Jeśli chcecie mnie wesprzeć to zapraszam do kupna mojego poradnika "Jakim jesteś Makiem?".

Praktyczne porady dla kierowców (2) – Nie cwaniakuj!

· Wojtek Pietrusiewicz · 79 komentarzy

Dzisiejszy odcinek chciałbym poświęcić tytułowym skurwysynom, którzy myślą, że wolno im więcej, że się bardziej spieszą od innych. Skurwysynom obu płci, ponieważ niestety dotyczy to w coraz większym stopniu kobiet. Cwaniakom inteligentnym inaczej, którzy nie zdają sobie sprawy z tego, że przez nich korki są jeszcze większe. Jeżeli należysz do tej grupy, to będę Ciebie obrażał na każdym kroku, ale wytrwaj do końca – może coś zrozumiesz i podejdziesz do jazdy samochodem z większą pokorą.

Korki – podstawy

Godzina poranna, wszyscy śpieszymy do pracy lub gdziekolwiek też musimy dojechać. Wiesz o tym, że będą korki, inaczej wyjechałbyś dwie godziny wcześniej. Są nieuniknione. Nie oznacza to jednak, że paru rzeczy nie da się usprawnić.

Nie śpij! Światło zaraz się zmieni, więc miej gotowy bieg. Kilkusekundowe opóźnienie z ruszeniem powoduje, że na tym jednym cyklu przez skrzyżowanie przejedzie 5 samochódów mniej. Czasami bywa gorzej. Jak ktoś włączy klakson, to przeproś. Jak zahamujesz na złość to gwarantuję Ci, że w końcu trafisz na takiego z baseballem, kosą albo któremu nie zależy i po prostu zrobi Ci z dupy jesień średniowiecza. A jeśli pokażesz uniwersalny znak pokoju, to wiedz, że świadczy to tylko i wyłącznie o Twoim wychowaniu. A raczej o jego braku. Nie jesteś sam – nie bądź chujem.

Skrzyżowania

Po drodze musimy pokonać wiele przeszkód. Skrzyżowania należą do tych, które najlepiej testują naszą inteligencję. Jak nie możesz z niego zjechać to nie wjeżdżaj baranie! Tak, Ty. Widzisz jaki jestem kulturalny – odniosłem się do Ciebie z dużej litery. Pomyślisz sobie pewnie, że nic Cię to nie obchodzi. Pomyślisz, że Ciebie to nie dotyczy. No to wyobraź sobie sytuację, w której to Ty masz zielone i nie możesz na nie wjechać, ponieważ jakiś burak w srebrnym Fordzie Mondeo, z tablicami WE 37542, stanął na środku i Ciebie, oraz wszystkich wokół, pierdoli. A jak w końcu nie wytrzymasz i naciśniesz klakson, to on jeszcze bardziej podkreśli swój status społeczny bycia całkowitym zerem i pokaże Ci środkowy palec.

„Fuck you! Po chuj na mnie trąbisz?!? Nie widzisz, że nie mogę zjechac? Mam prawo tu stać!”

Następnym razem, drogi chamie zburaczały, trafisz na większego cwaniaka, który wspawał sobie szynę tramwajową w miejsce zderzaka. Miej się na baczności.

Wyprzedzanie, aby następnie natychmiast skręcić

Drogi kierowco. Kolejnym czynem, którego nie da się tolerować, to jakikolwiek brak inteligencji. Elementarnej. Rozumiem, że Twój wyraz twarzy jest myślą niezmącony, ale to tylko powód, aby go zmienić. Na siłę. Najlepiej pięścią. Otóż ruszamy razem ze świateł, przy czym nie wykorzystuję wszystkich koników galopujących pod maską, bo 100 metrów dalej jest czerwone. Jadę lewym, ale na tyle szybko ruszyłem, że musisz obudzić wszystkie 150 koni, aby mnie wyprzedzić i zjechać przede mnie. Po czym włączasz lewy kierunkowskaz i skręcasz. Z przeciwka oczywiście jadą samochody, więc nie tylko zmarnowałeś benzynę, ale również zablokowałeś mój pas, którym miałem zamiar jechać prosto. Byłem dzisiaj w dobrym humorze, więc mrugam Ci tylko swiatlami, okazując moje niezadowolenie delikatnie. Wiedz, że przez myśl przelatują mi same niecenzuralne słowa. Na prowadzenie zdecydowanie wysuwa się „skurwiel”. Bo czymże innym jesteś drogi kierowco? Drogi skurwysynie. Jak trzeba być ograniczonym, żeby nie rozumieć, że jeśli wyjechałbyś na skrzyżowanie za mną, to po pierwsze nie zablokowałbyś mnie, po drugie wszyscy jadący za Tobą zmieniliby pas (ponieważ liczę, że potrafisz odpowiednio wcześnie włączyć kierunkowskaz), a po trzecie nie okazałbyś się totalnym chamem. Tak, do Ciebie to piszę, kierowco białego Peugeot Partnera. Kierowco o białych włosach, legitymującym się przynajmniej sześćdzisięcioma wiosnami na karku (na podstawie Twojej siwizny). Pamiętasz jak mi pokazałeś fucka? Wracaj na wieś, bo coś Ci z butów wystaje.

