Jeśli chcecie mnie wesprzeć to zapraszam do kupna mojego poradnika "Jakim jesteś Makiem?".

Straż Miejska nie ma prawa być oskarżycielem publicznym →

· Wojtek Pietrusiewicz · 18 komentarzy

Tomasz Parol:

Straż Miejska lub Gminna ma wprawdzie prawo żądać od właściciela lub posiadacza pojazdu wskazania kto w danym czasie (gdy zostało popełnione wykroczenie) pojazd użytkował, ale gdy się takiej osoby nie wskaże nie ma prawa ani karać grzywną, ani mandatem, ani prowadzić postępowań ani, co najważniejsze, składać do sądu wniosku o ukaranie za wykroczenie z art. 96 par. 3 Kodeksu wykroczeń, ani tym bardziej występować przed sądem jako oskarżyciel publiczny w takich sprawach. Efekt: wszystkie groźby Straży Miejskiej ukarania za niewskazanie są bezprawne, a więc są to groźby karalne, a wszelkie sprawy sądowe za te wykroczenie założone przez SM i SG kwalifikują się do umorzenia. W dalszej części artykułu powiem jak to zrobić.

Chcesz zwrócić mi na coś uwagę lub skomentować? Zapraszam na @morid1n lub na forum.

  • Rozumiem, że ostatnio miałeś taki problem i teraz chcesz o tym powiedzieć całemu światu ?

  • To drugie. Nie miałem mandatu od ponad 5 lat już chyba.

  • belike81

    Ehh…. w zeszłym tygodniu 600 zapłaciłem. Dokładnie taka sama sytuacja – Straż Miejska wnioskowała do sądu. Sąd wpieprzył 500 kary + 100 opłat.

    Dowiadywałem się po otrzymaniu pisma czy się nie odwołać, ale większość opini była sceptyczna. Może z wyrokiem sądu najwyższego było by takie odwołanie skutecznie, ale dla mnie już za późno.

    Tak na marginesie interesowaliście się kiedyś kto i na jakiej zasadzie ustala ograniczenia prędkości na danych odcinkach? Zarządca drogi, czyli w większości przypadków jest to rola…. burmistrza :-)

  • acejacek

    W kraju pełnym debili za kierownicą prawo do karania za speeding powinni mieć nawet SOKiści, Straż Graniczna i Pożarna.

  • belike81

    Odcinek Rumia – Reda. Województwo Pomorskie. Droga Krajowa, dwujezdniowa, oddzielona pasem zieleni. Ogracznie do 50 km/h.

    Odcinek Reda – Wejherowo. Województwo Pomorskie. Droga Krajowa, dwujezdniowa, oddzielona pasem zieleni. Ograniczenie do 70 km/h.

    Obydwa odcinki posiadają skrzyżowania ze światłami i przejścia dla pieszych również ze światłami. Różnią się ograniczeniami prędkości (inny zarządca drogi – burmistrz). Takich miejsc jest mnóstwo. Karać wszystkich jak leci?

  • Marcin Dmochowski

    Podejrzewam, że odsetek karanych za 70km/h na pierwszym odcinku jest znacznie niższy niż odsetek tych, którzy karani są tam za jazdę 80-100 i więcej…

  • Ale Straż nie może kierować sprawy do sądu. Musi to zrobić Policja. Zgadza się?

    Ogólnie jest tak, że SM może jedynie przekazać już prowadzoną przez siebie sprawę do Policji. To jednak Policja będzie decydować, czy sprawa taka trafi do Sądu, czy nie. Założę się, że w 90% przypadków nie, bo SM i Policja zupełnie inaczej prowadzą swoje sprawy. Dodatkowo bardzo często zdarza się, że SM sama łamie przepisy prawa prowadząc swoje postępowania śledcze (np. zapomni o czymś pouczyć), co czyni później taką sprawą niemożliwą do wykorzystania przez Policję.

  • TK rozpatrzył sprawę karania właściciela pojazdu za niewskazanie kierującego http://m.onet.pl/biznes/branze/prawo,09g61

  • Ale Straż nie może kierować sprawy do sądu. Musi to zrobić Policja. Zgadza się?

  • belike81

    Polemizowałbym z tym. Pokonuje ten odcinek codziennie (ten na którym jest ograniczenie 50 km/h) i średnia prędkość 90% kierowców to 70-80 km/h. Co ciekawe na drugim odcinku, gdzie ograniczenie jest do 70 i wydawałoby się, że kierowcy będą przekraczali tą prędkość o podobną wartość jak na odcinku gdzie jest 50 km/h, średnia prędkość również oscyluje w granicach 70 – 80 km/h.

