Jeśli chcecie mnie wesprzeć to zapraszam do kupna mojego poradnika "Jakim jesteś Makiem?".

Małżeństwa, żony i kochanki

· Wojtek Pietrusiewicz · 0 comments

Fotografia dla jednych może być źródłem dochodu, a dla innych jedynie hobby. Sam zaliczam się do tej drugiej grupy, zdaję sobie jednak sprawę jak ewolucja technologii cyfrowych wpłynęła na ten sposób spędzania czasu. Dzisiaj hobbysta może mieć lepszy sprzęt niż zawodowiec, ale równie dobrze wystarczy mu komórka czy tez idiotenkamera w promocji bez VATu. Rozrzut jest gigantyczny, a główna rożnica polega na kreatywności i wyczuciu tematu. Oczywiście znajomość podstawowych zasad jest miłe widziana. Możemy je przecież łamać dopiero, gdy poznamy ich brzmienie.

Najważniejszą według mnie cechą jest jednak posiadanie w danym dniu natchnienia, weny twórczej. Być może obecność naszej muzy, która ułatwi osiągnięcie tych pierwszych jest też wskazana. Szekspir nie bez powodu miał okresy, w których nie potrafił dokończyć swoich dzieł. Dzisiaj świat wygląda trochę inaczej, przynajmniej z pozoru, a jak człowiek będzie miał odrobinę szczęścia to jego dziewczyna lub żona z powodzeniem spełni pokładane w niej nadzieje na dostarczanie natchnienia. Mniej szczęśliwi mają jeszcze tą ostatnią, tytułową opcję jednak z góry ostrzegam, że przeważnie taniej jest szukanie weny twórczej w inny sposób.

Kolejnym problemem przed każdym inwestującym w lustrzanki jest zdecydowanie się na markę. Nie na body czy aparat. Na markę. Sam aparat to ułamek wydatków. Do tego dochodzą przede wszystkim obiektywy oraz wiele pobocznych, ale pomocnych, akcesoriów. Te pierwsze często przekraczają cenę samej puszki, więc osobom poszukującym unikalnego spojrzenia na świat polecam najpierw poznać oferty graczy na rynku — często tylko jeden z producentów ma szkło o żądanych parametrach.

Jeszcze niedawno byłem wyposażony w pełny zakres od 16 do 200mm. Nadszedł jednak moment, w którym irytacja na sprzęt i brak natchnienia pchnęły mnie do szalonej decyzji. Rozwód nie wchodził w rachubę, ponieważ nie byłem żonaty, więc pozostała mi jeszcze bardziej dramatyczna opcja — całkowita zmiana systemu i przejście na ciemną stronę mocy. Z góry ostrzegam, że nie powinna to być decyzja, którą podejmuje się z dnia na dzień. Potrzebne jest najlepiej kilkadziesiąt nocy, wiele godzin studiowania ofert konkurencji i zdecydowanie się na konkretny sprzęt. Będziecie i tak czuli się jak pryszczaty nastolatek po swoim pierwszym pocałunku, ale wydłużenie czasu na podjęcie właściwego kroku pozwoli na dojrzały związek ze swoją nowopoznaną miłością.

Dla mnie najbardziej istotnym elementem takich radykalnych czynów była rownież całkowita zmiana perspektywy, na którą patrzę przez wizjer. Zdecydowałem się zrezygnować z zoomów na rzecz stałoogniskowych obiektywów. Podobny, tylko że odwrotny, krok uczyniłem przesiadając się z w pełni manualnego Olympusa OM-4 i towarzyszących mu Zuiko. Wyjątkiem będzie mój szerokokątny Nikkor 14-24, ale po pierwsze nie mogłem ugasić mojego pożądania dla niego, a po drugie pierścień i tak rzadko kiedy wychyla się poza liczbę 14.

Radykalna zmiana potrafi pobudzić nasze zmysły do bycia wrażliwymi na nowe bodźce. Nowum jakim jest obsługa czy też wręcz sam dotyk nowych zabawek silnie pobudza i porusza wyobraźnię. Nadchodzi chęć natychmiastowego pleneru lub urlopu i przybywa naprawdę dużo energii na kolejne wyprawy. Dwa razy w życiu już tego doświadczyłem i zastrzyk adrenaliny bardzo pomaga, w szczególności gdy zaczynamy tracić zainteresowanie naszym hobby.

Pamiętajcie, że taka zmiana wcale nie musi kosztować tyle co nerki na czarnym rynku. Jeśli macie tylko puszkę i jeden czy dwa obiektywy to zachęcam do szczegółowego przejrzenia metadanych zdjęć leżących na dysku. Znajdźcie te najczęściej używane ogniskowe i zamiast decydować się na “kitowy” obiektyw, wyposażcie się w dwie lub trzy “stałki”, które zazwyczaj są znacznie jaśniejsze. Mała głębia ostrości rownież może stać się potężnym sprzymierzeńcem natchnienia. Z kolei osoby znudzone ciągłym zmianom obiektywów polecam zdecydowanie się na uniwersalny zoom — znacznie wygodniejsza opcje w podróży oraz przede wszystkim lżejsza na mięśniach.

A jeśli to wszystko nie pomaga to zachęcam do rozpoczęcia studiowania Koranu lub zostania mormonem … Tutaj wybór już tylko zależy od poglądów i upodobań względem odpowiedniego regionu świata i religii.

Sent from my iPhone 4

Chcesz zwrócić mi na coś uwagę lub skomentować? Zapraszam na @morid1n lub na forum.