Jeśli chcecie mnie wesprzeć to zapraszam do kupna mojego poradnika "Jakim jesteś Makiem?".

Apple Music – pierwsze wrażenia

· Wojtek Pietrusiewicz · 16 komentarzy

Minął tydzień odkąd na rynku zadebiutował Apple Music, a przed moimi oczami przewijają się dwa obozy – jedni go krytykują bez opamiętania, a inni wychwalają pod niebiosa. Samo to zjawisko mnie bardziej zainteresowało niż argumenty obu stron. Muzyka to niewątpliwie bardzo intymny temat, ale dlaczego narzędzie do jego słuchania wywołuje tyle emocji? Bo jest od Apple?

Wprowadzenie

Zacznę może od tego, że zawsze wolałem kupować muzykę niż ją streamować. Robiłem podchody do Deezera, Spotify, WiMP-a i innych serwisów tego typu, próbując je zrozumieć i wprowadzić w swoje życie. Niestety, nigdy żaden nie przypadł mi do gustu. Przeszkód było wiele, począwszy od słabych aplikacji, niezrozumiałych UI aż do najbardziej elementarnego – braków w samej ofercie muzycznej.

Bardzo przeszkadzał mi też fakt, że nie mogłem w prosty sposób zintegrować całości ze swoją biblioteką iTunes.

Nigdy nie byłem specjalnie emocjonalnie przywiązany do iTunes’a (…)

Korzystam z tego programu od 2006 lub 2007 roku – już blisko dziesięć lat na Windows oraz pod OS X – i od początku zorganizowałem tam całą swoją bazę piosenek i albumów po niemiecku. Jak? Po niemiecku. Ordnung muss sein. Każda piosenka i album były prawidłowo opisane i miały dodane okładki. Jak już w Polsce zawitał iTunes Music Store to przestałem kupować płyty i je ripować; wygodniej było kupić utwór bezpośrednio w sklepie i dodać go do istniejącej bazy danych. Nigdy nie byłem specjalnie emocjonalnie przywiązany do iTunes’a – po prostu spełniał swoją podstawową rolę prawidłowo. Działał szybko, nawet na relatywnie powolnym Thinkpadzie i pomagał mi w tworzeniu playlist – automatycznie generowanych oraz ręcznych. Wrzucałem do niego muzykę i nie interesowało mnie gdzie ona się znajduje na dysku ani jaka jest nazwa pliku. Bo user nie powinien sobie tym, za przeproszeniem, dupy zawracać.

Obserwowałem zmiany zachodzące w tym programie na przestrzeni stosunkowo długiego okresu i nie przypominam sobie, aby którakolwiek mnie specjalnie zdenerwowała. UI raz było szybsze, raz wolniejsze. Sidebar znikał i się pojawiał. iTunes jednak nadal odtwarzał muzykę prawidłowo, dostarczając mi emocji przez moje biurkowe głośniki Bowers & Wilkins MM-1, słuchawki B&O H6 oraz przez domowe Hi-Fi. To muzyka zawsze była dla mnie najważniejsza, a tutaj miałem nad nią odpowiednią kontrolę.

iTunes z Apple Music

Program zyskał kilka nowych zakładek oraz jedną istotną opcję – iCloud Music Library. Ta ostatnia odpowiada za synchronizowanie naszych playlist pomiędzy urządzeniami oraz wrzucaniem naszej muzyki na serwery Apple. To odpowiednik iTunes Match z kilkoma niewielkimi różnicami. Nie, nie dodaje DRM-u do naszych oryginalnych utworów, ale na ten temat napiszę osobny artykuł…

iTunes (oraz nowy Music.app dla iOS) wprowadził kilka nowy zakładek – For You, New, Radio oraz Connect. Ich funkcje oraz przeznaczenie były dla mnie, być może trochę zaskakująco, oczywiste. W zakładce For you znajdziemy playlisty stworzone przez ludzi, a nie przez algorytmy, które mogą nam przypaść do gustu na podstawie tego co słuchamy oraz co “sercujemy” lub “gwiazdkujemy”. Ten temat już poruszałem kilka dni temu. Radio jest o tyle istotne, że podzielone jest na kanał Beats 1 oraz z pozoru bardziej tradycyjne stacje radiowo-internetowe, podzielone na gatunki. To wszystko razem wzięte opiera się na jednej z bardziej istotnych koncepcji – kolejce odtwarzania.

Kolejka odtwarzania – Up Next

Rozpoczynając odtwarzanie innej listy kasujemy Up Next. Ale nie musimy tego robić.