    Dla mnie wniosek jest prosty. Debilnych i oderwanych od rzeczywistości ograniczeń nie respektuje i respektować nikt nie będzie. Straż miejska natomiast korzysta z tego, że nie ma kompletnie żadnych zasad gdzie jakie ograniczenie prędkości można postawić i kosi kasę.

    P.S. Ja miałem 68 km/h na tych 50. Speeding….ojj speeding jak się patrzy. Odrazu bezpieczniej na drogach, prawda?

  • jamirq

    a SM moze przekazac sprawe do policji?

  • Marcin Dmochowski

    Nie respektuj, ale jeśli kogoś zabijesz na drodze to do końca życia możesz się nie wygrzebać z poczucia winy. Nie znam okolicy, ale zerknąłem na Google maps – oba odcinki to praktycznie ciągły obszar zabudowany z mnóstwem dróg bocznych. Może na tym drugim odcinku powinno być też 50 a nie na tym pierwszym 70? Próbowałeś policzyć sobie kiedyś ile czasu zyskujesz jadąc na tym kilkuliometrowym odcinku 20km/h szybciej? Zysk czasowy jest pomijalny, na jednych światłach więcej stracisz.
    Na naszych drogach wciąż zbyt wielu jest kierowców którzy myślą, że są nieśmiertelni. Że ograniczenia prędkości są im stawiane na złość. W nosie mam jeśli ktoś na prostej, dwupasmowej drodze ekspresowej (przy dobrej pogodzie) jedzie 20-30km/h szybciej. Ale jak widzę baranów śmigających przez jakąś wieś czy w środku miasta 90km/h, czy nawet 70km/h (przykład: ulica Żelazna w Warszawie, przejście co kilkadziesiąt, czasami kilkaset metrów, większość ze światłami, a i tak potrafią śmigać grubo ponad 50) to jestem za fotoradarami co kilometr. I za surowymi karami. Bo inaczej tego buractwa bez wyobraźni, wychowanego na Need for Speed i Fast&furious nie pozbędziemy się nigdy.

  • Może, ale ponoć Policja ma co robić i je olewa.

  • belike81

    “Nie respektuj, ale jeśli kogoś zabijesz na drodze to do końca życia możesz się nie wygrzebać z poczucia winy. ” – a myślisz, że jadąc 50 takiego poczucia byś nie miał?

    “Nie znam okolicy, ale zerknąłem na Google maps – oba odcinki to praktycznie ciągły obszar zabudowany z mnóstwem dróg bocznych.” – dokładnie taki sam obszar.

    “Może na tym drugim odcinku powinno być też 50 a nie na tym pierwszym 70?” – a dlaczego nie 40? Bądż 30? Skąd te 50 km/h akurat? Może by porównać ilość wypadków na obu obszarach (znam wyniki – praktycznie identyczne wartości z przewagą na odcinek w Redzie ze względu na ilość świateł). Bezmyślne ograniczanie prędkości wszędzie bo 20 wolniej to nie duży zysk czasowy. Tutaj nie chodzi o sam zysk czasowy czy nie, ale o SZTUCZNE zaniżanie pewnych rozsądnych wartości.

    “Próbowałeś policzyć sobie kiedyś ile czasu zyskujesz jadąc na tym kilkuliometrowym odcinku 20km/h szybciej?” – oczywiście, to prosta fizyka. Ale nie rozmawiam tutaj tylko o oszczędności czasu, a o podkreślam ponownie SZTUCZNYM ustaleniu prędkości. Są obszary na których powinno być 40 km/h. Są takie na których powinno być 20 km/h. To nie podlega dyskusji. Dyskusji podlega to kto i gdzie takie ograniczenia ustawia. Te są ustawiane według nie wiadomych schematów przez POLITYKÓW. Tak, to te osoby (które teoretycznie powinny się konsultować z policją przy tym) ustalają ile na danym odcinku jechać się powinno. Uważasz, że są to osoby które wiedzą to lepiej od Ciebie?

