Jeśli chcecie mnie wesprzeć to zapraszam do kupna mojego poradnika "Jakim jesteś Makiem?".

Mały krok dla ludzkości – FitBit One →

· Wojtek Pietrusiewicz · 16 komentarzy

Bartek Buzuk:

Gdy jakiś czas temu Wojtek linkował na swojej stronie do artykułu o FitBit, w pierwszym odruchu pominąłem ten wpis, uważając go za stratę czasu. W przyrodzie jednak nic nie ginie i po paru dniach postanowiłem sprawdzić, co ciekawego można napisać o krokomierzu. Recenzja była na tyle dobrze napisana, że zapaliła mi w głowię lampkę z napisem “Chcę to!”. Przypomniały mi się lata szczenięce, gdy posiadałem urządzenie liczące kroki, które z wyglądu przypominało zegarek, nosiło się je jak zegarek, i żeby rejestrowało kroki, należało zdrowo machać ręką przy chodzeniu. Z boku wyglądałem pewnie jak urzędnik Ministerstwa Głupich Kroków. Wracając jednak do FitBit’a, to ziarno zasiane zostało na tyle mocno, że gdy zobaczyłem, iż jest dostępny na angielskim Amazonie, postanowiłem zaryzykować i drogą kupna stać się posiadaczem modelu One.

Bardzo się cieszę, że Bartek opisał swoje wrażenia z FitBit One, ponieważ wygląda to obecnie na najbardziej obiecujący kroko-życiomierzy na rynku – tym bardziej, że zrobił to za moją namową. Alternatywą jest naturalnie Jawbone Up 2, o którym pisałem niedawno, ale po rozważeniu za i przeciw, oraz po przeczytaniu wpisu Bartka, stawiam swoje żetony na FitBit. Muszę jednak przyznać, że forma bransoletki, której nawet nie zdejmuję pod prysznic, znacznie bardziej do mnie przemawia. Jest co prawda jeszcze MisFit Shine, ale mam wątpliwości do urządzenia z tak maleńkiej firmy. Poza tym nie podoba mi się fakt, że będę kilka razy dziennie musiał kłaść metalowy przedmiot na szklanym ekranie swojego telefonu – brak prawdziwie bezprzewodowej synchronizacji to jednak istotna cecha. Tego typu urządzenie dla mnie musi być niewidoczne i bezobsługowe – chcę móc po prostu wyciągnąć telefon i zobaczyć ile zrobiłem kroków lub ile godzin spałem, zamiast wykonywać bezsensowne czynności. Pomimo tego, nadal kusi mnie Jawbone Up, więc prawdopodobnie jeszcze kilkukrotnie zmienię zdanie zanim dojdzie do samego zakupu.

Chcesz zwrócić mi na coś uwagę lub skomentować? Zapraszam na @morid1n lub na forum.

  • Buzuk

    Dodatkowym plusem, dla mnie przynajmniej, jest to że nie w przypadku FitBit nie muszę synchronizować żeby sprawdzić dotychczasowy mój dzienny “przebieg”. Naciskam guzik i mam dane na wyświetlaczu. Poza tym miło się czuję gdy przy podnoszeniu FitBita on wita Cię jakimś tekstem w stylu “Move on” itp. Mała rzecz a cieszy ;)

  • Fakt, że Jawbone nie przekazuje praktycznie żadnego info.

  • A jak się to ma do Nike Fuel?

  • Maciek

    Poniewaz juz mam za soba te dylematy na temat Nike Fuel band , FitBita, Jaw bone …

    dlatego proponuje spojrzec jeszcze na

    http://www.motorola.com/us/consumers/8GB-or-16GB-MOTOACTV/79070,en_US,pd.html

  • Pat Radomski

    Jawbone a FitBit – to, to samo tyle, że w innej obudowie, tak?

  • Buzuk

    To już nie to samo. Ale jak już to bym wolał to: http://sites.garmin.com/fenix/#begin
    ;)

  • A może nowość której jeszcze nie ma. Lark.com
    Kilka wersji, ale zapowiada się bardzo przyjemnie.

