Jeśli chcecie mnie wesprzeć to zapraszam do kupna mojego poradnika "Jakim jesteś Makiem?".

iTunes Match – jak działa i dlaczego mnie kompletnie nie interesuje

· Wojtek Pietrusiewicz · 45 komentarzy

Nie wiem czy to kwestia mojej staroświeckości, ale iTunes Match mnie kompletnie nie interesuje. To nowa funkcja, dostępna od jakiegoś czasu, która umożliwia nam przetrzymywanie naszej muzyki w chmurze Apple. Działa to o tyle ciekawie, że porównana zostaje nasza baza danych z utworami, do których sprzedaży Apple ma prawa. Jeśli takowe zostaną znalezione, to nie musimy ich nawet uploadować, więc oszczędzamy sporo czasu. Oczywiście jeśli mamy utwory, których iTunes Match nie rozpozna, to są one po prostu przesłane do Apple. Usługa kosztuje €24.99 rocznie i w jej cenie dodatkowo otrzymujemy coś bezcennego – legalizację całej naszej muzyki1. To wszystko jest stworzone po to, abyśmy mogli w każdej chwili pobrać lub strumieniować na iPhone’a lub iPada kawałki, których zapomnieliśmy zsynchronizować.

Niestety kompletnie nie rozumiem sensu korzystania z serwisów typu Spotify, Deezer, Songza i innych. Podobnie nie wiem po co miałbym płacić ponad stówkę rocznie za to, żebym mógł raz w roku pobrać utwór, którego zapomniałem zgrać na telefon. Muzykę mam legalną, a jak już coś zapomnę to jednak taniej kupić jeden kawałek za 4 zeta.

Jestem typem osoby, która woli być właścicielem swoich płyt. Nie mam zamiaru też denerwować się jak przestanie działać internet czy coś nawali. A jak chcę koniecznie posłuchać coś przypadkowego to zwykłe radio stoi przede mną otworem – czy to w eterze, czy w internecie. Za darmo. Jestem też w stanie się założyć, że mniej mnie kosztuje kupowanie płyt (rzadko to robię) niż płacenie miesięcznego abonamentu.

Cytując Mela Gibsona w Zabojczej Broni 4:

I’m too old for this shit.

  1. Nieaktualne. Apple zmieniło regulamin.

Chcesz zwrócić mi na coś uwagę lub skomentować? Zapraszam na @morid1n lub na forum.

  • „legalizację całej naszej muzyki” – to kłamstwo. W nowy regulaminie, który wszyscy zaakceptowaliśmy, wyraźnie jest napisane, że ta usługa NIE LEGALIZUJE pirackiej muzyki. http://yfrog.com/z/h2igfwzp (ostatnie zdanie)

  • Hmm to nie widziałem zmian. Dzięki za delikatne zwrócenie uwagi.

  • Pan Jabu

    Moje zdanie na temat iTunes Match w 3 zdaniach:
    Bardzo fajna usługa.
    Dobrze, że istnieje.
    Nie skorzystam.

    „Jestem typem osoby, która woli być właścicielem swoich płyt.” – ja również :)

  • to powiedzonko Rogera (Danny’ego Glovera) ;)

  • Wiesław Leśkiewicz

    Mam takie same zdanie

  • Ja też wole kupować płyty – bardzo rzadko używam muzycznego iTunes :)

  • Po prostu śmieszy mnie to, jak w każdym serwisie mówią, że zalegalizuje Ci to pirackie pliki. Ach, i nie chciałem zabrzmieć tak ostro.

    Tak w ogólę, to ja nigdy nie komentuję nigdzie postów. To mój pierwszy raz i chyba ostatni :)

  • ..a mnie w ogole się nie podoba ta cała chmura od Apple, spóźnili się o 5 lat.

  • Że co proszę? :)

  • Mam na myśli iCloud. iTunes Match weszło w tym samym czasie, dlatego traktuje to jako część tej chmury. :-)

  • Mylicie się, dzięki iTunes Match mogę mieć całe 80GB swojej muzyki w iPhone, który ma 16GB. Tego nie da mi żaden inny serwis.

  • Andrzej Libiszewski

    Google Music Play?

  • Dlaczego się mylą z tym że: „Jestem typem osoby, która woli być właścicielem swoich płyt.”? Są ludzie którzy preferują płyty.
    @norbertcala:disqus tutaj ten atut o którym wspominasz jest niepodważalny.

