Wczoraj prosiłem o polecenie maszynki do golenia. Konkretniej to chodziło o markę Harry’s, która nie dość, że wygląda znakomicie to firma przy okazji oferuje własne ostrza. Po pierwsze mam dosyć Gillette i tego co sobą reprezentuje. Czy w tej firmie naprawdę myślą, że każdy lubi tandetny plastik o tak futurystycznym wyglądzie, że gdy je używają w filmach sci-fi osadzonych w 2133 roku to scenografia i efekty specjalne wyglądają przestarzale?
Po przejrzeniu ofert kilkunastu sklepów stwierdziłem, że jednak bez „pomacania” się nie obejdzie. To, że coś mi się podoba nie oznacza jeszcze, że będzie dobrze leżało w mojej ręce. Na oku miałem serię Rytmo i Liscio od Muehle w kolorze czarnym. Brałem jeszcze pod uwagę ofertę firmy Merkur przez moment… Muehle w każdym razie oferuje maszynki, do których pasują ostrza Gillette, więc pomyślałem, że to będzie złoty środek. Niestety – obejrzałem na tradycyjnym i pięknym projekcie wygląda nowoczesny plastikowy shit. Odpuściłem temat zupełnie i doszedłem do wniosku, że bez zbiciu kilku jajek nie da się zrobić dobrej jajecznicy.
Dzisiaj rano skoczyłem do Pracowni Szczotek i Pędzli na ulicy Poznańskiej w Warszawie. Sam sklep warto odwiedzić, bo to gatunek na wyginięciu – tradycyjna pracownia z właścicielem-rzemieślnikiem-sprzedawcą Ryszardem Barylińskim, który jest ekspertem w swojej dziedzinie… a przy okazji zna się na goleniu i ogólnie o dbaniu o zarost.
Na rozmowie z właścicielem spędziłem dobre pół godziny, a gdyby mi się akurat nie śpieszyło, to prawdopodobnie zeszłoby się drugie tyle… jak nie lepiej. Bardzo miły człowiek i każdemu polecam odwiedzenie jego sklepu – rzadko dzisiaj spotyka się takich fachowców, a sam lokal istnieje od 1952 roku.
W każdym razie nie miał na stanie tego co mnie interesowało, czyli serii Liscio. Był za to pełny komplet Rytmo oraz tradycyjny Muehle R89 w wersji zwykłej oraz z dłuższą rączką. Po podniesieniu każdej maszynki po kolei poczułem więź z modelem ostatnim, czyli Grande – ona jest stworzona do mojej ręki i do mojego uchwytu. Jeszcze o tym nie wiedziałem w danej chwili, ale to z nią w końcu wyszedłem.
Do kompletu potrzebowałem jeszcze naturalnie pędzla, który służy do dokładnego rozprowadzenia pianki lub mydła do golenia po twarzy. Niestety pianek akurat nie było na stanie, ale chciałbym zwrócić uwagę, że nie mówię tutaj o tych badziewiach kupowanych w drogeriach. W przypadku pianki stosuje się ułamek tego co od produktu firmy na G – mały orzeszek wystarcza do pokrycia całej twarzy. Jakość prawdziwych jest nieporównywalnie wyższa, a wcale nie są przesadnie droższe… Stanęło w każdym razie na mydle HJM za około 25 złotych, które powinno wystarczyć na przynajmniej 6 miesięcy, a może nawet pełnego roku. Obeszło się bez miski na szczęście – opakowanie od mydła spełnia tę rolę.
Następnie Pan Ryszard namówił mnie jeszcze na stojak do pędzla oraz kamień ałunu, który służy do tamowania ewentualnych zacięć.
Wyszedłem ze sklepu ze wspomnianym Muehle R89 Grande, pędzlem 091 M 89 z włosiem borsuka w tej samej stylistyce, stojakiem na te dwa elementy, mydłem HJM oraz kamieniem ałunu. Oprócz rabatu otrzymałem też komplet żyletek Derby. Pan Ryszard chwalił też żyletki Merkur Solingen, który powinny wytrzymać dwu lub trzykrotnie dłużej bez wymiany.
Jestem już po pierwszym goleniu i jest to prostsze niż się wydaje. To jak żyletka tnie włosy na twarzy jest naprawdę niewiarygodne – Gillette w porównaniu jest po prostu tępa. Różnica jest kolosalna. Osobom niezdecydowanym polecam ten artykuł – wyjaśnia w dużym detalu co i jak należy robić. Ja dzisiaj przejechałem się po twarzy dwukrotnie i delikatnie się zaciąłem raz. Po jednorazówce jest gorzej.
Czemu ja tak długo z tym zwlekałem?



Chcesz zwrócić mi na coś uwagę lub skomentować? Zapraszam na @morid1n lub na forum.