Jeśli chcecie mnie wesprzeć to zapraszam do kupna mojego poradnika "Jakim jesteś Makiem?".

Recenzja iPhone 6 Plus

· Wojtek Pietrusiewicz · 13 komentarzy

Kiedy pierwszy raz wziąłem do rąk iPhone’a 6 Plus to wydawał mi się większy niż Gwiazda Śmierci. Postrzeganie rozmiaru tego 5.5” kolosa to w zasadzie jedyna rzecz, która zmieniła się od czasów napisania moich pierwszych słów na jego temat, a było to jakieś osiem miesięcy temu – spędziłem z nim prawie 50 dni i dzisiaj to iPhone 6 sprawia wrażenie poręcznego. Mój ulubiony 5S z kolei wygląda teraz w moich oczach jak Fiat 500, oczywiście w porównaniu do wspomnianej stacji kosmicznej.

Szydercy wśród Was właśnie parsknęli śmiechem, ale wszystko w rękach Apple – moja decyzja będzie zależała od tego co nowego wprowadzą do następców.

Jak już wspominałem niejednokrotnie, po tym jak Apple zaprezentował dwa modele iPhone’a, postanowiłem przez pierwsze pół roku korzystać z ładniejszego z nich, a przez drugie pół z jego bardziej rozwałkowanego brata. Nie zrobiłem tego bez odrobiny smutku – nie pałałem specjalnie entuzjazmem do Plusa ze względu na jego rozmiar. O ile w jeansach nie ma jeszcze tragedii, o tyle w spodenkach bardziej letnich zaczyna się już robić problem. Nadal nie wykluczam, że wrócę do 6-tki przed pojawieniem się ich następców. Co więcej, od dłuższego czasu zastanawiam się czy będę decydował się na wymianę moich iPhone’ów na nowszy model lub modele. Szydercy wśród Was właśnie parsknęli śmiechem, ale wszystko w rękach Apple – moja decyzja będzie zależała od tego co nowego wprowadzą do następców. Jeśli będzie to tylko nowy SoC to raczej odpuszczę – A8 w 6 i 6 Plus jest więcej niż wystarczający dla moich potrzeb. Więcej RAM-u też nie potrzebuję. Interesuje mnie potencjalnie ekran w natywnej rozdzielczości w 6S Plusie albo dłuższy czas pracy na baterii w 6S. Jeśli udałoby im się wydłużyć czas pracy modelu 4,7” do tego co osiągam obecnie na modelu 5.5” to rzuciłbym się na niego szybciej niż Usain Bolt na kontrakt sponsorski. A jeśli nie… cóż… poczekamy i zobaczymy co zaprezentują.

blogPW2_0178_2000px

Pudełko

Zawsze ceniłem sobie produkty nie tylko ładnie wyglądające i funkcjonalne, ale również takie gdzie widać że ktoś pomyślał zanim stworzył do niego opakowanie. To w najnowszych iPhone’ach jest jeszcze bardziej minimalistyczne, nie wymagające już nawet zdjęcia telefonu na nim – wszyscy i tak wiedzą co znajdą w środku. Mogliby jednak pójść w stronę ekstremalnego minimalizmu w postaci całkowicie białej cegiełki z jedynie logo Apple w kolorze srebrnym, szarym lub złotym.

(Nie)poręczny

W 5.5” modelu trzeba się nastawić na to, że będą potrzebne dwie ręce do jego wygodnej obsługi, a reachability stanie się drugą naturą.

