Jeśli chcecie mnie wesprzeć to zapraszam do kupna mojego poradnika "Jakim jesteś Makiem?".

Tanie loty to ściema →

· Wojtek Pietrusiewicz · 70 komentarzy

Michał na łamach Poszli-Pojechali:

Wszystko to wygląda fajnie na papierze, trafiamy na niezłą okazję i bilet za kilkadziesiąt złotych i pakujemy się, dajmy na to, do Belgii, Norwegii, czy Francji. Pakujemy się to dużo powiedziane, bo na pokład tanich linii w cenie biletu możemy wnieść tylko niewielki bagaż kabinowy, za wszystko co większe, musimy zapłacić dodatkowo (np. w Ryanair bagaż podręczny ogranicza się do 10 kg  – świat i ludzie, natomiast Wizzair pozwala bezpłatnie wnieść na pokład malutki plecaczek albo torebkę, za większy bagaż podręczny trzeba zapłacić już dodatkowo). Załóżmy, że udało nam się spakować w mikroskopijny bagaż podręczny ze wszystkim, co potrzebne na cały wyjazd (dla mnie prywatnie to mrzonka – sam sprzęt fotograficzny ledwo się mieści w podręcznym, ale na potrzeby tego artykułu przyjmijmy, że zadowalamy się w tym temacie smartfonem), dwoma zmianami bielizny i naprawdę podstawowym wyposażeniem.

Dobrze sobie zdawać sprawę z pewnych rzeczy, ale tytuł rzeczywiście prowokuje i nie do końca się z nim zgadzam. Nie jesteśmy jakoś specjalnie doświadczeni w „tanim podróżowaniu”, ale mamy olej w głowie (przeważnie) i potrafimy policzyć co i ile będzie kosztowało. Nie zmienia to jednak faktu, że można Indie zwiedzić samemu za 3500 PLN od osoby (za trzy tygodnie) zamiast 14K z biura turystycznego (za 7 dni), żyjąc przy tym w podobnych warunkach, a często w znacznie lepszych lokalizacjach.

P.S. Najważniejsze dla nas to fakt, że organizujemy wszystko w 100% zgodnie ze swoimi potrzebami i nie marnujemy czasu na zbędne rzeczy.

Chcesz zwrócić mi na coś uwagę lub skomentować? Zapraszam na @morid1n lub na forum.