Jeśli chcecie mnie wesprzeć to zapraszam do kupna mojego poradnika "Jakim jesteś Makiem?".

Najlepszy Nikon i Leica na świecie!

· Wojtek Pietrusiewicz · 51 komentarzy

Na powyższym zdjęciu przedstawiam Wam, drodzy czytelnicy, najlepsze aparaty na świecie. Pierwsze miejsca zdecydowanie zajmuje Leica MP2 z 1958 roku w kolorze czarnym. Kawałek za nią śladami podąża Leica 250 GG, a trzeci stopień podium jest zajęty ex aequo przez dwa Nikony: model F3 NASA i S2-E w kolorze czarnym. Najlepsze naturalnie dlatego, że najdroższe … przynajmniej takie będą się wydawała właścicielom.

Żarty żartami, ale te klasyki rozeszły się jak ciepłe bułeczki na aukcji Westerlicht przed tygodniem i tym samym Leica MP2 oraz Nikon S2-E i F3 NASA są najdroższymi aparatami tych marek na świecie.

Nowe marzenie: zostać kolekcjonerem (#damnautocorrect), którego stać na zakup takich zabawek.

Chcesz zwrócić mi na coś uwagę lub skomentować? Zapraszam na @morid1n lub na forum.

  • A ja mam swojego Zenita w szafce:) To był dobry nauczyciel i myślę, że kiedyś będzie równie kultowy :-)

  • A ja dwa Olympusy: OM-2 i OM-4 z kilkoma Zuiko. Niestety oba body są uszkodzone, a koszty naprawy wynoszą więcej niż nowa Leica. :(

  • No dobra, to teraz mi powiedz co w tych aparatach jest takiego niezwykłego? Nie pytam złośliwie, po prostu chciałbym wiedzieć :)

  • To coś Ty z nimi robił? :-)

  • Z niektórymi rzeczami tak po prostu jest … osiągają status kultu, są unikatowe, wyjątkowe …

    http://www.fastgerman.com/930le.JPG
    http://www.fastgerman.com/964.JPG

  • Nie wiem — jeden był sprawny dopóki nie zaczęła się zacinać migawka. Niestety sama migawka jest OK. Drugi upadł i taki dostałem.

    Oba w spadku po tacie – fotografował nimi, gdy ja na chleb mówiłem „bep”.

  • Aha, myślałem, że po prostu jest w nich coś niezwykłego :)

  • Widziałem te ceny. Szokująco wysokie. Najsmutniejsze jest jednak to, że będą eksponatami na półkach, a nie do tego zostały stworzone.

  • K G

    Nie wiem jak kiedys focily te Nikony, ale Leica zawsze to byla magia. Wsrod maloobrazkowych aparatow ile bys nie wydal na np. na szkla Zuiko czy Carl Zeissa czy innych hadrkorowcow to to jest tylko dobre odzworowanie otoczajacego nas swiata. Leica ze swoimi obiektywami sprawiala, ze wszystko to co przed obiektywem stawalo sie kosmicznie piekne, a klimat zdjec jest epicki.

    Poza tym trzymac chociaz jedno z tych body to jak przeniesc sie do innej epoki. Z taka Leica albo Nikonem czujesz kazdy kadr inaczej, zmienia sie zupelnie feeling fotografii i tworczego myslenia. To jest cos poprostu.

  • To chyba nie jest tak do końca. One były po prostu na tamte czasy wyjątkowe. Potrafiły robić rzeczy, o których przeciętny aparat mógł pomarzyć. Były np. super szybkie, albo wyjątkowo łatko zmieniało się kasety jak w Hasselbladach. Proste rzeczy, które czyniły z nich przedmioty marzeń.
    Teraz masz też np. Hasselblada H4D, który już teraz jest dobrą inwestycją.

    A co do Leici to jak starsze pokolenie usłyszy o tej firmie to aż dostaje gęsiej skórki ;-)

  • Za Toy Story (obejrzałem już wszystkie części) mogę tylko powiedzieć, że nie chciałbym, aby mój aparat stał za szkłem (pun not intended). Z drugiej strony, gdybym wydał wartość kilku fajnych fur na aparat, to pewnie cackałbym się z nim bardziej niż z D700. ;-)

  • A to każdy miłośnik fotografii ma w szafkach takie skarby po tacie. :-)

  • Oczywiście, jednak kupujących raczej interesują właśnie ich wyjątkowość/status kultu. :-) To miałem na myśli.

    Tutaj macie kilka ciekawostek nt. Nikonów: http://www.cameraquest.com/nikrare.htm

  • Już pomijając fakt, że zdjęcie z kliszy nawet dla amatora daje inne odczucia :-) i nie musi to być Leica :-)

  • Nie wiem czy dobrze pamiętam teraz, ale mając w rejonie 7-10 lat upuściłem albo zgniotłem kiedyś OM-2 – już wtedy potrafiłem prawidłowo ustawiać ostrość za pomocą wedge*. :-)

    * Jak to idzie po naszemu?

