Jeśli chcecie mnie wesprzeć to zapraszam do kupna mojego poradnika "Jakim jesteś Makiem?".

iPod touch – smartphone bez „phone”

· Wojtek Pietrusiewicz · 10 komentarzy

Ewa Lalik:

Porównań z iPodem touch nie da się uniknąć – wychodzi wtedy, że Sony i Samsung spóźnili się dobre kilka lat. Jednak patrząc na to pod innym kątem dochodzę do wniosku, że taki odtwarzacz nie jest wcale głupim pomysłem. iPod Touch nigdy nie grzeszył jakością dźwięku, a wręcz odwrotnie – pamiętam, że mój stary Sony Ericsson w800i potrafił “zagrać” lepiej, niż Touch trzeciej generacji. Magią iPoda był dotykowy, stosunkowo duży ekran i dostęp do aplikacji z App Store.

Bodaj najlepszy hardware miały klasyczne iPod, dzisiaj nazywane Classic. Niestety, Apple poszło w kierunku gorszych jakościowo podzespołów odpowiedzialnych za konwersję dźwięku, ale był ku temu powód – to nigdy nie był sprzęt dla audiofili. Patrząc z kolei na systematyczne spadki sprzedaży iPodów, które kanabalizowane są przez iPhone’a, nie widzę przyszłości dla tego typu odtwarzaczy na rynku. Wyjątkiem pozostają takie nisze jak dzieci, które nie potrzebuję telefonu oraz ludzie o podobnych potrzebach do tych pierwszych. Nie zmienia to jednak faktu, że wygodniej mieć jedno urządzenie przy sobie, niż kilka.

Pomysł kupna Galaxy S WiFi z pięciocalowym ekranem i baterią o pojemności 2500 mAh z możliwością odtwarzania dźwięku około 60 godzin za niecały tysiąc złotych nie wydaje się wcale taki zły… Osobiście widzę u siebie miejsce na takowy.

U siebie też widzę możliwość wykorzystania tego typu hardware’u, tyle że w postaci iPoda. Jednak za każdym razem jak dochodzę do takich wniosków zadaję sobie proste pytanie: czy będzie mi się chciało nosić dodatkowy sprzęt? Podejrzewam, że trudniej byłoby mi go sobie odmówić, gdyby miał wbudowany moduł 3G oraz GPS.

Czasy trochę się zmieniły i Walkman z serii Z oraz Galaxy S WiFi mają trafiać w trochę innych klientów, przede wszystkim tych, którym zależy na jakości dźwięku i na tym, żeby móc odtwarzacz multimedia niezależnie od baterii telefonu i tym podobne.

Bardzo ciekawym zastosowaniem iPodów, dla osób naprawdę ceniących sobie jakość dźwięku, jest wykorzystanie ich jako „magazynu” dla naszej muzyki w połączeniu ze stacjami dokującymi, które cyfrowo pobierają muzykę, bez żadnej konwersji i dopiero same wypuszczają dźwięk do odpowiedniego wzmacniacze. Cena takich zabawek oscyluje w tysiącach euro i tym samym powoduje, że mają sens tylko dla najbardziej wymagających.

A tak na koniec: iPod touch to „iPod touch,” a nie „iPod Touch.”

Chcesz zwrócić mi na coś uwagę lub skomentować? Zapraszam na @morid1n lub na forum.

  • Marek Majerski

    Trochę mi się nie podoba szydzenie tylko z tej pani, czy mógłbyś poszydzić troszkę z innych blogerów, bardzo mi się spodobała ta forma. Analiza jednej pani trąci troszkę uprzedzeniem.

    Sam wielokrotnie, jak widzę takie głupoty pisane przez „redaktorów” to mnie coś strzela, więc z niecierpliwością czekam na kolejny….

  • Przepraszam, ale gdzie ja powyżej z niej szydzę? Akurat całkiem sensownie podeszła do tematu, tyle że miałem swój komentarz do tego typu urządzeń … więc skomentowałem. :)

  • Michał Domański

    Nie zgadzam się, że Ipod touch prezentuje gorszą jakoś dźwięku niż Classic.Moim zdaniem to właśnie od Toucha zaczęło się poprawiać. Kiedyś ipody grały fatalnie, a teraz touch czy nano grają bardzo przyzwoicie. No chyba, że Autor miał na myśli 5 g z iMod, bo tylko po takiej przeróbce Ipod zaczyna grać naprawdę świetnie. Zresztą w chwili obecnej pomijając kontrukcję typu:HiFiMan czy ColorFly C4 wszyscy producenci stawiają na fun, a nie audiofilskie brzmienie. 

  • Marek Majerski

    ” 
    A tak na koniec: iPod touch to „iPod touch,” a nie „iPod Touch.”  ”

    to było lekko uszczypliwe, ale nie neguje. zbyt pejoratywnie odbierasz słowo szydera.

  • Marek Majerski

    a to subiektywne odczucia, czy podpierasz się jakimiś testami?

  • Maciej Czechowski

    Może nie instalują lepszych podzespołów,bo opierają się na założeniu,że audiofil zainwestuje w coś innego niż ich sprzęt a większość osób,które kupi ich urządzenie,nie odczuje różnicy.

  • Michał Domański

    To zależy o jaki testy ci chodzi. Jeśli chodzi Ci o to, czy bezpośrednio porównywałem różne generacje ipodów i innych odtwarzaczy, to tak. Natomiast jeśli chodzi Ci o wykresówki wypluwane z komputera to uważam że takie testy nic nie wnoszą. 

  • Michał Domański

    Pytanie czy audiofil w ogóle kupi jakikolwiek przenośny grajek??

  • Maciej Czechowski

    Najprawdopodobniej nie,ale jeśli chce posłuchać muzyki,np. w drodze do pracy,to musi pójść na pewne kompromisy.

    Większość producentów nie będzie inwestowała w lepszy sprzęt dla tej grupy słuchaczy.

  • Maciej Czechowski

    Audiofil nie kupi,bo osoby,które pragną jak najlepszych doznań dźwiękowych,będą ich doświadczać w odpowiednich warunkach a takimi na pewno nie są wpychane do uszu pchełki podłączone do sprzętu z tanimi podzespołami.