Jeśli chcecie mnie wesprzeć to zapraszam do kupna mojego poradnika "Jakim jesteś Makiem?".

Dla Google’a to my jesteśmy produktem, ale problemem jest co innego

· Wojtek Pietrusiewicz · 19 komentarzy

Istnieją obecnie dwie główne i popularne metody wyciągania pieniędzy z internetu – abonament lub opłata w jakieś formie oraz sprzedawanie użytkownikom reklam. Ta pierwsza jest mało popularna z oczywistych względów… A tej drugiej nie lubimy, bo niby dlaczego ma ktoś zbierać dane na nasz temat?

Wczoraj wieczorem na Twitterze pisałem o Facebooku i Google+. Korzystałem z nich wczoraj intensywniej niż zwykle i pierwszym moim doświadczeniem w obu przypadkach była frustracja. Być może to po prostu moja wina i łatwo się irytuję, ale nie zmienia to faktu, że jeśli mam czekać po kilkanaście sekund na załadowanie się strony to raczej coś jest nie tak. Pomijając jednak szczegóły i podsumowując doświadczenia pomiędzy FB i G+ mogę śmiało powiedzieć, że wolę tego drugiego. Niestety ma jedną wadę – ludzie z jakiegoś powodu nie przepadają za nim.

Pomyślałem, że jeśli jego syn pracuje w Google’u to na pewno zrozumie o co mi chodzi.

Przy okazji moich wczorajszych frustracji z obsługą sieci społecznościowych napisał do mnie na Twitterze Maciej Żurkowski, którego syn pracuje w Google’u. Zaproponował, że może jemu przekazać feedback w moim imieniu – nie wiem w jakim dziale pracuje, ale z kontekstu wynikało, że ma coś wspólnego z Google+. W skrócie odpisałem mu, żeby “przestali sprzedawać swoich userów”, a skupili się na rozwoju usług, aby zachęcić ludzi do korzystania z nich. Pomyślałem, że jeśli jego syn pracuje w Google’u to na pewno zrozumie o co mi chodzi. Niestety, to Maciek nie zrozumiał, poczuł się osobiście tym dotknięty i w odpowiedzi usłyszałem, że “piszę bzdury, tak po polsku”. Cóż – każdy ma prawo mieć swoją opinię, ale zastanówmy się nad kilkoma rzeczami najpierw…

Po pierwsze, dumny tata niepotrzebnie broni honoru syna. Ani go nie znam, ani go nie atakowałem, więc nie za bardzo jest co bronić. Ponadto, nie wątpię, że gdyby syn chciał się do mnie odezwać i porozmawiać to zrobiłby to – możliwości technicznych dzisiaj nie brakuje.

Albo się na to godzimy, albo po prostu powinniśmy przestać z nich korzystać.

Po drugie, Google sprzedaje nas, jego użytkowników. To fakt. Zbiera o nas dane, jakiekolwiek może, które następnie trafiają do reklamodawców, z których firma żyje. To w końcu ich główne źródło dochodów. Czy to złe? To zależy zapewne od punktu widzenia. Przykładowo na obecny stan rzeczy akceptuję to – korzystam w końcu z ich usług. Przed niektórymi rzeczami się bronię różnymi metodami, ale summa summarum korzystam, więc płacę zmniejszoną prywatnością. Albo się na to godzimy, albo po prostu powinniśmy przestać z nich korzystać. Proste jak budowa cepa, prawda? Wiem, że alternatyw brak, ale nie zmienia to faktu, że jak ktoś chce to może.

Po trzecie, taki model biznesowy ma również Facebook i do pewnego stopnia Twitter. Oni żyją z reklam – nie są oczywiście jedynymi, którzy tak postępują. To, że takowy wybrali nie oznacza też, że te firmy to zło wcielone. Pomijam tutaj ostatnio wątpliwe prawnie afery z Googlem jak chociażby zbieranie danych przez ich samochody z sieci Wi-Fi, które były w ich zasięgu. Chyba do dnia dzisiejszego zresztą temat nie został rozwiązany, a Google nadal nie skasował zebranych danych, pomimo sądowego nakazu… To właśnie takie rzeczy negatywnie wpływają na ich wizerunek… Mniejsza jednak o to, bo nie to jest tutaj istotne…

Na “fejsie” to algorytmy decydują o tym co widzimy, a co nie.