  • Nie bijcie za to co napiszę :) Ja się nie aparatach i fotografii nie znam, ale jakoś wydaje mi się że fotografia jako prawdziwa sztuka skończyła się jak przestano używać analogowych aparatów. Wtedy zrobienie wyjątkowego zdjęcia to było naprawdę COŚ.

  • Wiesz co ja się tylko zastanawiam jak oni zdobywali te aparaty. Teraz nawet jak jesteś zapaleńcem ale aparat nie zarabia na siebie to ciężko kupić np D3. A w szafkach wielu ludzi są niesamowite aparaty z analogowej epoki. Nierzadko wysokie modele.

  • K G

    A z klisza to ciezko powiedziec. Sam robilem kiedys troche na filmach i zdarzalo mi sie, ze sesyjne foty wygladaja tak jak bym strzelal cyfra, ale to wszystko zalezy od wielu czynnikow (od swiadomosci fotografa najbardziej). No tak, ale jak sie kupi fajny film, ma do tego dobre narzedzie, to mozna wszystko.

  • Dobrze im się powodziło!

    Pomimo, że wiele osób stać na topowe modele to osobiście nie mam jak sobie racjonalnie wytłumaczyć D3s. Są jednak tacy, którzy nie mają tych hamulców. :)

  • Myślę, że nawet ciut wcześniej, chociaż faktycznie cyfrówki i internet diametralnie zmieniły jej wartość.

  • A ja z kolei mam jedną fotę przeniesioną na pozytyw (naświetlarka) i kolega profesor, który całe życie robi na Velvii był święcie przekonany, że to analog.

  • Ech te szkła Leici …. Cudo.

  • K G

    Aj znam osobiscie czlowieka, ktory robi swietne foty, ma od 35mm w Leice po wielki format, a cyfre niegdys mial prawie, ze topowe modele. Im dluzej robil zdjecia cyfra to widzial, ze w ogole to nie idzie i sam powiedzial mi kiedys, ze jak by przestali produkowac filmy to wykupil by cala hurtownie, a potem przestal robic zdjecia :).

  • Szkoda tylko dzisiaj, że w zasadzie trzeba (lub powinno się) wywoływać samemu. Mało speców, a skanować potem to IMO bezsens.

  • K G

    Zapewne to fota robiona pelna klatka :) z DXem juz by sie nie nabral, przynajmniej watpie zeby tak bylo gdyby obejrzal wywolane to zdjecie :).

  • Ale to chyba frajda mieć przynajmniej jeden taki analogowy aparat, wyjść sobie gdzieś w teren od czasu do czasu, a potem przesiadywać w ciemni i wywoływać te zdjęcia. IMO taki dreszczyk kiedy wracasz do domu i chcesz się jak najszybciej przekonać, jakie zdjęcia udało ci się zrobić :)

  • K G

    Sa jeszcze miejsca gdzie dobrze wywoluja, ale to na prawde laby „z tradycja”, a skanowanie to nie wiem czemu bezsens, niektorzy chca pochwalic sie swoimi zdjeciami w Internecie, a nie tylko cieszyc oko np. ogladajac fotografie w ramkach na scianie.

  • 10D f/11 architektura.

  • Koszty. Dobry bębnowy skan kosztuje.

  • Wiesz co ostatnio jak byłem w Francji i zwiedzałem z grupą Paryż słyszałem tylko trzepotanie migawek, aż tu nagle zauważyłem faceta z analogowym Nikonem i 50. Stanął, zastanowił się, przymierzył, pstryknął i poszedł :-) Jestem święcie przekonany, że ma genialne zdjęcie. Bo większość waliła tyle zdjęć na pałę ile karta przyjmie.
    I to jest smutne i tragiczne.

  • Wiesz, że część ludzi najpierw podnosi aparat/kamerę i cyka/kręci, a sfotografowany obiekt dopiero ogląda w domu? Czytałem kiedyś o tym felieton – tragedia.

  • Ale czarno-biały to trzeba samemu :-) To jest piękno fotografii. Trzymać jeszcze czy już wyjąć. Takie ziarno czy takie :-)

  • Nie wywoływałem samemu zdjęć z 10-15 lat chyba … może dłużej. To było coś …

    Teraz niestety brak miejsca – gdybym tylko miał wolny pokój to zdecydowanie wróciłbym do czegoś analogowego.

  • To już nie używa się wyświetlaczy w aparatach? Przeszła na to moda? :D

    Tak off-topic to podziwiałem dzisiaj Twoje zdjęcia z Instagr-ama i to jest dla mnie szokiem. Żeby dzieciaka złapać na spacerze w ładnym ujęciu całkowicie to wystarcza.