Jeśli przykładowo zaczniemy słuchać playlisty stworzonej przez ludzi z zakładki For you, to pod ikonką listy z podpunktami możemy podejrzeć co będzie grane i w jakiej kolejności. Rozpoczynając odtwarzanie innej listy kasujemy Up Next. Ale nie musimy tego robić. Możemy po prostu pod prawym przyciskiem, kółkiem z kropkami lub poprzez dłuższe przytrzymanie utworu (zależnie gdzie jesteśmy – Mac czy iOS) dodać następną playlistę do naszej kolejki odtwarzania, czyli Up Next. Ta koncepcja istnieje w iTunes od ładnych paru lat, odkąd pojawiła się możliwość tworzenia playlist grupowych, na przykład na imprezie, za pomocą Remote.app. Grupa znajomych mogła sama z siebie dodawać piosenki i je kolejkować, aby miło spędzić wieczór. Zakładam, że mało osób z tego korzystało i stąd brak zrozumienia sposobu działania kolejkowania. Można to było też łączyć z funkcją Genius, która starała się algorytmami dodawać piosenki, które mogą się nam podobać.

UI iTunes i Music.app

Zdaję sobie sprawę z tego, że połapałem się w całości zaskakująco szybko – być może to wynika z tego, że nigdy nie miałem problemów z iTunes. Nigdy go nie kochałem, nigdy nie wyzwalał we mnie głębszych pozytywnych uczuć, ale robił dokładnie to co chciałem. To jedna z aplikacji, którą otwieram jako pierwszą po uruchomieniu systemu i która jest włączona prawie przez cały dzień.

Całość może przytłaczać, szczególnie jak ktoś po raz pierwszy otworzy menu kontekstowe, które zajmuje prawie całą wysokość ekranu na iPhonie.

Nie zmienia to jednak faktu, żę UI nie jest łatwe dla większości. To tak jakby jednej osobie dzisiaj wręczyć iPhone’a z iPhone OS 1, a drugiej iPhone’a 6 z iOS 8 – ilość funkcji w obu systemach jest diametralnie różna. Tak też jest z iTunes i Music.app. Apple wprowadziło mnóstwo funkcji, które dają bardzo bogate możliwości precyzyjnego układania własnych playlist oraz korzystania z tych stworzonych przez ich DJ-ów, ale jednocześnie osoby pracujące nad UI nie pomyślały co się stanie jeśli ktoś usiądzie przed nim po raz pierwszy w życiu. Zazwyczaj osoby pracujące nad iOS-em lub OS X miały tę zdolność spojrzenia na całość z dystansu, tworząc tym samym intuicyjne narzędzia. Ekipa przejęta z Beats ewidentnie nie ma takich zdolności.

Całość może przytłaczać, szczególnie jak ktoś po raz pierwszy otworzy menu kontekstowe, które zajmuje prawie całą wysokość ekranu na iPhonie. Albo jak kliknie w odpowiednim miejscu w wykonawcę i nic się nie stanie. A w innym już tak. Do poprawy. To i wiele więcej tego typu drobnostek.

Bugi

Pomimo że iTunes i Apple Music bardzo dobrze wpisuje się w moje potrzeby, to niestety ma kilka istotnych bugów. Po pierwsze, po przełączeniu się na inne Apple ID odznaczona zostaje opcja iCloud Music Library i znikają piosenki pobrane do słuchania offline. One fizycznie nadal są na dysku, ale nie widać ich na liście naszej muzyki. Wystarczy ponownie włączyć tę funkcję w ustawieniach. Nie zmienia to jednak faktu, że raz mi się wyłączyła sama z siebie. Restart iTunes pomógł. Po drugie, ludzie zgłaszają, że program im się wysypuje. Ja miałem jeden crash, ale biorąc pod uwagę, że korzystam obecnie z bety OS X El Capitan to nie mogę do końca zwalać winy na samego iTunes’a. Nie zmienia to jednak faktu, że coś jest na rzeczy i zapewne wyjdzie w praniu. Po trzecie, niektóre moje automatyczne playlisty z Maca mają status przekreślony – oznacza to, że istnieje na nich coś czego nie ma w katalogu Apple Music i z tego powodu nie pojawiają mi się na iPhonie. Powinna być opcja ich synchronizacji bez kłopotliwych utworów.

Rzeczy, o których trzeba pamiętać

Dzisiaj w biegu na mieście mi się to zdarzyło – myślałem, że serce wystarczy, a zapomniałem że muszę wykonać jeszcze jeden krok.

