Jeśli chcecie mnie wesprzeć to zapraszam do kupna mojego poradnika "Jakim jesteś Makiem?".

Mój iPhone, moja historia

· Wojtek Pietrusiewicz · 25 komentarzy

Nigdy nie zapisałem sobie nigdzie dnia, w którym kupiłem swojego pierwszego iPhone’a pierwszej generacji. Tego oryginalnego, aluminiowego. Najpiękniejszego. Od dłuższego czasu nie podoba mi się chromowana ramka wokół „twarzy” telefonu, ale nostalgia pozostaje. Do dnia dzisiejszego żałuję, że go sobie nie zostawiłem, pomimo że wiem, że jedynie leżałby i się kurzył. Nie wiem nawet kiedy zrobiłem nim pierwsze zdjęcie. Mam natomiast czwarte i ósme z kolei, a ich jakość woła o pomstę do nieba. Co ciekawe — nigdy nie sfotografowałem samego telefonu lustrzanką. Nigdy nie zrobiłem mu „sesji” zdjęciowej. Chyba byłem wtedy trochę normalniejszy. Na swoją obronę mam jedynie fakt, że był to rok, w którym przeprowadziłem się do stolicy; okres, w którym codziennie latałem po sklepach w poszukiwaniu odpowiednich mebli. W tej kwestii jestem chyba trochę skrzywiony jak Steve Jobs — przykładowo ławy szukałem przez ponad dwa lata.

Pamiętam jednak dzień, w którym do Warszawy dotarł kurier DHL z moją paczką. Była na sortowni od rana i to właśnie tam też pojawiłem się ja. Po długich negocjacjach i krótkiej awanturze, kurier przyniósł mi go przez bramę prosto z „paki” swojego dostawczaka, którego dopiero ładowali. Tego dnia świeciło słońce.

iPhone 2G 2000px

Pamiętam też pierwszy raz jak mogłem wziąć iPhone’a do ręki. Dał mi go wtedy iStig i nie byłem zachwycony. Nie pamiętam dzisiaj nawet czy to był jego telefon czy naszego kolegi. Pobawiłem się nim jednak chwilę, wypytałem o kilka rzeczy i oddałem zniesmaczony. TurboSIM? Nakładki? Kto chciałby się z czymś takim męczyć? Miałem wszystko co potrzebowałem w swojej Nokii E70. Taki stan trwał do momentu pojawienia się iPhone OS 1.1.2, z którym nie trzeba było już kombinować. Zdecydowałem się na model 16 GB i spędziłem z nim długi okres, bo aż do 31. lipca 2009, w którym nabyłem białego 3GSa. Po drodze jeszcze był iPhone 3G, na którego nie zdecydowałem się, ponieważ byłem naprawdę zadowolony z pierwszego modelu, a plastikowe plecy mnie bardzo zniechęcały. Napisałem wtedy, w artykule zatytułowanym „2G czy 3G — oto jest pytanie:”

Pewnie, że jestem gadżeciarzem, oczywiście że chciałbym mieć lepszy telefon, ale biorąc pod uwagę ile musiałbym zapłacić za nowego 3G z Allegro to dziękuję, ale postoję. Po prostu stary poczciwy (sześciomiesięczny!!!) iPhone 2G dalej spełnia moje wymagania, do dnia dzisiejszego nie znudził mi się oraz cieszy mnie każda chwila z obcowania z nim.

Cena niewątpliwie też odegrała ważną rolę. Do dzisiaj żałuję, że w ogóle pojawiły się te plastikowe iPhone’y, które jakością odstawały od pierwszej i późniejszych generacji. 3GS jednak przekonał mnie nowymi funkcjami oraz znacznie szybszym procesorem:

Nie wytrzymałem wczoraj presji i zdecydowałem się na upgrade do modelu 3GS. Pod koniec dokonywania transakcji dowiedziałem się, że telefon posiada simlock, ale wystarczy podejść do punktu Ery (obok), wręczyć fakturę zakupu i poprosić o zdjęcie simlocka. Osoba powinna do nas wziąć fakturę, wklepać coś szybko w komputer, oddać ją i powiedzieć Już. Teraz już tylko (ponoć) wystarczy aktywacja w iTunes, aby cieszyć się całkowitą wolnością.

