Jeśli chcecie mnie wesprzeć to zapraszam do kupna mojego poradnika "Jakim jesteś Makiem?".

RAW i konwertery

· Wojtek Pietrusiewicz · 6 komentarzy

Wczoraj ukazały się moje kolejne dwa artykuły w Moim Jabłuszku nr 10/2009 – zapraszam serdecznie do zaprenumerowania newslettera, aby być powiadamianym na maila, gdy pojawiają się kolejne numery. Spamu nie rozsyłają, więc nie ma czym się martwić.

Oddaję głos Naczelnemu:

Witam,

Z ogromną przyjemnością przedstawiamy Wam najnowszy numer naszego magazynu, a w nim niesamowita atrakcja – wywiad z samym Stevem Wozniakiem, legendarnym współtwórcą Apple. Nasza redakcja patronowała kongresowi Netii „Biznes to Rozmowy”, którego gościem specjalnym był właśnie Steve Wozniak. Mieliśmy możliwość obejrzenia go podczas kongresu gdy rozmawiał z Romanem Młodkowskim z TVNCNBC. Dzień po kongresie Steve zaprosił nas na rozmowę. W zupełnie innych warunkach, na zupełnym luzie, mieliśmy okazję porozmawiać ze Stevem m.in. o życiu, Apple I, muzyce, iPhonie, grach.

W najnowszym numerze postanowiliśmy wziąć na tapetę kwestie fotograficzne. Pokazujemy Wam różnice pomiędzy Aperture i Lightroomem, geotagowanie zdjęć, rozwiązania Nikona, przedstawiamy Wam przydatne programy na Maki oraz iPhone’a, który jak wiadomo, jest drugim najpopularniejszym aparatem fotograficznym w serwisie Flikr. Jako jedni z pierwszych na świecie mieliśmy okazję przetestowania najnowszego programu Adobe Photoshop Elements 8.

Wspomniałem wcześniej o kongresie „Biznes to Rozmowy” – w środku będziecie mogli zobaczyć naszą relację z imprezy.

W tym numerze ze sprzętu mamy dla Was, oprócz rozwiązań Nikona, głośniki Logitech PureFi oraz pokrowce na iPhone’a.

Kolejnym ciekawym gościem nowego Mojego Jabłuszka jest Artur Rojek, frontman zespołu Myslovitz.

Tradycyjnie, nie obejdzie się również bez stałych działów i konkursów. W tym numerze do wygrania mamy dla Was GPS Data Logger AMOD AGL3080, obudowę ochronną na aluminiowego MacBooka/MacBooka Pro 13″ firmy Macally oraz książkę „Planeta Google”, której polskiemu wydaniu patronujemy – tak, że jak zwykle jest o co walczyć!

Pozwoliłem sobie jeden z tematów skopiować na bloga, ze względu na spójność z ostatnio poruszanymi wątkami.

RAW i konwetery

Lustrzanki oraz inne lepsze aparaty w innych segmentach mają możliwość zapisu danych w formacie RAW, czyli jest to surowy obraz tego co w danym momencie widzi matryca, obraz nieprzetworzony – odpowiednik negatywu z aparatów analogowych. Do przetworzenia tych plików służą konwertery RAW, które zastępują dzisiaj pracowników punktów wywołujących filmy. Rynek jest bardzo bogaty w przeróżne propozycje na różne platformy, jednak najbardziej dominujące są propozycje producentów aparatów typu Canon Digital Photo Professional, Nikon Capture NX i niezależnych takie jak Adobe Camera RAW (ACR), Aperture czy Capture One Pro. Istnieje w każdym razie spora konkurencja z czego jedne radzą sobie lepiej, a inne już niekoniecznie. Osobiście uważam że program należy sobie dobrać do własnego stylu, sposobu pracy oraz przede wszystkim dla własnej wygody, gdyż zbliżone wyniki uzyskamy każdym z nich.