iPhone 6 w ręce leży… powiedzmy, że poprawnie jeśli nie ma się naprawdę małych dłoni. 6 Plus za to leży znakomicie tylko i wyłącznie jeśli jest się koszykarzem NBA i raczej nie pokroju Stocktona – Shaq prawdopodobnie potrafi go nawet obsługiwać jedną ręką, ale pod tym względem nie jest to telefon dla reszty z nas. Jest duży. Naprawdę duży. Mówię to z pełną świadomością i pomimo tego, że już przyzwyczaiłem się do niego wizualnie. Pamiętam jeszcze kilka tygodni temu jak z Dominikiem Ładą byliśmy na spotkaniu – jego 6 Plus przy mojej 6-tce wyglądał jak wspomniany Shaq przy dziesięciolatku; 5S przy nim to mniej więcej pięciolatek. W 5.5” modelu trzeba się nastawić na to, że będą potrzebne dwie ręce do jego wygodnej obsługi, a reachability stanie się drugą naturą. Niestety, ten “telewizor” – tak nazywa go Iwona – przeznaczony jest dla specyficznej grupy osób, które albo mają jak go wygodnie nosić, na przykład w torebce, lub gotowi są na poświęcenia. Obecnie noszę albo Levi’s 504, albo Lee Daren – w obu tych parach spodni mieści się w przedniej kieszeni i przy odrobinie praktyki można uniknąć zmiażdżenia sobie klejnotów rodzinnych przez nieostrożny ruch. Niestety w moich krótszych jeansach przeznaczonych na cieplejszą aurę już nie jest tak różowo – kieszenie nie są “pionowe” tylko wycięcie mają pod kątem mniej więcej 45°. To powoduje, że telefon z nich wypada jak się gdziekolwiek siada. Nie jest to problemem jak siedzimy w dużym miękkim fotelu, który stoi na grubym dywanie. Staje się to problemem w samochodzie, gdy telefon wpada w szynę obok siedzenia, a jego użytkownik zaczyna regulować sobie jego odległość od kierownicy. Nie – nie miałem takiego przypadku. Tak – mam bujną wyobraźnię.

blogTS1_9803_2000px

Ekran

iPhone 6 i 6 Plus mają wyższe rozdzielczości od poprzedników. Mniejszy brat zachowuje 326 PPI znane ze wcześniejszych iPhone’ów z Retiną, ale jego rozdzielczość wynosi 750×1334 px (375×667 pt). 6 Plus z kolei jest dosyć nietypowy – jako pierwszy wprowadza tak zwane @3x. Każda klatka na jego ekranie jest tworzona w rozdzielczości 1242×2208 px, a potem przeskalowywana do 1080×1920 px. Dokładnie w ten sam sposób zachowuje się OS X z ekranami Retina gdy korzystamy z obszaru roboczego innego niż domyślny. Wracając jednak do 6 Plusa – @3x wynika stąd, że ta rozdzielczość 1242×2208 px odpowiada obszarowi roboczemu 414×736 pt, gdzie do narysowania jednego punktu na ekranie wykorzystywane jest dziewięć pikseli (3×3). Wcześniej, przy @2x, były to cztery piksele (2×2).

Model – Rozdzielczość – Obszar roboczy – Współczynnik – PPI

4/4S – 640×960 px – 320×560 pt – @2x – 326 PPI
5/5S – 640×1136 px – 320×586 pt – @2x – 326 PPI
6 – 750×1334 px – 375×667 pt – @2x – 326 PPI
6+ – 1242×2208 px – 414×736 pt – @3x – 401 PPI

Nowy SoC (Apple A8) powinien być na tyle szybki, że downsampling stosowany w 6 Plusie nie powinien mieć widocznego wpływu na jego płynność ani wydajnóść animacji, które powinny się wyświetlać w 60 fps-ach. Tak jest, ale… nie zawsze. Otóż w paru sytuacjach zdarza się, że animacja zacznie przycinać i traci płynność. Trwa to zazwyczaj sekundę lub krócej. Może to wynikać z faktu, że jestem na tym punkcie przewrażliwiony lub jest to problem z oprogramowaniem, z którego korzystam. Niezależnie, w 6-tce nigdy nie zaobserwowałem tego zjawiska, ale tam GPU ma mniej pikseli do przetwarzania… W praktyce nie przeszkadza to w niczym, ale mnie osobiście lekko denerwuje – powinno być płynnie w 100%, a nie w 99.999%. Podejrzewam też, że 99% użytkowników nigdy tego nie zauważyło, ale “co raz zostało zobaczone nie może zostać odzobaczone”.

Dodatkowe informacje – Jeśli interesują Was szczegóły dotyczące rozdzielczości i obszarów roboczych to polecam zainteresować się tematem na tej stronie.

Ekran to też inne aspekty, jak chociażby odwzorowanie kolorów, kąty patrzenia i wrażenia subiektywne. Od razu podpowiem, że nie widziałem jeszcze lepszego ekranu w innych telefonach, w których zawsze jest “coś” – albo zmieniają kolor podczas patrzenia pod kątem, albo kolory nie imają się rzeczywistości… a najczęściej jest to kombinacja kilku wad. Apple tutaj się naprawdę postarał i pomimo że prawdopodobnie nie jest liderem w każdej możliwej kategorii to dostarcza bardzo solidny panel, który nie ma słabych stron. Odwzorowanie kolorów jest świetne, kąty patrzenia również, ale wrażenie robi to jak blisko ekran znajduje się szyby. Odkąd zaczęto kleić LCD do szyby to miało się wrażenie, że wyświetlane treści są na niej namalowane. Dzisiaj mogę powiedzieć, że nie były, bo 6 i 6 Plus zmieniają te pojęcie – wszystko jest bliżej palców i różnica jest wyraźnie zauważalna. To zresztą mój ulubiony aspekt tego telefonu i główny powód dla którego uważam, że warto się na niego przesiąść.