Kierunkowskazy

Kierunkowskaz to takie światełko w samochodzie, które obsługuje się dźwgnią przy kierownicy. Mruga (światełko, nie dźwgnia) na pomarańczowo i pozwala innym kierowcom zrozumieć co planuejesz zrobić na drodze. Droga Pancio w A-klasie, jeśli w przyszłości tipsy Ci nie będą przeszkadzały, to spróbuj poniższe słowa przeczytać ze zrozumieniem. Stajesz na lewym pasie, który służy do jazdy na wprost oraz w lewo. Sam mam do wyboru dodatkowo środkowy i jadąc za Tobą, zanim się zatrzymamy, zastanawiam się, który wybrać. Jako, że nie włączyłaś kierunkowskazu, rozumiem, że jedziesz na wprost. Światło zmienia się na zielone, a Ty raczysz tipsem machnąć po wspomnianej dźwigni.

„You stupid woman! Can you not see?!?”

Przez Ciebie muszę teraz stać i czekać, aż łaskawie zjedziesz ze skrzyżowania. Mogłaś mnie oczywiście wcześniej poinformować o tym fakcie, ale Ciebie to pierdoli. Nie dbasz o to, że wyglądasz jak lalka Barbie o zerowej inteligencji. Nie dbasz o to, że solarium usmażyło Ci mózg. Tak więc drodzy kierowcy – kierunkowskaz służy do sygnalizowania zamiaru manewru. Zamiaru! Wcześniej! Nie jak już zaczynacie go wykonywać. Think about it. Pomyślcie też o tym, że też możecie na taką pancię trafić. Albo kolesia w kapeluszu.

Zamek błyskawiczny

Są dwa pasy. Mają długość 300, może 500 metrów. Oba niestety kończą się zwężeniem, przed którym wszyscy musimy się zmieścić na jednym pasie. Jeśli chcesz usprawnić korki, drogi kierowco, to zrozum kilka elementarnych zasad. Ruch powinieniśmy rozłożyć na obu pasach mniej więcej równomiernie. 500 metrowa kolejna na prawym i pusty kończący się lewy jedynie powoduje, że za skrzyżowaniem z tyłu korek robi się jeszcze większy, bo nie byłeś na tyle inteligentny, żeby im zrobić miejsca na zjechanie ze skrzyżowania. Nie wiesz o co chodzi? Przeczytaj fragment powyżej. Najgorsze jest oczywiście to, że osoby na prawym pasie, uważają, że skoro oni czekają, to nie wpuszczą tych z lewego. Bullshit. Stoisz na prawym z własnej głupoty – trzeba było równomiernie rozłożyć ruch. A jeśli już jedziesz lewym pasem to pod żadnym pozorem (read my lips: żadnym!!!) nie próbuj zmieniać pasa dopóki nie dojedziesz do końca swojego. Jeśli chcemy zminimalizować korki, to najlepszym rozwiązaniem jest jazda na zamek błyskawiczny – jeden z prawego, jeden z lewego … i tak na zmianę. Chamie na prawym, blokujący osobę, która chce zjechać na Twój pas, na jego końcu, we właściwym miejscu: NIE SPOWALNIAJ RUCHU wszystkim, ponieważ zdaje Ci się, że jesteś mądrzejszy. Nie jesteś. Jest o wiele, wiele gorzej niż myślisz.

Cwaniak wpierdalacz

Na koniec zostawiłem akapit specjalnie dla Ciebie, Pani Suko w Toyota Sienna. Tym razem też podam bardzo konkretny przykład: ulica Waryńskiego, przed Rondem Jazdy Polsiej, Warszawa. Już wiesz o czym mówię? Wiesz zatem też, że dwa lewe pasy skręcają w lewo i kolejka na nich jest zawsze duża. Widziałem Ciebie, cwaniaro jedna. Ominęłaś całą kolejkę pasem do jazdy na wprost, i przed samym skrzyżowaniem na chama wepchnęłaś się na lewy. Mogłaś jeszcze przecież wjechać na skrzyżowanie pasem środkowym i dopiero na jego środku wpechnąć się na lewy. Wiesz, że zablokowałaś całkowicie pas do jazdy na wprost? Wiem, że Ciebie to gówno obchodzi, ale życzę Ci, aby ktoś w końcu wbił Ci do głowy, dlaczego to co robisz jest złe. Najlepiej pogrzebaczem. Skoro spoglądasz na trąbiących na Ciebie z pogardą i wkurwieniem, to na przyszłość wysil swoją jedyną komórkę szarą i zastanów się dlaczego tak jest. Odpowiem, bo i tak nie zrozumiesz: Bo jest więcej osób, którzy nie tolerują chamstwa! Któregoś razu trafisz na takiego na sterydach, o szerokich ramionach, bez szyi, którzy wytłumaczy Ci to inaczej niż ja. Tym drugim sposobem na pewno zapamiętasz i zrozumiesz, ale nie będzie to już dla Ciebie takie miłe.

