Jeśli chcecie mnie wesprzeć to zapraszam do kupna mojego poradnika "Jakim jesteś Makiem?".

Dzień w którym cieszę się że żyję

· Wojtek Pietrusiewicz · 40 komentarzy

Wczoraj przemierzaliśmy Polskę samochodem, udając się w kierunku Dolnego Śląska, celem przyjemnego spędzenia długiego weekendu. Tradycyjnie, ze względu na złą nawierzchnię w lasach w rejonach Bełchatowa, wybraliśmy trasę przez Kalisz i Ostrów Wielkopolski, na której większość czasu podróżuje się autostradą A2 i AOW1 oraz kawałkiem S8 pod Wrocławiem. Jest jednak dłuższy odcinek po drodze krajowej numer 25 — jednojezdniowej i dwukierunkowej — który łączy A2 z S8. Lubię ją — ma przyjemne zakręty, znakomite leśne odcinki, a nawierzchnia jest dobra — koła w każdym razie nie urwę.

Rzadko kiedy zdarza mi się przekraczać ograniczenie o więcej niż 10 km/h. Trzymam się tej zasady z powodu pieszych; głównie dzieci.

Większość kierowców w Polsce uważa się za bardzo dobrych. Są jednak bardzo szybcy w ocenianiu innych, krytykując ich na każdym kroku. Sam oczywiście nie jestem aniołem, ale mam zgoła inne spojrzenie na pewne rzeczy niż większość naszej populacji. Częściowo zapewne wyniosłem ją z domu, a częściowo pochodzi z własnych doświadczeń. Przestrzegam przepisów … na terenach zabudowanych. Rzadko kiedy zdarza mi się przekraczać ograniczenie o więcej niż 10 km/h. Trzymam się tej zasady z powodu pieszych; głównie dzieci. Nigdy nie wiadomo skąd może maluch wybiec i nie mam zamiaru zniszczyć komuś, ani sobie, życia. Na terenach zabudowanych jednak korzystam z przyjemności jakie zapewnia mi mój samochód. Tak na marginesie to czuję się bardzo szczęśliwy, że mogę prowadzić takie, a nie inne auto. Ma cztery cechy, dzięki którym uważam go za bardzo bezpieczne: silnik, pozwalający szybko wyprzedzić inne pojazdy; hamulce wykonane z dziwnych tworzyw, które mogą go szybko zatrzymać, gdyby coś się na drodze działo; jedne z lepszych opon, które pomagają w tym drugim; napęd na cztery koła, stabilizujący samochód w zimie i sytuacjach podbramkowych. Na terenie niezabudowanym pozwalam mu rozwinąć skrzydła, nie stosując się do 90–tki. Robię to oczywiście świadomie, ale też nie przesadzam, i nie pędzę na złamanie karku jak idiota. Wiem, że z tej wyższej prędkości i tak zatrzymam się szybciej niż 99% samochodów na drodze.

Nagle, jakieś dobre czterysta metrów przed nami, manewr wyprzedzania rozpoczął Seat Alhambra.

Sytuacja miała miejsce kilka kilometrów przed Kaliszem, na idealnie prostym odcinku drogi ze znakomitą widocznością. Nasz kierunek był pusty po horyzont, ale z przeciwka podążał konwój samochodów, przyhamowany dosyć mocno przez ciągnik siodłowy2. Nagle, jakieś dobre czterysta metrów przed nami, manewr wyprzedzania rozpoczął Seat Alhambra3. Widziałem go z daleka i spodziewałem się, że z naszego pasa zjedzie sporo szybciej. Wiem w końcu ile czasu mi zajmuje wyprzedzanie i nawet jak przemnożę to przez trzy, to miejsca powinno było wystarczyć w zupełności. Problem jednak polegał na tym, że ten kierowca nie miał najmniejszego pojęcia, że przed wyprzedzaniem należy zredukować bieg. Jak zorientowałem się, że nie ma absolutnie żadnych szans, aby zdążył on wyprzedzić tę ciężarówkę zanim nie spotkamy się czołowo, to włączyłem długie i rozpocząłem manewr hamowania. Ostrego. Pedał wcisnąłem do podłogi, a Audi natychmiast stanęło dęba, redukując naszą prędkość w tempie zostawiającym siniaki na naszych klatkach piersiowych. Przez moment spodziewałem się, że facet jadący z przeciwka zacznie hamować i schowa się ponownie za wyprzedzanym — głupi ja. Na szczęście przewidziałem to i odpowiednio wcześnie zareagowałem. Wyprzedzany ciągnik siodłowy rozpoczął trąbienie i hamowanie. Samochody za nim również …

Sam uważam, że jestem przeciętnym kierowcą, szczególnie gdy porównam siebie do takich kierowców jak chociażby Tomek Kuchar czy Krzysiek Hołowczyc.