Google nie ma swojego “Twittera”, ani “Facebooka”. Tak, Google+ istnieje i promują go jak tylko się da – ostatnio chociażby koniecznością komentowania na YouTubie za jego pomocą – ale nie za bardzo im to wychodzi. G+ ma wielu użytkowników, ale w większości tylko dlatego, że zostali oni zmuszeni do założenia konta przy okazji korzystania z innych usług. Są to w każdym razie w większości użytkownicy bezczynni. Kończy się to niestety tym, że nawet jak ktoś chce korzystać z G+ to nie ma za bardzo z kim wchodzić w interakcje. Tak, są małe społeczeństwa, ale to kropla w morzu tego co dzieje się na Twitterze czy Facebooku. Ten drugi zresztą pozwala, nie bez irytacji dodam, oddzielić prawdziwych bliskich znajomych i rodzinę od internetowych “followersów”. Twitter pod tym względem jest wolną amerykanką, ale to z kolei jedyny, który potrafi sprawnie czytać timeline, który jest całkowicie pod naszą kontrolą. Na “fejsie” to algorytmy decydują o tym co widzimy, a co nie, a Google+ z kolei nie pokazuje gdzie skończyliśmy czytać dnia poprzedniego. Ciekawostką Google+ jest to, że przypadkowo udało im się przyciągnąć wiele osób zainteresowanych fotografią.

Całość rozbija się o to, że “wszyscy wraz z Waszą babcią” wiedzą o Facebooku.

Największym problemem Google’a na obecną chwilę jest to, że nie istnieją w tym segmencie. Facebook i Twitter biją rekordy popularności i to pomimo, że G+ ma lepszy produkt od tego pierwszego. Całość rozbija się o to, że “wszyscy wraz z Waszą babcią” wiedzą o Facebooku podczas, gdy zwykły użytkownik nie ma pojęcia czym jest G+. Wątpię, aby moi rodzice w ogóle wiedzieli o jego istnieniu i to pomimo, że śledzą mnie na różne sposoby, a Mamie nawet chyba zainstalowałem na iPadzie ich aplikację. Eric Schmidt ostatnio wypowiedział następujące słowa:

“The biggest mistake that I made was not anticipating the rise of the social networking phenomenon — not a mistake we’re going to make again.”

Nie ma wątpliwości, że firmie bardzo zależy na rozwoju tej sieci – to w końcu jeden z lepszych sposobów na sprzedawanie reklam i zdobywaniu kolejnych informacji na temat ludzi. Problemem jest jednak sposób w jaki będą starali się rozwijać tę platformę oraz to czy pojawią się na niej reklamy. Po pierwsze, zamiast ulepszać ją tak, żeby oni mieli z tego więcej, powinni przede wszystkim skupić się na ulepszaniu całości tak, aby to użytkownicy chcieli tam przebywać. Po drugie, jeśli reklamy będą w formie w jakiej są na Twitterze – jako sponsorowane Tweety – to nie będzie tragedii. Jeśli jednak zaczną wstawiać boxy pomiędzy wpisy, to wizualnie odrzuci to wielu. Facebook obecnie podąża ścieżką, która jest absolutnie tragiczna i powoduje, że gdyby nie to, że prowadzimy tam fanpage’a, to już dawno zrezygnowałbym z niego. To, że to oni decydują co mam zobaczyć, a czego nie, na swoim timelinie jest absolutnie karygodne. Obawiam się, że G+ też w pewnym momencie się na to zdecyduje – od razu mówię, że świadomi userzy chcą sami kontrolować swój przepływ informacji, a jakiekolwiek ograniczenia w tej kwestii odbijają się bardzo negatywnie na ich postrzeganiu danej platformy.

Brak dążenia do perfekcji i ciągłego ulepszenia swoich produktów to największy problem tej firmy.