Więcej pokory kierowco. Wszyscy śpieszymy się tak samo. Wszyscy jesteśmy równi na drodze, więc nie bądź chamem, cwaniakiem i skurwysynem, i zrozum, że kiedyś „ponieśli i wilka.”

Zdjęcie: Landspeedracers

Chcesz zwrócić mi na coś uwagę lub skomentować? Zapraszam na @morid1n lub na forum.

  • Ostro ale tak trzeba :) Popieram…

  • Maciej Czechowski

    Moridinowi shackowali bloga w słusznej sprawie !!!

  • Uppps @moridin_ ma gorszy dzień, ale będzie nagranie @nadgryzieni :) – To zdanie to właśnie to o czym rozmawialiśmy rano. Ale najgorsze jest to, że taki jadący lewym uznawany jest za cfaniaka przez tych debilnie stojących na prawym. Zdarzyć się też potrafi, że taki Prawdziwy Polak ten z prawego, będzie jechał lewym tak wolno jak prawy i blokował ruch.
    „Najgorsze jest oczywiście to, że osoby na prawym pasie, uważają, że skoro oni czekają, to nie wpuszczą tych z lewego. Bullshit. Stoisz na prawym z własnej głupoty – trzeba było równomiernie rozłożyć ruch. A jeśli już jedziesz lewym pasem to pod żadnym pozorem (read my lips: żadnym!!!) nie próbuj zmieniać pasa dopóki nie dojedziesz do końca swojego.”

  • LOL :)

  • Tylu debili na odcinku 4 kilometrów to przesada.

  • Ten wpis jest nie tylko o ruchu drogowym- to wielkie ubolewanie nad ludzką głupotą, złośliwością i chamstwem! Popieram!

  • duchu

    No powiem Ci ze chyba dawno nikt tak ostrono nie mowil o tym. Oczywiscie popieram i jestem za :)

  • Piotr Miller

    No cóż, jedyne co mogę powiedzieć, to się z Tobą zgodzić w całej rozciągłości tematu. Ponieważ jeżdżę dużo po Polsce, to wiem, że w różnych miastach bywa różnie z tą kulturą jazdy. Niestety Warszawa pod tym względem wygląda najgorzej. Te dzisiejsze zajścia musiały Cię baaaardzo wkur…ić skoro popełniłeś aż taki wpis. Ja już sobie odpuściłem i… wydaje mi się, że jestem przez to zdrowszy ;-)

  • marpar22

    Oczywiście to racja z tym, że przed zwężeniem trzeba rozłozyć ruch. Ale w Polsce się to nie sprawdza bo chyba nigdy nie załapiemy co to jest wpuszczanie na zamek. Z tego względu rzeczywiście już lepiej jechać tym prawym pasem…niestety oczywiście

  • Dzięki wszystkim. Jeśli się podoba to like’ujcie, tweetujcie, itp. – może dotrze to do większej ilości osób.

    @2ef8c7d4abb9510791d5a306bbab8f69:disqus
    @twitter-18044607:disqus @Pietja:disqus @duchu:disqus @joozio:disqus @PhuyeR:disqus @twitter-9748732:disqus

  • Należy dodać jeszcze dodać grzechy blokowania przejść dla pieszych i parkowania na chodniku/ścieżce rowerowej bez zostawiana jakiegokolwiek przejścia.

  • Maciej Czechowski

    Poszło,ale nawet jeśli przeczyta to jeden z takich cwaniaków,to do tej próżni między jego uszami,raczej nie dotrze.

  • jikollo

    Od siebie mogę polecić masową przesiadkę na rowery/skutery/motocykle. Korków jakby mniej i ten wiatr we włosach… ;)

    Auta w trasę – jak najbardziej.
    Po mieście – szkoda nerwów.

  • Na to przyjdzie czas. :-)

  • GSR stoi w garażu bo za gorąco. Wolę klimatyzację.

  • jikollo

    Chociażby Honda GoldWing ma klimę, ale to już rozmiarowo prawie auto. ;)

  • michasz

    Mocne, ale i inaczej się nie da. ;) szkoda że akurat do tych „skurwieli”, których wymieniłeś w tekście, raczej nie dotrze ten tekst. ;)

  • Zgadzam się z Tobą we wszystkich punktach z wyjątkiem tego o lewym pasie. Nie jestem kierowcą zawodowym, ale z moich obserwacji wynika, że Ci na prawym pasie stoją głównie dla tego, że Ci z lewego się wpychają.

    OK, rozumiem, trzeba rozładować ruch, ale skoro chciałeś być taki sprytny i jechałeś szybszym lewym pasem, to stój tam cwaniaku tak długo aż ktoś z prawego zrozumie Twoją argumentację. Jakby nie patrzeć to Tobie się kończy pas!

    Idea jazdy na zamek nie przemawia do mnie gdy patrzę na tych wszystkich ludzi w sportowych samochodach próbujących „rozkładać i optymalizować” ruch proporcjach zamka 3:1 (lewy do prawego pasa).

