Jeśli chcecie mnie wesprzeć to zapraszam do kupna mojego poradnika "Jakim jesteś Makiem?".

Windows 8: „będziesz czuł dyskomfort psychiczny”

· Wojtek Pietrusiewicz · 26 komentarzy

Maciej Gajewski wczoraj opublikował swoją recenzję Windows 8:

Nie próbowałem wykonywać instalacji aktualizacyjnej, czyli nadpisać istniejący już na dysku system Windows 7. To w przypadku Windows nigdy nie było dobrym pomysłem, czytając o zachowaniu instalatora „Ósemki”, ta tradycja nie została w żaden sposób zmieniona. To, co faktycznie się zmieniło, to sam instalator.

Niestety dla niektórych operacja uaktualniania skończyła się bardzo źle – coraz więcej negatywnych wątków w tym temacie pojawia się w sieci. Wyobraźcie sobie jakie byłoby zamieszanie, gdyby dotyczyło to OS X.

Nie ma problemu z trafianiem odpowiednich funkcji zarówno używając tradycyjnego, jak i dotykowego interfejsu. Wbrew moim obawom, nie trzeba się „namachiwać” myszką dzięki, po pierwsze, położeniu większego nacisku na wspomaganie się klawiaturą, która często w Windows leżała odłogiem, a po drugie, zmniejszeniu wymaganej od użytkownika precyzji. W kafelki i powiększone przyciski funkcyjne po prostu łatwiej trafić. Myszką można wykonywać lekkie, nonszalanckie ruchy, a i tak otrzymamy to, co chcieliśmy. Do precyzyjnych zadań używa się klawiatury. Palec z kolei łatwo trafia na wszystkie kontrolki. Jest jednak jeden problem.

Nijak się to jednak nie ma dla zwykłych użytkowników. Będą machali i machali tą myszką, aż im ręka odpadnie. Nie rozumiem filozofii stojącej za tym UI dla komputerów tradycyjnych, dla tabletów jak najbardziej, ale nie dla laptopów czy stacjonarnych.

Jeżeli zaś twoja myszka ma tylko proste kółeczko do przewijania, będziesz czuł dyskomfort psychiczny, którego ciężko się pozbyć nawet po przyzwyczajeniu się do tego rozwiązania. Otóż kręcisz rolką myszki lub ruszasz palcem po touchpadzie w pionie, a ekran przesuwa się w poziomie. Windows 8 to system, do którego warto dokupić lepszą myszkę z poziomym scrollem. Niestety.

Moja myszka ma kółeczko do przewijania, a jako, że jest to myszka od tabletu Wacom Intuos, to w żadnym wypadku nie zmieniłbym jej. Ciekawy jestem jak będzie ze wsparciem gestów na nowym Intuosie 5 z obsługą dotyku.

Za pomocą myszki, należy wykonać ruch w prawy dowolny róg ekranu a następnie w dół lub w górę (zależnie od tego, czy wybraliśmy górny, czy dolny róg). Oba gesty mają sens. Dotykowa wersja jest chyba oczywista, za to ta dla myszki… gdzie trafisz najłatwiej kursorem, nawet z zamkniętymi oczami? Właśnie w róg ekranu. Z uwagi na łatwość czynności dodano dodatkowy ruch, by nie wywoływać menu przez przypadek.

Musiałem ten fragment przeczytać kilkukrotnie, aby zrozumieć dokładnie co autor miał na myśli. Ponownie – nie wyobrażam sobie pracy w taki sposób na tradycyjnym komputerze.

Jeżeli wykonasz zdecydowany ruch palcem od krawędzi ekranu w kierunku jego środka, jak pisałem, przełączysz aplikację. Ale jeżeli wykonasz to w zwolnionym tempie, a następnie wykonasz ruch w przeciwną stronę, pojawi ci się lista otwartych programów.

To wszystko jest bardzo intuicyjne, a tym bardziej na tradycyjnym komputerze.

