Jeśli chcecie mnie wesprzeć to zapraszam do kupna mojego poradnika "Jakim jesteś Makiem?".

Kolejna recenzja Jawbone Up – mam już mętlik w głowie →

28 listopada 2012 · 10:40

David Pierce:

Jawbone VP Travis Bogard called the Up „functional jewelry,” and that’s actually a pretty good description. Unlike the boring, gadget-y Nike FuelBand or the Fitbit clips, the Up looks like something you might wear anyway — oh, and it just happens to collect data too. The look hasn’t changed since last year’s model, wth the same Jambox-like ridged rubber coating and silver ends. There’s no clasp on the bracelet — the two ends overlap slightly on the underside of your wrist, and the rigid build is what keeps it in place — so it’s really easy to get on and off, but it’s never once fallen off or even felt loose on my wrist.

A już byłem zdecydowany na FitBit One. Niestety, zupełnie niepotrzebnie przeczytałem powyższą recenzję … oczywiście ją polecam.

Mały krok dla ludzkości – FitBit One →

26 listopada 2012 · 10:20

Bartek Buzuk:

Gdy jakiś czas temu Wojtek linkował na swojej stronie do artykułu o FitBit, w pierwszym odruchu pominąłem ten wpis, uważając go za stratę czasu. W przyrodzie jednak nic nie ginie i po paru dniach postanowiłem sprawdzić, co ciekawego można napisać o krokomierzu. Recenzja była na tyle dobrze napisana, że zapaliła mi w głowię lampkę z napisem “Chcę to!”. Przypomniały mi się lata szczenięce, gdy posiadałem urządzenie liczące kroki, które z wyglądu przypominało zegarek, nosiło się je jak zegarek, i żeby rejestrowało kroki, należało zdrowo machać ręką przy chodzeniu. Z boku wyglądałem pewnie jak urzędnik Ministerstwa Głupich Kroków. Wracając jednak do FitBit’a, to ziarno zasiane zostało na tyle mocno, że gdy zobaczyłem, iż jest dostępny na angielskim Amazonie, postanowiłem zaryzykować i drogą kupna stać się posiadaczem modelu One.

Bardzo się cieszę, że Bartek opisał swoje wrażenia z FitBit One, ponieważ wygląda to obecnie na najbardziej obiecujący kroko-życiomierzy na rynku – tym bardziej, że zrobił to za moją namową. Alternatywą jest naturalnie Jawbone Up 2, o którym pisałem niedawno, ale po rozważeniu za i przeciw, oraz po przeczytaniu wpisu Bartka, stawiam swoje żetony na FitBit. Muszę jednak przyznać, że forma bransoletki, której nawet nie zdejmuję pod prysznic, znacznie bardziej do mnie przemawia. Jest co prawda jeszcze MisFit Shine, ale mam wątpliwości do urządzenia z tak maleńkiej firmy. Poza tym nie podoba mi się fakt, że będę kilka razy dziennie musiał kłaść metalowy przedmiot na szklanym ekranie swojego telefonu – brak prawdziwie bezprzewodowej synchronizacji to jednak istotna cecha. Tego typu urządzenie dla mnie musi być niewidoczne i bezobsługowe – chcę móc po prostu wyciągnąć telefon i zobaczyć ile zrobiłem kroków lub ile godzin spałem, zamiast wykonywać bezsensowne czynności. Pomimo tego, nadal kusi mnie Jawbone Up, więc prawdopodobnie jeszcze kilkukrotnie zmienię zdanie zanim dojdzie do samego zakupu.

Nowy Jawbone Up, nadal bez synchronizacji po BT →

17 listopada 2012 · 12:28

Lex Friedman:

Up is no longer down. Jawbone on Tuesday announced a do-over for the Up, the company’s $130 fitness- and sleep-tracking wristband accessory. The Up, which is available in three sizes and eight colors, tracks steps, distance, and sleep phases, and it aims to provide motivation for healthier eating and increasing daily movement.

Up od Jawbone to urządzenie, które bardzo chciałem mieć. Było jednak bardzo wadliwe i zostało wycofane z rynku. Pojawiła się jego poprawiona wersja, ale brakuje w niej jednej bardzo istotnej rzeczy – synchronizacji po Bluetooth 4.01. W międzyczasie zadebiutował FitBit One, który synchronizuje się bezprzeowodowo, ale z kolei jest w formie klipsu. Kompromisy rządzą naszym światem.

  1. Który pobiera bardzo mało prądu.