Jeśli chcecie mnie wesprzeć to zapraszam do kupna mojego poradnika "Jakim jesteś Makiem?".

Naiwny i uczciwy vs. kłamliwy kombinator — historia Galaxy S 4 →

· Wojtek Pietrusiewicz · 11 komentarzy

Mateusz Gryc:

Cała historia wygląda tak: kupiłem SGS4. Używałem go już wcześniej, wiedziałem, czego się spodziewać i wyglądało na to, że się nie zawiodę. Jednak mimo świetnego ekranu i kilku cech, które dosłownie mnie zmiażdżyły, nowy flagowiec Samsunga ma jednak sporo wad.

To smutne, że w dzisiejszych czasach nadal są takie problemy z serwisowaniem sprzętu. Pomijam zupełnie zawód Mateusza — to nie powinno spotkać nikogo. Sprzęt zepsuty, tak zwany DOA1, powinien być na miejscu wymieniany na nowy.

  1. Dead on arrival.

Chcesz zwrócić mi na coś uwagę lub skomentować? Zapraszam na @morid1n lub na forum.

  • Maciej Czechowski

    To smutne,że znalazł się kolejny klient,który myśli,że można wziąć dowolną rzecz ze sklepu,poużywać do woli przez mityczny “14-dniowy okres próbny” i oddać,otrzymując zwrot pieniędzy.
    Do tego ta roszczeniowa postawa “jestę blogerę” – napiszę im na Twitterze i Facebooku,że mają to załatwić od ręki i najlepiej ma być nowy telefon.
    W pierwszej kolejności ważne jest polskie prawo,a nie marzenia blogera i jeśli rzeczywiście w pudełku był popsuty egzemplarz,to trzeba dochodzić w ten sposób swoich praw.

  • Czytałeś w ogóle wpis?;)

  • Maciej Czechowski

    Skoro odnoszę się do stwierdzenia o regulaminowym 14-dniowym okresie próbnym,to znaczy,że czytałem :)
    Zwrot towaru w sprzedaży bezpośredniej jest dobrą wolą sprzedawcy,w MM wykazują taką dobrą wolę,o ile sprzęt nie nosi śladów użytkowania.Chyba,że wskażesz mi wspomniany we wpisie regulamin MM,w którym to zostało ujęte w inny sposób.
    Twój wpis jest bardzo stronniczy,chociaż w działaniach wymienionych przez Ciebie firm,nie widzę znamion oszustwa.
    Mam nadzieję,że sprawa zakończy się dla Ciebie satysfakcjonująco,ale w takiej sytuacji jest każdy człowiek,który zakupił coś,co okazało się uszkodzone po wyjęciu z opakowania i nie możesz oczekiwać,że działania jakieś firmy zostaną zmienione,bo tupnąłeś nóżką.

    Widzę,że łatwo ludziom minusować,gdy dyskusja przekracza ich możliwości.

  • Pomiń tupanie nóżką i zawód. Zepsuty sprzęt powinien być wymieniony od ręki. Koniec kropka. Skoro Amazon, Apple i inni na świecie potrafią wymienić sprzęt z powodu rysy, na poczekaniu, to chyba w Polsce nie musimy czekać 2 tygodni?

  • Maciej Czechowski

    Tak by było idealnie,ale Ty mówisz o sytuacji,gdy zwracasz się bezpośrednio do sklepu producenta z jego sprzętem,a nie do sprzedawcy tego sprzętu.
    Nie orientuję się,ale czy w iSpot też od ręki wymieniają sprzęt Apple?
    Takie bywają warunki gwarancji w Polsce i dokonując zakupu,godzimy się na nie.
    W odpowiedziach na blogu Mateusza podsuwane są rozwiązania zgodne z polskim prawem i tym wg mnie należy się kierować.Wykorzystywać dostępne środki a nie jakieś formy nacisku poprzez social media,do obsługi których są pewnie zatrudnione agencje,nie mające wiedzy na temat działań firmy.
    Gdyby bez telefonu był 2-3 miesiące i Samsung kręcił w jego sprawie,to rozumiem,że można bić na alarm,ale chyba wszystko odbywa się zgodnie z zasadami?

  • Myślisz strasznie staroświecko. Nikogo na zachodzie nie obowiązują żadne prawa, żeby robić takie wymiany czy iść na rękę klientowi jak idą. Robią to bo to dobre i dzięki temu klient wraca. A tak przez sytuację Mateusza 10 osób nie kupi ani w MM, ani od Samsunga. Powiedzą swoim znajomym i z 10 robi się 100, a potem to już rośnie logarytmicznie.

  • Maciej Czechowski

    Wskazywanie faktów oraz błędów we wpisie Mateusza,to wg Ciebie staroświeckie myślenie?
    Nie wskazałem nigdzie,że obecne warunki gwarancyjne,sprzedaży w sklepach oraz obsługi serwisowej uważam za dobre,a jedynie to,że tak to wygląda w Polsce.
    MM sprzedał niezaplombowane opakowanie z popsutym telefonem?
    MM odmówił obsługi klienta w zakresie pomocy gwarancyjnej?

    Za granicą markety też wymieniają towar na nowy?

  • Prawo i rzeczywistość wg Ciebie są takie same, a nie muszą być. Tak wygląda w większości sklepów, ale nie musi.
    1. Nie wiem.
    2. Nie.
    3. Tak.

  • Heh, zapytałem, czy na pewno czytałeś delikatnie ironicznie – po prostu ja, z mojej strony uważam, że do sprawy podszedłem bardzo łagodnie. Nie kręciłem, nikogo nie wyzywałem. Nawet moi znajomi wyśmiali mnie, że nie załatwiłem tego “tak, jak trzeba”. Może i dlatego, że po prostu nie miałem pojęcia, jak się zachowywać w takiej sytuacji, ale też dlatego, że jestem osobą niespecjalnie konfliktową… nie potrafiłbym np. opieprzyć sprzedawcy w MM, bo to nie jego wina (w sensie – personalnie tej osoby). No, ale też nie moja.

