Jeśli chcecie mnie wesprzeć to zapraszam do kupna mojego poradnika "Jakim jesteś Makiem?".

Zdjęć nie robię komórką

· Wojtek Pietrusiewicz · 20 komentarzy

Przeglądając dzisiaj najnowsze wydanie Mojego Jabłuszka uwagę moją zwrócił w szczególności jeden felieton. Wywołał najpierw wzburzenie, następnie chwilę refleksji, a na koniec postanowienie … ale cofnijmy się do tyłu.

Helmut Newton

Fotografia niegdyś była mistyczna i dostępna dla niewielu wtajemniczonych. Ówczesna technika wymagała po prostu znacznie większej wiedzy z zakresu obsługi aparatu, pomiaru światła oraz wszystkich pozostałych zawiłości związanych ze zrobieniem zdjęcia. Z czasem gdy pojawiały się pierwsze wbudowane światłomierze, autofocus oraz inne udogodnienia stała się bardziej dostępnym hobby dla przeciętnego obywatela – może poza ceną, która na odpowiednim poziomie jest po prostu zaporowa. Przewidujący producenci stworzyli jednak aparaty kompaktowe – dalej wkładało się do nich taki sam nośnik, jak chociażby wszechobecny Kodak Gold 100, jednak pod względem ceny, gabarytów oraz przede wszystkim prostoty obsługi podbiły rynek. Teraz to już każdy, nawet posterunkowy Cezary Cezary, mógł robić zdjęcia z <wstaw nazwę ulubionego zabytku> w tle.

Dzisiaj możemy zaobserwować coraz większą degenerację (przede wszystkim) nowego pokolenia na jakość produktu finalnego, niezależnie czy to będzie plik w formacie mp3 ściągnięty z internetu kodowany w wątpliwej jakości 96kbps czy film zgrany z DVD z olbrzymią kompresją (aby tylko zmieścił się na płycie CD). Zgodnie z rankingiem aparatów na Flickr, zdjęcia dzisiaj wykonuje się przede wszystkim telefonem komórkowym (tak chodzi o iPhone) z obiektywem o rozmiarach pryszcza na nosie nastolatka w połączeniu z matrycą o powierzchnii ziarenka piachu.

Rozumiem, że nie każdy potrzebuje wyposażyć się w S-klasę wśród aparatów. Rozumiem też, że takie słowa i skróty literkowe jak Leica, Zeiss, Nikkor czy literka L na obiektywach Canona pozostają abstrakcją dla znacznej większości naszego społeczeństwa. Nie da się jednak ukryć, że nasze wymagania co do jakości produktu finalnego spadły wyraźnie przez ostatnie kilka lat. Apple Store dostarcza nam zakupione pliki muzyczne w 256kbps co w porównaniu do ich własnego formatu Apple Lossless robi ogromną różnicę dla bardziej ambitnych melomanów czy audiofilów (nie mylić z Audiofeels – tymi co próbują imitować różne dźwięki i niezbyt im to wychodzi). Filmy z tego samego źródła dostarczane są w rozdzielczości 720p co jest istotną różnicą przy płytach Blu-Ray z materiałem w 1080p. Ba! Nawet nasze polskie telewizje satelitarne nadają obraz w 1080i. Odkąd taśmy zostały zastąpione płytami CD, a kasety VHS płytami DVD (a potem Blu-Ray) to tym przemianom towarzyszył wyraźny wzrost jakości … do momentu dostępu tych treści w internecie …

Pentax film compact

Dla osób wywołujących zdjęcia w labach najpopularniejszym rozmiarem nadal pozostają formaty 9×13 oraz 10×15 i o ile zdjęcia o rozdzielczości dwóch do pięciu megapikseli dają jak najbardziej zadowalające rezultaty (dla więkoszości), to musimy pamiętać o kilku istotnych różnicach w stosunku do czasów analogowych. Nawet te wykonane aparatami dla inteligentnych inaczej miały sporych (względnie) rozmiarów obiektywy, a za nimi klatkę filmu o rozmiarze 24 x 36mm. Owocem tego były znacznie lepsze jakościowo zdjęcia niż z mojego jabłkowego telefonu. A jak ktoś zaszalał i kupił hybrydę w stylu historycznego Olympusa IS-1000 to nawet większe odbitki nie były mu straszne.

