Jeśli chcecie mnie wesprzeć to zapraszam do kupna mojego poradnika "Jakim jesteś Makiem?".

Fuji X100 — odkrywa więcej szczegółów

20 grudnia 2010 · 16:25

Kilka miesięcy temu Fuji przedstawiło światu zapowiedź swojego niszowego FinePix X100 — nie jest to lustrzanka, nie jest to rangefinder ani do końca kompakt. Hybryda, która przynajmniej w formie, zbliżona jest do kultowej Leici. Albo tak chcieliby myśleć ludzie, których nie stać na oryginał1. Niewątpliwie jest to jednak bardzo interesujący przepis: duża matryca2 i jeden na stałe zamocowany stałoogniskowy obiektyw. Wrzawę jaką wywołał X100 bardzo zaskoczyła Fuji — nie spodziewali się takiego ciepłego przyjęcia, a przynajmniej tak twierdzi ich dział PRu. Swoją drogą nie do końca to rozumiem — czy te firmy naprawdę nie robią żadnych badań rynku?! W każdym razie tydzień temu otworzona została strona starająca się odpowiedzieć na najczęściej zadawane pytania. Przytoczę wybrane:

Pytanie: Czy X100 będzie dostępny w kolorze czarnym?
Odpowiedź: Nie ma obecnie konkretnych planów na wprowadzenie X100 w kolorze czarnym na rynek, ale zdajemy sobie sprawę, że wiele osób zgłosiło zapotrzebowanie na taki model.

P: Czy X100 będzie wykończony prawdziwą skórą czy skóropodobnym odpowiednikem?
O: Skóropodobnym ze względu na większą praktyczność i trwałość.

P: Czy X100 posiada gwint do montażu filtrów?
O: Tak, 49mm filtry mogą zostać dokręcone za pomocą opcjonalnego adaptera. Tak samo może zostać zamontowana osłona przeciwsłoneczna.

P: Dlaczego matryca nie jest pełnoklatokowa?
O: Decyzja wynikła z faktu pozostania wiernym oryginalnej koncepcji X100 od designerów. Pełnoklatkowa matryca znacznie powiększyłaby wymiary aparatu, gdzie APS-C daje najlepsze połączenie rozmiaru i jakości zdjęć.

P: Czy X100 jest rangefinderem?
O: X100 nie jest rangefinderem.

Z ciekawszych informacji, wiemy również, że:

  • dostępne wartości ISO są od 200 do 6400 (100 – 12800 po rozszerzeniu)
  • video nagrywane jest w rozdzielczości 720/24p z dźwiękiem stereo
  • wyzwalacz migawki jest mechaniczny
  • lag migawki ma wynosić około 0.01 sekundy co stawia go w klasie DSLR — nie jest to jeszcze oficjalnie potwierdzone i osobiście nie chce mi się w to wierzyć
  • będą tryby emulacji pozytywów i negatywów Fuji, w tym: Provia, Velvia, Astia i inne
  • w pudełku otrzymamy metalową zaślepkę na obiektyw, a skórzany pokrowiec, adapter do filtrów, osłona przeciwsłoneczna, dodatkowe baterie i lampy błyskowe będą dostępne opcjonalnie

Szkoda, że Fuji zdecydowało się na 12-bitowe zdjęcia RAW. Z moich doświadczeń wynika, że różnica w prędkości zapisu zdjęć 14-bitowych jest niezauważalna, a procesor X100 powinień bez przeszkód sobie poradzić. Na początku pliki w formacie RAF będą obsługiwane tylko i wyłącznie przez Silkypix, który znany jest ze swojej kiepskości3, ale mam nadzieję, że starania producenta nad integracją formatu z Aperture, Lightroom i innymi zaowocuje szybkimi update’ami.

Na początku trochę martwiłem się faktem, że szkiełko będzie stałe o wartości 23mm (35mm w FF), ale ostatnie plenery na które specjalnie wziąłem tylko Nikkora 35mm rozwiały moje wątpliwości. X100 zapowiada się na naprawdę wyjątkowy aparat — mam tylko nadzieję, że szybko pojawią się testy plików RAW z konwerterów klasy ACR. To będzie definitywny dowód wysokiej jakości zdjęć … lub jej braku.

  1. Autor znajduje się w zbiorze niegodnych dostąpienia zaszczytu posiadania Jedynego Prawdziwego Rangefindera.
  2. APS-C.
  3. Dołączany między innymi do Panasonica LX3 jeśli dobrze pamiętam.

Counter Terrorism Act wczoraj, pornografia dzisiaj, Twoje życie jutro

20 grudnia 2010 · 15:02

Na początku zeszłego roku wspominałem o Counter Terrorism Act z 2008 obowiązującego w UK, ograniczającego swobodę praw obywateli w tym fotografów — uwiecznianie Policji jest przestępstwem, wprowadzono możliwość przeszukiwania mieszkań bez nakazów sądowych, itp. Prawo jest i z tego co widzę i czytam to nie jest wykorzystywane1, bo nie wierzę, żeby media nie pisały o tak kontrowersyjnych sprawach. Jest i nie jest wykorzystywane. Nie daje to jednak gwarancji, że nie będzie w przyszłości.

fot. Kuba Kotula "gdzie jest ....."

Sprawę WikiLeaks zupełnie przemilczę — część czytelników zna moje zdanie na jego temat, a reszta na pewno domyśli się co myślę o cenzurze. Wczoraj w Guardianie pojawił się natomiast artykuł na temat cenzurowania pornografii w internecie. Rząd naciska na dostawców internetu, aby wprowadzili defaultowo blokowanie takich treści. Istniałaby możliwość ich odblokowania na wyraźną prośbę klienta — dobre chociaż to. Nie uważam jednak, aby rząd miał prawo decydować o tym co obywatele mogą lub nie mogą oglądać. Możliwość blokady? Owszem, ale na żądanie klienta.

Zarzutów pod adresem pomysłu mam kilka, gdzie najważniejszym jest pytanie: kto będzie decydował co zalicza się do pornografii, a co nie? Penthouse? Playboy? Double Sandwich Lesbian Threesome Big Tit Fucking dot com? Podejrzewam, że nawet PLFOTO potencjalnie mogłoby się zostać zablokowane za promowanie aktów i mocnej erotyki ocierającej się nie raz o pornografię — znajdzie się tam wiele mniej lub bardziej artystycznych zdjęć z widocznym damskim lub męskim sprzętem2.

fot. Natalia Strąg "***"

Problemem w dzisiejszych czasach jest niewątpliwie brak wystarczającej wiedzy rodziców na temat skutecznego blokowania tematyki dla dorosłych. Może więc wypadałoby ich zwyczajnie wysłać na szybki kurs zarządzania i odcinania wybranych treści? Każda szkoła mogłaby bez problemów poprowadzić takie zajęcia dla rodziców przy okazji nauk o seksie, etyce i tym podobnych.

Mniejsza o porno. Tak po prawdzie to przeraża mnie cenzura na szerszą skalę. Cenzura, która z każdym dniem dla naszego dobra zacieśnia pętlę wokół naszej szyi. Wprowadzana momentami tak delikatnie, że nie zauważamy jej. Obawiam się, że może być za późno, gdy społeczeństwo w końcu ją dostrzeże. Dla osób nie zainteresowanych szukaniem śladów na takie tematy w prasie polecam po prostu obejrzeć kilka filmów poruszających tą tematykę — V for Vendetta idealnie ilustruje temat, a i Kubrick ma ciekawą pozycje w swojej filmografii3.

No nic — idę zastanawiać się w międzyczasie jak nasze społeczeństwo z marszu akceptuje kolejne podwyżki akcyzy na paliwa, nie wspominając nawet o VAT …

  1. Przynajmniej na szeroką skalę.
  2. Genitalia to zdecydowanie zbyt sterylne słowo.
  3. Przerysowaną i kontrowersyjną, ale jednak.

