Jeśli chcecie mnie wesprzeć to zapraszam do kupna mojego poradnika "Jakim jesteś Makiem?".

iPhone 6 po 66 dniach

· Wojtek Pietrusiewicz · 22 komentarze

Nie ukrywam (i nigdy nie ukrywałem), że sama myśl o nowych rozmiarach iPhone’a 6 4.7“ nadal nie napawa mnie optymizmem. iPhone, z najporęczniejszego iPhone’a na świecie, stał się paletką do ping-ponga, chociaż ten przydomek zdecydowanie bardziej pasuje do 6 Plusa. Mniejszy model nie jest w każdym razie tak komfortowy w użytkowaniu i noszeniu jak 5-tki. Niestety, wiedziałem dokładnie czego się spodziewać – do dnia dzisiejszego mam w domu telefon z 4.7” ekranem, z którego korzystam niechętnie.

Design iPhone’a, jak bardzo by się nie zmieniał przez ostatnich siedem lat, zawsze przypominał poprzednika. Z daleka widać, że to produkt Apple, dzięki charakterystycznym paskom nad i pod ekranem. Przy okazji świetnie balansują design telefonu, dzięki czemu nie wygląda tak nienaturalnie jak niektóre konstrukcje na rynku. Kilku producentom, pomimo zmniejszenia tej przestrzeni, nadal udało się zachować atrakcyjny wygląd, innym niekoniecznie. To oczywiście bardzo osobiste odczucia i każdy będzie miał inne, ale te są moje – iPhone jest proporcjonalny i harmonijny w swojej prostocie, a przy okazji rozpoznawalny. Szóstka jednak zmieniła zasady gry – proporcje są inne i pomimo, że nawiązują do poprzedników to na pierwszy rzut oka widać różnice. Przyzwyczaiłem się do nich, ale nadal zwracam na nie uwagę…

O ile paski nad i pod ekranem pomagały przy 4″ ekranach, to nie mogę tego samego powiedzieć o iPhonie 6 i 6 Plus. Konkurencja przy większych ekranach ma niższe konstrukcje, wszystko po to, aby były bardziej użyteczne w jednej ręce. Szóstka znajduje się w absolutnie górnej granicy rozmiaru, którego jeszcze toleruję ze względu na bardzo cienką konstrukcję. Większy ekran oczywiście ma swoje zalety, ale to nie rozmiar jest zaletą tego w najnowszej generacji 6-tek, a to jak świeci i jak blisko szyby się znajduje – jest fenomenalny.

Ostatnio flirtuję z pomysłem, aby sprzedać swoją 6-tkę i zastąpić ją 6 Plusem, ale za każdym razem przypominam sobie dwie rażące cechy, które mnie okrutnie frustrowały – brak możliwości wykonania gestu wstecz kciukiem prawej ręki oraz kompletny brak zdolności obsługi go jedną ręką. Argumenty za 6 Plusem – większy ekran i bateria – nie są jednak na tyle mocne. Ten w 6-tce jest, pod względem dokładności reprodukcji kolorów, nieznacznie lepszy, a różnica w gęstości pikseli jest dla mnie niezauważalna. Ponadto wierzę, że następna generacja (lub jeszcze kolejna) Plusa otrzyma ekran o natywnej rozdzieloczości iOSa na 5.5″, czyli 2208×1242 px zamiast obecnego 1920×1080, pod warunkiem, że pobór prądu będzie na akceptowalnym poziomie.

Tymczasem, pomimo że 6-tka to najlepszy smartfon jaki miałem i testowałem, to do dnia dzisiejszego nie jestem nim zauroczony jak poprzednikami – modelami 5, 5C i 5S. Nadal z nostalgią spoglądam na swojego ex-iPhone’a, którego widuję codziennie w domu. Problem w tym, że człowiek bardzo szybko przyzwyczaja się do dobrego, a jest do czego – aparat, ekran i bateria są wystarczającymi powodami, aby nie polecać nikomu poprzednika w prawie każdym przypadku.

Zapraszam Was gorąco do listopadowego numeru iMagazine, dostępnego zarówno na iPhone’a jak i iPada – tam znajduje się moja znacznie bardziej obszerna recenzja nowych iPhone’ów.

Chcesz zwrócić mi na coś uwagę lub skomentować? Zapraszam na @morid1n lub na forum.