"Reklama dźwignią handlu"
„Reklama dźwignią handlu”

Reklama przede wszystkim służy do przedstawienia nowego produktu potencjalnym klientom – z tym się chyba wszyscy zgodzą … Jednak reklama w skali światowej jest bardzo droga, nie dość że trzeba zatrudnić firmę, która musi opracować projekt pasujący do image’u firmy, to jeszcze trzeba ją przetłumaczyć na języki regionów na celowniku producenta. Generalnie nigdy kompletnie nie interesował mnie marketing, ani na nim nie znam się lepiej niż przeciętny Kowalski, ale dla globalnych korporacji jest to duże przedsięwzięcie, które zapewne pochłania znaczną część jej budżetu.

W międzyczasie internet opanowały blogi, fora oraz amatorskie serwisy informacyjne na których użytkownicy przed każdym PMA, Photokiną czy MacWorld szukali najrozmaitszych informacji, podejrzeń czy przecieków dotyczących nowych produktów swoich ukochanych producentów. Zazwyczaj przy okazji rozgrzewały się wojny Canonowo-Nikonowe – zupełnie bezsensowne sprzeczki, przeważnie na temat wyższości jednego producenta nad drugim. W takich sytuacjach ciśnie mi się zawze na usta: Mój Tata jest silniejszy od Twojego Taty!

Jednak największą różnicą pomiędzy poważnymi serwisami typu Digital Photography Review, a stronami w rodzaju MacRumorsNDA – umowy o zachowaniu poufności. Pomijam wiarygodność, rzetelność, powagę i tym podobne, bo nie o to tutaj chodzi … Jeśli taki DPReview chciałby w przyszłości nadal otrzymywać sample przedprodukcyjne do testów i produkcyjne wersje do pełnych recenzji to nie może sobie pozwolić na łamanie podpisanych NDA. Szybko wypadłby z rynku na rzecz konkurencji, a odbudowa wiarygodności jest niestety bardzo długim oraz drogim procesem – wystarczy spojrzeć na Vistę.

Pss pss psss psss sss pspspsps
Pss pss psss psss sss pspspsps

Zmierzam do jednej z największych fars do jakich doszło przed paroma laty wraz z prezentacją nowego Canona 1D Mark III – pełna specyfikacja techniczna wyciekła zupełnie „przypadkiem” na kilka dni przed oficjalną premierą – wszyscy o tym pisali na forach, w serwisach informacyjnych, a DPReview musiał siedzieć cicho. Na dodatek, z powodu ich krytyki postępowania działu marketingu Canona, dostali linijką po łapkach – brak jakichkolwiek egzemplarzy do testów. Na szczęście Phil Askey, założyciel DPReview, odpłacił im pięknym za nadobne (o ile tak można powiedzieć o takim gigancie jak Canon, ale jednak postawił na swoim) i do dnia dzisiejszego nikt z recenzentów nie zadał sobie trudu napisania czegokolwiek na temat tego aparatu.

Działy marketingu doceniają siłę przecieku. Użytkownicy for internetowych, blogów i serwisów informacyjnych dumnie piszą o coraz to nowszych informacjach i przypuszczeniach. Ciekawość kupujących oczywiście też wzrasta i rozpoczyna się niekończąca spekulacja na temat pełnej listy parametrów produktu, jego możliwościach oraz jak będzie się prezentował na tle konkurencji. Jest to również bardzo silny bodziec do pobudzania żądzy przyszłych klientów. Ponadto dzięki takim informacjom nabywcy mogą rozplanować swój budżet ze znacznym wyprzedzeniem.

Producenci stosują bardzo proste chwyty – wystarczy że administrator WWW hiszpańskiego* oddziału producenta „niechcący” umieści z tygodniowym wyprzedzeniem link do strony z zapowiadanym produktem – godzinę później informacja już obiegnie świat od Japonii poprzez Europę do USA. Koszt i czas potrzebny do tej operacji jest znikomy w porównaniu z gigantyczną kampanią reklamową, a szepty będą słyszane w każdym zakątku globu – tak silna jest dzisiaj magia internetu.

Nowy Mac Mini?
Nowy Mac Mini?

Na koniec nie mógłbym nie wspomnieć o jutrzejszej premierze nowych komputerów z serii iMac oraz zapowiadanej na 24. marca odsłony Maka Mini. Ile w tym wszystkim prawdy? Nie wiem, ale zapewne wszyscy już czekamy z zapartym tchem. :-)

* Jeśli dobrze pamiętam to właśnie hiszpanom „wymsknęło” się na temat 1D Mark III.