(…) jeśli widzicie piksele przy 326 PPI to warto rozważyć przesiadkę na 6 Plusa, pod warunkiem że jest to coś co was irytuje.

Spotkałem osoby, które również cenią sobie wyższe PPI 6 Plusa względem 6-tki. Osobiście nie jestem w stanie dostrzec różnicy pomiędzy nimi. Być może przy niektórych treściach robiąc bezpośrednie porównanie jestem w stanie zauważyć nieznacznie wyższą ostrość niektórych elementów na ekranie, ale może to być równie dobrze tylko złudzenie. Dla osób z lepszym wzrokiem robi to jednak różnicę – jeśli widzicie piksele przy 326 PPI to warto rozważyć przesiadkę na 6 Plusa, pod warunkiem że jest to coś co was irytuje.

Większy ekran daje ma też sporo innych zalet, pomijając kwestie komfortu i ergonomii korzystania z większego fizycznie telefonu. Zakładając oczywiście przez moment, że jesteśmy w miejscu w którym możemy wygodnie używać iPhone’a 6 Plus dwoma rękoma. W miejscu, w którym równie komfortowo korzystałoby się z iPada… Tego ostatniego oczywiście nie zmieścimy do kieszeni, więc w temacie transportu Plus wygrywa. Przez ostatnie dwa miesiące odstawiałem iPada świadomie i nieświadomie. Twittera zawsze wolałem przeglądać na iPadzie niż na 5S. W przypadku modelu 6 z jego 4.7” ekranem już niekoniecznie – problemem tutaj raczej była jego bateria. Jeśli “katowałem” go od rana do wieczora to ryzykowałem skończeniem się prądu – przez pół roku zdarzyło mi się to co prawda tylko raz, ale jednak. iPad pod tym względem ratował przed szukaniem gniazdka – rzadko kiedy udawało mi się zejść poniżej 50% korzystając z niego od rana do wieczora. Mając 6 Plusa i tak wolę iPada, bo mieści jeszcze więcej treści, ale nie szukam go specjalnie jeśli nie mam go akurat pod ręką (w przypadku Twittera). Do oglądania wideo również preferuję tablet, ale zdarza mi się krótkie YouTube’owe klipy na nim oglądać. Największa różnica względem 6-tki pojawia się jeśli muszę otworzyć Safari, aby coś “ambitniejszego” w nim zrobić. iPad oczywiście nadal w tej kategorii niszczy Plusa, ale jeśli nie mam go przy sobie to nie przeklinam w duchu twórców stron internetowych, że nie dostosowali ich do mniejszych ekranów. A przynajmniej nie tak bardzo. Niestety nadal wiele stron nie jest responsywna.

Co ciekawe, najlepiej pisało mi się na 5 i 5S – w ten sposób nawet powstało kilka artykułów tutaj i do iMagazine.

iPhone 6 i 6 Plus mają inne klawiatury niż poprzednicy – po obróceniu ich do poziomu pojawiają się dodatkowe przyciski oraz nawet strzałki do przesuwania kursora podczas wprowadzania tekstu. Na 6-tce nie mogłem się do niej przekonać – cały czas miałem wrażenie, że jest za niska. 6 Plus pod tym względem lepiej wypada – klawiatura w poziomie wymaga przyzwyczajenia, ale jest używalna. Co ciekawe, najlepiej pisało mi się na 5 i 5S – w ten sposób nawet powstało kilka artykułów tutaj i do iMagazine. Nie wiem czy chciałbym się tego podjąć na którejkolwiek z 6-tek – główną przeszkodą jest mniej ergonomiczny chwyt podczas pisania kciukami ze względu na znaczne rozmiary iPhone’a.