Wyniki konkursu "Dźwięk przyszłości"

19 grudnia 2010 · 19:44

Nagroda: Philips SHP5401

O słuchawki walczyło zaledwie piętnastu chętnych, ale ich wyobraźnia nie zna granic — jak jeszcze nie czytaliście niektórych komentarzy pod wpisem konkursowym to zapraszam.

Trzy spośród wszystkich wyróżniłem i wysłałem do Ewy (druga osoba jurorująca). Okazało się, ze dwa nasze typy pokrywały się ze sobą, więc jej pozostawiłem wybór. Niestety niemalże codziennie1 zmieniała zdanie, ale w końcu stanęło na jednej osobie!

Słuchawki zgarnia Filip!

Oto jego wizja „dźwięku przyszłości”:

Pomimo, że budzik działał bez zarzutu i badając ruch gałek ocznych nigdy nie budził w fazie REM, John Appleseed nie był wcale zachwycony, że musi już wstawać. Lubił słuchać muzyki na przebudzenie. Cicho, zaspanym głosem (podobnym do tego jaki słyszy się w słuchawce jak zadzwoni się do kogoś o piątej rano) powiedział „King Crimson”. Na jego Apple Media Center zaświeciła się niebieska dioda i na wyświetlaczu pojawił się napis: King Crimson – The Court Of The Crimson King a w rogu wyświetliła się ikonka “2027 Hypersonic Remastered Edition”. Używał nowego Genius’a, więc iTunes wybierało dla niego piosenkę na podstawie wielu czynników – między innymi pory roku, godziny, dnia tygodnia, ilości odtworzeń i tempa danego utworu. Chwilę leżał delektując się jakością dźwięku po czym wstał, założył okulary i poszedł do łazienki. Muzyka podążała za nim, przechodząc płynnie miedzy głośnikami AirPlay rozstawionymi po całym domu. Nie musiał wybierać, które głośniki mają grać – nadajnik w jego okularach zapewniał, że muzyka będzie grała zawsze tam, gdzie pójdzie. Po wyjściu z łazienki szybko złapał torbę, wsunął do kieszeni iPhone’a XGs i wybiegł. W metrze założył malutkie słuchawki, wbudowane w okulary tak, że nie było ich prawie wydać, trochę przypominające te które nosili ochroniarze i agenci w starych filmach z przełomu XX i XXI wieku, lecz o wiele mniejsze. Przypomniał sobie jak jako dziecko dostał na gwiazdkę iPhone’a 4. Zawsze czuł się głupio jadąc metrem do szkoły i głosowo wybierając listy utworów do odtwarzania. Ludzie patrzyli na niego jak na dziwaka – czemu to dziecko mówi samo do siebie trzymając za kabelek od słuchawek? Teraz nie miał już tego problemu. Przymknął jedno oko a na soczewce okularów wyświetlił się interfejs aplikacji iPod. iSight, wbudowany w ramkę, bezbłędnie analizował dyskretne gesty jego dłoni i odtwarzał odpowiednie piosenki a najnowsza technologia aktywnego wygłuszania sprawiała, że czuł się jak na sali koncertowej, nie słysząc ani decybela szumu wydawanego przez pociąg.

Prezentacja skończyła się a uśmiechnięty Steve Jobs, w jasnych dżinsach i czarnym golfie, powiedział: „Some of you probably think it’s a trailer to a new sci-fi movie, but actually these products start shipping spring 2030! Thank you for attending todays Keynote. Stay tuned for next month – we’ll have some even more awesome features to present to you.”

Filipie — proszę skontaktuj się ze mną mailowo na blog (małpka) moridin kropka pl i podaj wszelkie dane, tj. imię i nazwisko, adres wysyłki oraz telefon kontaktowy.

P.S. Przepraszam za opóźnienia w publikacji tego wpisu, ale miałem za dużo innych obowiązków.

  1. No może lekko przesadzam. ;-)

Nadgryzieni – 18 – Zadyma i wykorzystanie naszych iPadów

Nadgryzieni

rozmowy o Apple

Odcinek 18

„Zadyma i wykorzystanie naszych iPadów”

Zapraszamy do, być może ostatniego przed Świętami, pełnoletniego odcinka Nadgryzionych. Dzisiejszym tematem przewodnim jest zdecydowanie wykorzystanie naszych iPadów. Temat powstał na prośbę jednego z naszych słuchaczy i mam nadzieję, że nasze doświadczenia pomogą Wam zdecydować czy jest to komputer dla Was czy nie. Drugim dłuższym tematem (a miało być krótko!) jest Mac App Store, gdzie wdajemy się ponownie w bardziej ożywioną dyskusję.

P.S. Norbert — mój producent zapewnia mi update’y softu (ECU m.in.) oraz akcje serwisowe pomimo, że auto nie jest produkowane od dwóch lat. ;-)

Pozostałe tematy znajdziecie w spisie treści poniżej, gdzie iChrono w szczególności zasługuje na uwagę, gdyż to pierwszy (z tego co wiem) polski produkt w tej klasie — i to nie byle jaki! Zachęcam do wysłuchania też końcówki, bo dzisiaj, jutro lub we wtorek pojawi się konkurs na łamach strony Facebookowej iMagazine — do zgarnięcia będzie kilkanaście pokrowców!

Przypominam, że nadal mamy dla wszystkich kupon rabatowy na aplikację Scrivener 2.0 od Literature & Latte. Jak już zdecydujecie się na jego zakup to koniecznie podczas dokonywania zakupu wpiszcie

IMAGAZINE

(dużymi literami) w polu Coupon Code, a otrzymacie 20% zniżki. Ważny jest do 31. grudnia włącznie!

Link: Literature & Latte: Scrivener 2.0

Z prawej strony w boczny pasku znajdziecie dodatkowo link do subskrypcji podcastu w iTunes.

Spis treści:

  • 00:00:00.000 – Dropbox
  • 00:05:30.423 – Promocje w App Store – EA do 23. grudnia!
  • 00:07:04.685 – iBooks 1.2
  • 00:11:44.182 – Pytanie o bezprzewodowe skanowanie
  • 00:13:52.477 – Premiera Mac App Store 6. stycznia
  • 00:29:44.025 – Surc iPhone IR
  • 00:38:31.519 – Do czego wykorzystujemy nasze iPady?
  • 00:56:06.154 – Debata o przyszłości prasy w związku z wprowadzeniem na rynek tabletów
  • 00:58:54.950 – Grupa PiSM
  • 01:00:54.576 – TikTok i LunaTik biją rekord Kickstarter
  • 01:05:17.929 – iChrono – cudze chwalicie, a polskiego nie znacie!
  • 01:09:01.340 – Wszystkiego Najlepszego i zapowiedź konkursu!

Zapraszamy do odsłuchu:

[powerpress]

Mac App Store — czy na pewno go chcemy?

17 grudnia 2010 · 13:15

Premiera Mac App Store została zapowiedziana tuż po Nowym Roku, bo na 6. stycznia 2011. Ideą nowego sklepu jest scentralizowana baza wszystkich naszych programów, licencji, uaktualnień — jedna karta kredytowa, jedno konto, a o wszystko inne martwi się za nas Apple. Czy aby to jednak było najlepsze dla nas?

(…) nie będzie też darmowych trialów co już uważam za tragiczny błąd.

Mac App Store będzie miał wiele ograniczeń w stosunku do obecnych ofert producentów oprogramowania. Nie będzie można wypuszczać za jego pomocą wersji beta, nie będzie też darmowych trialów co już uważam za tragiczny błąd. Istnieje też kilka innych obostrzeń dla developerów, przez które niektóre aplikacje teoretycznie nie będą dopuszczone do sklepu. Teoretycznie, bo tak obecnie wynika z zasad, ale jak to będzie w praktyce okaże się przez pierwsze kilka miesięcy 2011 roku.

Niewątpliwie najlepszym aspektem całości jest fakt, że wszystkie nasze licencje na aplikacje będą znajdowały się w jednym miejscu1. Znacznie to ułatwi przenosiny na nowy komputer, gdyż wystarczy się wtedy zalogować za pomocą naszego Apple ID i ponownie pobrać wcześniej zakupione programy. Zapewne też pomoże to rozwiązać problemy z dziwnymi systemami licencyjnymi, instalującymi dodatkowe oprogramowanie na naszych komputerach, które je w niektórych wypadkach niepotrzebnie spowalnia. Ale czy na pewno tego chcemy?