T jak Totalitaryzm

2 marca 2009 · 13:11

Najbardziej demokratyczne państwo na świecie od dawna traktowane jest przez wielu jako państwo policyjne, głównie z powodu częstego nadużywania władzy przez funkcjonariuszy. Słyszy się o różnych przypadkach agresji ze strony policji od wielu lat, a nawet zdarzyło mi się oglądać relacje z takich sytuacji w dostępnej w Polsce telewizji: na TVN Turbo w Cops czy też w serwisach informacyjnych typu Wiadomości lub Fakty.

To właśnie przez takie zachowania jednostek wyrobiliśmy sobie tak negatywne zdanie. Należy pamiętać, że policjanci też są ludźmi, a więc popełniają takie same błędy jak my. Mimo wszystko, społeczność spodziewa się, że funkcjonariusz będzie stanowił przykład dla nich. Policjant powinień być wzorem obywatela – czy to już może tylko fantazja wywołana nadmierną ilością produkcji z Hollywood?

Tragedia z 11 września 2001 roku odcisnęła piętno we współczesnej historii i zmodyfikowała sposób patrzenia na świat. W USA wiele zmieniło się po tym okresie, na gorsze czy na lepsze, wszystko zależnie jak zwykle od kontekstu i od punktu widzenia. Nie da się jednak ukryć, że panika i strach opanowały nie tylko obywateli, ale również służby policyjne, które – jak już wspominałem – składają się bądź co bądź ze zwykłych ludzi.

Brooklyn Bridge - fot. Denis Campbell

Niestety, ale również osoby lubiące uwiecznić obrazy widziane przez wizjery aparatów zaczęły mieć coraz większe nieprzyjemności ze strony stróżów prawa. Znane są różne przypadki aresztowań, również osób o innej niż białej karnacji skóry, dokumentujących obiekty nazywane strategicznymi – stacje metra, mosty i tym podobnych. Fakt, że podłoże rasowe znów zaczyna mieć znaczenie nie upraszcza w żadnej mierze problemu.

Akty agresji wobec obywateli zapewne obecne są na całym świecie, jednak ostatnio duże zamieszanie wywołuje kontrowersyjny Counter Terrorism Act 2008, który zaczął obowiązywać w Wielkiej Brytanii 16. lutego 2009. W sekcji 76 jest zapis stanowiący m.in. zakaz fotografowania policjantów. Już samo zrobienie zdjęcia stróżowi prawa jest przestępstwem, natomiast udowodnienie chęci wykorzystania tych zdjęć w celach terrorystycznych nie jest konieczne – ciekawie i obiektywnie piszą o tym na BBC News. Zupełnie pominę kilka innych zapisów dotyczących na przykład możliwości przeszukania mieszkania bez nakazu sądowego jeśli funkcjonariusz uzna, że mieszkaniec zachowuje się podejrzanie, próbuje wymknąć się niepostrzeżenie i takie tam.

Nie trzeba geniusza, aby zauważyć, że pomimo zapewnień Metropolitan Police, którzy twierzą iż chodzi tylko i wyłącznie o bezpieczeństwo przed aktami terroryzmu, jest bardzo duże pole do popisu w kwestii nadużycia władzy.

Osobiście staram się wierzyć w dobre intencje władz na Wyspach. Mam szczerą nadzieję, że nie dojdzie do żadnych fałszywych aresztowań boga ducha winnych turystów, pomimo że i bez tego prawa zdarzały się podobne przypadki nawet w Polsce.

V for Vendetta

Mam po prostu nadzieję, że V for Vendetta pozostanie komiksem.

Na deser jeszcze artykuł w Bibule.

Nostalgia

1 marca 2009 · 16:22

Gorenje

Gorenje

Powrót do mody sprzed lat to w dzisiejszych czasach standard. Tak naprawdę to nieistotne co tworzymy, wystarczy żeby projekt był udany i spójnie nawiązywał do wzornictwa oryginalnego produktu, jednocześnie wprowadzając nowoczesną technologię w nasze życie. Czy to będzie lodówko-zamrażarka Gorenje, Mini Cooper czy Ford Mustang – wszystkie mają swoją niszę na rynku i całkiem dobrze sobie na nim radzą.

Producenci polegają na uczuciach swoich klientów, na słabości w ich sercach, aby kupili przedmioty ze swojej młodości, czy nawet z czasów młodości swoich rodziców. Nie zawsze jest to jednak skuteczne – Volkswagen całkowicie zawalił swojego New Beetle. W USA sprzedaż była na przyzwoitym poziomie, ale w żadnym wypadku nie zbliżył się do popularności Mini Coopera, który podbija cały świat.

