Jeśli chcecie mnie wesprzeć to zapraszam do kupna mojego poradnika "Jakim jesteś Makiem?".

"Inaczej niż w raju" – iPhone edition

9 czerwca 2009 · 09:47

inaczej_niz_w_raju_iphone

Bartosz na swoim blogu właśnie zapowiedział dostępność swojej książki „Inaczej niż w raju” w wydaniu na iPhone – do pobrania jest tutaj.

Długie były jego perypetie z AppStore, a czas akceptacji aplikacji ciągle się wydłużał – najpierw przeszkodą były zastrzeżone znaki towarowe, a następnie dwa rozdziały dotyczące, ironicznie, przewagi legalnego oprogramowania nad jailbreakiem.

inaczej_niz_w_raju_iphone1

Z jednej strony ciężko wymagać od Apple, aby przeczytali całą książkę, jednak nie zmienia to faktu, że w takich przypadkach nie jest trudno o trochę zaufania – tym bardziej, że nie jest to ewidentnie poradnik do łamania zabezpieczeń firmy z Cupertino.

Osoby zainteresowane bardziej tradycyjną formą czytania winny się pośpieszyć – zostało już tylko kilkanaście sztuk książki w wydaniu papierowym

OS X: Expose z TABem (cz. III)

8 czerwca 2009 · 00:02

Nudziłem się dzisiaj czekając na download pewnych podcastów i z nudów kliknąłem F3 – przycisk odpowiedzialny za właczenie Expose – i odkryłem ciekawą, dotąd nieznaną mi funkcjonalność.

Otóż po wciśnięciu klawisza od Expose możemy nawigować nie tylko myszką, ale również strzałkami pomiędzy oknami. O tej możliwości widziałem od dawna, ale po prostu nie jest wystarczająco szybka i nie do końca przypadła mi do gustu.

Dzisiaj z ciekawości klepnąłem klawisz TAB, żeby zobaczyć czy może to zastąpić strzałki w celu szybszego przełączania się – owszem może – zapraszam do powyższego filmiku (sorry za jakość – wina YouTube jeśli chodzi o początkowy screen).

Przepis – wciskamy kolejno:

  • F3 – Expose
  • TAB / Shift+TAB – aby przełączać
  • Enter – zatwierdza i przełącza do wybranego okna

Smacznego!

Sąsiad powiedział, sąsiadka powiedziała …

2 czerwca 2009 · 23:29

media_1050

Odkąd nastała era chłopców ze skrzeczącymi dziobami przestałem oglądać wiadomości w telewizji. Już same ich głosy oraz towarzyszące osoby wraz z ciągłymi awanturami niepotrzebnie mnie irytowały – zrezygnowałem z Faktów, Wiadomości, Panoramy oraz Teleexpresu. Czasami zdarzy mi się jeszcze zerknąć wieczorami na Szkiełko …

Nadrabianie zaległości informacyjnych powierzyłem iPhone’owi oraz serwisom przyjaznym i szybko się ładującym gdy jestem w ruchu, czyli obecnie wersja mini Wirtualnej Polski oraz Lajt (sic!) na Onecie. Zaletą jest niewątpliwie szybkość dotarcia do danych podczas korzystania z transmisji danych, a prostota nawigacji również nie pozostaje bez znaczenia. Czytam w biegu, podczas przerwy, gdy czekam na kogoś – jednym słowem informacja ma być krótka, zwięzła oraz łatwa do znalezienia. Niestety, ale amerykański fastfoodowy styl życia dociera do nas wszystkich w taki czy inny sposób.

big_mac

Wracając na moment do telewizji oraz wszelkiej maści TVNów, Polsatów czy TVPów(?) to niezwykle mnie denerwuje tworzenie sensacji z niczego. Rozumiem, że temat musi się sprzedać, widzowie muszą być omamieni wnikliwością redaktora i tak dalej … ale nigdy nie zaakceptuję bzdur takich jakich się naoglądałem parę lat temu, gdy temat szybkich samochodów nocą na ulicach był taki modny. Znałem ten świat oraz jego ludzi od środka i 95% z informacji podawanych przez szanowanych dziennikarzy zostało przekręconych bądź mocno podkolorowanych – nagle spokojni i stateczni na codzień ludzie zostali przedstawieni jako samobójcy traktujący swoje samochody jak broń.

streetracing

Może i skutecznie dzisiaj unikam sensacji telewizyjnych, ale stałem się ofiarą tego samego problemu w słowie pisanym. Wystarczy na jednym z w/w serwisów poczytać o bzdurach jakie są wypisywane w działach sportowych, a szczególnie dotyczących sportu niezwykle modnego w Polsce odkąd jeden pan z Krakowa pokazał, że szybko potrafi jeździć.

Formułą 1 zaraził mnie ojciec, gdy jeszcze na chleb mówiłem ‚bep’, a na muchy ‚tapty’ – pamiętam namiętne oglądanie wyścigów na Eurosporcie za pomocą pierwszych talerzy balkonowych …. ech cudowne czasy. Fascynowałem się sportami samochodowymi od wielu lat. Ba! Nawet brałem udział w paru mniej lub bardziej ciekawych (i oficjalnych) wyścigach … ale jak czytam wypociny jakiegoś podrzędnego pisaczyny, który nie potrafi w ogóle sprawdzić literówek w tekście (nie wspominając o ortografii) to zastanawiam się do czego świat zmierza. Facet w końcu pisze dla szanowanych gazet (akurat w w/w przypadku źródło było z gazety.pl), bierze za to pieniądze i w tym kierunku prawdopodobnie się wykształcił – przykro mi, ale wyższy poziom widzę na blogach.

Dzisiaj po informacje sportowe zacząłem sięgać na serwis internetowy Eurosportu – może i dłużej się ładuje oraz jest mniej wygodny w czytaniu, ale przynajmniej nie skacze mi ciśnienie … Niestety, sensownego serwisu z wiadomościami z kraju oraz zagranicy dalej brak …

A dla lubiących tragikomedie zapraszam do poczytania komentarzy internautów pod artykułami … już wiem dlaczego Kaczor nazwał mnie pijakiem, narkomanem i kilkoma innymi epitetami.

Five Dice na iPhone – top wyniki

1 czerwca 2009 · 17:16

W Five Dice gram od dawna – jest to po prostu poker, ale gramy pięcioma kościami zamiast kartami. Świetna zabawa jak mamy mało czasu i lubimy bić własne rekordy…

Problem w tym, że nie mogę już pobić swojego rekordu i czekam na konkurencję – jak uda Wam się pobić 717 pkt. to proszę o przesłanie screenshota, aby dać mi kolejną motywację do grania. :o)

Moje wyniki są dostępne pod tym linkiem.

OS X – PDF wielostronicowy (cz. II)

30 maja 2009 · 15:01

Przykładowe PDFy na pulpicie
Przykładowe PDFy na pulpicie

Często zdarza się, że przygotowywuję pliki do wysyłki – PDFy naturalnie są wygodne ze względu na kompatybilność na wielu platformach. Na Maku jest to bajecznie proste.