  • belike81

    Ojjj.. wsród tych kierowców zapewne 98% nie patrzy w lusterka, wiec jazda motorem/skuterem/rowerem wcale nie musi być lepsza/przyjemniejsza…

  • jikollo

    Jeśli jednoślady zdominują drogi, to problem przestanie istnieć. Czysto teoretycznie. ;)

  • belike81

    Kwestia kultury jazdy tych z lewego i prawego. Zawsze znajdą sie cwaniaki, ale nie było by tego gdyby wszyscy jechali na tych samych zasadach – do końca jak jest możliwe, potem zjazd. W tym wypadku nie ma cwaniakowania, wszyscy jadą tak samo.

    Natomiast blokowania lewego pasa, dla zasady bo Ja stoje po prawej stronie nie ma sensu. A już tym bardziej blokowanie przez np. TIR’y lewego pasa 2km przed zjazdem, aby nikt sie przypadkiem nie wcisnął przed nich.

  • Zawsze znajdą się chamy które zaburzą tą regułę zamka.
    Z całej listy to ten punkt boli mnie najbardziej. Stanie na prawym pasie jest tak głęboko zakorzenione w nas Polakach, że nie liczę, że ta zasada szybko wejdzie kierowcom w nawyk.

    Chociaż obserwuję na drogach, że coraz więcej kierowców to rozumie, to jednak to wciąż zdecydowana mniejszość. Stosunek jest taki jak użytkowników Maców (tych co kumają zasadę zamka) do PC (tych co nie kumają). :)

  • na rower wsiadaj!

  • DT

    Od siebie proszę drogie Panie, które czytają powyższy post, że rowerzyści to także uczestnicy ruchu i mogą jeździć czasem nawet lekko ponad 30 km. Zajechanie im drogi, przy skręcie w prawo grozi nam przy tej prędkości dotkliwymi złamaniami kończyn. I do wszystkich uczestników ruchu – ja też muszę wiedzieć jakie masz zamiary, to że jadę rowerem nie znaczy, że możesz mnie ignorować, nie dając informacji co chcesz zrobić na skrzyżowaniu!!!

  • Wypowiem się jako rowerzysta i jako kierowca osobówki.

    Każdemu zdarza się mieć gorszy dzień, w którym wszystko się wali, człowiek jest bardziej zdenerowany i tez nie kontroluje tego, co sie dzieje za kierownicą. stąd też takie rzeczy jak brak kierunkowskazów, zgasnięcie auta itp., można wybaczyć od biedy. Ale muszę sie zgodzić z argumentacją Moridina, co do poszczególnych sytuacji na drodze.

    Jeszcze dopiszę:
    1. nie bądźcie skurwielami i zróbcie miejsce z prawej strony dla rowerzystów, zwłaszcza ze stoicie w korku
    2. nie używajcie sygnalizacji dzwiękowej, gdy nie ma zagrożenia – niepotrzebnie rozproszczysz koncetrację rowerzystów
    3. nie zajeżdżajcie rowerzystom na krzyżówkach
    4. nie wyprzedzajcie na trzeciego rowerzysty bądz gdy on z naprzeciwka jedzie!
    5. nie zapominajcie o światłach – długie zaślepiają skutecznie

  • Jeszcze gorzej. :)

  • grafmarr

    @moridin swoją ideą jazdy „na zamek” sugeruje, że równomierne rozłożenie ruchu na obu pasach przyczyni się do sprawniejszej jazdy, czyli mniejszych korków przy zwężeniach z dwóch pasów na jeden. Niestety nie jest to prawdziwe. Przepustowość takiego układu drogowego determinuje właśnie owo zwężenie do jednego pasa ruchu i żadne manewry na wcześniejszym lewym lub prawym pasie jej nie zwiększą, czyt. korek wcale nie będzie mniejszy.
    Oczywiście wykorzystanie obydwu pasów dopóki one są ma sens, zwłaszcza wtedy gdy w niedalekiej odległości z tyłu jest skrzyżowanie, bo ułatwi przejeżdżanie przezeń, ale przecież tylko do momentu, gdy przepustowość zwężenia i tak wstrzyma ruch na tym skrzyżowaniu pomimo wykorzystania obydwu pasów następujących po nim (jest wiele takich miejsc w Polsce). Sytuacje na drodze są niezwykle dynamiczne i decyzja o manewrze, która przed chwilą była słuszna za moment może być niewłaściwa, a do tego dochodzi niestety fakt wykorzystywania sytuacji stworzonych przez „myślących i kulturalnych” przez cwaniaków „myślących inaczej” którym wydaje się, że Ci „myślący i kulturalni” kierowcy to grupa idiotów i nieudaczników.
    O tym, że w trakcie jazdy trzeba myśleć i wykazywać się „kulturą jazdy” nigdy dość przypominać, bo brakuje tego na każdym kroku.

  • Agresja. Siła. Szacunek.
    Fast and Furious 6 : Moridin’s Revenge.

    Soon.

  • A co z turystami w mieście?
    Jak znienacka odkryją, że powinni skręcić w lewo z tego pasa do jazdy na wprost.
    Wtedy wybaczamy i czekamy aż ktoś z lewego go wpuści czy od razu w mordę?