Na mojej półce do dzisiaj leży stare poczciwe Atari Amigo, konsola do gier tak stara, że nawet Google nic na jej temat nie ma do powiedzenia. Była to pierwsza iteracja Atari 2600, podejrzewam że na dokładnie tych samych podzespołach jednak o zdecydowanie tragiczniejszym wzornictwie. Ba! Ostatnio buszując po strychu w starych kartonach znalazłem radzieckiej produkcji konsolę z wbudowanym tenisem. Chociaż może nazwanie dwóch pionowych kresek na ekranie i poruszającego się kwadraciku to lekkie nadużycie tego terminu. Z kolegami do dnia dzisiejszego wspominamy czasy podstawówki i jak to dobrze bawiliśmy się na Amidze 600. Czasami korci mnie, aby poszukać przyzwoitego egzemplarza i powrócić do tych starych gier, które przywołują tak nostalgiczne wspomnienia. Tylko czy dzisiaj, przy obecnej technologii nie zawiódłbym się na tych starociach z wątpliwą jakością grafiki? Czy nie zniszczyłbym tych wspomnień?

Nie powstrzymało to Benjamina J. Heckendorna przed stworzeniem laptopa na bazie Atari 800. Zerknijcie na jego stronę – ma mnóstwo podobnych przeróbek z różnej maści Nintendo, Atari czy Neo Geo. Ben nie poprzestał tylko na starej daty konsolach – przeniósł również swoje wizje w świat XBoxów, Wii czy też mojego osobiestego ulubieńca – Sony Playstation 3p.

Playstation 3p

Playstation 3p

To cacuszko jest stworzone na bazie PS3 w najlepszej, 60GB wersji ze sprzętową emulacją PS2. Posiada 17″ LCD działający w rozdzielczości 720p oraz wbudowane głośniki, a  waży skromne 8 kg.

Inni natomiast postanowili połączyć stary design z nowoczesną technologią, chociażby tak jak (cudo)twórca Charles Mangin. Wszystko zaczęło się od próby umieszczenia napędu DVD-RW oraz dysku twardego w obudowie Apple Disk ][, a skończyło na przenosinach całego Mac Mini do tej obudowy. Udało mu się nawet zgrać otwory napędu, aby DVD było można swobodnie wsuwać i wysuwać.

Apple Disk II - Mac Mini inside

Apple Disk II - Mac Mini inside

Niejaki LogicDB miał jeszcze ciekawszą inspirację – podczas sprzątania u siebie przypadkiem ustawił obok siebie kilka starych iMac G3 oraz 15″ LCD. Rozmiar wydawał się podobny, więc jak to sam określił: So I started taking shit apart. Po zapewne długiej i żmudnej pracy może się teraz pochwalić czymś co nazywa iCast lub iDream – swoistym połączeniem obudowy iMaka G3 z nowoczesnym LCD i bebechami konsoli Sega Dreamcast.

Teraz najważniejsze pytanie: kiedy w końcu ktoś zacznie produkcję PS3 w obudowie iMac alu? :-)

Przycisk Sport

1 marca 2009 · 06:25

Niedawno zwróciłem uwagę na fakt, że coraz więcej rzeczy w otaczającym nas świecie określana jest mianem Sport. Nie jest istotnym, że kupiłem narty carvingowe do rekreacyjnej jazdy – słowo sport musi być tłustym drukiem widoczne z każdej odległości. Podobnie w świecie samochodów – dzisiejsze modele jak nie mają w samej nazwie modelu tego słowa, to w najgorszym wypadku znajdziemy je albo w słowach określających wersję wyposażeniową, a częściej jako przycisk w różnych miejscach, zależnie od marki, konsoli czy kierownicy.

Sport w BMW serii 5

Sport w BMW serii 5

Co gorsza, jeśli kupujemy dla przykładu Mercedesa klasy S, to zaczynając od modeli najtańszych znajdziemy w nich małe felgi i niewiele dodatków podnoszących komfort podróżowania. Jednak im ambitniej pniemy się w górę listy cenowej, tym więcej otrzymujemy w standardzie. Przede wszystkim są to wszelkiego rodzaju klimatyzacje automatyczne, masaże pleców, wentylowane fotele oraz wysokiej jakości HiFi, ale z powodu wzrostu mocy silnika otrzymujemy również lepsze hamulce, które zmuszają do założenia większych felg na niskoprofilowych oponach zapewniających większą przyczepność w zakrętach przy sportowej jeździe. Niskoprofilowe opony niewątpliwie pogarszają komfort, ale przed sąsiadem można się przecież pochwalić, że kupiliśmy wersję sportową! A w przypadku modeli AMG to już brak słów – z jednej strony poważna biznesowa limuzyna, a z drugiej ogromne 20″ lub 21″ felgi, opony takiej samej szerokości jakie znajdziemy na przedniej osi TIRa oraz utwardzone zawieszenie. Zapewne będą wspaniałe wrażenia z jazdy, powodujące zeza przyśpieszenia oraz łamiące prawa fizyki prędkości w zakrętach, ale czy na pewno o to chodzi? Nastawieni na komfort srogo się zawiodą, a kierowcy ze sportową żyłką będą jedynie żałowali, że nie zdecydowali się na prawdziwie sportowy samochód klasy Lambo.

