Jeśli chcecie mnie wesprzeć to zapraszam do kupna mojego poradnika "Jakim jesteś Makiem?".

Przemyślenia po premierze iPhone 6 i Apple Watch – pierwsze wrażenia

· Wojtek Pietrusiewicz · 11 komentarzy

Apple dzisiaj pokazało wiele produktów, w trzech kategoriach. Niestety, jak zapewne większość z Was, nie miałem okazji jeszcze obejrzeć pełnego keynote’a, bo stream rwał i prychał, niczym Snow Leopard zapędzony do rogu, bez szans ucieczki. Jutro prawdopodobnie podobnie będzie się czuła osoba odpowiedzialna za keynote, chociaż z drugiej strony jestem w stanie to zrozumieć – dzisiaj byliśmy świadkami prawdopodobnie największego na świecie DDOSa. Nie wiem jak Wy, ale wciskałem u siebie refresh przynajmniej raz na sekundę… Byłem jednak tak spięty całym wydarzeniem w iChwili, że niespecjalnie mnie to frustrowało, ale mam za to kilka wstępnych przemyśleń, które być może jutro rozwinę…

Apple-iPhone-6

iPhone 6 i 6 Plus

Apple dzisiaj pobił rekord w prędkości osłony iPhone’a na scenie. Historycznie robił to w…

  • 29 minucie dla iPhone’a
  • 85 minucie dla iPhone’a 3G
  • 102 minucie dla iPhone’a 3GS
  • 30 minucie dla iPhone’a 4
  • 52 minucie dla iPhone’a 4S
  • 12 minucie dla iPhone’a 5
  • 22 minucie dla iPhone’a 5S
  • 33 minucie dla iPhone’a 5C

iPhone 6 i 6 Plus zostały pokazane w 8 minucie. A to przecież ich najważniejszych produkt. Myli się jednak ten, który uważa, że im na nim nie zależy – celem tego było przejście do istotniejszych jego funkcji. Nowych funkcji – ekranów, Apple Pay i tym podobnych. Niewiele nowego zresztą się dowiedzieliśmy – praktycznie wszystko wcześniej wyciekło. Żałuję, że tak jest, bo tracimy trochę tej niepewności i smaku z oglądania keynote. Na deser została jedna niewiadoma: czy iPhone 6 Plus ma 1 GB RAMu? Taka ilość najprawdopodobniej znajduje się w modelu „mniejszym”, czyli z ekranem 4.7″.

Apple-Watch-and-iPhone-6Nie, nie jestem zadowolony z tego, że oba modele urosły. Jestem fanem małych ekranów, bo wygodniej się je obsługuje. Niestety, nie mam teraz wyboru – albo zostaję ze starszą technologią (która wcale nie jest zła czy przestarzała w przypadku 5S), albo decyduję się na giganta w kieszeni.

Nie przedłużam: jeśli wszystko ułoży się po mojej myśli, to kupuję oba w wersji 64 GB. Ciekawy jestem rzeczywistej różnicy pomiędzy czasem pracy obu modeli. Specyfikacja techniczna jest w tej kwestii poniekąd zaskakująca: 6-tka pozwala na 14 godzin rozmów, a 6 Plus na 24 godziny; 6-tka wytrzyma 10 godzin w internecie na 3G, a 6 Plus zaledwie dwie więcej. Pozostałe różnice są mi obojętne – 326 ppi jest wystarczająco dużo dla moich oczu, a OIS w aparacie jest mi niepotrzebny, o czym już kiedyś pisałem. Pod znakiem zapytania stoi inne UI w 6 Plus – to może być interesujące, coś w stylu iPada micro. Podsumowując: na chwilę (krótką) odstawię na bok moje złe zdanie o dużych ekranach i skupię się na pozostałych funkcjach.

A Apple Pay? Świetnie, że jest i rozwiązuje kwestię bezpieczeństwa, wymuszając autoryzację przez Touch ID. To zresztą była jedyna cecha, którą potrzebowałem, aby korzystać z płatności NFC. To i Secure Enclave. Są, więc jestem spokojniejszy. Nie zmienia to jednak faktu, że Apple Pay nie ma w Polsce i nie wiadomo kiedy się pojawi.

Apple Watch

Spodziewałem się gloryfikowanego i lepszego Jawbone’a UP. Dostaliśmy połączenia Android Wear z dobrym designem… i nie mam tutaj na myśli samego wyglądu Apple Watch. Apple na scenie dzisiaj poświęcił mu naprawdę sporo czasu, pomimo iż jest to produkt, który nigdy nie osiągnie ilości sprzedanych iPhone’ów. To jednak coś więcej niż Moto 270. To produkt podpadający nie tyle pod gadżety co pod fashion – modę przez duże M.

W pierwszym zdaniu napisałem o „wielu produktach” – poświęćcie chwilę na przejrzenie ile Apple oferuje różnych kombinacji swojego komputero-zegarka. Nie doliczyłem się, ale prawdopodobnie kilkadziesiąt. Znajdziecie opaskę na każdą okazję – na górski szlak, do teatru, do kawiarni na poranne espresso czy nawet pod warszawską tęczę na Placu Zbawiciela. Kilka dni temu zresztą pisałem o tym, w kwestii informacji o cenie wynoszącej $400:

Prawdopodobnie się mylę w powyższym jeśli chodzi o ilość tych produktów, ale nie zmienia to faktu, że $400 za wyjątkową jakość, klasę i lepsze materiały to kropla w morzu tego co ludzie wydają na zegarki czy biżuterię. Srebrna obrączka nieznanego pochodzenia kosztuje jakieś 50 złotych. Taka sama, stworzona przez Cartiera i wykonana z platyny już bliżej dziesięciu tysięcy. Zegarek Casio czy Swatch – 200 PLN. Rolex? Dodajcie przynajmniej trzy zera do tej kwoty.