Najpierw dla wygody polecam wrzucić pojedyncze PDFy do jednego katalogu, na pulpit czy jak kto woli, a następnie otworzyć pierwszy z nich (teoretycznie obojętne, ale preferuję systematyczność).

pdf02

Powyższy PDF traktuję jako stronę pierwszą, a poniższy będzie stroną drugą.pdf03

Po otworzeniu pierwszego PDFa we wbudowanej w system aplikacji Preview (Podgląd) wciskamy kombinację klawiszy ⌘ + ⇧ + D, aby otworzyć boczny pasek widoczny na obu przykładach. Możemy to również zrobić z menu: View -> Sidebar (Widok -> Pasek Boczny).

Przeciągamy drugi PDF na boczny pasek pierwszego
Przeciągamy drugi PDF na boczny pasek pierwszego

Osobiście umieszczam sobie zeskanowe strony (do formatu PDF) na pulpicie, ponieważ i tak zaraz wszystkie poza jednym będę kasował.

  1. Otwieramy pierwszy PDF w Preview (Podgląd) – defaultowo wystarczy na niego dwa razy kliknąć lewym przyciskiem myszki.
  2. Otwieramy boczny pasek za pomocą ⌘ + ⇧ + D lub z menu Widok -> Pasek Boczny.
  3. Przeciągamy drugi PDF (nie otwierając go – samą ikonkę) z pulpitu/folderu na pasek boczny pierwszego otwartego PDFa.
  4. Postępujemy zgodnie z pkt. 3 aż do ostatniej strony.
  5. Możemy skorygować kolejność stron przeciągając je w obrębie paska bocznego lewym przyciskiem myszki i umieszczając je na odpowiednim miejscu.
  6. Zapisujemy nowy PDF poprzez ‚Zapisz jako …’ lub nadpisujemy pierwsze PDF komendą ‚Zapisz’ – odpowiednio ⌘ + ⌥ + S lub ⌘ + S.
Gotowy dwustronicowy PDF
Gotowy dwustronicowy PDF

OS X – Zbiór skrótów klawiaturowych

27 maja 2009 · 13:00

Artykuł na Fotogenii w końcu zmusił mnie do aktualizacji starszych wpisów dotyczących skrótów klawiaturowych. Cieszę się, że BS poruszył temat klawisza F3, ponieważ sam z niego korzystam w przypadku podłączonej zewnętrznej klawiatury po bluetooth.

Oto lista najważniejszych (wg. mnie) skrótów.

Legenda:

⌃ – CTRL
⌘ – Command (Cmd)
⇧ – Shift
⌥ – Option

Universalne:

Fn + Backspace – odpowiednik Windowsowego Delete
⌘ + Tab – odpowiednik ALT+Tab na Windows – przełącza pomiędzy aplikacjami
⌘ + - przełącza pomiędzy oknami wybranej aplikacji (np. wielu okienek w Safari), znaczkiem mam na myśli ten wspólny klawisz z tyldą
⌘ + C/V/X – odpowiednik CTRL+C/V/X czyli kopiuj, wklej i wytnij
⌘ + Spacja – otwiera Spotlight, można odrazu zacząć pisać, klawisz Enter otwiera plik/applikację

⌃ + T – zamienia miejscami dwa ostatnio wpisane znaki

F1/F2 – ściemnia/rozjaśnia ekran

F3 – Expose – pokazuje wszystkie okna
⌘ + F3 – Expose – pokazuje pulpit
⌃ + F3 – Expose – pokazuje wszystkie okna aktywnej aplikacji
⇧ + F3 – to samo co F3, ale dla szybkich inaczej

F4 – Dashboard
⇧ + F4 – to samo co F4 tyle że z bajerem

F5/F6 – ściemnienie/podświetlenie klawiatury w MacBookach (Pro) z podświetlaną klawiaturą

F7 – poprzedni utwór (np. w iTunes)
F8 – Play/Pauza
F9 – następny utwór (patrz F7)

F10/F11/F12 – wycisz/ścisz/podgłośnij głośniki
⇧ + F11/F12 – ścisz/podgłośnij bez „pipnięcia” dźwiękowego
⌥ + ⇧ + F11/F12 – ścisz/podgłośnij o 1/4 kwadracika zamiast o pełny

⌘ + ⇧ + 3 – robi zrzut całego ekranu i zapisuje go na pulpit
⌘ + ⇧ + 4 – zaznacz myszką obszar – robi zrzut zaznaczonego obszaru i zapisuje go na pulpit
⌘ + ⇧ + 4 & Spacja – po pojawieniu się celownika wciskamy spację – pojawia się aparacik – wybieramy okno i zrzut danego okna zapisuje się na pulpicie
Jeśli powyższe skróty zrobimy dodatkowo trzymając ⌃ (CTRL) to zostaną zapisane do schowka zamiast na pulpit.
Pisałem o tych skrótach we wpisie OS X: Jak robić zrzuty ekranu …

Zaznaczanie tekstu i pokrewne:

⇧ + Lewo/Prawo/Góra/Dół – tak samo jak w Windows
⇧ + ⌘ + Lewo/Prawo/Góra/Dół – zaznacza tekst od kursowa do końca linijki/strony
⇧ + ⌥ + Lewo/Prawo – zaznacza słowo w lewo lub prawo od pozycji kursowa
⌘ + Lewo/Prawo/Góra/Dół – przesunięcie kursora na początek/koniec linii lub początek/koniec strony
⌥ + Lewo/Prawo – przesunięcie kursora o słowo w lewo lub prawo

Finder:

⌘ + Backspace – kasuje plik/katalog
Enter – umożliwia edycję nazwy pliku/folderu
⌘ + Góra – przenosi nas do katalogu wyżej w hierarchii katalogów, nawet jak nie widać go
⌘ + Dół (na katalogu) – otwiera wybrany katalog w bieżącym oknie zastępując poprzedni widok
⌘ + Dół (na pliku) – otwiera plik
⌘ + o – otwiera aplikację/plik

⇧ + ⌘ + C – Wasz komputer
⇧ + ⌘ + H – folder domowy
⇧ + ⌘ + A – folder z aplikacjami
⇧ + ⌘ + D – pulpit/desktop
⇧ + ⌘ + K – komputery w sieci lokalnej
⇧ + ⌘ + U – folder z narzędziami
⇧ + ⌘ + I – iDisk
⇧ + ⌘ + G – otwiera pasek do wpisania ścieżki do katalogu

Safari (ogólne):

⌘ + Lewy Klik myszki – otwiera link w nowej zakładce zamiast nowym oknie
⌘ + R – odświeżenie strony
⌘ + L – przeniesienie kursora do pola adresowego oraz podświetlenie tekstu (możecie odrazu zacząć wpisywać adres)
⌘ + K – przeniesienie kursora do okna wyszukiwarki (obok pola adresu – po prawej)

Safari 3:

⇧ + ⌘ + Lewo/Prawo – nawigacją między zakładkami

Safari 4:

⌃ + Tab – odpowiednik ⇧ + ⌘ + Lewo/Prawo w Safari 3 – przenosi do kolejnej zakładki (w prawo) lub na początek
⇧ + ⌃ + Tab – przenosi do poprzedniej zakładki

QuickTime:
⌘+F – pełny ekran
Spacja – start/stop
⌘+L – włączenie/wyłączenie grania w pętli
ESC – wyłącza tryb pełnoekranowy (zmniejsza do okienka)

QuickTime:

⌘ + F – pełny ekran
⌘ + L – włączenie/wyłączenie grania w pętli
Spacja – start/stop
ESC – wyłącza tryb pełnoekranowy (zmniejsza do okienka)

iTablet czy netbook – jeśli tak to jaki?