Jak zostałem poinstruowany tak zrobiłem – udałem się do pani w Erze i przekazałem jej niezbędny dokument, a ona jakby nigdy nic coś szybko wklepała w komputer, oddała mi go i powiedziała Już! Zmowa? Kurs aktorski? Bryki z instrukcją? Cholera wie, ale przynajmniej uśmiałem się …

Pamiętam, że jeszcze wtedy łudziłem się, że ten telefon zatrzymam na dwa lata. Pomyślałem sobie, że wymiana aparatu na modele „S,” z usprawnionym wnętrzem to najbardziej ekonomiczna metoda. Niestety nie było mi dane tego doświadczyć, ponieważ pojawiła się ta cała afera z iPhonem 4, który został pozostawiony w barze, sprzedany Gizmodo, a wszyscy zainteresowani mieli z tego ogromne nieprzyjemności. Patrząc z perspektywy czasu na powyższy serwis, śmiem twierdzić, że to był największy błąd w ich życiu. Zmiana designu była też jedną z bardziej kontrowersyjnych — zdjęcia z wycieków, słabej jakości nota bene, nikomu się nie podobały. Zostały wręcz wyśmiane, prawdopodobnie też przeze mnie. Został jednak zaprezentowany przez Steve’a Jobsa z komicznym komentarzem: „Stop me if you’ve already see this.” Po chwili jednak dodał: „Believe me, you haven’t seen it.” Ten fragment keynote z WWDC 2010 możecie zresztą obejrzeć tutaj; zaczyna się od 30:49. Największą przygodą związaną z premierą iPhone’a 4 była jednak wycieczka do Londynu:

Jak tylko otworzyły się drzwi to rozpoczęliśmy szaleńczy bieg do Apple Store. Dwieście osób nas goniło wrzaskiem dzikim, więc biliśmy wszelkie rekordy. Dotarliśmy na 10 miejscu — zaraz za 80-letnią staruszką i kobietą z wózkiem.

blogPW1_2603_2000px

iPhone 4 miał jedną funkcję, która mnie do niego przekonała. Retina. Rewolucja w ekranach, która dzisiaj dopiero rozszerza się na komputery. Jak ten czas szybko leci … Aha — wybrałem model czarny.

Model 4S został zaprezentowany rok później, a był to najsmutniejszy okres w historii firmy i jej fanów. Jego śmierć zastała mnie późnym wieczorem, w domu i pomimo, że nie znałem tego człowieka osobiście, to był mi bliski w sposób, który trudno opisać. Zdecydowałem się jednak wtedy na kilka słów od serca:

Nigdy nie spodziewałem się wydarzenia, które wstrząsnęło światem przed trzema dniami. Tak … wiele pisaliśmy do ostatniego numeru iMagazine o jego nowej roli. Wiele też rozmawialiśmy na ten temat. Okazało się jednak, że pomimo że słuchałem, to nie słyszałem. Nie przyjmowałem w żaden sposób do świadomości, że to kwestia dni, tygodni czy miesięcy. Najgorsze miało się stać w odległej i nieokreślonej przyszłości, kiedy już będę miał czas się oswoić z tą myślą. Kiedy świat będzie miał czas na przyjęcie do wiadomości, że nie jest dobrze (…)

Całość możecie przeczytać tutaj.

2011 roku również był tym, w którym premiera telefonu została przeniesiona na jesień, który jest znacznie chłodniejszym okresem w roku. Udaliśmy się jednak ponownie za granicę, tym razem do Drezna, a było to 13. października:

Celem pierwotnie miał być Londyn, wraz z przedłużeniem weekendu, celem odwiedzenia teatrów na West Endzie. Niestety ze względów korporacyjno-urlopowych ten wyjazd nie mógł dojść do skutku, więc cel został natychmiast zmieniony na Drezno u Krzyżaków — bliżej, brak teatrów, możliwość dojechania samochodem … W międzyczasie ustaliłem również z iStigiem, że i on dołączy, ale dopiero późniejszym wieczorem jak skończy pracę.