Aplikacje zamykamy ruchem od górnej krawędzi ekranu. Ten gest jest nieco uciążliwy. Tak jak w przypadku ekranu dotykowego, jak i myszki. Należy wykonać ruch palcem lub myszką przez prawie całą wysokość ekranu. Rozumiem powód: w ten sposób ciężko będzie przypadkowo zamknąć program, ale wysiłek jaki należy włożyć w ruch ręką, jest względnie spory.

„Nie namachamy się myszką.”

To wszystko brzmi skomplikowanie, ale zapewniam, że tak nie jest. Gestów można się bardzo szybko nauczyć, wymagają niewielkiego wysiłku, są szybkie, logiczne i intuicyjne.

Przepiszę ten tekst, aby lepiej oddawał istotę problemu: „To wszystko jest bardzo proste dla ludzi obeznanych z komputerami, ale czarną magią dla zwykłego użytkownika. Ci ostatni tych gestów nie zrozumieją, pomimo ogromne wysiłku i są one dla nich nielogiczne i nieintuicyjne.”

Ów brak zmian oznacza też, że praca na tablecie na Pulpicie dalej jest mordęgą. Nie przeczę, jest nieco lepiej niż na Windows 7, ale na komfortową pracę nie masz co liczyć. Pal licho, jeżeli dana aplikacja ma tryb dotykowy, tak jak nowy Office. Wtedy ma to sens. Ale konfiguracja na tablecie głupiego komunikatora GG zakończyła się kilkoma rzuconymi przeze mnie wiązankami, po tym, jak nie mogłem trafić palcem w daną pozycję na liście rozwijanej. Jest dalej źle. Ale właśnie dlatego powstał Modern UI.

Podejrzewam, że będzie to najbardziej znienawidzona przez zwykłych użytkowników wersja Windows. Oni nie zrozumieją dlaczego niektóre rzeczy dzieją się w Metro, a inne w tradycyjny sposób. Nie będą mieli cierpliwości do konfigurowania dotykiem aplikacji ze starymi interfejsami. A już zupełnie nie wyobrażam sobie, która korporacja zdecyduje się na przesiadkę i przyuczanie do nowego UI tysięcy pracowników – koszty takiego kroku wydają się być kompletnie nieopłacalne.

Z drugiej jednak strony, jakkolwiek by tego nie ująć, powiedzenie użytkownikowi „hej, musisz się zaprzeć i zmusić do nauki obsługi komputera od nowa, nawet jeżeli jesteś zaawansowanym użytkownikiem” brzmi nie najlepiej. Nowy użytkownik Windows 8 będzie przestraszony a potem zapewne po prostu zirytowany. Sam nieraz przeklinałem w pierwszych dniach użytkowania tego systemu. Przewiduję dużo większe problemy, niż miał Windows Vista i masowe zwroty nowych komputerów z prośbą o zmianę systemu. Serio. Ten system jest aż tak inny, że nie każdemu starczy cierpliwości, by zrozumieć czemu jest właśnie taki.

Zresztą sam autor tak uważa.

Niestety, ma nie tylko jedną, ale i dwie pięty achillesowe. Stan aplikacji jest po prostu na dzień dzisiejszy gorzej niż fatalny. To musi się zmienić do premiery, bo inaczej będzie to po prostu porażka. Drugim problemem jest jego rewolucyjność. Konkurenci wprowadzają zmiany stopniowo, pozwalając się użytkownikom oswoić z nowymi rozwiązaniami. Nawet Microsoft tak robił. Tu mamy wywrócenie wszystkiego do góry nogami. Zmiany są, moim zdaniem, na lepsze, ale doskonale zrozumiem twój argument, że po prostu nie chce ci się, nie masz czasu i ochoty na wyrobienie sobie nowego workflow. Pierwszy problem jest rozwiązywalny, drugi może przyczynić się do wielkiego fiasco.