  • MarcinHinz

    hmmm powiedzmy, że komuś nadepniemy na odcisk i będzie chciał to sprawdzić. Rozumiem, że powinienem trzymać wszystkie płyty cd z paragonami w piwnicy tak by w razie kontroli móc pokazać że muzykę zripowałem z własnych płyt, tak ?
    Czyli jeśli płytę pożyczyłem i ktoś mi nie oddał (przejechał tir, zniszczyła mi się, przejechał po niej tir, spłonęła w mieszkaniu) to muzykę od tego momentu posiadam nielegalnie ?

  • W Google music Play nie będziesz miał kapeli z Twojego podwórka czyli nap 8 Ram – polecam – w iTunes Match możesz mieć

  • Andrzej Libiszewski

    Będę miał to, co tam wgram. A raczej nie będę miał, tylko mam.

  • a ile masz tam wolnych GB?

  • Andrzej Libiszewski

    20tys plików – google nie liczy GB, tylko pliki.

  • całkiem OK. Dla większości wystarczy, ale ja mam 28514 :(

  • Andrzej Libiszewski

    A musisz trzymać w takich miejscach wszystko jak leci?

  • jeśli ma trzymać to chcę wszystko – inaczej traci sens

  • Andrzej Libiszewski

    Nie widzę powodu, dla którego miałoby tracić. Są rzeczy, których słucham tak nieczęsto, że wrzucanie ich w chmurę marnowałoby tylko miejsce.

  • Marcin Dmochowski

    To z jakiej to wspaniałej chmury od 5 lat korzystasz?

  • Wyczuwam delikatny sarkazm czy mi się wydaje? :-)

    Głównie niestety z G
    – E-mail: Google, działa dużo lepiej od iCloud
    – Kontakty: …
    – Kalendarz: Google Calendar- Dokumenty: Google docs- Zakładki: Xmarks – działa bardzo dobrze, nawet nie wiem że mam to włączone- Strumień zdjęć, finalnie nie używam i uważam że jak ktoś robi na prawdę dużo zdjęć to ta funkcja robi się bardzo nie użyteczna- Pliki: DropBox (choć w tej chwili iCloud tego nie udostępnia)

    Jedyna funkcja iCloud jakiej czasem używam to Znajdź mój Mac/iPhone. Czaaasem przydaje się jeszcze sync do iA Writer Mac – iPhone, choć bez problemu można by to załatwić poprzez dropbox. (również seamless ;-))

  • Marcin Dmochowski

    No ale zaraz, co to za „chmura” np gmail. Wg takich kryteriów to spóźnili się kilkanaście lat, bo mail w chmurze miałem kilkanaście lat temu na polboxie ;) sarkazm owszem, bo nie uważam żeby istniały „kompleksowe” chmury więcej jak 2 lata temu…

  • Mamy po prostu odmienne zdania w tym temacie :-)

    Fajny wpis na temat iCloud napisał ostatnio MacKozer: http://www.mackozer.pl/2012/07/17/icloud-com/ zgadzam się z nim w 100%

  • Marcin Dmochowski

    Najwyraźniej… Ale i tak twierdzę, że 5 lat to populizm – jeszcze 2-3 lata temu nikt nie oferował „seamless experience”. A artykuł widziałem, ale nie rozumiem poruszanego problemu, jeśli chodzi o adres, to nawet te najstarsze domeny wciąż działają…

  • Not only you :) … some of us are also too old for this :) …

  • Nie skorzystasz z tego nawet raz, więc to wyrzucona kasa. To że ktoś może mieć własny odrzutowiec nie oznacza jednocześnie że ma to jakikolwiek sens. :)

  • You miss the point.. Ja tez wole byc wlascicielem muzyki ktora uzbieralem!! Bez 2 zdan.. Ale przyjzyj sie jak to dziala.. Albumy ktore masz na iTunes zostaja tam w niezmienionej postaci!! Nawet jak skonczysz abonament! Za 25 euro rocznie masz darmowa synchronizacje swojej muzyki przez iCloud! Na wszystkie urzadzenia.. W tym mozesz streamowac. Slabszej jakosci pliki mozesz zastapic tez lepszymi! Dziala slicnie! Cala iChmura jest IMHO swietna! Na nowym lewku rozwija skrzydla! Niech jeszcze programisie naucza sie ja implementowac i bedzie cudnie!! Juz terazn jest lata swietlne przed konkurecja!

