Apple i IBM w nocy wydali oświadczenie prasowe, w którym informują o podjęciu wzajemnej współpracy w sektorze korporacyjnym. Wspólnie mają zaoferować ponad 100 rozwiązań dla enterprise, włączając w to dedykowane aplikacje dla iPada i iPhone’a. Dodatkowo ma być również oferowane AppleCare dla korporacji, a IBM ma przygotować unikalne usługi w chmurze, zoptymalizowane pod iOS.
Korporacje z reguły mnie kompletnie nie interesują, chociaż fascynują mnie ludzie, którzy potrafią być częścią bezosobowych molochów, często wykorzystujących ich na każdym kroku. Z mojego punktu widzenia i z moich niewielkich doświadczeń to po prostu współczesne taśmy produkcyjne, niewiele różniące się od tych, na których produkuje się fizyczne produkty.
Ostatnio miałem okazję poznać wymagania w pewnej firmie w Polsce na temat ich programu BYOD – Bring Your Own Device. Sensu w tym jest tyle co w połykaniu garści gwoździ… i potem piciu shotów z trucizną. Firma wymaga, aby jakikolwiek sync z jakąkolwiek chmurą był wyłączony – zakaz korzystania z iCloud, Dropbox, GDrive, OneDrive i czegokolwiek innego do synchronizacji kalendarzy i kontaktów. Jest też długa blacklista programów, z których nie wolno korzystać, w tym wielu znanych i popularnych. Generalnie każą używać iPhone’a jak dumbphone’a, który ma włączoną korporacyjną pocztę. De facto więc odbierają swoim pracownikom możliwość wykorzystywania większości funkcji swoich własnych telefonów. Gdzie to sens? Gdzie logika?
Niezależnie od powyższego, to bodajże pierwsza tak duża wspólna akcja pomiędzy współczesnym Apple, a inną firmą. No i pięknie kontrastuje z latami, w których Steve walczył z IBMem na rynku PC.



Chcesz zwrócić mi na coś uwagę lub skomentować? Zapraszam na @morid1n lub na forum.