22 maja 2009 · 21:39

Axiotron ModBook Pro

Axiotron ModBook Pro

Nie ma dnia, który nie upłynąłby bez kolejnej wzmianki o nowym netbooku od Apple. Jeszcze inni uparli się na iTablet, PMP, e-book reader w stylu Kindle od Amazona … w każdym razie tym dalej brniemy w zakamarki internetu tym większych bzdur można się doszukać… Sensowniejsiejszych poglądaów ze świecą szukać

Apple obecnie dementuje pogłoski o tym, żeby trwały jakiekolwiek prace przy konstruowaniu netbooka czy podobnego. Twierdzą, iż nie jest to dla nich luktratywny sektor rynku z pewnych względów. Osobiście nie jestem zainteresowany takim produktem, chyba że …. ale o tym za chwilę.

Na dzień dzisiejszy wygoda z użytkowania Safari na iPhone pozwala mi korzystać z niego zamiast netbooka – siedząc na balkonie możliwe jest trzymanie go w jednej ręce podczas inhalowania pewnych niezdrowych substancji (codziennie zapominam, że miałem rzucić ten nałóg). Jednak nie zawsze jest to idealne rozwiązanie – wygoda dłuższego pisania jest znikoma. Dla przykładu, nigdy nie miałem cierpliwości, aby spróbować coś napisać na blogu za jego pomocą – wolę wytargać na słoneczko MBP i podgrzać sobie uda.

10x_moya_01jpg

Jeśli śledziliście poprzednie wpisy to zapewne wiecie o nowej zabawce spod znaku Sony – PSP-3000. Zaopatrzyłem się na początek w Need for Speed Undercover oraz Spider-Man 3 – miodność tej drugiej oceniam na 9/10. Ale przede wszystkim fun z analogowego kontrolera, precyzji sterowania oraz prawdziwych przycisków bije na łeb iPhone jako urządzenie do grania. Niestety wymaga dwóch rąk, więc często dym leci mi do oczu … Przeglądarka WWW to przy okazji kompletna porażka, ale mogę oglądać filmy z PS3 po WiFi bez potrzeby jakiejkolwiek konwersji. Fusy, plusy i minusy.

Załóżmy jednak przez chwilę, że Apple zdecyduje się na wyprodukowanie netbooka – czy na pewno zdecydowaliby się na podążanie ścieżką miniaturyzacji i tworzenia MacBook Air Mini? Firma z Cupertino przecież wyznacza trendy – wątpię, aby chcieli klonować pomysły MSI, Asusa czy innych w celu stworzenia zwykłego 10″ komputera. Raczej interesuje ich odpowiednik Smarta czy Mini Coopera.

mini-cooper-600px

Ale netbooki przecież mają niską cenę – 1200-1800PLN to jednak zupełnie inna kwota niż dać ponad 5000PLN za MacBooka Air. Coś za coś jak zwykle – niedawno widziałem 5-miesięcznego MSI Wind, dosyć mocno eksploatowanego. Wyglądał gorzej niż mój stary 5-letni Lenovo. Trzaski i stuki raczej przypominały Dacię Sandero niż Miniaka.

Pozostaje nam w takim razie innowacyjny produkt – coś co będzie pożądane i cool. Coś co będzie miało nowoczesny i przede wszystkim wygodny interfejs. Jakiś ważny przedstawiciel Apple już nieraz krytykował netbooki za niepełnowymiarowe klawiatury, argumentując że nie da się na nich pisać. Próbowałem i zgadzam się z tym w pełni.

am_mar_01_modbook-slicedjpgDotykowy ekran z wirtualną klawiaturą, odziany w piękną i lekką obudowę może być rozwiązaniem tych problemów. Byłby równocześnie niezłym konkurentem dla Amazon Kindle, który jest tylko e-book readerem. Apple dałoby nam prawie pełnoprawny komputer, z nowoczesnym dotykowym interfejsem oraz wygodą i poręcznością w przenoszeniu. Mniam – palce lizać …

Tylko, że Axiotron ModBook już istnieje … na dodatek w dwóch wersjach: na bazie MB oraz droższy na bazie MBP. A co najciekawsze ma zintegrowaną technologię Wacoma – indukcyjne piórko pozostaje do naszej dyspozycji. Wbudowany GPS to już może lekka przesada – w końcu raczej nikt nie powiesi ModBooka na przedniej szybie ani nie będzie chodził z nim po mieście. Przeszkodzą pozostaje wysoka cena – ponad $2000 za podstawowego ModBooka oraz dwa razy tyle za ModBooka Pro (który obecnie jest upgrade’owany do bebechów z MBP unibody).

Najbliższe dwa lata będą niezwykle interesujące – iPhone 3.0, iPhone mini (?), iTablet/iNetbook – może coś więcej, a może nic. Nie ukrywam, że od dłuszego czasu zastanawiałem się nad MBA w celach balkonowo-podróżniczych i przeznaczeniu MBP jako pełnoprawnego desktop replacement, ale myśl o Modbooko-podobnym produkcie, który mógłby być tanim Cintiqiem powoduje, że mi ślinka cieknie …

PS. Własne ilustracje robię dla przyjemności – są do dupy i będą takie dopóki nie będę lepszy, a to nie nastąpi jak nie będę ćwiczył.

Nowy iPhone, ale czy od Apple?

20 maja 2009 · 00:09

palm01

Nowy iPhone zbliża się dużymi krokami; już za niecały miesiąc dowiemy się trochę więcej na temat samego iPhoneOS i być może poznamy specyfikację nowych telefonów działających pod najciekawszym systemem operacyjnym dla telefonów odkąd wymyślono sieci komórkowe.

Serwisy internetowe jak i inne codziennie raportują o kolejnych niespodziankach jakich możemy spodziewać się na WWDC. Dzisiaj przeczytałem o nadejściu OLEDowego ekranu oraz wydłużonej pracy na baterii – ten ostatni będący najsłabszym punktem w iPhone.