Nie zrozumcie mnie źle – nie mówię, że każdy ma stać się Anselem Adamsem i mieć najdroższy możliwie sprzęt. Sam się nawet wyposażyłem w trochę ambitniejszy kompakt jakim jest Panasonic LX3 – w końcu rozmiar robi różnicę. Jednak przepaść jaka dzieli najtańszy i najgorszy (markowy) kompakt, a aparat wbudowany w iPhone jest ogromna.

Sharbat Gula by Steve McCurry

Przypominiała mi się anegdota mojego znajomego – poszedł kiedyś w góry w poszukiwaniu krajobrazów z całym swoim majdanem: odpowiednio dużą torbą mieszczącą aparat wraz z kilkoma obiektywami, statywem oraz innymi niezwykle potrzebnymi akcesoriami (parasolek brak). Po znalezieniu odpowiedniego miejsca rozstawił statyw i przez najbliższe kilka minut zastanawiał się nad właściwym kadrem. Niemalże gotowy do uchwycenia magii tego miejsca zwrócił uwagę na turystę, który stanął obok niego i z zaciekawieniem przyglądał się cóż on najlepszego wyprawia. Ów turysta następnie wyciągnął z kieszeni cyfrowy idiotenkamera i cyknął wąwóz wraz z zachodzącym słońcem na pełnym automacie. Wyzwolona lampa błyskowa (której najprawdopodobniej nawet nie mógłby nawet wyłączyć, gdyby wiedział jak) co najwyżej zainteresowała grasujące w okolicy komary. Znajomy wzruszył zrezygnowany ramionami i pomyślał:

On będzie w 100% zadowolony z tego zdjęcia, a ja pomimo moich przygotowań i tak będę miał do siebie pretensje, że bardziej się nie postarałem.

Jeśli przeczytaliście już ostatni numer Mojego Jabłuszka (10/2009), to zapewne zorientowaliście się, że mój potok skierowany jest do słów Kingi i jej felientonu zatytułowanego “Zdjęcia robię komórką”. O ile nie jestem fanatykiem namawiającym wszystkich do kupowania lustrzanek i najdroższych obiektywów oraz korzystania wyłącznie z RAW (kłamię – ewidentnie jestem fanatykiem, ale przemilczmy to na potrzeby tego wpisu) to uważam, że porównywanie iPhone (nawet 3GS) z kompaktami sprzed paru lat (chociażby tani Canon A5xx – 3 z hakiem megapikseli) jest nieporozumieniem. Następujące słowa:

Może czas przewartościować nasze podejście do fotografii. (…) Ale zwykły człowiek, ma do dyspozycji inne narzędzia. Bardziej intuicyjne. Prosztsze.

również wyprowadziły mnie z równowagi. Takie rozumowanie właśnie prowadzi do pułapek opisanych wcześniej – zaniku wymagania wysokiej jakości. Nie mam na myśli studyjnej broń Boże. Realnej, domowej, ale jednak wysokiej, jakości. Poza tym kobiety z pewnych powodów noszą ze sobą zawsze modne i dopasowane kolorem do pantofelków torebki. Przecież to jest idealne miejsce, aby schować mały aparat! Nawet może być różowy!

A może to po prostu mój fanatyzm urósł do takich rozmiarów? Może społeczeństwu przestało zależeć na bezwględnie najlepszej jakości słuchanej muzyki? Czy też po prostu korzystanie z płyt CD czy robienie zdjęć kopaktami analogowymi z przyzwoitej jakości filmem w środku zostało nam narzucone przez brak tańszych i gorszych jakościowo alternatyw? Zaprzestano przecież nagrywania kaset audio oraz VHS, a jedynym towarem na półkach pozostał ten lepszy.

Czy w przyszłości czeka nas zastąpienie lustrzanek, Blu-Ray oraz Apple Lossless produktami gorszymi, ale akceptowanymi przez większość? Wiem i przyznaję jedno, co prawda z bólem serca, ale iPhone’a mam zawsze w kieszeni.

Chcesz zwrócić mi na coś uwagę lub skomentować? Zapraszam na @morid1n lub na forum.