  • Bardzo się mylisz. To niestety wina niewiedzy tych na prawym. Poczytaj o tym naukowe teksty. Linków akurat konkretnych nie mam.

  • Oczywiście że zmniejsza to korki poprzez płynniejszy ruch. Jak taki cham z prawego nie wpuszcza tego z lewego to cały pas staje. Zanim on znowu ruszy trwa wieczność. To samo się dzieje jak ten na lewym niewłaściwie zmienia pas. Oczywiście są wyjątki ale uogólniamy przecież.

  • Jeśli ja się w obcym mieście pomylę to jadę prosto i zawracam. Proste i nie powoduje utrudnień. Skoro ja to potrafię to 100% pozostałych kierowców też. Niestety są zbyt leniwi, aby w ogóle o tym pomyśleć.

  • co innego „zamek” kiedy dwa pasy przechodzą w jeden, a co innego kiedy ktoś na pasie do skrętu jedzie do końca i wtedy dopiero wpycha się, bo chce jechać np prosto.

  • ” …No to wyobraź sobie sytuację, w której to Ty masz zielone i nie możesz na nie wjechać, ponieważ jakiś burak w srebrnym Fordzie Mondeo…”
    – Jak byłem w Stolicy ostatnio (przed zamknięciem dróg) to stwierdziłem, że w Warszawie w centrum jeździ się na czerwonym, a stoi na zielonym… właśnie przez takich baranów w Mondeo :P.
    Również już po za terytorialnie „pozdrawiam” wszystkich którzy najpierw skręcają, a potem mrugają…ooooo jak mnie to [w…piiiipiiiiipiiiipiiii]

  • maciejre

    jeszcze jedna obserwacja z mojej strony..
    nieużywanie prawego pasa na drogach trójpasmowych. vide nowa wylotówka z wawy na poznań.. ciężarówa X jedzie środkowym z prędkością 90 km/h i jest wyprzedzana przez ciężarówę Y lewym pasem z prędkością 95 km/h…
    oczywiście nie chodzi mi o wyprzedzanie prawym – to akurat powinno być zakazane. mandaty za nieporuszanie się skrajnym prawym pasem niby są ale czy są w praktyce egzekwowane?

  • Jeden wyjazd do Włoch i wszystkie Twoje problemy znikają. Serio ;-)

  • W końcu ktoś spisał to co mi i pewnie większości kierowców siedzi w głowie po choćby całym dniu spędzonym na ulicach stolicy … (i jak podejrzewam większości wielkich miast).. jednego czego kuźwa nie rozumiem: dlaczego na kochanych, cudownych kursach na prawo jazdy nie uczą właśnie elementarnych zasad jazdy w dużym zakorkowanym mieście takich jak np. ruszanie ze świateł. Najlepsze jest to, że te ofiary co boją się czasami ruszyć za innym autem od razu jednocześnie absolutnie nie boją się zapierniczać 160 na godzinę w odległości 2 metrów za innym autem … po prostu geniusze … szkoda tylko że bez wyobraźni.

  • za wolno jedziesz :)

  • Lekko poza tematem: żeńskie dziecko kurwy to skurwycórka a nie skurwysyn. A w temacie to całkowita racja.

  • :-)

  • c0p0x

    Mam nadzieje, że będziesz od dziś częściej trafiał na baranów na drogach. Serio. Czemu? Bo to najbardziej zajebisty tekst jaki tu czytałem od hmm… 3miesiecy. Szczerze gratuluje i liczę na wiecej :-)!

  • Zmagam się z tym codziennie w Gdańsku. Na Grunwaldzkiej, w okolicach opery, w stronę Gdańska – Centrum, opisane „manewry” dzieją się niemal codziennie. A może co chwilę :)
    Trzeba mieć dużo cierpliwości.

  • Brawo! Popieram ten wpis w każdej literce, i uważam że dobrze zrobiłeś nazywając rzeczy i indywidua po imieniu. Codziennie pokonuję znaczną ilość kilometrów i bardzo często doświadczam podobnych sytuacji. Swego czasu podzieliłem się również swoimi przemyśleniami na blogu:

    http://www.applesauce.pl/2011/02/22/szczesliwej-drogi-juz-czas…/

    Ja do tego wszystkiego co wymieniłeś wyżej dołożyłbym debili, którzy przyspieszają gdy się ich wyprzedza, tych którzy jadą w ślimaczym tempie trzymając się środka jezdni, tych którzy nie zważają na pasy i biorą je okrakiem i wielu innych. Ogólnie rzecz biorąc to na naszych drogach jest masakra i szambo a na dodatek chujnia z grzybnią :/
    Przecież oni są najważniejsi, a reszta musi się podporządkować, no nie? Najgorsze w tym wszystkim jest to, że tego chamstwa, egoizmu i braku wyobraźni nie da się z nich już wyplenić. Niczym. Bo aby zrozumieć jakąkolwiek lekcję trzeba mieć mózg. Sprawny. A u nich to towar deficytowy.

