Jeśli chcecie mnie wesprzeć to zapraszam do kupna mojego poradnika "Jakim jesteś Makiem?".

Dwa dyski z backupem – czy partycjonowanie ma sens?

· Wojtek Pietrusiewicz · 36 komentarzy

Dzisiaj w końcu dodałem do komputera 4 TB dysk na USB, aby mieć gdzie robić backupy oraz przechowywać rzeczy, które nie muszą być skopiowane w bezpieczne miejsce. Na obecną chwilę robię trzy backupy – Time Machine na Time Capsule oraz Carbon Copy Cloner na dwa dyski zewnętrzne. Dysk 4 TB podzieliłem na trzy partycje i zastanawiam się tylko czy to ma sens …


Oto obecne zadania w CCC1:

  • SSD 240 GB [systemowy] → WD 2TB 2
  • HDD 1TB [wewnętrzny] → WD 2TB 2
  • SSD 240 GB [systemowy] → Seagate 4
  • HDD 1TB [wewnętrzny] → Seagate 5

Tym samym mam dwa zewnętrzne bootujące się dyski, która backupują się na zmianę, co drugi dzień w nocy. Trzecią partycję na 4 TB HDD zostawiłem sobie na śmieci, których nie potrzebuję backupować. Moje pytanie do Was brzmi – jakie widzicie minusy podziału na partycje? Macie lepsze pomysły na backup?

  1. Carbon Copy Cloner.
  2. 5″ USB
  3. 5″ USB
  4. 5″ USB/TB – partycja nr 1 – 250 GB
  5. 5″ USB/TB – partycja nr 2 – 1.1 TB

Chcesz zwrócić mi na coś uwagę lub skomentować? Zapraszam na @morid1n lub na forum.

  • A dlaczego w ogóle podzieliłeś dysk zewnętrzny na partycje? Ma to w Twoim przypadku jakieś zalety?

  • Klony robię więc root obu dysków nie jest wymieszany na jednej partycji. To w zasadzie jedyny powód.

  • Grzegorz732a

    Witam. U mnie do maca mini podpialem dysk 1 TB na kopie. Tworza sie dwie z macbooka oraz z dysku systemowego maca mini.
    1 dysk obsluguje dwie kopie za jednym zamachem . Kopie robia sie automatycznie .

  • Czym?

  • Grzegorz732a

    Na time machine

  • Przemek

    A po co komu 3 backupy? Nawet 2? Jeden nie wystarczy? Na legendarnym time capsule w ” najbardziej zaawansowanym systemie na świecie” ? Ktoś sie boi, ze amazing zawiedzie?

  • Rozumiem, że to retoryczne pytania?

  • Przemek

    Wprost przeciwnie, interesuje mnie wyczerpująca odpowiedź.

  • Zrobiłbym to gdyby odpowiedź Ciebie interesowała, a skoro jesteś złośliwy to dla mnie to strata czasu.

  • Piotr Suszycki

    Przemek nie zadawaj złośliwych pytań bo bana dostaniesz. Coś się Pan Wojtek strasznie czuły zrobił ostatnio na punkcie komentarzy pod własnymi wpisami na blogu. Wolę w tej kwestii podejście Norbiego jakie zaprezentował w ostatnich Nadgryzionych. Szkoda bo sam mam Time Capsule i mam mieszane odczucia odnośnie bezpieczeństwa przechowywanych tam informacji. Nawet jakąś stronę kiedyś wygrzebałem, gdzie można było pochować na wirtualnym cmentarzu swoją Time Capsule, ale nie wiem czy to taki żart był czy problem na prawdę istnieje. Jeżeli tak to czy zagrożone są wszystkie wersje? Może w ostatniej edycji coś się w tej kwestii poprawiło? Szkoda, że tyle czasu „antenowego” Nadgryzionych jest poświęcone nie produktom Apple i tematom ściśle związanych z tą firmą, jak mogłaby to sugerować nazwa podcastu, tylko samochodom, Androidom, aparatom cyfrowym, twiterrom i innym O Hui-om. Wiem mogę nie słuchać i nie czytać…