  • Pingback: Normalna tandeta « Myśli potargane()

  • Nie jestem profesjonalistom, jestem HDmaniakiem, audiofilem też nie jestem, chociaż nie wiele brakuje;) Tekst popieram w 100%. Powiniśmy jak najszybciej uświadomić społeczeństwo. Chociaż, jest z tym ciężko. Nie zgodzę się jedynie co do podawania za przykład Polskich kanałów HD bo one jakością nie grzeszą. HBO HD czy Canal+HD nie powinny używać takiego znaczka, bo jest to pomyłka i wprowadzanie ludzi w błąd. Wbrew pozorom najlepszą jakość ma TVP HD.
    Pozdrawiam

  • jm

    Pomijajac kilka bledow gramatycznych w tekscie, to ciekawi mnie bardzo jakie zdjecia robisz… moze link? (Nie ciekawi mnie az tak bardzo, zebym szukal po necie teraz…)
    Dla mnie, tak ogolnie rzecz biorac, porownujesz w sporej czesci zjawiska, ktorych nie ma co ze soba zestawiac. Jasna sprawa, racja, ze kiedys ludzie musieli sie wiecej natrudzic przy zdjeciu, ze ogolnie rzecz biorac to wszystko nie bylo az tak dostepne… itd itp, ale to akurat wiadomo nie od dzis ;). Po czesci wydaje mi sie, ze piszac taki tekst, stajesz w szeregu z tymi, co krzycza, ze fotografia zabija malarstwo! MP3 zabija muzyke! itd itp…
    A Terry Richardson? A Martin Parr? :)
    W moim oduczuciu jest nastepujaco: sprawa oczywista – wraz z wzrostem dostepnosci fotografii automatycznie rosnie ogromnie liczna “sierot” wizualnych, nie ma potrzeby tego stwierdzac, bo to jak odkrywac ponownie ameryke. Sprawa bardziej mnie martwiaca: stada posiadaczy lustrzanek cyfrowych i cholernie mylny wplyw sprzetu na swiadomosc jego posiadaczy… pomijam juz nawet wplyw zjawiska na branze zawodowa (bo bym mogl pisac koment parukrotnie dluzszy od Twojego posta na blogu).

  • Rafał

    To jest przejaw New Apple Way – czyli dostosowywania wymagań do oferowanego standardu, którego zaletą jest łatwość korzystania (i w zasadzie nic poza tym). Wieki temu flejmy na temat wyższości MacOS nad Windą i vice versa sprowadzały się czasem do stwierdzenia, że Macuserzy mają po prostu dwie lewe ręce i z windą sobie nie radzą. I kto wie, czy nie było w tym sporo racji. Jeśli komuś naprawdę wystarcza mp3, divx czy jego itunesowa odmiana, aparat w iphonie, kamera na kartę sd – to chyba faktycznie, jest coś na rzeczy. Coraz mniej w makowym świecie rozwiązań, które przekonywałyby, że to nadal sprzęt dla kretywnych profesjonalistów (przekonują mnie o tym zwłąszcza ostatnie decyzje o wywaleniu FW, Express Card etc.). Coraz więcej natomiast funkcji adresowanych jest do nastolatków i komputerowo upośledzonych emerytów. YouTube i Facebook stają się punktem odniesienia. Niestety.

  • @paweloko: zgadzam się, że kompresja spowodowana ceną transpondera jest niestety duża. TVP ma rzeczywiście najlepszą jakość. Pomimo tego materiały w chociażby C+ są nagrywane i odtwarzane w 80-100Mbps. Jako użytkownik Aster to w ogóle mam tragedię. ;-) Niemniej jednak mam subiektywne wrażenie, że NG HD który często oglądam jest jednak lepszy od 720p z iTS. Dodam tylko, że mój Denon ma sensowny skaler i w sumie materiał jest docelowo na TV w 1080p.