A co jeśli kupię Adobe CS6 w przyszłym roku za pomocą Mac App Store, a panowie z Adobe pokłócą się znowu z Apple o to czy tamto?

Problemy niektórych developerów z Apple można już od dłuższego czasu śledzić patrząc tylko na App Store dla iOS. Kupiłem Camera+ od TapTapTap i z winy developera aplikacja została wywalona z App Store. Od tamtej pory jej użytkownicy nie dostali rekompensaty za brak update’ów, a prawda jest taka, że wcześniej czy później kolejna wersja iOS spowoduje, że po prostu przestanie ona działać. Mniejsza o tego dolara, ale aplikacja jest genialna i nie znalazłem żadnej, która zbliżyła się do niej. A co jeśli kupię Adobe CS6 w przyszłym roku za pomocą Mac App Store, a panowie z Adobe pokłócą się znowu z Apple o to czy tamto? Apple ich wyrzuci i mało będzie ich obchodziło, że wydałem na nią kilka tysięcy złotych. Wątpię też, aby uznali reklamację z tak “błachego” powodu jak brak uaktualnień.

Kolejnym problemem mogą być niestandardowe licencje. Taki Scrivener na przykład oferuje bardzo przyjazną “domową” licencję, która pozwala użytkownikowi zainstalować program na wszystkich swoich komputerach. Adobe dla porównania tylko na dwóch. Inni tylko na jednym. Nie wiem jak zostanie to rozwiązane, ale uważam że koniecznie trzeba będzie na to zwrócić szczególną uwagę, aby nie okazało się, że ten sam program kupiony bezpośrednio od developera ma odmienne2 warunki licencyjne.

Obawiam się, że Apple w sytuacjach krytycznych może być na tyle arogancki, że zostawi nas zwyczajnie na lodzie.

Osobiście, poza być może sprawdzianem jego działania, wstrzymam się od korzystania z Mac App Store przez pierwsze kilka miesięcy od jego otwarcia3 celem oceny jego przyszłości. Obawiam się, że Apple w sytuacjach krytycznych może być na tyle arogancki, że zostawi nas zwyczajnie na lodzie. Niewątpliwie natomiast będzie to genialne miejsce do poszukiwania nowego oprogramowania, szczególnie dla początkujących użytkowników lub takich, którzy nie do końca umieją obsługiwać komputery.

Tymczasem trzeba będzie jeszcze zobaczyć co zaoferuje nam Freeman z jego Cydią dla OS X, bo zapowiada się to na ciekawszą alternatywę, chociażby dlatego, że często nie wyobrażam sobie zakup danej aplikacji bez okresu trialowego.

  1. Wszystkie nowo zakupione licencje przynajmniej.
  2. Korzystniejsze.
  3. Przynajmniej sądzę, że taki cel uda mi się osiągnąć.

TikTok największym sukcesem Kickstarter

17 grudnia 2010 · 12:17

Mniej więcej w okresie, w którym pojawił się projekt Glif dla iPhone, Scott Wilson zaprezentował wizję obudowy dla iPoda nano, zamieniający go w zegarek. Wiecie już co myślę o takich pomysłach, ale widać jestem w znacznej mniejszości. TikTok i LunaTik potrzebował zaledwie $15,000, aby wystartować, a 7 godzin temu pobił rekord uzyskanych środków za pomocą serwisu Kickstarter.

Poprzedni rekord wynosił ~$345,000 — całkiem zacna suma. Scottowi udało się uzbierać dzięki składkom internautów ponad $940,000!! Blisko trzykrotnie więcej!

Zanim jednak ruszycie z własnymi projektami, to nie jest to takie proste na jakie wygląda. Oto konkurencyjny produkt, nazwany The Ultimate One — Quad Mountain, którego „aukcja” kończy się za 40 godzin, a na chwilę pisania tego tekstu brakuje im jeszcze kilkuset dolarów do celu $7,800. Prawdopodobnie go osiągną — wystarczy zaledwie garstka chętnych — jednak daleko mu do blisko milionowego hitu jakim jest pomysł Scotta.

Ewidentnie widać, że liczy się przede wszystkim pomysł i jakość wykonania. LunaTik na renderach komputerowych prezentuje się rewelacyjnie, aluminiowo, solidnie. Towarzyszący mu TikTok miał ponad dwuktornie mniej chętnych, prawdopodobnie ze względu na plastikowość i nieuwagę deklarujących. To wbrew pozorom dwa różne produkty w ramach jednego projektu. Pokazuje to jak ważny jest nie tylko sam pomysł, ale również sposób jego przedstawienia — trzeba się po prostu umieć sprzedać.

Ciekawy jestem kiedy zobaczymy polskie przedsięwzięcie próbujące w ten sposób zdobyć finansowanie. A może już było? Dajcie znać jeśli coś zauważycie.

Walczę z pluginami …

16 grudnia 2010 · 23:25

Walczę obecnie z pluginami na blogu. Niestety pojawiło się kilka problemów, a testy trzeba zrobić.

Tak swoją drogą, o czym wolelibyście jutro rano poczytać? Moja rada na temat zakupu DSLR czy kilka prostych tips & tricks jak używać lamp błyskowych?

Edit:

Wszystko ruszyło. Uff…

Mark Zuckerberg pręży muskuły …

16 grudnia 2010 · 22:39

Wczoraj został Człowiekem Roku wg. TIME Magazine. Dzisiaj wyłączył Facebooka.

A tak na serio to trwała integracja nowych Fan Page’ów, a ja mam powód, żeby przetestować nową funkcję publikując ten wpis.

Flipboard zabił moje czytniki RSS

16 grudnia 2010 · 14:54

Od kilku dni przymierzam się do napisania artykułu na temat mojego sposobu agregowania treści z różnych stron internetu na obu moich platformach, czyli OS X i iOS. Chciałem napisać o Google Reader jako podstawowy „zbieracz” RSSów, z którego jednak nie korzystam bezpośrednio ze względu na jego integrację z produktami firm trzecich. Mam na myśli takie programy jak Reeder dla Mac, iPhone i iPad, jak River of News (iPad), Flipboard i tak dalej … Dzisiaj jednak wszystko się zmieniło — cały mój misterny plan szlag trafił.

Przed godziną pojawił się update Flipboard w moim iTunes i udostępnił kilka nowości, między innymi integrację Google Readera. Na wstępie zaznaczę, że testuję go od zaledwie kilkunastu minut, więc ciężko mi jest ocenić każdy aspekt tego wsparcia, ale wstępnie wygląda na to że jest pełne. Padło pytanie na Twitterze o foldery stosowane przez GR — osobiście ich nie używam, ale lista dostępnych opcji po wejściu w zakładkę „Google Reader” wskazuje na to, że możemy wyświetlić RSSy znajdujące się pod konkretnym „katalogiem”. Wróćmy jednak do początku …

Niedawno Flipboard wprowadził pilotowy program dla wybranych serwisów internetowych, o którym pisałem jakiś czas temu. Polega on na dostarczaniu przez te strony WWW/serwisy/gazety treści sformatowanych bezpośrednio pod ekran iPada. Flipboard dostarcza szablony serwisom, a użytkownicy cieszą się bardzo szybkim ładowaniem się artykułów oraz wrażeniem czytania gazety ze względu na znane „przesuwanie” kartek. Jest to obecnie zdecydowanie moja ulubiona forma czytania, wygodna i naturalna, na kanapie czy przy posiłku1. Dodatkowo mamy możliwość w praktycznie identyczny sposób śledzenie Facebooka, Twittera (nasz timeline i/lub poszczególnych użytkowników) oraz wielu dostarczonych przez twórców Flipboarda stron internetowych. To wszystko spowodowało, że korzystałem już w zasadzie tylko i wyłącznie z River of News (iPad) do czytania RSSów, Reeder na Mac (do researchu podczas pisania lub przygotowywania tematów do Nadgryzionych) oraz właśnie tytułowego Flipboard do śledzenia serwisów społecznościowych i wiadomości ze świata, których nie mam w RSS.

