Jeśli chcecie mnie wesprzeć to zapraszam do kupna mojego poradnika "Jakim jesteś Makiem?".

Gdzie są zapisane pliki iCloud? →

· Wojtek Pietrusiewicz · 9 komentarzy

Maciek Mocowski:

To przekonywujące zdanie kompletnie kłóci się z tym do czego byliśmy przyzwyczajeni przez lata – czyli system plików, które są podzielone między katalogi. Brak kontroli nad tym co i gdzie mamy zapisane może przyprawiać nas co najmniej o zakłopotanie.

Do tego dochodzą sytuacje, kiedy chcemy mieć dostęp do plików znajdujących się w chmurze, ale na przykład brak nam aplikacji na Mac, która uzyska dostęp do tych plików.

Jednak jest prostsze rozwiązanie tego kłopotu – wystarczy aplikacja o nazwie Plain Cloud za pomocą której dostaniesz się do wszystkich danych zapisanych w iCloud przez każdą z aplikacji.

Nie rozumiem zupełnie tego problemu, może dlatego że nie podchodzę do tematu staroświecko. Maciek zresztą sam podsumował moje myśli na ten temat:

Ideologia Apple w temacie przechowywania plików w chmurze jest prosta – nie musisz wiedzieć gdzie są Twoje dane. Po prostu uruchom aplikację i pliki są dla Ciebie dostępne na każdym urządzeniu.

Tak samo nie mam zupełnie pojęcia gdzie leży moja muzyka w iTunes … i wiecie co? Cieszy mnie to, że nie muszę tego wiedzieć.

P.S. Tak po prawdzie to wiem gdzie, ale nie zaglądałem tam od lat, więc na jedno wychodzi.

Chcesz zwrócić mi na coś uwagę lub skomentować? Zapraszam na @morid1n lub na forum.

  • SSebastian

    Fajnie jeśli chodzi o dokumenty z komputera mojej żony, ale ja już nie mogę sobie pozwolić na niewiedzę gdzie są moje dokumenty . Poprzez umowy z klientami jestem zobowiązany ściśle przestrzegać gdzie i jak są przechowywane dokumenty które dla nich tworzę. Po zakończonym projekcie jestem również zobowiązany do ich zniszczenia i podpisania dokumentu, ze nie posiadam ani ja ani nikt poza klientem kopii tego dokumentu.
    W dodatku w mojej pracy dodatkowo mam kontakt z dokumentacją medyczną i naukową. W tym przypadku miejsce przechowywania i przetwarzania jest określone przez Komisję Etyki terytorialnie – czyli żadna chmura nie ma prawa na przechowywania tych danych.

  • Bardzo specyficzny i ciekawy przypadek. Współczuję. ;-)

  • SSebastian

    Wojtek to raczej Twój przypadek jest specyficzny. Dokumenty które tworzysz są dostępne publicznie w postaci artykułów. Oczywiście masz część dokumentów prywatnych których nie chcesz upubliczniać ale to Twoje prywatne dokumenty co do których Ty podejmujesz decyzję.
    Są też inne dokumenty dotyczące Twojej osoby o których sposobie przechowywania nie decydujesz (Twoje zeznania podatkowe, Twoja dokumentacja medyczna, Twoje dokumenty bankowe), ale masz możliwość wglądu (przynajmniej teoretycznie) do tej dokumentacji i która to dokumentacja ma określone wymogi przechowywania. Myślę, że gdyby pewnego dnia Twój ubezpieczyciel powiedział, że nie będziesz mógł być więcej ubezpieczony na życie bo z twojej dokumentacji medycznej wynika, że… nie interesowałoby Cię wyjaśnienie od szpitala, ze to nie ich wina, że dokumentacja wyciekła bo przecież Mac domyślnie korzysta z iCloud no i właśnie tydzień temu znaleziono nowa dziurę i dokumenty stały się jawne. Nawet nie będę dotykał problemu połączenia danych osobowych z dokumentacją medyczną – to już koszmar. Tylko, że to nie są specyficzne sytuacje to realny świat.

  • To wszystko fajne, gdy korzystasz Ty i cały świat z ekosystemu Apple. Niestety, życie nie jest takie proste, a rodzina, znajomi i osoby z którymi współpracujesz korzystają z różnych ekosystemów i urządzeń, a nie żyjemy w próżni.

    Zresztą: wszystkie pliki dotyczące projektu trzymam w jednym folderze: grafiki, teksty, tabele, materiały do opracowania. W strukturze folderów odnajduję je od razu. Ostatnio wracałem do materiałów, które przygotowywałem mniej-więcej-rok-temu do jednego wydania papierowego, daty już nie pamiętam. Ile ich szukałem w drzewku folderów? 30 sekund, i to tak długo dlatego, ze robiłem to ze smartfona :) raz ciach, podesłałem je dalej: grafiki w jpg, teksty w .doc, szpigiel w excelu. Dodając do .zip, udostępniając w Dropbox, wszystko w jednej paczce, bez potrzeby szukania ich a. w bibliotece programu do grafiki (cholera, którego używałem rok temu?) b. edytora tekstu (którego wtedy używałem, nie pamiętam) c. arkusza kalkulacyjnego. Mało techniczny użytkownik po drugiej stronie rozpakował paczkę i ma wszystko na tacy.

    I dlaczego w takim wypadku iCloud, gdzie każdy program i każdy typu pliku ma swoją osobną bibliotekę, ma być lepszy, szybszy, wygodniejszy? Gdzie, z tego co rozumiem, plik tekstowy też jest na sztywno przypisany do programu w którym go utworzyłeś?

    Ja plik tekstowy zaczynam na komórce, potem robię w przeglądarce, a na koniec odpalam go w Office i wracam na telefon. I też mam pełen sync, na Windowsie, a jakbym chciał to i otworzę go w Open Office na Linuksie.

    Jasne, iCloud ma wiele zalet w codziennym użytkowaniu, ale jak mnożą Ci się materiały i pliki z kilku lat, to foldery są zbawieniem. Oczywiście pod warunkiem, że robisz sobie odpowiednią strukturę folderów i umiesz się w niej odnaleźć. Ale to nie jest ani trudne, ani uciążliwe – tak samo robisz porządek w papierach, trzymasz porządek w mieszkaniu.

  • Na iOS też masz Dropbox. Nie musisz przecież ograniczać się do iCloud.

  • W życiu nawet nie pomyślałbym, żeby tego typu dokumenty trzymać w jakiejkolwiek chmurze. Ale nie o tym jest ten wpis. :)

  • Całe szczęście. Pokazuję tylko, że iCloud nie jest lekiem na całe zło i idealny dla każdego. Co więcej, nie uważam tego za dobre rozwiązanie do pracy

  • To zależy co robisz i jaki masz workflow. iCloud jest idealny na czas pisania. Potem przenosisz wszystko na Dropboxa i kompletujesz do tego materiały. To tylko jeden przykład.

  • “You do not need it, until you need it”