  • A ja mam uprzejmą prośbę do rowerzystów. Nie wierzcie temu debilowi, który zmianami w kodeksie drogowym – rower nie jest i nie będzie równorzędnym samochodowi pojazdem/uczestnikiem ruchu. Czemu się burzę? Bo kilka razy przekonani o swoich nowych lepszych prawach rowerzyści znienacka wtargnęli na drogę tuż przed maskę mojego auta i tylko refleksowi, szczęściu i dobrym warunkom drogowym udało się uniknąć tragedii. Samochód, nawet ten jadący z przepisową prędkością nie zatrzyma się w miejscu! Naprawdę nie trzeba być członkiem Mensy ani posiadać zaliczone 4 fakultety by to pojąć…

    PS. To co ująłeś w tych 5 punktach popieram i sam się do tego stosuję.

  • 600?

  • Z większością się zgadzam, ale z zamkiem błyskawicznym nie. Nic tak nie denerwuje jak cwaniak wciskający się pod sam koniec kończącego się pasa. Jazda na zakładkę w naszym pięknym mieście nie zda egzaminu.

  • Bo łatwiej utrzymac jeden pas, niz potem szukac okna na srodkowym. Na „wylotowce” prawy co i raz zmienia sie na pas wydzielony do skretu prawo. uz

  • Wojtek dobrze gada, polać mu (przynajmniej) Red Bull’a ;)

  • A ja pozdrawiam kierowców trabiacych na rowerzystów. Zajebiscie bezpieczne wystarczyć cykliste klaksonem. I gowno mnie obchodzi ze obok jest ścieżka rowerowa. Mam prawo jechać droga. I jeszcze pozdrawiam parkujacych na sciezkach rowerowych i ich lusterka. Czasami trudno ich ominąć.

  • Zgadza się, że niektórzy jadą jak debile… Ale gadanie przez otwarte okno do rowerzysty, trąbienie na niego – jest złe. Klaksonem można tylko kogoś wystraszyć. Nie zgadzam się z tym, że rower nie jest pełnoprawnym uczestnikiem ruchu. Po prostu niektórzy nie mogą znieść tego, że rowerem ktoś porusza się szybciej niż samochody w korku.

    Najgorsi są kretyni, którzy nie potrafią wyprzedzać.

  • We Włoszech ruch jest bardziej płynny niż u nas i nikt na nikogo nie trąbi… Nie wiem gdzie byłeś, ja miałem okazję zwiedzać Mediolan, Neapol i Rzym. Warunki jazdy są o wiele trudniejsze w niektórych miejscach, a ludzie i tak potrafią zachować kulturę na drodze… Nie wiem z czego to wynika.

  • Po lusterkach parkującym na ścieżkach rowerowych to się nauczą… ;-)

  • 600.

  • Możesz się nie zgadzać ale tak to wygląda.

  • Faktycznie, musieliśmy być w innych Włoszech. W moich wszyscy trąbią, parkują na zderzaki, zatrzymują ruch na rondach, wychodzą z aut na skrzyżowaniach, rozmawiają przez otwarte okna. To musiała być inna Italia. Mi po pierwszej wycieczce do tego miłego kraju przeszły wszystkie uwagi odnośnie jazdy w Polsce.

  • Jeszcze tylko dodam, że nowe przepisy wcale nie są złe. I tak, pojadę przez skrzyżowanie środkiem pasa jak samochód, po to, żeby jakiś kretyn nie pomyślał, że może mnie tam wyprzedzić. Jak ktoś jedzie ulicą cały czas to w czym widzisz problem? Problemem są ci, którzy non stop szuflują między drogą i chodnikiem.

    To nie moja wina, że 5km odcinek przejadę w mieście szybciej niż kierowca. I nie sądzę, żebym jadąc 30-40km/h w mieście blokował jakoś strasznie ruch. Jak jest prosta droga – jadę bokiem i można mnie spokojnie i kulturalnie wyprzedzić.

    Nowe przepisy są dobre. Więcej ścieżek rowerowych w miastach, więcej kultury na drodze i będzie dobrze.

  • Tam peplanie do siebie przez okno można uznać za cechę narodową. Niemniej jednak ruch (zwłaszcza w Neapolu, który płaski i prosty do prowadzenia auta nie jest) był płynny i nikt tam pierwszeństwa nie wymuszał.

    Parkowanie na zderzakach – owszem. Samochody lekko poocierane, ale tam zdaje się tym nikt nie przejmować. Jakoś tak to lepiej wygląda. Nikt nie pędzi na złamanie karku, nie wymusza pierwszeństwa…

  • +1 :)

  • :-D

  • maciejre

    na 10 km ile jest takich zjadów? takie rozumowanie uprawiają właśnie typy, które jadą 3 km lewym pasem bo „za chwilę” będą skręcać..

  • Wojtek dobrze gada. Polać mu (przynajmniej) Red Bull’a ;)

  • No soooorrrrryy ale jak dla Ciebie nagminne wjeżdżanie komuś w lakier to norma to chyba jeździsz albo maluchem więc wszystko jedno albo hummerem co i tak nie widać ;)

  • @Moridin:disqus to może kolejny wpis o jeździe nie po mieście a na trasie? :D

    Mnie dobija jedno jadę szybciej, przede mną ktoś jedzie te 90-110 na godzinę, chcę wyprzedzić … i sk#$$ przyspiesza.