Pliki RAW zapisywane są w 12 bitach, a niektóre aparaty pozwalają nawet na 14 (16 w średnim formacie). Oferuje to znacznie większy zakres płynności przy przejściach tonalnych niż 8 bitowe JPGi. Ponadto, często można uratować przepalone lub niedoświetlone zdjęcie podczas gdy z JPGiem już nic nie zrobimy – RAW zawiera po prostu więcej informacji. Najwiekszą zaletą tych ostatnich jest chyba możliwość prostego ustawienia balansu bieli jednym suwakiem – czynność skazana niemalże na niepowodzenie przy ograniczonych JPG. Należy pamiętać, że o ile JPGi wypruwane przez algorytmy aparatu mają pewne zmiany (zależne od ustawień czy profili w nim) takie jakie zwiększoną saturację kolorów czy poprawiony kontrast, to RAWy są neutralne – tak jakbyśmy robili zdjęcia z wszystkimi ustawieniami w pozycji zero. Istotnym będzie późniejsze wyostrzenie tych zdjęć, gdyż z pewnych względów pliki są miękkie – głównie chodzi o zachowanie jak najlepszej jakości zdjęcia oraz szczegółów bez tworzenia się tak zwanych artefaktów.

Zaletą JPGów jest niewątpliwie natychmiastowa gotowość pliku końcowego do wykorzystania jak sobie tego życzymy podczas gdy z każdym plikiem RAW musimy chwilę się pobawić. Każdy musi sam zdecydować czy warto, ale czy nie lepiej samemu dopieścić zdjęcie niż zostawić to ograniczonemu umysłowi naszego aparatu?

Pragnę również zwrócić uwagę, że pliki RAW mają różne rozszerzenia zależnie od producenta aparatu – Canon korzysta z CRW oraz CR2, Nikon ma swoje NEF, a Sony korzysta ze skrótu ARW. Nie ma to znacznia żadnego, poza tym że każdy plik jest inaczej zapisany – nie są to ogólnie przyjęte standardy. Adobe od paru lat promuje otwarty standard DNG (Digital Negative) i próbuje przekonać wielkich graczy na skorzystaniu z niego, jednak poza Leicą i jeszcze jedną marką w średnim formacie nikt się na niego nie przesiadł. Nie polecam korzystania z niego, ponieważ o ile trudno sobie wyobrazić upadek Canona czy Nikona, to prędzej przewiduję upadek DNG jeśli nie zostanie on przyjęty przez większą ilość firm.

Adobe Camera RAW, a Photoshop i Lightroom

ACR jest modułem od Adobe, który może pracować niezależnie lub współpracować z obiema wyżej wymienionymi aplikacjami. Gdzie PS jest mocno nastawiony na grafikę oraz retusz to Lightroom (LR) jest naszą prywatną biblioteką zdjęć oraz ciemnią do ich wywoływania. Zestaw narzędzi podstawowych jest taki sam we wszystkich wersjach jednak LR oferuje kilka dodatkowych przydatnych możliwości oraz wygodę pracy.

Lightroom – moduły i ich widok

LR 01 - Library Module

LR podzielony jest na kilka modułów, z których najistotniejszymi będą dla nas Library oraz Develop. Służą one do przeglądania/katalogowania zdjęć oraz ich obróbki odpowiednio. Biblioteka ma ograniczone możliwości edycyjne, jednak możemy tam stosować tzw. presety o których później. Przełączanie się między modułami skutkuje przede wszystkim zmianą palet narzędzi na bocznych paskach – wygląd samego programu pozostaje taki sam.

Lightroom – rozkład narzędzi

Rozkład LR jest bardzo prosty – po bokach mamy dwa pionowe paski narzędziowe oraz jeden poziomy na dole w którym widzimy zawartość zdjęciową aktualnie wybranego folderu. Zmieniają się one zależnie od modułu w jakim się znajdujemy.