Oto krótka kompilacja podejrzeń co do nowości – czy nie są kompletnie wyssane z palca dowiemy się za miesiąc:

  • pojemności zwiększone do 16 i 32GB
  • cena w USA utrzymana na poziomie $199 i $299
  • wbudowany aparat 3.2MP
  • możliwość nagrywania filmów
  • MMS
  • brak metalowo-chromowanej otoczki wokół ekranu
  • ekran w technologii OLED
  • żywotność baterii wydłużona 1.5x
  • 2x więcej RAM
  • szybszy procesor
  • podświetlane logo Apple z tyłu a’la MacBooki
  • gumowe wykończenie tyłu (zamiast Al czy plastiku)
  • wbudowany kompas
  • nawigacja GPS (turn by turn)

To wszystko brzmi świetnie, ale za brudnymi paznokciami czai się niebezpieczny wirus, który może w końcu zniszczyć zachwyt milionów ludzi nad pierwszym prawdziwie dotykowym telefonem. Wirus stworzony przez byłych pracowników Apple. Ludzi, którzy wiedzą jak stworzyć dobry produkt.

palm02

Funkcjonalność Palma Pre na szerokodostępnych filmach na YouTube zapowiada się rewelacyjnie. Design samego telefonu też nie odstrasza jak rysunki spod ręki Chrisa Bangle. Tylko czas pokaże jak nowa zabawka spisze się na rynku.

Ale ma jeden minus, ogromną wadę która prawdopodobnie dyskwalifikuje ten telefon dla mnie – fizyczna i tylko portretowa klawiatura.

Tak ludzie jęczą, że iDrive w BMW jest zbyt trudny do opanowania dla osób, którzy nigdy nie mieli do czynienia z grami wideo czy komputerami. A co mieli powiedzieć pierwsi użytkownicy iPhone, którzy nie mieli nigdy do czynienia z podobnym OS? Nawet właścicielka najpiękniejszych paznokci jakie znam (naturalne, eleganckie – żadna tam tipsowa tandeta) radzi sobie znakomicie z pisaniem na wirtualnej klawiaturze – wstyd się przyznać, ale chyba na dodatek szybciej to robi ode mnie. Między bajki można włożyć te wszystkie bzdury na ten temat, a jak ktoś ma wyjątkowy anty-talent do takiego telefonu to zapewne nie poradzi sobie włożeniem płyty optycznej do napędu CD zamiast 5.25″.

Fizyczna klawiatura natomiast ogranicza telefon do jednego położenia podczas pisania maili, SMSów czy w przeglądarce internetowej. Ze względu na większą czytelność (czyt. większe fonty) często przeglądam internet w trybie landscape, a jeśli miałbym go obracać tylko po to, aby skorzystać z niej to prędzej sąsiad znalazłby drugi mój telefon na swoim balkonie.

Oczywiście rozumiem, że niektórzy po prostu nie potrafią się przestawić do dotykowego stukania w literki, ale umówmy się – nie wymaga to dyplomu astrofizyka. Skoro więc już ustaliliśmy, że ich ułomność musi być genetyczna po przodkach, którzy nie mieli jakiegokolwiek kontaktu z nowoczesnymi technologiami to wszystkie pozostałe dotykowe funkcje wpędzą ich tylko w jeszcze większą nienawiść do samych siebie …

Ale musicie przyznać, że ta indukcyjna ładowarka jest cool …

Śmierć małego formatu?

17 maja 2009 · 09:47

lens

Aparaty w telefonach komórkowych u wielu osób powoli zaczynają zastępować te tradycyjne, jakże nudne i jednofunkcyjne. Ludzie decydują się na pozostanie przy jednym urządzeniu, a skoro telefon i tak zawsze mają przy sobie to najwygodniej jest nauczyć się korzystać z jego wbudowanych funkcji.

Sam jestem ofiarą takiego modelu postępowania – nie noszę ze sobą niczego poza telefonem. Korzystam z wbudowanego iPoda w mojego iPhone’a i paru innych aplikacji, które przez dłuższy okres przed smartfonami zastępował mi stary wysłużony Palm Vx. Kiedyś potrafiłem wrzucić do plecaka starą grę w stylu rosyjskiego wilka zbierającego jajka od kur, ale dzisiaj na te krótkie chwile grania wystarcza mi iPhone (tylko poza domem).

Wstyd się przyznać, ale względy rozmiarowe zmusiły mnie do zakupu małego aparatu, chociaż trochę ambitniejszego od tradycyjnego idioten-kamera. Powodem jest mobilność – na codzień nie sprawia mi przyjemności noszenie 10-kilogramowego plecaka ze sprzętem foto (chociaż gdybym potrafił się ograniczyć do jednego obiektywu … ale nie potrafię), więc na dnie plecaka ląduje Panasonic.
Faktem jest, że LX3 ma niesamowity jak na tą klasę obiektyw oraz jedynie 10 megapikseli – co jest dużym plusem. Jedyny akceptowalny dla mnie kompakt poza nim to Canon G10, jednak jego wymiary zewnętrzne mnie całkowicie zniechęcają.

Nie – nie jestem skończonym idiotą ponieważ preferuję mniejszą liczbę pikseli. W świecie kompaktów w dzisieszych czasach wdawanie się w wojnę ilościową jest kompletnie pozbawione sensu, ale jak przyznał nieoficjalnie inżynier pracujący nad rozwojem Canona 5D (parafrazując): „Gdyby dział marketingu pozwolił nam wypuścić produkt o mniejszej ilości megapikseli (rejon 14-16, zamiast 21) to jakością zdjęć bylibyśmy w stanie zniszczyć rynkową konkurencję (…)”. Jeśli dobrze pamiętam to użył słów „blow them out of the water” …

Księgowi i działy marketingu niestety dzisiaj rządzą produktem, który otrzymujemy. A wynika to z faktu, że znaczna większość klientów jest absolutnie przekonana o danym fakcie (chociażby, że tym więcej MP tym lepiej), który jest całkowitą nieprawdą. W dobrej lustrzance 6MP wystarcza do robienia wydruków A3. Zresztą upgrade mojego 10D do bardziej nowoczesnych standardów też mocno mnie irytuje. Zdecydowałem się ze względu na autofocus i rozmiar wizjera, a kosztuje mnie to 25-30MB na dysku na jedno zdjęcie i znaczące spowolnienie komputera przy obróbce. Cóż – nakręcają mnie na nowy komputer …

Pomimo zapisania ekranu literkami zdjęcie na górze pozostaje niezmienne – otóż jest to pierwsze zastosowanie MEMS z obiektywem – mikro elektromechaniczna migawka (Micro ElectroMechanical Shutter).

Telefony z aparatami miały dotychczas problem z większym rozdzielczościami ze względu na potrzebę przeniesienia dużej ilości danych z matrycy do pamięci w bardzo krótkim czasie (mikrosekundy). Nie będę tutaj wdawał się w szczegółowe aspekty tego problemu, ale w skrócie potrzebna jest migawka, która odetnie światło od powierzchni matrycy, aby ta mogła „zrobić zdjęcie”.