Szybka jazda dobrym samochodem to nie wszystko. Trzeba też umieć odpowiednio reagować na pewne sytuacje na drodze oraz na zachowanie samochodu. Sam uważam, że jestem przeciętnym kierowcą, szczególnie gdy porównam siebie do takich kierowców jak chociażby Tomek Kuchar czy Krzysiek Hołowczyc, jednak mam podstawową wiedzę o tym jak prowadzić samochód w warunkach ekstremalnych. Wiem jak wprowadzić go w poślizg. Wiem jak z niego wyjść. Wiem jak przejechać cały tor bokiem, mając oczywiście do dyspozycji odpowiedni samochód. Reakcje instynktowne na pewne nietypowe sytuacje mam również prawidłowe — niestety miałem to okazję niejednokrotnie potwierdzić na drodze. Dlatego Wam wszystkim polecam inwestowanie w naukę jazdy. Bezpieczną. “Defensywną.” Na lodzie czy śniegu. Za 500 złotych czy za 5000 euro. Warto. Bo kiedyś może to Wam uratować życie. Wystarczy jedna taka sytuacja, a wydane pieniądze zwrócą się w całości, bo nikt z nas przecież nie potrafi wycenić własnego życia. Szkół tego typu w Polsce i za granicą jest mnóstwo — wszelkie akademie bezpiecznej jazdy i podobne, często z nazwą producenta w tytule. Skorzystajcie z nich. Warto.

Tak rozpoczynają się tragedie na drodze; czołowe zderzenia, których nikt nie potrafi zrozumieć.

Kierowca Seata, pomimo wszechobecnych sygnałów świetlnych i dźwiękowych, najprawdopodobniej został całkowicie sparaliżowany i nie miał najmniejszego pojęcia jak zareagować … więc kontynuował swój manewr wyprzedzania, nie zmieniając ani biegu, ani nie przyśpieszając zdecydowanie. To w zasadzie najgorsze co mógł zrobić. Tak rozpoczynają się tragedie na drodze; czołowe zderzenia, których nikt nie potrafi zrozumieć. Jak można nie reagować? Jak można nie hamować? Jak można kontynuować wyprzedzanie, pomimo że wymuszamy pierwszeństwo na samochodzie z przeciwka? Jak można świadomie, nie robiąc absolutnie nic, jechać wprost na nadjeżdżający samochód? Na szczęście hamulce zdały egzamin, nasz samochód wyhamował do odpowiednio małej prędkości, aby “paralityk” zmieścił się przed ciężarówką. Przez moment miałem nawet ochotę zawrócić i pojechać za nim, ale pomyślałem, że jego żona, siedząca obok z ogromnymi oczami, da mu później popalić.

Zanim w komentarzach zostawicie swoje zdanie w temacie, weźcie pod uwagę, że gdybym jechał “normalnym” samochodem z prędkością 90 km/h to prawdopodobnie nie wyhamowałbym przed Seatem. Zdaję sobie też sprawę, że każdy z Was będzie miał własne zdanie na ten temat, ale … nie było Was tam. Moje zdolności namalowania obrazka idealnie odwzorującego sytuację są ograniczone, a nawet gdybym to zrobił, to i tak każdy patrzy przez pryzmat własnych uprzedzeń i doświadczeń. Proszę zatem o rzeczową dyskusję, jeśli na takową macie ochotę, bez zbędnych emocji.

A piszę to wszystko z jednego powodu: skorzystajcie, jeśli jeszcze tego nie zrobiliście, z tych szkół nauki jazdy. To nie są pieniądze wyrzucone w błoto.

  1. Autostradową Obwodnicą Wrocławia.
  2. Ciągnik siodłowy to nie traktor.
  3. Mógł to też być Ford Galaxy lub VW Sharan.

Chcesz zwrócić mi na coś uwagę lub skomentować? Zapraszam na @morid1n lub na forum.

