Jeśli chcecie mnie wesprzeć to zapraszam do kupna mojego poradnika "Jakim jesteś Makiem?".

Przeczytaj licencję GDrive zanim założysz konto →

· Wojtek Pietrusiewicz · 10 komentarzy

Fragment licencji:

When you upload or otherwise submit content to our Services, you give Google (and those we work with) a worldwide license to use, host, store, reproduce, modify, create derivative works (such as those resulting from translations, adaptations or other changes we make so that your content works better with our Services), communicate, publish, publicly perform, publicly display and distribute such content.

Tłumaczenie samego Google’a:

Podczas wysyłania lub w inny sposób przesyłać treści do naszych usług, dajesz Google (i tych, z którymi pracujemy) na całym świecie licencji na używanie, hosta, sklep, reprodukować, modyfikować, tworzyć prac pochodnych (takie jak te wynikające z przekładów, adaptacje i inne zmiany zrobimy tak, że zawartość działa lepiej z naszych usług), komunikować, publikowanie, publiczne wykonywanie, publiczne wyświetlanie i rozpowszechnianie takich treści.

Podziękuję.

Chcesz zwrócić mi na coś uwagę lub skomentować? Zapraszam na @morid1n lub na forum.

  • Brzmi złowrogo… SpiderOak z ich zero-knowledge policy (nie są w stanie zresetować hasła i nia mają podglądu w dane) dla wielu osób będzie jednak ciekawszym rozwiązaniem…

  • Krzysztof Szumny

    Nie rozumieć Twoje tłumaczenia. Szkody :(

  • O ku*wa „… a worldwide license to use, host, store, reproduce, modify, create derivative works … „?!

  • Piszą, że bez Twojej zgody niczego nie wykorzystają … Szkoda, że po licznych wpadkach po prostu im nie wierzę.

  • dobrze, że mi nie działa GDrive ;)

  • Szkoda, że nie przeczytałeś licencji Dropboxa…

    http://blog.dropbox.com/?p=846
    Szczególnie wyboldowana część Update… Całe wielkie halo z GDrive jako żywo przypomina histerię, która podniosła się w sieci, gdy Dropbox postanowił zaktualizować swoje Terms of service. Niestety wymagany prawniczy bełkot w tego typu dokumentach brzmi złowrogo, ale jest konieczny do funkcjonowania serwisów i zabezpieczenia ich przed ewentualnymi roszczeniami ze strony użytkowników.

  • A dlaczego twierdzisz, że nie przeczytałem? :)

  • „Podziękuję”.

    A parę chwil później:

    „To oczywiście bardzo indywidualna sprawa, ale mnie osobiście najbardziej pasuje Dropbox. ”

    Skoro uważasz takie zapisy za niedopuszczalne to z Dropboxa raczej też nie powinieneś korzystać.

  • Z Dropboxa korzystam z bardzo specyficzny sposób, dla mało istotnych danych. Poza tym, Dropbox nie handluje danymi jak Google.

  • Jak i ja, dla mnie to potężny fuck-up googla, nie pierwszy zresztą. Powoli odcinam się od ich usług. Zresztą dla mnie dropbox nie jest zagrożony jak na razie przez żadną chmurę.