Obawiam się, że konsekwentny rozwój tej technologii z czasem doprowadzi do znaczengo spadku zainteresowania małym formatem w wydaniu amatorskim (Canon 1000D, Nikon D40x, itp.). Jakość zdjęć zapewne też znacznie się polepszy w porównaniu z wszelkiej maści Nokiami i będziemy mieli to samo co obecnie w muzyce – usatysfakcjonowane osoby słuchające MP3 w 112-128 Kbps zamiast podążanie w kierunku SACD czy DVD-Audio.

Czytałem niedawno (link zaginął w czeluściach internetu) właśnie o ciągłej akceptacji coraz gorszej jakości dźwięku na którego słuchanie wydajemy coraz większe pieniądze. iPod jest wygodnym domowym jukebox, szczególnie gdy jest podłączony pod domowe głośniki, ale po co właściwie płacimy za przetworniki z górnej półki skoro odsłuchjemy z niego śmieci?

iPhone do gier – nie dla mnie

15 maja 2009 · 11:56

Sony PSP

Sony PSP

Szukając wczoraj dla siebie słuchawek w Media Markt napatoczyłem się na rewelacyjne Denony za 700 PLN – nie mówię tutaj o dużych słuchawkach DJ-skich, tylko małych dousznych, pasujących do iPhone 2G. Dopiero potem spojrzałem na cenę …

Za to w promocji znalazłem Sony Playstation Portable – jednak ciągłe przeszukiwanie AppStore w poszukiwaniu fajnej gry, a następnie ukończeniu jej po paru godzinach mnie zniechęciło. Może i sprzedaż PSP spadła po uruchomieniu sklepu Apple, jednak mnie  skusili na kęsa.

Może i jestem starej daty, a może już po prostu psuję się, ale nie ma to jak mieć pod palcami kilka solidnych przycisków. Ekran nowego PSP-3000 też jest niczego sobie. A na deser po prostu wygodniej się trzyma zabawkę Sony niż Apple …

Po rozpakowaniu pierwszą rzeczą jaką zrobiłem to wrzuciłem na Memory Sticka kilka ripów z mojej kolekcji House M.D. (Doktor House). Niestety ku mojemu rozczarowaniu musiałbym osobno kodować na PSP na innych ustawieniach – zresztą podobnie jak w iPhone co mnie zniechęciło do oglądania filmów na nim. Jednak wyjście z tej sytuacji istnieje – Remote Play (TM)

Remote Play łączy naszą PSP z PS3 (this item sold separately) i pozwala dobrać się po WiFi do wszystkich jej zasobów, także poprzez internet – coś a’la Back to My PS3 (Mac). Ale nie na tym koniec – można zdalnie włączyć PS3 – wystarczy, że zostawicie router włączony na czas nieobecności w domu. A podłączenie się do PS3 pozwala na PSP oglądać filmy na słuchawkach – idealne rozwiązanie, gdy druga osoba śpi lub ogląda TV.

Dotarłem też do GPSa i map dla PSP – coś co się nazywa Go!Explore. Napiszę coś więcej jak zbadam temat, bo bardzo mnie to zainteresowało, tym bardziej że znudziło mi się już czekanie na nawigację do iPhone.

Jeśli chodzi o samo granie to na razie zaopatrzyłem się w Need for Speed Undercover – od razu widać, że gra jest znacznie dłuższa i „większa” od tej na iPhone – po dwóch godzinach gry ukończyłem 3% całości …

c.d.n.

Elektrowstrząsy by Apple

13 maja 2009 · 13:14

NTimes.com obecnie na głównej stronie ma nową reklamę Apple – tym razem bardziej tradycyjną nie nawiązującą do Microsoftu … Zachęcam do szybkich odwiedzien zanim ją zdejmą, ale dla tych którzy są zbyt leniwi lub nie mogą znaleźć reklamy zapraszam na pokaz:

Dostępna jest również w HD dla lubiących większe ilości pikseli …

Wacom Intuos4 – pióro czy myszka?

11 maja 2009 · 19:00

shift_key_sketch_painted

Poznawanie precyzji pióra podczas nużącego niedzielnego popołudnia ...

Okazja przytrafiła się w postaci podróży służbowej za ocean – moje konto na Amazonie w USA zarejestrowało zakup tablet Wacoma – model Intuos3 4×6″. Miał na mnie czekać po przybyciu morderczej podróży, jednak tak się nie stało … został odesłany po zaledwie 5 dniach (pomimo, że dalej byłem w Polsce).

Wacom Intuos4 Small

Wacom Intuos4 Small

Otóż Wacom zdecydował się bez jakichkolwiek przecieków zaanonsować nowy model – Intuos4. Charakteryzuje się przede wszystkim dwukrotnie większą czułością (2048 poziomów) oraz powierchnią o proporcjach 16:10 … Dodatkowo w pudełku znalazłem płytę ze sterownikami dla Windows i OS X, podstawkę pod piórko wraz z nim samym, myszkę oraz kable USB.

Do grafika mi daleko, artystą też nie jestem – po co mi tablet w takim razie? Otóż to czysta ekstaza podczas retuszu zdjęć – żadna myszka z której dotychczas korzystałem (a trochę ich było) nie porównuje się w niczym z precyzją jaką można uzyskać z tej małej zabawki.

Zdecydowałem się na najmniejszy model głównie dlatego, że ma mniejszy tzw. footprint – czyli zajmuje mniej miejsca na biurku. Fakt, że retuszu dokonuję przy sporych zbliżeniach też pomógł. O cenie ponoć nie powinno się rozmawiać, dlatego dodam że 600 PLN ostatecznie przekonało mnie.

Dla tych z Was którzy zdecydują się na większy model – nie mówcie mi o tym. Zapewne będę zazdrosny o OLEDowe podświetlenie przycisków – model Small niestety ich nie posiada – jak to ktoś inteligentny powiedział: „Nie jestem wystarczająco cool …”  . :-(

Instalacja jest banalnie prosta. Na tyle, że nawet powinienem skasować te dwa zbędne zdania. Konfiguracja też, ale jeśli to wasz dziewiczy rejs w krainę precyzji to zalecam zostawić defaulty dopóki nie określicie swoich rzeczywistych potrzeb.

Paski dotykowe zostały zastąpione kółkiem – robiąc kręciołka palcem na nim możemy wykonywać różne ciekawe rzeczy: zwięszkać/zmniejszać rozmiar pędzla, robić zbliżenie lub nie i cokolwiek innego sobie wymyślicie. Dodatkowo można go wykorzystać jak czterokierunkowe iDrive’o-podobne urządzenie – ale jeszcze nie zgłębiałem tej czarnej magii.

W PS i LR spisuje się rewelacyjnie – tak się zapędziłem podczas retuszu twarzy, że pozbyłem się nie tylko zmarszczek i pryszczyków, ale również kilku wieloletnich pieprzyków.

