Jeśli chcecie mnie wesprzeć to zapraszam do kupna mojego poradnika "Jakim jesteś Makiem?".

“Uważaj jak wychodzisz na ulicę”

· Wojtek Pietrusiewicz · 18 komentarzy

Niektórzy z Was zapewne zauważyli, ze od dłuższego czasu nie prowadzę na stronie konkursów. Nie prowadzę z wielu powodów, ale głównie dlatego, że zawsze znajdzie się niezadowolona osoba, która powoduje tak negatywne uczucia, że odechciewa się czegokolwiek. A jeśli przypadkiem grupa ta składa się z większej ilości osób, to człowiek ma już tylko ochotę strzelić sobie w głowę. Norbi zawsze powtarza mi, że nie powinienem się takimi rzeczami przejmować, ale to co stało się dzisiaj przerosło moje wszelkie możliwości zrozumienia.

Przygotowanie konkursu trochę trwa. Trzeba najpierw znaleźć sponsora, ustalić jego formę, wymyślić pytania i nagrody. Mniej lub bardziej trudne rzeczy, ale przede wszystkim zajmujące sporo czasu. Jak na koniec wszystkiego, kiedy już cieszysz się, że oto zrobiłeś coś miłego dla swoich czytelników, zaczynają pojawiać się obraźliwe komentarze, głosy krzyczące, że konkurs jest ustawiony, czy inne oszczerstwa lub niemiłe słowa to sami rozumiecie – ciężko zachować spokój, a tym bardziej starać się zorganizować następny konkurs.

Dzisiaj niestety miało miejsce bardzo przykre zdarzenie – otóż zostały ogłoszone pewne wyniki pewnego konkursu na pewnej stronie. Nie będę wnikał w szczegóły, ale wystarczy jeśli powiem, że parę osób znalazło lukę w regulaminie, która zwyczajnie nie została zupełnie wzięta pod uwagę. Rozumiem, że osoba która musiała podjąć decyzję co z tym robić nie miała łatwo – to ciężki orzech do zgryzienia i nie zawsze wszyscy będą zadowoleni. Oczywista sprawa. Mniej oczywista jednak jest forma prezentacji niezadowolenia. Tradycyjnie zaczęło się od ataków i krytyki, ale nie konstruktywnej. Chłodnej? Też nie. Osoby komentujące sami siebie napędzali i robiło się coraz goręcej i głośniej. Krytyka jest niezbędna – to jedna z rzeczy, która prowadzi do polepszania przyszłości. Z jedną uwagą: musi być konstruktywna. Niestety tylko garstka osób się na to zdobyła, za co mają moją wdzięczność.

Niestety, komentarze pod wpisami nie są demokracją, więc te, które nie wnosiły nic do rozmowy były po prostu kasowane, również przeze mnie. W zasadzie tylko i wyłącznie dlatego, że były off topic. W pewnym momencie jednak nie wytrzymałem i zaczęły lecieć bany. Dzień jak co dzień, powiecie. Pojawiła się jednak jednostka, która zaczęła grozić, w tym osobie, która jest mi bliska. Grozić w sposób niezgodny z naszym prawem. Tego już nie potrafiłem znieść. W końcu dałem upust własnym emocjom, komentując to wydarzenie publicznie jednym zdaniem. Niektórzy niestety je błędnie zinterpretowali i przypisali sobie moje słowa własnej osobie. Te osoby przepraszam z góry – nie myślałem o wszystkich komentujących, ani nawet o tych negatywnych. Myślałem o jednej osobie, która nie zna zasad fair play1.

Pierwszy raz w życiu spotkałem się z taką sytuacją. Pierwszy raz otrzymałem groźbę karalną. Skoro mam “uważać jak wychodzę na ulicę”, to bring it… – chciałbym zobaczyć jak mocny jesteś w gębie jeden na jednego.

Zdjęcie: Keep Calm Studio

  1. Ani prawa.

Chcesz zwrócić mi na coś uwagę lub skomentować? Zapraszam na @morid1n lub na forum.

  • Ja polecam w takim wypadku zgłosić sprawę na policje. Przez głupią bierność społeczeństwa ( Nie zgłaszanie takich wybryków) jest z tym coraz gorzej a w internecie ludzie czują się bezkarni.

  • eleventh

    Hej! robisz tutaj kawał dobrej roboty, a kiedy dajesz się wyprowadzać z równowagi internetowym trollom, którzy zza klawiatury swojego komputerka bezkarnie potrafią obrzucać ludzi gó**em, traci na tym nie tylko ta inicjatywa, ale i Twoje nastawienie do świata/ludzi… Wiem że to niełatwe, ale sugeruję założenie grubego pancerza i robienie swego. Internetowi frustaci jak Internet Internetem byli, są i będą. Olej ich ;) Powodzenia i dzięki za to że to przez Twoją robotę tak dużo się nauczyłem :)

  • Mirx

    Też uważam, że takie sprawy należy zgłaszać na policję. To nie są drobnostki. Jeżeli będziemy na to pozwalać, to granica codziennej praktyki będzie się przesuwała w niewłaściwą stronę. Masz prawo czuć się bezpiecznie i komfortowo. Jeżeli bałwan dowie się na komisariacie, że za to co robi można pójść siedzieć, w przyszłości dwa razy się zastanowi.