Bateria

To bez wątpienia największa zaleta 6 Plusa i obecnie jedyna rzecz, która mnie przy nim trzyma. Gdyby iPhone 6 miał porównywalny czas pracy to nie wahałbym się ani sekundy i czym prędzej wrócił do mniejszego formatu. Przez ostatnich kilka miesięcy jednak kilka rzeczy się w moim życiu zmieniło i rzadziej mam okazję się w razie czego doładować. Nie mam też za bardzo jak ani gdzie nosić ze sobą powerbanka, bo coraz rzadziej przemieszczam się po mieście z torbą. Większa pojemność akumulatora w 5.5” Plusie znakomicie zastępuje wszelkie zewnętrzne akumulatory, chociaż niektórym i tak może zabraknąć prądu.

Finalnie jednak 6 Plus jest absolutnym mistrzem jeśli chodzi o czas pracy na jednym ładowaniu i to naprawdę jedyny powód dla którego jeszcze nie wróciłem do 6-tki.

Z dotychczasowych doświadczeń, przy “normalnym” dniu w którym używam również iPada, często nie schodzę poniżej 70% baterii na koniec dnia. Użycie mam na poziomie czterech godzin w takich sytuacjach przy wyłączonym Background Refresh. Przy intensywniejszych dniach, jak wkładam iPhone’a w mojego HiRise’a wieczorem przed snem, osiągam przeważnie poziom około 50% i około 7 godzin użycia – w powyższych sytuacjach mógłbym telefon ładować raz na dwa dni. Czasami jednak zdarzają się dziwne dni, z nie do końca jasnych powodów – często osiągam 11 godzin użycia i mam nadal 25-30% baterii, ale są też takie dni jak dzisiaj, gdzie pozostało mi już tylko 32%, a użycie jest na poziomie zaledwie 5.5 godziny. Być może wynika to z gorszego zasięgu we Wrocławiu względem Warszawy, ale podobne sytuacje zdarzały się w 6-tce. Finalnie jednak 6 Plus jest absolutnym mistrzem jeśli chodzi o czas pracy na jednym ładowaniu i to naprawdę jedyny powód dla którego jeszcze nie wróciłem do 6-tki. To oraz moja głupia obietnica.

blogTS1_9804_2000px

Aparat

6 Plus ma nieznacznie inny aparat względem modelu 6 – wbudowano w niego OIS. Inteligentna optyczna stabilizacja powoduje, że telefon może robić zdjęcia na dłuższych czasach, a to z kolei powoduje że może być użyte niższe ISO, dzięki czemu zdjęcie ma mniejsze szumy. Dotyczy to jednak przede wszystkim zdjęć w słabych warunkach oświetleniowych, a takowe rzadko robię. Nie wykorzystuję zatem jego największej zalety i suma sumarum jest mi obojętne czy mam OIS czy nie. Czasami jednak fajnie mieć większy “wizjer”…

Powtarzanie w kółko, że najlepszy aparat jest ten którego mamy przy sobie zaczyna mnie już nudzić, ale to niestety nadal prawda. Świetnie zresztą obrazują to statystyki na Flickrze, gdzie iPhone 6 po zaledwie ośmiu miesiącach stał się najpopularniejszym aparatem w ich bazie danych (niedawno przegonił 5S). W ciągu tych 365 dni ludzie “wrzucili” ponad 30 milionów zdjęć do tego serwisu. 6 Plus niedawno przekroczył liczbę 15 milionów uploadów, a więc stosunek wynosi mniej więcej 2:1. Kiedyś byłem bardzo przeciwny robienia zdjęć telefonem komórkowym, głównie ze względu na żenującą jakość aparatów w tamtych czasach. Napisałem wtedy:

O ile nie jestem fanatykiem namawiającym wszystkich do kupowania lustrzanek i najdroższych obiektywów oraz korzystania wyłącznie z RAW (kłamię – ewidentnie jestem fanatykiem, ale przemilczmy to na potrzeby tego wpisu) to uważam, że porównywanie iPhone (nawet 3GS) z kompaktami sprzed paru lat (chociażby tani Canon A5xx – 3 z hakiem megapikseli) jest nieporozumieniem.

Niestety największym problemem z telefonokamerami są ich maleńkie matryce wielkości przedniej jedynki chomika miniaturki.