Pióro czy myszka? Korzystam z obu – do codziennych zadań mam skonfigurowaną myszkę, zmniejszoną powierzchnię tabletu oraz włączoną funkcjonalność pióra, czyli że konkretny piksel na tablecie odpowiada pikselowi na ekranie. A piórko do rysowania i retuszu jest w zasięgu ręki dla Photoshopa czy Lightroom.
Jeden problem jaki odkryłem z gryzoniem był kiedy funkcjonował on jak tradycyjna myszka, czyli gdy podnosimy myszkę bo kończy nam się podkładka – trudno mi to opisać, ale czułem wtedy brak precyzji, tak jakby zawachanie oraz podświadomą niewygodę. Dopiero przełączenie w „Pen Mode” naprawiło wszystkie negatywne odczucia.

Cóż mi pozostaje powiedzieć – tablet jest wart tych 600 PLN. Na Allegro widziałem za 999,- i osobiście już nie zdecydowałbym się na tą nowość, ale poszukałbym lekko używanego Intuos3 chodzącego po 400-600PLN. Cokolwiek wybierzecie, pamiętajcie o doborze odpowiedniego rozmiaru do swoich potrzeb – w tym wypadku rozmiar naprawdę ma znaczenie.

Amatorskie fotografowanie nieba [update]

11 maja 2009 · 01:54

blogimg_0858

Canon 50D + 16-35 f/2.8 | 16mm | f/2.8 | 20s | ISO 500

Mieszkańcy dużych miast tracą bardzo wiele – wszechobecne nocne oświetlenie odbiera nam możliwość odwrócenia naszych oczu od ziemi by spojrzeć w niebo – niekończącą się przestrzeń piękna.

Szczęśliwie – niestety tylko dla mnie, nie dla was – znalazłem się bardzo daleko od zbędnego oświetlenia marnującego zasoby naturalne naszej planety. Na tyle daleko, że nawet pozostałości zachodu słońca pozwoliły gołym okiem dostrzec gwiazdy. Uzbrojony w statyw oraz niecierpliwego towarzysza w samochodzie, postanowiłem zaryzykować życiem i rozstawić się na brzegu nieoświetlonej drogi – tylko refleks pozwolił mi uratować sprzęt i siebie (kolejność nieprzypadkowa) przed pędzącą lawetą, ale zbaczam z tematu …

Zdjęcie powyższe jest oczywiście kiepskie, niestety nie miałem czasu na zabawę w powtarzanie ujęć ani stackowanie – jest to jedynie przykład jak łatwo można naświetlić gwiazdy nie mając w pobliżu nadmiernej ilości światła. Nie polecam naświetlania dłuższego niż 20 sekund jeśli nie macie montażu z prowadzeniem – zamiast ostrych punktów reprezentujących gwiazdy i takie tam otrzymacie linie – ziemia się obraca …

Będąc kompletnym amatorem jeśli chodzi o niebo, nie zraziłem się i dla własnej przyjemności będą kierował obiektyw w górę jeszcze nie raz, ale czasami warto wiedzieć też co na naszych zdjęciach się znajduje. Na szczęście ktoś pomyślał o takich inteligentnych astronomiczno-inaczej ludziach jak ja i wynalazł interaktywne mapy nieba! Plusem dla partnerów życiowych, mężów i żon zapewne będzie fakt, iż ten software jest całkowicie darmowy!!

Dotychczas testowałem dwa różne programu – pod Windows był to WinStars 2.0, a pod Mac OS X znalazłem Stellarium. Z WinStars korzystałem dosyć dawno temu na Thinkpadzie i za wiele nie pamiętam – poza tym, że działał szybko i sprawnie. Natomiast Stellarium dopiero zainstalowałem przed paroma godzinami.

Metoda pracy z obydwoma aplikacjami jest zbliżona – podajemy lokalizację, z której chcemy „patrzeć” na niebo, oraz czas w którym to robiliśmy (lub będziemy chcieli to robić – przydatne jeśli chcemy zapolować na coś konkretnego) oraz myszką ustawiamy sobie niebo w interesującą nas stronę. Pomocny okazał się mój GPS Data Logger – Amod AGL3080, którego taszczyłem przy pasku podczas całej wyprawy (ale o szczegółach kiedy indziej) – dzięki niemu mogę podać dokładne współrzędne mojej lokalizacji.

Dla tych z was chociaż trochę zainteresowanych tematem, kilka porad:

  • max czas naświetlania – 20s
  • zależnie od możliwości aparatu rozsądnie korzystajcie z wysokich ISO, aby uniknąć szumu
  • pojedźcie daleko od jakichkolwiek świateł – 30km to mało jak się przekonałem pod Wrocławiem

Jako, że nie udało mi się kompletnie zlokalizować w Stellarium tego fragmentu nieba na powyższym zdjęciu, to nie mam pojęcia co się na nim znajduje – ale będę zobowiązany jeśli ktoś potwierdzi czy mniej więcej na środku, ciut poniżej połowy, znajduje się pas Oriona.

Miłego strzelania …

Update:

Potwierdzałem współrzędne oraz czas, ale za żadne skarby nie mogę wykombinować dlaczego Stellarium pokazuje, że Orion jest po drugiej strony Ziemi o tej porze … Może ktoś potwierdzić?

Szerokość: 35.248 – N 35° 14′ 52.7994″
Długość: -112.199 – W 112° 11′ 56.3994″
Czas: 20:21:05 (GMT -8)
Data: 23/04/2009

Update 2:

Przemek z Appsblog.pl uprzejmie pokazał mi kto jest większym amatorem, ale co ważniejsze – z opisu wygląda na to, że Star Walk jest aplikacją wartą grzechu (czy też $1 – jak kto woli). Zaraz trzeba będzie ją zakupić …

OS X: Sleep mode z hasłem bez screensavera

6 maja 2009 · 01:47

Dosyć długo zastanawiałem się jak obudzić komputer z żądaniem hasła, natomiast niekoniecznie chciałbym je za każdym razem wpisywać po wyłączeniu screensavera, szczególnie gdzie uaktywnia mi się po trzech minutach.

Chwila szperania i znalazłem następujące polecenia:

defaults write com.apple.screensaver askForPassword -int 0

Aby powrócić do defaultu:

defaults wrote com.apple.screensaver askForPassword -int 1

Ważne: w pierwszej linijce jest liczba zero, a nie literka o. Polecenia oczywiście wpisujemy w Terminalu.

Najpierw należy oczywiście w Preferencjach Systemowych -> Security/Zabezpieczenia(?) włączyć wymaganie hasła.

Należy włączyć w/w opcję w Preferencjach ...

Należy włączyć w/w opcję w Preferencjach ...

Inaczej być nie mogło

5 maja 2009 · 16:17

inwrreklamaNiespodzianka mnie zastała zaraz po powrocie z urlopu – pomimo problemów, książka Bartka Skowronka z Fotogenii jednak trafi do sprzedaży. Niezmiernie się z tego faktu cieszę, gdyż pieniążki leżą już u Bartka od dłuższego czasu i zacząłem zastanawiać się co z procentem.