  • Maciek

    No to juz przegiecie w druga strone – to bardziej GPS niz asystent do pomiaru aktywnosci fizycznej.

    Wydaje mi sie ze Motorola jest idealnie po srodku (gdyby nie kiepska bateria). Bo typowe pedometry sa juz wbudowane w najtansze najmniejsze ipody i mozna je nosic caly dzien w kieszeni. Maja wbudowane Nike+ na stale od Apple.

    Z tego co czytalem Nike Fuel, podobnie jak Jaw bone ma problemy z jakoscia i duzo ludzi reklamuje.

    Do tego ludzie zauwazaja ze wszystkie te zabawki oparte tylko na akcelerometrze sa strasznie niedokladne w porownaniu z tymi ktore sa wspierane GPSem.

    Na razie biegam z Nike GPS i pomijajac to ze nie jest to rozwiazanie ‘na caly dzien’ to jest super !

  • Buzuk

    Właśnie cały patent polega na tym, że to zarówno GPS jak i asystent (z dodatkowymi gadżetami kompatybilnymi z ANT+). I w dodatku, oczywiście mocno subiektywnie, świetnie wygląda.

    Tak jak pisałem w tekście oczywiście, że urządzenia oparte na akcelerometrze są obarczone błędem ale też nie ma co od nich wymagać, by były super dokładnymi maszynami do budowania kondycji. One po prostu mają zapewnić, przez element grywalizacji, dodatkową motywację. Jeśli dzięki temu jestem w stanie przejść więcej albo zacząć zwracać większą uwagę np. na to co jem to dla mnie bomba i takie urządzenie spełnia swoją funkcję. A to, że mi pokaże 6000 kroków a nie 6100 to już mało istotne. Jak się ktoś wkręci to na poważniejsze urządzenia przyjdzie czas. Np. do roweru mam Garmina Edge 500 jako urządzenie, powiedzmy, bardziej specjalistyczne ;)

  • Marcin Dmochowski

    Urządzenie świetne do śledzenia aktywności czy analiz snu. Ale dieta? Dopóki ktoś nie wyprodukuje sensorów które same rozpoznają co jem, to niestety szkoda mi czasu na opisywanie każdego posiłku, wraz z wyliczaniem kalorii…

  • Buzuk

    Jest aplikacja na ajfona (możliwe, że i na Androida też), która wylicza kalorie na podstawie zdjęcia posiłku. Niestety chyba niedostępna poza USA więc nie sprawdziłem :)

  • Marcin Dmochowski

    Hmm, ciekawe, ale jak to działa?

  • Maciek

    Mobilizacje popieram w 100% :) Wlasnie dlatego biegam z Nike+ bo pozwala mi porownywac sie ze znajomymi i mamy ciagla rywalizacje. A niedokladnosci, ktore wspomnialem to wielki problem przy tej rywalizacji poniewaz ta sama trasa przebiegnieta razem wg GPSu ma 5.5km a pedometru (niby wykalibrowanego z GPSem na poczatku) 4km. To ponad 20% roznicy co psuje rywalizacje i porownania …
    Do tego wspomniany tu feedback – komunikaty itp. W przypadku nike+ na iphona czy wbudowanego w ipoda sa genialne. Glosowe powitania, powiadomienia o postepach, osiagniete cele, mobilizacja – wszystko glosem :)

  • Buzuk

    Pewnie tylko, moim zdaniem, to nadal są urządzenia o różnym zastosowaniu i innego kalibru. FitBit i pochodne jest bardziej nastawiony na to by zachęcić “casuali”. Jak się wkręcą w bycie “fit” to potem sprawią sobie coś dedykowanego pod bardziej sportowe wyczyny. Do codzienności takie urządzenia jak FitBit, moim zdaniem, są świetne. Zwłaszcza, że przez brak GPSu można się obejść bez częstego ładowania, co też jest plusem bo rozładowane urządzenie w trakcie “zabawy” skutecznie psuje radość z użytkowania ;)

  • Pingback: Kolejna recenzja Jawbone Up – mam już mętlik w głowie | Makowe ABC()

  • Pingback: Withings Fitness Tracker oraz Smart Body Analyzer nie z tego świata | Makowe ABC()