Nieznacznie złagodziłem swoje stanowisko po pojawieniu się na rynku iPhone’a 4, który miał wyraźnie lepszą jakość zdjęć, ale dopiero 5S zrobił na mnie duże wrażenie. Dzisiaj 6-tka lub 6 Plus z powodzeniem mogłyby zastąpić mi aparat w większości sytuacji. Mogłyby, ale jeszcze tego nie zrobiły czego dowodem jest ostatni nabytek dokonany przez moją drugą połowę – Fuji X100T. Używam go krótko, bo zaledwie tydzień lub dwa, ale różnica widoczna jest gołym okiem. Nie zmienia to jednak faktu, że bez zastanowienia kadruję iPhonem gdy niczego innego nie mam pod ręką. Niestety największym problemem z telefonokamerami są ich maleńkie matryce wielkości przedniej jedynki chomika miniaturki. Im mniejsza matryca, tym trudniej uzyskać małą głębię ostrości. A ja bardzo lubię małą głębię ostrości (GO). Fuji korzysta z APS-C czyli matrycy takiej jaką znajdziemy w większości popularnych lustrzanek – na przykład w Canonie 7D czy Nikonie D7000. Nie jest to niestety pełna klatka jak w Nikonie D700/D800 czy Canonie 5D, ale na obecną chwilę nie ma w tym formacie niczego tak przenośnego i porywającego jak X100. Niektórzy próbuję symulować płytką GO za pomocą oprogramowania lub podwójnego obiektywu (jak w HTC One M8). Z mizernym skutkiem. Nie wiem jak będzie to wyglądało w przyszłości, ale pewne jest to, że jakość zdjęć będzie coraz lepsza i z czasem być może nawet zrezygnuję całkowicie z innych aparatów na rzecz jednego, który mieści się w kieszeni moich jeansów. Dla wielu ludzi ten dzień już nadszedł.

Co ciekawe, Apple nie jest firmą specjalizującą się w aparatach fotograficznych, a pomimo tego produkują najpopularniejsze “aparaty” na świecie.

Konstrukcja

6 Plus, podobnie jak 6-tka, nie jest pięknym telefonem. Patrząc na ich przednie ścianki wyraźnie widać, że są braćmi, ale wprawne oko dostrzeże nieznacznie inne proporcje przestrzeni nad i pod ekranem. Dosyć szybko oswoiłem się z tą zmianą i zapewne pomógł w tym fakt, że tym razem zdecydowałem się na model space grey, który przy zgaszonym ekranie wygląda jak monolit. Gorzej jednak jest po spojrzeniu na plecki – nadal nie przyzwyczaiłem się do plastikowych elementów, za którymi schowane są anteny. Są grube i niezbyt urodziwe, żeby nie powiedzieć brzydkie. Złe wrażenie wieńczy wystający obiektyw. Rozumiem ich decyzję – musieli pójść na kompromis, aby nie stosować mniejszej matrycy lub ciemniejszego szkła, ale chyba wolałbym aby cała konstrukcja była grubsza, tylko po to, żeby obiektyw nie wystawał. Po zastanowieniu to prawdopodobnie byłoby do zaakceptowania w iPhonie 6 (co przy okazji pozwoliłoby na większą baterię), ale w 6 Plusie już niekoniecznie – i tak mocno wypycha kieszeń, a jest przecież bardzo cienki.

Kolejną zmianą designu względem poprzednich modeli było przeniesienie przycisku Sleep/Wake na boczną ściankę. W odróżnieniu od konkurencji, jest on po drugiej strony telefonu względem przycisków odpowiedzialnych za głośność i jedynym przyciskiem na prawej krawędzi – dzięki temu nie mylę się. Na różnych Androidach i Nokiach z Windows Phone cały czas wyłączałem ekran zamiast ściszyć telefon – denerwowało mnie to jak cholera.

blogTS1_9802_2000px

Touch ID

Nowy moduł zastosowany przez Apple w iPhonie jest naprawdę znacząco poprawiony względem 5S. Myli się w przypadku moich kciuków może raz w tygodniu i to zazwyczaj dlatego, że nie wysuszyłem wystarczająco dobrze palców po umyciu rąk. Mea culpa. Ten w iPhonie 6 i iPadzie Air 2 zachowuje się zresztą równie dobrze.

blogTS1_9678_2000px

Zamiast iPada?