Canon serii 1 - S-klasa wśród aparatów

Canon serii 1 - S-klasa wśród aparatów

W świecie lustrzanek istnieje podobny paradoks. Tak samo amatorzy jak i profesjonaliści znajdą coś dla siebie, pułapy cenowe zaczynają się od niewiele poniżej dwóch tysięcy złotych za prostego i ograniczonego Canona 1000D do rejonu 30K PLN za najlepszy 1Ds (samo body oczywiście), ale amator (zapewne jeszcze uczący się fotografii) będzie miał o wiele trudniejsze zadanie od profesjonalisty dysponującym pokaźnym budżetem. Bynajmniej nie z powodu jakości zdjęć czy samego sprzętu.

Lustrzanki niby mają podobną funkcjonalność, jednak te najprostsze z przyczyn pozycjonowania produktu oraz marketingu (no i ceny!) mają prostszy autofocus, wolniejsze procesory, mniej ergonomicznie rozmieszczone przyciski oraz znacznie gorszą funkcjonalność. W praktyce, aby uzyskać to samo zdjęcie (z pominięciem różnic rozdzielczości i samych matryc) musiałbym się ostro zastanowić podczas gdy 1Ds-em zrobiłbym to niemalże w biegu.

Pamiętam jak cyfrową przygodę rozpoczynałem modelem 300D – różne pomiary ekspozycji były dostępne w różnych trybach pracy aparatu. Nie mogłem na przykład przy priorytecie przysłony ustawić pomiaru na punktowy, ponieważ ten był tylko dostępny w innym, niekoniecznie tym który w danej chwili chciałem użyć. Na tej samej zasadzie została unowocześniona cała ergnomia i rozmieszczenie przycisków – w praktyce kończyło się na tym, że przestawienie aparatu w chciany tryb czy też zmiana korekcji ekspozycji zajmowała mi znacznie więcej czasu niż powinna. Aparaty serii 1 z kolei umożliwiały niezliczone kombinacje z custom functions, zapamiętywanie własnych ustawień w specjalnych menu czy też po prostu logiczną funkcjonalność samego UI. Przygoda z 300-tką mocno mnie zniesmaczyła pomimo świetnej jakości zdjęć – narzędzie jedynie przeszkadzało w rozkoszowaniu się przebywania na świeżym powietrzu i rozpraszało uwagę od twórczego myślenia. Nota bene coś w stylu Mac vs. Windows.

Nie zmienia to faktu, że zupełnie nie rozumiem sensu w utrudnianiu życia klientowi, którego albo nie stać na model wyższy, albo dla którego nie ma potrzeby robienia jeszcze większej inwestycji. Wystarczy jednak wejść na jakiekolwiek forum internetowe, aby po chwili przekonać się, że tylko najlepszy i najdroższy model jest warty kupienia. Pewnie, że pojawi się kilka głosów rozsądku, ale długo na napaleńca wołającego, że tylko i wyłącznie za pomocą szybkostrzelnego 1D i jego 45-polowego autofocusa będziemy w stanie zrobić zdjęcie naszemu dziecku, które akurat radośnie do nas biegnie z pobliskiej piaskownicy. Niezbędna też będzie wodoszczelność aparatu, ponieważ chlapiąc się w fontannie mogłoby zalać nasz ukochany sprzęt.

Wszystko byłoby piękne i ładne, gdyby nie fakt, że ostatnio oglądałem kolejne przygody fotografa polującego na warany z Komodo, bodajże na NG, który wyskakując z wątpliwej stabilności łajby, wyciągnął zza pazuchy starego i obdartego Canon 300D – zupełnie nie przejmował się morską wodą ani piaskiem dostającą się do kompletnie niezabezpieczonego aparatu. Rozumiem, że przy cenie samej wyprawy, koszt Canona był niewielkim procentem budżetu, jednak na pewno producentów stać na najlepszy sprzęt. Ale jemu widocznie nie był potrzebny …

Nie dajmy się zwariować, odstawmy czasami na bok potrzebę dowartościowania się czy też zaimponowania znajomym i dostosujmy zakupy do własnych umiejętności. Dobry fotograf poradzi sobie jednorazówką Kodaka, a zły choćby miał najlepszy sprzęt na świecie … to i tak nie będzie potrafił wykorzystać światła.

blog.moridin.pl

28 lutego 2009 · 16:19

Jak zapewne zauważyliście od czasu do czasu zdarza mi się zbłądzić z tematu ABC dla Maków i podążać troszkę w kierunku bardziej ogólnych oraz fotograficznych wątków.