    “Na naszych drogach wciąż zbyt wielu jest kierowców którzy myślą, że są nieśmiertelni. Że ograniczenia prędkości są im stawiane na złość.” – i uważasz, że to są Ci co jadą 80 na dwupasmowej, oddzielonej pasem zieleni 50’tce? Czy Ci co jadą 150 i nie ma znaczenia jaka to droga? Bo wrzucasz wszystkich którzy nie zgadzają się z danym ograniczeniem do jednego worka.

    “Ale jak widzę baranów śmigających przez jakąś wieś czy w środku miasta 90km/h, czy nawet 70km/h (przykład: ulica Żelazna w Warszawie, przejście co kilkadziesiąt, czasami kilkaset metrów, większość ze światłami, a i tak potrafią śmigać grubo ponad 50) to jestem za fotoradarami co kilometr. I za surowymi karami.” – to tak jak z pijanymi. Ucierpią w 90% Ci których to nie powinno dotyczyć. Zbiorowa kara, bo paru co masz wyłapać wyłapiesz. To tak jak z pijanymi za kółkiem. Odpowiedzialny człowiek nie wsiądzie, nie pojedzie setką po mieście. Bezmózgowi nie zależy.

    Jeszcze raz podkreślam – jak najbardziej zgadzam się, że szaleństwa po mieście powinny być ukrucane. Natomiast taka postawa jaką Ty reprezentujesz powoduje, że ograniczenia mogą być wykorzystywane (i są) w drugą stronę. Jako narzędzie budżetowe. Jako szczucie i szykanowanie kierowców. Dla przykładu podam inną swoją historię:

    Niedziela. Godzina 7 rano. Miejscowość Zdrada (jakieś 400 mieszkańców). Prosta droga, ładna słoneczna pogoda, jadę praktycznie pędem samochodu.

    Lizak.

    Myślę sobie, że pewnie kontrola trzeźwości po sobocie. Uśmiechnięty wychodzę z samochodu, a Pan policjant do mnie, że będzie mandacik. Miałem 53, a tutaj 40 km/h.
    Pytam, jak 40?!? Bo szkoła jest i przejście. Ja na to, (już poddenerwowany), że szkoła dopiero za ostrym zakrętem (przejście też) do którego i tak trzeba mocno zwolnić, że jest niedziela, a sam chodnik i zabudowania zaczynają się dopiero od zakrętu. Znak był, był (w miejscu gdzie jest znak początku miejscowości, ale nie ma zabudowań). Co by było ciekawiej, namierzyli mnie z odległości 300 metrów, bo przecież przed zakrętem za bardzo bym zwolnił. Po ostrej wymianie zdań mandat musiałem przyjąć. Rok później ograniczenie zostało przesunięte do zakrętu, nie początku miejscowości. – słusznie dostałem mandat, prawda? Bezpieczniej się zrobiło dzięki takim działaniom….

  • Marcin Dmochowski

    “a myślisz, że jadąc 50 takiego poczucia byś nie miał?” – myślę, że raz miałbyś większe szanse na to, że nic takiego się nie stanie, a jeśli już się stanie to zdecydowanie łatwiej byłoby się z tym pogodzić…

    “Tutaj nie chodzi o sam zysk czasowy czy nie, ale o SZTUCZNE zaniżanie pewnych rozsądnych wartości.” – ale dlaczego sztucznych? Bo tobie tak się wydaje? Gdybym mieszkał np. przy ulicy Dolnej w Rumii i za każdym razem przy wyjeździe z osiedlowej uliczki zastanawiał się czy ktoś jedzie 70 czy delikatnie przekracza, albo moje dziecko miało tam przechodzić przez ulicę, to wnioskowałbym pewnie nawet o mniej niż dopuszczone 50km/h. Dla ciebie to sztuczne ograniczenie, dla mnie to ciągły obszar zabudowany z mnóstwem uliczek osiedlowych i przejść dla pieszych. A na obszarze zabudowanym jest 50km/h.

    “Uważasz, że są to osoby które wiedzą to lepiej od Ciebie?” – dopóki nie ustawiają bezsensownego ograniczenia do 20km/h na drodze expressowej, na prostym odcinku, bez żadnych powodów, to mam w nosie czy wiedzą lepiej czy nie. Jeszcze raz zaznaczę – tak, na podstawie obrazu z google maps zgadzam się z decyzją o ograniczeniu na tamtym odcinku prędkości do 50km/h. W związku z czym nie interesuje mnie to kto ten znak tam postawił.

