Jeśli chcecie mnie wesprzeć to zapraszam do kupna mojego poradnika "Jakim jesteś Makiem?".

MacBook Air 12” – będzie drogi czy tani?

· Wojtek Pietrusiewicz · 8 komentarzy

Pierwsza generacja MacBooka Air była absurdalnie droga, miała malusieńki HDD (lub jeszcze mniejszy SSD), bardzo powolny procesor, który pod obciążeniem zwalniał jeszcze bardziej, aby się nie przegrzać i prawie całkowity brak portów. To był komputer, który pojawił się przed swoim czasem, ale to dzięki jego konstrukcji został wniesiony na scenę w kopercie. Był bezkompromisowy pod paroma względami – pełnowymiarowa klawiatura i dobry jak na tamte lata czas pracy na baterii. Niewiele osób widziało sens w płaceniu za tą ekstremalną mobilność, a jeszcze mniej osób wyjmowało portfele z kieszeni.

Szczyt swoich możliwości, w obecnej konstrukcji, osiągnął w 2013 roku.

Przez kolejne lata MacBook Air – jeden z najdroższych komputerów w ofercie Apple – był ulepszany, krok po kroku. Iterate, iterate, iterate. Szczyt swoich możliwości, w obecnej konstrukcji, osiągnął w 2013 roku wraz z wprowadzeniem nowych Haswelli Intela1. To one zapewniły mu absurdalny czas pracy na baterii dzięki czemu jestem w stanie wyjechać na weekend i nie zabierać ze sobą ładowarki. A nie wspomniałem jeszcze o modelu 13”… Cena, w przeciwieństwie do osiągów i czasu pracy na baterii, cały czas spadała. Dzisiaj Air jest najtańszym, wyjściowym modelem w ofercie Apple. Pomijając przestarzałego MacBooka Pro 13” bodajże z 2012 roku2, jest też jedynym modelem bez ekranu typu Retina. Czas najwyższy na ponowne zredefiniowanie kategorii ultrabooków.

Do niedawna Air nie miał wielu konkurentów. Dzisiaj nawet o nich trudno pod niektórymi względami – SSD na PCIe to nadal rzadkość. Pod innymi różnica jest już znacznie większa – zastosowane LCD już od dawna nie równają z, żeby daleko nie szukać, MacBookami Pro z Retiną. Pomimo tego wszystkiego nadal uwielbiam swojego – spisuje się idealnie w podróży, a jego obecność w torbie jest prawie niezauważalna.

Jeśli Apple rzeczywiście ponownie zredefiniuje tę kategorię to spodziewam się, że znowu będzie ekstremalnie.

Przez ostatnich kilka dni jednak jedna myśl nie daje mi spokoju – jeśli Apple rzeczywiście ponownie zredefiniuje tę kategorię to spodziewam się, że znowu będzie ekstremalnie. Minimalne ramki wokół ekranu wysokiej rozdzielczości. Jeszcze niższa waga – spodziewam się wyniku w okolicach 700–800 gramów. Rzekomo mniejsza klawiatura3 i zaledwie jeden port USB Typu C. Broadwelle Intela, która mają rzekomo trafić pod maskę Aira 12”, według niektórych obniżają taktowanie zegara, aby obniżyć temperaturę podczas pracy pod obciążeniem – brak wiatraków przy zwartych konstrukcjach nie ułatwia pracy inżynierom. Być może Apple sobie z tą kwestią poradzi, a być może nie. Do tego potencjalnie dochodzi fakt, że osiągnięcie takich rezultatów wagowych i gabarytowych będzie kosztowało więcej w produkcji i projektowaniu, a przynajmniej na samym początku…

Zmierzam do tego, iż początkowo spodziewałem się ceny nie wyższej niż podstawowego modelu MacBooka Pro 13” z Retiną – $1200 jeśli dobrze pamiętam4 – oraz ewentualnie jeszcze dodatkowej obniżki poprzedniego modelu, który mógłby w takiej sytuacji stać się po prostu “MacBookiem”… podstawowym, bez żadnych przydomków. Jednak im dłużej nad tym myślę, tym bardziej nie zdziwiłbym się ceny na poziomie $1500–1600 za podstawowy model.

Miniaturyzacja i odchudzanie niestety swoje kosztuje.

  1. Moim zdaniem.
  2. Ten model już dawno powinien zostać uśmiercony.
  3. Akurat w tej kwestii jestem mocno na nie – wolałbym, aby był ciut większy niż miał inną klawiaturę.
  4. Jadę Pendolino, bez internetu.

Chcesz zwrócić mi na coś uwagę lub skomentować? Zapraszam na @morid1n lub na forum.