  • Czarek Kukowka

    Ja mimo wszystko zawróciłbym po gościa i zrobiłbym taki raban że by zapamiętał na lata.

  • No niestety na drodze takie rzeczy się zdarzają i nic na to nie poradzimy. Ale miło, że lubisz trasę przez Ostrów Wlkp ;) Jak będziesz kiedyś jeszcze przejeżdżał to wpadaj na kawę :)

  • Współczuję i cieszę się że jesteś.

  • Dzięki.

  • Michał

    Sam mam prawo jazdy od grudnia 2012, zrobione zaraz po 18 urodzinach, przez tak krótki okres moje umiejetności nie mają prawa być dobre, sam oceniam się na przecietny minus jednak to co dzieje się na drogach to jakaś masakra- swojego Saaba aero skasowałbym już z 3 razy nie mówiąc o stłuczkach i otarciach- wczoraj podczas wypadu do sklepu (6km)- 2 wymuszenia w tym jedno przez kierowce- totalnego debila, zamiast poczekać aż przejade (za mną żadnego auta, niczego) musiał się wpieprzyć i zmusić do hamowania.
    W swoim życiu prędkość przekroczyłem (w zabudowanym) tylko raz- jak wiozłem swojego pogryzionego psa do veta… Po prostu boję się idioty który nie popatrzy i nie pomyśli…
    Moim zdaniem przed rozpoczęciem kursu każdy powinien być zbadany przez psychologa…
    Dojrzałość to mieć czym ale korzystać z tego tylko w razie potrzeby- niestety wielu o tym zapomina i 100 w zabudowanym nie jest niczym szczególnym…
    Btw- możecie polecić jakąś dobrą szkołę doszlalającą czy wszystkie są na podobnym poziomie?

  • Na jakich oponach jeździsz?

  • Hash

    To ja cieszę się, że TY jesteś! Kto by nam prowadził Na Luzie, Nadgryzionych czy Codziennik?

  • dariusz

    na drodze jest podobnie jak w internecie – można spotkać cały przekrój społeczeństwa, mądrych, głupich, sennych, agresywnych, miłych, chamskich, bystrych, tumanów… trzeba brać na to poprawkę i absolutnie nie oczekiwać, że inni zachowają się tak bystro i fajnie jak my… a obyczajami na drodze jesteśmy bliżej Rosji i Indii a nie Szwajcarii… Każdy z nas wyjeżdżając na drogę zawsze ma kilka takich czy podobnych sytuacji… takie realia, nic się raczej nie zmieni, nawet masowe szkoły doskonalenia jazdy nie pomogą… zawsze ktoś się będzie wlókł, zawsze będzie 15 co wyprzedzają każdego kogo sie da…
    bardziej kulturalną jazdę można by chyab z czasem wymusić mandatami odpowiednimi – 100-300zł gdy przekrczasz prędkość nieznacznie, jak jedziesz 120 na 50tce czy 230 na 90, wyprzedzanie na trzeciego – wtedy mandaty ok 8 – 15 tyś zł….To nawet bogatych zaboli

  • Właśnie. Mandaty odpowiednie do zarobków.

  • Obecnie na SportContactach 5P.

  • A czy ja gdzieś napisałem że to nie 1.6? ;-)

  • lolokch

    Nie musisz ;-) 4×4 nie występuje z silnikiem 1.6 ;-) gratuluje rs4

  • 1.8 miałem na myśli oczywiście. :-p

  • No niestety, ja mieszkam na przelotówce na trasie Poznań > Morze to z życiem uchodzę średnio 10 razy do roku, bo jakiś kretyn z naprzeciwka nie potrafi prowadzić albo co gorsza uważa się za Hołka i sobie ścina zakręty przy 120 po moim pasie.

  • Ścinające tiry to temat na inny wpis- taki ostatnio w wiosce zmusił mnie z 40 do zera bo zajmował dwa pasy.

  • mac_gregor

    Ktoś Ci kiedyś Wojtku napisał że Twoje Ego wystrzeliło i lewituje gdzieś w kosmosie …. niestety po dzisiejszym tekście to ono już galaktykę zmieniło. Napisałeś “Sam uważam, że jestem przeciętnym kierowcą, szczególnie gdy porównam siebie do takich kierowców jak chociażby Tomek Kuchar czy Krzysiek Hołowczyc.”