Już po parunastu minutach z 6 Plusem wiedziałem, że nigdy nie zastąpi on iPada w moim życiu. To jednak zbyt różne urządzenia. Nawet iPada mini nie byłby w stanie zastąpić – praca i przyjemność na dużym ekranie w formacie 4:3 jest zupełnie innym doświadczeniem, a czytanie książek i magazynów na nim sprawia mi dużo radości. Przyznam, że raz czytałem Becoming Steve Jobs w autobusie w ramach testu. Da się to robić, ale wygodne to nie było. W każdym razie niezależnie od tego którego iPhone’a 6 bym miał to i tak na wyposażeniu pozostawiłbym iPada.

Inny iOS

Nie przypominam sobie ani jednej sytuacji, abym wykorzystał tego typu smaczki poza sporadycznymi przypadkami w Safari.

iPhone 6 Plus, w odróżnieniu od 6-tki, ma nieznacznie rozszerzoną funkcjonalność niektórych aplikacji oraz samego homescreena. Przede wszystkim pozwala na obrócenie tego ostatniego do poziomu, z czego nigdy nie korzystam. Po drugie, wybrane natywne aplikacji jak chociaż Wiadomości czy Poczta, pozwalają wyświetlić treści w dwóch kolumnach w tym położeniu. Z tego również nie korzystam. Tak w zasadzie to nie przypominam sobie ani jednej sytuacji, abym wykorzystał tego typu smaczki poza sporadycznymi przypadkami w Safari, gdzie ma to jakiś sens. Być może to kwestia przyzwyczajenia, ale nie przemawia do mnie ta forma, chociaż znam parę osób, które sobie to cenią. Być może nie mają iPada, w którym jeszcze większy ekran powoduje, że taki układ jest rzeczywiście użyteczny.

Do chwili pisania tej recenzji nie znalazłem też ani jednej aplikacji, która by w znaczący sposób wykorzystała zwiększoną przestrzeń 6 Plusa. Wyjątkiem tutaj jest Flipboard, który swoje kafle wyświetla w trzech kolumnach zamiast dwóch. Nie jest to jednak specjalnie porywające i równie dobrze mogliby nie inwestować w inny design. Być może zmieni się to w przyszłości…

Najlepszy smartfon?

To trudne pytanie i jeszcze trudniej znaleźć na nie odpowiedź. Subiektywnie muszę powiedzieć, że w mojej klasyfikacji znajduje się na drugim miejscu, po 6-tce. Bo jest nieporęczny. Ale ma większą baterię, a to czasami powoduje, że zastanawiam się czy przypadkiem nie wrzucić go na pierwsze miejsce. Każdy człowiek ma oczywiście inne preferencje i dla każdego liczy się co innego. Ostatnio patrzyłem na porównanie nowego Audi RS3 z konkurencją i w tabelce przegrało z jakimś samochodem na F… bo ma mały bagażnik. Ale jakby wywalić tę pozycję wraz z kilkoma innymi, które mnie kompletnie nie interesowały, to nagle okazało się, że miażdży on wszystko co staje na jego drodze. Podobnie jest ze wszystkim – każdy ma inny zestaw kryteriów i każdy przyznaje inną liczbę punktów danej cesze.

Subiektywnie muszę jednak powiedzieć, że 6 Plus nie jest telefonem dla mnie, a przynajmniej nie na dłuższą metę.

Subiektywnie muszę jednak powiedzieć, że 6 Plus nie jest telefonem dla mnie, a przynajmniej nie na dłuższą metę. Jak już wspominałem, w moich oczach ratuje go tylko i wyłącznie bateria. Dotychczas zresztą nie była to dla mnie specjalnie istotna cecha, bo 6-tka bez problemów wystarczała mi na cały dzień. Dopiero ostatnie miesiące przyniosły zmiany w tym względzie.

iPhone 5S nadal jest moim wizualnym faworytem – urodą bije obie 6-tki na łeb, na szyję. A przy okazji można go sprawnie używać jedną ręką. To ponownie indywidualna kwestia, ale takie jest moje zdanie i takie są moje doświadczenia. Nie zamieniłbym jednak ani 6-tki, ani 6 Plusa na niego, z dwóch względów. Pierwszym jest jakość ekranu (nie rozmiar!) – różnica jest ewidentna. Drugą jest aparat – jest po prostu wyraźnie lepszy.

Zatem podsumowując – iPhone 6 jest obecnie najlepszym modelem na rynku, a 6 Plus zajmuje drugie miejsce głównie ze względu na duży akumulator. Nie czuję jednak do żadnego z nich takiego przywiązania ani słabości jak do 5S. Pomimo tego, nie wróciłbym już do tego ostatniego ze wspomnianych powodów – ekranu i aparatu. Tylko te dwie rzeczy powodują, że warto się przesiąść na 4.7” lub 5.5” iPhone’a. A jest jeszcze szybszy i bardziej oszczędny SoC, znacząco lepszy Touch ID oraz parę mniej lub bardziej istotnych drobiazgów.

