Jeśli chcecie mnie wesprzeć to zapraszam do kupna mojego poradnika "Jakim jesteś Makiem?".

Jak Jeff dopada złodzieja, który ukradł mu aparat →

· Wojtek Pietrusiewicz · 13 komentarzy

Jeff Hu:

Meanwhile, I went to the police department and asked for assistance in getting my camera back. I wasn’t expecting a whole lot of help from the PD. I almost considered just telling my friend in the cafe to pretend to be the guy interested in the camera. He would just grab the camera while inspecting it and run for the police department.

However, that seemed pretty risky with a high chance of failure, so I was incredibly relieved and even a bit surprised when the PD decided to lend me two undercover cops complete with body armor.

The officers were very nice, I was able to explain the situation succinctly and shared my plan with them in getting the camera back. I think the officers were slightly taken aback at how well prepared and detailed I was, so they just went along with my sting operation plan as if I had been just another seasoned cop.

Złodziej ukradł mu aparat, więc Jeff postanowił urządzić małą zasadzkę.

Chcesz zwrócić mi na coś uwagę lub skomentować? Zapraszam na @morid1n lub na forum.

  • Kiedyś opowiem moją historię z polskimi policjantami, w podobnej sprawie. Zainspirowałeś mnie. Rzecz jasna, historia potoczyła się zupełnie inaczej. W wyjątkowo żałosny sposób.

  • skur_wyszyna

    Swietny patent! Gość dobrze pokombinował, ale niestety w Polsce… Impossible

  • Czekam z niecierpliwością. :)

  • Właściwie, to mogę tu. Z pewnych względów nie chcę pisać tego na blogu.

    Z moją mamą prowadzimy biznes, zupełnie nie związany z IT czy pisaniem. Kupiłem jej jako telefon służbowy HTC Wildfire. Prosty, tani, do dzwonienia. Pech chciał, że któregoś dnia mojej mamie telefon skradziono, klient ukradł. Moja mama załamana. Kilkaset kontaktów, superważnych, wpizdu (bo sam telefon to szkoda go, ale tani, więc “trudno”). Ja mówię, “mama, wyluzuj, Twój telefon robi kopie zapasowe do Internetu, wszystko jest”. Bo byłem o tym święcie przekonany (Konto Google, synchronizacja z Gmailem, te sprawy). W domu, niespiesznie, odpaliłem komputer, zalogowałem się na Gmaila i… szok. Z kontaktów było 20 sztuk. Pomyślałem, że może złodziej pokasował, ale Gmail pozwala na odtworzenie książki kontaktów do 30 dni wstecz. Dalej ~20 sztuk. Blady jak ściana, dwie godziny z Google. Jak się okazało, był to znany błąd Androida, rzadki, występujący w Samsungach i HTC. Telefon oczywiście w żaden sposób nie informował o tym, że ma problemy z synchronizacją i kopią zapasową. Zero errorów. Po prostu w wyniku usterki przestał to robić.

    Od tej pory nie używam Androida, dane synchronizuję ze SkyDrive, który następnie jest synchronizowany z NAS-em, oczywiście dwudyskowym z RAID 1. Nauczyło mnie to być paranoikiem. Ale do rzeczy, czyli do policji.

    W pewnym momencie zdałem sobie sprawę, że w telefonie włączony był Latitude, czyli usluga lokalizacyjna. Patrzę? Działa! Widzę na mapie telefon (mam nawet screeny). No to buty, kurtka, pędem na komisariat. Najbliższy. Mieszkam na Sadybie, więc sru na Wilanów.

    – PANIE, PANIE, RATUNKU! TELEFON MI SKRADLI ALE JA WIEM GDZIE JEST. WZYWAJCIE KAWALERIĘ, HELIKOPTERY, CZOŁGI. NABIJECIE SOBIE STATYSTYKI. ZATRZYMACIE ZŁODZIEI, A JA WAM POWIEM Z DOKŁADNOŚCIĄ CO DO DWÓCH METRÓW GDZIE ONI SĄ
    – Gdzie skradli telefon?
    – A CO ZA RÓŻNICA, PANIE! JEST JUŻ POD WARSZAWĄ. CZOŁGI,HELIKOPTERY, SWAT, SZYBKO!