    @jm: dopóki nie będzie mnie stać na zatrudnienie Kingi czy kogoś innego do korekty to niestety będą się zdarzały – wiesz zapewne jak to jest z poprawianiem własnego tekstu – nie wszystko wychwycisz (pomijam moje nadzwyczajne zdolności do j. pol.).
    Nie uważam, aby fotografia zabijała malarstwo – są to dla mnie dwie zupełnie odmienne dziedziny, rządzące się podobnymi prawami, jednak końcowy efekt jest dla mnie czymś zupełnie innym. Nie mam pretensji, że mp3 zabija/zabije kiedyś CD – nawet jeśli to się stanie to pozostanie to zapewne jako zupełnie niszowa branża vide winyle. Jeśli pozycje będą dostępne w postaci np. Apple Lossless czy innych bezstratnych kompresji to nie widzę problemu dla siebie.
    Nawet nie chcę poruszać kwestii zawodowych w fotografii. O ile jeżeli ktoś ma odpowiedni warsztat to nie powinień martwić się o pracę, to rzeczywiście rynek zalany jest falą tanich ofert z równie tanią jakością. Mam nadzieję, że z czasem zostanie odsiane ziarno od plew i sytuacja się unormuje. Profesjonaliście (prawdziwi) powinni również zmodyfikować swoje usługi i wyjść naprzeciw potrzebom, zapewniając nowszą i lepszą technologię czy też co im przyjdzie do głowy aby zdobyć/utrzymać przy sobie klienta – nie wiem bo nie zarabiam na zdjęciach i szczerze mówiąc nie zamierzam tego robić. :) Fakt faktem, że młode pokolenia wprowadza zwariowane pomysły i swoje wizje – niektórym to nawet ciekawie wychodzi.
    Zgodzę się co do jednego – temat rzeka i jeśli poczynisz kiedyś wpis to podeślij linka. :)
    Moją galerię możesz znaleźć z prawej strony tego wpisu chociażby w linkach o “Fotografii”.

    @Rafał: zgodzę się z tym że społeczeństwo przez ostatnie kilka lat przeszło pewną ewolucję, szczególnie jeśli chodzi o wszelkie Twittery, Facebooki i tym podobne. Czytając czasami wpisy amerykanów w stylu “Yo boyz wazzup ma man! Spank ma gurl biatch!” – autentynk z Twittera wzięty – to łapię się za głowę do czego ten świat zmierza. Fakt, że Apple stara się pozostać trendy dostosowywując się do nowych “standardów” jednak wbrew pozorom można te wszystkie narzędzia wykorzystać w spokojny i dostojny sposób. Sam miałem kilka wpisów temu pretensje do adoptowania przez Apple chociażby formatu 16:9 który kojarzy mi się jednoznacznie z tanimi monitorami od Acera czy Iiyamy. Przeglądając nawet statystyki bloga pod kątem rozdzielczości to dalej pozostaje to niszą – znaczna większość ma ekran 16:10 chociaż pojawiło się już pierwszych 20-paru ludzi z iMakami 27″ (którzy mnie odwiedzili). Braki w FW i ExpressCard są też przejawem oszczędności oraz zwykłego rachunku – podejrzewam, że po prostu mało osób je wykorzystuje. Cierpi jak zwykle mniejszość. Temat ponownie na dłuższy wpis a poruszyliśmy zaledwie powierczhnię, ale może ktoś mnie znowu zainspiruje do poznęcania się nad nim. :)

  • Pingback: Ja tylko piszę! » Blog Archive » Wkurzyłam fotografów!()