    Nigdzie nie zarzucam działaniom MM czy Samsunga, że widać w nich “znamiona oszustwa”. Ale uważam, że obie firmy postąpiły skrajnie nie “customer friendly”. Naprawdę byłoby bardziej fair załatwić taką sprawę szybko i bezboleśnie (albo chociaż – z szacunkiem do zszarganych już pod koniec przygody nerwów klienta). A ja naprawdę zderzyłem się z dość nieprzyjemną, biurokratyczną machiną.

    Co do stronniczości wpisu – oczywiście, że jest stronniczy. Jak miałbym opisać go z perspektywy serwisu?;)

    A co do tupania nóżką – jak zauważyłem, nie od razu “tupałem”. Po prostu, np. w USA, a i niektórych europejskich krajach (Niemczech) Samsung wymienia wadliwy sprzęt właściwie od ręki (tak, Samsung – nie jest ważne, w jakim sklepie się go kupiło). A mnie serio zależało na czasie;) Ja utrzymuję się głównie z pisania, oczywiście blog to tylko blog, Amag też jest swoją drogą, piszę też do jeszcze innego czasopisma i to jest moje codzienne zajęcie. A wierz mi – recenzowanie aplikacji na smartfona, bez smartfona – trudna sztuka;)

    Nie umieściłem na blogu całej mojej korespondencji z Samsungiem (relacjonowałem za to sprawę na Twitterze). A nie była ona przyjemna. W końcu, gdy trochę już się zdenerwowałem, zapytałem – kto w takim razie odpowiada za to, że sprzęt, który wyjmę z pudełka będzie sprawny? I czy ktoś może mi to zagwarantować? W odpowiedzi przeczytałem, że gwarancją sprawności jest właśnie… dokument gwarancji.

    Teraz wyobraź sobie, że kupujesz nowy sprzęt, który okazuje się mieć fabryczną wadę. I jedyne, co mogą Ci zaoferować, to serwis. Nie wiesz, jak długi. Oczywiście – pudełko było zaplombowane. Ale dlaczego ja mam płacić za to, że miałem pecha w tej “loterii”? Zauważ – Samsung miał już moją kasę, MM dostał swoją dolę. A ja smartfona nie miałem;) I to to mnie tak irytowało.

    Żyłem po prostu ideałami, według których “gwarancja” ma mi “gwarantować”, że urządzenia będę mógł używać przez te 24 miesiące. A nie, że będę mógł je oddać do serwisu, gdybym wyjął popsute urządzenie z pudełka;)

  • A na ten zarzut odpowiedziałem już na blogu, w “oznaczonej” pod koniec dygresji;)

  • Maciej Czechowski

    Każdy na Twoim miejscu czułby się pokrzywdzony,gdyby od razu po wyjęciu z pudełka,czy nawet po kilku dniach,okazało się,że sprzęt nie działa.

    Zastanawia mnie w takim razie to,że jeśli na Zachodzie wymiany są takie bezbolesne dla klienta,to kto ponosi koszt obsługi takiej sytuacji?Sprzedawca czy producent?Do tego dochodzi różnica w tym czy zakup jest u resellera czy w sklepie producenta,bo w drugi przypadek od razu określa na czyj koszt się odbędzie wymiana.
    Nie mieszkam poza Polską,a wiem jak jest tutaj,dlatego po prostu ciężko mi uwierzyć,że sprzedawca bierze na siebie koszt,czasami kilkuset $ czy €,tylko dla zadowolenia jednego klienta – bo przecież nie musi wiedzieć przy wymianie,na czym polega wada/uszkodzenie.
    A może tam posiadają dobre umowy,a tylko w Polsce,jako zacofanemu krajowi,producenci i sprzedawcy grają na nosie i starają się ich oszukać na każdym kroku.

    Rozumiem,że tym bardziej czujesz się w tej sytuacji źle,że telefon służy Ci do pracy zawodowej,ale niestety każdy z nas w takiej sytuacji,musiałby zdać się na zapisy gwarancyjne i polskie prawo.

    Zaznaczam,bo chyba Wojciech starał się tego nie dostrzec,że też bym chciał wymiany od ręki,czy świetnego serwisu,w którym na bieżąco bym mógł monitorować stan prac dotyczących mojego urządzenia,ale obecnie to utopia i nie wierzę,że w najbliższym czasie to się zmieni w Polsce.

    Nie zaczynałbym dyskusji,gdyby nie to,że pracowałem kiedyś w Saturnie (ten sam właściciel co MM) i nie spodobały mi się nieścisłości w Twoim tekście,np. jakiś okres dowolnego testowania produktu.Były przypadki kiedy klient brał laptopa,wykorzystywał 10 dni,po czym przychodził i mówił,że go zwraca.Na nim poinstalowane gry,zainstalowany piracki windows,usunięta partycja do odzyskiwania systemu i porysowana klapa.Naprawdę ciężko mi uwierzyć,że w zachodnich sklepach biorą taki sprzęt z uśmiechem i wydają nowy lub oddają gotówkę.
    Tak samo rzekomy promotor,w komentarzach pod nim pisze coś o serwisie MM (do którego nie ma prawa wchodzić),a który to nie zajmuje się naprawami,a jedynie obsługą,np. wysyłki do producenta lub serwisu.Ludzie z zewnątrz myślą,że takie sklepy mają ogromne marże i żadnych problemów z współpracującymi firmami,a tak nie jest.

    Życzę Ci oczywiście szybkiego odzyskania sprawnego sprzętu.