    Powiem Ci szczerze …. że masz tupet by się w ogóle przy tych osobach ustawiać i do nich porównywać – do osób które mają ogromne doświadczenie i zasługi dla motor sportu. Wybacz nie słyszałem nigdzie o Twoich osiągnięciach w tej dziedzinie. Sam mimo że dość długo jeździłem najpierw w KJS’ach później jako pilot N grupowy w życiu bym się nie odważył na publiczne porównanie swojej osoby do wyżej wymienionych.
    I dlatego słowo przeciętny moim zdaniem jest OGROMNYM nadużyciem.

    Ale cóż Twoj blog Twoje zdanie :)

  • To temat bardzo złożony. Postaram się pózniej odpowiedzieć bardziej szczegółowo. Generalizując, tak. Większość aut na drogach to trupy z niesprawnymi hamulcami i zawieszeniami które rownież wpływają na hamowanie. Nie porównujemy tutaj dwóch fabrycznie nowych samochodów.
    Przy okazji: poczytaj sobie jak temperatura wpływa na hamowanie – stal kontra carbon czy ceramika.
    Przykład z jakiegoś Auto Motor i Sport sprzed jakiegoś czasu: w takim Audi 1.6 (a to już przyzwoite auto technicznie) wystarczy że raz zahamujesz na przykład ze 130 do 60 (przykład z autostrady) a przy następnym droga hamowania wydłuża się o kilkanaście metrów. A teraz wyobraź sobie co się dzieje w autach tańszych które mają za słabe hamulce w stosunku do swojej masy.

  • Porównuję się do nich szczerze. Napisałem że jestem przeciętnym kierowcą. Na ocenę 3 gdy oni mają 6. Gdzie tu ego przepraszam? Gdybym napisał że jestem od nich lepszy to chyba wtedy byłby to stosowny komentarz?

  • mac_gregor

    Wojtku. Ty czy ja to mniej lub bardziej doświadczony amator. A nawet bardzo doświadczony amator to nie Profesjonalista. To ogromna różnica . Ogromne doświadczenie jakie mają te nazwiska, setki przejechanych OSów setki godzin doświadczenia w najbardziej wymagających rajdach. Wojtku jeśli nawet przyjmiemy że jesteś w tej górnej półce amatorskiej to moja skala wyglądała by zgoła inaczej. Skala amatorska 1-10 gdzie Ty masz nawet 9 …. skala profesjonalna 10 – 100 gdzie te nazwiska mają około 70.

    gdybyś napisał ze jesteś od nich lepszy to byłoby fantazją :)

  • 1. Nigdzie nie twierdzę, że jestem profesjonalistą.
    2. Stosuję skalę 1-6 a nie 1-100. Na Twojej skali dam sobie 7-8.

    Mam wrażenie, że rozumiesz moje słowa tak jak masz na to ochotę, zupełnie nie biorąc pod uwagę ich rzeczywistego przekazu, dopowiadając sobie teorie, aby służyły Twoim potrzebom. Podobne wrażenie miałem wcześniej.

    Skoro już ustaliliśmy, że nie mam ego z innej galaktyki, to będzie mi miło jak cofniesz te słowa.

  • koglow

    Co by Ci to dało? Myślisz, że byś zmienił jego życie na lepsze?

  • mac_gregor

    Poczekaj chwilkę Wojtku, po kolei :)

    1. Skoro nie jesteś profesjonalistą to porównanie do takowych mija się z celem. Bo to tak jak napisałem nieporównywalnie mniejszy level.

    2. Ale jeśli już to uczyniłeś i użyłeś tej Swojej skali w której to dałeś Sobie 3 a im 6 – to ja to rozumiem tak że masz świadomość posiadania przynajmniej połowy ich doświadczenia i umiejętności. I właśnie tylko to uważam za spore nadużycie. Uważam że w takiej skali nasze (Wojtku Nasze kierowców amatorów) umiejętności oscylują gdzieś w okolicach 0,1 – do maksymalnie 1,0 :)

    3. ja nie mam żadnego interesu by dopowiadać sobie cokolwiek, nie znam Cie, nie konkuruję w żadnej dziedzinie życia z Tobą – nie służy to mojej żadnej potrzebie – oprócz chęci zrozumienia tak wysokiej samooceny w Twoim wydaniu. Samooceny na która to wybacz ale nie tylko ja w komentarzach zwróciłem uwagę. Tak to subiektywnie odbieram.