Wprowadzenie wsparcia dla Google Reader, jeśli sprawdzi się i będzie funkcjonowało prawidłowo2, spowoduje że będę korzystał już tylko z niego pod iOS. Najważniejszym jednak aspektem całości, przynajmniej dla mnie, jest forma graficzna w jakiej te treści są przedstawione. Jest ona niewątpliwie bardzo atrakcyjna, a wygoda „przerzucania” kartek nieoceniona. Dodatkowo na deser mamy oczywiście możliwość dzielenia się linkami do stron na Facebooku, Twitterze i tak dalej.

@meewosh tweetnął, że chyba w końcu musi sobie kupić iPada, @sabatinka z kolei, że zupełnie nie rozumie zachwytu nad Flipboard. Nie bez powodu została ona wybraną3 app roku przez Apple, a jeśli ktoś nadal nie rozumie czym ona przyciąga to znaczy, że jest w mniejszości lub nie wykorzystuje jej prawidłowo. iPad-killera jeszcze nie ma, ale pojawia się coraz więcej killer-apps, które uczynią odbicie rynku spod dominacji Apple znacznie trudniejszym …

A teraz idę sprawdzić, czy można do Flipboarda dodawać poszczególne feedy RSS, aby stworzyć sobie własny „magazyn” dla wybranych witryn …

  1. Oczywiście tylko jeśli jest spędzany samotnie.
  2. Kilka dni testów dopiero to pokaże.
  3. Aplikacja, nie @sabatinka.

Wysokie Obcasy Extra 2 na iPada

16 grudnia 2010 · 12:05

Kilka dni temu pojawiło się kolejne wydanie Wysokich Obcasów w wersji elektronicznej. Pozytywne doświadczenia z pierwszym wydaniem nie dały mi powodów do wstrzymywania zakupu, pomimo że download zajmuje blisko 600 MB. Poszedł szybko i do dzisiejszej porannej „kawy”1 był jak znalazł.

Pierwsza rzecz, która rzuciła mi się w oczy po przeczytaniu 5klatek w wersji iPadowej, to znacznie bardziej zbliżony sposób nawigacji Wysokich Obcasów do modelu uznanego przeze mnie za intuicyjny. Przełączamy się pomiędzy kolejnym artykułami lewo/prawo — tak jak można się tego spodziewać w tradycyjnym magazynie. Natomiast, jako że nie każdy felieton mieści się w na jednej kartce to mamy dodatkowo kilka stron w pionie. Obecnie jest to chyba najpopularniejszy model, stosowany między innymi przez Wired, „sterowania” którego jestem zwolennikiem. Prosto i jasno.

WO Extra ma ponadto zaszyte materiały wideo w sobie. Są na tyle dyskretnie i elegancko umieszczone, że nie rzucają się w oczy, a jednocześnie nie da się ich przegapić. Z multimedialnych ciekawostek znajdziemy jeszcze strony, na których mamy na przykład kilka flakonów perfum czy też propozycji świątecznych gadżetów po choinkę, każdy z odpowiednim numerem przy sobie. Kliknięcie w interesujący nas numer odsłania jego opis, cenę czy inne właściwości. Ponownie prosto i intuicyjnie. Na plus, dla osób mniej obeznanych, na każdej stronie z multimedialnym dodatkiem jest krótkie zdanie instruktażowe. Są one tak wpasowane w całość, że ich obecność w żaden sposób nie przeszkadza.

Na koniec chciałbym wspomnieć o artykule „Jak fotografować bliskich?” Anny Bedyńskiej. Artykułu nie czytałem, ponieważ przysiadłem nad tym wpisem, ale polecam załączony film nakręcony w bardzo interesujący sposób. Tematem są dzieci, ale dla mnie główną rolę grała mała głębia ostrości — niby operator niczym nie wyróżnia się od setki podobnych ujęć widzianych wcześniej, a jednak bardzo odpowiada mi całość. Kompozycja, „szukanie” punktu ostrości i błądzenie w głębi kadru z bliżej nieokreślonego powodu ma w tym konkretnym przypadku swój urok.

Hmm … a może to chodzi o dzieciaki i ich zawadiackie miny występujące w klipie? Może po prostu czas zrobić sobie dziecko?

  1. Cudzysłów, bo stosuję zamienniki. Kawy samej w sobie nie piję. Nigdy. Przenigdy.

iPhone 4 jednak nie ma problemów z anteną

15 grudnia 2010 · 19:40

iPhone 4 jest w USA szeroko krytykowany przez wiele osób dlatego, że nie potrafi utrzymać połączenia przy najdelikatniejszym ruchu powietrza wokół niego. Żartów na jego temat powstało sporo, łącznie z naklejkami na łączenie anten z odpowiednim napisem zachęcającym do naciśnięcia celem zakończenia rozmowy. Zresztą w Polsce jest niewiele lepiej — mam znajomych, którzy mają iPhone’y w Erze i Orange, które również nie sprawują się najlepiej. Sam natomiast w Plusie nie narzekam1. Pisałem o tym zresztą już kilka miesięcy temu: „iPhone zrywa połączenia”.

Michael Arrington z TechCrunch kiedyś mocno skrytykował iPhone’a, zamiast skupić swoją uwagę na sieci, z której się łączy. Wkurzył mnie wtedy na tyle, że mu odpisałem co o nim myślę. MG Siegler natomiast, dwa dni temu, opublikował wpis pt. „An American iPhone in Paris”. Pisze w nim:

But there was something peculiar about my iPhone in Paris. It actually worked. Like it was supposed to. All the time. And it doesn’t take a genius to figure out why: there is no AT&T in Paris.

Szok, że coś może funkcjonować prawidłowo musiał być doprawdy duży.

The coverage was so good, in fact, that the iPhone worked on the subway in Paris. Yes, I could both place calls and surf the web while underground. Considering I haven’t been able to hold a call above ground in San Francisco for about 2 years now, this is truly amazing.

Może w Polsce też się kiedyś doczekamy nadajników w metrze?

Still, if AT&T is able to offload some of the iPhone weight in major metropolitan cities to Verizon (something which seems likely), there’s reason to hope the coverage will improve for the iPhone across the board.

Obawiam się jednak, że dopóki AT&T nie zainwestuje w swoję infrastrukturę to nawet konkurencja w postaci Verizon mu nie pomoże. Cieszmy się, że w Polsce sieci komórkowe są przyzwoite, a przynajmniej niech cieszą się Ci co są w Plusie.

  1. Niestety mi za to nie płacą.

TRIM dla SSD pod OS X metodą ręczną

15 grudnia 2010 · 18:37

Jak większość zapewne z Was wie, OS X nie obsługuje TRIM dla dysków SSD. TRIM to technologia, która w tle zeruje stan poszczególnych blocków, aby kontroler mógł je szybciej nadpisać. Po prostu z czasem spada wydajność dysków opartych na pamięciach flash dlatego, że kontrolery muszą najpierw wyzerować blocki, a dopiero potem mogą zapisać dane. Obecnie bodajże tylko Windows 7 ma wbudowany support tej technologii, chociaż testy i raporty donoszą, że TRIM nie jest konieczny przy dyskach działających pod kontrolą „lepszych” kontrolerów, np. SandForce.

Jeśli jednak mamy Maka, na przykład nowego Aira, to zapewne od czasu do czasu możemy chwilę poświęcić na jego „przyśpieszenie” — z tego co wiadomo to SSD blade w nich zastosowane są obsługiwane przez kontrolery Toshiby. Jest to możliwe za pomocą Narzędzia Dyskowego.

Znajdziemy go w /Applications/Utilities/Disk Utility.app (/Programy/Narzędzia/Narzędzie Dyskowe). Po uruchomieniu wybieramy dysk, na którym chcemy wyzerować pustą przestrzeń, klikamy w zakładkę Erase i wybieramy opcję Erase Free Space zgodnie z powyższym obrazkiem.

