Większość z Was mi zapewne nie uwierzyła w listopadzie i prawdopodobnie nie uwierzy dzisiaj, ale zakup iPad mini był zupełnym przypadkiem, którego nie miałem w ogóle popełniać. Wtedy napisałem następujące słowa:
Akurat w rejonie Poznania zadzwonił iStig (…) miał okazję pobawić się nowym modelem i po zaledwie paru minutach zdecydował, że sprzedaje swojego iPada 2 i kupuje mini w wersji 3G.
Znamy się od szkoły średniej, więc znam jego gust i poglądy na wiele tematów. Wiem też, że jeśli on jest czymś podekscytowany to oznacza, że warto się tym zainteresować. Pomyślałem wtedy sobie, że kupię go tylko jeśli będzie biała sztuka. Była. Jedna. Kupiłem. Wtedy planowałem też sprzedać go po miesiącu lub dwóch – miałem w końcu iPada 3, a tablet bez Retiny to jak samochód bez kół. Myliłem się. Bardzo. Fakt, sprzedałem … ale większego brata.


