Do dnia dzisiejszego nie jestem pewien dlaczego wymieniłem 4–kę na 4S–kę. Prawdopodobnie chodzi o tradycyjne koszty prowadzenia bloga. Nie żałowałem tego jednak nigdy — wzrost prędkości, który zapewniał Apple A5 był tego wart. Co ciekawe — gdy rok później był prezentowany iPhone 5, to naprawdę nie miałem zamiaru go kupować. Powiedziałem sobie wtedy, że jeżeli jedynymi zmianami będzie ekran oraz jakieś małoznaczące software’owe funkcje, to poczekam rok na 5S. Niestety Apple zrobiło mnie w balona i zaprezentowało nowy SoC w postaci A6 — ponad dwukrotnie szybszego od poprzednika. Nie miałem już wyboru, a koszty prowadzenia bloga znowu poszybowały w górę. Zresztą wtedy napisałem następujące słowa:

Powiem krótko – fakt, że wprowadzono Apple A6 SoC uratował ten telefon w moich oczach. Nie znamy jeszcze konkretnej specyfikacji technicznej, ale patrząc na liczbę nowości i drobnych detali, to całość sprawi mi ogromną radość. Pamiętajcie też jedno – na 4S nic mi się nie zacinało w iOS 6, a całość pracowała znacznie sprawniej niż iOS 5, więc jeśli nowy SoC jest dwukrotnie szybszy, to ten telefon będzie rakietą, a Google’owi żaden Project Butter nie pomoże.

Przy okazji miałem rację co do Project Butter.

blogPW1_6588_2000px

Naturalnie wybraliśmy się ponownie do Drezna po zakup i przygodę. O ile sam wyjazd był bardzo udany, to niestety sceny z kolejki były przerażające:

Rosjanie do spółki z Arabami, Niemcami i paroma innymi chuliganami – Ci wszyscy, którzy zostali na tyłach – postanowili okazać swoje niezadowolenie poprzez pchnanie i napieranie na tłum przed nimi. Jako, że do Apple Store wpuszczano jedynie po kilka osób równocześnie, skończyło się na tym, że ledwo byliśmy w stanie oddychać i jedyne co mogłem zrobić to poddać się temu co działo się wokół. Chciałbym podziękować postawniejszym rodakom, którzy starali się odpychać w przeciwnym kierunku.

Z iPhone’a 5, kupionego 21. września 2012 roku, byłem wtedy bardzo zadowolony … i wiecie co? Do dnia dzisiejszego nie zmieniłem poniższego zdania:

To najlepszy telefon i smartfon jaki w życiu miałem w rękach. Pod względem jakości wykonania. Pod względem designu. Pod względem … pod każdym względem poza jednym.

Dzisiaj czekam już na kolejny keynote i premierę iPhone’a 5S. Rok temu powiedziałem, że spodziewam się iż tym razem Polska będzie miała premierę w tym samym dniu co reszta świata. Nadal na to liczę, chociaż zeszłoroczna różnica tygodnia była do zniesienia. Wy wiecie, że ja następcę kupię, ale na przekór powiem, że sam jeszcze nie jestem w 100% przekonany. Otóż moja Żona ma już dosyć swojego HTC One X i to pomimo, że nadal go bardzo lubi. Gwarancja się skończyła, a ekran ma żółte plamy. Bateria również nie należy do jego mocnych stron — nie potrafi wytrzymać do wieczora bez doładowania. To prawdopodobnie jedynie wymówki, ponieważ oferowałem jej swojego Nexusa 4 — nie była zainteresowana. Spójrzmy prawdzie w oczy: chce iPhone’a. Wygląda więc na to, że kupimy 5S i jedno z nas będzie z niego korzystało.

blogPW1_7280_2000px

Tym razem będzie to model biały. Problem w tym, że to samo mówiłem rok i dwa lata temu … A może Żona zmieni zdanie?

Chcesz zwrócić mi na coś uwagę lub skomentować? Zapraszam na @morid1n lub na forum.