  • Tonie sync gdzie muszę fizycznie coś robić, ale z resztą się zgadzam.

  • Tak w ogóle, spotkałeś się kiedykolwiek z tym, aby sprawdzili kogokolwiek w Polsce, czy ma legalną muzykę? I ja też nie mam paragonów do CD. Mnie bardziej chodzi o osoby, które na potęgę pobierają albumy z torrentów. Sam wiem jak człowieka boli kiedy kradnie się jego wartość intelektualną, dlatego nie popieram piractwa.

  • MarcinHinz

    Nie spotkałem się. Podobnie jest z oprogramowaniem. Kontrola jest rzadkością biorąc pod uwagę ilość użytkowników. Chodzi bardziej o własne sumienie i spokój ducha ;)

  • MarcinHinz

    Skąd taka informacja, że muzykę zsynchronizowaną przez iTunes Match masz dostępną również po zakończeniu abonamentu ? Muzyka ta przecież nie pojawia się jako zakupiona a masz ją tylko dostępną w osobnej bibliotece. Czyli w/g mojego rozumowania biblioteka w chmurze znika po zakończeniu abonamentu, a piosenki, które się w niej znajdowały musimy kupić poprzez iTunes jeśli chcemy mieć je gotowe do ściągnięcia w każdym momencie.

  • Nastepny ktory nie rozumie? A potem jest zle Apple zle..
    Masz pliki lokalne w itunes albumy zakupione, zerzniete z CDekow.. pierdyliard.. Te ktore byl z CDkow gorszej jaksoci mozesz sobie sciagnac lepszej jakosci NA LOKALNY DYSK.. sa TWOJE!
    Wlaczasz iTunes Match, masz pliki na wszystkich urzadzeniach.. pierdyliard – (minus) te ktore byly za slabej jakosi a ktorych nie bylo w sklepie iTunes
    Sluchasz sciagasz kasujesz sluchasz sciagasz cieszysz sie jak dziecko jak jest zajebiscie..
    Konczy Ci sie abonament.
    To co masz na dyskach zostaje na dyskach.. nie mozesz wiecej synchronizowac.. Koniec abonamentu.. Sluchasz sobie dalej ale juz odseparowane.. Twoja muzyka znika z Twojej chmury.. Pliki na urzadzeniach zostaja tak jak byly! To nie jest streaming!! To tylko moze byc streaming jak nie chcesz sciagac na iphona tylko grac sobie z chmurki..
    podobnie z lokalna biblioteka iTunes.. mozesz soie streamowac do kompa.. ale przeciez mozesz sobie sciagnac cala swoja iTunes biblioteke i luchac po wsze czasy..
    aaaaa….
    Jeszcze tylko jedno.. jak masz zajebistej jakosci ogromne pliki z plytek wlasnych.. ktorych nie ma w iTunes sklepie to one sie upoaduja.. sa tu i tu.. sciagasz wtedy na iPada taki wiekszy plik..
    Jesli taki ogromniasty plik jest w itunes.. to na iPada sciagniesz wersje od Apple bodajrze 192 (dobra jakosc – nie wazne jaka)
    Jak sobie skasujesz ten plik z biblioteki iTunes to nie bedziesz mial i sluchal juz lepszego pliku tylko ten od Apple..

  • Wy wszyscy naprawde nie rozumiecie jak to dziala!! Fascynujace.. proponuje moj opis powyzej.. :D

  • aa Sorrki z wyjatkiem Norberta nie rozumiecie.. :D

  • MarcinHinz

    fil, nie denerwuj się :) Wiem, że muzyka się ściąga na HDD i nikt mi jej nie skasuje. Wykupiłem zresztą roczny abonament w iTunes Match. Chodzi mi o inną kwestię. Muzyka z iTunes Match jest jakby osobną biblioteką w mojej muzyce. Jeśli system rozpozna piosenki które miałem, to dodaje je do biblioteki iTunes Match bez ściągania ALE te piosenki nie są uznawane jako zakupione.
    W związku z tym, jeśli abonament się skończy a ja będę gdzieś poza domem, bez kompa, tylko z iPhonem to:
    1. jakbym miał iTunes Match, mógłbym daną piosenke sobie ściągnąć i posłuchać
    2. skoro abonament się skończył to nie mogę danej piosenki posłuchać chyba że ją ZAKUPIE (mimo że apple wie że daną piosenkę miałem już w iTunes Match).