Lightroom – proponowany sposób katalogowania zdjęć

LR 02 - Import

Osobiście lubię mieć porządek w katalogach na dysku, żeby w razie czego szybko mieć dostęp do potrzebnych plików z poziomu Findera. Lightroom znacznie nam ułatwia ich sortowanie podczas importowania dzięki informacjom zawartym w EXIF każdego zdjęcia (metadane zwierające takie informacje jak data i czas wykonania zdjęcia, model aparatu, itp.). Proponuję założenie sobie folderu o nazwie np. Fotografia na naszym dysku (~/Zdjęcia/Fotografia/). Teraz wystarczy w LR ustawić ten folder jako wybrany do zapisu importowanych zdjęć (z karty czy aparatu). Możliwości mamy kilka, jednak moim ulubionym jest opcja „By date: 2009/2009-09-24” – zaowocuje to hierarchią ~/Zdjęcia/Fotografia/2009/2009-09-24. Pozwala to nam na dzielenie zdjęć najpierw na lata, a następnym podkatalogiem będzie już data. Osobom dużo fotografującym bliższe mogą być dodatkowe podkatalogi z danym miesiącem – możliwości konfiguracyjne są ogromne.

LR 02 - Import - by dateWskazówka: po zakończonym importcie można kliknąć prawym (Ctrl+klik) i funkcją Rename dodać opis do katalogu, np. 2009-09-09 – Impreza u Cioci Stasi – gwarantuje to nam dalej poprawne sortowanie oraz wiemy gdzie byliśmy w danym dniu.

Lightroom – importowanie zdjęć

LR 02 - Import - copy or movePo podłączeniu aparatu lub karty pamięci do komputera, Lightroom powinien otworzyć okno z pytaniem o import – jeśli tego nie zrobi to w lewym dolnym rogu modułu Library znajduje się duży odpowiednio opisany przycisk. Następnie musimy wybrać w File Handling:

  • Add photos to catalog without moving – dodaje zdjęcia do katalogu LR i pozostawia je w obecnym miejscu (nie zalecane)
  • Copy photos to a new location and add to catalog – dodaje zdjęcia oraz kopiuje je do wybranego folderu wraz z zachowaniem wybranej struktury, którą wybieramy w kolejnym polu
  • Move photos to a new location and add to catalog – to samo co powyżej, tylko przenosi je zamiast kopiować
  • Copy photos as DNG and add to catalog – DNG to standard RAW promowany przez Adobe, ten tryb konwertuje nasze RAW do DNG i kopiuje w wybrane miejsce  – nie polecam go, bo nigdy nie wiadomo czy się finalnie przyjmie na rynku czy nie
  • W Copy to wybieramy katalog w których chcemy aby LR tworzył nam strukturę importowanych plików.
  • W Organize podajemy format struktury katalogów w wybranym wcześniej miejscu docelowym.
  • Opcja Don’t re-import suspected duplicates powoduje pominięcie plików wcześniej zaimportowanych.

Następnie pozostaje nam wybrać zdjęcia z podglądu z prawej strony okna i kliknąć w Import.

Lightroom – moduł Develop

W tym module przeprowadza się wszystkie zmiany na plikach RAW oraz wywołuje się je (funkcja Export) do interesującego nas formatu (zazwyczaj JPG/TIFF). Najważniejszymi narzędziami z lewej strony ekranu będą Presets, gdzie LR dostarcza nam kilka przykładowych gotowców (mam wyłączone) oraz nasze własne – z czasem jak już poznacie swoje przyzwyczajenia przy obróbce stworzycie swoje, np. do wyostrzania lub podbijania kolorów, itp.

Prawa strona gości wszystkie najważniejsze zakładki do edycji RAW – Histogram, Basic, Tone Curve i Detail oraz inne do jeszcze większych zmian. Omówię je bliżej na konkretnym przykładzie.

LR06-Before

Przykładem niech będzie powyższe zdjęcie zamku Książ zrobione kilka dni temu. Widać, że niebo jest prawidłowo naświetlone, sam zamek również, ale las już jest trochę za ciemny. Niebo również zostało wyprane z kolorów z powodu zupełnie neutralnego profilu LR, także lekko je podbijemy.