    “i uważasz, że to są Ci co jadą 80 na dwupasmowej, oddzielonej pasem zieleni 50’tce?” – tak, uważam że też znajdują się w grupie idiotów którzy widzą tylko koniec swojego nosa nie zastanawiając się, że jadą wzdłuż osiedli domów jednorodzinnych i w każdej chwili na ulicę może wtargnąć np. dziecko na rowerze. Przy 50 km/h to dziecko ma jakieś szanse, przy 80 nie ma żadnych.

    I żeby nie było – też nie lubię wykorzystywania fotoradarów jako narzędzia do naprawy budżetu. I wiem, że są przypadki gdzie ograniczenia są stawiane “od czapy”, żeby sobie gmina dorobiła. Jednak w wymienionym przez Ciebie przypadku (Rumia-Reda) uważam, że nie ma to miejsca.

  • belike81

    “myślę, że raz miałbyś większe szanse na to, że nic takiego się nie stanie, a jeśli już się stanie to zdecydowanie łatwiej byłoby się z tym pogodzić…” – jadąc 40 km/h te szanse są jeszcze większe…

    ” – ale dlaczego sztucznych? Bo tobie tak się wydaje?” – tak. Z doświadczenia, z praktyki. Z faktu, że Wejherowie w takich samych warunkach jest 70, a ilość zdarzeń drogowych jest na takim samym poziomie. To są moje argumenty. Argumentami stawiających znaki są??

    “Gdybym mieszkał np. przy ulicy Dolnej w Rumii i za każdym razem przy wyjeździe z osiedlowej uliczki zastanawiał się czy ktoś jedzie 70 czy delikatnie przekracza, albo moje dziecko miało tam przechodzić przez ulicę, to wnioskowałbym pewnie nawet o mniej niż dopuszczone 50km/h. Dla ciebie to sztuczne ograniczenie, dla mnie to ciągły obszar zabudowany z mnóstwem uliczek osiedlowych i przejść dla pieszych. A na obszarze zabudowanym jest 50km/h.” – widzisz, to jest ocenianie drogi z perspektywy mapy. Przejście dla pieszych ma światła, a ulica Dolna nie jest drogą osiedlową. Ograniczenie prędkości na drodze krajowej, bo moje dziecko może przechodzić przez ulicę tam? Taki argument do mnie nie przemawia (tak jestem ojcem).

    ” – dopóki nie ustawiają bezsensownego ograniczenia do 20km/h na drodze expressowej, na prostym odcinku, bez żadnych powodów, to mam w nosie czy wiedzą lepiej czy nie.” – o to się rozchodzi. Dla Ciebie granicą jest 20 km/h. Dla mnie 50 na drodze na której powinno być 70, czy 40 w miejscu gdzie nie ma zabudowań.

    “Jeszcze raz zaznaczę – tak, na podstawie obrazu z google maps zgadzam się z decyzją o ograniczeniu na tamtym odcinku prędkości do 50km/h.” – Ja to kwestionuję na podstawie doświadczeń własnych. Tym się różnimy.

    Mamy najwyraźniej różne doświadczenia za kółkiem. Różnimy się też w postrzeganiu bezpieczeństwa i tego co może je poprawić.

    Dla Ciebie, jak sam stwierdziłeś jest to stawianie mandatów za jechanie na dwupasmowej drodze z przejściami które są tylko ze światłami, na drodze której przeciwległe pasy są oddzielone pasem zieleni, na drodze na której większość zarejestrowanych wypadków to te spowodowane przejazdem na CZERWONYM świetle, mandatów za jazdę 70 km/h, gdzie miejscowość dalej te 70 km/h już mandatów nie powoduje.

    Dla mnie to przykład wyzysku i braku pomysłu na walkę z prawdziwym zagrożeniem.

  • Marcin Dmochowski

    “jadąc 40 km/h te szanse są jeszcze większe…” – a jadąc 10km/h albo idąc na piechotę jeszcze większe, i co z tego?

    A odnośnie ostatniego zdania – pisząc tutaj nic nie osiągniesz. Wyślij zapytanie do odpowiednich organów (zdziwisz się – odpisują, przynajmniej w Warszawie). Może napiszą Ci jakie są przyczyny ustawienia tam 50?
    Czy jest słuszne 50 tam czy nie, nie mi oceniać. Ale bynajmniej nie wygląda to na absurdalne ograniczenie w takim miejscu. Widocznie gdzie indziej mamy granicę absurdu.

  • Michal Mynarski