Powtarzam to już od dawna i tyczy się to zarówno Windows Phone – Microsoft musi szybko ściągnąć developerów, ponieważ na dzień dzisiejszy brakuje tak wiele aplikacji dla tego systemu, a tym bardziej dla Metro UI, że system zwyczajnie może się nie przyjąć u osób wykorzystujących go zawodowo z powodu braku narzędzi. Zdaję sobie sprawę z tego, że dla takiej osoby jak ja, która ma nietypowe potrzeby, może pewnych pozycji zabraknąć i tym samym czyni ten OS dla mnie nieosiągalnym. Gorzej jednak będzie dla Microsoftu, jeśli ich własni użytkownicy zaczną szukać alternatyw ze względu na wspomniane braki.

Nigdy do końca nie rozumiałem idei tworzenia nowego UI w Windowsie przez Microsoft. Z jednej strony wydaje się być zaprojektowany pod urządzenia dotykowe1, a z drugiej strony elementy obsługi dla komputerów tradycyjnych wydają się być dodane na siłę. Wiele osób obawiało się zbytniego upraszczania OS X i czy aby przypadkiem nie stanie się on docelowo desktopowym iOSem. Być może tak się kiedyś stanie, ale na dzień dzisiejszy to Microsoft próbuje zrobić to na co Apple się nie odważył. Szkoda, że zespół odpowiedzialny za Windows przy tej rewolucji nie poprawił tego co jest zmorą Windows od wielu lat – rejestrów oraz podobnych rozwiązań.

Na dzień dzisiejszy Windows RT2 wydaje się być znacznie bardziej interesującym rozwiązaniem. Niestety, brak oprogramowania zabije tą platformę. Niezależnie – mam nadzieję, że jednak developerzy wezmą się w garść, Microsoft poprawi błędy i niektóre rozwiązania, a oba Windows staną się w końcu ciekawymi alternatywmi.

  1. Tablety i tym podobne.
  2. Czyli uproszczona wersja na tablety niejako konkurujące z iPadem.

Chcesz zwrócić mi na coś uwagę lub skomentować? Zapraszam na @morid1n lub na forum.

  • Mikey

    Przytoczę słowa mojego szwagra ” Jak zainstalowałeś ten win8 na moim kompie to myślałem że Ci głowę urwę bo nic nie mogłem zrobić jak na win7, ale jak chwilkę na nim posiedziałem nie wyobrażam sobie pracy na normalnym win” i nie chodzi to tylko o METRO i wszytko pod ręką, ale także o wstążkę w normalnych oknach :D, Dla mnie to może nie rewolucja ale trafiona ewolucja :D używam win8 na wszystkich kopach w domu i ani myszą ani touchpadem nie muszę „się namachać”

  • Wykorzystam Twój komentarz, by odpowiedzieć na polemikę autora. Mam problem z dodaniem „głównego” komentarza.
    Lecę akapitami, bez cytowania.
    Ad 1: Znajomi Makowcy mówią mi to samo o OS X. Że najlepiej wykonać czystą instalację nowej wersji systemu, tak jak w Windows, bo inaczej robi się nieporządek w systemie i działa wolniej. Nie wiem tego z własnego doświadczenia, więc może te informacje nie są prawdziwe. To samo tyczy się Ubuntu.
    Ad 2: Toć przecież wyjaśniłem, że nie będą. Czemu uważasz inaczej? :)
    Ad 3: Zgoda. To jest problem. Nie chodzi o to, że nie da się przyzwyczaić, bo się da. Jest to po prostu… nieprzyjemne.
    Ad 4: W takim razie przepraszam, pracuję cały czas nad warsztatem. Ad meritum: dlaczego?
    Ad 5: Tu podaję jak to zrobić na tablecie. Jest to intuicyjne, a system Ci to podpowiada, rysując na ekranie kontury placeholderów na appki.
    Ad 6: To jedyny pracochłonny gest.
    Ad 7: Nie, inaczej. Problem leży gdzie indziej. Gesty są łatwe i intuicyjne. Problem w tym, że nigdzie indziej nie spotykane, i należy je odkryć samemu. Na dodatek wymuszają zmianę przyzwyczajeń. Tak, to jest problem.
    Ad 8 i Ad 9: Zgoda.
    Ad 10 (już do końca Twojego tekstu): Na Windows Phone jest już bardzo przyzwoicie. Dalej iOS ma nieprównywalnie bardziej bogatą ofertę i z tym nie ma co polemizować. Ale brakuje mi bardzo niewiele, i są to bardziej zachcianki niż rzeczy mi niezbędne. Ciąg dalszy to opinia, bez argumentów: z gustem dyskutować nie będę :)