    Ja nie wiem dla mnie jest normą, iż jak jadę „na luzie” i widzę z tyłu jakieś Audi RS to przy wyprzedzaniu zwalniam lekko, żeby miał szybszy manewr, czy zjeżdżam ciut w prawo jak jest miejsce.

    Ale nie k$% u nas jak ktoś CIEBIE wyprzedza to ujma na honorze i musisz koniecznie mu życie utrudnić :/

  • Nie napisałem, że dla mnie to norma, tylko, że jest to norma dla Włochów… Gdzie przeczytałeś, że dla mnie to norma?;-)

    Nie jeżdżę samochodem po mieście tylko rowerem. Nikomu nie wjeżdżam w lakier bo i po co? Nawet jak jadę samochodem to jadę powoli, nigdzie mi się nie spieszy i kultura obowiązuje. O samochód się nie obawiam bo nie jadę jak idiota.

  • Napisałeś to takim tonem jakbyś to akceptował jako coś normalnego ;)

    Do Włoch i Francji aż strach się bać jeździć samochodem. Z drugiej strony jak zarabiają 4x tyle co my to może i racja, co się mają przywiązywać do swoich samochodów jak sobie zmienią a porysowany pójdzie na handel do nas ;)

  • Osobówka i TIR też są równoprawnymi uczestnikami ruchu a jednak gdy jeżdżę myślę nie tylko za siebie ale i za innych, mam świadomość większej masy i bezwładności auta ciężarowego, tego że ma dłuższą drogę hamowania itp. Jak mówi przysłowie: duży może więcej (i w razie incydentu to ten duży właśnie ucierpi mniej). Tak więc samo jak ja będąc kierowcą osobówki mam respekt przed TIRem tak samo rowerzysta powinien mieć respekt przed autem osobowym. A nie zachowywać się jak święta krowa, tym bardziej że nowe przepisy to nie tylko nowe przywileje ale też obowiązek stosowania się do innych przepisów tak samo jak reszta użytkowników dróg.
    Nie mam nic przeciwko rowerzystom na drogach, pod warunkiem że będą zachowywać się na nich z wyobraźnią i pokorą. Dla dobra ogółu.
    Poza tym bycie pełnoprawnym uczestnikiem ruchu nie oznacza bycia równorzędnym. Inne gabaryty, masa, prędkość, przyspieszenie, droga hamowania, widoczność czy wreszcie stopień bezpieczeństwa kierowcy powodują że stawianie znaku równości między samochodem i rowerem jest niedorzeczne.
    Naprawdę nie przeginajmy z tym równouprawnieniem bo za chwilę o swoje prawa będą walczyć użytkownicy hulajnóg, deskorolek, wrotek i innych wynalazków… :/

  • Jak widzę rowerzystę przejeżdżającego na czerwonym, a widzę kilka razy dziennie, to mam ochotę zastrzelić. Pakujesz się na drogę – stosuj się do przepisów.

  • True. Jak będę obok to po Tobie jeszcze taką […] dobiję.

  • Ale dobra dobra – drodzy dyskutanci… Niech ktoś rzuci kamieniem, jeśli ma czyste sumienie / konto i jest świetnym kierowcą, pozbawionym wad.

    Ja przyznaję – jako kierowca – popelniam błędy i wykroczenia. podobnie jako rowerzysta ale staram się przestrzegać przepisów.

  • Hmmm nie bede spieral sie z osoba ktora duze samochody zna tylko z wiadomosci o wypadkach w tv…

  • MacMax

    Zgadzam się w zupełności z tym co piszesz – trudno się nie zgodzić ;)
    Mnie najbardziej denerwują ci nadgorliwi i trąbiący, którzy wymuszają na prawidłowo jadących wykonywanie ryzykownych manewrów.
    Przykład, który naprawdę mnie ostatnio zdenerwował:
    Stoję na skrzyżowaniu kolizyjnym już za sygnalizacją świetlną z zamiarem skrętu w lewo. Oczywiście kierunkowskaz wrzucony odpowiednio wcześniej, miałem zielone światło mogłem jechać w lewo ale tylko kawałek ponieważ jako, że jest to ruchliwe skrzyżowanie to jechali z naprzeciwka i musiałem czekać. Naprzeciwko mnie ustawił się autobus – ten najdłuższy z harmonijką na środku – nic nie widziałem co się za tym autobusem dzieje, jest to ulica w mieście ale samochody jeżdżą tam zawsze szybciej niż pozwalają przepisy a szczególnie jak się zrobi pomarańczowe światło i każdy chce zdążyć ;) Było na tym skrzyżowaniu już wieeele wypadków i to poważnych, kilka również niestety ze skutkiem śmiertelnym. Trzeba tam naprawdę uważać.
    A pan za mną już na klakson! Bo na kilka sekund się zatrzymałem aby się upewnić czy nikt nie jedzie.