Jako, że Mac ABC ma być miejscem wiedzy dla przyszłych i obecnych switcherów z Windows, to zdecydowałem się przenieść swoje fotograficzno-makowe przemyślenia na nowe miejsce: blog.moridin.pl.

W tymże celu wykupiłem domenę moridin.pl – po pierwsze i przede wszystkim jako własne miejsce w sieci dla swojej pasji fotograficznej oraz w celu nie zaśmiecania tutaj bazy jako-takiej wiedzy. :-)

Dodam jeszcze, że Mac ABC dalej będzie prowadzony – także zachęcam do odwiedzania ich i dodania sobie RSS jeśli z nich korzystacie. Niewykluczone jednak, że w przyszłości zostanie przeniesiony na WordPress na nowy adres – będzie przekierowanie w razie czego (odległa przyszłość).

Obecnie jeszcze w wersji beta, ale zapraszam:

Gadżetomania …

28 lutego 2009 · 14:01

Do niedawna świat był normalny. Ludzie byli normalni. Firmy produkowały normalne produkty, których ludzie potrzebowali. Korzystali z tychże produktów, aby ułatwić sobie życie, skrócić czas potrzebny do wykonania danej czynności. Klienci wymagali jakości, a firmy starały się ją dostarczać dla mas. Do dzisiaj posiadam 19 letni toster Phillips, który po prostu działa – fakt, że trzeba było wymienić kabel zasilający, ponieważ po prostu popękał i groził popieszczeniem nieuważnego, jednak sam toster działa bez zarzutu.

Odłamany przycisk

iPhone 3G - odłamany przycisk

Jakość niestety miała jedną wadę – była trwała i droga. Ludzie zaczęli poszukiwać coraz to tańszych produktów, bo przecież i tak po dwóch-trzech latach wymienią go na nowy, lepszy, ładniejszy. Oczywiście za popytem idzie podaż – firmy zaczęły udostępniać pozornie lepsze, ładniejsze rzeczy, jednak musiały obniżyć ich trwałość oraz jakość, aby liczyć się na rynku. Równocześnie zepsutych rzeczy nie warto naprawiać – nawet drogi czajnik Boscha za ponad 500PLN bardziej się opłaca wymienić na gwarancji, niż zatrudniać specjalistów do jego zreperowania.

N96 vs. iPhone

N96 vs. iPhone

To wszystko z pozoru jest oczywiste, ale wystarczy na chwilę spojrzeć na własne życie, na istniejące w nim przedmioty, które mamy do dzisiaj lub które wymieniamy dosyć często. Telefony chyba są tutaj dobrym przykładem – znam ludzi, którzy co parę miesięcy mają nowy – raz Nokię, raz Samsunga czy inną Motorolę. Ale znam też takich, którzy wytrwale … trwają przy swojej Nokii 6310i, ponieważ służy im do tego do czego została przeznaczona – dzwonienia.

Dzisiaj jednak ciężko znaleźć produkt, który będzie dobry jakościowo oraz będzie posiadał atrakcyjną cenę. Wiele korporacji zwęszyło niszę – jakość w parze ze stylem i nowoczesnością. Częściej jednak pozostaje sam styl, jak na własnej skórze się nieraz przekonałem.

GrassValley K2

GrassValley K2

Podobnie jest w takich branżach jak telewizja broadcastowe (TVN, TVP, itp.) – kiedyś serwer wizyjny (cyfrowy magnetowid) był skomplikowanym urządzeniem, gdzie każdy element odpowiadał za co innego, był pancerny i rzadko kiedy się psuł. Był jednak straszliwie drogi. Konkurencja i wymagania stacji telewizyjnych oczywiście wymusiły większa integrację i niższą cenę oraz coraz szybsze tempo wypuszczania nie przetestowanych systemów. Dzisiaj to wszystko kończy się usterkami kilka razy w miesiącu i pracownicy żyją w coraz większym stresie, aby przypadkiem nie wyemitować czerni na antenie.