Operacja może trwać nawet kilkanaście godzin — jest to zależne od pojemności dysku oraz ile cykli zerowania zapuścimy. Zalecam uruchomienie jej na noc. Większość zapewne nawet nie zauważy konieczności jej stosowania, ale dla tych maniaków dla których każdy MB/s jest cenny będzie to zapewne częsta czynność.

Smacznego!

Współczesne narkotyki — ponad 3.3 milionów uzależnionych w 24 godziny

14 grudnia 2010 · 17:02

Kilka lat temu, niedługo po premierze World of Warcraft, kupiłem ją zachęcony pozytywnymi recenzjami przyjaciół. Przeklinam ich wszystkich …

„Kiedy byłem … kiedy byłem małym chłopcem …” to dopiero pojawiał się multiplayer. Mówię tutaj o LAN, a nie internecie. Wcześniej groziła mi tylko kofeina i papierosy. Wszystko zaczęło się od jednej gry kiedy to raz w tygodniu kumple schodzili się do mnie … a właściwie to rodzice ich dostarczali. Samochodami. Z komputerami, monitorami i akcesoriami porozrzucanymi po całym aucie. Na czas trwania weekendu mój pokój zamieniał się w miejsce rozgrywek Doom, Quake, Unreal, Starcraft … cokolwiek co uzależniało. Nasze wrzaski była zagłuszane jedynie zamkniętymi drzwiami i cienkimi ścianami. Do dzisiaj nie wiem jak to rodzice wytrzymywali. Graliśmy zresztą calusieńki weekend, czasami nawet już od piątkowego popołudnia do niedzielnego wieczoru. Z czasem zaczął dominować multiplayer przez internet. Koniec spotkań. Koniec z koniecznością wożenia kilkunastu kilogramowych kloców. Graliśmy rzadziej razem, ale częściej w ogóle. Udawało mi się godzić swoje obowiązki (mniej lub bardziej) z przyjemnościami … dopóki nie zainstalowałem WoW.

World of Warcraft spowodował, że mój dzień kończył i rozpoczynał się kolejnymi questami i wieloma innymi bezsensownymi czynnościami służącymi do rozwoju postaci, zdobycia nowego sprzętu i podniesienia statusu w gildii. Kilka godzin grania dziennie do późnych godzin nocnych — to był regularny dzień. Płaciłem jeszcze na dodatek za to, aby marnować czas w innej rzeczywistości, w której byłem niezwyciężony (no chyba, że trafił się ktoś z lepszym sprzętem). Udało mi się w końcu zniechęcić … na szczęście same przygotowania do gildiowych wypraw zaczęły trwać 2-3 godzin i stało się to tak demotywujące, że co raz rzadziej logowałem się.

Kilka dni temu premierę miał kolejny dodatek do World of Warcraft. Zwie się Cataclysm i w przeciągu pierwszych 24 godzin ponad 3.3 milionów użytkowników potwierdziło u swoich dealerów, że nadal wymagają regularnych dostaw towaru. Nie znam przedziału wiekowego przeciętnego gracza, ale podejrzewam, że jest to wartość znacznie niższa niż moja. Gra zapewne jest jeszcze ciekawsza, nowe postacie i rasy brzmią bajecznie uzależniające … jednak staram nie interesować się nią za bardzo. Wiecie jak to jest … jeden papieros kilka miesięcy po rzuceniu prowadzi do …

Cieszę się, że udało mi się wyleczyć z tego nałogu. Pięknego nałogu, to prawda. Ale nałogu. Czas jednak wrócić do Starcraft II, bo wczoraj grałem tylko 5 godzin …

Wolnosć vs. terroryzm

14 grudnia 2010 · 15:31

Przez dłuższy czas zastanawiałem się czy pisać o Julianie Assange, terrorystach, TSA, wolności słowa … niejako rozszerzone spojrzenie na wszystko po wpisie o tym Dlaczego zostałbym aresztowany Nie będę jednak na blogu tak głęboko wchodził w politykę — obietnica sprzed lat — a to zdjęcie podsumowuje sprawę dosyć wymownie:

Freedom / Terrorism

Bad Piggy Bank — operatorzy, Apple i Google wyłączeni z zysków

13 grudnia 2010 · 16:59

Jednym z największych tytułów wśród mobilnych gier jest niewątpliwie Angry Birds. Panowie z Rovio stworzyli bestseller, któremu miliony nie potrafią się oprzeć, włącznie ze mną. Mam obie gry, każdą w wersji na iPhone i iPad … overkill, ale cóż mam poradzić — brak silnej woli. O ile gra w wersji na iOS jest płatna i pomimo tego sprzedaje się lepiej niż najgorętsze ciepłe bułeczki to wersja na mobilną platformę Google’a jest darmowa, ale wspierana przez reklamy. Rovio niejednokrotnie krytykował system płatności na Androidzie, ale obrany kierunek okazał się strzałem w dziesiątkę — kolejne miliony wpływają z ogromnej ilości ich odsłon.

Bad Piggy Bank

Rovio zamierza wprowadzić system mikropłatności wewnątrz swoich gier oraz w przyszłości rozszerzyć go na gry innych developerów, tym samym wykluczając przede wszystkim Apple, Google i (w znacznej mierze) operatorów komórkowych z zysków. System płatności nie będzie nawet wymagał posiadania karty kredytowej i tym samym stanie się otwarty dla ogromnej ilości młodych ludzi, przy okazji potencjalnie tworząc problem dla płacących ich rachunki.

Bad Piggy Bank najpierw ruszy w Finlandii i będzie dostępny dla klientów największego operatora komórkowego Elisa, którzy będą mieli zwyczajnie powiększane comiesięczne rachunki o odpowiednie kwoty. Nie są dzisiaj znane dokładne podziały zysków, ale obiecano korzystniejszy model niż Apple’owy podział 70%/30%.

Ewidentnie widać, że nie tylko Zynga za pomocą Facebooka potrafi zrzeszyć miliony ludzi i zrobić z tego złoty interes. Zaletą Rovio jest ich rozproszenie na różne platformy mobilne, w tym również wkrótce Windows Phone 7, dzięki czemu nie są bezpośrednio uzależnieni od jednego giganta.

Co dalej?

Apple mocno promuje Angry Birds w swoim App Store. Gra znalazła się również w liście najpopularniejszych gier tegorocznego podsumowania iTunes Rewind 2010. Zastanawia mnie teraz jaką taktykę obiorą względem Rovio. Wykluczenie ich z App Store wydaje się być niemożliwe, w końcu 30% zysków zasila kasę firmy, ale próba obejścia ich systemu mikropłatności może spotkać się z niezadowoleniem Stefana. Z drugiej strony takie programy jak chociażby Zinio od dawna udostępniają zakupy z pominięciem Apple, głównie ze względu na brak możliwości subskrybowania treści w App Store.

Wiem jedno … codziennie czekam na odblokowanie kolejnego poziomu w Angry Birds Seasons Greedings i szczerze mówiąc nie wiem co zrobię ze sobą po 25/12/2010 … W międzyczasie czekam na dalszy rozwój wydarzeń i ciekawy jestem jak platforma mikropłatoności Rovio będzie wyglądała i funkcjonowała, szczególnie w naszym kraju. Osoby nie posiadające, jak już wspominałem, kart kredytowych, będą teoretycznie w takiej sytuacji mogły śmiało pobrać wersję Lite i modlić się, aby właściciel rachunku nie zauważył dodatkowego obciążenia na nim.