Wiele osób, łącznie ze mną, na początku myślało, że oznaczenie piosenki sercem automatycznie dodaje ją do My Music. Tak nie jest – należy z menu kontekstowego lub dłuższym przytrzymaniem palca (zależnie od OS) wybrać odpowiednią opcję z listy. Dopiero wtedy piosenka się pojawi. Dzisiaj w biegu na mieście mi się to zdarzyło – myślałem, że serce wystarczy, a zapomniałem że muszę wykonać jeszcze jeden krok. To są oczywiście dwie różne czynności – “sercowanie” i dodawanie do naszej muzyki – ale nie zmienia to faktu, że ludzie tego nie rozumieją lub o tym nie pamiętają, co sam udowodniłem. Nie mam obecnie dobrego pomysłu na rozwiązanie tego problemu. Co więcej – po dodaniu piosenki do My Music nie jest ona pobierana na dysk. Po prostu oznaczyliśmy ją, że chcemy mieć do niej dostęp, móc dodawać ją do własnych playlist i tak dalej. Aby ją pobrać do słuchania offline należy ponownie wybrać odpowiednią opcję w menu kontekstowym.

To właśnie ta mnogość funkcji oraz możliwość bardzo precyzyjnego sterowania każdym aspektem każdej piosenki wprowadza dezorientację wśród użytkowników.

Mój workflow

Pomimo kłopotliwego UI korzystam z iTunes i Music.app w bardzo prosty sposób. Przede wszystkim korzystam z radia Beats 1 lub stacji tematycznych. W tym ostatnim przypadku chciałbym mieć jeszcze możliwość łączenia dwóch gatunków do jednej stacji. Jak usłyszę coś co mi się podoba to oznaczam sercem lub gwiazdką. Okresowo też przeglądam co ciekawego DJ-e Apple proponują mi w zakładce For You – dzięki nim odkryłem już kilka piosenek, o których istnieniu nie wiedziałem, a które są genialne.

Wybrane i wyjątkowe piosenki dodaję do My Music i do moich playlist, które są automatycznie generowane (poza jedną, którą znajdziecie tutaj). Te playlisty automatycznie pojawiają się na moich pozostałych urządzeniach i mogę je pobrać na iUrządzenia lub streamować – do wyboru do koloru.

Długa droga przed Apple Music

A teraz brakuje mi czasu na słuchanie tak dużej dozy nowości dostosowanych do moich potrzeb.

Apple Music już zdobył moje serce. Nie swoim wątpliwym UI. Nie tym, że czasami musiałem się zastanawiać jak coś zrobić zamiast polegać na intuicji. Zdobył je tym, że utwory dobierane są genialnie przez DJ-ów. Playlistami składanymi przez ludzi rozumiejących muzykę, które mi otwierają uszy na nowe i niesamowite doznania. Apple Music pozwolił mi odkryć wiele nowych (i starych) utworów znanych mi wykonawców, do których sam nigdy bym nie dotarł. Moje playlisty codziennie się zmieniają i stają się coraz bogatsze, bez większego wysiłku z mojej strony.

Dotychczas brakowało mi na to czasu. A teraz brakuje mi czasu na słuchanie tak dużej dozy nowości dostosowanych do moich potrzeb.

UI można zmienić i ten zapewne poprawi się w przyszłości, a jest co poprawiać. Ale to wszystko nie ma większego znaczenia w porównaniu z radością jaką mi sprawia muzyka.

Chcesz zwrócić mi na coś uwagę lub skomentować? Zapraszam na @morid1n lub na forum.

  • Ty przynajmniej jako jeden z niewielu widzi, że jest coś jeszcze oprócz Spotify.
    Bo gdzie bym nie czytał – Apple Music pogromcą Spotify. Tyle, że Deezer jest od niego większy, ale nikt nie zwraca na to uwagi…

  • ebs2008

    Szybkie pytanie – przekonales mnie do B&O H6 i jestem bardzo zadowolony. Jak oceniasz B&W MM-1? Zastanawiam się nad ich zakupem.

  • Lard Vader

    Widzę, że ktoś zmieszał Apple Music a ktoś zaraz je chwali. Dżast blogier fings.

  • Tomasz2D

    Pojęcie „workflow” odnosi się do pracy grupowej, na przykład określa przepływ dokumentów, informacji ale zawsze pomiędzy ludźmi. Nie wiem… ma jakieś inne znaczenie w oderwaniu od grupy?

  • Używam ich już od paru lat i jestem do dnia dzisiejszego zachwycony.

  • Workflow – sposób prowadzenia danej czynności od A do Z. Na przykład workflow dodawania zdjęć do Photos: zgrywam z aparatu, obrabiam, zmieniam nazwę pliku, dodaję do Photos.

  • Tomasz2D

    W sensie schemat działania? OK.

  • O właśnie to. :)

  • talfut

    Myślę, że akurat zakładki nie są dla nikogo problemem w UI Apple Music. Bardziej chodzi o poruszanie się po całej bibliotece AM, o eksplorację muzyki.

    Przykład – wchodzę na playlistę, spodobał mi się jakiś kawałek; przechodzę na stronę wykonawcy; przeglądam jakie albumy (i single) wydał i kiedy, widzę jakie są jego najpopularniejsze piosenki; przeglądam listę podobnych wykonawców; dodaję kawałki, które chcę przesłuchać do kolejki; jak leci kawałek, który mi się podoba, przechodzę na stronę albumu… i tak kilka kółek. W pewnym momencie chce wrócić do playlisty od której wszystko zacząłem.