Największym moim zarzutem dla Google, i dotyczy to w zasadzie wszystkich ich produktów, jest fakt, że jak zaczynają coś tworzyć, to doprowadzają to do pewnego stadium, które jest „wystarczające”. Nie jest też niestety dobre, ani wyjątkowe. Gmail na Androida do dnia dzisiejszego nie ma możliwości posiadania wspólnego inboxa dla kilku kont. Android nadal nie ma dobrego klienta pocztowego porównywalnego z Apple Mail na iOS – takiego, który wspierałby konta IMAP oraz POP, wspólny inbox i przy okazji byłby atrakcyjny wizualnie oraz miał ergonomiczny interfejs. Podobnie jest z wieloma innymi rzeczami i tak też niestety wygląda polityka firmy – tworzą coś i potem zostawiają produkt samemu sobie. Ciężko też jest jak zaczniemy na czymś polegać, a chwilę potem okazuje się, że ta usługa nie jest już rozwijana lub zaraz zostanie zamknięta. Brak dążenia do perfekcji i ciągłego ulepszenia swoich produktów to największy problem tej firmy.

Cóż – Facebook staje się z każdym dniem gorszy, a Google+ nie korzysta z tego faktu i nie stara się przejąć niezadowolonych użytkowników. Na szczęście mamy Twittera… Mam tylko nadzieję, że Maciek jednak zrozumie, że wyrażenie niezadowolenia z pewnych rzeczy nie jest równoznaczne z atakowaniem jego syna.


Na sam koniec mam kilka pytań do Was, z czystej ciekawości:

  1. Dlaczego korzystacie z Facebooka lub Google+?
  2. Którego z nich wolicie i dlaczego?
  3. Czego Wam najbardziej brakuje w nich?
  4. A co Was najbardziej denerwuje?
  5. Czy płacilibyście abonament za to, żeby FB/G+ nie zbierały na Wasz temat danych i nie serwowały reklam?

Chcesz zwrócić mi na coś uwagę lub skomentować? Zapraszam na @morid1n lub na forum.

  • nowDeeS

    Odpowiem zbiorczo.
    Ostatnio z żadnego. Ani FB, ani G+.
    To znaczy mam tam konta, ale…
    Korzystam z Twittera, który daje mi wspomnianą we wpisie kontrolę i wybór kogo chcę śledzić i z jakiego powodu.
    Poza tym ograniczenie wpisu, jego zwięzłosć bardzo mnie zadowala. A nawet zachwyca.

    FB jest „odbiciem” moich twittów. Jestem tam biernie, „bo wypada, bo wszyscy, etc.”.
    G+ jawi mi się jako skomplikowany twór. Dobór usług i złączenie w jeden, potężny organizm ma swoje plusy, ale wnosi też sporo zamieszania, a ja potrzebuję prostych, estetycznych i działających usług, a nie czytać godzinami pocztę o konfigurowaniu np. gmaila do Mail’a. Poza tym wolę zewnętrze aplikacje do obsługi usług googlowych.
    Jestem pewnie w systemie G+, bo mam pocztę na gmailu i to jest główny powód bycia, gdy iCloud doda mi darmową przestrzeń na pocztę, to porzucę „molocha”.

    Do tego:
    Kontrola timeline’a jest… tu każdy porządny zmilczy, bo to po prostu draństwo (moim zdaniem).

    Abonament – nie.
    Abonament – tak, pod warunkiem dodatkowych usług i pełnej kontroli

  • RobsonPL

    Ciekawy temat, chętnie się wypowiem.

    1. [FB] Komunikacja przez messengera, zarządzanie fanpage, zamknięte grupy,
    1. [G+] Po to, by odciążyć Twittera (głównie obserwuje profile zagranicznych stron technologicznych)
    2. Technologicznie zdecydowanie G+, fajnie działają galerie zdjęć, podoba mi się strona wizualna, no i nie ma mechanizmu na wzór Edge ranka.
    3. [FB] Sensownego timeline’a, którym mogę zarządzać, możliwości wybierania poziomu śledzenia,
    3. [G+] Ludzi, lepszych mechanizmów do prowadzenia stron
    4. [FB] Reklamy, edge rank, ociężałość
    4. [G+] Wciskanie na siłę tego serwisu do YT, słabe narzędzia do prowadzenia strony
    5. Nie, nigdy nie zapłaciłbym za korzystanie z serwisu społecznościowego (pomijam aplikacje mobilne zewnętrznych deweloperów).

  • BGN

    Cytat Erica Schmidta jest bzdurą – jasne, że będą popełniali błędy.

    Wojtku, z jakiej aplikacji korzystałeś do FB na OS X?