  • iBartaz

    Pani Kinga poruszyła ciekawy temat i z zainteresowaniem przeczytłem artykuł, jak i odnoszące się do niego wpisy pod kilkoma blogami. Szczerze mówiąc mnie śmieszy trochę to święte oburzenie, napiętnowanie tandety i ubolewania nad wszechobecną degeneracją jakości. Fakt, jak coś się robi, to warto się starać, aby robić to jak najlepiej, trudno też nazwać wciskanie jednego (wirtualnego)przycisku na iPhonie, fotografią. Jednak jeśli się ogląda zdjęcia na jakiejś stronie internetowej, to czasem po pierwsze nie widać różnicy, czy zdjęcie jest strzelone telefonem, czy jakimś kompaktem; a po drugie sam fakt robienia zdjęcia wypasionym sprzętem nie gwarantuje super efektu. Owszem pstrykam zdjęcia iPhonem, i z wielu również jestem zadowolony. Używam też Nikona D40 i mimo, że to jedna z najbanalniejszych lustrzanek, to jakość i możliwości manewru w stosunku do iP. są wręcz nieporównywalne. Jednak nie zawsze go mam przy sobie, w przeciwieństwie do telefonu i w przypadku wyboru: zrobić fotkę relatywnie marnej jakości, a nie zrobić jej wcale, często wybieram to pierwsze.
    Rónież cały ten bezsensowny pod wieloma względami wyścig za ilością megapikseli, które da się wcisnąć w takie czy inne urządzenie, doprowadziło do tego, że krzywimy się na widok ziarna, braku ostrości, czy małego rozmiaru zdjęcia. Jest to w pewnym stopniu słuszne, bo warto się przyzwyczajać do dobrej jakości. Jednak w przypadku fotografii nie tylko walory techniczne decydują o wartości samego obrazu. Zamieszczając własne zdjęcia na digarcie, plfoto i innych stronkach, zaobserwowałem tą pogoń za jakością, obecną czasem bardziej w świadomości autora niż w samym zdjęciu. Osobiście nie lubię HDRów, normalnie rzygam nimi, szczególnie tymi podkolorowanymi, mdłymi landszaftami. Z kilkuset tego typu zdjęć, które widziałem, mógłbym na palcach obu rąk policzyć te, które naprawdę mi się spodobały. Zaobserwowałem też, że wiele osób “fotografujących” sprzętami na które mnie jeszcze nie prędko będzie stać, używa ich tak samo jak ja mojego aparatu w iPhonie, lub japoński turysta swojej małpki. Jadą ciągle na automacie i zachwycają się zajebistością swoich hiperwielkich jotpegów(bo nie wiedzą jak i po co włączyć RAW), pełnych poucinanych stóp, paluchów w objektywie, ostrości na nieistotnej części planu itd. itp. Po tych obserwacjach, bez większej żenady pstrykam swoim ajfonem i daje mi to dużą radochę, a czasem też niezłe efekty. Myślę, że o to chodziło twórcom iPhona (poza oczywistymi zyskami), żeby dawał radochę tym, którzy go używają.
    Pełno jest tandety w internecie, ale nie tylko z tego powodu, że pełno jest aparatów słabej jakości w komórkach, kompaktach, ale przez dostępność sprzętu fotograficznego wogóle.

  • Jak słusznie zauważyłeś – temat jest głębszy, bo dobry fotograf i iPhone’em zrobi ciekawe zdjęcie… Degeneracja jakości nie w sensie tego co oferuje sprzęt, ale tego co społeczeństwo akceptuje, jest jednak złym kierunkiem w pewnych dziedzinach. Szczególnie w muzyce. Płyta CD zripowana do iTunes w Apple Lossless jednak znacząco się różni od mp3 w 128kbps (a sam znam ludzi co słuchają znacznie gorszych jakościowo) …
    Wracając do matryc i pogoni za megapikselami – zapraszam do innych wpisów, np. “Ilość kontra jakość” itp.

  • iBartaz

    Zgadzam się, że społeczna akceptacja tandety jest czymś negatywnym, ale wyraziłem opinię w kontekscie fotografii, odnosząc się do tez, że pstrykanie telefonem jest be, a pstrykanie megalustrzanką jest cacy, bo w dużym uproszczeniu tak odebrałem ten wpis i całe to zamieszanie wokół artykułu z MJ. W dziedzinie muzyki, dylemat jest znacznie prostszy, faktycznie kupując utwór lepiej mieć go w dobraj jakości. Jakkolwiek sam nie jestem jakimś audiofilem i nie zauważam różnicy odtwarzając CD, lub skonwertowane w iTunes mp3, ale zdaję sobie sprawę, że jest mnóstwo ludzi, którzy wychwytują wszelkie niuanse i irytuje ich to, tymbardziej, że płaci się za to wcale niemałe pieniądze. Sam trochę kasy już w iTunes store zostawiłem.
    Co do innych postów, to z przyjemnością przeczytam. Dopiero niedawno trafiłem na Twojego bloga, i jeszcze nie zdążyłem zapoznać się z wszystkimi tematami, które mnie zainteresowały.

  • Witam,
    Trochę Panów ponosi ;)
    Mieszacie w rożnych tematach na różny sposób.

    Niektórych rzeczy nie da się porównać. Oczywiste jest, że ludzie zadowalają się tandetą – ale nie jest to znak tych czasów. Tak było, jest i będzie – każdy chyba pamięta gdy muzykę nagrywało się z radia na MC. Jakość była tego kiepska i ciągle przeszkadzały wcinki prezentera radiowego, który jakby nazłość ględził w połowie kawałka. A przecież wystarczyło iść do sklepu i kupić MC z logo Dolby Stereo. Dziś jest podobnie można, kupić CD ale ludzie ściągają mp3 bo są free.