  • „Nie rozumiem filozofii stojącej za tym UI dla komputerów tradycyjnych”
    Dokładnie mam takie samo zdanie. Nie rozumiem, czemu z Windows 8 zrobiono system dla ekranów dotykowych, i jak z czymś takim pracować na co dzień – dokumenty, grafika, zdjęcia itp.
    MS chyba chciało przeskoczyć konkurencję, a skończy się…jak zwykle.

  • Krzysztof Ś.

    „Wyobraźcie sobie jakie byłoby zamieszanie, gdyby dotyczyło to OS X.” Ja sobie wyobrażać tego nie muszę, dużo z osX nie mam wspólnego, a widziałem na własne oczy lagujący system i obsługę, która doradzała po aktualizacji instalację na nowo. W sieci tego jeszcze więcej. Więc bawią mnie takie słowau kogoś, kto pewnie nie jedno w osX widział i nie jedno o nim wie ;)

  • Reinstall OS X nadpisuje obecnie zainstalowany i nie tracisz nic – danych ani aplikacji. To zupełnie co innego niż reinstall Windows.

  • Od dekady aktualizuję OSX nakładając jedną wersję systemu na drugą. Jeden, jedyny raz robiłem czystą instalację – przechodząc z wersji uniwersalnych na intelowskie. Nigdy nie miałem kłopotu. Słyszałem, że jakieś problemy komuś się przytrafiły. Niestety, nie zetknąłem się z tym osobiście.
    Recenzji nie komentuję: zupełnie nie zrozumiałem o co chodzi w recenzji i polemice. Tzn jest wygodnie, ale niewygodnie, tak?

  • Ad.1. Mam od 10.5 jedną instalację, a już jest 10.8. Czyli de facto tak jak być Ty miał od Windows XP. Wielu tak ma bez problemów jeśli nie znacząca większość.
    Ad.2. Nie wiem do czego się odwołujesz.
    Ad.4. Patrz Ad.2.
    Ad.10. Ano jest lepiej, ale dla mnie osobiście nadal brak paru podstawowych narzędzi.

  • W przypadku Windows też nie tracisz.

  • Wojtku, czy możesz coś zrobić z tym okienkiem wyjeżdżającym w prawym i dolnym rogu i podpowiadającym inne arty? Strasznie irytuje na iPadzie.

  • Opieram to, co piszę na temat aktualizacji OS X nie na bazie swojej wiedzy, a tego, co pisali znajomi mi użytkownicy Maka. Być może wprowadzili mnie w błąd. I jeśli tak zrozumiałeś mój tekst a propos wygody, to znaczy, że jest źle napisany. W skrócie: jest wygodnie, ale ciezko zerwac z wyrobionymi i nieaktualnymi juz przyzwyczajeniami.

  • No właśnie w przypadku aktualizacji Windows nie traci się danych, chyba, że ktoś zmieniał kiedyś format z Fat32 na NTFS.
    Jednak te aktualizacje na Windows nie działają tak samo wydajnie jak świeżo zainstalowany system. Z resztą sam system nawet nieaktualizowany co jakiś czas się zaśmieca i zwalnia.

    W przypadku Maców możesz włożyć nowy dysk zainstalować na nim system a potem asystentem migracji odtworzyć dane z kopii timemachine lub z poprzedniego dysku który używałeś i system przywróci Ci wszystko do takiego samego stanu w jakim skończyłeś pracę. Nawet otwarte okna programów będą w tym samym miejscu gdzie były.

