Jeśli chcecie mnie wesprzeć to zapraszam do kupna mojego poradnika "Jakim jesteś Makiem?".

Wartość skradzionych e–booków sięga 250 milionów złotych →

· Wojtek Pietrusiewicz · 11 komentarzy

Robert Drózd:

Jest to naiwne (a może cyniczne) założenie, że ludzie, którzy ściągają książki udostępnione nielegalnie, na pewno pójdą je kupić, jeśli nie będą mieli możliwości ściągnięcia.

Cieszę się, że ktoś to podkreśla, bo te debilnie zatytułowane artykuły doprawdzają mnie do szału.

Chcesz zwrócić mi na coś uwagę lub skomentować? Zapraszam na @morid1n lub na forum.

  • Maciej Winiarski

    Z tego co wiem w Polsce z ebookami jest tak jak z muzyką i filmami: można ściągać, a nie rozpowszechniać. Co do płacenia, to uważam, że ceny powinny być jednak sporo niższe. VAT 23% to śmiech. Połowa ceny zwykłej książki? Przecież wytworzenie kolejnego ebooka to żaden koszt, w przeciwieństwie do zwykłej książki.
    Jeszcze jednym aspektem jest łatwość kupowania oraz dostępność. Szybciej jest otworzyć safari, wpisać tytuł+epub ściągnąć z chomika niż wejść np. do iBooks i czekać, aż całość łaskawie się załaduje.

  • Do takiego samego wniosku doszedłem, mając 15 lat i czytając artykuł o tym, że w sejmie ktoś ściągnął program (słabo pamiętam – coś w rodzaju CADa dla samolotów). Albo więc, mając lat 15 byłem bystrzejszy od ówczesnych i obecnych dziennikarzy, albo ten zawód przeżarła głupota i cynizm. I strzelam w tą drugą opcję.

  • Zaraz, zaraz. To, że wytworzenie ebooka to żaden koszt nie oznacza, że powinny być sprzedawane po piątaku. Druk papierowej książki też bardzo drogi nie jest. Jeżeli w księgarni kosztuje 40 zł, to w tym góra 5 zł jest kosztów druku. Największy koszt wydania książki/ebooka to prowizje dla: autorów, wydawcy, tłumacza, korektora, ew. spadkobierców, itd. Po prostu VAT powinien wynosić na ebooki max 8% i wtedy ebooki mogłyby kosztować miedzy 10 zł a 25 zł. Myślę, że połowa ceny papierowej książki jest jak najbardziej fair.

  • Wbrew pozorom skład kosztuje tyle samo ile papierowej. Pozostałe koszty chyba nie są jakieś specjalnie duże. Jak dla mnie to może kosztować tyle samo.

  • Myślę, że nieco tańsze od zwykłych książek mogłyby być, po pierwsze po to żeby zachęcić do kupowania, a nie ściągania, po drugie dlatego, że faktycznie jeden koszt w ebooku odchodzi – koszt dystrybucji.

  • cyberangel1975

    Pozostałe koszty to papier, druk, magazyn (opłata za pomieszczenia i pracowników) i pośrednicy. W przypadku wersji elektronicznej to wszystko odpada. Dochodzą wprawdzie pewne koszta (sklep internetowy itp, może też pozostać pośrednik) ale są niższe niż w przypadku tradycyjnej dystrybucji i ich wysokość zależy od sposobu dystrybucji.
    Odliczając te koszty i zrównując VAT do papierowej wersji cena przy takim samym zysku wychodzi mniejsza…

  • Koszt transferów dla dużych wydawców mogą być bardzo duże.

    My jako iMag + podcast generujemy 10TB miesięcznie.

  • Maciej Winiarski

    Dobrze, tylko, że większość książek to czysty tekst, często bez obrazków. Ważą nie ponad 100 MB jak imag i ze dwa odcinki podcastu, tylko do ok. 2 MB.

  • iMag waży 20-30 MB w PDF. Pomijam App bo to inny serwer.

  • Utrzymanie iTunes Store/App Store kosztuje miliard dolarów rocznie. Pewnie podobnie jest z Amazonem. To faktycznie mogą być duże koszty. W każdym razie faktem jest, że ebooki są tańsze. Np. „Metro 2033” kupiłem za 40 zł w wersji papierowej, a dzisiaj na Woblinku za 9,90 zł. Wiem, że promocja, ale zdarzają się ciągle. No jest różnica w cenie. I mnie to cieszy :)

  • SSebastian

    W przypadku ebooków sytuacja jest ciekawa. Mam subskrypcję safaribooks (nie mylić z przeglądarką), regularnie kupuję ebooki w eksięgarniach a i tak często szukanych pozycji które mają kilka lat nie da się kupić ani w wersji papierowej ani w postaci ebooka, ale są oczywiście dostępne w internecie. Czy ściągnięcie takiego ebooka oznacza stratę dla autora/wydawnictwa? Czy jak pójdę po książkę do biblioteki albo pożyczę ja od kogoś lub komuś oznacza to stratę dla autora/wydawnictwa? Czy jak mam papierową wersję książki to ściągniecie tej samej książki w wersji elektronicznej (która nie jest przygotowana przez wydawnictwo) to przestępstwo albo odbieranie zysku autorowi/wydawnictwu?