Jeśli chcecie mnie wesprzeć to zapraszam do kupna mojego poradnika "Jakim jesteś Makiem?".

Wittamina tłumaczy Snapchata, a ja nadal nie rozumiem →

· Wojtek Pietrusiewicz · 12 komentarzy

Arlena (zwana Arletą) Witt:

Snapchat jest inny niż inne serwisy. Tu wszystko jest chwilowe, bo za chwilę znika. Zdjęcia, filmy i wiadomości tekstowe w aplikacji są widoczne tylko przez 1-10 sekund, jeśli wysyłamy je do konkretnych osób (…), a jeśli dodajemy do tzw. My Story, każde z nich też ustawiamy na 1-10 sekund, ale będzie można je obejrzeć dowolną liczbę razy przez 24 godziny od wrzucenia. Układamy sobie właśnie taką swoją historię z danego dnia.

I choć wszystko teoretycznie znika z naszego widoku i serwerów Snapchata (…), jest tylko jeden sposób, by zachować czyjeś zdjęcie – zrobić zrzut ekranu, czyli screenshota. Autor zostanie o tym poinformowany – ile zrzutów ekranu zrobiono z jego zdjęcia i kto konkretnie je zrobił.

No dobrze. Ale dlaczego, na Boga, ludzie wrzucają screenshoty własnych snapów na Twittera? Po jaką cholerę wyrywać coś z kontekstu i wrzucać na zupełnie inną sieć społecznościową?!

Wbrew pozorom to całkiem poważne pytanie – chcę wiedzieć, bo widzę je non-stop i nie rozumiem: po co to robicie i w jakim celu?

Chcesz zwrócić mi na coś uwagę lub skomentować? Zapraszam na @morid1n lub na forum.