  • Wojtek olej…

  • Z idiotami( trolami) się nie dyskutuje, a sprawę gróźb zgłoś na policję, może się jeden z drugim następnym razem zastanowi.

  • Myślę, że powinieneś posłuchać Dominika i olać sprawę. Mi też wiele osób groziło w Internecie i po prostu olewam takie sytuacje. Magiczny przycisk “zablokuj” i po kłopocie.

    No chyba, że ktoś lubi się denerwować i psuć sobie humor. Ale to już podchodzi pod masochizm. ;)

  • Chamskie zachowanie to jedno, groźby karalne to co innego. Uważam, że powinieneś zgłosić sprawę policji.

  • Nie ma co się przejmować każdego mogą ponieść emocje szczególnie po przeczytaniu tylu negatywnych komentarzy po tym jak się zrobiło coś dobrego. Niestety jak przychodzi do nagród które mają jakąś wartość to ludzie szaleją, też brałem udział w konkursie, też mi się nie udało, trudno, popracuję i kupie sobie sam ;) A wszystkim trollom internetowym też polecam: weźcie się do roboty a nie marnujecie czas na takie głupoty.

    Nie przejmuj się trollami.
    Trzymaj się.

  • Ja wciąż nie wierzę w to co się Wam wydarzyło. Poziom chamstwa w internecie już przekracza wszelkie granice.. Nie daj się chamom, im właśnie o to chodzi.

  • “Skoro mam “uważać jak wychodzę na ulicę”, to bring it… – chciałbym zobaczyć jak mocny jesteś w gębie jeden na jednego.” czyli klasyczne 1ON1 na jednego kosza;-))) Chciałbym to zobaczyć.
    A tak trochę bardziej poważnie to….. są i dobre strony tej całej histerii. Otóż następnym razem z pewnością lepiej przygotujecie całą “imprezę” i może przy okazji warto byłoby napisać, że Wasz konkurs to nie akcja globalnego zaciskania zwieraczy.
    A sama forma konkursu bardzo fajna, ostatni raz coś podobnego widziałem na PSN w Home.
    Pozdrawiam.

  • Tak to jest jak ludzie nie mają co robić i są dziwnie zdesperowani. Ci co dostali bana na 100% zasłużyli a Ty się tym nie przejmuj bo to nie ma najmniejszego sensu. Zawsze znajdzie się idiota który wszystko zepsuje.

  • Dziękuję za komentarze wszystkim.

  • Zawsze powtarzam, całe życie z debilami!

  • JakubOstaszewski

    Nie chciałbym znowu pisać , że takie rzeczy są typowe dla Polaków i Polski, gdyż to już swego rodzaju stereotyp. Niby banalna rzecz jak konkurs, a jednak ludzie potrafią zachowywać się jak dzika zwierzyna, mam wrażenie , że gdybyście rzucili te trzy dyski np. obok Pałacu Kultury o 17.00 i powiedzieli , kto pierwszy ten je weżmie, ludzie by się o nie pozabijali.
    To co opisałeś powyżej natchnęło mnie jeszcze do refleksji dotyczącej bycia osobą publiczną w sieci, mam wrażenie ,że o ile kiedyś prowadzenie strony/bloga było bardziej anonimowe, liczyła się treść bardziej a nie sama osoba,to dzisiaj za sprawą wszystkich społecznościowych mediów, można wręcz znać na wylot życie autora, redaktora, danej strony/bloga itp. , można wiedzieć jak wygląda jego partnerka, gdzie jada, czym jezdzi, w jakich knajpach bywa, choćby za sprawą takiego idiotyzmu jak Foursquare , którego sensowności naprawdę nie jestem w stanie pojąć, bo jaki sens ma obwieszczanie całemu światu – Teraz jestem tu, czy tam…Brakuje jeszcze by ludzie naprawdę zaczęli publikować wszędzie gdzie wlezie, swoje pamiętniki z takiego Day One (na temat którego Wojtku napisałeś świetny tekst). I niestety powyższy stan rzeczy sprawia, że takiemu kretynowi niedługo by zajęło by Ciebie Wojtku zlokalizować, a już na pewno dużo szybciej Dominika.

  • Świetny komentarz. Akurat pilnuję się wystarczająco mocno myślę. :)

  • JakubOstaszewski

    No w sumie Foursquare raczej nie używasz,ale wygląd twój jest znany, twojej partnerki chyba też, no i może znalazł by się na zdjęciach widok z twojego balkonu, a i jakby co to pewnie dałoby radę złapać cię podczas premiery nowego iPhona w Berlinie. :)

  • Dreźnie!

  • JakubOstaszewski

    No fakt, cóż mózg nie pracuje po godzinie snu…trzeba było zostać przy tym Berlinie. lol, ale zawsze może też być Londyn , lub Nowy jork , nigdy nic nie wiadomo.