    Przede wszystkim nie ma tam głupiego rejestru, który binarnie trzyma ustawienia systemu i programów. W OS X Jest podobnie jak w Windows 3.X (i całej rodzinie unixów i linuxów)gdzie był win.ini, system.ini i różne tekstowe pliki konfiguracyjne programów. Przy budowie Windows 95 wymyślono, że wszystko wpakują do rejestru, który miał poprawiać wydajność, odczyt z niego szybszy niż z różnych plików tekstowych. Niestety 17 lat minęło, dzisiaj zysk prędkości jest żaden, ale każda nowa wersja Windowsa dźwiga ten bagaż jakim jest puchnący rejestr.

  • Skończy się tym, że wiele osób zacznie spoglądać w stronę OS X. Ostatnio w rozmowie z ojcem na temat Windowsa 8 powiedziałem mu, że jeśli ma się niedługo od nowa uczyć „obsługi komputera”. To chyba teraz jest najlepszy moment na przesiadkę na Maca ;)

  • Problem z aktualizacjami systemów jest taki, że pewnie gdzieś komuś może się coś przytrafić, bo nikt nie aktualizuje zupełnie gołego systemu, a zainstalowane programy mogą tworzyć jakiś bałagan. Słynna była aktualizacja z Tigera do pierwszego Leoparda, która kończyła się białym ekranem, a winne było wówczas narzędzie do zminy wyglądu systemu. Shape Shifter chyba. Dlatego zawsze przed aktualizacją należy przepatrzeć programy i sterowniki i obadać ich kompatybilność. Tak jest i w świecie osx i Win. Przy czym w tym drugim są większe szanse napotkania problemów, bo więcej bibliotek wgryza się głęboko w system. Á propos recenzji: nie oceniam tekstu. Dotyczy takiej sfery, której lepiej służy demonstracja na filmie lub grafikach. Trochę miałem wrażenie rozmowy o kolorach. Ale może to moje subiektywne odczucie. Dla mnie najbardziej kłopotliwe w Win8 jest połączenie dwóch zupełnie różnych filozofii obsługi.

  • Oczywiście że się dzieją ale to zdecydowana mniejszość.

  • Ad 2: Piszesz, że będą „machali i machali tą myszką aż im ręka odpadnie”. Nie mam takiego problemu w Windows 8.
    Ad 4: Dlaczego sobie nie wyobrażasz?

  • Wiesz że bounce rate dzięki niemu spadł mi o 15%? :-/

  • Ad.2. Ty nie. :-)
    Ad.4. Windows 8 to dla mnie system stworzony dla tabletów i tam się spisuje bardzo przyzwoicie … Na moim Thinkpadzie już nie było tak dobrze. :-/

  • Zmieniłem trochę ustawienia. Powinno się okno pojawiać dopiero na dole strony.

  • Jak już gdzieś wcześniej pisałem. Posiadałem każdy kolejny build Windows 8, a teraz używam ostatecznej w wersji Pro. Nie wyobrażam sobie w tej chwili działania na innym Windowsie. Na początku pamiętam, że kląłem niemiłosiernie na wiele rzeczy, a w tej chwili jest to naprawdę przejrzyste i wygodne. Poza tym, często największy hejt bierze się z góry, czyli mediów. Wszyscy dokładnie wiemy, dlaczego Valve czy Mojang uważa ten system za beznadziejny dla gier. Prawda jest taka, że ja zauważyłem nie mały wzrost prędkości wielu programów, w tym kilku gier ze Steam.

    Wojtku, jeżeli potrzebujesz zobaczenia czy działa to dobrze, to ja z chęcią Ci to pokaże na moim PeCecie.

  • Dzięki, ale wolałbym na tablecie. :)

  • Do usług :)

  • Odezwę się. ;-)

  • Masz na to trzy tygodnie, potem muszę oddać sprzęt Microsoftowi

  • Dobrze zrozumiałem? Mam na trzy tygodnie? ;-)

  • Na odezwanie się w tej sprawie ;)

  • BGN

    Kto ma Windows’a 8 Pro z MSDNAA (Dreamspark)? Chciałbym postawić na MBPR przez Bootcamp. Komuś się to udało bezboleśnie?