  • Buzuk

    Google robi wszystko co może by obrzydzić Plusa użytkownikom. Wprowadzenie dwóch kolumn znacząco obniżyło czytelność. Wciskanie w strumień postów, które ktoś zaplusował to tragedia (przewinęło się wiele apeli aby kto żyw wyłączył tą opcję). IMHO jest gorzej niż na początku i chodzi mi bardziej o przyjazność serwisu niż to co się dzieje, bo w sumie nadal jest tam dość „specyficznie” ;)

  • MenuTab.

  • Możesz zmienić na jedną.

  • BGN

    Dalej polecasz czy np. przestali wydawać aktualizacje? Mam tak bardzo dość powolnego FB w przeglądarce, że rozważam usunięcie stamtąd wszystkiego i zostawienie łysego konta na potrzeby FB Messengera.

  • Włączam rzadko, ale to nadal lepsze niż w przeglądarce IMO.

  • BGN

    Ok. Btw Google sprzedaje użytkowników (zgadzam się z prawie całym artykułem) ale YouTube’a to już ciężko im przyspieszyć. Nie rozumiem tego. Ich flagowa usługa leży i kwiczy. A Google+ fakt, dla fotografów jak znalazł. Swoją drogą chyba kompresja zdjęć jest mniejsza niż na fb i to sporo.

  • Buzuk

    Mogę, ale nadal jest ona węższa niż ta, która była na początku serwisu. Wtedy dużo przyjemniej czytało się dyskusje na G+. Miało się wrażenie, że ten serwis zresztą powstał do dyskusji (czytelność, brak limitu znaków we wpisie) i dzielenia się fotografiami. Teraz… nie wiadomo dla kogo jest ten serwis, i nie wiadomo w którą stronę zmierza tak do końca.

  • Niestety. Ja mam trzy tak przy okazji. :)

  • Stanisław Olszak

    Tak jak Twitter jest dla mnie czymś na kształt czytnika RSS, tak Facebook jest dla mnie czymś w rodzaju czytnika śmieci internetowych (i śmietnika też), bo doskonale się nadaje do wrzucania i czytania tam wszystkich głupot/śmieci etc. Największą zaletą Facebooka jest jest jego popularność i tylko to mnie tam trzyma, bo ani UI nie powala, ani polityka firmy nie jest fajna. Aplikacja na iOS mimo, że w wersji na najnowsze iUrządzenia działa lepiej, to i tak daleko jej do 5 gwiazdek. No ale jednak popularność…
    Na Google+ zarejestrowałem się zaraz po tym jak się dowiedziałem, że Google otwiera swoją społecznościówkę, mając nadzieję, że ludzie z Facebooka szybko się tam przeniosą. Sporo mechanizmów, takich jak kręgi, możliwość obserwowania czy czytelne UI bardzo mi się tam spodobało. Na ten moment zainteresowanie jest na tyle niewielkie, że nadal nie warto tam siedzieć, a co i jak teraz tam działa nie wiem, bo tam nie bywam.
    Dla mnie Facebookowi brak lekkości Twittera, fajnego UI i może troche przyjaźniejszej polityki bez wpadek co chwilę. Googlowi natomiast brak użytkowników.
    Abonament za społecznościówkę – raczej nie. No chyba, że zaproponowaliby mi coś ekstra. Jestem w stanie zaakceptować nieco zmniejszoną prywatność pod warunkiem, że nie będzie to zbyt inwazyjne ani nachalne. W przypadku Twittera np nie jest to problemem.

  • Artur

    Kiedys mialem Picase, z wykupionym miejscem na serwerze, 30GB za $5 rocznie (tak, juz tego pakietu nie ma:)) i dzielilem sie tam prawatnymi galeriami z rodzina (dziecko, wycieczki itp.). Teraz G+ na sile zmusza mnie zeby moja picasa i jej galerie byly galeriami w G+ czego nie chce i od czego wzbraniam sie rekami i nogami.

    Uwazam ze jest to zbyt agresywne. Picasa swoja droga jaka byla pare lat temu taka sama jest dalej, w koncu ja pewno „zabija” , a mysle ze jest to swietny serwis do dzielenia sie prywatnymi zdjeciami z najblizszymi.