    W przypadku świateł staram się być bardzo czujnym i ruszać najszybciej jak potrafię (w granicach rozsądku oczywiście ;) ale znaki „ustąp pierwszeństwa” i „stop” są dla mnie święte, tak samo jak skrzyżowania kolizyjne. Wiadomo, że specjalnie nie zapycham ale muszę być pewny, że nic nie jedzie.

    Sprawa zapychania skrzyżowania jest bardzo dyskusyjna. Dlaczego? Bo jak mam zielone to po to żeby jechać. Często są światła za światłami i pojawia się konflikt – z jednej strony chcemy żeby wszyscy szybko ruszali a z drugiej żeby nie zapychali skrzyżowań a często jest tak, że kolejka przed nami się porusza i nagle się zatrzymuje jak stoimy już na środku skrzyżowania… Ja akurat nie złoszczę się gdy ktoś stoi na skrzyżowaniu bo rozumiem, że takie coś może się zdarzyć. Ruch często jest słabo kierowany światłami.

    Jeszcze jedna rzecz mi się przypomniała ale to już nie do kierowców… Jestem ogromnym przeciwnikiem buspasów! Owszem niech one będą ale jako 3 pas a nie jako drugi…

    Ale się rozpisałem :) Trochę bez ładu i składu ale musiałem wylać swoje żale ;-)

  • Marcin P

    Kolega trochę przesadza, co do zwężeń z 2 do 1 pasa to uważam ze powinno się wykorzystywać tylko jeden pas , wtedy ruch idzie płynnie i niby dlaczego mam Cie wpuszczać skora ja muszę stać 10 min w tym korku a Ty śmigniesz lewym pasem w 5 s. w aptece też się wpychasz i mówisz ze ty jest wolne miejsce, jak chcesz się nauczyć stania w kolejkach to idź do pko bp tam jest jedna kolejka do wszystkich okienek idzie sprawnie ) a co do długości takiego korka to niema żadnej różnicy cy samochody stoją na 2 czy 1 pasie, jak stoją na 2 to logiczne, że wolniej jada a jak na jednym to szybciej. Co do reszty nie mam zastrzeżeń, niema co się denerwować, chamów wszędzie pełno to niedziwne że na drodze też .

  • Widzę, że wiesz lepiej od specjalistów w sprawie suwaka. Skoro sprawdza się to na całym świecie, to czemu nie potrafisz tego zaakceptować? Nikt Cię też nie zmusza do stania na tym prawym. Właśnie przez takie myślenie nasze miasta toną w korkach.
    Oczywiście, że ma różnicę czy stoją na jednym czy na dwóch – więcej samochodów przejedzie przez skrzyżowanie. Tak, to 50 m z tyłu, które właśnie minąłeś. Tam z kolei, jak ludzie rozłożą się na dwóch pasach, zrobi się luźniej.

  • Marcin Dmochowski

    Ten post to doskonały przykład jak głęboko zakorzenione w społeczeństwie jest takie błędne myślenie… Nie rozumiesz, że jakby wszyscy korzystali z obu pasów do końca, nikt by nie śmignął w „5s”? Oba pasy poruszałyby się tak samo szybko. Skoro rozumiesz bankowe analogie: masz jedno okienko otwarte, ale wydzielone 2 kolejki. Wolisz ustawić wszystkich w jednej, przez co połowa ludzi będzie mokła na dworze bo się w banku nie zmieszczą, czy ustawić w dwóch, i na przemian po jednej osobie z kolejki brać?

  • Baklawa

    Trafiłem na tą stronę poprzez ten właśnie artykuł, i jako osoba zainteresowana technologiami byłem zdziwiony, że na blogu o makach ktoś pisze na temat kierowania pojazdami.
    A jako, że o tym blogu nigdy nie słyszałem, to chciałem po przeczytaniu tego tekstu zobaczyć co jeszcze można tutaj znaleźć.

    Autor wyleczył mnie skutecznie z tego zamierzenia, ilość przekleństw i nienawiść jaka wręcz wylewa się z tego artykułu skutkuje że jedyną moją interakcją z tą stroną będzie ten komentarz.

    Poważnie. Nie wiem czy w jakimkolwiek towarzystwie, kiedykolwiek słyszałem takie coś. Na pewno nie przeczytałem takiego czegoś. To aż zniechęca aby próbować coś z tego tekstu wynieść.

    Pozdrawiam serdecznie autora i właściciela. Mam nadzieje, że kobieta z ronda która przyprawia o aż taką traumę już długo nie jest na wolności.

  • Jeden z trzech artykułów z przekleństwami na kilka tysięcy i na jego podstawie wyrabiasz sobie zdanie? :) Brawo.

  • Baklawa

    Tak. Jest to pierwszy i jedyny artykuł który jak do tej pory widziałem na waszej stronie.
    Skoro jest ich więcej, to dobrze że tylko trzy.

    Ale jeśli jest jakaś godna uwagi przeciwwaga, jakiś popis literacki który mnie przekona, to chętnie.

  • Na górze zapraszam pod przycisk „Polecane” względnie do Recenzji lub Spisu Treści.