Niestety wprowadzanie takich systemów, pomimo że prostych w obsłudze od strony klienta, będzie rozpraszało uwagę kupujących. Płacąc jedną kartą w jednym miejscu mam stałą kontrolę nad swoimi wydatkami, a jak zacznie jeszcze coś być dopisywane do różnych rachunków za prąd, telewizję, gaz czy telefon, którym nie poświęcam szczegółowej uwagi poza kwotą do zapłaty na dole, to wydatki znacznie wzrosną … ale o to przecież chodzi.

iTun.es już działa

13 grudnia 2010 · 16:08

Widać panowie w Cupertino muszę czytać mojego bloga. Dopiero co opublikowałem przepis na własne skracanie linków, około tygodnia po wprowadzeniu go na blogu, a Apple uruchomił taką samą usługę w Ping, który jest częścią iTunes. Koniec z tragicznie długami linkami, które tak szpeciły wpisy …

Może powinienem oskarżyć ich o plagiat pomysłu1, ale zamiast tego powiem o możliwości tworzenia i współdzielenia się ze znajomymi playlistami. Można wzajemnie oceniać własną twórczość, kupować piosenki których nie mamy i tak dalej i tym podobne.

Nic ciekawego … przynajmniej dopóki nie będziemy mieli własnego iTunes Store.

  1. Followers na Twitterze wiedzą o co chodzi. ;-)

Tworzymy własny skracacz linków (URL shortener)

13 grudnia 2010 · 09:46

Skracanie linków

Być może niektórzy z czytelników zauważyli nowy skracacz linków, który wprowadziłem trochę ponad tydzień temu. Obecnie wykorzystuję go przede wszystkim na Twitterze i BLIPie, jednak w tym drugim wypadku wbudowany shortener niestety je ukrywa.

Od tygodnia pada pytanie o przepis na własny skracacz i od tygodnia mówię, że w końcu coś o tym napiszę …

Domena

Pierwszą rzeczą w jaką musimy się wyposażyć to jakąś sensowną domenę. Propozycji jest sporo, wiele kuszących, ale głównym celem jest skracanie linków. Zwróćcie uwagę na następujące przykłady i poszukajcie własnych dla inspiracji:

  • blog.moridin.pl — morid.in
  • wpbeginner.com — wpbeg.in
  • macstories.net — mcstr.net
  • twitter.com — t.co
  • google.com — goo.gl
  • sfgate.com — sfg.ly
  • instagram.com — instagr.am

Wziąłem kilka pierwszych z brzegu przykładów, ale nad swoją własną skróconą domeną zastanawiałem się dobrze ponad tydzień. Rozważałem wiele różnych opcji i dopiero jak byłem zdecydowany to wyjąłem kartę kredytową z portfela. Domeny .pl są akurat tanie (oraz mają bardzo interesujące promocje), ale takie jak chociażby .fm kosztują kilka razy więcej. Znalazłem też kilka propozycji kosztujących rocznie więcej niż średnia miesięczna w Polsce … Warto spisać sobie kilka propozycji na kartce czy gdziekolwiek Wam wygodniej.

Jeśli jednak nie macie żadnych konkretnych pomysłow to koniecznie polecam bardzo fajne narzędzie przeznaczone właśnie do tego celu: Domainr (www.domai.nr). Własną domenę też mają fajną. Po wejściu na stronę wystarczy wpisać nazwę swojej witryny, bloga czy czegokolwiek. W moim przypadku była to moja ksywka „Moridin”.

Domainr zaproponuje w liście też kilka pozycji na czarno. To co znajduje się po domenie to po prostu katalog na serwerze. Na przykład: http://mor.id/in. Możliwości w każdym razie macie sporo.

Serwer

Do naszego własnego skracacza linków przyda się oczywiście własny hosting, czyli serwer wirtualny (są też oczywiście inne, kolokowane, itp.), na którym mamy dostęp do dwóch wymaganych rzeczy:

  • bazy danych MySQL
  • pliku .htaccess

Bez tych dwóch rzeczy nie macie nawet czego szukać. Upewnijcie się czy dostawca to oferuje jeśli nie wiecie. Zapewne znajdziecie coś na temat w dziale pomocy, w opcjach panelu administracji lub po prostu zadzwońcie na telefon wsparcia technicznego (powodzenia z tym ostatnim tak przy okazji).

Yourls.org

Osobiście zdecydowałem się na yourls.org jako narzędzie do skracania linków. Jest to „program”, który instalujemy na naszym serwerze. Sprowadza się to do przekopiowania kilku plików oraz edycji pliku konfiguracyjnego, w którym podajemy takie dane jak login dla administratora (nas), nazwę bazy danych, jej hasło i tak dalej. Instrukcja na stronie jest dosyć precyzyjna, więc nie powinniście mieć problemów.

Wskazówka: Na wstępie od razu stwórzcie pusty plik .htaccess w główny katalogu (lub podkatalogu jeśli z takowego korzystacie) i ustawcie mu prawda zapisu/odczytu zgodnie z instrukcją. Wtedy skrypt instalacyjny, który uruchamiamy na samym końcu procedury automatycznie dopisze niezbędny kod do pliku. Jeśli tego nie zrobimy to trzeba go będzie ręcznie edytować. Awaryjnie znajdziecie przykładowy plik .htaccess na stronach Yourls.org.

Dlaczego Yourls.org?

Na wszystkich swoich instalacjach WordPressa korzystam z pluginu WP to Twitter, który automatycznie tworzy odpowiedni wpis na Twitterze. Wspiera on jednocześnie własny serwer z instalacją Yourls, więc była to dla mnie zwyczajnie najwygodniejsza opcja.

Yourls również oferuje własny plugin do powiadamiania serwisów społecznościowych o nowych treściach na blogu, więc możecie z nim poeksperymentować. Osobiście nie sprawdzałem jego funkcjonalności.

Działa?

Bardzo rzadko, ale czasami zdarza się, że pojawia się nowe Tweety w mojej linii czasu, ale bez skróconego linku. Ba! Bez żadnego linku. Zmusza mnie to, rzadko bo rzadko, do żmudnego wklejania go ręcznie.

Wstępne poszukiwania wskazują na to, że winowajcą jest WPBlipBot, który spełnia tą samę rolę co WP to Twitter, tyle że dla BLIPa. Na razie z tym żyję, ponieważ nie miałem czasu zająć się problemem, który zdarza się raz na 15-20 wpisów.

Efekt końcowy

Jeśli ktoś bardziej szczegółowo przyglądał się moim tweetom to zauważył zapewne też, że są one „via Morid.in”. Ten element układanki wynika z faktu konieczności podpięcia się do API Twittera, aby WP to Twitter prawidłowo funkcjonował z OAuth. Procedura jest prosta i plugin prowadzi przez całą drogę krok po kroku.

Voila!

Komentarze pozostawiam do Waszej dyspozycji — jeśli macie pytania, problemy albo odpowiednik wybuchu bomby atomowej to piszcie — postaram się pomóc. Szczegółowo tylko proszę! :-)

Smacznego skracania!

Pierwszy film nakręcony przez koty, zmontowany przez ludzi

13 grudnia 2010 · 08:10

Friskies1 przed paroma miesiącami wybrało 25 kotów, którym doczepiony kamery. Przez 5 dni dokumentowano ich życie. Końcowy efekt zajmuje mniej niż 5 minut, ale warto go obejrzeć, szczególnie jeśli macie własnego pupila.

The Cat Diaries

  1. Robią karmy wątpliwej jakości.

Wykradziono hasła z Gawker

13 grudnia 2010 · 01:12

Gawker.com niedawno powiadomił, że wykradziono hasła kont z ich serwisu oraz wszelkich siostrzanych typu Gizmodo czy Lifehacker.

Our user databases appear to have been compromised. The passwords were encrypted. But simple ones may be vulnerable to a brute-force attack. You should change your Gawker password and on any other sites on which you’ve used the same passwords.

Hasła były zaszyfrowane, ale te krótsze i prostsze można teoretycznie złamać „na chama”. Koniecznie zalogujcie się tam jeśli macie konta i je zmieńcie. Naturalnie jeśli to samo hasło wykorzystujecie na swoich innych kontach, to obowiązkowo czeka Was długa noc (lub dzień).

Dajcie znać jeśli dotyczy to Was — ja na szczęście nie miałem tam konta.

