W przedostatnim odcinku Nadgryzionych rozmawialiśmy z Kingą na temat żarówek o wąskim snopie światła, dającym wręcz scenowe oświetlenie. Moją ulubioną żarówką w tym względzie jest reflektor halogenowy z trzonkiem G53 – tytułowe zdjęcie zostało zrobione właśnie pod taką. Niestety lampy używające tą żarówkę mają kilka wad – po pierwsze są bardzo głębokie, więc trzeba mieć przynajmniej 15 centymetrowy podwieszany sufit. Po drugie, tanie lampy są tandetne i brzydkie, a te ładne kosztują od 1500 PLN w górę. Ta, która mi się marzy kosztuje ponad 8K PLN…
Zdecydowałem się więc na tańszy rozwiązanie, które jest wystarczająco dobre dla mnie, szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę koszt samych lamp i żarówek. Jest to zwykły LED oparty o trzonek GU10 – tani i często spotykany. Ta żarówka ma kąt rozsyłu światła wynoszący 25 stopni, co jest o 1 stopień szerzej niż w przypadku powyższego reflektora, ale efekt nadal jest znakomity, a przy okazji oszczędność energii jest znacznie większa – te pierwsze przy większych mocach i w większych ilościach są bardzo prądożerne. Sam zdecydowałem się na model OSRAM PARATHOM PAR16, ale inni producenci również powinni mieć coś podobnego w swojej ofercie. W poprzednim zdaniu podlinkowałem do modelu o kącie świecenia 36 stopni, bo nie mogę znaleźć na stronie OSRAM konkretnie mojego, ale tutaj macie dokładnie mój w MM.



Chcesz zwrócić mi na coś uwagę lub skomentować? Zapraszam na @morid1n lub na forum.