Czekam teraz na swoją kopię, a Wam w międzyczasie polecam zapoznanie się z nią – nie jest droga a zapewne będzie się świetnie nadawała do poduszki, wanny czy też gdziekolwiek preferujecie czytać książki.

Office 2008:mac – darmowy trial

15 kwietnia 2009 · 10:26

Microsoft zaczął oferować 30 dniowy trial dla Office 2008:mac. Oczywiście istnieje możliwość zakupu pełnej licencji po zakończeniu się okresu próbnego.

Osobiście odradzam korzystanie z produktu Microsoft, chociażby z powodów opisanych tutaj. Pamiętam, że odinstalowywanie też nie było takie proste jak mogłoby się wydawać czy też jak Apple to sobie wymyślił – samo skasowanie aplikacji to nie był koniec poszukiwań plików rozrzuconych po dysku.

Dla tych z Was, którzy jeszcze nie zdecydowali się na pakiet biurowy – darujcie sobie Office i wypróbujcie trial iWork ’09. Do dnia dzisiejszego poradził sobie z otworzeniem wszystkich moich starych plików z Office 2007 pod Windows, a przy tym jest szybki i ma bardzo intuicyjny interfejs.

Dla nielubiących płacić pozostają NeoOffice i OpenOffice – nie znam, nie testowałem.

More Brains than Brawn i nietypowe propozycje dla F1

5 kwietnia 2009 · 18:29

f1

Formuła 1 w Polsce stała się widowiskiem odkąd występuje w niej nasz rodak – Robert Kubica – a rok 2009 przyniósł wiele wiele zmian co spowodowało ogromne zamieszanie w stawce.

More Brains than Brawn

Ross Brawn, mózg stojący za pozostałością zespołu Hondy, ma jednak bardzo źle dobrane nazwisko. Słowo ‚brawn’ po angielsku oznacza moc czy siłę, natomiast dokonania zespołu są dziełem geniuszu Rossa, który z nijakiej Hondy ucznił zespół BrawnGP groźniejszym graczem niż Ferrari czy McLaren.

Pomijając dyfuzory, które niewątpliwie dają im przewagę, zespół z szarego końca wyskoczył na prowadzenie jak Filip z konopii, znacznie podnosząc atrakcyjność całego sportu.

F1 – sportem dla widzów

F1 nie istniałoby bez widzów i to dla nich zostały wprowadzone ogromne zmiany w konstrukcjach bolidów – wszystko po to, aby ułatwić wyprzedzanie. KERS niczym ekologiczny NOS w Szybkich i Wściekłych pozwala uzyskać dodatkową przewagę podczas manewrowania pomiedzy innymi zawodnikami.

Dzisiejsze GP w Malezji potwierdziło to – pojedynki pomiędzy Alonso, Hamiltonem, Webberem i Vettelem były fascynujące – brakowało tego od paru lat w tym sporcie, który niemalże zdegenerował się do kwalifikacji oraz taktyki podczas pitstopów.

Ale to właśnie deszcz wyrównuje walkę w mocno zróżnicowanej stawce. Mokra nawierzchnia niweluje różnice w bolidach i w walce pozostają jedynie odwaga (lub głupota) zawodników oraz ich umiejętności. Już w zeszłym roku w paru GP było wyraźnie widać podwyższone zdolności zawodników na codzień odstających od czołówki.

Jednak dalej brakuje temu sportu prawdziwego szaleństwa. Brakuje emocji zapierających dech w piersiach. A możnaby je dodać bardzo prosty sposób.

Szaleństwo

Na początek każdy tor powinień być polewany wodą. ale nie cały czas – wystarczy zasymulować deszcz. Raz mniejszy dla przejściowych opon, następinie chwilę suchego, aby zakończyć imprezę poważną powodzią.

Raz do roku powinień również odbywać się wyścig na lodzie z kolcowanymi oponami, może przy okazji wprowadzając możliwość driftowania po zakrętach.

Jak już zdarzy się wypadek to zmuszeni jesteśmy oglądać pociąg bolidów podążających za Mercedesem SL 63 AMG – potwór na drodze we właściwych rękach, jednak na torze musi pokonywać kolejne okrążenia niedzielnym tempem. A jakby wprowadzić obowiązek driftowania dla Safety Car? Kibice mogliby głosować, który zakręt przejechał najbardziej widowiskowo, a na koniec oceniliby cały przejazd. Dodatkowo kierowcy mogliby się zmieniać i na koniec sezonu wylosowany zostałby ‚F1 Safety Car Drift Champion’ za pomocą SMSów (dodatkowa kasa dla Berniego).

Skoro już piszę o kierowcach – postrzegamy ich jedynie jako „zakaskowane” głowy, ledwo wystające z bolidów. A jakby dodać kamerę skierowaną na ich twarze? Oraz dać im przeźroczyste kaski z pleksi? Moglibyśmy wtedy dodatkowo przeżywać emocje razem z naszymi ulubieńcami.

A ich głosy nie powinny być cenzurowane tylko na bieżąco transmitowane. Teraz podczas całego GP operator puści ok. 10-15 krótkich wymian zdań pomiędzy zespołem, a bolidem – zazwyczaj teksty w stylu „Oszczędzaj bolid. Za 5 okrążeń zjeżdżasz.” A czyż nie byłoby bardziej widowiskowo gdybyśmy usłyszeli z ust Kubicy podczas wypadku z Vettelem soczystej wiązanki skierowanej w stronę Niemca? Hmm – idąc tym tropem to kierowcy powinni słyszeć się nawzajem w takich sytuacjach …

Ech – niedzielne słoneczko przynosi zaskakujące myśli. :-) Gońcie teraz na www.macheist.com i szybko kupujcie to dostaniemy jeszcze dwa ostatnie programy!

Safari 4 – zmiana szerokości pola szukania

29 marca 2009 · 15:02

W Safari 4 pole wyszukiwarki Google (czy też innej wybranej) może zmieniać szerokość. Wystarczy kliknąć lewym przyciskiem myszki na miejscu między polami i trzymając go, przeciągnąć w odpowiednim kierunku – wizualizacja na powyższym filmie.

ABlip 0.9.5 – doświadczenia …

29 marca 2009 · 09:07

ablip095_01-copyABlip od jakiegoś czasu dostępny jest w wersji 0.9.5 beta. Wszelkie irytujące problemy w poprzedniej wersji zostały poprawione, jednak pojawiło się nowe …

Sam serwis BLIP.pl ostatnio trochę nawala. Pod wieczór przez ostatnie dwa, trzy dni niestety strona jest momentami niedostępna co owocuje nieprzyjemnym komunikatem „503 service unavailable” we wspomnianym kliencie.

Co gorsza – zazwyczaj próba wysłania w tym czasie jakiejkolwiek wiadomości kończy się crashem aplikacji. Niezwykle irytujące – na tyle, że wieczorem po prostu przerzucam się na interfejs WWW.