To właśnie tempo wypuszczania kolejnych, „lepszych”, nowszych i bardziej naszpikowanych nowinkami produktów niweczy cały proces beta-testowania. Dzisiaj nie opłaca się inwestować w sprawdzanie urządzenia wypuszczanego wkrótce na rynek – ba! – nie ma na to nawet czasu! Dzisiaj nabywcy testują dany produkt po jego zakupie, a dopiero jak napłynie wystarczająca ilość reklamacji, liczona zapewne tajemniczym wzorem, produkt zostaje poprawiony. Albo zastąpiony nowym …

To właśnie dlatego samochody europejskie są takie awaryjne przez ostatnie kilka lat. Brak czasu na wdrożenie technologii i zapewnienia jej stabilności powoduje czasami niebywałą frustrację u kupujących. Ale japończyki przecież są bezawaryjne myślicie … tak, ale kosztem gadżetów i nowinek – w kraju kwitnącej wiśni mają zasadę wprowadzania nowych rzeczy po dwuletnim okresie testów. Jednak i dzisiaj to ulega zmianie, tylko to po aby nadążyć za wymaganiami klientów, którzy chcą nawigację, która widzi drogę w podczerwieni poprzez kamerę zamontowaną w przednim zderzaku, ostrzega o ograniczeniach prędkości na wyświetlaczu między zegarami oraz gra naszą muzykę z iPhone’ów równocześnie odbierając rozmowy podczas gdy chcemy akurat wyświetlić zawartość książki telefonicznej na nowiutkim 10-calowym LCD na desce rozdzielczej.

To wszystko prowadzi do tego, że dzisiaj można już kupić aparat fotograficzny 12MP z wbudowanym telefonem (bo nie nazwę tego telefonu z aparatem), podstawkę podgrzewającą herbatę czy też kawę poprzez port USB i tym podobne bzdury.

Ale przecież musi z tego wszystkiego wyniknąć jakieś pozorne dobro … i dla mnie jest to wbudowany GPS, głównie w aparaty fotograficzne. Owszem, telefony typu iPhone 3G, Nokia N82 czy Blackberry Bold potrafią przypisać współrzędne do zdjęcia, ale to są namiastki pamiętek fotograficznych. Nikon już dzisiaj oferuje model P6000, który ma wewnętrzny odbiornik GPS, a zaczął również oferować zewnętrzne modele do swojej serii lustrzanek (D90, D300, D700, itp.). Canon oferuje natomiast grip z portem USB do którego można podłączyć Garmina lub innego spełniającego odpowiedni standard NMEA.

To wszystko jest jeszcze drogie, ale patrząc na obecny rozwój i kierunek w którym podążamy, to jestem pewien że już niedługo zagości to na stałe w naszych życiach. A możliwość sprawdzenia dokładnie w jakim zakątku świata nasza rodzina tak ładnie pozowała przed bliżej nieokreślonym monumentem pozostanie bezcenne …

Inaczej niż w raju/księgarni

28 lutego 2009 · 03:40

Warto ponownie wspomnieć o książce Bartosza Skowronka pt. „Inaczej niż w raju„. Oryginalnie wydana została w formie e-booka, jednak teraz doczekała się wersji drukowanej, na dodatek jest w promocyjnej cenie w przedsprzedaży.

Książkę tworzy zbiór felietonów dostępnych na stronie blog.fotogenia.pl, ale zapewne w formie papierowej będzie bardziej przejrzysta oraz dobrą lekturą pod poduszkę.

Warto też wspomnieć, że z powodu przymierzania się do wersji papierkowej została wstrzymana sprzedaż PDFa.

Witam i o drogę pytam …

28 lutego 2009 · 02:01

Czas najwyższy zacząć dokumentować i komentać wszelkie wydarzenia dotyczące fotografii, Maków oraz wszelkich innych moich zainteresowań …

Prawdopodobnie skończy się głównie na moich przemyśleniach o różnych wydarzeniach ze świata Mac oraz dokumentacji swoich wycieczek fotograficznych …

A w międzyczasie próbuję dojść do ładu i składu z WordPress …

AMOD AGL3080 – GPS Data Logger

26 lutego 2009 · 01:05

amod1

Dzisiaj spotkała mnie bardzo miła niespodzianka, a mianowicie w końcu dotarł zamówiony GPS Data Logger, czyli urządzenie, które zapisuje przebieg przebytej trasy na podstawie satelit GPS.

Czytaj dalej →

Software: Maktura (beta) dostępna

24 lutego 2009 · 18:28

Macoscope udostępniło już Makturę w wersji beta. Zabierałem się do opisania jej funkcjonalności, jednak ubiegł mnie Paweł Nowak z AppleBlog.pl i tym samym nie pozostało mi nic innego jak podać linka do jego artykułu: Maktura – program do fakturowania na Maku, pierwsze wrażenia.

Mi osobiście wystarcza możliwość dodania loga, jednak opcje formatowania są bardzo mile widziane.

