Jeśli chcecie mnie wesprzeć to zapraszam do kupna mojego poradnika "Jakim jesteś Makiem?".

Mailbox – rewolucja w (G)mailu

· Wojtek Pietrusiewicz · 18 komentarzy

Poczta od lat się nie zmieniła. Dzisiaj poruszaliśmy ten temat z Norbertem w Nadgryzionych i wyrażałem swój ból w tym temacie. Norbi mnie nawyzywał od „miss-ek” albo czegoś równie dla faceta strasznego, a ja przemilczałem zniewagę, abyście nie musieli słuchać wulgaryzmów. Poza tym nie miałem najmniejszej ochoty iść do barku po whisky i przemianować odcinek na „Nadgryzieni po Godzinach” – nie było jeszcze przecież południa. Ale o czym to ja miałem … Poczta! Właśnie …

Poczta elektroniczna w zasadzie nie zmieniła się od czasu kiedy chodziłem na wagary na „polibudę” do WCSS1, aby korzystać po cichu z internetu na Sunach i Silicon Graphicsach. Tak, wprowadzono IMAP w międzyczasie, ale to fundamentalnie nie zmienia UX2. Są też takie rzeczy jak Exchange, BES i inne rozwiązania, ale to implementacje dla firm. To czego zawsze mi brakowało to usługi pocztowej oraz klientów na wszelkie urządzenia, które ułatwiałyby życie. Wysłałem maila, ale nie otrzymałem odpowiedzi? Chciałbym, aby moja poczta sama wysłała przypomnienie. Przecież komputery i oprogramowanie budujemy po to, aby nam pomagały. Dlaczego więc tego nie robią? Dlaczego muszę o wszystkim pamiętać i stosować się do pewnych zasad Inbox Zero, aby móc funkcjonować? Dlaczego muszę korzystać z Things lub OmniFocus, w których ponad połowa zadań dotyczy moich maili? To wszystko jest zupełnie niepotrzebne. Dzisiaj pocztowymi gigantami są Google, Microsoft, Yahoo, Apple i jeszcze paru mniejszych. Mają miliardy dolarów. A jedyne co potrafią wymyślić to etykiety zamiast folderów, domenę @iCloud.com i przycisk „Odpowiedz wszystkim” w Google Labs dla Gmaila. Come on! Mamy przecież XXI wiek …

Dwa lata temu Gentry Underwood zebrał grupę osób do pracy nad nowym projektem – klientem pocztowym. Uważam to za jedno z trudniejszych przedsięwzięć w dzisiejszych czasach. Ludzie są podobnie uzależnieni od tradycyjnych rozwiązań jak od Microsoft Worda. Wczoraj wieczorem naszego czasu w końcu im się to udało – wypuścili swoją aplikacją, zwaną Mailbox, w jednym z najbardziej irytujących startów w historii startupów. Ba! Procedura akceptacji nowych użytkowników jeszcze się nie zakończyła, a w kolejce czeka kilkaset tysięcy osób.

Mailbox Reservations

W styczniu, jakoś pod koniec jeśli dobrze pamiętam (dokładnie 22/01, dzięki Panowie Twitterowicze!), ogłoszono możliwość robienia rezerwacji i ustawiania się w kolejce po swoje konto – prawie jak za starych dobrych czasów. Zresztą skąd ja to znam z bardziej współczesnych czasów3 … Różnica oczywiście polegała na tym, że wystarczało podać swoje dane na stronie internetowej, a SMSem przysłano nam potwierdzenie. Niestety, wiele osób widocznie olało temat, bo w dniu dzisiejszym zarejestrowało się na oko około trzysta tysięcy kolejnych chętnych. No i wszyscy narzekają. Marudzą. Płaczą. Krzyczą. Nie dziwię się im, Wam, tym i tamtym. Sam płakałbym gdyby nie fakt, że udało mi się zostać użytkownikiem numer 432. Totalny fart i jednocześnie ukłon od Gentriego – o dostęp do bety walczyłem od kilku miesięcy i poległem. A tak całkiem serio, to dzisiaj gdybym nie miał za sobą doby z Mailboxem, rzucałbym zapewne epitetami na lewo i prawo. Rozumiem Was i współczuję. Stoi za tym jednak istotny powód.