Którego zatem wybrać? Oczywiście tego lepiej wypełniającego Wasze potrzeby.


TL;DR – iPhone 6 Plus jest za duży, aby być wygodny w noszeniu na co dzień i dlatego iPhone 6 wygrywa z nim zachowując pierwsze miejsce w moim rankingu. 6 Plus wskakuje na drugie miejsce.

Chcesz zwrócić mi na coś uwagę lub skomentować? Zapraszam na @morid1n lub na forum.

  • GrzMik

    morid1n w iP6/6+ jest A8, nie A9

  • morid1n

    GrzMik Jak Ci się cache odświeży to będzie A8. Poprawiłem zaraz po publikacji.

  • GrzMik

    morid1n Już jest :)

  • robert11x

    morid1n uwielbiam Twoje recenzje, super że zauważyłeś mniejszą płynność 6 plusa względem 6 bo nikt prawie tego nie widzi.

  • robert11x

    morid1n używam jednocześnie 6 i 6 plus i bardzo mnie to irytuje (gorsza płynność). Po pół roku używania zdecydowanie wybieram 6 za rozmiar

  • Andrzejek1973

    morid1n dzięki za recenzje, chyba jednak wymienię swoją 6 na 6+ bateria jest kluczowa , dałbym się pociąć za grubszego 6 z większa bateria

  • sand_er

    morid1n właśnie odwiodłeś mnie od zakupu 6+ jako zamiennika iPada. Dzięki za recenzję, wartościowy kawałek tekstu!

  • ARogozynski

    Faktycznie – co osoba to inne spojrzenie… 
    Chociaż 6+ nie zastąpił mi iPada, to jednak sprawił, że używam go wyraźnie rzadziej. Generalnie moje spojrzenie jest takie, że 6+ jest lepszy w każdym aspekcie, poza wygodą obsługi jedną ręką i jego noszeniem.
    Co do wyglądu z kolei, to nie mogę się zgodzić, że 6tki nie są pięknymi telefonami. No ok. Tył faktycznie 5s ma dużo ładniejszy, ale przód… Przód 6tki(koniecznie space-gray) to istna poezja :)

  • morid1n

    sand_er Thanks.

  • PolskiPL

    @morid1n Ja podobnie jak Ty, wymieniłem te dwa telefony, jednak z 6 Plus przeszedłem na 6 i mam trochę inne odczucia. Na 6 Plus raczej nigdy nie osiągnąłem 2 dni pracy. Co jest dziwne, na 4,7″ spokojnie wytrzymuję do końca dnia i mam spory zapas (ok 20-30%), na 6 Plus miałem zazwyczaj tylko kilka procent. Może ze względu na fakt, że mając 5,5″ iPhone’a nie korzystałem z iPad’a, wszystko robiłem na telefonie, a na 4,7″ już częściej mi brakuje większej przestrzeni. Zgodzę się z Tobą, że 6 Plus jest za duży, zawsze chciałem mieć większy telefon, ale w tym wypadku się to nie sprawdziło, komfort użytkowania telefonu jedną ręką to bardzo istotna sprawa. ‚Zwykła’ szóstka jest prawie idealna, mi brakuje tylko 2 GB ramu, co jak co ale iPad Air 2 działa dużo sprawniej, nawet odblokowanie urządzenia przez Touch ID trwa milisekundy szybciej.

  • rybak17

    Ciekawe czy iOS9 da nam więcej różnic :)
    Ja jednak wolę 6 Plus.

  • TomdanceT

    Mam 5s za kilka dni chcę się przenieść na 6/6+ więc dużo czytam na ten temat. Mam dylemat bo jeśli wybiorę 6, to mogę potem żałować, a jeśli wezmę 6+ to może okazać się za duży :/
    Dokładnie tak jak napisałeś, każdy ma inne potrzeby i mimo że na chwilę obecną wydaje mi się że 6+ spełniałby moje, to tak naprawdę sam muszę się przekonać na własnej skórze.
    Apple dało nam wybór, ale i dla wielu spory dylemat.
    Pozdrawiam

  • raffaellorb

    Dobre wskazówki: ekran i aparat.