Zapraszam również do swojej galerii fotograficznej: http://photography.moridin.pl


RAID w MacBook, MB Pro lub PowerBook G4

24 lutego 2009 · 18:00

MCE Technologies udostępnił sanki dla HDD, zwane przez nich OptiBay, do umieszczenia w miejscu oryginalnie przeznaczonym na SuperDrive. Tak jest – możecie teraz mieć dwa dyski twarde w swoim ukochanym laptopie.

MCE dostarcza OptiBay również razem z dyskami twardymi – do wyboru tradycyjnie od 250GB do 0.5TB, czyli przy RAID 0 (Stripe) możecie mieć w sumie 1TB (pod warunkiem wymiany pierwszego dysku oczywiście).

OptiBay dodatkowo odpowiada na zapytania S.M.A.R.T. wysyłane przez OS X, więc będą widoczne wszelkie ostrzeżenia w przypadku podejrzewanego padu.

Możliwości tego setupu są imponujące. Możemy zdecydować się na redundancję i zastosować RAID 1 (mirror) lub połączyć oba dyski, aby maksymalnie wykorzystać ich przestrzeń. Osobiście korzystałbym z nich jednak jako dysku systemowego, a ten drugi do przechowywania zdjęć (sporo ich się ostatnio robi).

Dla dwu-systemowców jest też opcja zainstalowania Windows na nowym nabytku – bez potrzeby partycjonowania.

Ale to nie koniec – zostajemy przecież z bezużytecznym napędem SuperDrive. Wystarczy jednak dokupić od MCE zewnętrzną obudowę i można wtedy z niego korzystać na takiej zasadzie jak użytkownicy MacBook Air – przez port USB.

Niestety MacBook i MacBook Pro 15″ stosują niestandardowe 9.5mm napędy, co uniemożliwia włożenie ich do zewnętrznej obudowy. Można je wtedy oddać do MCE i w zamian otrzymać przenośną nagrywarkę DVD na USB lub odmianę biurkową (pewnie zasilana z gniazdka ściennego) na USB i FireWire.

Ceny zaczynają się od $129 ($99 za ATA do PB G4) za samo OptiBay do $249 za wersję z dyskiem 500GB.

Podejrzewam, że więkoszość z Was będzie preferowała samemu zakupić dysk – przypominam, że są dostępne mniej lub bardziej energooszczędne HDD na rynku. Poza tym laptop z dwoma dyskami na pewno będzie szbyciej zżerał baterię.

W każdym razie bardzo mi się ten pomysł spodobał – w drugim półroczu (jak mnie nie dopadnie jakoś strasznie ten kryzys) postaram się zamówić OptiBay do zainstalowania w moim MBP.

Gry: SimCity 4

23 lutego 2009 · 11:15

Przeglądając AppStore w poszukiwaniu nowego zabijacza czasu, gdy człowiek siedzi w poczekalni, znalazłem starego dobrego SimCity w wersji iPhone. Wyglądał świetnie i cenę miał niestety odpowiednio wysoką, ale zabrałem się do czytania komentarzy ludzi co już zadecydowali o wydaniu ~40PLN na tą gierkę.

Już po minucie byłem lekko zawiedziony – co drugi wpis dotyczył tego, że aplikacja co chwilę się wykłada na łopatki, że trzeba restartować telefon, aby działała czy też zainstalować jakąś kolejną, która w magiczny sposób oczyszcza pamięć tym samym robiąc więcej miejsca dla budowniczych i burmistrzów. Nie kupiłem. Ale nostalgia pozostała …

Tak więc postanowiłem odszukać SimCity w wersji Makowej, która nota bene jest dokładnie taka sama jak PC-towa. Nawet nie pofatygowali się dodać rozdzielczości na widescreeny …

W każdym razie wszystko co zapamiętałem o grze z PC przypomniało mi się tutaj – bardzo wolno działa przy dużych miastach i na minimalnych detalach.

Nie zrozumcie mnie źle – gra jest niesamowita! Tylko kompletnie zabija ją to, że niezależnie ile fps wyciągał mi mój stary pecet w Quake/Unreal/itd. to SC4 ślimaczyło się jak krew z nosa. Crysis już lepiej sobie radził.

Historia powtarza się niestety z Makiem – 2.5GHz Core2Duo, 4GB RAM – wszystko działa w tak powolnym tempie, że wybudowałem jedno miasto, upewniłem się, że budżet jest na plusie i skasowałem całość …

Jak ktoś wie jak przyśpieszyć SC4 + Rush Hour to zostaw proszę komentarz …

SpaceSuit – różne tła dla różnych Spaces

21 lutego 2009 · 13:57

O Spaces, funkcji OS X, pisałem dosyć dawno temu. Osobiście korzystam z czterech przestrzeni robocznych – jedną do Safari i innych programów, druga służy mi do wszelkiej biurowej pracy, m.in. Mail, iCal i Address Book. Trzecia jest wyłącznie przeznaczona na iTunes oraz wszelkiej maści PwnageToole, a czwarta służy mi do obróbki zdjęć w PS i LR oraz do iMovie.