Mailbox, bardzo słusznie zresztą, obawiał się, że jak nagle na aplikację rzuci się kilkaset tysięcy osób to ich serwery nie wytrzymają. Mieli rację. Ludzie się rzucili, a serwery padłyby jak szczury posmarowane maścią marki „Maść na szczury.”4 Wyobrażacie sobie coby się wtedy działo? Płacz i lament. Apokalipsa. Powiesiliby Gentriego i jego ekipę. Amatorzy. Pah!5

Orchestra, firma stojąca za Mailboxem, postanowiła za to być całkowicie transparentna i przy okazji wykorzystała to jako chwyt marketingowy. Nie dowiemy się nigdy co w jakim stopniu zadecydowało o takiej decyzji, ale jedno jest pewne – jeśli czekasz w kolejce to wiesz dokładnie jak szybko się porusza oraz ile osób jeszcze jest przed Tobą. Gdyby tych danych nie upubliczniali, a my byśmy żyli w niewiedzy to mogłoby to jeszcze bardzo zniechęcić w prosty sposób – poprzez zapomnienie. Czy to była dobra decyzja? Chyba tak – serwery nie padły, powiadomienia i maile działają przez ostatnie 24h wzorowo. Czy była to bardzo dobra decyzja? Raczej nie, bo ocen w App Storze o wartości „jeden” mają od zatrzęsienia. Mimo wszystko, myślę, że dla Orchestry to była udana i prawdopodobnie bardzo trudna doba. A Ci z Was, którzy jeszcze czekają? Wytrzymajcie, bo warto.

Inbox Zero

Moja metoda zarządzania pocztą, w wielkim skrócie, wygląda tak: inbox służy mi do przechowywania niezrobionych rzeczy. Zadań de facto. Wszystko na co odpowiedziałem lub zrobiłem ląduje w koszu na śmieci lub archiwum. Jednocześnie korzystam z kilku skrzynek pocztowych, ale ostatnio poczyniłem kilka modyfikacji ze względu na kupno Nexusa 4. Teraz cała mniej istotna poczta trafia do Gmaila i jedynie iCloud mam wydzielone na bardziej tajemnicze rzeczy. Konta iMagazine i Android Magazine mam z kolei w Google Apps, więc siłą rzeczy są to konta Gmailowe (które Mailbox akceptuje bez problemów pomimo innej domeny). Podsumowując zatem – jeśli mam pusty inbox to znaczy, że wszystko zrobiłem. Jeśli nie, to mail tam czeka aż tego nie zrobię.

Tutaj od razu chciałbym przestrzec ludzi, jak chociażby Naczelnego Dominika, którzy trzymają wszystkie maile w inboxie i nic z nimi nigdy nie robią. W praktyce macie kilka tysięcy maili, które spowodują totalny burdel jeśli uruchomicie Mailboxa. Ta aplikacja wymaga stosowania się do chociaż podstaw Inbox Zero. Serio. Jeśli jednak uparcie chcecie z niej korzystać to przenieście wszystkie starsze maile (np. starsze niż 7 dniowe) do archiwum.

Mailbox

Jestem absolutnie urzeczony samym pomysłem Orchestry. Implementacja nie jest oczywiście idealna, ale to w końcu wersja 1.0.x – pierwsze podejście. Z czasem wszystko powinno zostać dopracowane, a przynajmniej taką mam nadzieję. Po dobie z Mailboxem mogę Wam powiedzieć już teraz, że warto. Niestety, obecnie program wspiera jedynie konta Gmailowe oraz jest dostępny tylko na iPhonie. To spore ograniczenia.

Plany

Zanim przejdę do wrażeń z samej aplikacji, podpowiem że Orchestra ma w planach wypuścić wersję, najpierw, na iPada, a następnie, dla OS X. Tak w każdym razie napisał mi Gentry Underwood w odpowiedzi na mojego maila i zakładam, że nie jest to ściema. Ponoć również przygotują wersję na Androida.

Obsługa

Mailbox app Tutorial-01

Mailbox gestami stoi. Nasze interakcje z wiadomościami odbywają się przede wszystkim za ich pomocą, a przy pierwszym uruchomieniu pojawia się szczegółowy tutorial, który prowadzi nasz przez wszystkie funkcje:

  • Krótkie machnięcie w prawo archiwizuje wybraną wiadomość;
  • Długie z kolei je kasuje;
  • Krótkie w lewo „usypia” wiadomość;
  • Długie (w lewo) przenosi do odpowiedniej listy.