  • Nigdy nie lubiłem Picassy. Zawsze wolałem Flickr. Potem był zastój a niedawno niejako odrodzenie. Z G+ w zasadzie nie ma sensu korzystać bo Flickr oferuje więcej jeśli chodzi o zdjęcia.

  • Artur

    Ja chcialem udostepniac zdjecia waskiemu gronu rodziny, nie calemu swiatu, za £5/rok Google bylo naprawde tanie. Teraz uzywam Smugmuga do portfolia itp. Flickr to dla mnie zawsze byl nie do ogarniecia. Nie czaje jak to dziala (a mam tam konto testowe:)).

  • 1: Dla kontaktu ze znajomymi, trochę też dla autopromocji.
    2: Facebooka. Nawet najlepsza sieć społecznościowa jest do kitu, jeżeli nie ma na niej znajomych. Wszyscy są na Facebooku. Więc co mi po zaletach Google+, skoro nie mam ich z kim wykorzystać. Na dodatek korzystam z platform Microsoftu, które Google celowo ignoruje, a brak API uniemożliwia mi skorzystanie z jakiejś fajnej, nieoficjalnej aplikacji, bo takowe nie mają możliwości zaistnienia. A mobilna webowa wersja Google+ jest fatalna.
    3: Na Google+ znajomych i aplikacji na systemy Microsoftu. Na Facebooku wygodnego narzędzia , by wyczyścić z „lubisiów” tonę fanpejdży, które niesfornie się zaczęło śledzić, nie rozumiejąc jeszcze istoty Facebooka, i które teraz zaśmiecają strumień wiadomości
    4: Google+ jest wciąż zabugowany. Facebook z kolei to krowa, która potrafi zamulić każdy komputer, system czy przeglądarkę internetową.
    5: To ważny, ale nie jedyny argument, by przekonać mnie do płacenia. Chciałbym jeszcze jakiejś dodatkowej, ciekawej usługi, której forma uzasadniałaby konieczność wprowadzenia opłaty.

  • MDW2

    1. Czasem się przydają i warto mieć tam konta. Bywa, że jest to dla mnie całkiem niezła metoda komunikacji z niektórymi znajomymi.

    2. Zdecydowanie wolałbym Google+ gdyby nie to, że nikt z tego nie korzysta. Generalnie jeżeli mam wybierać między Facebookiem a Google+ to wybieram Twittera. :) ;)

    3. W Google+ brakuje mi użytkowników, a w Facebooku brakuje mi porządku (straszny tam jest bajzel w ustawieniach, opcjach i ogólnie ściana to niezły bajzel)>

    4. W Facebooku denerwuje mnie ogólny klimat tej sieci społecznościowej. Ale jest na to lekarstwo – nie zaglądać tam zbyt często. Działa. :)

    5. Nie zapłaciłbym za jakąkolwiek funkcję Google+/Facebooka ani grosza. Za mało mi zależy na tych sieciach. Mówiąc trochę nieładnie – zwisają mi jak kilo kitu na agrafce. :) Są to korzystam, nie ma to nie korzystam. :) Upadek Facebooka skwitowałbym jednym uśmiechem i 5 minut później nie pamiętałbym już co to było. :)

    Generalnie reklamy mi nie przeszkadzają. Nawet żadnych adblocków nie używam. Ja po prostu reklam nie zauważam. Mam filtr w oczach i większość z nich nie dociera nawet do mojego mózgu. :)

  • raffaellorb

    1. Facebook żeby wyrazić od czasu do czasu co mnie dziwi lub zachwyca na tym świecie. G+ bo mam tam konto gmail.
    2. Facebook większość znajomych i rodziny ma tam konta… a na G+ mało kto ma konto, przynajmniej wśród moich znajomych.
    3. G+ : brakuje znajomych osób, FB : brakuje mi lepszych ustawień prywatności.
    4. Facebook ma tragiczny pasek wiadomości z lubianych stron, przewijanie często się zawiesza.
    5. Nie bo za dużo mam biletów miesięcznych i innych miniratek ;-)
    Pozdrawiam

  • mrgtaboss

    Ja korzystam głównie z Facebooka, bo tylko tam mam znajomych. Pozostali nienawidzą G+. Z resztą ja też (nie przepadam za google, nawet wyszukiwarkę zmieniłem na yahoo!). O twitterze nawet nie pomyślą (a szkoda)