    – Gdzie skradli telefon?
    – …… . Na Służewiu
    – To nie nasz rejon.
    – Ale… !
    – To nie nasz rejon

    No dobra, widząc, że tracę tylko cenny czas (złodziej w każdej chwili może wyłączyć telefon, zresetować go, bateria wyczerpać, itd.), pytam gdzie jest rejon. Na Malczewskiego. Jadę. Godzina jakaś 22:00.

    – PANIE, PANIE, RATUNKU! TELEFON MI SKRADLI ALE JA WIEM GDZIE JEST. WZYWAJCIE KAWALERIĘ, HELIKOPTERY, CZOŁGI. NABIJECIE SOBIE STATYSTYKI. ZATRZYMACIE ZŁODZIEI, A JA WAM POWIEM Z DOKŁADNOŚCIĄ CO DO DWÓCH METRÓW GDZIE ONI SĄ
    – Pan poczeka.
    – ALE PANIE! KAŻDA SEKUNDA SIĘ LICZY! KAWALERIA, MYŚLIWCE, HELIKOPTERY
    – Pan poczeka.
    – ……dlaczego?!
    – Bo zaraz mamy zmianę w dyżurach, nikt panem się nie zajmie, proszę poczekać na nocną zmianę.
    – ….

    Czekam. 30 minut. 45 minut. 90 minut. Oczywiście co jakiś czas gniewnie podchodząc do tego gościa, co przyjmuje interesantów, domagając się uwagi. To było już jakiś czas temu, więc nie chcę ściemniać, ale wydaje mi się, że dwie godziny na luzie czekałem. W końcu przychodzi śledczy, z kawą w ręku. Mega zaspany, chyba skacowany. “Gajeski!”. Idę.

    Zeznania pisaliśmy ze 2-3 godziny. Szczególnie go interesowała wartość telefonu. Zupełnie go nie obchodziło to, że ciul z telefonem, chodzi bardzo cenne biznesowe dane. Na klawiaturze pisał dwoma palcami, literę co 1,5 sekundy. To CHYBA był czwartek-piątek. “Pani, która się tym zajmuje, jest na macierzyńskim, wraca w poniedziałek”. Już nie miałem siły robić awantury, za dużo stresu, późna godzina.

    “Pani” się odezwała po tygodniu. Co ciekawe, przez cały czas telefon działał. Był przez kilka dni w jednym miejscu, regularnie się meldował. Po kilkunastu dniach spod Warszawy przeniósł się do Gdańska i “zniknął” (czyli pewnie został sprzedany i sformatowany).

    Także jeżeli macie jakieś systemy lokalizujące w telefonie, chroniące przed kradzieżą, wyłączcie. Szkoda baterii.

  • MarioFraszczak

    Dziwne tylko że sam nie próbowałeś coś z tym zrobić mając przez tyle dni na mapie ?!

  • Znaczy że co? Zebrać kumpli i pojechać robić rozróbę? Lubię swoje żebra, nóż tam nie pasuje.

  • MarioFraszczak

    Masz racje . Lepiej oglądać na mapie jak Twój telefon podróżuje po Polsce .

  • No nie jestem taki kozak ;)

  • Zebrać kumpli i pojechać na “wyjaśnianki” , nie przesadzajmy z tym nożem.

  • Ja jednak, mimo wszystko, nie jestem taki chojrak, by do bandziorów wyskakiwać na “wyjaśnianki”.

  • Abstrahując od tego, reakcja Policji na zgłoszenie była …..żenująca.

  • Przykra sprawa ale ostatnia porada słaba. :-)

  • BGN

    KAWALERIA, MYŚLIWCE, HELIKOPTERY hahahah ubawiłem się ;D Wyjątkowo żałosne zachowanie policji ale czego się spodziewałeś…