  • mac_gregor

    Samo partcjonowanie nie ma w sobie nic złego, przydaje sie choćby do zastosowania róznych systemow plików. Natomiast bardzo mądrym posunięciem jest dywersyfikowanie ryzyka poprzez dwa lub nawet trzy niezalezne backupy najcenniejszych danych. W dzisiejszych czasach gdzie postarzanie produktow jest czyms normalnym to nawet koniecznosc

  • Jest też jeszcze kwestia złodzieji, pożaru, itp. Warto mieć jeden dysk off-site.

  • Mój mam od 01/2009 i działa do dzisiaj. Cisza w temacie ostatnio. Jak masz sugestie co do tematów które Cię interesują to wystarczy maila napisać.

  • mac_gregor

    To prawda. Dlatego wlasnie szukam rozwiazania opartego o dysk NAS i powiedzmy tunel VPN do robienia automatycznej repliki w umieszczonej w zupelnie innym miejscu

  • Myślałem o tym, ale to ma średni sens przy TB danych. Raczej dwa dyski, z czego jeden jest np. u rodziców i wymieniasz je raz w tygodniu.

  • mac_gregor

    Wlasnie z braku dobrego i szybkiego rozwiazania sieciowego u mnie wyglada to tak ze, w pracy na sluzbowym laptopie mam dysk ktory biezaco robi backup plikow na ktorych pracuje. I ten wlanie sluzbowy dysk na backup ma partycje z kontenerem truecrypt sluzaca do backupu danych domowych raz w tygodniu

  • Przemek

    Mimo mojego lekko prześmiewczego podejścia odpowiedź na prawdę mnie interesuje bo w głowę zachodzę jaki to ma cel. Ja zawsze robiłem 1 kopię i jakoś wystarczała.. Dziś już nawet tego nie robię. Najważniejsze pliki zawsze gdzieś mam zklonowane, a w razie czego nie ma to jak nowo postawiony system :) Wydaje mi się, że sam do końca nie wiesz po co to robisz i dlatego nie uzyskałem odpowiedzi. Jedno jest pewne.. Nie masz zaufania do sprzętu którego używasz. Może i są ku temu powody, jednak mnie nigdy nie zdażyła się sytuacja bym jakiegokolwiek backupa potrzebował..

  • tereferiusz

    ja bym zrezygnowal z timecapsule i zamiast tego wybral 4dyskowy NAS z mozliwoscia ustawienia raid4. nadal moglbys korzystac z time machine i CC a jezeli jeden dysk padnie to i tak dane nie przepadna. do tego crashplan – http://www.crashplan.com/ albo inna uluga sieciowa i mozna spac spokojnie

  • Nie chcę NAS. Za wolny. Jak będę miał TB w kompie to wtedy coś kupię.

  • Moje dane są dla mnie bardzo ważne. Nie ufam dyskom twardym – masz rację. Wiele mi w życiu padło. Producent dysku czy urządzenia nie ma tutaj wiele wspólnego. Wiem dokładnie po co robię backupy i to więcej niż jeden. A jak Ci się ktoś włamie? A jak będzie pożar? Przepięcie?

  • tereferiusz

    mi te 80 mb/s wystarcza

  • lookash

    Ja już w swoim życiu raz zaliczyłem niemałą utratę danych. Z własnej głupoty. Przywracając pliki z kilku sesji foto, zastąpiłem je starszą wersją katalogu. Zapomniałem, że przerzucając katalogi o tej samej nazwie nie „sumują” się one, a zastępują. U mnie teraz backup wygląda tak: ssd z systemem i programami, klonowany 1:1 na zewnętrzny dysk. Drugi dysk 750gb klonowany również na inny zewnętrzny. A poza tym mam kilka innych dysków na które robię kopie np. samych sesji foto, na innym dokumentów itd.