LR 08 - Change History

Najpierw zdecydowałem się na doprowadzenie lasu do porządku (i jak widać w historii zmian, troszkę eksperymentowałem), więc podniosłem ekspozycję finalnie o 0.33 EV – większa wartość przepaliłaby jasne rejony zdjęcia. Następnie zdecydowałem się na skorzystanie z funkcji Fill Light, która rozjaśnia ciemniejsze rejony na całym zdjęciu (+25). Kontrast z tego powodu lekko zmalał także podniosłem go do wartości +40 i przeniosłem swoją uwagę na krzywą, która odpowiada za cztery kategorie tonów – bardzo jasne, jasne, ciemne oraz cienie. Nie będę tłumaczył tutaj możliwości ani zależności krzywej, bo to temat na książkę, ale poprzez Highlight Tones rozjaśniłem lekko niebo, Lights oraz Darks obniżyłem o 11 i 12 punktów odpowiednio, aby ściemnić lekko całość jaśniejszych i ciemniejszych partii, a na koniec rozjaśniłem same cienie … Można obejść się bez modyfikacji krzywej, szczególnie jeśli nie wiecie co robicie, na zmianach tylko w panelu Basic, ale czasami te subtelne zmiany robią dużą różnicę. Na koniec wyostrzyłem zdjęcie, podniosłem saturację koloru niebieskiego (nieba w tym wypadku) o kolejne +29 i dodałem filtr (tak po prawdzie to tylko dla celów tego artykułu), który spowodował łagodne ściemnianie się nieba od horyzontu w kierunku górnym – ponownie temat na książkę. Powiem krótko, że gradienty w Lightroomie są odpowiednikiem filtrów zakładanych na obiektyw (w wielkim skrócie) i z dużą wprawą można z nimi tworzyć niesamowite efekty.

LR06-After

Lightroom – eksportowanie obrobionych RAW

Istotnym elementem obróbki jest fakt, że nie dokonujemy żadnych fizycznych zmian w samym pliku – LR czy inne konwertery tworzą tzw. warstwy „nad” zdjęciem, które na nie oddziałują, – zawsze możemy wrócić do oryginału, który pozostaje w nienaruszonym stanie. Po zakończeniu edycji plików RAW, należy je wyeksportować do formatu w jakim będą dla nas użyteczne – typowo JPG. W menu wybieramy File -> Export i otworzy nam się okno dialogowe z paroma istotnymi opcjami – możemy zaznaczyć oczywiście kilka zdjęć do eksportu lub robić to pojedynczo – do wyboru. Pominę szczegółową analizę, a skupię się na najważniejszych punktach:

W Export To ustawiamy miejsce do którego chcemy zapisać JPGa – osobiście zapisuję go w tym samym katalogu co RAWy, aby łatwo można było je znaleźć. Opcja Put in subfolder jest niezwykle pomocna – tworzy nam podkatalog np. ../2009/2009-09-24 – Imieniny Cioci Stasi/Obrobione/ i tam umieszcza gotowe zdjęcia.

Kolejną ciekawostką jest File Naming – możemy sobie wygenerować własne nazwy plików i niemalże całkowitą inną kombinację – korzystam z Filename inaczej ciężko później połapać się który JPG należy do którego RAW.

W File Settings z kolei wybieramy typ docelowego pliku – zalecam pozostawienie 100% jakości (odpowiednik level 12 w Photoshopie), aby nie tracić na jakości. Typowo powinniśmy raczej korzystać z sRGB, chyba że wiecie co robicie, macie kolorymetr do monitora i wiecie jak się tworzy profile do niego.

Image sizing pozwala nam na zmniejszenie rozmiarów docelowego pliku – sam tworzę zawsze kilka kopii danego RAW. W pełnej rozdzielczości trafia do iPhoto, a druga mniejsza o długim boku ośmiuset pikseli do galerii internetowej. Nie zaznaczenie tej opcji daje obrazek w pełnej rozdzielczości.