Flipboard współpracuje z największymi

12 grudnia 2010 · 16:13

Kilka miesięcy temu opisywałem Flipboard dla iPada, kiedy program dopiero rozwijał się. Wtedy był to kolejny, choć unikatowy, agregator treści. Robił to co prawda nie do końca legalnie, ponieważ pobierał dane i obrazki bezpośrednio z witryn zamiast z RSS. Na szczęście nigdy nie spotkała go za to kara …

Normalnie jestem przeciwny łamaniu praw autorskich — w końcu może to kiedyś i mnie spotkać — ale w tym wypadku uważam to za dobre posunięcie. Pokazali światu swoją wizję czytania w przyszłości i jak na razie podoba mi się to co widzę.

Dzisiaj Flipboard obsługuje już nie tylko Facebooka, Twittera oraz kilka dostępnych, definiowanych przez twórców programu, witryn. Teraz ma bazę ośmiu wydawców, którzy tworzą treści wyłącznie pod ten rewolucyjny app. Na pokładzie obecnie znajdziemy między innymi Washington Post, SFGate (San Francisco Chronicle), All Things Digital i innych. Do pełni szczęście brakuje mi jeszcze kilku ulubionych serwisów i mam szczerą nadzieję, że porzucą oni wydawanie własnych aplikacji na rzecz wizji grupy z Palo Alto.

Funkcjonalność Flipboard polega na dostarczaniu przez wydawców stron specjalnie przygotowanych pod UI programu. Powyżej przykład artykułu ze strony WWW formatowanej pod iPada. Strony przesuwamy naturalnie lewo/prawo i pomimo, że czasami zapląta się gdzieś reklama to nie jest ona w żaden sposób denerwująca … przynajmniej w obecnej formie.

Niedawno pisałem o magazynach na iPada, w tym o polskiej platformie iPublisher, i na dzień dzisiejszy nie wyobrażam sobie jak Flipboard mógłby być lepszy lub inny od konkurencji w ich obsłudze. Aplikacja jest obecnie najlepiej dostosowana do obsługi internetowych, dynamicznie pojawiających się treści. Przyszłość oczywiście pokaże w jakim kierunku rozwinie się cała platforma i jak zostanie przyjęta przez wydawców. Niestety program wymaga przygotowania treści osobno na specjalnych szablonach — nie wiem na ile jest to czasochłonne, ale aż prosi się o odpowiednią wtyczkę do WordPressa, która robiłaby to za nas. Autorzy zresztą zapowiadają poszerzanie listy dostępnych wydawców jak tylko trwające testy zostaną zakończone …

Program ma szansę stać się ogromnym zbiorem internetowych treści na przeróżne tematy — takim iTunes dla WWW.

Flipboard potencjalnie więc może obsługiwać niemal każdą witrynę, serwis czy blog internetowy w przyszłości. Wierzę, że z czasem tworzenie szablonów będzie szybsze lub zautomatyzowane. Wszelkiego typu blogi z różnych popularnych platform nie powinny mieć problemów z przenosinami — wystarczą odpowiednie wtyczki (do np. WordPressa) lub podawanie innych plików html (w przypadku np. Tumblr czy Posterous). Program ma szansę stać się ogromnym zbiorem internetowych treści na przeróżne tematy — takim iTunes dla WWW. Kolejnym krokiem, trochę podążając tropem Reeder dla Mac, mogłaby być odpowiednia aplikacja na wszelkiej maści systemy operacyjne.

Możliwości wydają się być nieograniczone i jest szansa powstania czegoś zupełnie nowego, czegoś zastępującego tradycyjną przeglądarkę WWW. Zastępującego czytniki RSS.

Czytaliście? (Cz. II, 12/12/10)

12 grudnia 2010 · 13:57

Dopiero drugi raz — może stanie się to tradycją — zapraszam do starszych wpisów, które zalegają w archiwum bloga. W szczególności zapraszam do ostatniej pozycji na dzisiejszej liście — temat niezwykle aktualny ze względu na obecnie panujące warunki na drodze:

  • Złodzieje przekonali mnie do Apple — trochę satyryczyne spojrzenie na złodziejstwo w Polsce, moje doświadczenia z nim oraz jak w końcu przekonali mnie do Apple.
  • Wydarzyło się w samolocie — nienawiść użytkownika HTC pod moim adresem wraz z nutą pedantyzmu, czyli historia, która wydarzyła się w … samolocie. :-)
  • E-prasa — moja wizja dynamicznych treści dostosowujących się automatycznie do urządzenia, na którym są czytane. Szkoda, że nie uczyni to ze mnie milionera …
  • E-prasa wyłącznie dla iPada — mój komentarz na temat najnowszego Project Richarda Bransona, iPublisher od Macoscope, Zinio oraz co z tego wszystkiego wyniknie po wprowadzeniu możliwości subskrybowania prasy w App Store?
  • days with my father by philip toledano — smutna i piękna historia; koniecznie przeczytajcie jeśli jeszcze nie mieliście okazji.
  • Drogowe szaleństwo — o absurdach, drifcie i dlaczego inwestowanie w nasze umiejętności za kierownicą opłaca się.

P.S. Przy okazji zmieniłem font po ostatnich narzekania na jego rendering pod Windows. Obecnie jest Trebuchet MS i pod Chrome na Windows 7 wygląda bardzo przyzwoicie. Zaraz zerknę jak wygląda na Mac.

Najlepszy Nikon i Leica na świecie!

12 grudnia 2010 · 00:11

Na powyższym zdjęciu przedstawiam Wam, drodzy czytelnicy, najlepsze aparaty na świecie. Pierwsze miejsca zdecydowanie zajmuje Leica MP2 z 1958 roku w kolorze czarnym. Kawałek za nią śladami podąża Leica 250 GG, a trzeci stopień podium jest zajęty ex aequo przez dwa Nikony: model F3 NASA i S2-E w kolorze czarnym. Najlepsze naturalnie dlatego, że najdroższe … przynajmniej takie będą się wydawała właścicielom.

Żarty żartami, ale te klasyki rozeszły się jak ciepłe bułeczki na aukcji Westerlicht przed tygodniem i tym samym Leica MP2 oraz Nikon S2-E i F3 NASA są najdroższymi aparatami tych marek na świecie.

Nowe marzenie: zostać kolekcjonerem (#damnautocorrect), którego stać na zakup takich zabawek.

Glif już w drodze

11 grudnia 2010 · 14:41

Dzisiaj dostałem maila, że mój Glif już jest w drodze do mnie za pomocą US Mail. Obiecany czas dostawy wypada pomiędzy 20-24.12.10. Znając naszą pocztę to pewnie nie dotrze na czas …

Album Gorillaz nagrany na iPadzie już 25/12/2010

11 grudnia 2010 · 14:35

Jeśli jeszcze nie wiecie, to 25/12/2010 na stronach Gorillaz będzie do pobrania najnowszy album nagrany w całości na iPadzie.

Damon Albarn nagrał cały album podczas trasy koncertowej w USA i bardzo mu zależy na tym, aby wszyscy wiedzieli, że nie korzystał z pomocy tradycyjnego sprzętu studyjnego.

„I wanted to make sure that it came out at the end of the tour because I don’t want anyone to think I’d tampered with it.”

Nie zapomnijcie dodać kolejnej pozycji do kalendarza na ten dzień!

Przy okazji, kto to mówił, że iPad służy tylko do konsumpcji treści? :-)

Top Ten wg. TIME

11 grudnia 2010 · 13:51

TIME Magazine opublikował swoje Top 10 w wielu kategoriach, w tym (i przede wszystkim) Top 10 Gadgets in 2010. Apple w zeszłym roku spadło z tronu na rzeczy Motoroli Droid 2XR2D2 czy jak jej tam, a w tym swój debiut miały cztery urządzenia firmy z Cupertino.

Top 10 Gadgets:

  1. iPad
  2. Samsung Galaxy S
  3. MacBook Air 11.6″
  4. Logitech Revue (Google TV)
  5. Nexus One
  6. iPhone 4
  7. Apple TV
  8. Toshiba Libretto Dual-Screen Laptop
  9. Kinect
  10. Nook Color

O numerze jeden napisali, że:

„Nie jest to pierwszy dotykowy tablet w historii komputerów, ale jest zdecydowanie najbardziej popularny.”