Jeśli jeszcze nie korzystacie ze Spaces to gorąco polecam, bo przy odpowiedniej konfiguracji znacznie poprawicie sobie wydajność pracy.

Jedną z wad Spaces jest brak możliwości ustawienia tła indywidualnie dla każdego obszaru roboczego. To właśnie tutaj przychodzi nam z ratunkiem SpaceSuit z firmy Dockland Software.

Jak wiadomo wielu ludzi jest wzrokowcami i jest to najszybszy sposób do identyfikacji właściwego Space – wystarczy, że ustawimy sobie odpowiednie obrazki, które nawiązują do przeznaczenia danego obszaru.

Jeszcze nie przystąpiłem do instalacji SpaceSuit, ale wygląda to na niezwykle prostą w obsłudze aplikacją – tła nadajemy poprzez drag & drop (przeciągnij i upuść).

Napiszę coś więcej po testach …


News: Nowy MacMini? [update]

20 lutego 2009 · 10:46

Na forum MacRumours.com pojawił się bardzo ambitny post jakiegoś nowego użytkownika – jego treścią było tylko i wyłącznie to zdjęcie.

Zapewne zauważyliście nowy MiniDisplayPort, 5x USB oraz FW 800 …

Pytaniem teraz jest jak dobry jest ten człowiek w Photoshopie? A może rzeczywiście ma dostęp do nowych zabawek Apple.

Jeśli to drugie okaże się prawdą to może podana przez niego specyfikacja też:

  • Intel Core 2 Duo 2GHz
  • 3MB L2 Cache
  • 2GB DDR3 1066MHz RAM
  • SATA SuperDrive
  • USB x5
  • FireWire 800 x1
  • MiniDisplayPort x1
  • MiniDVI x1

Jak zwykle – czas pokaże …

Update:

Serwis Engadget.com opublikował film z nowym Mini w roli głównej – tutaj już mamy pokaz wyższej szkoły jazdy – jest geniuszem w FinalCut, złotą rączką i metalurgiem albo naprawdę nakręcił powyższy film …

Galeria moich fotografii – zapraszam [update]

17 lutego 2009 · 12:27

Dawno już nie uaktualniałem swojej galerii internetowej, ale dzisiaj w końcu wzięło mnie na update zamiast pisania tutaj na tematy Makowe. :-)

Tym samym zapraszam zainteresowanych do mojej galerii zdjęć – prezentuję tam swoją twórczość od 2003 roku do dnia dzisiejszego: Moridin’s Photography Galleries

Update:

Nowa szata graficzna dostępna już teraz – właśnie skończyłem nad nią pracować.

Z tej okazji ponownie wystawiam miniaturowego bałwanka:

;-)

OS X: Zmiana czasu odświeżania RSS w Mail.app

14 lutego 2009 · 23:16

Jeśli chcecie zmusić Mail.app do częstszego odświeżania, wystarczy otworzyć Terminal (/Applications/Utilities/Terminal.app) i wpisać następujący kod:

  • defaults write com.apple.mail RSSPollTime nn

gdzie nn jest czasem wyrażonym w minutach.

To rozwiązanie ma niestety jedną wadę – po wejściu w panel od RSS w Mailu wartość zostanie zmieniona na tam podaną. Pozostaje tylko ponowne wpisanie powyższej instrukcji.

Jest jeszcze bardziej hardcore’owa metoda, ale zaawansowani sami ją sobie znajdą. ;-)


MobileMe uruchamia udostępnianie plików

13 lutego 2009 · 18:26

Można było dotychczas udostępniać pliki poprzez swój folder publiczny w iDisku, jednak teraz zostanie to znacznie ułatwione dzięki funkcji powiadamiania, ograniczenia czasowego oraz zabezpieczenia hasłem wybranego pliku.

W tym wypadku spisuje się to najlepiej, gdy chcemy komuś przekazać duży plik, a poczta niekoniecznie byłaby najlepszym medium do tego celu.

Teraz pojawiła się nowa zakładka Shared. Tam widzimy listę udostępnionych plików oraz możemy na nich dokonać rózne operacje.

Jak już zakończymy upload naszego pliku (do dowolnego miejsca na naszym iDisk), to wystarczy klikąć w Share File, aby pojawiło się powyższe okno dialogowe.

Apple udostępniło tutorial video tutaj.