Moje słowa się potwierdziły, pomimo, że spodziewałem się innego produktu. Apple oferuje przecież Watcha w złotej kopercie. Jeśli ona nie będzie jedynie pozłacana (a liczę i mocno podejrzewam, że jest z niego wykonana w całości) to możemy spodziewać się cen wynoszących nawet ponad $999. A jeśli będzie pozłacana… no cóż – odpowiednio to wtedy skwituję. Jako ilustrację może podam mój własny, mechaniczny zegarek w stalowej kopercie – w mojej wersji kosztuje dużo. Droższa wersja, różniąca się jedynie kopertą wykonaną z różowego złota, kosztuje już kilkukrotnie więcej. To nie jest kwestia tego ile kosztuje wyprodukowanie takiego zegarka – jest on wielokrotnie droższy dlatego, że są ludzie, którzy zapłacą taką cenę. Cenę za wyróżnienie się z tłumu…

Przemysław Pająk kilka miesięcy temu napisał, że Apple straciło miano rynkowego innowatora:

(…) jeśli to prawda [przyp. red. że przejęcie Beats dojdzie do skutku], Apple potwierdzi, że stracił miano rynkowego innowatora.

Nie sądzę, aby zakup Beats to potwierdził w jakimkolwiek stopniu, ale dzisiaj bezsprzecznie udowodnili, że są na szczycie swojej gry. Nie dlatego, że stworzyli zegarek, który jest komputerem. Nie dlatego, że potrafi on robić pierdyliard rzeczy. Dlatego, że całość jest niesamowicie szczegółowo dopracowana – software i hardware – a oni obrali bardzo konkretny kierunek: uderzają w świat mody naręcznym komputerem, zupełnie jak zabili rynek telefonów komputerem kieszonkowym.

Apple-Watch-with-HeartNie wszystko jednak złoto co się świeci…

Podczas prezentacji, a przynajmniej tych części, które widziałem, byłem pod wrażeniem obsługi Watcha kółkiem – proste narzędzie pochodzące z czasów iPoda i współczesnym odpowiednikiem click wheel. Tak jak wtedy pozwalało na przewijanie tysięcy piosenek z wyczuciem i fizycznym feedbackiem, tak tutaj potrafi zoomować mapę i przewijać pozycje w wybranym menu (oraz innych rzeczy, ale nie o to chodzi). Do tego jednak dodano obsługę dotykową, która nijak nie ma racji bytu na maciupeńkim ekranie. Ciekawostką jest to, że dostęp do najważniejszych funkcji wydaje się być banalnie prosty i intuicyjny, ale dostęp do tych głębszych czy dodatkowych ustawień już niekoniecznie. Ciężko to teraz ocenić, bo nie miałem tego na ręku (ani w rękach), więc zarezerwuję ostateczny werdykt na początek 2015 roku, ale dobrze się to nie zapowiada.

Jedno jest jednak pewne – ciężko nawet porównać funkcjonalność wszystkich Android Wearów razem wziętych z Apple Watchem. Potrafi znacznie więcej, znacznie spójniej i korzysta z pełnego ekosystemu Apple. To czy to będzie wygodne, miało jakikolwiek sens i czy ktokolwiek będzie to w ogóle chciał to zupełnie inna sprawa.

To jednak bezsprzeczny przykład innowacyjności w designie – stworzyli bardzo dokładny obraz tego co Apple Watch będzie potrafił i jak będzie się integrował z resztą usług firmy z Cupertino. Design to nie tylko co jak coś wygląda, ale przede wszystkim jak coś działa. Teraz pozostaje poczekać i ocenić czy ich twór będzie użyteczny…

Zaraz po pokazaniu Watcha zbierałem opinię kobiet na sali – wszystkie były absolutnie zachwycone tym co widziały. Wszystkie chciały go kupić, natychmiast. Wszystkie też były absolutnie przerażone możliwościami nowej zabawki. Obawy przede wszystkim dotyczyły tego czy w ogóle będą w stanie go obsłużyć i wykorzystać wszystkie jego możliwości. To też tutaj leży sedno problemów z poprzednich akapitów…

Pierwszy iPhone posiadał niewiele funkcji. Potrafił robić zaledwie kilka rzeczy, ale robił je wyjątkowo. Przez ostatnie siedem lat stopniowo i powoli dostawaliśmy nowe zabawki, które dawały mu większe możliwości. A teraz wyobraźcie sobie, że od razu pojawiłby się iPhone 5S – wszyscy, łącznie z geekami, krzyczeliby, że to zbyt skomplikowane urządzenie.

Pozostaje teraz poczekać i ocenić czy Apple Watch takim będzie… Najbardziej jednak martwi mnie łączenie dotyku z funkcją click wheela – ja to zrozumiem i ogarnę, ale przykładowo moja Iwona już niekoniecznie.

Tylko, że jej to nie przeszkadza – chce ten zegarek, bo dla niej jest piękny. A dla mnie? Doceniam jego wykonanie, szafirowe szkło, którego nie da się zarysować i kunszt włożony w całość… Pod tym względem Apple odwaliło kawał dobrej roboty. Ale wygląd do mnie nie przemawia. Może się w nim zakocham jak w moim automacie, który siedzi na mojej ręce 24 godziny na dobę. Może nie… Raczej nie…

Problem w tym, że w moim przypadku Apple ma najsilniejszego możliwego konkurenta – produkt, którego darzę głębokim uczuciem… Produkt, którego kiedyś mam nadzieję przekazać swojemu dziecku…

Czekam zatem i zobaczymy co z tego romansu wyniknie…

Chcesz zwrócić mi na coś uwagę lub skomentować? Zapraszam na @morid1n lub na forum.