Jeśli nie skorzystaliście z wyostrzania podczas obróbki, możecie to zrobić dodatkowo tutaj – LR wyostrza nam automatycznie zdjęcie bez naszej kontroli do predefiniowanych celów takich jak ekran (monitor) czy na przykład wydruk na papierze błyszczącym czy matowym – każde ustawienie ma oczywiście różne poziomy wyostrzania.

Lightroom – pozostałe

LR posiada jeszcze moduły do tworzenia pokazu slajdów, drukowania naszych prac na drukarce oraz tworzenia galerii internetowych wraz z wygenerowaniem wszystkich potrzebnych plików HTML oraz miniaturkami. Nie korzystam z nich kompletnie – do pokazu slajdów wykorzystuję iPhoto, nie drukuję zdjęć w domu, a galerie tworzone są mało Makowe, zarówno w wyglądzie, funkcjonalności jak i całym podejściu do tematu.

Epilog

Mój workflow nie jest może do końca przemyślanym pod względem wygody procesem, ale przede wszystkim działa dla mnie i mam pełną kontrolę nad każdym stadium rozwoju zdjęcia. Każdy powinien przemyśleć swoje własne potrzeby i dostosować do nich odpowiednie narzędzia – niektórym w zupełności wystarczą podstawowe możliwości iPhoto, a innym chcącym wycisnąć ostatnie piksele z matrycy pozostaje wydłużenie korzystanie z konwerterów. Z grubsza mniejsze znaczenie też ma sam produkt jaki wybierzemy, ważne jest aby odpowiadał on naszym potrzebom i ułatwiał cały proces zamiast go utrudniać jak chociażby Canon Digital Photo Professional – wyobraźcie sobie irytację wywoływaną przez słynny niebieski ekran i pomnóżcie to przez ilość ziarenek piasku nad Bałtykiem.

Jako, że interesuje mnie geotagowanie zdjęć, czyli dopisywanie do nich współrzędnych geograficznych w których były zrobione (fajnie będzie za kilka lat prześledzić na mapie gdzie się było i jak to miejsce wygląda) to moja procedura nieco się wydłuża. Pomimo, że istnieje plugin do LR umożliwiający geotagowanie, ma pewne braki, które są dla mnie nie do przyjęcia.

Mój workflow natomiast przedstawia się następująco:

Kopiuję zdjęcia z karty CompactFlash oraz plik ze współrzędnymi GPS na pulpit i następnie odpowiednim programem zostają dopisane wartości do samych plików RAW. Następnie Lightroom importuje (przenosi) pliki do swojej struktury katalogów z pulpitu, które obrabiam zgodnie z potrzebami (oraz odrzucam niepotrzebne ujęcia). Wyselekcjonowaną partię zdjęć eksportuję do JPG w najwyższej rozdzielczości (a wybrane do galerii WWW w niższej) i importuje je do iPhoto, które służy mi jak narzędzie do katalogowania zdjęć (Twarze, Miejsca, itp.) oraz wysyłania ich na FaceBook czy Flickr. Niestety obróbka RAWów w iPhoto to dla mnie totalna porażka, ale pozostała funkcjonalność jest idealna – łącznie z wyświetlaniem pokazu slajdów na plaźmie.

Mój imiennik korzystający na co dzień z Aperture stwierdził, że jestem nienormalny. Pieszczotliwie. Mam nadzieję. Nie ukrywam, że patrząc z boku to mam wyjątkowo Windowsowe podejście do tematu, ale zapewnia mi to pełną kontrolę nad wyostrzaniem zdjęć w każdej rozdzielczości oraz wiem dokładnie gdzie te zdjęcia się znajdują. Finalnie posiadam kilka kopii tego samego pliku, różniącego się w nazwie jedynie dodawaną przeze mnie literką z przodu – ‘x’ dla wydruków papierowych, ‘xx’ dla internetu w pełnej rozdzielczości, ‘n’ w niskiej, i tak dalej … Może i jestem nienormalny, ale jest to proces który dla mnie po prostu działa i zapewnia szybki dostęp do plików przygotowanych pod różne media. Tak jak już wspominałem – polecam każdemu eksperymentowanie i stworzenie własnego workflow w którym będziecie czuli się dobrze. Najbardziej Makowy pozostanie chyba Aperture …

Chcesz zwrócić mi na coś uwagę lub skomentować? Zapraszam na @morid1n lub na forum.