O ile pierwsze dwa gesty są obecnie już częścią iOS czy Androida 6, o tyle te w lewo są kluczowymi funkcjami Mailboxa. Nie próbowałem jeszcze nic przenosić do żadnej z list, ale wielokrotnie skorzystałem z funkcji „snooze”, która ukrywa maila przed nami na zdefiniowany przez nas czas. Celem tego jest wywalenie sprzed oczu maili, na które musimy zareagować, ale w innym terminie. Przykładowo, jeśli dostanę maila, że mam zmontować jakiś materiał video i wiem, że kurier z plikami przyjedzie dopiero w poniedziałek, to macham w lewo i wybieram z okna opcję „przypomnij mi po weekendzie.” Co z oczu to z serca. No i przy okazji mniej stresu.

Mailbox app Tutorial-02

Do wyboru otrzymujemy następujące opcje:

  • później (3 godziny później tego samego dnia; można zmienić w ustawieniach)
  • tego wieczoru
  • jutro
  • w weekend
  • w następnym tygodniu
  • za miesiąc
  • kiedyś (domyślnie za 3 miesiące; można zmienić w ustawieniach)
  • wybierz datę …

Domyślny setup bardzo mi odpowiada i wstępnie nie mam zamiaru nic zmieniać. Możemy oczywiście z poziomu aplikacji, na górze ekranu, wybrać jedną z trzech ikon (archiwum, inbox, uśpione), aby przejrzeć ukryte wiadomości.

Mailbox app Tutorial-03

W praktyce Mailbox tworzy na naszym koncie etykietę [Mailbox], która jest niewidoczna dla nas, chyba że wejdziemy w listę etykiet. Jak usypiamy wiadomość, to możemy podejrzeć naszego maila w [Mailbox/Later] bez problemów. To właśnie za to przenoszenie maili odpowiadają serwery Mailboxa … ale nie tylko.

Ważnym faktem jest to, że jeśli „uśpimy” coś na iPhonie, to zniknie nam to automatycznie w każdym innym kliencie pocztowym, pod warunkiem, że wszędzie łączymy się za pomocą IMAP. To bardzo ważna wiadomość, bo tym samym możemy jako tako z tego korzystać, częściej sięgając po iPhone’a. Jak „uśpiony” mail się pojawi na iPhonie w Mailbox.app, to wyskoczy również pod OS X, w interfejsie webowym oraz wszędzie indziej. To działa.

Ostrzegam tylko przed jednym – jeśli uśpicie wiadomość na iPhonie, to nie przywracajcie jej w innym programie do inboxu, bo w praktyce zostanie on w dwóch miejscach. Wynika to prawdopodobnie z tego, że informacje o tym, które maile są uśpione są przetrzymywane na serwerach Orchestry.

Prywatność i bezpieczeństwo

Przy pierwszym uruchomieniu musimy Mailboxowi dać dostęp do naszych kont pocztowych. To oczywiście powoduje, że dodajemy kolejnego pośrednika dla naszej poczty. Pośrednika, którego można zhackować. Z tego co udało mi się ustalić, a nie jest to jeszcze dokładna informacja, to serwery Mailbox „scrobblują” nasze wiadomości, przykładowo w poszukiwaniu miejsc, gdzie zaczyna się cytat, aby móc nam je przedstawić w atrakcyjniejszej formie – poniekąd ideowo zbliżonej do rozmowy SMSowej pod iOSem. Jednocześnie zostałem poinformowany, że informacje przesyłane pomiędzy chmurą Google, a Orchestra są szyfrowane – ponoć Google zaakceptował cały proces komunikacyjny zaproponowany przez Mailboxa. Gentry Underwood jednocześnie zapewnił wszystkich, że ani on, ani jego pracownicy nie mają dostępu do naszych maili.

Powiem krótko – jeśli się czegokolwiek obawiacie to nie korzystajcie ze skrzynki Gmailowej. Zresztą akurat z tego duetu dużo gorsze wrażenie sprawia Google, szczególnie w obliczu wypowiedzi Erica Schmidta. @cezex na Twitterze dzisiaj napisał, że Mailbox to świetny sposób na udostępnienie firmom trzecim dostęp do naszych danych. Przykro mi to powiedzieć, ale już to dawno wszyscy zrobiliście, chyba że macie własny serwer pocztowy. Tak swoją drogą to nie jest głupi pomysł … Ja w każdym razie traktuję zawartość maili tak jakby już były jawne, podobnie jak wszystko inne w Dropboxie, itp. To co ma zostać ukryte pozostaje offline. Prosta zasada, więc przesadnie nie przejmuję się niczym. Aha – Orchestra nie ma dostępu do naszego hasła, więc w ten sposób raczej go nam nie wykradną.