  • Piotr Suszycki

    Stosuję dokładnie taką samą metodę jak opisujesz z tym, że zostałem jednak przy jednej kopii dla spokojnego snu. Wszystko jest fajnie dopóki nic się nie wydarzy. Jedna kopia mi w zupełności wystarczy. Pod uwagę brać też trzeba rodzaj przechowywanych danych oraz ich znaczenie dla mnie. Kiedyś trzymałem i pilnowałem aby mieć zawsze aktualną kopię mojej biblioteki iTunes ale odkąd pojawił się iTunes Match i to stało się zbędne. Dokumenty i zdjęcia trzymam w Dropboxie ale nie jest to nic za czym bym płakał po stracie. Na Time Capsule trzymam jedynie kopię systemu ale i tak się zastanawiam po co mi ona bo i tak pewnie przeinstaluję system w razie awarii. Czasem mi się zdarza skorzystać z tej kopii jak coś za dużo bądź niechcący mi się skasuje:) Nie wyobrażam sobie jednak gdybym zajmował się (np. w pracy) fotografią, muzyką, edycją filmów czy też innego typu działalnością gdzie wytworzone przeze mnie pliki nie byłyby w żaden sposób zabezpieczone przed stratą. Dużo zależy też od ilości danych, które musimy archiwizować. Jeżeli, źródłem moich dochodów byłaby praca z plikami i na plikach to wtedy na pewno musiałbym poważnie myśleć o bezpiecznym i szybkim backupie tych danych i to najlepiej poza miejscem, w którym stoi komputer i Time Capsule.

  • dc

    Ja preferuje bardziej deklaratywne podejście do backupu. Dane są wersjonowane gitem lub git-annexem. Co się mieści w gita, jest de facto duplikowane na wszystkich remoteach. To co musi być w git-annexie to już decyduję co i gdzie. Właśnie zaletą dvcs jest to, że informacje o backupach są dostępne na repozytoriach. Mogę w danej chwili stwierdzić, że konkretne dane są w bieżącej wersji na dysku i na remocie na s3, ale na dysku off-site jest jedną wersję w tył.

    Jeśli chodzi o system to z OSXem są problemy. Po pierwsze mam recepturę Chefa (i skrypt bootstrapa), który na nowym laptopie stawia mi środowisko w niecałą godzinę. CLI xcode, homebrew i potem z górki. Problem jest potem z Macowymi aplikacjami, dlatego nie jestem fanem zbytniego ingerowania w system. PCKeyboardHack, Launchbar, Popclip i Slate to jedyne na co sobie pozwalam. Mam specjalne skrypty populujące pliki z ustawieniami. Na koniec kilka programów z MAS w stylu klient Dropboxa czy Evernote.

    Nie jestem fanem clone z CCC jako podstawowego narzędzia, bo nie podoba mi się idea backupowania czegoś co się zmienia. Albo wersjonujesz, albo sam ustalasz backupy, z clone tak nie idzie. Nie zmienia to faktu, że robię co jakiś czas bo nigdy nie wiadomo gdzie siedzą dane ukryte przez Apple. Tak na prawdę wyobrażam sobie jeden, jedyny scenariusz, gdy mi się to przyda – gdy padnie mi komputer i ipad/iphone. Wtedy backup iTunesa może być przyjemny. Ale to i tak dla wygody, bo zakładka „purchased” i godzina ustawiania na nowo to nie jest aż taki problem.

    Ogólnie poza backupem polecam wersjonowanie plików. Jak ktoś ufa to może być Time Machine. Ja jednak nie ufam no i lubię otwarte formaty. Po drugie polecam deklaratywne definiowanie maszyn. Taka receptura Chefa (oczywiście wersjonowana) pozwala postawić trochę dłużej niż clone postawić maszynę, ale jest pewniejsza. Łatwiej wyśledzić niezgodne wersje, wrócić do wcześniejszej. Bo nie ma nic gorszego niż boot sklonowanego dysku i się okazuje, że kilka rzeczy nie działa i nie wiadomo czemu.

