Jeśli chcecie mnie wesprzeć to zapraszam do kupna mojego poradnika "Jakim jesteś Makiem?".

Nowy iPad okiem fotografa →

· Wojtek Pietrusiewicz · 5 komentarzy

Miłosz Bolechowski:

iPhone’a 4 używam kilkadziesiąt (jeśli nie kilkaset) razy dziennie. Wiem więc, czym jest ekran Retina i jak to jest nie móc zobaczyć pojedynczych pikseli, nawet z bliska. Wiem jak to jest zachwycić się tekstem, który wygląda równie dobrze jak (jeśli nie lepiej) wydrukowany. Wiedziałem też, że nowy iPad ma ekran tej samej klasy (choć o nieco niższej gęstości pikseli; 326 w iPhone’ie 4/4S vs. 264 ppi w nowym iPadzie). A jednak nowy iPad mnie zaskoczył. Po włączeniu ekranu w nim, nie sposób nie powiedzieć „wow”. Na głos.

To teraz wyobraźcie sobie co wypowiedziałem po zobaczeniu ekranu w Retina MacBook Pro. Hint: “wow” nie nadałoby w naszym ojczystym języku odpowiedniego wydźwięku.

Chcesz zwrócić mi na coś uwagę lub skomentować? Zapraszam na @morid1n lub na forum.

  • Jest takie popularne słowo w naszym ojczystym języku ;)

    Ja jako fotograf też mogę powiedzieć, że praca z nowym iPadem to rewelacja. W połączeniu z kartą Sandisk Eye-Fi (169 zł), która ma swój nadajnik WiFi mogę w każdym miejscu (nawet gdzie nie ma żadnych sieci) mieć podgląd zdjęcia zrobionego lustrzanką 2-3s. po jego zrobieniu. Od razu edytować, czy wysłać dalej.
    Na tak dużym i ostrym jak brzytwa ekranie świetnie można ocenić ostrość, oświetlenie itp.

    Nie mogę się doczekać przejścia na MBPro Retina…

  • Olaboga? ;-D

  • Buzuk

    Z czystej ciekawości się zapytam. Wydaje mi się, że przy dynamicznych ujęciach (reportaż, sport) raczej nie ma czasu na zaglądanie na iPada aby podejrzeć co wyszło (czasami nie ma się nawet czasu spojrzeć na ekran). Przy statycznych ujęciach nie lepiej skorzystać z tetheringu?

  • To nie ma zastosowań przy dynamicznych ujęciach, czy reporterce.
    Chyba, że chcesz po wydarzeniu wysłać szybko zdjęcie na fejsa, czy Twittera, zaraz po skończeniu fotografowania.
    Będziesz miał je od razu w rolce.

    Zastosowanie tego rozwiązania wydaje się sensowne przy fotografii produktowej, lub studyjnej (modowej, portretowej) ewentualnie krajobrazowej.
    Dużo wygodniejsze niż thethering. Zawsze musiałem szukać miejsca na ustawienie laptopa jak fotografowałem u klientów, uważać, żeby nie zrzucić laptopa, gdyż kabel nie jest za długi, przy fotografii modelki mało wygodne, poza tym wcale zgrywanie nie jest szybsze, bo plik JPG ładuje się 2-3s., a na RAW musiałem czekać 3-5 sekund.
    Kolejna zaleta, to dostępność zdjęć wykonywanych lustrzanką we wszystkich urządzeniach, od Apple TV, poprzez iPhone’a i wszystkie
    komputery, gdyż zdjęcia ładują się do rolki aparatu i synchronizują się przez iCloud.
    Ostatecznie można stosować to też w reporterce, gdy jakaś agencja informacyjna ma mieć natychmiast zdjęcia u siebie na komputerach. W trakcie gdy ich reporter robi zdjęcia oni już wybierają na komputerze te które chcą opublikować.

    No i na koniec dodam, że w oczach klienta który uczestniczy podczas sesji od razu masz +10 pkt za fachowość ;-)
    Klient zostaje tak zaczarowany, że nawet nie zauważy jak popełnisz drobne błędy. Wszystko co widzi mu się bardzo podoba, szczególnie gdy trzyma Twojego iPada z Retiną.

  • Buzuk

    To jest podobno dobre do tetheringu: http://www.shop.tethertools.com/SecureStrap-for-Aero-System-SS004.htm ;)
    Rozumiem, że iPad nie ma problemu z radzeniem sobie z RAWami?
    Ciekawy jestem bo w zasadzie wszędzie widziałem kombinację aparatu z komputerem + np. Lightroom do zmian “w locie”. Właśnie przy sesjach studyjnych. Ale może po prostu następuje zmiana pokoleniowa :-)