    Fotografia jest czymś innym, całkiem innym. Wybór jakości sprzętu można przyrównać do gustu. Wiele ludzi ma wysrane na to czy nie wychodzi w poplamionych spodniach a ich aparat ma 14MPx (na matrycy jak główka szpilki). Dla nich po prostu nie ma różnicy, nie dostrzegają tego tak samo jak innych niechlujstw w różnych dziedzinach swojego życia.

    Nie jestem onanistą sprzętowym, eksperymentuje z różnymi formami fotografii, czasami efekty są niesamowite. Prowadzę własnego bloga o fotografii komórką, chce upowszechnić tą formą fotografii. Nie chce się tu kłócić ale różnice między kompaktami a aparatami w telefonach naprawdę się zacierają. Ktoś napisał, że pstrykanie z iPhona nie można nazwać fotografią. Nie ważne czym się fotografuje bo nie aparat robi zdjęcia, tylko człowiek co na nim stoi.

    Fotografować można wszystkim i wszystko. Kwestia tylko w jakim celu i dla kogo. Sesji zdjęciowej z iPhona do Vogue nikt nie kupi, tak samo jak zdjęć z meczu piłki nożnej do przeglądu sportowego. Ale w krakowskiej Pauzie takie zdjęcia już mają szansę zawisnąć…

    Kiedyś napisałem też coś takiego:
    http://www.komorkomaniak.pl/10430/zdjecia-z-omni-przyklady/

    Ostatni akapit z tego artykułu:
    http://www.komorkomaniak.pl/8825/telefon-z-aparatem-porady/

    Właśnie przeczytałem ten sporny felieton z mojego jabłuszka. Pani, która to napisała dla mnie zawsze będzie chodzić w poplamionych spodniach – ona nie widzi różnicy.

  • Jest późno więc odpowiem krótko. :-)

    Fotografia i muzyka owszem na niektórych poziomach są inne – jednak można je porównywać na wielu innych. Audio Feels czy jak im tak niby uprawiają muzykę, a dla mnie to jedynie odpowiednik starego Kasprzaka i wypranej w Franii kasecie, 10-krotnie już nadpisanej. Jeśli chodzi o potencjalną jakość (CD vs. MP3, DSLR/MF vs. najlepsze instrumenty muzyczne) to podtrzymuję, że są to tematy pokrewne dopóki ludzie rezygnują z jakości i akceptują tandetę z pewnych względów.

    Owszem można robić ciekawe eksperymenty aparatami w telefonach, jednak odbitki z tego nie zrobisz, bo 9×13 czy 10×15 ciężko nazwać odbitką … A z porządnego kompaktu można już naprawdę niezłe cuda zdziałać.

    Tutaj masz porównanie Canona G10 ze średnim formatem:
    http://www.luminous-landscape.com/reviews/kidding.shtml

    Niestety nie znam krakowskiej Pauzy, ale zapewne nie wieszają tam odbitek A3?

    A’propos obiektywów – nie oszukujmy się, to że jest logo Zeissa czy innego to nie znaczy, że jest on cokolwiek warty. Dalej będzie plastikowy i logo powędrowało tam wyłącznie ze względu na marketing. W mojej kamerze Sony jest obiektyw CZ – nie ma on absolutnie nic wspólnego z CZ Makro-Planarem. Ani pod względem jakości, ani żadnym innym. Komórki tym bardziej.

  • Pingback: Format RAW w telefonach()

  • Pingback: Aparat w iPhone 4 — pierwsze wrażenia (zdjęcia) | Makowe ABC()

  • Temat ciągle ewoluuje…
    Widziałeś fotki z iPhona 4? Rewulucja w iPhonach…
    Ktoś tu pisał, że zdjęcia z iPhona to nie fotografia.

    Kreuje się nowy nurt w fotografii – iphonografia: http://iphono-graphy.blogspot.com/

  • Owszem widziałem, nawet przygotowuję wpis pod tym kątem … :-)

  • Pingback: Zdjęcia robię iPhone 4 [konkurs] | blog.moridin.pl()

  • Pingback: Popularność iPhonografii & moje aplikacje do obróbki zdjęć | blog.moridin.pl()

  • Że też nie znałem tego wcześniej. Bardzo dobry tekst, szkoda, że teraz już takich nie piszesz.

  • Brak tematów/pomysłów. :-/

  • Pingback: Samsung Galaxy S III | Makowe ABC()