    I o to mi właśnie chodzi. Myślałem że jeśli Apple rozpozna piosenkę z mojego dysku, znajdzie ją u siebie w bazie, to zostanie ona uznana jako ZAKUPIONA, a tak nie jest.

  • No tak.. hmm.. ale to dosc oczywiste zdaje mi sie.. ;-) Nie kupiles u nich to nie od nich masz wiec nie moga gwarantowac producentom ze moga Ci ja udostepniac..
    generalnie to dzieki bo uspokoiles mnie bo juz myslalem ze wykipie tu :P ;-)

  • Niestety kompletnie nie rozumiem sensu korzystania z serwisów typu Spotify, Deezer, Songza i innych. Podobnie nie wiem po co miałbym płacić ponad stówkę rocznie za to, żebym mógł raz w roku pobrać utwór, którego zapomniałem zgrać na telefon. Muzykę mam legalną, a jak już coś zapomnę to jednak taniej kupić jeden kawałek za 4 zeta

    Ja natomiast jestem zdania, że takie serwisy jak Deezer czy Spotify są dużo wygodniejsze. Na pewno będzie to przyszłość zakupów muzyki, niestety Apple na razie takiej rewolucji nie wprowadza, bo jak przypuszczam sprzedaż generuje im większy przychód.

    Tak jak zrobili odmienili rynek muzyczny sprzedając pojedyncze utwory przez internet, zmieniając przyzwyczajenia konsumentów, którzy kupowali pliki a nie płyty, tak kolejną rewolucją będzie płacenie abonamentu za dostęp co całej muzyki.

    Od czasu Deezera zacząłem słuchać muzyki non-stop, bo mogę ją słuchać zawsze i wszędzie. Mam ją na iPadzie, iPhonie i każdym komputerze. Ponad 18 milionów i nie muszę myśleć o wgrywaniu, synchronizacji, mam załą muzykę zawsze przy sobie.

    Apple reklamowało iPoda hasłem 1000 utworów w kieszeni, ja mam 18 milionów utworów w kieszeni.

    Takie serwisy mają jeszcze jedną zaletę. Mogę zobaczyć jakie albumy mają moi znajomi. Tak jak kiedyś spotykając się ze znajomymi przeglądaliśmy nasze płyty, kto co ma nowego coś sobie włączaliśmy,

    tak teraz znowu możemy wymieniać się muzyką i polecać sobie albumy czy utwory na Deezerze.

    Na koniec:

    Jestem też w stanie się założyć, że mniej mnie kosztuje kupowanie płyt (rzadko to robię) niż płacenie miesięcznego abonamentu.

    Dużo więcej kosztuje kupowanie płyt, nawet nie ma co porównywać. Wystarczy, że kupisz jedną miesięcznie i już wydajesz więcej niż abonament w Deezerze.

    Ja mam jak na razie w Deezerze 66 albumów, a dodaję je po mału, nie hurtem, tak, żeby sobie posłuchać zanim dodam kolejne.

    Na te płyty wydałbym ok. 3000 zł w iTunes, a tak płacę 30 zł miesięcznie. Zajomi mają już grubo ponad 100, więc nawet jak będą 15 lat płacić abonament to wydadzą mniej kasy.

    Nie rozumiem sensu kupowania tych utworów i trzymania ich na dyskach. Przecież nie zabierzemy ich do grobu, ani nie zostawimy w spadku dla potomnych. ;)

  • Niestety kompletnie nie rozumiem sensu korzystania z serwisów typu Spotify, Deezer, Songza i innych. Podobnie nie wiem po co miałbym płacić ponad stówkę rocznie za to, żebym mógł raz w roku pobrać utwór, którego zapomniałem zgrać na telefon. Muzykę mam legalną, a jak już coś zapomnę to jednak taniej kupić jeden kawałek za 4 zeta

    Ja natomiast jestem zdania, że takie serwisy jak Deezer czy Spotify są dużo wygodniejsze. Na pewno będzie to przyszłość zakupów muzyki, niestety Apple na razie takiej rewolucji nie wprowadza, bo jak przypuszczam sprzedaż generuje im większy przychód.