    AM niestety kuleje w kilku miejscach. Np. kliknięcie na ikonkę Albumu (iOS), w przypadku kiedy nie masz tego albumu w swojej muzyce, wyświetla stronę „Album nieznany”. Nie da się wrócić do odtwarzanej playlisty. Kompletnie niezrozumiały jest brak dat wydania albumów na pełnej liście albumów danego wykonawcy (dziwne, bo przy „najpopularniejszych albumach” jest). Takich drobnostek jest jeszcze kilka, mam nadzieję, że szybko zostanie to poprawione, bo w tym momencie zabiera mi połowę frajdy z poznawania nowej muzyki.

    I zgadzam się – „Dla Ciebie” jest naprawdę rewelacyjne. Playlisty dobierane są idealnie.

  • Błędów ogrom, UI masakrycznie skomplikowane. Na iOS zauważyłem coś dziwnego. Mam T-Mobile, więc klasycznie w metrze tracę zasięg. Podczas słuchania muzyki offline, gdy tracę zasięg, muzyka co chwila się zatrzymuje. Tak, jakby pomimo bycia offline, pobierała się z internetu. Pomaga wznowienie, ale po chwili ponownie się zatrzymuje. Wystarczy, że wróci zasięg i jest już OK. Mam nadzieję, że to bug, a nie jakiś nowy ficzer Apple. Już nie będę wspominać o tym dodawaniu albumów offline, bo tu bywa różnie. Mam albumy ustawione poza siecią, ale nie pojawiają się one przy filtrowaniu „offline”. A inne tak. Tak trochę losowo. Irytuje też to, że aby wznowić odtwarzanie od nowa jakiejś piosenki (np. jeszcze lecącej, ale już się kończącej), nie można zrobić tego po prostu klikając na nią (jak to ma miejsce np. w Spotify).

    Na koniec zakładka „Dla Ciebie”, która IMO przegrywa sromotnie z zakładką „Odkrywaj” w Spotify. Już pomijam to, jak dobiera muzykę… u mnie wyświetla albumy, które mam w „Moja Muzyka” lub inne albumy danego wykonawcy, których akurat nie dodałem, bo np. mi się nie podobają. Nowej muzyki mam w tej zakładce niewiele, natomiast wiele playlist których nie lubię słuchać (i chyba nie można ich w tej zakładce wyłaczyć). Dlaczego zakładka w Spotify jest lepsza? Bo tam nowych albumów każdego dnia jest dosłownie tona! Tam każdego dnia odkrywałem kilka niesamowitych albumów. W Apple Music znajduję jakiś ciekawy album raz na dzień. I nie jest tak, że ma na to wpływ np. jakaś mała ilość przesłuchanej muzyki. Mam w „Moja Muzyka” 350 albumów dodanych, wiele z tego polubiłem serduszkiem chcąc sprawdzić jaki ma to wpływ na algorytm Apple. I na nic to, mam wciąż wrażenie, że ta zakładka prawie nie działa.

    Co do Beats1 to za każdym razem gdy odpalam stację, leci Drake, Eminem lub coś podobnego. A miała to być stacja z najlepszą muzyką świata…

    3 miesiące. Wyłączyłem na wszelki wypadek pobranie pieniędzy po tym okresie. Jeżeli nie uproszczą wszystkiego i nie poprawią znacznie algorytmu dobierającego muzykę, to wracam do Spotify. Może jest brzydkie, ale działa naprawdę dobrze.

  • Grzegorz Okaz

    Czy w ramach tak bogatych doświadczeń z iTunes mógł być mi wyjaśnić dlaczego czasem płyty, które mam kupione, w iTunes w komputerze jest wszystko ok, a na iPadzie i iPhonie rozbija jedną płytę na kilka, rozrzucając piosenki po 2 różnych, lub w ramach jednej płyty wszystkie utwory pojawiają się zdublowane. Problem ten miałem też przed updatem 8.4. Z góry dziękuję.

  • Zapewne przez iTunes Match.

  • Grzegorz Okaz

    Nie mam iTunes Match. Cała bibliotekę mam tylko z iTunes.

  • Maciek

    Pytanie za 100 punktów a konkretnej odpowiedzi nie mogę wyguglać. Czy biblioteka Apple Music jest zależna od kraju, w którym ma się konto ?
    Trafiłem na 2 art. w których podają, że cena np w Indiach i UAE jest niższa ale zawartość również daleka od tej co w USA ….

  • Zapewne tak, ale nie znam różnic konkretnych.

  • Pingback: Zachwyt pewnej kobiety nad Apple Music | Makowe ABC()