Jeśli chcecie mnie wesprzeć to zapraszam do kupna mojego poradnika "Jakim jesteś Makiem?".

Zróżnicowanie — nie ma to jak dobry PR Google’a

· Wojtek Pietrusiewicz · 4 komentarze

Podczas CES, Eric Schmidt, poruszał kwestie fragmentacji w Androidzie. Ktoś w dziale PR zdecydował, że czas to słowo obrócić w coś pozytywnego, tak więc zostało ono zamienione na “zróżnicowany.” Tak. Android jest “zróżnicowany.” Brzmi to pozytywnie, podczas gry fragmentacja jest słowem o negatywnym brzmieniu. Przynajmniej w teorii. Eric argumentował, że “zróżnicowanie” oznacza, że ludzie mają wybór, a producenci telefonów tym samym przekonują do siebie użytkowników różnymi wersjami Androida, mniej lub bardziej zmodyfikowanymi oraz dopracowanymi. Problem w tym jest jednak taki, że część producentów uaktualni swoje nakładki do nowszych wersji, które zaoferuje swoim klientom. Inni z kolei tego nie zrobią. Co ma zrobić Kowalski, który dopiero co podpisał dwuletni kontrakt na swojego wymarzonego Galaxy S II za złotówkę i nagle dowie się za parę miesięcy, że jego telefon nie będzie wspierał Androida 5? Pozostaje mu rootowanie … na które nie ma czasu.

Nie mam nic przeciwko nakładaniu skórek przez producentów typu HTC czy Samsung. One rzeczywiście mogą zróżnicować produkt. Całość dzisiaj jednak wygląda tak jak komputery sprzed paru lat. Można było kupić Sony Vaio wyposażonego w XP, ale nie miał driverów dla Visty. Do tego miał oczywiście 2GB zainstalowanych fabrycznie śmieci, których nie dało się usunąć w żaden sposób1. Jeśli jednak ktoś chciał zainstalować nowszy OS, to kończyło się to brakiem wsparcia dla wyższych rozdzielczości matrycy i wbudowanej w nią kamery. Dodatkowe przyciski multimedialne oczywiście też nie działały w żaden sposób. Lenovo/IBM zresztą też miał podobny okres w swojej historii. Wracając jednak do tematu skórek, modyfikacji i zróżnicowania — to wszystko brzmi pięknie i ładnie dopóki producenci uaktualniają system operacyjny do najnowszej wersji tak długo jak sprzęt go będzie wspierał … i nie mam tutaj na myśli bullshitu jakiego się słyszy, że “nakładka jest tak zasobożerna, że nie da się jej uruchomić na starym sprzęcie.” To dajcie możliwość bezproblemowego wgrania czystego Androida, skoro jest wspierany!!

Nastąpi w końcu moment, że klienci zrozumieją, że producenci robią ich w balona, wymuszając wydawanie pieniędzy co dwa lata na nowsze modele, sztucznie hamując rozwój tych starszych. Nastąpi moment, w którym chcąc mieć najnowszy OS będą musieli decydować się na serię Nexus lub nauczyć się rootować. Albo po prostu przesiąść się do konkurencyjnego iOS lub WP7. Jeśli już macie dosyć tych zagrywek producentów, ale jednocześnie nienawidzicie z jakiegoś dziwnego powodu iOS, to spróbujcie nowy system Microsoftu — jest zdecydowanie bardziej wart zainteresowania niż ta szopka z Androidem. Tymczasem Android przypomina mi PCty obklejone z każdej strony naklejkami informującymi o tym co jest w środku — najczęściej o karcie graficznej oraz wersji Windows. Microsoft chyba też to zrozumiał, bo Windows Phone 7 tych “naklejek” nie ma … Jeśli jeszcze zacznie twardziej postępować z operatorami to ma poważną szansę mocno podminować pozycję Google’a na tym rynku. iOSa raczej nie … przecież jego userzy to “saddyści2.”

  1. Przeciętnemu użytkownikowi.
  2. Saddysta — słowo określające osobę, która wyznaje religię Apple’a. Pochodzi od polskiego słowa “sad”.

Chcesz zwrócić mi na coś uwagę lub skomentować? Zapraszam na @morid1n lub na forum.