    Reasumując jeśli jesteś świadom swoich bardzo małych umiejętności ( i nie tylko Ty ale 99,9% kierowców amatorów – co podkreślam ) w stosunku do osób wymienionych to ja jak najbardziej przyjmę to na klatę jako moją nadinterpretację Twojego wpisu i Twojego stylu pisania Wojtku :)

  • Marcin Dmochowski

    Nie. Spowodowałby jedynie dodatkowe zagrożenie dla innych uczestników drogi próbując dogonić i zatrzymać delikwenta…

  • 1. Kierowca to kierowca. Jak najbardziej można ich porównywać ze sobą, chociażby wspomnianego paralityka z Sebastianem Vettelem.

    2. Nie wiem jaką miałeś skalę w szkole, ale u nas nie było dziesiętnych. Jeśli umieszczam WSZYSTKICH kierowców na świecie na skali od 1 do 6, rajdowcom i podobnym daję 6, a amatorów umieszczam od 1-5 do chyba nie przesadzam. Zrozumiałeś tę skalę po swojemu, a mogłeś po prostu zapytać co mam na myśli. Ten koleś co mi wyjechał oceniam na 1 pomimo, że nie uważam aby miał 1/6 zdolności Kuchara.

    3. Problem w tym, że nie ma tam wysokiej samooceny, chyba, że chciałbym się porównać z ludźmi, którzy nie mają absolutnie żadnego doświadczenia.

    Oczywiście, że jestem świadom — mam sporą wyobraźnię i pewne doświadczenie w jeździe ekstremalnej. Obie te rzeczy właśnie pozwalają mi wiedzieć jakich umiejętności potrzeba do prowadzenia samochodów na poziomie kierowców F1 czy rajdowców chociażby. Oraz braku strachu i stalowych nerwów.

  • Oraz dla Żony i siebie. Poza tym: dokładnie tak.

  • mac_gregor

    Wojtku zupełnie bezosobowo,

    1. Nie do końca, troszkę jakbyś porównywał Auto sportowe z autem dostawczym bo to i to auto. Albo Serwer z Laptopem bo to i to komputer. Oczywiście jakoś da się to zrobić, ale nie miarodajnie i właśnie nie do końca da się zastosować w takich porównaniach uniwersalną skalę.

    2. Oj jak dobrze pamiętam to na moich były i wartości dziesiętne i wartości ujemne w zależności od tego co skalowaliśmy :) Tu nasze nieporozumienie być może spowodowane jest brakiem definicji wartości skrajnych w zastosowaniu tej skali :) Ale nie wnikajmy w to już :)

    3. Cieszę się, że taka postawa wpływała by na obiektywizm Twojego pisania – choć to jest Twoj Blog i oczywiście masz do tego prawo. Może po prostu ja mam mniej pewności siebie, cenie skromność … sam nie wiem. Tak czy siak pomimo tego że forma pisemnej dyskusji nie jest najdoskonalszą formą komunikacji międzyludzkiej (jednak rozmowa twarzą w twarz jest pod tym względem lepsza) staram się odczytywać emocje i imperatyw motywacyjny rozmówcy …. być może średnio mi to wychodzi.

    Co do ostatniego to nie ma co polemizować – bo to co napisałeś jest mądre i rozsądne. I taka właśnie świadomość chciałbym widzieć u kierowców. A przede wszystkim pokory, by zabawki którymi raczą nas producenci aut nie stawały się narzędziami zbrodni.

  • Amen!

  • MacAztek

    Qrrwa grec mac! Wasze nieporozumienie…. Nie p!

  • sivy

    umowmy sie cokolwiek tych gabarytow z silnikiem 1.8 to gowno nie samochod. chcialbym miec rs8 wziolem cos z napisem rs. no i sorka ale jak jest 4×4 to przyspieszenie tego czegos jest zenujace. piszesz conajmniej jak bys jezdzil rs8 albo imprezom sti.

  • Bardzo mi przykro, że nie jeżdżę Ferrari aby zaspokoić Twoich potrzeb. Rozbawiło mnie natomiast STI. Powszechnie wiadomo, że to świetne samochody.

  • Ta zasada to podstawa życia na polskich drogach. :)

  • sivy

    jak bym mial wybierac miedzy sti a rs4 to niestety wole subaru (stare bezramkowe drzwi). ale zostane jednak przy saochodach z duzymi v8. bardziej do mnie przemawiaja niz czterocylindrowce.