„Apple’owi w końcu udało się uczynić tablety cool.”

Ostatnio przewinęły się bardzo fajne telefony przez moje ręce i zawsze miałem jedną myśl jak podnosiłem po przerwie iPhone’a 4:

„Ale ten ekran jest zaje*****!”

Nadgryzieni – 17 – C(*)(*)ki i cenzura

Nadgryzieni

rozmowy o Apple

Odcinek 17

„C(*)(*)ki i cenzura”

Zupełnie przypadkowo miał to być najdłuższy odcinek dotychczas, ale ze względu na nasze podniesione i podekscytowane głosy, musiałem dobre 30 minut wyciąć. Bardzo żywo dyskutowaliśmy o zaletach i wadach (no dobra … wadach) Androida, jego fragmentacji, różniącego się pomiędzy modelami rozmieszczanie przycisków i tak dalej. Przy okazji parę bzdur padło u każdej ze stron … Być może zrobi się przy okazji Director’s Cut to będziecie mieli okazję posłuchać.

Co do treści, która pozostała — temat główny to zdecydowanie cenzura w App Store, pośrednio powiązana i krótka dyskusja o WikiLeaks oraz rozważania nad iPadem 2 po kolejnej serii plotek. Dodatkowo omawiamy kilka bardzo ciekawych wynalazków, w tym dodatek do lustrzanek blueSLR, grę Infinity Blade i tak dalej … Zapraszamy dzisiaj w pełnym składzie z Norbertem na pokładzie — nie musiał dzisiaj zmieniać pieluch. :o)

Przypominam, że nadal mamy dla wszystkich kupon rabatowy na aplikację Scrivener 2.0 od Literature & Latte. Jak już zdecydujecie się na jego zakup to koniecznie podczas dokonywania zakupu wpiszcie

IMAGAZINE

(dużymi literami) w polu Coupon Code, a otrzymacie 20% zniżki.

Link: Literature & Latte: Scrivener 2.0

Z prawej strony w boczny pasku znajdziecie dodatkowo link do subskrypcji podcastu w iTunes.

Spis treści:

  • 00:00:00.000 – Dom sterowany iPhonem i iPadem
  • 00:05:59.646 – Operatorzy chcą, aby Google, Facebook, Apple i inni łożyli na rozwój ich sieci
  • 00:08:46.048 – Łączymy się ponownie z Norbim
  • 00:09:08.631 – Zmacany HTC
  • 00:11:52.102 – Peel IR Blaster …. i było podobne rok temu
  • 00:14:09.159 – BlueSLR dla fotografów
  • 00:19:07.998 – C(*)(*)ki i cenzura w App Store
  • 00:27:44.007 – iPad 2 – nowe przecieki i ciekawostki
  • 00:39:31.132 – AR.Drone i Kinect
  • 00:41:11.257 – Epic Citadel umarło. Niech żyje Infinity Blade!
  • 00:43:37.998 – iMagazine w Stuff!
  • 00:44:39.936 – +10 do lansu dla Norbiego

Zapraszamy do odsłuchu:

[powerpress]

iNarodziny dla iPhone [5 kodów do wygrania!]

9 grudnia 2010 · 22:03

RosMedia, polski developer, ponownie podesłał dla czytelników MakowegoABC kody promocyjne do ich obecnie przecenionej aplikacji iNarodziny. Nie mam jeszcze dziecka, ale planuję kiedyś zanabyć, więc pewnie przyda się i mnie …

Jeśli jednak potrzebujecie to wpadnijcie na facebook.com/MakoweABC — przez najbliższe kilkadziesiąt minut będę wklejał tam kody.

Dodatkowo, pierwszy komentarz pod tym wpisem, którego autor wyrazi chęć dostania kodu, takowy otrzyma mailem. Proszę o skorzystanie z adresu mailowego pod którym jesteście osiągalni!

Informacja o programie:

Niezbędna aplikacja ze wspaniałym organizerem dla każdej kobiety w ciąży!

PODSTAWOWE, NIEZBĘDNE informacje dla każdej przyszłej Mamy. Zawartość merytoryczna została opracowana i skonsultowana z lekarzami oraz pielęgniarkami. W naszej aplikacji znajdziesz:

✔ TWÓJ OSOBISTY ORGANIZER
– czyli Twój niezbędnik z opcjami zapamiętywania terminów wizyt, brania leków.
– wbudowany moduł standardowych badań – dodaj lub usuń z kalendarza co uważasz za słuszne
– zrób zdjęcie i dodaj do galerii – stwórz galerię Twojej ciąży i wyślij na mail do znajomych bezpośrednio z iPhone!
– dodawaj i edytuj własne notatki oraz przypomnienia

Zakres materiałów dydaktycznych:

✔ ROZWÓJ PŁODU
zapłodnienie, pierwsze dni ciąży, I trymestr, II trymestr, III trymestr

✔ JAK ROZPOZNAĆ CIĄŻĘ?
pierwsze objawy, testy ciążowe, wizyta u lekarza

✔ TWOJE ZDROWIE W CIĄŻY
badania, opieka lekarska, ważne terminy, wybór lekarza

✔ ODŻYWIANIE W CIĄZY
składniki prawidłowej diety (węglowodany, białka, płyny, tłuszcze, witaminy, minerały, kwas foliowy), planowanie posiłków, odżywianie a rozwój dziecka

✔ ZMIANY W TRYBIE ŻYCIA
zmiany w organiźmie kobiety, huśtawka nastrojów
, naturalny przyrost wagi, jak pogodzić ciążę z pracą

✔ TYPOWE DOLEGLIWOŚCI W CIĄŻY
rozstępy, żylaki, zgaga, bóle kręgosłupa, mdłości, parcie na mocz, zmęczenie i senność

✔ CO WOLNO A CZEGO NIE WOLNO?
zabiegi kosmetyczne, ubiór, leki, sport, higiena, używki, podróże, dentysta, zagrożenia

✔ PRZYGOTOWANIA DO PORODU
wyprawka, torba do szpitala, objawy przed porodem, okresy porodu, pozycje porodowe, zwalczanie bólu

✔ SZKOŁA RODZENIA
program, rodzaje porodu, zalety, korzyści, ćwiczenia, rola partnera, wybór szkoły rodzenia, porady.

C-Loop — kolejna ciekawa zabawka na Kickstarter

9 grudnia 2010 · 21:29

Na Kickstarterze pojawił się kolejny ciekawy produkt, tym razem dla osób fotografujących (lub filmujących) czymś większym niż iPhone. C-Loop ma z założenia ułatwić noszenie aparatu — montuje się go w miejsce gdzie tradycyjnie przykręcilibyśmy statyw i przekłada oryginalny (lub obecnie używany … ostatecznie kompletnie nowy) pasek na szyję.

W każdym razie zabawka widocznie spodobała się ludziom. Autor prosił o $15,000, a na 5 dni przed końcem projektu na koncie już czeka zadeklarowana kwota ponad $53K. Może i nie jest to hit klasy Glifa, ale zapewne przebił wszystkie oczekiwania firmy Custom SLR.

Ech … kupować kolejny gadżet czy nie … o to jest pytanie.

Jak prawidłowo nieść iMac G5 [super porada!!]

9 grudnia 2010 · 20:26

Gdybyście nie wiedzieli jak należy przenosić iMaka G5, to Apple jest na tyle miłe, że nas instruuje jak to zrobić prawidłowo:

Nie wiesz jak podnieść i nieść swojego iMaka G5? To proste.

Przed podniesieniem komputera upewnij się, że wszystkie kable są odłączone.
Podnieś iMaka G5 chwytając go za obie strony komputera. Zanieś go gdziekolwiek masz ochotę.

Nie ma to jak wyczerpująca i pouczająca lekcja noszenia komputera. Mam nadzieję, że rozbawiło to Was tak jak mnie. :-)