Design

Hmm, mam jeszcze mieszane uczucia. Niektóre maile wyglądają bardzo dobrze, a inne gorzej. Pozostawię tą kwestię do Waszej oceny. Gmail.app dla iOS jest „czystszy”, ale nie mogę powiedzieć, że Mailbox jest brzydki. W każdym razie jest całkiem sensownie – mogło być znacznie gorzej.

To co mnie martwi

Cała koncepcja Mailboxa od strony finansowej przyprawie mnie o dreszcze. Aplikacja jest darmowa, a to oznacza przeważnie jedną z czterech rzeczy:

  1. Chcą się sprzedać.
  2. Mają dużego inwestora.
  3. Chcą wprowadzić płatne funkcje w późniejszym terminie.
  4. Miałem jeszcze jakiś pomysł jeden, ale wyleciał mi z głowy – uzupełnią jak/jeśli sobie przypomnę.

Wiemy, że planują spróbować szczęścia w formacie „freemium”, podobnie jak Dropbox czy Evernote. Dla tych firm to działa, ale patrząc na historię takich produktów jak Snapseed czy Sparrow, to autentycznie boję się o całość. Za ten program zapłaciłbym bez wahania 10 euro. Gdyby kosztował dwadzieścia to namyślałbym się z minutę lub dwie. Trzydzieści to chyba moja górna granica w tym przypadku – mocno naciągana. Lubię płacić za oprogramowanie, które ułatwia mi życie. Oszczędzam dzięki temu czas i mam go więcej. Lubię też wspierać developerów, bo chcę aby oprogramowanie było rozwijane przez najbliższą dekadę. Chcę, aby im się chciało. Nie ma nic gorszego niż niespodziewana konieczność zmiany workflow.

Tymczasem Mailbox jest darmowy i nie są jeszcze przygotowane jeszcze żadne in-app purchases dla klientów. Ptaszki ćwierkają, że jedno konto będzie gratis, ale za każde kolejne będziemy musieli zapłacić. Mam obecnie dodane trzy konta do Mailboxa, więc subskrypcja wydaje się być nieunikniona.

Mam tylko nadzieję, że wiedzą co robią.

Na koniec

Mailbox app Inbox Zero

Mailbox już mi zrewolucjonizował ostatnie dziesięć zadań z inboxa, a Inbox Zero osiągam kilka razy dziennie. To daje mi spokój i możliwość skupienia się na innych projektach. Czekam teraz z ogromną niecierpliwością na wersje na iPada i OS X.

Aha – podpowiem Wam jedno. Gdyby miał do wyboru iPhone’a i Nexusa 4, to tylko z powodu tego programu sięgnąłbym po ten z iOSem. Przynajmniej dopóki nie pojawi się wersja na Androida. Tak – jest tak dobra. Nie jest bez wad, ale jest to mocne wejście na rynek i trzymam kciuki, aby go zakłócili.

* * *

  1. Wrocławskie Centrum Sieciowo Superkomputerowe.
  2. User experience.
  3. Jeśli czytasz ten przypis to znaczy, że (1) za dużo wypiłeś, lub (2) nie czytałeś o moim staniu w kolejkach po iPhone’a czy iPada.
  4. Z kabaretu z lat 80-tych: „Maść na szczury … łapiemy szczura i smarujemy jego głowę maścią. Cyk. Cyk … i szczur pada. Maść na szczury – środek doskonały.” Czy jakoś tak to szło …
  5. Jak to mawiał Basil w Fawlty Towers.
  6. W przybliżonym stopniu – chodzi mi o gest kasowania.

Chcesz zwrócić mi na coś uwagę lub skomentować? Zapraszam na @morid1n lub na forum.

  • Hmm. Jestem pozytywnie zaskoczony. Twoja opinia jest jedną z niewielu na plus i prawie idealnie zlewa się z moją. Prawdopodobnie dlatego, że jako nieliczni używamy już Mailbox ;-)

    Co do samej aplikacji… Fakt jest taki, że cała nadzieja w udostępnieniu aplikacji na universum systemów Apple. Dopiero wtedy usługa pokaże swoją potęgę w 100%.