  • No to ja krócej, ale są wielkie plany zrobić sobie kiedyś weekend z dobrą fotografią :-) Prawie wszystko jest. Chyba najgorzej będzie z filmem :D

  • No to ja krócej, ale są wielkie plany zrobić sobie kiedyś weekend z dobrą fotografią :-) Prawie wszystko jest. Chyba najgorzej będzie z filmem :D

  • Koniecznie zdaj relację i podrzuć jakieś zdjęcia!

  • K G

    Eee, a po co? :) Juz te lepsze skanery Nikona oferuja bardzo dobra jakosc, a sa przeciez inne firmy ktore sie specjalizuja w tego typu sprzetach (a raczej specializowaly, bo teraz kto potrzebuje skaner). Bebnowe skany to sie wykonuje jak potrzebujesz bardzo duzych rozdzielczosci, takie ktore potrafia wykrzesac ostatni pixel z mm filmu. Wiadomo, ze sa jeszcze takie aspekty jak odwzorowanie koloru i kontrast, ale to juz trzeba zyc jakoscia, a nie zdjeciami.

  • Dzięki! A które konkretnie masz na myśli?

  • Wiesz co dzisiaj widziałem jakieś na Twitterze. Jedno przedstawiało most, a inne pociąg w ruchu. Wybacz, nie pamiętam nazwy mostu, a ciężko będzie się teraz przekopać przez posty.

  • Wiesz co dzisiaj widziałem jakieś na Twitterze. Jedno przedstawiało most, a inne pociąg w ruchu. Wybacz, nie pamiętam nazwy mostu, a ciężko będzie się teraz przekopać przez posty.

  • Nie interesuję sie temat od ładnych paru lat, więc nie spieram się. :) Niemniej jednak policz sobie ile kosztuje wywoływanie + skany + odbitki (proofy) – moje DSLR już dawno mi się zwróciły.

    Coś za coś jak zwykle — dzisiaj analog to dla mnie tylko B&W i wywoływać samemu. Mam nadzieję, że kiedyś do tego wrócę …

  • Nie interesuję sie temat od ładnych paru lat, więc nie spieram się. :) Niemniej jednak policz sobie ile kosztuje wywoływanie + skany + odbitki (proofy) – moje DSLR już dawno mi się zwróciły.

    Coś za coś jak zwykle — dzisiaj analog to dla mnie tylko B&W i wywoływać samemu. Mam nadzieję, że kiedyś do tego wrócę …

  • To chyba Most Gdański i Świętokrzyski były. D700 + 14-24 jeśli dobrze pamiętam. Powinny być pełne wersje na http://photography.moridin.pl – dawno nie dodawałem nowych zdjęć cholera.

  • Nie wszystko musi się zwracać :-) Sądzę, że o wiele milej jest spotkać ładną dziewczynę z analogowym aparatem, zaprosić ją na wspólne wywoływanie niż na 30 sekundowe skopiowanie zdjęć z karty ;-)

  • Dobrze kombinujesz! Tylko takich to jak ze świecą … :)

  • K G

    No zgadza sie, mi moja cyfra rowniez sie zwrocila, ale nadal w torbie nosze body analogowe, a obecnie posiadam same stalki. Szczerze to kupilem sobie jakis czas temu pare filmow i mecze je doslownie miesiacami, bo jednak jak bysmy sie nie oszukiwali to myslenie przy robieniu zdjecia analogiem jest inne niz robienie cyfra (nawet jak szkoda nam migawki i matrycy). Dlatego od czasu do czasu pojde do dobrego labu (bo tez nie mam gdzie zrobic ciemni), a tam mi wywolaja i zeskanuja na profesjonalnym skanerze.

  • A ja chciałbym jakieś body kompatybilne z moim obecnymi szkłami … albo Leicę. :-)

  • JSG

    swoja przygode z fotografia zaczalem od nikona F, dostałem go na komunię gdzieś na początku lat 90, był stary, miał dziurę w migawce, światłomierz w pryzmacie szwankował- używałem przedwojennej tabeli naświetleń- gdyby nie ten złom dziś nie był bym tym samym człowiekiem.
    Potem miałem F2, wymiatacz, nie do zarombania.

    Jeszcze w latach 90 tych mówiło się jakoś tak aparaty na świecie dzielą się na Leicę, Nikona i całą resztę.

    Dziś w szafie kurzy się Canonet ql17, pentax 67- ze trzy korpusy, plaubel ps1 kardan 9×12. No i co z tego że się kurzą…

    Co do naprawy OM nie może być tak złe, to nie są drogie aparaty w tej chwili, z sentymentu bym je jednak naprawił, nawet jeśli wiązało by się to z zakupem sprawnych i zrobieniem z dwóch jednego.

  • Oczywiście, ale różnica między dbaniem o sprzęt a nie używaniem go jest jednak dość znacząca :)

  • Fajny sprzęt widzę masz/miałeś. :-) Sam miałem tylko krótką zabawę z którymś modelem Yashici TLR. Piękna sztuka.

    Mógłbym kupić OM-2 i/lub 4 i połączyć je, ale wtedy stracą dla mnie sentyment.