Jeśli chcecie mnie wesprzeć to zapraszam do kupna mojego poradnika "Jakim jesteś Makiem?".

Fotograficzny workflow i rozterki z tym związane →

· Wojtek Pietrusiewicz · 4 komentarze

Bartek Buzuk:

Szczerze mówiąc mam dylemat. Wydaje mi się, że nieco lepiej wygląda zdjęcie z DxO ale czy na tyle dobrze by korzystać z obu programów, nie wiem. Na pewno mam większy dylemat niż miałem a miało być odwrotnie. Przypuszczam jednak, że dla wielu osób wybór będzie prosty – Lightroom. Oprogramowanie Adobe ma więcej zastosowań (wywoływanie RAW, edycja, katalogowanie) i jest tańsze (zwłaszcza, że za wersję jeśli ktoś posiada aparaty z segmenty Pro i musi kupić wersję Optics Pro Elite). Ja nadal biję się z myślami czy robić upgrade do wersji 8 DOP czy pozostać przy LR4.

Korzystam z Lightroom od samego początku i dzisiaj nie wyobrażam sobie przesiadki na inny software, w tym Aperture. Nie wyobrażam sobie też pracy w dwóch różnych programach jednocześnie. Po pierwsze, LR zapewnia mi ciągłość edycji niezależnie od platformy, z której będę w przyszłości korzystał, a trzymam w nim zdjęcia z ostatniej dekady. Nawet gdybym z jakiegoś powodu przeniósł się na Windows to nie stracę modyfikacji żadnego ze zdjęć, a to jest bardzo istotne. Po drugie, Lightroom idealnie pasuje do mojego workflow, a obrobione zdjęcia automatycznie eksportuję do iPhoto (jest taka możliwość). Zastanawiam się jedynie czy samego iPhoto, które służy do trzymania wyłącznie JPGów z iPhone’a i Lightroom, nie zastąpić Aperture. Na koniec wspomnę jeszcze o jednym, bardzo istotnym elemencie: wygoda korzystania z oprogramowania jest prawie tak samo ważna jak jego możliwości, a praca w różnych aplikacjach nad jednym RAWem w żadnym wypadku nie jest wygodna.

Chcesz zwrócić mi na coś uwagę lub skomentować? Zapraszam na @morid1n lub na forum.

  • Też tak sadzę. Jedyny program poza wybranym narzędziem do wywoływania RAWow który czasami odpalam to PS.

  • Widzę nawiązanie do workflow Miłosza :) W sumie sensowne wydaje się zastąpienie iPhoto, gdyż w moim przypadku po przeładowaniu robił się ociężały. Co oczywiście skłoniło mnie do przejścia na Aperture.

  • Buzuk

    Matko, ależ błędów porobiłem w tak krótkim cytacie. Ogólnie zgadzam się z tym, że jedno narzędzie jest wygodniejsze chociaż… sam proces nie jest bardzo upierdliwy i jeśli dałby widocznie lepsze rezultaty to byłbym w stanie chyba korzystać z obu programów. Czekam cały czas na jakieś focenie gdzie będę mógł sprawdzić przy większej ilości zdjęć czy nie faktycznie nie zmęczy mnie korzystanie z osobnego softu do wołania RAW i do katalogowania i postprocessingu.

  • Nie wiem jaki on ma workflow – z tego korzystam odkąd mam swojego pierwszego Mac, ale iPhoto pod naporem tak dużej ilości zdjęć zaczyna mi nie wystarczać.