  • Dobry tekst.

    Niestety, koncepcja całego tego systemu mnie nie przekonuje.

    Po pierwsze, nie stosuję metody Inbox Zero, a nawet gdybym chciał, to z przyczyn czysto technicznych nie jestem w stanie.

    Po drugie, mam mieszane uczucia co do grzebania w mojej poczcie. Nie chodzi mi tu o prywatność, ale o to, że jakiś soft modyfikuje moje maile na moim koncie. Tym bardziej, że wcale nie musi – mógłby robić to po swojej stronie, bo i tak musi pobrać pocztę z konta Jeden błąd tego oprogramowania może spowodować, że stracę moje wiadomości lub zostaną one w jakiś sposób uszkodzone. Brakuje mi również informacji co się stanie gdy z jakiegoś powodu przestanę chcieć używać aplikacji Mailbox – jak łatwo będę mógł przywrócić organizację wiadomości e-mail do pierwotnego stanu?

  • +1 :-)

    Wojtek

  • Kmil

    Gdyby kosztowała 30 euro, to byłaby jedynie ciekawostką w App Store. :)

  • Jeśli przestaniesz używać Mailbox to nic się nie stanie. Wszystkie stworzone katalogi są bowiem w gmailu. Lub możesz przywrócić maile do Inbox przed usunięciem aplikacji.

    Co do Inbox Zero. Ja też trzymam maile w Inbox nawet jeśli trafiają do OF. Tutaj natomiast oznaczasz mail jako np tommorow i znika on z Inbox aby jutro sie tam pojawić ponownie z przypomnieniem. To jest Inbox Zero w rozumieniu Mailbox. Porządek w poczcie a nie pozbycie sie maili.

  • @cezex na Twitterze dzisiaj napisał, że Mailbox to świetny sposób na udostępnienie firmom trzecim dostęp do naszych danych.

    Napisałem to w kontekście informacji, że Orchestra kopiuje maile na swoje serwery i dopiero stamtąd przesyła do aplikacji.

    Przykro mi to powiedzieć, ale już to dawno wszyscy zrobiliście, chyba że macie własny serwer pocztowy.

    Jest pewna różnica od udostępniania poczty Google, który jest na rynku od wielu wielu lat i ma dopracowane zabezpieczenia, a udostępnienia jej nowej małej firmie, o której prawie nic nie wiemy. Znów, chodziło mi o informację, że Orcherstra kopiuje maile.

  • PiotrZagawa

    Stary marketingowy trik. Dać nadzieję ale nie satysfakcję. Lub celowo ją odraczać.

    Drugim trikiem jest wmówić ludziom że potrzebują czegoś, co jest im zbędne.

  • Czy usunięcie maila przez Mailbox faktycznie przenosi go do Kosza w GMailu? Pytam, bo w natywnym kliencie w iOS email nie jest kasowany, tylko archiwizowany.

  • W natywnym kliencie iOS usunięty e-mail jest przenoszony do kosza, a nie archiwizowany. Ale domyślnie w miejscu przycisku ‚Usuń’ jest (również czerwony) przycisk ‚Archiwizuj’ – trzeba to zmienić w ustawieniach.

  • Mam skonfigurowane konto GMail jako Exchange i jak wejdę w mail i chcę go usunąć, klikam na dole ikonę kosza i mail jest archiwizowany, nie usuwany. Co dokładnie należy zmienić aby był usuwany?

  • Otwórz ustawienia, przejdź do sekcji ‚Poczta, kontakty i inne’, wybierz konto pocztowe, wyłącz opcję ‚Archiwizuj wiadom.’.

  • WojciechMajka

    Wyszło mi że przy obecnym tempie będę czekał jeszcze 9 dni na uruchomienie Mailboxa. A nowym osobom zostaje mniej więcej 40 dni.

  • Nie mam tej opcji. Jesteś pewny, że jest ona dostępna przy GMailu skonfigurowanym jako Exchange?

  • Szczerze mówiąc nie jestem pewien, bo używam GMaila przez IMAP.

  • Pingback: Mam własnego Mailbox’a - Projekt Makowisko()

  • Tak.

    Wojtek

  • Pingback: Mailbox dla iPhone’a – podsumowanie po pierwszym tygodniu | Makowe ABC()

  • Pingback: Dropbox kupił Mailboxa! | Makowe ABC()