    Tak jak zrobili odmienili rynek muzyczny sprzedając pojedyncze utwory przez internet, zmieniając przyzwyczajenia konsumentów, którzy kupowali pliki a nie płyty, tak kolejną rewolucją będzie płacenie abonamentu za dostęp co całej muzyki.

    Od czasu Deezera zacząłem słuchać muzyki non-stop, bo mogę ją słuchać zawsze i wszędzie. Mam ją na iPadzie, iPhonie i każdym komputerze. Ponad 18 milionów i nie muszę myśleć o wgrywaniu, synchronizacji, mam załą muzykę zawsze przy sobie.

    Apple reklamowało iPoda hasłem 1000 utworów w kieszeni, ja mam 18 milionów utworów w kieszeni.

    Takie serwisy mają jeszcze jedną zaletę. Mogę zobaczyć jakie albumy mają moi znajomi. Tak jak kiedyś spotykając się ze znajomymi przeglądaliśmy nasze płyty, kto co ma nowego coś sobie włączaliśmy,

    tak teraz znowu możemy wymieniać się muzyką i polecać sobie albumy czy utwory na Deezerze.

    Na koniec:

    Jestem też w stanie się założyć, że mniej mnie kosztuje kupowanie płyt (rzadko to robię) niż płacenie miesięcznego abonamentu.

    Dużo więcej kosztuje kupowanie płyt, nawet nie ma co porównywać. Wystarczy, że kupisz jedną miesięcznie i już wydajesz więcej niż abonament w Deezerze.

    Ja mam jak na razie w Deezerze 66 albumów, a dodaję je po mału, nie hurtem, tak, żeby sobie posłuchać zanim dodam kolejne.

    Na te płyty wydałbym ok. 3000 zł w iTunes, a tak płacę 30 zł miesięcznie. Zajomi mają już grubo ponad 100, więc nawet jak będą 15 lat płacić abonament to wydadzą mniej kasy.

    Nie rozumiem sensu kupowania tych utworów i trzymania ich na dyskach. Przecież nie zabierzemy ich do grobu, ani nie zostawimy w spadku dla potomnych. ;)

  • Tak czytam i myślę że ulegamy jakiejś zbiorowej psychozie. Apple stworzył kolejny produkt i wciska klientom – takie jest ich marketingowe prawo – że to jest jedyne, niepowtarzalne i w ogóle naj naj naj. Pytanie podstawowe brzmi: czy trzeba to kupować tylko dlatego że Apple to oferuje? Jestem zwolennikiem ekosystemu Apple ale ta usługa nie jest dla mnie, więc jej nie kupię. Proste. W środowisku mackowców funkcjonuje mit że trzeba mieć każdą kolejną usługę, każdy produkt bo inaczej gubisz kontakt z „bóstwem”. Jeżeli tak jak mi Google DRIVE lub Dropbox bardziej ci pasuje i wydaje się być bardziej funkcjonalny dla twoich potrzeb to olej iClouda i Match i poprostu ciesz się życiem ;)

    Mazel Tov!

  • Tak czytam i myślę że ulegamy jakiejś zbiorowej psychozie. Apple stworzył kolejny produkt i wciska klientom – takie jest ich marketingowe prawo – że to jest jedyne, niepowtarzalne i w ogóle naj naj naj. Pytanie podstawowe brzmi: czy trzeba to kupować tylko dlatego że Apple to oferuje? Jestem zwolennikiem ekosystemu Apple ale ta usługa nie jest dla mnie, więc jej nie kupię. Proste. W środowisku mackowców funkcjonuje mit że trzeba mieć każdą kolejną usługę, każdy produkt bo inaczej gubisz kontakt z „bóstwem”. Jeżeli tak jak mi Google DRIVE lub Dropbox bardziej ci pasuje i wydaje się być bardziej funkcjonalny dla twoich potrzeb to olej iClouda i Match i poprostu ciesz się życiem ;)

    Mazel Tov!

  • Czy w iTunes Match możemy zdecydować, które utwory/albumy miałyby się znaleźć w chmurze. Nie widzę nigdzie takiej opcji, od razu analizuje i wrzuca całość.

  • „Sam wiem jak człowieka boli kiedy kradnie się jego wartość intelektualną…”

    W szczególności obecna spuścizna wykonawców komercjalnego kiczu.