Same poprawki w 0.9.5, łącznie z ciaśniejszym rozmieszczeniem tekstu w poszczególnych polach czy znikającymi avatarami zaliczam na plus – widać teraz więcej na mniejszej powierzchnii, jednocześnie nie powodując zaśmiecania, a avatary wyświetlają się tak jak należy …

Jednak nie wszystko jest tak jakbym to osobiście chciał … pulpit mam tak zorganizowany, że środek ekranu zajmuje przeglądarka WWW, a wolną przestrzeń po lewej i prawej stronie zostawiam dla Skype’a (górny prawy róg), iChat (dolny prawy), Twitter (dolny lewy) oraz właśnie ABlip (w górnym lewym). Wszystkie poza tym ostatnim jestem w stanie zmieścić w 300 pixelach po obu stronach odpowiednio zmieniając im rozmiar – ABlip niestety wymaga minimum 350-360px. Powoduje to chowanie się okienka klienta za przeglądarką WWW i zmusza mnie do częstszego Cmd+Tab.

Rozumiem, że większość ludzi ma mniejszą poziomą rozdzielczość niż 1920px, a wybrani radzą sobie z 2560px, ale nie widzę żadnego powodu dla którego zwężenie okna nie mogłoby po prostu rozszerzyć w pionie pól ABlipa …

Czekam z utęsknieniem na tą poprawkę…

World of Goo z MacHeist 3

28 marca 2009 · 16:19

wog01

Główne menu

W dzień wolny postanowiłem nie przeciążać się za bardzo – w końcu mógłbym sobie zrobić krzywdę – a skoro panowie z MacHeist postanowili w końcu dosłać mi linki i numery seryjne do zakupionych aplikacji to grzechem byłoby nie odpalić ciekawie zapowiadającego się ‚World of Goo’.

Wybór poziomu

Wybór poziomu

Gierka wita nas ciekawą, wpadającą w ucho muzyką – długo nie trzeba również czekać na główne menu. Najpierw postanowiłem sobie założyć profil. Czynność ta ograniczona jest do podania swojego imienia bądź ksywki, więc nawet najbardziej oporni nie spędzą tam przesadnie dużo czasu. Następnie mamy na początku do wyboru jedynie „Chapter 1” (rozdział 1).

Od razu zaznaczę, że fani gier typu Lemmings czy wszelkich platformówek, które wymagają szczyptę inteligencji, małą dozę zręczności oraz chwilkę wolnego czasu będą czuli się jak u siebie w domu.

Podpowiedzi

Podpowiedzi

Po otwarciu się pierwszego rozdziału znajdziemy górkę z elastyczną rurką wypełnioną …. czarnym złotem (?) oraz mrugające strzałki na norkami kretów. Każda norka ze strzałką to kolejny poziom, który należy pokonać.

Poziom 1

Poziom 1

Istota gry polega na doprowadzenie przyjaznych (lub czasami nie) różno-kolorowych i różno-funkcyjnych kulek „goo”, zwanych przez moich nadramiennych podglądaczy „gooczkami”, do rury która przenosi uratowane stworki do słoiczka. Podobnie jak w Lemmingach, należy stosować różne metody doprowadzenia gooczków do rury – głównie poprzez budowanie struktur stalo-konstrukyjno-podobnych. Czasami gooczko-loty pomagają utrzymać konstrukcję w niezbędnej pozycji, a czasem to ciężka praca zielonych trój-gooczek jest potrzebna do ukończenia planszy. Niemniej jednak poziom trudności stale wzrasta i nie powoduje nudy.

Poziom 1 - ciąg dalszy

Poziom 1 - ciąg dalszy

Ważne jest, aby uratować nie tylko wymaganą liczbę gooczków, ale jak najwięcej – będą one potrzebne do tajemniczej planszy w World of Goo Corporation… muaaahahahahahaha!

Kończę pisanie, bo wracam do gry – miodność 100%!

Kolejna kampania reklamowa Microsoft

27 marca 2009 · 23:30

Microsoft ponownie atakuje Apple w nowej kampanii – nota bede w stylu Apple, tylko mniej efektywnej w porównaniu z tańczącymi całymi stronami WWW. Jak zwykle zapominają, że OS X + iLife stanowią zupełnie inną wartość niż gołe Windows…

Dopiero co pisałem o Laurze i jej problemie w poszukiwaniach 17″ laptopa, Bartosz już bardziej szczegółowo omówił problemy z nią, które zapewne w ogóle nie zostaną dostrzeżone przez amerykanów …

OS X: Porządki na Docku [screencast]

27 marca 2009 · 20:38

Zaczynam eksperymentować ze screencastami – z powyższym straciłem dziewictwo. Zdaję sobie sprawę, że do ideału daleko, ale mam nadzieję, że nie jest to Czernobyl.

Wskazówki, komentarze i inne mile widziane – opinie na temat muzy w tle też. Miała być Nirvana, ale za ostry kawałek strasznie odciągał od mojego nużącego głosu. Konkretniej to chodzi mi o to czy lepiej zostawić mjuzik w tle czy za bardzo przeszkadza.

Microsoft atakuje reklamy Apple

27 marca 2009 · 11:00

Microsoft zaatakował pierwszą reklamą celowaną przeciwko Apple – motywem przewodnim jest cena – potencjalnie dobry pomysł w czasie kryzysu.

Lauren w po wyjściu z Apple Store twierdzi, że „I’m not cool enough to be a Mac person”, jednak zastanawia mnie co do cholery ma ‚coolness-factor’ wspólnego z tym, że jej po prostu nie stać na 17″ MBP. Nie wiem kto to wymyślił, ale przesłanie jest żadne – po pierwsze może z niego wynikać, że PC-owcy nie są ‚cool’, a po drugie nie ma to sensu. :-)

Szczęśliwie się składa, że mam kolegę, który niedawno otrzymał służbowego HP Pavillion15″ i pokazywał mi go, gdy siedzieliśmy akurat przy biurowym iMac 20″ – w pewnym momencie spojrzał się na laptopa, wzrok skierował ponownie na iMaka i powiedział: „O żesz … mój laptop jest grubszy niż twój cały komputer!” A to niestety okazało się prawdą …

MacHeist – link polecający

27 marca 2009 · 10:43

Jeśli ktoś z Was jest zainteresowany zakupem paczki z MacHeist #3 to zapraszam do następującego linku:

http://www.macheist.com/bundle/u/281506/

W tym roku jest sporo ciekawych aplikacji – z tego co widzę to zapłacić $31 ze zniżką, bądź $39 bez to i tak świetny interes – szczególnie jeśli potrzebujecie chociażby jednej z nich …

MacHeist #3 (2009)

MacHeist #3 (2009)

Jeśli dwie osoby skorzystają z powyższego linku to dostanę za to dwie aplikacje – zapraszam do przesyłania mi Waszych kodów jeśli skorzystacie z mojego – chętnie wrzucę je tutaj dla innych …