  • A ja klonowanie lubię, bo podłączam swój dysk do innego komputer w sytuacji awaryjnej i jestem gotowy do pracy w minutę. Powiem Ci szczerze, że Twoja metoda wersjonowania jest rzeczywiście dobrą opcją obok klona, ale za dużo przy tym dla mnie zachodu. TM mi do tego wystarcza. Cały czas się jednak zastanawiam czy na tej 4-terówce nie zrobić drugiego TM zamiast klona.

  • dc

    Pewnie wszystko zależy od tego jakich programów się używa. Na przykład Matlab jako potwór w GUI ma tak utrudniony dostęp do ustawień i wtyczki potrafią tak siać plikami, że nie sposób tego ogarnąć inaczej niż sklonować dysk. Może z tymi Photoshopami (tak, nie znam się na grafice;) ) jest podobnie. Z kolei jak zmienię sobie systemową wersję pythona, nie przetestuje jakiegoś utila z zależnością od pythona i dziesięć klonów dalej postawię nowy system na nowym komputerze to mam ochotę umrzeć, gdy to nie działa. I to może być wszystko, wersja czegokolwiek. Tak odpalam sobie diffa z obecnej receptury Chefa i z receptury gdy na pewno działał program i sobie porównam. Ba, mogę nawet bezproblemowo się cofnąć jeśli muszę o kilka wersji. Dodatkową zaletą jest to, że takie receptury mogą tworzyć wirtualne maszyny lokalnie albo na vps czy nawet amazon ec2.

    Przechodząc do konkluzji: tak, to zależy.

  • Fajna koncepcja tak swoją drogą, żeby tylko część swoich danych wersjonować.

  • Pat Radomski

    bardzo fajnie, że poruszyłeś ten temat! ja raczej z pytaniem, jak najlepiej przechowywać zdjęcia etc? kopia?

  • W kilku miejscach.

  • GIT dobra sprawa, ale czy w przypadku kilku projektów trzymanych w GIT jeden nadrzędny nie będzie robił problemów?

  • dc

    Jeśli projekt to po prostu zbiór plików to każdy projekt można trzymać w osobnym folderze a z każdego folderu zrobić repozytorium gita. Chyba, że czegoś nie rozumiem w Twoim pytaniu.

  • Przepraszam, pisałem z telefonu więc może niezbyt jasno się wyraziłem. Chodzi mi o taką sytuację kiedy GIT mam na cały HD. W takim przypadku nie mogę mieć wewnątrz tego git’a jeszcze kolejnych repozytoriów do projektów.

  • BTW Miłosz Bolechowski zdaje się być ekspertem od domowych backupów, więc warto go zaprosić do dyskusji.

  • dc

    W teorii do tego służą git submodules, ale wersjonowanie całego systemu to nie jest dobra droga. Po pierwsze prawie niewykonalne jest commitowanie zmian w sensownych chwilach czasu (nie wyobrażam sobie odpalanie git add na katalogach systemowych) a po drugie sam git sobie kiepsko radzi z dużymi plikami. Są pluginy lepiej to obsługujące, ale ja preferuję git-annex. Wykorzystuje on format i metadane gita, ale backendy dla plików mogą być różne. WebDAV, Amazon S3 czy nawet bup.

  • U mnie wygląda to tak:
    1. Co godzine backup wszystkich dysków na Time Capsule za pomocą Time Machine.
    2. Ręcznie Carbon Copy Cloner (mirror wszystkich dysków) przez USB: Raz w tygodniu na dysk w domu
    3. Ręcznie Carbon Copy Cloner (mirror wszystkich dysków) przez USB: Raz na 2 tygodnie na dysk w biurze

    Na każdym z dysków zewnętrznych mam partycje o nazwach takich samych jak dyski w komputerze + „Backup” : (np. Secondary HD Backup)

  • Oskar Berezowski

    jak się sprawuje crashplan w polskich realiach? (szybkość)