  • Maciek Rukasz

    A tak serio to jak to jest ze po przekroczeniu zachodniej granicy okazuje się że nawet R8 daje radę jechać 90 tam gdzie jest 90? Przy okazji podróży po Skandynawii kilka przypadków supercar-ów jadących 30 km/h przez zabudowany widziałem…

    Żeby nie było sam w względzie ‘jazdy polskiej’ niezbyt przyjemne doświadczenia, bo właśnie na 90tce 40m przede mną pewien pan nie zapanował nad samochodem i złapał mnie na czołowe, tak w ciągu dwóch sekund cała zabawa się rozegrała.

    To twierdzenie o “normalnym” samochodzie średnio mnie przekonuje bo poza drogą hamowania jest jeszcze czas reakcji i droga którą samochód pokonuje zanim samo hamowanie się rozpocznie.

    Żeby nie było lubię jeździć szybko, czasem nawet bardzo szybko ale od tego jest tor, karty, autostrady, albo puste górskie drogi nad ranem (dokładnie w tej kolejności).

  • Wrzucaj na YouTube i kasuj z kompa.

  • Qdlaty

    Brzmi świetnie ale “cwaniaczki” jeżdzą BMW X6 z 3litrowym silnikiem BiTurbo wykazują w US wynagrodzenie minimalnej krajowej. To boli.

  • tomasek

    Nawiązując do kierowców w “aódi” ;-) http://www.youtube.com/watch?v=Sw21i0PypNk

  • Chamy jeżdżą każdą marką.

  • Ale tak się składa, że opisując swoje auto potwierdzasz tylko wszechobecną “zajebistość własną” jaka bije od użytkowników Audi i BMW z bacikiem na bagażniku/dachu. Przedstawiasz się jak ubermensch drogowy (przepraszam za brak umlauta) bo masz super hamulce (posiadasz ceramiczne?) i najlepsze na świecie auto, co to wszystkich “wciąga nosem” jak tylko zechcesz ;)

    Nie znasz mnie osobiście. Nie mam potrzeby chwalenia się niczym (poza iSprzętami naturalnie). Odczytałeś wpis tak jak chciałeś odczytać. Gdybyś mnie znał, to być tak nie myślał.

    Tak mam.

    Wyobraź sobie, że moim Audi jeżdżę wolniej niż kiedyś słabszym autem. Uważasz, że 110 na niezabudowanym to gruba przesada? Tak się składa, że jeżdżąc po PL jestem jednym z najwolniejszych kierowców na drodze. Nie napisałem ile jechałem – to Ty założyłeś, że “jak wariat” pokazujący swoją męskość.

    Tak jak wspominałem – odczytałeś moje słowa tak jak chciałeś odczytać, przez pryzmat naszych cech narodowych. Szkoda.

  • Taka ciekawostka: wiesz że producentem mojego auta zgodnie z dowodem i VINem nie jest Audi?
    Dla mnie Audi jest najlepszym autem na nasze drogi. Mechaniczny AWD, lepsze wykonanie wnętrza od MB i BMW IMO. Dla mnie jest lepszy bo takiego wybrałem. Słowo kluczowe: dla mnie. Jeżdzę też BMW i ma swoje zalety jak i wady. Jeździłem wieloma autami lepszymi i gorszymi. Tak Audi chwalę, ale nie uważam żeby był to powód do wywyższania się. Nie zgodzę się też z Tobą w tej ostatniej kwestii zupełnie. :)

  • cooper69

    I CHWAŁA Ci za to!
    Jednak patrząc na Polskie drogi i słuchając rozmowy z boku jesteś NIESTETY tylko błędem statystycznym :(
    Co do BMW właśnie z powodu zachowania na drodze i nie tylko pomimo, że auto mi się podoba (szczególnie z czasów Chrisa Bangle’a) nigdy go nie kupię bo nie chcę być kojarzony z takimi ludźmi. BMW ma pecha w Polsce bo z wizerunku auta dla bandziora przeszło na wizerunek bogatego fornala :( Z Audi jest ten problem, że nigdy nie wiesz wychodząc od klienta czy będziesz miał czym wracać do domu bo rynek na części szeroki a popyt nigdy nie zaspokojony :(