  • Bechlegor

    Oczywiście RAW daje o wiele większe możliwości obróbki niż JPG, ale pisanie że nie da się zmienić balansu bieli albo że nie da się uratować przepalonego lub niedoświetlonego zdjęcia w tym formacie, to moim zdaniem lekka przesada. Bardzo często można się spotkać z podobnymi opiniami w sieci i tak do końca nie wiem skąd takie przeświadczenie. Bo doświadczenie pokazuje, że nawet z JPGiem da się robić takie rzeczy i nierzadko z niezłym skutkiem.

  • Bechlegor: przepal zdjęcie celowo (albo niedoświetl) i zobacz co możesz odzyskać z jednego vs. to samo w JPG – różnica jest kolosalna.

  • Bechlegor

    Nie wiem, czy przeczytałeś i zrozumiałeś mój komentarz. Zacytuję samego siebie: „Oczywiście RAW daje o wiele większe możliwości obróbki niż JPG” – więc Twój komentarz mnie trochę zdziwił, bo napisałeś coś podobnego jak ja, tylko trochę innymi słowami :). Z Twojego artykułu możnaby wysnuć wniosek, że niezależnie od przypadku z JPGa nie da się nic wyciągnąć i poprawić. Jednak moim zdaniem w większości przypadków się da (na pewno nie w tak dużym stopniu jak w RAW, o czym pisałem w pierwszym komentarzu, ale jednak). Zwykle robiąc zdjęcia nie staramy się ich przecież celowo przepalić i niedoświetlić, ale nawet takie zdjęcia udaje się często uratować.

  • Zrozumiałem Cię. :) Nie napisałem, że z JPG nic nie można zrobić, tylko że różnica między tym co można na zrobić na jednym i drugim jest kolosalna. Na tyle duża, że poza sportem to nie warto ich nawet robić. (IMO)

  • Bechlegor

    Pewnie dużo zależy od własnego podejścia do tematu i wielu różnych czynników, w tym własnego (IMO) zdania. Przyznam, że sam uprawiam głównie sport i na własne potrzeby jest to raczej wystarczające ;). Oczywiście robiłem nie raz w formacie RAW i naprawdę nie widziałem kolosalnej różnicy (ale to subiektywne odczucie, ktoś bardziej doświadczony może by zobaczył), więc po co przepłacać (kolejne MB zajętego miejsca na dysku ;)). Myślę, że dużo też zależy od tego jak bardzo ingerujemy w zdjęcie po jego zrobieniu (w obróbkę), jak dobry jest materiał wejściowy, no i jakie jest jego przeznaczenie. Ale oczywiście szanuje Twoje zdanie w tym temacie i innych „purystów RAWowych” :).
    A tak poza tym ciekawy artykuł :).

  • Każdy musi sam ocenić możliwości RAW i dostosować cały proces (lub jego brak) dla siebie. Wierzę jednak na podstawie własnych doświadczeń jak i wielu wielu lepszych ode mnie, że z RAW można po prostu wyciągnąć plik o znacznie lepszej jakości. W końcu procesorem obrabiającym zdjęcie wtedy jest nasz komputer który ma lepsze algorytmy (zależnie od konwertera RAW) oraz moc obliczeniową niż aparat. Sam JPG jednak przy umiejętnym zastosowaniu oraz przede wszystkim, prawidłowym naświetleniu, jest znacznie szybszy i wygodniejszy, ale pozostawiający mniejsze możliwości na koniec. Ponadto przy obróbce JPGów tracimy więcej na jakości…